Zbyt późno.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zbyt późno..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Zbyt późno..

Od ponad 2 lat pewien chłopak kochał się we mnie, pokazywał ze mu zalezy, starał się.. Na poczatku nie chciałam mieć chłopaka, lecz z biegiem czasu im dłużej go znałam tym bardziej stawał mi się bliski. Zaczęło mnie to przerażać, bałam się.. Zawsze powtarzałam sobie, że nie wierze w miłość, że to jest mit, że się nigdy nie zakocham, bo widziałam nie raz jak moja siostra czy znajomi przez to uczucie cierpią.. wiem głupie, ale tak wtedy myślałam. Ten chłapak chciał się ze mną czesto widywać, to rowry bo wiedział ze uwielbiam na nich jeździć, to wyjścia do kina (sporadycznie ale jednak), organizował grille na które zawsze mnie zapraszał, ale mimo to moje obawy zawsze były, bałam się tego uczucia, bałam sie zaangażowania, bałam się ze jak mnie bliżej pozna to się mna rozczaruje, toteż zawsze wymyslalam jakieś powody dlaczego nie moge wyjść, wykrecałam sie odpychałam go od siebie. Na wesela czy 100dn wiedziłam ze moge go zaprosic bo jest świetnym chlopakiem ktory na pewno mi nie narobi wstydu, moi rodzice go ubóstwiali, z reszta cala rodzina.. Jakiś czas temu ''zmądrzałam'', zauważyłam ze cos się dzieje ze mna, ze już nie moge siebie okłamywać, że poznajac nowych mężczyzn porównuje ich do niego.. ze jak ide spać to myśle o nim, zastanawiam się co czuje, gdzie jest co robi.. W domu codziennie slyszalam jaki to on jest cudowny, a ja jaka ****.. chwilami mam wrazenie że przez to gadanie rodziców odpychali mnie od niego, bo jak go widziałam od razu mialam nerwy ze on jest cudowny a ja nie, ale mimo to czułam coś do niego, nie potrafilam tego określic, nie potrafiłam o tym mowić nikomu. Coraz bardziej zdawałam sobie s prawę ze nie jest mi obojetny, ze tak na parwde moze i sie wkurzam na niego, ze rozmawia z moimi rodzicami za moimi plecami, że jest taki ''wspanialy'' ale mimo to cały czas siedział w mojej glowie.. Postanowiłam ze mu to wsyztsko powiem, choc jak zawsze balam sie jego reakcji, jego rodzicow.. bo wiem ze cierpial przeze mnie, ze jego rodzice nie mogli dac sobie z nim razy totez bardzo sie obawialam ich reakcji jak by sie dowiedzieli o mojej ''zmianie''. na pocztaku sierpnia widzilam sie z nim, poszlismy na spacer juz wtedy chcialm mu wszytsko powiedziec, wyjasnic, nigdy nie pozwalalam mu przytulic sie do mnie a wtedy prawie cala droge szlismy przytuleni, poczulam sie wtedy bosko! ale nie powiedzilam mu, stwierdzilam ze to byloby za proste, po jakis 2tyg od tej sytuacji pojechalismy nad morze ze znajomymi tak w 6osob, postanowilam ze na 100% wszytsko mu tam powiem, pokaze swoim zachowaniem ze to zadna gra, ze nie udaje ze tak jest na pawrde, juz pierwszego dnia mu powiedzilam, on powiedzial krotko ''Kamila, dlaczego dopiero teraz mi to wsyztsko moiwsz? juz jest za pozno, spotykam sie z inna''.. zalamalam sie;( pocalowal mnie wtedy, poszlismy na plaze przytulalismy sie calowalismy.. i tak codziennie przez caly wyjazd, mielismy nawet pokoj 2osobowy i spalismy na jednym lozku.. myslalam ze zmienil zdanie, ze ta jego nowa znajomosc trwajaca 3tyg jest slabsza od naszego uczucia, ale wyszlo na to ze sie pobawil, narobil mi nadzieji i zostawil;( teraz kontakt sie urwal, nie utrzymujemy go wogole, a znamy sie prawie 5lat.. jest mi bardzo ciezko, nie moge sobie znalezc miejsca, bol wielki.. wiem ze to wszytsko moja wina wiem.. ale dlaczego on to zrobil na tym wyjezdzie? chcial zebym tez cierpiala jak on? Nigdy nikomu nie wyznalam milosci, nigdy w nikim sie nie zakochalam, on byl pierwszy.. Właśnie tego się obawiałam, tego cierpienia, czemu to jest takie trudne?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zbyt późno..

