Już dawno zauważyłam, że nie lubię mówić o swoich problemach, o tym co mnie boli. Pewnie jestem w jakiejś części egocentryczką bo skupiam się czasami za bardzo na sobie. Kiedyś miałam duży problem z nieśmiałością ale mimo wszystko nie byłam tak odbierana przez rówieśników, ponieważ lubiłam sport, rywalizacje, śmiać się czy wygłupiać. Taka ze mnie mieszanka była. Mam tam jakieś swoje przeżycia z przeszłości. teraz mam 21 lat. W dzieciństwie byłam kiedyś molestowana przez ojca, zdarzyło to się dosłownie kilka razy (no chyba, ze nie pamiętam jakiś "razów"). Raz się zdarzyło gdy chodziłam do podstawówki, miałam chyba z 9 lat, potem były jeszcze jakieś 3 razy w wieku 13-15 lat. Potem już w żaden sposób nigdy nie pozwoliłam się dotknąć ojcu. Nigdy po tych zdarzeniach nikomu o tym nie mówiłam, wstydziłam się. czuję do ojca duży żal, nie mam do niego od tego czasu zbyt dużo szacunku ale funkcjonujemy ze sobą normalnie jakby nic takiego się nigdy nie zdarzyło. Po prostu jest to przeszłością. Nie umiem określić jak te wydarzenia mocno na mnie wpłynęły (ale jakoś strasznie destrukcyjnie to raczej nie), przez długi czas czułam się winna tym wydarzeniom, czułam, ze sama te sytuacje prowokowałam i że nie umiałam się sprzeciwić jak miałam te 14, 15 lat. Nie miałam raczej po tych wydarzeniach problemów ze swoją seksualnością. Był okres, ze się trochę masturbowałam (ale to raczej normalne zachowanie u człowieka gdy poznaje swoją seksualność), teraz mam chłopaka. Uprawiamy seks, nie ma w tej sferze problemów i muszę przyznać, ze lubię seks. Z początku trochę się wstydziłam swego ciała (mam malutkie kompleksy^^ ale pracuje nad nimi) czy zachowań podczas seksu przed chłopakiem ale to przeszło. Przełamałam wstyd. Jestem już z chłopakiem 9 miesięcy, kocham go. Nigdy zbytnio nie mówiłam mu o swojej przeszłości i problemach w domu (chociaż takowe, także miałam). Kiedyś mu tylko wspomniałam, ze miałam w domu problemy. Zatroskał się wtedy i spytał jakie. Pisaliśmy akurat przez komunikator i nie chciałam mu o tym opowiadać w taki sposób, wiec powiedziałam, że o tym to opowiem mu kiedyś w cztery oczy jak się spotkamy. Powiedział, ze ok ale chciał się jeszcze dowiedzieć czy nadal mam te problemy, odpowiedziałam, że nie.
Moje pytanie do Was: czy będąc z kimś opowiadacie swoim ukochanym o problemach jakie przeżyłyście czy to w domu, w szkole, wśród rówieśników. Czy powinnam mu np. powiedzieć, że byłam kiedyś molestowana? Czy tego wymaga szczerość w związku? Wiem pewnie, ze tyle ile tu Was jest na tym forum tyle będzie różnych, zdań i opinii:) Powiedzenie mu o tym było by na pewno z mojej strony potwierdzeniem tego, ze obdarzam go wielkim zaufaniem (bo byłby pierwszą osobą, z którą o tym mówię).
Z drugiej strony boję mu się o tym powiedzieć, ponieważ:
-wstydzę się (wiem, że nie powinnam, że to nie ja powinnam się wstydzić tego co się stało),
-boję się odkryć wszystkie karty o sobie, ponieważ zawsze miałam z tym problem, może to się także wiązać z tym, ze boję się zostać zraniona
-nie wiem czy to w jakiś sposób nie wpłynie na jego zachowanie względem mnie, np. w sferze seksu
Ale przy tym wszystkim zachowuje optymizm, mam gorsze dni ale kto nie ma:) Jestem czasem dziecinna, czasem poważna, czasem zwariowana i mimo wszystko lubię siebie-> ale nie rozczulam się zbytnio nad sobą...cóż rozpisałam się....wiedziałam, ze tak będzie:P
Jestem ciekawa Waszego zdania:) Pierwszy raz się wywnętrzam w ten sposób na jakimś forum.