Pewnie to powszechny problem, ale nie wiem co mam zrobić. Mam przyjaciółkę od Liceum, wszystko było super, nigdy się nie kłóciłyśmy, w piątki zawsze szłyśmy gdzieś na imprezę, ja studiowałam w innym mieście więc miałyśmy kontakt telefoniczny, a gdy wróciłam w wakacje spędzałyśmy czas razem. Ona poznała chłopaka. I było ok, bo się znamy, czasem wychodziliśmy w trójkę. Tylko oni mnie wciągali w swoje kłótnie. To nie było fajne, więc powiedziałam, żeby przystopowali. Ta moja koleżanka zaczęła mieć coraz mniej czasu dla mnie. W sumie to w ogóle. Nie widujemy się, bo jej chłopak albo jest z nią, albo zabronił jej wyjść. On idzie do kolegów, a on siedzi w domu. Nie wiem. Dziwne. Zawsze to ja dzwonię, pytam o spotkanie. Mówi, że się spotkamy po czym gdy ja dzwonię ona mi mówi, że idzie do chłopaka i żebym nie czekała na nią. Oczywiście mam innych znajomych, z którymi dobrze się bawię, ale nie chciałam żeby ta znajomość się tak skończyła. W końcu się wkurzyłam pewnego dnia, gdyż ona zawsze sobie przypomina o świecie jak jest pokłócona z chłopakiem i powiedziałam jej w pewnej rozmowie, w złości, że potem to i tak się już nie odezwiesz, bo się pogodzisz i będzie ok. Trochę ją zatkało. Teraz jest zła na mnie. I ja głupia się tym przejmuje chociaż to ja powinnam być zła. Co ja mam zrobić?
Rozumiem, ze Ci przykro. Niestety w tej sytuacji nic nie zrobisz, nic na sile. Twoja "przyjaciółka" kiedyś przekona się, ze dla faceta nie można rezygnować z przyjaźni, zrywać kontaktów z wartościowymi ludźmi. Zamknie się w swoim malutkim świecie, do którego przyjmie tylko swojego faceta. W razie rozstania dostrzeże, ze nie ma nikogo. Pustka. Nie wiadomo od czego zacząć, do kogo zwrócić o wsparcie. Niestety wiele kobiet, a raczej niedoświadczonych dziewczyn pozwala całkowicie uzależnić się od faceta. Potem tkwią w nieudanych związkach, bo obawiają się, ze sobie nie poradzą, ze zostaną same. Na własne życzenie.
Masz racje, nie daj się wciągać w ich kłótnie. Oni się pogodzą, a Ty wyjdziesz na najgorsza. Nie raz i nie dwa to przerabiałam. Swoja droga nie powinnaś żałować znajomości, w której "przyjaciel" dba tylko o swoje potrzeby. Gdy zostawia, gdy na horyzoncie pojawi się facet, a przychodzi tylko wtedy gdy ma z nim problem. Częstotliwość spotkań zależy tylko od Jej planów, nie Twoich. A Ty się przejmujesz. Warto?
Ostatnio skończyłam 3 letni związek ją to chyba nawet nie obeszło. Nie wie co robię, z kim się spotykam - normalnie przestało ją interesować cokolwiek. Potrafi do mnie napisać, żeby spytać czy był jej chłopak na FB i czy go widziałam... Masakra. Nie mogę się z nią w ogóle dogadać. Ona taka nie była. Na dodatek jeszcze się obraziła, bo jej powiedziałam prawdę. I chłopak idzie na imprezę, a ona siedzi w domu i wali smuty i jaka to ona jest nieszczęśliwa. Przykro mi, bo miałyśmy wiele wspólnych tajemnic, spraw, gadałyśmy o wszystkim, a teraz... Nawet nie ma o czym. Szok. Wiem, że potem będzie na mnie, bo to ja się nie odzywałam, jak ona mnie "potrzebowała". Inni ludzie to są tacy sprytni, wygadani. Ja taka nie jestem. Ja się bardzo przejmuje i biorę do siebie. I potrafię wyciągnąć rękę nawet gdy to nie moja wina.
chłopak jest zawsze wazniejszy od przyjaciół. coż.smutne.
Smutne, smutne. Szkoda. Bo coś czuję, że niestety zapadanie głucha cisza i już się do siebie nie odezwiemy.
Wiem dokładnie, co przeżywasz! Ja też jestem w podobnej sytuacji. Zresztą założyłem sobie nawet tutaj na forum taki temat: "Przyjaźń - prawdziwa czy urojona? Jak masz czas przeczytaj. Chodzi o to, że jest pewna osoba, z którą chciałaś stworzyć taką prawdziwą, najprawdziwszą przyjaźń. Chciałaś mieć kogoś, by móc zadzwonić do niej nawet o 3-ciej nad ranem i zostać wysłuchaną. Ty robisz wszystko, by ta przyjaźń przetrwała, ale jednocześnie czujesz gdzieś w środku, że druga strona nie stara się tak jak powinna, więc czujesz się wykorzystywana. Moja rada: daj sobie spokój. Im bardziej będziesz się starała, a ona nie, tym bardziej tobie będzie gorzej. Przyjaźn powinna być obustronna, nie uważasz? Mnie przy mojej "przyjaciółce" trzyma tak naprawdę nie wiem co - może nieodwzajemnione uczucie, które się NIESTETY narodziło, może chęć pomocy, bo wpadła w złe towarzystwo? Myślę jednak, że ty nie masz tego problemu
więc zerwij znajomość, bo będziesz miała wrażenie, że jesteś wykorzystywana. A uczucie, że chłopak zabiera ci przyjaciółkę to złuda, uwierz mi!!!
7 2012-08-25 15:00:28 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-08-25 15:02:08)
"chłopak jest zawsze wazniejszy od przyjaciół. coż.smutne."
Absolutnie się nie zgodzę. Nie zawsze. Nie powinno się stawiać ważnych dla siebie osób w jakiejkolwiek hierarchii, kto jest bardziej ważny, a kto mniej.... To raczej te samolubne osoby "wybierają" takich ludzi, przy których jest im bardziej wygodnie i od których więcej zyskują.