To jest trudne, bo sama to sobie utrudniłaś. Postąpiłaś głupio i zebrałaś tego owoce. Wątpię, aby ten chłopak chciał ci zrobić na złość. Po prostu brał tyle, ile mu dawałaś. Jak zawsze przez te lata.

3

Odp: Zbyt późno..

cześć, przeczytałam, współczuję
jeśli można - ja to widzę tak:
czy on powiedział Ci, że chce z Tobą być?
to nie jest Twoja wina, że się odważyłaś, zakochałaś, powiedziałaś - powiedziałaś prawdę, więc nie masz sobie nic do zarzucenia.
z tego, co rozumiem, co przeczytałam: przytulałaś się do niego, on do Ciebie - jeszcze przed wyjazdem. jak przyjaciele, jak kumple, prawda? mogło to dla niego tak wyglądać? przecież nic nie wiedział.
dopiero na wyjeździe mu powiedziałaś i wtedy odpowiedział, że się z kimś spotyka. tak?
tu dopiero zaczyna się konflikt - mam rację? - kiedy mimo tego, że wiedziałaś, że kogoś ma, próbowałaś go przekonać, jakoś zdobyć? myślałaś, że przytulaniem i całowaniem zmienisz jego zdanie.
ale to tak nie działa. i to Ci mówię z własnego doświadczenia. z doświadczenia moich kumpli, mojego chłopaka - że dla nich fizyczna bliskość, całowanie, przytulanie, seks to nie jest to samo co np. dane słowo, postanowienie, uczucie, miłość;
Twój kolega mógł już wtedy "być"/ spotykać się z tą dziewczyną, może jej obiecał, że będą razem, może dał słowo, zobowiązał się - to dla niego ważne.(a przynajmniej powinno). przykro mi to stwierdzić, ale tak - pobawił się Tobą; dałaś mu się wykorzystać w tym sensie, że dałaś się całować, przytulać, spałaś blisko;
najgorsze to chyba to, że liczyłaś na to, że dzięki temu zmieni zdanie. a obiecał Ci to? sama narobiłaś sobie nadziei. on sprawę postawił jasno - powiedział, że spotyka się z kimś. i nieważne jak im się układa - czy znają się dłużej, lepiej, gorzej, ale teoretycznie są parą.

wyobrażam sobie, że to Cię boli. będzie bolało trochę, ale wierz mi, lepiej teraz doświadczyć coś takiego i mieć nauczkę na przyszłość. będzie dobrze, przemyślisz to wszystko, poukładasz sobie w głowie i w sercu. jesteś wrażliwa, a z tego co piszesz - wnioskuję, że rozsądna. chciałaś się upewnić w swoich uczuciach zanim cokolwiek zdziałałaś. warto, myślę, na przyszłość upewnić się też w uczuciach chłopaka, albo przynajmniej w jego postanowieniu, zanim zaczniesz go dotykać.
to piękne, że się zakochałaś, bardzo odważne, że mu powiedziałaś. to już jego sprawa, że nie poczekał. mógł poczekać, skoro tak Wam się dobrze spędzało czas. ale to jest tylko teoretyczne gdybanie.

