Jestem ciekaw Waszej opini, ostatnio usłyszałem od niej iż nie lubi sexu, przytulanie, figle ok, ale sam w sobie sex juz nie. Zdziwiło mnie to tym bardziej bo wcześniej miała kilku partnerów... Teraz nie wiem czy to jest chwilowe, czy od zawsze robiła to przez przymus, czy też po prostu coś kręci...
Możesz o to ją zapytać, bo my na pytanie "dlaczego nie lubi seksu?" nie potrafimy odpowiedzieć..
Za to możemy gdybać...
Może...
coś z przeszłości, jakiś czyn partnera, nadmierna brutalność, fantazje, na przymus .
Zmuszanie do czegoś sprawianie bólu.
Może...
ma niskie libido...
A może nie przekonała się jaki seks z ukochanym facetem może być przyjemny , i będziesz musiał jej to pokazać, udowodnić, aż sama powie "kochaj się ze mną!" ![]()
Tylko ciężko się przebić przez ten mur, gdy się akcja rozkręca mówi w pewnym momencie po prostu "nie, bo tego nie lubie" i tyle... Żadnych więcej argumentów... Nie wiem czy to problem ze mna jest, może nie jestem dla niej dość pociągający, wiec wymyśliła taka wersję, czy też nagle stała się asexualna o ile to w ogóle jest mozliwe...
A jak wyglądał WASZ pierwszy raz razem ?
Może byłeś mało delikatny i boi sie ..
Zrób kiedyś dobrą kolacje, do tego wino, porozmawiaj z nią na spokojnie, a może powie Ci w czym tkwi problem? ![]()
Zachęć ją do siebie i do bliskości:)
Można długo "gdybać" bo przyczyn może być wiele.
Z Twojej wypowiedzi wynika, że nigdy o tym nie rozmawialiście. To - jak radzi Marzena - czas najwyższy szczerze porozmawiać.
Dokładnie! Szczera rozmowa w sprzyjających okolicznościach może wiele wyjaśnić. Gdybając nie rozwiążemy problemu, możemy nawet błądzić i zastanawiać się nie nad tym co trzeba. Może ma jakiś "uraz" z przeszłości, może faktycznie "nie lubi", a może zwyczajnie boi się ciąży... może...może... może...
Jak dziewczyny radzą. Rozmowa. Tylko ją doradzę. Spokojna, ciepła rozmowa w miłej atmosferze. Bo faktycznie przyczyny mogą być przeróżne tego jej zachowania. Przygotuj grunt przez takie rozmowy pod propozycję udania się do specjalisty. Tylko niech ona cały czas czuje że martwisz się o WAS, a nie o swojego niezaspokojonego wacka.