Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

Temat: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Witam wszystkich! jestem nową osobą na forum, które zdarza mi się przeglądać i czytać, szukając rozwiązania swoich problemów.
Postaram się opisać jak najlepiej problem, bo chciałabym usłyszeć od Was rzetelne rady i opinie.

Mam 25 lat, jestem z moim partnerem (jest 2 lata starszy ode mnie) razem od lat 5, mieszkamy razem 2 lata. Jesteśmy po studiach, pracujemy. Układa nam się różnie (może kiedyś odważę się na podzielenie się z Wami innymi problemami), ale wiem, że są to kwestie, które można jeszcze ustalić, dogadać się i dojść do porozumienia.
Jednakże w życiu seksualnym mamy problem (raczej ja go mam), z którym raczej nie da się dojść do kompromisu.

PROBLEM Mój partner jest osobą, która lubi zabawy w SPANKING i rzeczy z tym związane, ma SKŁONNOŚCI SADOMASOCHISTYCZNE, natomiast ja nie mam takich skłonności i nie czerpię przyjemności czy satysfakcji z tego typy zachowań/zabaw. Mój partner podzielił się ze mną swoimi upodobaniami po trzech latach związku, gdyż jak sam mówił bał się mojej reakcji.

ŻYCIE SEKSUALNE PRZED PODZIELENIEM SIĘ ZE MNĄ SWOIMI UPODOBANIAMI
Do tego czasu nie wiedziałam o tym, a nasze wspólne życie seksualne było, co prawda dość ubogie w formę;), ale wydawało mi udane. Jest on moim pierwszym partnerem seksualnym, nie współżyliśmy ze sobą, pieściliśmy się tylko, doprowadzając nawzajem do orgazmów ręką oraz uprawialiśmy seks oralny, z tym, że to ja zawsze byłam stroną aktywną. Lubię to robić i nie stanowi to dla mnie żadnego problemu, mogę nawet rzez, że mnie to nakręca:). Widziałam, że zawsze odpływał kiedy mu robiłam loda i byłam z tego bardzo dumna. Kiedy pytałam o czym myśli wtedy, mówił, że o seksie ze mną (później okazało się, że zawsze myślał o spankingu i ulubionych filmikach erotycznych sadomasochistycznych). Również pieściłam jego klejnoty swoimi piersiami (dość duże) i tak też doprowadzałam go do orgazmu.
Z drugiej strony napotkałam na sprzeciw mojego partnera, który zdecydowanie odmawia mi pieszczot oralnych. Spróbowaliśmy tylko raz (w wannie zaraz po kąpieli ze względów higienicznych, bo tak chciał), ale niestety zareagował on bardzo dziwnie na mój wygląd miejsc intymnych (wtedy też usłyszałam, że wyglądam tam, jakbym miała między nogami potworka, co nie było miłym komentarzem), a kiedy przystąpił do "dzieła" to przerywał co trochę, pluł i płukał usta wodą. Cała akcja skończyła się po 5 minutach, bez jakiejkolwiek satysfakcji, z jego strony z obrzydzeniem, a z mojej z ogromnym wstydem i upokorzeniem. Nigdy więcej nie próbowaliśmy tego. Dodam, iż regularnie odwiedzam ginekologa i nie cierpiałam w tamtym czasie na żadną infekcję, zapalenie miejsc intymnych. Jak sobie z tym poradziłam emocjonalnie i pogodziłam, że już nigdy z tego nic nie będzie, to słowa "chcę minetkę" zagościły w naszych żartach, kiedy negocjowaliśmy jakieś obowiązki domowe czy inne bzdurki.
Powiem jeszcze o częstotliwości naszych zabaw i pieszczot. Na studiach mieszkaliśmy w jednym mieście, ale niestety nie razem, więc było trochę to utrudnione. Na szczęście moja współlokatorka wyjeżdżała co tydzień do domu na weekend, więc mój partner przychodził wtedy mieszkać do mnie. Pieściliśmy się zatem zazwyczaj w weekendy, czyli tak 2-3 razy w tygodniu, choć z biegiem czasu można było odczuć spadek zainteresowania zabawami mojego partnera, który zawsze tłumaczył mi, że ma niskie libido i dochodziło do pieszczot raz w tygodniu. Wiem też, że nie przeszkadzało mu to zabawiać się sam ze sobą, bo nie raz przychodząc do mnie mówił mi, od progu, że dziś nic nie będzie się "działo", bo on już się dziś "wykończył". Nie będę ukrywała, że bardzo mnie to bolało i źle odbijało się na moim poczuciu atrakcyjności. Wiem, że w ciągu całego związku przytyłam 5 kilo i było to czasem wypominane mi przez mojego partnera, ale mam problemy z poziomem hormonów i trudno jest mi stracić na wadze (wzrost 160 cm, 64 kg wagi). Staram się dbać o siebie i wyglądać dobrze, ale to nie miało dużego znaczenia dla mojego partnera.
Jeśli chodzi o mój odbiór częstości pieszczot to z czasem przestał mi on wystarczać. Wydawało mi się, że dopiero rozbudza się moja seksualność. Z każdym miesiącem bardziej pragnęłam mojego partnera i jego dotyku. Musiałam zabiegać o jego zainteresowanie i pieszczoty, ale niestety nigdy nie dochodziło do nich wtedy kiedy o nie prosiłam. Albo on miał na mnie ochotę albo nie miał i moja inicjatywa nie była tutaj istotna, a wręcz szkodliwa bo wprowadzała tylko nerwowość u mojego partnera. Starałam się organizować romantyczne kolacje, kupowałam ładną bieliznę, haleczki, czekałam na niego naga jak wracał z zajęć, a on zjadał co było do zjedzenia i wychodził, bądź kazał mi się ubierać, bo przecież robiliśmy to dwa dni temu i czego ja znowu chce:(. Kiedy podchodziłam się przytulić musiałam zaznaczyć, że nic nie chcę od niego więcej, bo inaczej odsuwał się ode mnie. Podczas samych pieszczot ze mną zdarzało się, że opadał mu członek i wiotczał i nie muszę chyba dodawać, iż czułam się okropnie (dziś wiem, że on bez chociażby myśli o spankingu nie jest w stanie dojść do orgazmu). Skończyło się na tym, że nazywał mnie zwierzątkiem (bo jestem niewyżyta) i niemalże bawiło go to, że proszę go, żeby mnie pocałował i dotknął. Miał nade mną przewagę i wykorzystywał ją. Z drugiej strony myślę, iż reagował cynizmem i sarkazmem, gdyż nie radził sobie ze mną i łatwiej było mu zdołować mnie, niż być ze mną szczerym. Co do mojego libida to od 2 lat wiem, że mam wyższy poziom testosteronu niż przypada norma dla kobiet i to on podwyższa moje zapotrzebowanie na kontakt seksualny. Na razie z racji tego , że nie planujemy dzieci mój endokrynolog zrezygnował z leczenia i podawania mi leków obniżających poziom testosteronu we krwi. O seksie klasycznym nie było mowy z dwóch powodów: baliśmy się możliwej wpadki i nasze kontakty erotyczne dosłownie wygasały. Kiedy ja po 2 latach rozpoczęłam rozmowy o tym, że czas na kolejny etap (czyli seks) to mój partner zbywał mnie i nie chciał podejmować tego tematu (do dziś jestem dziewicą)