moje doświadczenie - mój chłopak, kiedy już byliśmy ze sobą, spotkał dziewczynę. koleżankę, która się w nim zakochała. przyznała to, on mi to też powiedział. ona sama nawet do mnie w tej sprawie napisała. rozstałam się z chłopakiem, choć dla mnie to było ciężkie. tylko po to, żeby on się mógł na spokojnie określić. nie wiem, czy dobrze zrobiłam czy nie; on nie był z nią, nie powiedział, że ją kocha. a mimo to mówi, że mógłby się z nią przespać, mógłby się przespać nie tylko z nią; całowali się, dotykali po tym jak ja się z nim rozstałam; ale z nią nie jest. nie dał jej takiej szansy. mnie za to cztery razy powiedział, ze jak mu każę wrócić, to wróci. kazałam. nie wiem, co dalej, ale wiem jedno - że ważniejsze dla niego było kiedyś dane słowo, niż fakt, że z kimś się przytuli czy pocałuje. oni, mężczyźni, chłopcy, są inni. trochę inaczej myślą, inaczej widzą świat. to wielka sztuka się dogadać. a domysły są bardzo, bardzo destrukcyjne. ale uda się, trzeba próbować. o każdą miłość się trzeba starać.

życzę w życiu dużo normalnych, jasnych sytuacji

4 Ostatnio edytowany przez 91kamilka (2012-09-20 10:28:25)

Odp: Zbyt późno..

chodzi o to ze to on pierwszy mnie wtedy pocałował z reszta jak za każdym razem, pierwszy także podchodził i się do mnie przytulał, sam chciał zebyśmy spali razem.. sam zauważył ze ja mam jakieś ''opory'' zeby pierwsza podejść i go pocałować czy przytulić- bałam sie jego reakcji, miałam jakieś hamulce.. więc to nie tak, że to wszytsko wychodziło z mojej inicjatywy. Prosiłam go żeby spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział że już mnie nie kocha, że nie jestem już dla niego ważna, spojrzał na mnie i powiedział że nie może tego powiedzieć, to spowodowało że nadal wierzyłam ze może się udać... Wydaje mi się ze ona wygrywa przez to że od samego pocztaku była na tak, dziewczyna ma dużo czasu, wagaruje, żadnych obowiazków w domu.. ja albo się wykręcałam, albo na uczelni siedziałam dlugo, albo.. mam wymagających rodziców i sporo obowiązków o których on wiedział i zawsze mnie podziwiał ze wykonuje czasem prace którymi zajmują sie mężczyźni.. Wtedy nie potrafiłam mu powiedzieć tego wsyztskiego, za wielkim tchórzem jestem, za mało odwagi we mnie, zbierałam w sobie siły zeby mu o tym powiedzieć a jak już zdołalam to było za późno;( nigdy nie potrafiłam mówić o sobie i swoich uczuciach, nawet teraz jak tak bardzo cierpie, nie pokazuje tego bliskim, oczywiście widzą że chodze smutna zamyślona, ale to co we mnie jest w środku ten ból cierpienie.. nie zdaja sobie sprawy. Nocami nie śpie, a kiedy usne to on mi się śni.. gdy nikt nie widzi płacze, chodzę przybita, w niczym sensu nie widze, każdy mnie pociesza ale i tak wiem ze pieprzyłam wsyztsko..
TAK jestem bardzo wrażliwa, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo ;( jeszcze miesiąc przed naszym wyjazdem nad morze rozmawiał z moimi rodzicami, zapewniał ich że on poważnie o mnie myśli, że bardzo mu zalezy, że bardzo mnie kocha, bardzo sie wtedy cieszyłam ze tak mówi, byłam na siebie zła ze jestem taka.. taka głupia, niesmiala, zamknieta w sobie że nie potrafie mu tego prosto w twarz powiedzieć, wyjaśnic, nie umiem powiedzieć dlaczego tak się zachowywałam nie wiem.. teraz mam za swoje, nigdy chyba sobie tego nie wybacze ;(

5 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-09-20 11:40:51)

Odp: Zbyt późno..
miroir napisał/a:

nie wiem, co dalej, ale wiem jedno - że ważniejsze dla niego było kiedyś dane słowo, niż fakt, że z kimś się przytuli czy pocałuje

Było dla niego tak ważne, że poszedł sobie poszaleć z inną dziewczyną. Sprawdził ją, sprawdził ciebie i wrócił tam gdzie mu wygodniej było.

