co wolno w zyciu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

Temat: co wolno w zyciu?

Kochani,

czytam od dawna wiekszosc postow, teraz chce sie Was o cos zapytac.
Jestem zona od 26 lat. Nie idealna zona, ale bardzo sie staram i zalezy mi (zalezalo?).
Wiem, ze maz mnie od lat oszukuje i ma inne kobiety - w zasadzie zawsze jakas sie kreci - jedna, dwie...Nie wiem, czy z kazda spi, ale na pewno z niektorymi - mam dowody. Ze mna nie spi od wielu lat - nawet mnie nie dotyka, spi w osobnym lozku. Nie chce opisywac swojej sytuacji, ale zapytac: co ja moge Waszym zdaniem w tej sytuacji? Wszystkiego tego, czego on mi nie daje po prostu mi brakuje. Nigdy go nie zdradzilam, z nikim sie nie spotykalam za jego plecami.
Czy z moralnego punktu widzenia moge kogos miec? Moge flirtowac? Cieszyc sie znowu?
Nie umiem sie z nim rozstac, ale jestem jak zamrozona.
Napiszcie prosze co myslicie!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co wolno w zyciu?

Miriam dlaczego Ty z nim jesteś? Wiesz o jego zdradach i nadal z nim jesteś po co? Wytłumacz po co? Nie rozumiem po co się tak katujesz. Na Twoim miejscu męża kopnęłabym w tyłek jak bym wiedziała co robi i zaczęła układać sobie życie sama bądź z kimś innym. Z kimś kto będzie mnie szanował,nie będzie poniżał. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Dlaczego nie umiesz się z nim rozstać? Po co Ci taki mąż?

3

Odp: co wolno w zyciu?

Witaj Miriamm,
Moim zdaniem, to nie powinnaś się zastanawiać, ale powinnaś być szczęśliwa. Nie rozumiem, czemu jesteś z mężczyzną, który Cię zdradza i nie szanuje. Jak sama piszesz, nie kochacie się, on nawet nie chce Cię dotknąć, więc czemu z nim jesteś?
Masz prawo być szczęśliwa i kochana, tylko problem polega na tym jak. Uważam, że jeśli chcesz mieć kogoś, kto będzie Cię kochał lub dawał Ci to szczęście, powinnaś zakończyć pierw swój obecny związek.
Fakt, iż Twój mąż jest łajzą, nie znaczy, że Ty też masz nią być. Najlepiej budować swoje życie uczciwie wobec siebie i innych. Tak więc, jeśli chcesz poszukać szczęścia z kimś innym to ureguluj swoje sprawy z mężem.
Ps. Mam nadzieje że go zostawisz, bo zwyczajnie nie zasługuje na Ciebie .
Pozdrawiam serdecznie

4

Odp: co wolno w zyciu?

Tak to już niestety bywa, że gdy facet zdradza i zdobywa kolejne kobiety jest ,,100% ogierem" a gdy zdradza kobieta jest... No właśnie, panią lekkich obyczajów. Obojętnie, jakby nie było, to kobieta będzie tą złą. Nie warto więc wchodzić w jakieś poboczne związki.
Co Ci zatem wolno, droga Miriam? Niezaprzeczalnie być szczęśliwą; kochać i być kochaną.
Skoro Wasz związek od dawna istnieje już tylko w dokumentach chyba czas najwyższy to zakończyć. Tak, jak dziewczyny pisały- mąż, który zdradza Cię od lat a wspólny dom traktuje jak hotel nie jest Ciebie wart.
Jak sama piszesz pragniesz miłości, dotyku, poczucia wyjątkowości- jak każda kobieta. Na pewno istnieje gdzieś mężczyzna, który mógłby Ci to dać i zachwycić się Tobą. Uwolnij się wiec od tego, co Cię powstrzymuje i daj sobie szansę na to, by żyć tak, jak chcesz.

5

Odp: co wolno w zyciu?

Dlaczego z nim jestem? Bo ciagle wierzylam, ze on sie zmieni. Potrafi byc uroczy, kiedy chce. To nie jest tak, ze on powiedzial uczciwie: "nie kocham cie, nie chce cie, nic z tego nie bedzie". On mowi: "kocham cie, zbladzilem, juz nigdy nie bede mial innych kobiet". Nie spi ze mna - bo jest chory -  ale dla tych innych nie byl chory!

Nigdy nie zrywalam zwiazku po 26 latach i nie wiem, jak to jest? Czy to sie robi w pewnym sensie na sile, z tak zwanego zdrowego rozsadku, albo zeby sie ratowac? Czy mam zacisnac zeby po prostu, podjac decyzje i  ja zrealizowac, choc wszystko w srodku sie buntuje przeciwko temu?
Zdaje sie, ze toksyczne zwiazki wiaza ludzi ze soba bardziej niz te zdrowe. I nasz chyba jest toksyczny. Wiele cierpienia i lez, a jednak tak trudno odejsc. Czy to milosc?