ŻYCIE SEKSUALNE PO PODZIELENIU SIĘ ZE MNĄ SWOIMI UPODOBANIAMI
Zamieszkaliśmy razem i mój partner powiedział mi, że tak naprawdę on lubi zabawy w spanking i ma skłonności sadomasochistyczne. Podzielił się ze mną swoimi moralnymi wątpliwościami, gdyż sam ze sobą nie czuł się dobrze do końca normalny. Ja na początku nie wiedziałam co się dzieje, potem postarałam się zdobyć jak najwięcej informacji o takich ludziach (książki, strony internetowe, fora int.), starałam się zrozumieć o co w tym chodzi. Dawałam mojemu partnerowi akceptację i poczucie, iż jest to jedna z aktywności seksualnych i nie tylko on lubi takie rzeczy. Wiem, że moja pełna życzliwości postawa i zrozumienie pomogło mu poradzić sobie z akceptacją własnej seksualności. Jednakże cały nasz dotychczasowy związek prowadził podwójne życie seksualne - jedno ze mną, a drugie sam ze sobą i stronami spankingowymi. Pokazał mi swój świat - strony internetowe, blogi, sadomasochistyczne portale, swoje ulubione filmiki. Wiem, że to dowodzi tego, iż darzy mnie dużym zaufaniem (choć przez 3 lata ukrywał to przede mną), moje zachowanie w jakiś sposób poprawiło naszą relację, gdyż od teraz łączyła nas wspólna tajemnica jego życia. Po tym wyznaniu klasyczne pieszczoty przestały istnieć, bo mój partner po wyznaniu prawdy o swoich skłonnościach czuł, że nie musi już udawać. Dochodzi do nich może raz na 2-3 miesiące i to z mojej inicjatywy, a raczej prośby, tzn. on "ręcznie" zaspokaja mnie, a potem jest mój rewanż taki jaki sobie życzy, związany z spankingiem . Po ujawnieniu swoich skłonności mój partner włączył mnie w swój świat zabaw, ale nie do końca się to sprawdziło. Najpierw przez pierwszy rok to on mnie bił i pozwalało mu to na osiągnięcie satysfakcji i orgazmu. Nie muszę chyba dodawać, iż czułam się z tym okropnie. Człowiek, którego kocham i ufam zadaje mi ból fizyczny i to sprawia, że się podnieca i dochodzi do wytrysku, nie mieściło mi się w głowie. Sama się na to godziłam, więc w sumie nie powinnam mieć do nikogo pretensji, ale były to dla mnie dość traumatyczne przeżycia: uciekałam, zasłaniałam się, rzucałam się całym ciałem, płakałam, krzyczałam z bólu, błagałam, żeby przestał. Z jego strony cóż, próbował mnie uspokajać jak mnie bił, a tak naprawdę, jak mi powiedział później, moje krzyki i błagania jeszcze bardziej go nakręcały. Robiliśmy razem jeszcze razem jeszcze dwie rzeczy: 1. on załączał sobie ulubione filmiki spankingowe w internecie, zakładał słuchawki i oglądał je , a siedziałam za nim i dotykałam jego klejnoty lub robiłam mu w tym czasie dobrze ustami; 2. ja opowiadam mu o tym jak bardzo chce wymierzyć karę lub mówię o samych zabawach jak przebiegają, jak jak to widzę (taka opowiastka erotyczna) i on dzięki temu potrafi dojść do orgazmu. Poza tym mój partner zaspokajał się sam. Wynika z tego, iż ma on dość wysokie libido, aczkolwiek skierowane jest ono tylko na zabawy sadomasochistyczne. Po tym roku ja już nie mogłam wytrzymać tych sytuacji z biciem i zaczęłam odmawiać. Wtedy mój partner zaproponował mi zamianę ról - czyli tym razem ja go biłam, miałam stać się dominą. Na początku było mi bardzo trudno, nie wiedziałam co mam robić i jak mam robić, płakałam w trakcie i po, gdyż bolało mnie to, że ja jemu zadaję ból. On bardzo to lubi, ma swoje ulubione krzesełko na którym zawsze się kładzie do bicia. Ja w miarę upływu czasu "weszłam w rolę", staram się zachowywać i mówić tak jak robią to kobiety z jego ulubionych filmików, choć wiem, że nie jestem taka jaką chciałby mieć mój partner, bo czasem się nam nim lituję i nie wymierzam mu kary do końca i jestem za mało stanowcza i władcza, a ja po prostu taka nie jestem:( Mówi mi, że jest zadowolony z tych zabaw, bicia i wiązania, i na razie mu to wystarcza, ale ja się boję, że on w końcu będzie chciał tego z kimś kto też lubi takie rzeczy jak on, że w końcu znajdzie się jakaś prawdziwa domina.
Z mojej strony, cóż, jestem i wiem, że jeszcze długo pozostanę dziewicą, gdyż mój partner nie jest w ogóle zainteresowany seksem klasycznym. Nie pociągam go, nie pragnie mnie, jestem dla niego można powiedzieć aseksualna. Wystarcza mu jego świat. Tylko w nim się realizuje seksualnie i odnajduje spełnienie. W tym miejscu dodam, że po tylu latach związku wiem, kiedy nawet podczas zwyczajnych pieszczot (ręka, biust, usta), które mu robię, bo nadal lubię i chciałabym to robić, doskonale wiem, kiedy on zaczyna fantazjować o spankingu: kiedy ja coś robię , to jego członek co prawda wstaję, ale jest taki giętki i często klapie, a kiedy pomyśli o spankingu, albo ja powiem cokolwiek z tym związane to od razu jest gotowy, twardy jak skała, taki aż żylasty, cały skacze i się unosi. Tak samo podczas zabaw związanych z biciem i wiązaniem - moje jedno słowo, że zrobimy to powoduje, iż jego członek wyskakuje ze spodni, a podczas bicia dochodzi do orgazmu dość szybko, kompletnie bez jakiejkolwiek stymulacji bezpośredniej. Czasem się śmieje do niego, że chciałabym, żeby kiedyś na mnie tak zareagował (tzn. żeby mu tak stanął).


