Witam. Poznalam faceta trzy miesiace temu. Ma 25 lat. Okolo miesiac jestesmy niby ze soba. Pisze niby.. bo z mojego punktu widzenia nie wyglada to jak zwiazek. Jestem po pewnych przejsciach mimo iz mam dopiero 21 lat. Zreszta mozecie przeczytac to w innym moim watku. Nie wiem co robie zle.. i jak mam go zozumiec. Nigdy nie staral sie o mnie w taki sposob w jaki bym chciala, ale patrzac na to jak zachowywal sie wtedy kiedy bylismy jeszcze tylko znajomymi.. a jak zachowuje sie teraz .. kiedy niby jestesmy para, widze roznice. Na poczatku, ciagle pisal, dzwonil.. co weekend widywalismy sie.. w sobote i w niedziele do samego konca. w Niedziele bylismy ze soba nawet do 1 w nocy mimo, ze o 4 rano szedl do pracy. Chcial przyjezdzac rowniez w ciagu tygodnia, ale pracowalam na nocki i nie bylo takiej mozliwosci. ciagle pytal kiedy sie zobaczymy, nawet jak mialam jakies plany z kolezankami to chcial jechac razem z nami.. pozniej pare razy uslyszalam slowo "slonko"... i na tym koniec. Najbardziej irytowalo mnie to, ze na spotkaniu nie zachowywal sie jak moj znajomy. Lapal mnie za reke, zaczepial, obejmowal.. chcial nawet mnie pocalowac.. ale deklaracji z jego strony zadnej nie bylo.. nic. Kiedy zaczynalam rozmowe.. on uciekal. Albo w zarty.. albo zmienial temat. Pozniej kiedy wreszcie zapytal o to czy bedziemy ze soba.. zgodzilam sie. Nie czulam do niego w sumie nic..oprocz sympatii. Dobrze mi sie z nim rozmawialo.. mozna bylo sie posmiac, pozartowac i milo spedzic czas. Nie mam w zwyczaju wchodzic w zwiazki bez tego czegos.. bo w Polsce nie brakowalo mi adoratorow.. ale musialam ich odrzucic bo chemii brakowalo. Kiedy przyjechalam tutaj do mamy.. powiedziala mi ze warto probowac.. bo moze akurat uczucie samo przyjdzie. Nie bylam tego pewna.. ale cos ciagnelo mnie do X.. dlatego sprobowalam. Z czasem zaczelo mi na nim zalezec.. aa jemu chyba juz sie znudzilam. Nasze spotkania nie byly zbyt rewelacyjne.. bo w sumie zazwyczaj konczyly sie spotkaniem z jego kumplami, ktorzy mowili tylko o samochodach.. on z nim gadal, ja siedzialam w samochodzie. Byl zirytowany, ze nie chce z nimi gadac i spotykac sie.. ale o czym mialam z nimi rozmawiac? X rowniez jest maniakiem samochodowym.. i tylko to sie liczy w jego gronie. Dwa tygodnie temu.. widzialam sie z nim ostatni raz. Pojechalismy na weekend do takiego domku .. za miastem. mielismy milo spedzic czas. niestety nie bylo w tym nic milego.. bo zaczal sie do mnie dobierac.. po chamsku i w ogole nie reagowal na slowo nie. Wczesniej duzo rozmawialismy.Wydawal sie odpowiedzialny i dojrzaly. Wiedzial dobrze o tym,ze nie jestem gotowa na razie na sex. Rozmawialimy rowniez na tematy poboczne i wypowiadal sie z duzym obrzydzeniem na temat kobiet, dla ktorych liczy sie tylko sex.. na temat facetow ktorzy wykorzystuja okazje i uprawiaja sex z pijanymi laskami na disco. itd. itp. Bylam pewna, ze rozumie moja decyzje. Mylilam sie. Rozmawialismy kiedy wracalismy juz do domu.. powtorzylam mu, ze nie