6

Odp: co wolno w zyciu?

Miriam to nie jest miłość. Miłość nie polega na tym co robi Twój mąż. On się nie zmieni,bo po co? ma żonę,która toleruje jego zdrady. Po co ma to zmieniać. Jemu taki układ odpowiada. Może gdybyś postawię wszystko na jedna kartę on by coś zrozumiał. Ale w tym wypadku on nie widzi sensu żeby coś zmienić. Pewnie ma uprane,ugotowane,wysprzątane. Żyć nie umierać. Musisz coś zrobić bo nigdy nie będziesz szczęśliwa.

7

Odp: co wolno w zyciu?

Najpierw zastanów się, co będzie gdy będziecie chcieli się rozstać. Jak będą wyglądały twoje finanse? Czy dacie radę się rozstać, albo powdzielić majątek tak, abyście oboje byli bezpieczni.

Po drugie idź swoją drogą szczęścia, niezależnie, swoją drogą, swoją, swoją... Masz ochotę kogoś kochać to kochaj, masz ochotę na seks, to zrób to. W końcu mężowi krzywdy nie wyrządzisz...

8

Odp: co wolno w zyciu?
Miriamm napisał/a:

Dlaczego z nim jestem? Bo ciagle wierzylam, ze on sie zmieni. Potrafi byc uroczy, kiedy chce. To nie jest tak, ze on powiedzial uczciwie: "nie kocham cie, nie chce cie, nic z tego nie bedzie". On mowi: "kocham cie, zbladzilem, juz nigdy nie bede mial innych kobiet". Nie spi ze mna - bo jest chory -  ale dla tych innych nie byl chory!

Nigdy nie zrywalam zwiazku po 26 latach i nie wiem, jak to jest? Czy to sie robi w pewnym sensie na sile, z tak zwanego zdrowego rozsadku, albo zeby sie ratowac? Czy mam zacisnac zeby po prostu, podjac decyzje i  ja zrealizowac, choc wszystko w srodku sie buntuje przeciwko temu?
Zdaje sie, ze toksyczne zwiazki wiaza ludzi ze soba bardziej niz te zdrowe. I nasz chyba jest toksyczny. Wiele cierpienia i lez, a jednak tak trudno odejsc. Czy to milosc?

To nie zaciskanie zębów, to marnowanie życia. Cierpienie, zaciskanie zębów, bunt to jedynie objawy.
Jeżeli opisaną sytuacją nazywasz CHYBA toksyczną, to widać że jeszcze nie nadszedł ten czas, że sięgnełaś dna. Bo skoro boisz się łez rozstania, bardziej od łez cierpienia, no to nie dojrzałaś. Miłość ma wiele twarzy. A miłości może towarzyszyć wiele uczuć, które absolutnie nie wykluczają jej istnienia.

9

Odp: co wolno w zyciu?

Och prosze Cie! "nigdy nie bede mial juz innych kobiet" po czym ląduje w ramionach innej a ty na to przyzwalasz...On wie ze nie musi sie zmieniac bo i tak z nim bedziesz. Jak mozesz tolerowac zdradę? baaa, nie jedną nawet. Udany związek zdaje sie polega na tym ze partnerzy nie muszą szukac na boku. Zastanow sie -pytasz czy moralnie mozesz z innymi krecic na boku. Ale wtedy poco w ogole byc w zwiazku? Rozumiem ze ciezko jest to zakonczyc po tylu latach ale zapytaj sama siebie - czy to ma sens?

10

Odp: co wolno w zyciu?

Dziekuje ze do mnie piszecie! To dla mnie duzo znaczy!

Ja juz musze zmienic cos w tym ukladzie, bo boje sie, ze sie ze mnie zrobi taka zgorzkniala stara baba, ktora tylko narzeka i nie spodziewa sie od zycia niczego dobrego. Juz przestalam sie smiac i nigdy nie mam dobrego humoru.
Zyje z mysla, ze trzeba sie obudzic, trzeba wsta i isc do pracy, trzeba przezyc kazdy dzien i tak jeszcze 30Co robicie, zeby sie wyzwolic z takiego stanu?