91kamilka użalanie się nad sobą nic ci nie da. Walcz o niego. Jest zafascynowany jakąś panienką, która go nie spławia, która poświęca mu swój czas i uwagę. On się starał o ciebie kilka lat, a ty się poddajesz po paru tygodniach....i marudzisz na niego i na siebie. Weź się w garść i walcz. Sama wyjdź z inicjatywą choć kurde jeden jedyny raz, a nie zawsze i ze wszystkim czekasz na niego.

Skończ to księżniczkowanie.

6

Odp: Zbyt późno..

yoghurt007 masz racje powinnam wziaść się w garść, jest ciężko ale staram się.. Po przyjeździe z nad morza wyciągnęłam go na rower, poźniej on zorganizował grilla na którym mieliśmy wszyscy oglądać zdjęcia z wyjazdu, niestety tą dziewczyne też zaprosił. Ewidentnie widać było ze nie jest zadowolona z mojej obecności plus z widoku zdjęć na którym jestem z nim przytulona itd.. On komentował to jedynie ''byłem już tu pijany, czy było mi już tu dobrze".. Napisałam do niego list na 8str A4, pisałam o uczuciach, o tym ze byłam niedojrzała, że dawno już o wszytskim chciałąm mu powiedziec.. spotkaliśmy się pogadaliśmy o tym liście ale znów powiedział to samo ''za późno'', nie mam pojęcia co jeszcze mogę zrobić, właśnie czuje że powinnam walczyć, on ponad 2 lata się starał, nawet wtedy kiedy byłam z innym nie urywał kontaktu... ale brak mi już sił, choć bardzo pragnę tego żeby był przy mnie, pomimo tego że się mną ''pobawił''.. Jak wg Was jeszcze mogę mu udowodnić, że mi zależy?

7

Odp: Zbyt późno..

Staraj się tak, jak on starał się o ciebie. Bądź przy nim, staraj się go gdzieś zapraszać itp.


Ale możliwe też, że gra jest nie warta świeczki, bo starał się chłopak dwa lata, ty go non stop zbywałaś, a teraz kiedy ma inną, to sobie o nim przypomniałaś.....

Odp: Zbyt późno..

Ciężka sprawa, facet się starałam 2 lata, latał za Tobą dosłownie jak pies i gdy w końcu zrozumiał, że czas to skończyć Ty stwierdzasz, że jednak warto, moim zdaniem zrobiłaś wszystko co można, teraz on musi zdecydować, może zostaw go samego na kilka dni, nie odzywaj się daj mu odetchnąć i pomyśleć.
To co mogłaś już zrobiłaś powiedziałaś co czujesz wychodziłaś z inicjatywą spotkania a on dalej nic.

yoghurt007
Masz ciekawe spojrzenie na tą sytuacje, jestem ciekawa co byś poradził mi, jeśli będziesz miał ochotę zajrzyj na mój wątek jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1174664#p1174664
Co prawda jest to wątek Fabi,ale tam też opisuje swoją historie smile

9

Odp: Zbyt późno..