Na dzień dzisiejszy średnio spanking jest obecny w naszym życiu 2-3 razy w tygodniu z moim udziałem, mój partner sam zaspokaja się jeszcze tak z 2 razy w tygodniu (co gorsza nie tylko jak jestem w pracy, ale nawet jak pójdę spać, on siedzi w tym samym pokoju i robi sobie dobrze przed kompem, gdy ja śpię, co jest okropne i bardzo mnie boli). Zabawy ze mną zdarzają się może z raz na 3 miesiące, teraz już 4 miesiące nic się nie działo. Nauczyłam się z tym jakoś żyć i nie proszę już o nic. Nie będę ukrywała, że on nadal na mnie działa - jego zapach, jego niski głos, jest przystojnym mężczyzną i ja go pragnę. Trudno żyć w jednym mieszkaniu z człowiekiem, którego się pożąda i wie się, że nie ma to najmniejszego znaczenia, bo przecież go nie zmuszę. Nawet jak idziemy razem pod prysznic to też już tylko pogadać, bo każdy myje się sam. On nie chce mnie dotykać, bo nie chce mnie rozbudzić, a ja nie dotykam go, bo on tego nie chce a mnie mogłoby to nakręcić. Można powiedzieć, że poza spankingiem prowadzimy aseksualny związek. Po rozmowach o seksie, kiedy i czy będzie, wiem, że będzie po ślubie (w przyszłym roku niby mamy się dopiero zaręczyć, więc ślub to odległa perspektywa), choć myślę, że cokolwiek w tym temacie zadzieje się dopiero, gdy będziemy planowali dzieci. Z drugiej strony boję się, że on nigdy nie będzie mnie chciał, a jak nawet będzie próbował zmajstrować nam potomka to nie będzie w stanie nawet we mnie wejść, bo mu klapnie. Będzie musiał myśleć o spankingu, żeby utrzymać wzwód:(. Jak oswoić się z myślą, że w łóżku zawsze będziemy we trójkę: ja, on i jego fantazje, bo ja nie mam mocy sprawczej i nie jestem w stanie go podniecić, nie istnieje jako kobieta.
Nie nauczyłam sobie radzić ze swoim popędem seksualnym. Próbowałam zaspokajać się sama przez stymulację łechtaczki, ale pomimo osiągania w dość krótkim czasie orgazmu, przestałam to robić, bo nie daje mi to zadowolenia i satysfakcji, raczej uwalniało mnie tylko od stresu. Tysiąc razy bardziej wolałabym oddać się w dłonie mojego partnera niż mam robić to sama. Pozostał mi tylko bogaty świat marzeń i fantazji erotycznych, w których jestem kochanką doskonałą:). Fajnie je mieć, ale szkoda, że nie można realizować;). Nigdy nie myślałam o zdradzie i nie zdradziłam mojego partnera. Jestem lojalna i wierna, nie szukałam i nie szukam niczego poza związkiem. Można powiedzieć, że nawet nie umiem flirtować. Zawsze utrzymuje poprawne "erotyczno-polityczne" znajomości z mężczyznami, nie jestem dwuznaczna, kokieteryjna, można powiedzieć, iż unikam jakichkolwiek skojarzeń o seksualnie zabarwionej tresci.
Niestety związek z takim układem w życiu seksualnym źle odbił się na moim poczuciu wartości i atrakcyjności. Cóż.. nie czuję się po prostu kobietą i już tylko przez taki pryzmat się postrzegam, jestem człowiekiem a moja seksualność nie istnieje. Zmieniło się moje podejście do swojego ciała, dbam o nie, ale nie rozpieszczam, potrzebne jest mi tylko, żeby było zdrowe i sprawne, a wygląd nie ma już takiego znaczenia jak kiedyś. Wiem, że nie ma już żadnego znaczenia dla mojego partnera. Muszę być czysta, pachnąca, dobrze i stosownie ubrana, uczesana do pracy, mieć wygodne buty i tylko tym kieruję się teraz w kupnie i doborze stroju. Eksponowanie atutów sylwetki czy urody, dobór ekstrawaganckich dodatków przestał funkcjonować  Wydaję mi się, że niejako sama ukrywam się ze swoim ciałem, ukrywam sama przed sobą i innymi, że jestem kobietą, nie czuję potrzeby, żeby wyglądać kobieco i seksownie. Ukrywam swoje pragnienia i marzenia seksualne i zaczęłam w takim samym stopniu ukrywać siebie, jako kobietę. Zmian nie jest tylko moją opinią, jest też obserwacją ludzi z mojego otoczenia, którzy pytają się mnie co się dzieje "dlaczego się tak ubierasz?", a ja nie wiem o co chodzi -  a chodzi o to, że szczelnie zakrywam swoje ciało, od stóp do samej szyi, nie noszę starych bluzek z dekoltami tylko same półgolfy i takie też rzeczy kupuję. Słyszałam już od swoich koleżanek, kolegów i rodziny komentarze, iż wyglądam jak zmęczona Matka Polka lub jakaś mniszka, czy zakonnica, a przecież mam dopiero 25 lat!

