Dziś rozstałam się z moim chłopakiem, byliśmy razem jakieś półtora roku, była to moja pierwsza miłość. zakończyłam swiązek ponieważ ostatnio bardzo mnie zawiódł(raz wyznał że oszukiwał mnie przez jakiś prawie rok, dla mojego dobra, niby to nic poważnego bo chodziło o palenie papierosów ale mnie o zabolalo, wcześniej sprawił iż prze jakieś 2 miesiące mialam poczucie winy za coś za co nie byłam odpowiedzialna, dowiedziałam się o tym po czasie). kolejną sprawą jest to że jest on agresywny po alkoholu( pisałam juz o tym wątek), nie że mnie bije czy wyzeywa, ale staję się wtedy kłotliwy, strasznie obrażalski, byle pretekst i jest gotowy do bijatyki.
przeprowadziliśmy ostatnio wiele poważnych rozmów na temat naszeo związku i nby było ok, niby, bo kłótnie i tak wybuchały codziennie, niejednokrotnie z mojego powodu. zaczełąm zastanawiać się nad sensem tego związku, czy tak naprawdę go kocham, czy chce z nim być, powiedziałąm mu o tym, że nie wiem czy go kocham, żena pewno coś do niego czuje ale co nie jestem teraz w stanie mu powiedziec, powiedziałam mu że nie czuję już tego co na początku.
teraz się zastanawiam czy dobrze zrobiłam ? wiem, że będzie mi go brakować, nie mam teraz nikogo, nie mam jakiejś bliskiej koleżanki czy cośm nie wiem czy dam radę,podświadomie myślę że się zejdziemy, ale nie chcę ranić i jego i siebie ...
Dobrze. Lepiej pozno, niz pozniej. Z czasem nic by sie nie zmienilo, tylko bylabys bardziej zawiedziona. I trudniej byloby odejsc. Kiedys zerwalam z chlopakiem mimo wielkiej milosci mniej wiecej z tych samych powodow. Po prostu wiedzialam, ze uczucie to za malo. Wiedzialam, ze czasem bysmy sie znienawidzili. Trzeba myslec przyszlosciowo.
dobry krok , lepiej wczesniej niz pozniej. powodzenia w wtrwalosci.
Dobrze zrobiłaś!
Dobrze. Lepiej pozno, niz pozniej. Z czasem nic by sie nie zmienilo, tylko bylabys bardziej zawiedziona. I trudniej byloby odejsc. Kiedys zerwalam z chlopakiem mimo wielkiej milosci mniej wiecej z tych samych powodow. Po prostu wiedzialam, ze uczucie to za malo. Wiedzialam, ze czasem bysmy sie znienawidzili. Trzeba myslec przyszlosciowo.
mi też się wydaje że uczucie to za mało, bo strasznie się różnimy, kócimy się o eszystko z tym ze zawsze się godziliśmy, ale powoli zaczynało mnie to męczyć.
nie wiem, czy dam radę, bo już teraz mi go brakuje ...
Retoryczne pytanie, jako ze wymieniłaś same (i do tego rażące) minusy tego związku.
Na początku zawsze tak jest, Tęsknota, wspomnienia te dobre i te złe. Po dłuższym związku jest gorzej. Ale dobrze zrobiłaś od małych kłamstw się zaczyna, Trzymaj się i pozdrawiam. ![]()
Przepraszam za brutalność, ale jest takie powiedzenie na facetów, że "nie pali, nie pije, chodzi na dz***i i żyje".
Część z tego miałaś w swoim związku i odpowiedz sobie sama, ile czasu dałabyś radę wytrwać w takiej związkowej fikcji we dwoje? Nawet w małżeństwie.
Ukrywał, tuszował a po czasie się do tego przyznał, stosując standardową zasadę obrony poprzez atak... na Ciebie, że to Ty jesteś to zło konieczne i czegoś tam winna.
Podstawą związku jest miłość, wierność i uczciwość a głównym fundamentem tego wszystkiego jest zaufanie.
Budujesz związek to działasz tak jak z budową domu i tu jest pytanie o fundamenty: na piasku czy na skale? Bo bez pełnego zaufania do siebie na wzajem, to jesteś jak chorągiewka na boi na pełnym morzu... kłamstw.
dziś rozmawiałam z chłopakiem, powiedział, ze jestem dla niego ważniejsza niż picie i że możenie pic w ogóle jeśli tego chce. wie, że problemem jest jego agresjapo alkoholu,dostrzegł to.
mówił, że nie bedzie już kłamał, i takie tam.
zastanawiam sie czy dać mu szansę
wiem,że jeśli czegoś chce to jest w stanie to osiągnać, wiem, że może dotrzymać obietnic, bo już tak było.
problem ze nie wiem, czy jestem w stanie zaufac ...
wiem, zeza nim tsknie, brakuje mi go, ale dalej mam wątpliwości co do miłosci, bo w gruncie rzeczy czym ona jest ?