najgorsze jest to że kontakt nam się praktycznie już urwał.. W kościele widuję jego rodziców, zawsze mnie obserwują, kłaniają się moim rodzicom.. Całkowicie kontaktu nie mamy już 1,5tyg.. Z boku to wygląda tak, że jak zobaczyłam że ktoś pojawił sie w jego życiu to nagle się ogarnęłam, nagle uświadomiłam sobie że nie jest mi obojętny, że zdałam sobie sprawę z tego co tracę.. TO NIE TAK! nie miałam pojęcia, że z kimś się spotyka.. nie miałam pojęcia, a poznała ich moja dobra koleżanka z którą się znam od małego yikes On wydaje mi się że jest silny, skoro tak długo się starał.. Nie wiem skąd brał tą siłe, nie wiem.. Znam się dobrze z jego bratem ciotecznym, za którym on nie przepada.. Jemu on cos takiego powiedział ''Kamila zawsze była na nie, teraz zmieniła zdanie i mam rzucic wsyztsko i do niej lecieć?", mi mówił, że jakby teraz zmienił decyzję to czułby się nie wporzadku wobec wszystkich.. nie do końca wiem o co mu wtedy chodziło, ale podejrzewam,że głupio by mu było wobec rodziców, kumpli, rodziny, że tu miał dziewczyne która od razu była na tak, a poleciał jak pantoflarz do mnie...

10

Odp: Zbyt późno..

Długo dojrzewał do swojej decyzji. Dwa lata go przekonywałaś do tego, żeby odpuścił i poszukał sobie innej. W końcu postanowił co dalej z tym fantem zrobić. I w tym momencie nagle do ciebie dotarło co tracisz.

Nawet na waszym wyjeździe to on, a nie ty, inicjował wszystko. I brał tyle, ile mu dawałaś. Czego się spodziewałaś? Że facet będzie o ciebie walczył do końca życia nie mając absolutnie nic w zamian? Teraz będzie cię to prześladowało do końca życia....

Może jeszcze coś się w nim tli....może. Ale to naprawdę wielkie "może". Staraj się...może coś się jeszcze uda z tego wykrzesać. Ale to raczej miną tygodnie czy nawet miesiące...

11

Odp: Zbyt późno..

Normalnie skąd ja to znam big_smile big_smile big_smile

Uwierz mi, to co wyrządziłaś mu przez te 2 lata jest nie do opisania słowami. To trzeba przeżyć.
Postąpił rozsądnie - wybrał kobietę, która dała mu szanse, nie kobietę, której nagle zabrakło chłopców w friendzonie.

Jeżeli coś naprawdę czujesz, to IMO poczekaj aż rozleci się jego związek i wtedy uderzaj. Nie wyrwiesz go "tamtej".

12

Odp: Zbyt późno..

On dojrzewał do tej decyzji a ja do tego uczucia..(jesteśmy w tym samym wieku) Mówi się ze to mężczyźni pozniej dojrzewają, ale w tym przypadku jest całkowicie inaczej, bałam się tego uczucia i mam za swoje;( zapytałam go wtedy nad morzem czy jest szansa, że będziemy razem odpowiedział że bardzo mała.. Macie racje, nie wyobrażam sobie co on przeżywał, co on czuł przez tak długi okres czasu, skąd on czerpał siłę.. Jestem okropnie na siebie zła, chciałabym to zmienić, widzę to jak on bardzo zmienia się przez tą dziewczyne, wcześniej tylko drogi alkohol teraz zdarza mu się tanie wino yikes bardziej rozrywkowy się staje, nie tylko ja zauważyłam tą zmiane.. Nie mam już siły do tego;/ dziekuje Wam za wypowiedzi, potrzebuje właśnie takich ''ostrych'' słów, obiektywnych opinii, dają mi one bardzo dużo do myślenia.. Miałam nadzieję, że to wszytsko się zmieni.. ale podobno nadzieja matką głupich..

13

Odp: Zbyt późno..

jesli mogę, to tylko odpowiem na post yoghurt007 "Było dla niego tak ważne, że poszedł sobie poszaleć z inną dziewczyną. Sprawdził ją, sprawdził ciebie i wrócił tam gdzie mu wygodniej było"

nie było mu ze mną na pewno wygodniej. to ona koło niego skakała, a ja nie. ją ma prawie pod nosem, a do mnie musi jechać kawał drogi. ona się we wszystkim z nim zgadza, a ja się prawie ciągle z nim kłócę. ona kocha to samo co on i uważa że na tym polega druga połówka, a ja mam też inne upodobania, nie wszystko nas łączy, mam swój świat, ale jego bardzo szanuję.
własnie dlatego, że ja jestem taka "trudna", to zaczął się wahać. ale nie odszedł na amen, tylko się zastanawia - a to oznaka głębszego myślenia = zaangażowania;

i nawiązując do głównej historii tego wątku - mnie, jeśli by na chłopaku zależało, to starałabym się z nim zaprzyjaźnić. pogodzić się z myślą, że możemy nigdy nie być parą, ale przyjaźń będzie i będzie trwała, mocna, silna, bo po przejściach, wypróbowana. wierz mi, że prędzej czy później i tak wygra ta więź, która jest prawdziwa