11

Odp: co wolno w zyciu?

ech a jednak prawdą jest, że
Kobieta udźwignie każdy ciężar jeśli objuczył nim ją mężczyzna.
Arystofanes

12

Odp: co wolno w zyciu?

jak czytam Twojego posta to trochę jakby o mnie.
Też jestem w związku, w którym nie ma miłości, nie ma seksu, nie ma żadnego dotyku. Jest wyzywanie, są kłótnie....a potem jak gdyby nigdy nic ustalanie zakupów, obiadu itp. W tych chwilach myślę, że jakoś to będzie .... ale czemu jestem taka głupia. Tkwię w małżeństwie i jestem totalnie samotna. Zamykamy się w dwóch osobnych pokojach i tak żyjemy obok siebie.
Po prostu brak mi odwagi żeby to zmienić, brak mi odwagi zostać samą ( z dzieckiem) i iść do przodu.
Po prostu nie wierzę, że mogłabym kogoś spotkać i pokochać i że ktoś pokochałby mnie. ( bo jestem po 30-stce, bo mam dziecko, bo cała jestem nietaka).
Mój mąż wmawia mi, że taki stan rzeczy jest z mojej przyczyny, że przeze mnie on nie ma sensu ani ochoty żyć. Że ja go zniszczyłam i że zniszczę każdego. W jaki sposób? Chyba nie potrafi określić, potrafi tylko oskarżać.
Staram się, próbuję być normalną żoną...dbającą o dom, o dziecko...o męża już nie (bo go praktycznie nie mam).

Małżeństwo to nie tylko opłacanie wspólnie rachunków, zakupy i gotowanie ... w tym musi być dotyk, całus, seks, rozmowy o wszystkim i niczym - bo tego my kobiety chcemy. Wiem, że muszę coś zmienić.
Mój maż dla odmiany wiele razy mi powtarza, że nie chce ze mną być.
Kurczę tutaj potrafię się wymądrzać, a tak naprawdę w życiu niewiele potrafię z tą sytuacją zrobić.

Przygotowałam pozew i dzisiaj wybieram się do sądu. Trzymajcie kciuki żeby mi nie zabrakło sił i pozew wreszcie znalazł się w sądzie.

13

Odp: co wolno w zyciu?

....... właśnie po rozstaniu i po zostaniu samemu w nowych, czterech ścianach człowiek zaczyna....oddychać, czuć, że żyje, że zaczyna się coś nieznanego ale i niesamowitego:)

14

Odp: co wolno w zyciu?

Co możesz? Możesz wszytsko na co tylko masz ochotę. A co moim zdaniem powinnaś... to odejść od niego i zacząć wreszcie żyć tak jak na to zasługujesz. Ktoś wyżej dobrze to okreslił - zacząć oddychać!

15

Odp: co wolno w zyciu?

Być może cały czas boisz się odpowiedzialności, bycia samą i samodzielnych decyzji. Ciekawe czy w sumie dobrze się wam razem mieszka ? Czy jak dziewczyna wyżej wspomniała nieustanne pretensje, awantury itp.
Moim zdanie i nie tylko, powinnaś zakończyć sprawę. Własne 4 ściany potrafią zdołować samotnością (różnie się układa) ale tutaj jest chyba gorzej? smile Jeśli wasza sytuacja finansowa jest w miarę to może warto pomyśleć o sprzedaży i zakupie dwóch mniejszych mieszkań ?
A poza tym zacznij żyć własnym życiem. Wychodź, tańcz, baw się smile Co do zdrady. Nie rób tego. Zakończ to i potem to już nie będzie zdrada.

16

Odp: co wolno w zyciu?

gdy człowiek zostaje samemu, nabiera dystansu, w ciszy potrafi wsłuchać się w siebie, widzi wszystko jasniej, wyraźniej. dlatego warto zdecydować się na taki krok:)

17

Odp: co wolno w zyciu?
MalutkaMi napisał/a:

Jest wyzywanie, są kłótnie....a potem jak gdyby nigdy nic .... przeze mnie on nie ma sensu ani ochoty żyć. Że ja go zniszczyłam i że zniszczę każdego. W jaki sposób? Chyba nie potrafi określić, potrafi tylko oskarżać.

Ja Ci odpowiem na to pytanie... Mianowicie czy szanujesz swojego męża? Czy gdybyś kochała teraz innego faceta, to czy mówiłabyś do niego tak samo jak teraz do swojego męża? Czy atakujesz go personalnie za to jaki on jest? Czy obrzucasz epitetami, których celem jest sprawienie przykrości? Innymi słowy czy całymi latami wyniszczasz męża, wypalasz waszą miłość, która pewnie kiedyś była piękna?

Jeśli tak robisz, potem żałujesz, przepraszasz to właśnie tak można zabić miłość. Trudno przytulać kogoś, kto wcześniej nazwał Cię brzydko, kto chciał zrobić Ci przykrość.

To samo dotyczy drugiej strony. Innymi słowy brak szacunku zabija miłość.