jestem gotowa na sex.. ze jest to dla mnie za wczesnie. On skwitowal moje slowa komentarzem; "tego z kalendaarzem sie nie ustala, przeciez nie bedziesz zakonnica do konca zycia"... od tej pory nie widzialam go juz dwa tygodnie. a on praktycznie w ogole sie nie odzywa. napisze jedna wiadomosc.. jak widzi , ze jestem na fb. i tyle. Probowalam to w jakis sposob ratowac.. mimo, ze bylam sceptycznie nastawiona do jego zachowania... Mama radzila, zebym mowila mu wprost o tym co czuje itd. bo faceci nie sa zbyt domyslni. Mialam inne doswiadczenie z moim ex. Zawsze kiedy wylewalam swoje uczucia, on uciekal. nie rozumial. olewal.wylaczal sie. bylam pewna ze tu bedzie podobnie, ale z drugiej strony wydawal sie inny. wiec mowilam mu wprost, ze podoba mi sie...ze jest wazny, ze mi zalezy.. ze tesknie i brakuje mi go, lapalam go za reke.. chcialam przytulic itd. a on to poprostu olal. napisal mi tylko tyle, ze to moje puste slowa i nic nie robie. nigdy nie uslyszalam od niego, ze jestem wazna, wyjatkowa, ladna.. ze dobrze mu przy mnie.. dobrze, ze jestem... nic. jedynie na moje pytanie czy mu na mnie zalezy odpowiedzial, ze tak. Zero wlasnej inicjatywy. Czyzby zalezalo mu tylko na seksie? Bo tak mi to wyglada. Sama juz nie wiem co mam robic. Aktualnie jak pisalam.. przez ten tydzien bylo pare dni ciszy.. i pare dni w ktorych napisal wiadomosc. na poczatku tygodnia calkiem milo popisalismy.. i na fb.. potem na tel.. myslalam, ze cos sie zmieni.. ale na drugi dzien nic sie nie odezwal. wczoraj rowniez otrzymalam tylko jedna wiadomosc..ale postanowilam sie nie odzywac.dzisiaj znowu napisal.. dzwonil.. ale olalam. Nie wiem co w nim siedzi i o co chodzi. Podejrzewam, ze chodzi o ten sex.. ale kurde ja rozumiem gdybysmy byli ze soba pol roku.. on okazywal mi uczucia.. i to ze mu zalezy.. zeby byl dotyk, pocalunek, przytulenie.. pieszczoty i stopniowo wszystko szlo.. ale tutaj tego nie bylo. i nie ma nadal. moj byl mial zupelnie inny charakter.. ale rozumial moja decyzje. Nigdy nie dobieral sie do mnie w taki sposob jak on to zrobil.. a bylismy ze soba 1.5 roku. rok mieszkalismy ze soba i byl moja prawdziwa miloscia. Z X niby jestem chyba dalej bo nikt z nikim nie konczyl.. nikt z nikim nie zrywal.. wiec poradzcie.. czy po prostu juz sie nic nie odzywac, olac.. czy powiedziec mu ze to koniec...? a moze sie starac.. ciagnac go za jezyk?.. chociaz nie wiem czy cos to da.
Możesz powiedzieć Mu o swoich odczuciach tak naprawdę i tak już nic nie stracisz. Zależy jak bardzo Ci na nim zależy i czy chcesz jeszcze dać Mu szansę. Z tego co piszesz to dla Mnie też tak wygląda jakby Mu zależało tylko na jednym.
Ja gdybym była na Twoim miejscu to bym zakończyła tą znajomość. Gdyby Mu zależało na Tobie to by nie zrobił nic wbrew Twej woli. Nie potrafi uszanować Twojego zdania, Twojej decyzji pomyśl jak będzie wyglądało Twoje życie przy nim za rok, dwa?
Juz mowilam mu o swoich odczuciach. Uczucia olal.. a odczucia wysmial. Wiec nie ma sensu raczej.