14

Odp: Zbyt późno..

nie było mu ze mną na pewno wygodniej.

"Wygodnie" jest subiektywnym odczuciem. Nie zawsze logicznym i nie zawsze definiowalnym.

własnie dlatego, że ja jestem taka "trudna", to zaczął się wahać. ale nie odszedł na amen, tylko się zastanawia - a to oznaka głębszego myślenia = zaangażowania;

Oznaką zaangażowania jest wahanie się i trwanie w zawieszeniu...? To jest akurat oznaką niedojrzałości i braku pewności siebie, drugiego człowieka i swoich uczuć.

i nawiązując do głównej historii tego wątku - mnie, jeśli by na chłopaku zależało, to starałabym się z nim zaprzyjaźnić. pogodzić się z myślą, że możemy nigdy nie być parą, ale przyjaźń będzie i będzie trwała, mocna, silna, bo po przejściach, wypróbowana. wierz mi, że prędzej czy później i tak wygra ta więź, która jest prawdziwa

Idealistyczne podejście. Po "przejściach" większość to nawet nie jest w stanie ścierpieć wzajemnej obecności w tym samym pomieszczeniu.

15

Odp: Zbyt późno..

Ja się zgadzam z miroir. Jeżeli facet jest honorowy to dane słowo jest dla niego najważniejsze. Jeżeli coś obieca, to będzie się tego trzymał choćby nie wiem co. Może Cię przytulać, całować być dla Ciebie wsparciem w każdej sytuacji, ale jeśli nie jest pewien, że może coś zrobić, to Ci tego nie obieca. Tamtej pewnie obiecał no i są efekty... Przykre, ale tak jest. Lepiej chyba nie robić sobie nadziei. A z drugiej strony, mówisz, że nadzieja matką głupich, ale umiera ostatnia... Nie wiem co Ci poradzić... Wiem jak się czujesz i nie zazdroszczę...

16

Odp: Zbyt późno..

Minęło już sporo czasu.. Kontakt się całkowicie urwał, żyjemy tak jakbyśmy się nigdy nie znali, jakby się nic nie wydarzyło.. Trwa to już prawie 2 m-ce. Bardzo to wszytsko przeżywałam, miejsca sobie znależć nigdzie nie mogłam, nie wiedziałam co ze soba zrobić itd teraz jest troche lepiej, choć nie ukrywam, że nadal pomimo tego wszystkiego, nadal jest w moim sercu, jak o nim mówie to łzy się pojawiają. Rozmawiałam kiedyś nawet z jego mamą, kobieta słuchając mnie popłakała się, byłam w szoku bo powiedziała, że zawsze mnie lubiła, że zawsze chciała zebym była z nim yikes Porozmawiałam z nią, bo czułam że powinnam, chciałam, żeby ona po części wiedziała co się wydarzyło, żeby wiedziała że to nie ja ponownie go odrzuciłam, nie wiem może głupie, ale po tej rozmowie troche lżej mi sie zrobiło. Szczerze mówiąc nadal mam cichą nadzieję, że kiedys się to wszytsko zmieni, wiem wiem.. pewnie myślicie, że jestem glupia.. może i macie racje yikes
Tak tamtej niby obiecał, że będzie grzeczny, a jednak taki nie był.. ją znał około 1-2 m-ce a mnie 5 lat.. Mnie potraktował jak... a do niej wrócił.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zbyt późno..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024