Po prostu brak mi odwagi żeby to zmienić, brak mi odwagi zostać samą ( z dzieckiem) i iść do przodu. Po prostu nie wierzę, że mogłabym kogoś spotkać i pokochać i że ktoś pokochałby mnie. ( bo jestem po 30-stce, bo mam dziecko, bo cała jestem nietaka).

Ej Malutka! Co za dziwne rzeczy opowiadasz. 30-tki są super zarówno dla 20-latków jaki i 40-latków. Powiem Ci więcej -- faceci dużo starsi od Ciebie w ogóle nie odróżniają, czy masz 30 lat czy 20.

Mówi się, że nie ma kobiet brzydkich, są tylko są zaniedbane. Jesteś zadbana jak za czasów narzeczeństwa, czy spuściłaś z tonu?

A co znaczy "nie mam odwagi"? Po prostu nie masz pieniędzy, prawda? Więc może pracy trzeba poszukać. A dzidziuś jest mały czy duży? Jak mały i ktoś musi się nim non-stop zajmować, to sorry -- ale trzeba dotrwać, aż się trochę usamodzielni.

18

Odp: co wolno w zyciu?

ja chce Rozwiazywac wszystkie sprawy, otwarcie o nich mowic, chocby byly trudne. NIGDY nie wyzywam, obrazam, nie mowie takich rzeczy, ktorych potem moglabym zalowac. On odwrotnie. Rzuca epitetami, neguje we mnie wszystko, zrzuca odpowiedzialnosc za to, ze nam sie nie udaje. Tylko raz sie przyznal,, ze zle postepuje. Potem szybko o tym zapomnial. W tej chwili kazda probe rozmowy zbywa albo sie obraza, zeby tylko nie rozmawiac.
Ale - nie chce sie rozstac. Czasem nawet sie postara o mnie, bardzo sie postara. Tylko ze to staranie pozostaje w ramach wytyczonych granic: nie ma seksu, nie ma rozmowy, zabezpieczony haslami komputer, z telefonu wykasowane niektore polaczenia. Kiedy mowie, ze w malzenstwie jest miejsce dla dwojga nie trojga, on sie zgadza ze mna. A potem i tak robi swoje.
Teraz najwazniejsze to przestac sie bac zrobic ten osttni krok.
Z Waszych odpowiedzi widze, ze nie tylko ja sie boje, nikomu nie jest latwo wycofac sie - szczegolnie, gdy wina bardziej lezy po drugiej stronie, i gdy czlowiek jeszcze sie ludzi, ze to wszystko da sie odkrecic i jak w bajce beda zyc dlugo i wszczesliwie.....

19

Odp: co wolno w zyciu?

Miriamm napisałaś dlaczego Ty jesteś z nim: bo masz nadzieję..
Ale dlaczego on jest z Tobą? Co takiego mu odpowiada w tym układzie? Jesli znajdziesz choć trzy sensowne odpowiedzi to sama uświadomisz sobie jaki z niego wygodnicki skurczybyk- bo zobaczysz z czego to wynika.

20

Odp: co wolno w zyciu?

jak latwo sie samemu oszukiwac! Drugiej osoby nigdy bym nie oszukala, a siebie - czemu nie! Oni sa z nami w takiej sytuacji bo maja dom, wszystko jest zadbane, jak choruja ktos poda herbate, jak sie chce mozna pogadac.  Czy jakis facet moglby sie wypowiedziec na ten temat? Czy rzeczywiscie tak to jest, ze mozecie tkwic latami w zwiazku dla kotleta i czystej koszuli??? I NIGDY sie do tego nie przyznacie???
Jestem bardzo wdzieczn za wszystkie odpowiedzi, czytam bardzo dokladnie i jeszcze raz przeczytam wieczorem, zeby nic waznego nie pominac. Dziekuje za Wasze rady, ale niektore - choc widze ze sluszne i wartosciowe sa dla mnie obecnie nie-do-wykonania. Przepraszam za wyrazenie, ale to w czym w tej chwili tkwie nazywa sie chyba "czarna dupa". Ciezko sie z tego wygrzebac.

21

Odp: co wolno w zyciu?

Miriamm a masz dzieci?

22

Odp: co wolno w zyciu?