Czy da się żyć dalej w takim związku? Zadaje sobie to pytanie codziennie. Sama zaczynam się podejrzewać o zdradę, choć jeszcze nic nie zrobiłam, zadaję sobie pytanie czy wytrzymam całe życie z człowiekiem, moim partnerem który nigdy się mną nie zainteresuje seksualnie? Nie mówię teraz, ale może za 5, 10, czy 15 lat jednak nie podołam temu i będę chciała spędzić upojną noc z człowiekiem, dla którego będę kobietą?
Jedno co wiem na pewno, to fakt, że mój partner się nie zmieni. Taki ma temperament i upodobania seksualne. Wiem, że on teraz czuję się dobrze i komfortowo w związku, cieszy się, że zaakceptowałam jego odmienność i uczestniczę w jego życiu seksualnym. Nie oszukuje mnie już, nie kłamie. Dzięki temu przywiązał się do mnie bardziej, gdyż jestem jedyną osobą i partnerką, która wie o tej sferze jego życia.

Zdecydowałam się na ten wpis tutaj, gdyż pierwszy raz w życiu miałam we śnie fantazję erotyczną nie z moim partnerem, ale ze swoim znajomym. Bardzo mnie to zaniepokoiło, gdyż nigdy świadomie o nikim nie marzyłam a tu taki numer:(. Pracuje z tym mężczyzną, znam go tylko z pracy, nigdy nie stanowił dla mnie obiektu pożądania czy pragnień, uważałam go nawet za przeciętnej urody faceta i nie wywoływał u mnie żadnych emocji. Podchodzę do niego tak jak zawsze z dystansem.
Jednakże sytuacja ta jest dla mnie jak światło ostrzegawcze - mój mózg nie radzi sobie z brakiem życia seksualnego. Wypchnęłam swoją sferę ze świadomości, ale ona przypomina mi o sobie.
Czy ktoś był w takim związku jak ja? Czy ktoś był kiedyś z partnerem, który miał inne upodobania seksualne? Czy udało się Wam z tym żyć i stworzyć szczęśliwą rodzinę? Czy według Was uda się mi i mojemu partnerowi pozostać wiernym? Proszę bardzo o jakiekolwiek komentarze, radę, uwagi, opinie.
Pierwszy raz otworzyłam się przed kimkolwiek, z nikim nigdy nie rozmawiałam na ten temat, nikt nie wie nic z mojego otoczenia. Mój partner zawsze był przeciwny mojej rozmowie z kimkolwiek na ten temat i ja to rozumiem. Niestety wpisowi na forum też się przeciwstawiał, więc zrobiłam go teraz wbrew niemu i bardzo się źle z tym czuję:( ale nie mogłam już wytrzymać tej sytuacji i walki moich myśli w głowie.

proszę o radę, odpowiem na wszystkie dodatkowe pytania
Dziękuję z góry, jeśli komuś udało się przeczytać do końca:)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Mariko, to co opisujesz jest dla mnie przerażające. Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty i Twoje potrzeby? Bo widzę, że on ma pełnię szczęścia, a Twoje potrzeby są w samym ogonku jego listy priorytetów.