Wydaje mi się, że Ty chciałabyś czegoś poważnego, poważnego związku, a on po prostu jeszcze nie dojrzał do poważnego związku. Widzisz na początku było fajnie, starał się, może i faktycznie liczył na seks, ale nie dostał tego co chciał i sobie odpuścił, przestał się starać... A może on teraz czeka na to, że top Ty będziesz się o niego starała? Z tego co pisałaś moim zdaniem facet po prostu nie jest dojrzały do poważnego związku, jemu w głowie wyjścia z kumplami, rozmowy o samochodach, a kobieta potrzebna po to aby od czasu do czasu się z nią gdzieś pokazać, mieć z kim zaspokoić swoje potrzeby...
Wydaje mi się, że Ty chciałabyś czegoś poważnego, poważnego związku, a on po prostu jeszcze nie dojrzał do poważnego związku. Widzisz na początku było fajnie, starał się, może i faktycznie liczył na seks, ale nie dostał tego co chciał i sobie odpuścił, przestał się starać... A może on teraz czeka na to, że top Ty będziesz się o niego starała? Z tego co pisałaś moim zdaniem facet po prostu nie jest dojrzały do poważnego związku, jemu w głowie wyjścia z kumplami, rozmowy o samochodach, a kobieta potrzebna po to aby od czasu do czasu się z nią gdzieś pokazać, mieć z kim zaspokoić swoje potrzeby...
dokladnie czuje to samo. wiec co robic.. olac to?
w sumie skonczylam znajomosc.. tydzien nic sie nie odzywal.. a potem zaczal jakby nic sie nie stalo. ignorowalam wszystko co pisal. pozniej zaczelam odpisywac,.. ale z totalna obojetnoscia, to normalnie wariowal.. pisal mi po 10 wiad. na fb.. potem jak zszedl z fb na telefon zaczal pisac.. ja jednak traktowalam go chlodno. Chcial sie spotkac, pogadac.. dzwonil.. taka faza trwala kilka dni... w koncu spotkalam sie z nim. ale tak jak sie spodziewalam, nie bylo zadnej powaznej rozmowy.. bo on po prostu nie potrafi powaznie pogadac o takich sprawach. uciekal, zartowal.. wiec.. w sumie rozmowa nic nie dala. pomyslalam sobie, ze moze we mnie tez jest problem. bo czasem tez niezbyt fajnie go traktowalam. wiec postanowilam to zmienic. i po prostu zaczelam okazywac moje uczucia. pisalam jako pierwsza, dzwonilam.. ale zawsze wybiore sobie zly moment. bo akurat byl ze znajomymi.. i na moj tel odpowiedzial"zadzwon pozniej, bo jestem ze znajomymi." szkoda tylko, ze jak ze mna spedza czas.. to koledzy dzwonia do niego co chwile.. i rozmawia sobie z nimi legalnie.. i nie mowi im "zadzwoncie pozniej, bo jestem z moja dziewczyna". wczoraj widzialam sie z nim znowu. bylo nawet ok. ogladnelismy sobie film.. troche sie poprzytualalismy.. a dzisiaj cisza. To co ja mam robic zeby on sie staral. Wychodzi na to, ze trzeba go olewac.. to wtedy potrafi napisac, zadzwonic.. wkurza mnie to na maxa... bo juz sama nie wiem co ja mam z nim zrobic. Mowie mu komplementy.. mowie/ pisze do niego nie po imieniu, ale poprzez zdrobnienia.. a on nic. Ostatnio napisalam mu ; "brakuje mi Ciebie".. myslalam, ze odpisze cos w stylu; mnie Ciebie tez. a odpisal tylko;"to milo." i czuje sie jak jakas dziwka.. potrzebna tylko do sexu. o. Czy on nie potrafi wyrazac uczuc? a moze potrafi.. tylko najzwyczajniej w swiecie ma mnie gdzies.. a ja staram sie doszukac czegos pozytywnego.
Juz mowilam mu o swoich odczuciach. Uczucia olal.. a odczucia wysmial. Wiec nie ma sensu raczej.
No to już nie ma waszego związku. Idź swoją drogą ale już bez niego.