Pewnie nie raz zastanawiasz się gdzie podział się ten uroczy nicpoń z którym chciałaś przejść przez życie ?
Nadzieja umiera ostatnia Ty masz nadal nadzieję dlatego z tym człowiekiem jesteś razem a jednak osobno wiem jakie to przykre .
Sama przeglądałam zdjęcia w rodzinnym albumie i myślałam miało być tak pięknie dwoje a było inaczej sad
Decyzja być albo nie być dojrzewa po woli ,boimy się samotności problemów dnia codziennego co z tego że nas już nie ma ale przecież on spi w pokoju obok złudne bezpieczeństwo ale jest co że zdradza wraca do domu i jest czasem czarujący i dobry punkt dla niego ma sumienie a że bardziej gryzie ono nas nie jego w czym rzecz wróciłem o co cale halo .
No tak ale cały syf jest na Twojej głowie a tu jakoś współczucia z drugiej strony nie widać.
Dzieci prawda jest taka że to kobieta je ma (nie mówimy o ty co pozostawiały swoje pociechy ) ale o tych co kochają swoje dzieci i tkwią w związkach które raczej uwierają niż wnoszą coś dobrego .
Powielanie modelu ojciec mógł ja tez mogę jakoś matka nie protestowała dlaczego ty masz pretensje i się czepiasz ?
Czasem życie w pojedynkę to lepsze wyjście niż życie (patrz wegetacja we dwoje)
Ale tę decyzję musisz podjąć sama a łatwo nie jest ja swojej nie żałuję tyle że mogłam podjąć ją jakieś 15 lat wcześniej ale wynik osiem tez nie jest zły teraz wiem że żyję a dzieci poparły wbrew pozorom moją decyzję .

23

Odp: co wolno w zyciu?

Warto poszukać wsparcia na wątku "Kobiet które kochają za bardzo" czy jakoś tak.

24

Odp: co wolno w zyciu?

mam syna, ma 24 lata i ciagle mnie pyta dlaczego sie nie rozwiodlam. CIagle powtarza, ze nic sie nie zmieni na lepsze. Sam ma problem, bo maz dla niego tez jest niedobry. Czasem mi wypomina, ze musial tez w tym tkwic!

A do watku "kobiety kochajace za bardzo" zagladalam.... Jest nas chyba wiecej niz tych szczesliwych i radzacych sobie ze wszystkim w sam raz.


Anula, on dalej jest uroczy i caly w plasach - ale juz nie dla mnie. Dla innych. Mialam okazje to ogladac.

25

Odp: co wolno w zyciu?
Miriamm napisał/a:

(...)gdy czlowiek jeszcze sie ludzi, ze to wszystko da sie odkrecic i jak w bajce beda zyc dlugo i wszczesliwie.....

To odpowiedź na pytanie o przyczyny Twego pozostawania w tym związku.
Jesteś w nim, bo chcesz. By lepiej się czuć z tym "chceniem" wmawiasz sobie różne rzeczy, również te bajki.
Tyle tylko, że siebie nie da się oszukać, że cały czas wiesz, jak wygląda rzeczywistość. Jeśli więc taka Twa decyzja, to po co mówić o rzeczach nierealnych, po co rozmyślać o tym, co wolno w życiu? Nie lepiej jest powiedzieć sobie "jestem w tym związku, bo tak chcę, bo na taki związek się decyduję"?

26

Odp: co wolno w zyciu?

wszystkie bajki kończą się żyli długo i szczęśliwie ale to bajki dla dzieci w dorosłym życiu tak nie jest niestety są trudne sprawy i wybory nie każdy zna słowo kompromis ale w twoim przypadku Ciebie nie dotyczy .Jesteś postawiona przed faktem dokonanym ale to ty się wahasz .
Ciepły obiadek ,wysprzątany domek i opozycja przeciw żonie w różnych pozycjach z kochanką .
Twoje życie Twój wybór posłuchaj się syna jest widzem obok i widzi więcej niż ty choć w tym uczestniczy .

27

Odp: co wolno w zyciu?

....a o dzieci pytałam dlatego, że dzieci po prostu matek , które unieszczęśliwiają się na własne życzenie ( wiec unieszczęśliwiają tak ze dzieci), nie szanują.

28 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-08-29 18:23:26)

Odp: co wolno w zyciu?
Miriamm napisał/a:

NIGDY nie wyzywam, obrazam, nie mowie takich rzeczy, ktorych potem moglabym zalowac. On odwrotnie. Rzuca epitetami, neguje we mnie wszystko, zrzuca odpowiedzialnosc za to, ze nam sie nie udaje.

Ok! No to super. Czyli Ty trzymasz klasę jak za czasów narzeczeństwa, a on stoczył się. Ja swojej żonie też nigdy przykrych rzeczy nie powiedziałem i mam z tego powodu satysfakcję.



Ale - nie chce sie rozstac. Czasem nawet sie postara o mnie, bardzo sie postara. Tylko ze to staranie pozostaje w ramach wytyczonych granic: nie ma seksu, nie ma rozmowy, zabezpieczony haslami komputer, z telefonu wykasowane niektore polaczenia. Kiedy mowie, ze w malzenstwie jest miejsce dla dwojga nie trojga, on sie zgadza ze mna. A potem i tak robi swoje.