Jasne, że można tak żyć. Kobiety wytrzymują z alkoholikami, damskimi bokserami, więc dlaczego nie z fetyszystą. Tylko po co? Czy będziesz szczęśliwa żyjąc pod jego dyktando?

3

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Busiu, dziękuję serdecznie za odpowiedź.
Trudno mi powiedzieć czy mój partner jest ze mną szczęśliwy, czy też ma pełnię szczęścia, jednakże pod względem życia seksualnego czuje się spełniony, w przeciwieństwie do mnie:(. Trudno mówić, że żyję na jego dyktando, przecież w 100% siłą mnie do tego wszystkiego nie zmuszał. Robiłam i robię to sama dobrowolnie.
Myślałam, że tak trzeba i tak się powinno. Dawałam to czego potrzebował w tym aspekcie.
Ja chyba już nie czuję się szczęśliwa, dlatego też napisałam tego posta.

Dziękuję jeszcze raz za odpowiedź

4

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Zastanowiło mnie też jedno zdanie, które napisałaś.

marika28 napisał/a:

Jedno co wiem na pewno, to fakt, że mój partner się nie zmieni. Taki ma temperament i upodobania seksualne. Wiem, że on teraz czuję się dobrze i komfortowo w związku, cieszy się, że zaakceptowałam jego odmienność i uczestniczę w jego życiu seksualnym.

Właśnie, uczestniczysz w JEGO życiu seksualnym, nie WASZYM. Bił Cię, mimo, że to Ci nie odpowiadało; namówił Cię na zamianę ról, chociaż i to nie sprawia Ci przyjemności. To jak zachował się podczas seksu oralnego (plucie i płukanie ust) to dla mnie w ogóle jakaś paranoja, nic dziwnego, że czułaś się upokorzona, bo i ja bym tak to odebrała. Jego potrzeby są zaspokojone, bardzo się starasz i poświęcasz żeby tak było, ale co on robi dla Ciebie? Nie czujesz się może jak jakiś erotyczny gadżet, choć powinnaś być dla niego partnerką?

5

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Masz rację, moje życie seksualne nie ma racji bytu. Tylko co ja tak naprawdę mam zrobić? Nie czuję się jak erotyczny gadżet, albo przynajmniej nie poczułam się tak jeszcze. Z tym co robię chyba już się pogodziłam i zaakceptowałam. Czuję się bardziej jakbyśmy byli siostrą i bratem lub co gorsza jakbym była jego matką, gdyż oczekuje ode mnie więcej akceptacji i zrozumienia (nota bene jego matka już nie żyje, więc w jakimś stopniu pewnie szuka jej we mnie).
Gorzej, że teraz zastanawia mnie fakt czy ja będę mogła żyć bez tej części sfery intymnej dla siebie?
Na razie nikt obcy nie wzbudza we mnie uczuć czy pragnień, ale w takim stanie związku kiedyś to może się pojawić i to mnie paraliżuje, świadomość, że nie będę w stanie dochować wierności. Trudno mi myśleć o rozstaniu, trudno mi wyobrazić sobie życie bez mojego partnera, przecież to 5 lat mojego życia.

6

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

to jest okropne! on jest jak Twój kat...co za przyjemność z bicia ??? a bije Cię tak że masz siniaki ??? ludzie nie pytają skąd to się bierze?

7 Ostatnio edytowany przez marika28 (2012-08-02 21:08:50)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Wyjaśnię już o co dokładnie chodzi z tym spankingiem i z nami. On bił mnie przez rok, teraz już od roku tego nie robi. Generalnie to chodzi o to on bił mnie ręką po tyłku gołym (były popękane naczynka, siniaki też), pasem zdarzyło się kilka razy ale nie byłam w stanie wytrzymać tego bólu. Nie bił mnie całej;) Na szczęście to już przeszłość. Teraz ja jestem dominą i biję go pasem (bo ręka za słabe doznania dla niego) po tyłu, tak długo, aż skończy.
Też się zastanawiam skąd się to bierze. Jakaś część populacji tak ma (jak zobaczyłam co jest w sieci z tym związane to można paść ile tego jest). Z rozmów z moim partnerem wiem, że jak był w sumie jeszcze dzieckiem (ok 9-10 lat) to koleżanka z klasy siadała mu na kolanach i kazała mu się bić (była w ubraniu), potem zamieniali się rolami. To jest pewnie wydarzenie, które wpłynęło na kształtowanie się jego upodobań i seksualności. Mówił, że rodzice nigdy go nie bili.
Dodam jeszcze, że przyjemności nie ma z mojej strony. A propos tego czy można mieć z tego przyjemność, to widzę i wiem że tak po moim partnerze, bo w obu kombinacjach zawsze doprowadzało go to do orgazmu.

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Marika28,
najprawdopodobniej partner cierpi na zaburzenia preferencji seksualnych pod postacią sadomasochizmu.
Specyficzne potrzeby seksualne zdają się dominować w jego życiu. Zajmują jego czas, uwagę, emocje - stały się też osiowym tematem Waszego związku. Nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb w inny - akceptowany społecznie - sposób. Jak wspomniałaś odczuwał/ odczuwa z tego powodu dyskomfort, wstyd i lęk. Prawdopodobnie ma świadomość, że ujawnienie prawdy mogłoby mieć dla niego ogromne konsekwencje - odrzucenie w rodzinie, wśród znajomych, w miejscu pracy. Zdaje sobie również sprawę, że ryzykuje rozpadem Waszego zwązku. W sytuacji narastania potrzeb i niemożności ich zaspokojenia, istnieje również możliwość, że w przyszłości mógłby dokonać przestępstwa na tle seksualnym - napaści, pobicia, zgwałcenia.