W sumie to i tak gratuluję, że potrafisz z nim jeszcze o zdradzie rozmawiać tak wprost. Robi wrażenie.




Z Waszych odpowiedzi widze, ze nie tylko ja sie boje, nikomu nie jest latwo wycofac sie - szczegolnie, gdy wina bardziej lezy po drugiej stronie, i gdy czlowiek jeszcze sie ludzi, ze to wszystko da sie odkrecic i jak w bajce beda zyc dlugo i wszczesliwie.....

No co Ty! Nie ma takiej osoby, co by się nie bała. Ale chyba przydałoby się trochę chłodnej kalkulacji, jakiegoś biznes-planu, co będziesz robić. Jak podzielicie majątek, dochody, mieszkanie, itd. Czy będziesz bezpieczna? Dasz radę to wszystko zaplanować bez podejmowania emocjonalnych decyzji?



Miriamm napisał/a:

jak latwo sie samemu oszukiwac! Drugiej osoby nigdy bym nie oszukala, a siebie - czemu nie! Oni sa z nami w takiej sytuacji bo maja dom, wszystko jest zadbane, jak choruja ktos poda herbate, jak sie chce mozna pogadac.  Czy jakis facet moglby sie wypowiedziec na ten temat? Czy rzeczywiscie tak to jest, ze mozecie tkwic latami w zwiazku dla kotleta i czystej koszuli??? I NIGDY sie do tego nie przyznacie???

Raczej nieprawda. To niemożliwe, że dla kotleta i czystej koszuli. NIE, NIE! Kotleta można kupić za parę zł, a koszulę prasuje się parę minut. Jeśli miałbym podać powody, to chce mieć baby na boku, przygody, seks, ale chce być bezpieczny -- mieć dom, mieć gdzie spać, mieć swoją sofę, komputer, TV, pieniądze, drugą osobę w pobliżu, nie bać się samotności, spokój, stabilizację. Wie, że nie zwiąże się z żadną z tych kobiet, bo ich może nie kocha, a jak kocha, to wie, że za rok będzie inna, bo żaden z romansów nie jest trwały. W domu ma dobrze, bo żona jest na poziomie, jest spokój, może z nią trwać do śmierci bez trwogi o samotność. Jeśli mąż zdradzał, to pewnie będzie zdradzał dalej, ale nic trwałego nie zbuduje.

Sama siebie NIE oszukujesz, tylko po prostu masz nadzieję, a to zupełnie co innego. Pytanie czy nadzieja jest uzasadniona, a jeśli nie jest, to skoro w tym trwasz, to pewnie jest inny powód -- być może właśnie sprawy materialne, bezpieczeństwo.

Proponuję, abyś zaczęłła iść swoją drogą, niezależną. Oznacza to na przykład że nie będziesz śledzić SMS-ów, albo poświęcać się dla męża. Oznacza to że nie będziesz go atakować, nie rozpoczniesz teraz walki. Po prostu zrobisz coś dla siebie. Możesz nawet zacząć już prowadzić niezależne życie -- praca, fryzjer, kosmetyczka...? Można mieszkać w jednym mieszkaniu a jednak prowadzić każdy swoje życie. Wychodzisz gdzieś? Masz koleżanki?

29

Odp: co wolno w zyciu?

Co możesz? Raczej co powinnas- rozstac sie z nim i znow zaczac cieszyc sie zyciem, bo szybko sie konczy, Jak Ty wytrzymujesz?

30

Odp: co wolno w zyciu?

Sam 22,  dziekuje ze odpisales, to co napisales jakos paradoksalnie zadzialalo "lagodzaco". Ja juz chodze do fryzjera, kosmetyczki, dbam o siebie bardzo. Innym sie podobam - nie narzekam na brak adoratorow. Kiedys bylam bardzo atrakcyjna teraz juz troche mniej (ale przeciez chyba nie tylko o to chodzi???) Tylko on mnie nie chce!
Masz racje, musze sie zajac soba w sensie odwrocenia uwagi od meza i nieczynienia z niego sensu zycia.i to zaczelam robic. Nic nie sprawdzam, nie dzwonie, n ie pisze - nie narzucam sie. Jesli nie moge szybko zrobic z tym porzadku, zrobie powoli. W koncu nawet jesli to potrwa rok, to jest to nic w porownaniu do 26 lat.
Ja tylko juz nie wierze w facetow, nie wierze w relacje, malzenstwa....Poczytalam sobie tutaj, co robia faceci i jak sie zachowuja. Jak nic dla nich nie znacza takie wartosci jak uczciwosc, odpowiedzialnosc, honor nawet!  I bol osoby, ktora byla bliska i nic nie zrobila, zeby to zniszczyc!
Sorry, ze tak pisze o facetach - pewnie kobiety tez nie sa swiete, ale chyba nie w takiej skali.