Czy partner kiedykolwiek odpowiedział na pytanie - czy chciałby, żeby było inaczej? Czy chciałby nie odczuwać tak silnego popędu nakierowanego wyłącznie na treści sadomasochistyczne i nie odczuwać związanego z tym napięcia i lęku? Czy chciałby żeby jego preferencje nie dominowały nad innymi sferami życia? Czy chciałby stworzyć stabilny, bezpieczny związek, zaspokający w takim samym stopniu potrzeby emocjonalne i seksualne obu stron? Czy chciałby odbywać pełne stosunki z kobietą?

Oglądanie materiałów pornograficznych oraz odgrywanie sadomasochistycznych scenek z Twoim udziałem jest dla niego silną pokusą i ogromną przyjemnością. Trudno zrezygnować z czegoś, co - prawdopodobnie - z dużą intensywnością towarzyszy mu od wielu już lat. Nawyk takiego realizowania swojego popędu utrwalił się i jest bardzo silny. Jednocześnie trafił na Ciebie - partnerkę wyrozumiałą, skłonną do poświęceń i całkowicie zgadzającą się na jego warunki. Będąc w tak komfortowej sytuacji, podjęcie decyzji o leczeniu z pewnością będzie dla niego bardzo trudne. Leczenie zaburzeń preferencji jest jednak możliwe, jeśli mężczyzna ma do tego silną motywację.

Psychoterapia (często również w formie terapii grupowej z mężczyznami o podobnych zaburzeniach) oraz leczenie farmakologiczne pozwala zrozumieć mechanizmy rządzące sferą seksualną oraz zaburzeniami preferencji. Uczy kontrolować swoje impulsywne niechciane zachowania seksualne. Możliwa jest także nauka erotycznego zbliżania się z partnerem bez użycia przemocy i przemocowych fantazji oraz czerpanie satysfakcji z penetracji.
Wymaga to jednak przede wszystkim dojrzałej decyzji, silnej motywacji i ciężkiej pracy ze strony mężczyzny - a także czasu, cierpliwości i wytrwałości.

Niezależnie jednak od tego, czy partner podejmie decyzję o konsultacji seksuologicznej i leczeniu, bardzo chciałabym, abyś Ty troskliwie zajęła się sobą. Przez ostatnie lata rezygnowałaś ze swoich potrzeb, zaprzeczałaś swoim emocjom, dostosowywałaś się do perwersyjnych wymagań partnera. Doświadczałaś przemocy psychicznej, werbalnej (choćby w wyrafinowanej formie "niewinnych" żartów z Twoich potrzeb) i fizycznej - nawet jeśli pozornie wyrażałaś na nie zgodę. Mam wrażenie, że zapomniałaś o sobie, swoich prawach, potrzebach i możliwościach. Myślę, że można Waszą relację porównać do współuzależnienia doświadczającej przemocy partnerki alkoholika.

Pamiętaj, że podjęcie leczenia jest jedną z możliwości. Cała jednak odpowiedzialność za tą decyzję i terapię leży po stronie partnera. Nie jest Twoją rolą ani "trwanie i dzielne znoszenie" ani "uzdrowienie go". Mimo specyficznych preferencji, Twój partner jest świadomym, sprawnym intelektualnie mężczyzną. Ma kontrolę nad swoim zachowaniem. Może hamować swój popęd, kiedy wie, że jego zachowanie rani najbliższą osobę - ma świadomość, że zadaje Ci psychiczny i fizyczny ból.

Od Twojej decyzji zależy, czy chciałabyś aby tak wyglądał Wasz związek - i Twoja w nim pozycja i rola - przez kolejne lata.

9

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Nie wiem jak to wytrzymujesz... ja bym nie wytrzymała miesiąca. Skoro już teraz masz wątpliwosci to z czasem one będą tylko narastać - razem z Twoim brakiem samoakceptacji jako kobieta i frustracją. Pojawi się w Twoim życiu ktos kto będzie zauważał Twoje potrzeby, będzie Cię traktował jako prawdziwą kobietę, będzie chciał Ci sprawiać przyjemnosc i wtedy ujrzysz jak bardzo Twój obecny związek jest daleki od normalnosci.

Niestety ale seks jest ważną częscią związku - szczególnie kilkuletniego i z takim partnerem z którym wiążesz plany na przyszłosć.

10

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Jeśli kręci go Twoja rola dominy, a Ty go kochasz i masz potrzeby seksualne, porozmawiaj o tym, czy będzie do przyjęcia, jeśli będziesz miała kogoś jeszcze - do seksu, który Ty lubisz. I obserwuj reakcję.

Kochankami nie jesteście. Przyjaciółmi? Nie widzę. Przyjaciel buduje przyjaciółkę, a on Ciebie ściągnął w dół emocjonalny. Czy on Cię utrzymuje? Pomaga finansowo? Mieszkasz u niego? On u Ciebie? Jesteś od niego zależna? Albo on od Ciebie?

Skłonności sm uznawane bywają za chorobę. Przypominam, że gejów też "leczono". Ale... Czym innym są zachowania, czym innym  preferencje.
Można się (jego) wyuczyć zachowań bardziej akceptowanych, można dać chłopakowi pigułki, które zmniejszą popęd, ogłupią go albo pomogą mu wyhodować piersi, ale chyba nie o to chodzi.

Od którego momentu jesteśmy zboczeni, chorzy? Jeśli Kobieta podczas seksu wbija paznokcie w skórę mężczyzny to już sadystka? Czy może sadystka od chwili gdy wbija paznokcie do krwi?

Uważam, że nie jesteśmy od oceniania czyichś preferencji seksualnych a już wskazywanie że któreś są niewłaściwe (chore) jest mocno nie fair. Ja jako 9-latka nie wpadłam na pomysł takiej zabawy. Więc TO mogło siedzieć np. w genach. Leczenie polegające na ukryciu potrzeb może doprowadzić do nerwic, depresji i ogólnie odrzucania siebie (jakiejś części siebie), co raczej nie uszczęśliwi. Mariko, Ty to ćwiczysz od 2 lat i jest Ci gorzej.

Nie sądzę, żeby komuś udało się mnie przekonać do współżycia z koniem albo czerpania przyjemności z bycia bitą. Podniecam się przy swoim mężczyźnie i już.  Ty przez 2 lata próbowałaś się dostosować, z całego serca, ale Twoje preferencje się nie zmieniły. Nie pojawiło się pragnienie bycia bitą, nie pojawiło się pragnienie bicia. Z całym szacunkiem do psychologów i seksuologów, człowiek jest szczęśliwy, jeśli może być SOBĄ.

Twój partner ma wielkie szczęście, że spotkał Ciebie. Ale Ty też masz prawo realizować siebie, w każdej dziedzinie, dopóki nie krzywdzisz innych.

Ważna sprawa - on z pewnością jest z Tobą blisko i jest Ci wdzięczny za wszystko, co dla niego robisz, ale gdy spotka dominę, Kobietę, którą będzie kręciło, że może go bić, która będzie to robiła z błyskiem w oku i sama dojdzie od tego - najprawdopodobniej zostawi Cię. Ze łzami, z bólem, ale to zrobi. Masz rację gdy mówisz, że nie będzie umiał się jej oprzeć.

Zatem decydowanie się na wspólna przyszłość albo na dziecko byłoby skrajną nieodpowiedzialnością. Mnie się wydaje, że Ty jesteś bardzo odpowiedzialna, mądra i dobra. Zasługujesz na znacznie więcej niż to, co masz w obecnym związku.

Proszę, myśl o sobie. O swoim życiu, swojej przyszłości, swojej teraźniejszości. Proszę, zatroszcz się o siebie, odnajdź siebie, poznaj siebie. Poświęcanie jest naturą Kobiety, prawda, ale to dlatego, żebyśmy umiały zająć się noworodkiem i niemowlęciem nawet gdy jesteśmy senne, głodne, spragnione i skrajnie zmęczone. Bo noworodek może nie przeżyć, jeśli się nim nie zająć dokładnie wtedy i dokładnie tak, jak potrzebuje.

Tak bym chciała Cię przytulić!

Pozdrawiam serdecznie. Gdybym mogła jakoś Ci pomóc, napisz.

11 Ostatnio edytowany przez kokoko6 (2012-08-02 23:55:01)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

To straszne co piszesz nigdy bym tak się nie zachowywal przy swojej partnerce. Twoj facet jest okropnym egoistą, pozatym jak można nie lubić robić "minetki", gdybym był na jego miejscu i miał takie przyjemności z Twojej strony (regularny seks oralny i inne zabawy) to mimo jakichkolwiek przeszkód bym się na tą "minetke" "zmusił", min. dlatego żeby się odwdzięczyć, dlatego że chcę żeby było też Ci przyjemnie, żebyś akceptowała siebie i swoje ciało i z kilku innych powodów... skoro on tak nie myśli to jest jakiś upośledzony emocjonalnie, ma po prostu w nosie Twoje potrzeby, jeśli chodzi o jego upodobania to ok, rozumiem, chyba każdy ma swoje mniejsze i większe "fetysze" i każdego coś pociąga mniej lub bardziej, ale osobiście jeśli chcę realizować jakieś swoje fantazje erotyczne itp. to staram się robić to tak aby nie krzywdzić partnerki, aby nie czuła się nieswobodnie, skrępowana,zawstydzona czy upokorzona, nigdy bym jej też nie zmusił do realizacji moich fantazji jeśli widziałbym niepokojące oznaki braku akceptacji z jej strony. Bardzo niepokojący jest też tupet Twojego faceta gdy sobie bez skrępowania "wali" przy filmikach z tym spankingiem gdy Ty leżysz w łóżku wyłożona jak na tacy... fantazje itp. są dobre dopóki nie przyćmiewają normalnego życia erotycznego, gdy są dodatkiem do niego, Twoj chłopak poczuł się akceptowany z tymi fantazjami i myśli że skoro nie jest dziwny to tylko tak może wyglądać Wasze życie erotyczne. Według mnie najlepszym wyjściem była by poważna rozmowa o tym czy Cię naprawde kocha, czego od Ciebie oczekuje, przedstawienie mu tego czego Ty pragniesz i czego Ci brakuje, przez co czujesz się nieszczęśliwa, skutecznym wyjściem jest postawienie mu ultimatum np. że ma panować nad swoimi zapędami i szanować Ciebie i Twoje potrzeby na równi ze swoimi (chociaż to może nie być łatwe skoro ten "facecik" się tego nie domyślił sam), jeśli rozmowa nie podziała, efekty się nie utrzymaja myślę że trwanie w tym związku takiej fajniej, miłej i czułej dziewczyny jak Ty jest bez sensu. smile

ps. a tak w ogóle to myślę że żaden 100%-owy facet nie pogardzi ci**ką swojej partnerki :E i zamiast niej nie wybierze ręki i filmu (jeśli nie jest zmuszony np. przez chorobę, czasem okres czy odległość) wybaczcie, musiałem to napisać big_smile