31

Odp: co wolno w zyciu?

Tylko że....atrakcyjność to nie tylko wygląd. Właściwie wygląd to niewielki ułamek.
Atrakcyjnosc dla mężczyzny to : posiadanie własnych zainteresowań, pasji, praca, która kobiete spełnia...

32

Odp: co wolno w zyciu?

Catwoman, wydaje mi sie, ze nie jestem pustoglowym stworzeniem bez zainteresowan. Rozumiem z tonu Twoich postow, ze nie pochwalasz mojego postepowania. OK - Twoje prawo. Ale to nie oznacza, ze jestem bezmozgim glupkiem, na dodatek n ieszanowanym przez swoje dziecko. Nie bede Ci teraz udowadniac tego, ale nie wyciagaj zbyt szybko wnioskow. Jestem tutaj - bo na pewno mam jakis deficyt i nie umiem poradzic sobie ze sprawa, ktora opisalam.
O atrakcyjnosci fizycznej pisalam dlatego, ze jak wspominalam wyzej maz ze mna nie spi. A wiem, ze dla niego sa wazne te zewnetrzne, fizyczne atrybuty.
Maz ceni mnie za poczucie humoru i twierdzi, ze nikt go nie rozumie w pol slowa - tak jak ja i nikt go nie umie tak rozsmieszyc. Ale widac to wszystko za malo, albo nie jestem ta jedyna, albo jeszcze cos innego.

33

Odp: co wolno w zyciu?

Miriamm nie twierdzę, że jesteś pustakiem, tylko..... próbuję Cię naprowadzić na jakieś hm...pomysły, tudzież rozwiązania.
To wszystko co piszesz jest żalosne-tzn,. ta sytuacja bo wygląda to tak, jakbyscie mogli być calkiem fajną parą kumpli, ale broń Boże nie małżeństwem na całe zycie..

34

Odp: co wolno w zyciu?

Kiedys bylo inaczej, bylo duzo milosci i namietnosci, i to on chcial sie koniecznie zenic! ale to bylo dawno. Ale sadze, ze po latach w NORMALNYCH malzenstwach na plan pierwszy wysuwa sie raczej przyjazn, czulosc, przywiazanie i szacunek za wspolne lata. Wtedy lepiej byc kumplami z lekka nutka namietnosci.
Teraz nie moglibysmy byc przyjaciolmi, bo ja sie nie przyjaznie z osobami, ktore klamia, kreca, sa nieuczciwe i dwulicowe! Nikt z moich przyjaciol taki nie jest, i ja tez taka nie jestem.

35

Odp: co wolno w zyciu?

Otóż to..... tzn. przyjaźń w związku uwazam za sprawę nuiemalże najcenniejszą  ale własnie.... tu musi być obopólne zaufanie i szczerosc.

36

Odp: co wolno w zyciu?

Rozwód byłby dobrym rozwiązaniem, bo dałby Ci szansę na zupełnie nowe życie. Mężczyźni, którzy wiążą się z mężatkami, chcą dyskrecji, bo sami są żonaci albo kogoś mają. A Tobie przydałby się ktoś na stałe, nie z doskoku.

37

Odp: co wolno w zyciu?

Moge sie tylko przylaczyc do choru kolezanek. Nie ma sensu marnowac sobie zycia w zwiazku, ktory Ci NIC nie daje. Rozumiem strach przed przyszloscia i zmiana warunkow, ale nie powinien Cie on powstrzymywac od zapewnienia sobie odpowiedniego partnera.

Badzmy tutaj realistyczni- Twoj maz sie nie zmieni. Nie ma potrzeby sie zmieniac, bo wszystko ma na tacy podane, skoki na bok wybaczone i swiadomosc cieplego fotela, ktory na niego zawsze w domu czeka.

Rozwod a nie zdrada jest tu rozwiazaniem. Zdrada zwykle nie poplaca i w dodatku innych ludzi rani. Badz dorosla kobieta i ogarnij sie.

38

Odp: co wolno w zyciu?

Zachęcam również wszystkie "poszkodowane" kobiety by zaczeły współprace z psychologiem;
wiekszosc o ile nie wszystkie te decyzje wynikają z psychologicznych problemów ze sobą siegających dzieciństwa i uwagi rodziców.

39

Odp: co wolno w zyciu?

Dzieki za wpisy. Sama mysle podobnie, widac przyszla pora na dzialanie. Chodze do psychologa, wcale nie w sprawie malzenstwa, bo tu nic dodac nic ujac - tylko chce zrozumiec siebie lepiej. Wydaje mi sie dosc dziwne, ze nie umiem w tej jednej sprawie podjac decyzji. W innych sprawach nie stanowi to problemu.
Zgadzam sie z tym, ze nie zdradza sie nawet lobuzow. Zasady w zyciu obowiazuja wszystkich: zdradzajacych i zdradzanych:-(
A faceta na razie mi nie trzeba, zle o nich mysle. Potrzeba mi seksu, ale tego z kolei nie da sie bez faceta. I kolko sie zamyka :-)

40

Odp: co wolno w zyciu?

Pora na działanie smile

Złożyłam wczoraj pozew (ze łzami w oczach), a jak przyszłam do domu to kamień spadł mi z serca. (mąż się nie odzywa, izoluje się do innego pokoju).

Zobaczymy jak będzie dalej, czy sprawa pójdzie gładko. Nie wiem czy dla sądu to jakiś problem, że nadal mieszkamy razem, bo pani sprawdzająca pozew chyba trochę się zdziwiła. ( a może tylko upewniała się czy tak jest)

Ciężko będzie po 10 latach bycia razem wszystko podzielić, ale jakoś trzeba.

41

Odp: co wolno w zyciu?

MalutkaMi,

wszystko sobie poukladasz - albo "samo" sie ulozy do nowej sytuacji. Najwazniejsze, ze zrobilas co trzeba - nie kazdy tak umie! Wystarczy poczytac.....
Zycze Ci, zeby Twoja sytuacja mieszkaniowa jak najszybciej sie wyjasnila, bo zycie z taka "nadeta purchawka" obok moze byc trudne.

42

Odp: co wolno w zyciu?
Miriamm napisał/a:

A faceta na razie mi nie trzeba, zle o nich mysle. Potrzeba mi seksu, ale tego z kolei nie da sie bez faceta. I kolko sie zamyka :-)

Chyba źle się wyraziłaś -- chcesz seksu z facetem bez angażowania się emocjonalnego. Za takie stwierdzenie wielu by Cię ukamieniowało tutaj. Ale niestety czasem człowiek tak ma. Są chwile że jest to strasznie męczące.

43

Odp: co wolno w zyciu?

Sam22,

zle mnie zrozumiales. To, ze jest potrzeba, nie znaczy, ze sie ja zrealizuje! To, ze wiem, czego chce i czego mi brakuje, nie znaczy, ze zrobie cos, co moralnie z mojego punktu widzenia jest zle!! Raczej chcialam powiedziec (nawiazujac do blednego kola), ze to nie mozliwe do spelnienia, bo paradoksalne!

Dawno mnie tu  nie bylo. W tak zwanym, miedzyczasie ochlonelam troche i chyba odpuscilam troche. Sobie, mezowi, malzenstwu. Nie rozstalismy sie po zdradach, ale przychodzi moment na zastanowienie, czy to, co w zwiazku zostalo po tych doswiadczeniach wystarczy, zeby dalej byc razem. No i chyba jednak nie wystarczy. Przyjdzie sie zmierzyc z pustka :-(

44

Odp: co wolno w zyciu?
Miriamm napisał/a:

On mowi: "kocham cie, zbladzilem, juz nigdy nie bede mial innych kobiet".

Nie spi ze mna - bo jest chory -  ale dla tych innych nie byl chory!

Miriam, tu masz wszystko, moim zdaniem, ale nie dochodzi do Ciebie. On za coś pokutuje.

45

Odp: co wolno w zyciu?

wyjasnij prosze, rozwin, jesli mozesz.
Nie widzialam tej sprawy od takiej strony, a nic z tego nie rozumiem!

46

Odp: co wolno w zyciu?
Miriamm napisał/a:

wyjasnij prosze, rozwin, jesli mozesz.
Nie widzialam tej sprawy od takiej strony, a nic z tego nie rozumiem!

W świetle najnowszego Twojego wątku, to pewnie już nie ma znaczenia. To było dynamiczne i pewnie już za późno. Był czas na załatwienie sprawy po tym , jak się wyniósł z łóżka małżeńskiego.

Kobiety poradzą Ci rozwód. Ja uważam, że Mężczyzna nie kłamie, gdy mówi, że kocha, najwyżej znaczy to dla niego coś zupełnie innego, niż dla Kobiety. I tu się rozmijają desygnaty pojęĆ.

Odpiszę Ci pewnie w tym najnowszym wątku.

47

Odp: co wolno w zyciu?

odpisz. akurat dla mnie Twoje analizy sa ciekawe, choc nie kazdy chce pewn ie dostac analize.
Ja nie chce pocieszania. Chce zrozumiec.

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024