12

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Artemida ma racje a kokoko6 postawil kropke nad i.
Jesli nie wezmiesz ich slow sobie do serca to bedziesz bardzo nieszczesliwa z tym czlowiekiem.
Zal mi Cie bardzo.
Przykro mi ze pozwalasz siebie tak niszczyc.
To jest chore i on potrzebuje chora kobiete a Ty normalnego faceta.

13

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Dziękuję Wam bardzo za okazane zainteresowanie i pomoc. Nawet nie wiecie jak dużo to dla mnie znaczy. Sama kwestia, że otworzyłam się i pomijając formę (forum) wyrzuciłam to z siebie, pomogło mi się trochę uspokoić.

Postaram się odpowiedzieć Wam po kolei

do JustynaPiatkowska
Dziękuję serdecznie za tą wypowiedź. Mój partner wstydzi się w jakiś sposób tego, że lubi takie rzeczy, nieraz w rozmowach mówił, iż nie do końca swoich zachowań, no wie, że całkiem normalnie nie są - pojawia się u niego ta refleksja, ale niestety nie przekłada się to na chęć zmiany czegokolwiek czy współpracy. Wiem, że sama doprowadziłam do sytuacji, w której on czuje się komfortowo i bezpiecznie, bo zaakceptowałam go taki jaki jest. Jestem zaskoczona wiadomością, iż można leczyć takie upodobania. Niemniej mam świadomość i po zaproponowaniu leczenia mogę napotkać zdecydowany opór mojego partnera. Już kiedyś proponowałam wizyty najpierw u psychologa, później u seksuologa, ale zawsze on denerwował się na mnie i pytał co ja tak właściwie myślę o nim, że proponuję mu takie rzeczy. Uważał, iż to, że zaakceptowałam jego upodobania powoduje że już  mam nie wypowiadać się na ten temat negatywnie, a tym bardziej wprowadzać niepokój - coś w stylu, że skoro mówiłam, że jest ok i dobrze to dlaczego teraz się czepiam i chce go wysyłać do lekarzy:( Chciał utrzymać status istniejący. Wiem, że bardzo dużo kosztowałoby go otworzenie się przed kimś i opowiedzenie tego. Nigdy nie doszło do żadnego spotkania ze specjalistą, a i zdarzało się, iż tłumaczył mi, że sama powinnam pójść do psychologa jeśli sobie z tym nie radzę, ale on ze mną nie pójdzie.
Bardzo zaniepokoiła mnie Twoja wypowiedź a propos analogi do współuzależnionej żony alkoholika. Nie wiedziałam, że można to już w takich kategoriach rozpatrywać. Co do pytań, które napisałaś, mam zamiar zadać je swojemu partnerowi, poczekam tylko na spokojniejszy moment.

do Country.Girl
Zgadzam się z Tobą w 100% jeśli chodzi o ważność seksu w związku. Kiedyś jako nastolatka nie podchodziłam tak do niego, nie zdawałam sobie sprawy, że można go naprawdę potrzebować. Kiedyś, zanim się dowiedziałam o jego upodobaniach, jak starałam się częściej o jakiś kontakt seksualny z moim partnerem i podnosiłam również kwestie tego, że seks jest ważny w związku, jako integralna część życia razem, to zazwyczaj słyszałam, że całe życie człowiek tego nie robi i nie tylko tym żyje i są ważniejsze kwestie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że prowadzi swoje własne życie pseudoseksualne.

do Artemidy
Posiadanie "przyzwolonego" kochanka do seksu raczej nie wchodziłoby w grę  - 1. nie wierzę, że mój partner zgodziłby się na coś takiego; 2. sama nie chciałabym tkwić w takim układzie, bo jak ta trzecia osoba czułaby się z tym? Byłaby moją zabawką?
Pracujemy oboje, więc każde z nas mogłoby utrzymać się samodzielnie, mieszkanie wynajmujemy razem, żadne nie jest właścicielem, czynsz płacimy po połowie.
Nie raz zastanawiałam się, czy to zboczenie czy nie i co w tym takiego jest. Zawsze widzę taką błogość na jego twarzy po wszystkim i to jest dla mnie takie zastanawiające, jak człowiek mądry, inteligentny, zabawny, dobrze odbierany przez ludzi i szanowany, sam daje się tak upokarzać, bić i wiązać? Po co to wszystko jest? Przecież z bliskością fizyczną to nie ma nic wspólnego. Nie nauczyłam się czerpać z tego jakiejkolwiek satysfakcji, nie działa to na mnie w żaden sposób podniecająco. Tak jest, zastanawia mnie kwestia prawdziwej dominy lub kobiety, która naprawdę chciałaby dostać lanie. Takie osoby są i jakoś chyba układają sobie życie, nie wiem, czy się odnajdują.
Zastanawiam się właśnie  teraz co robię ze sowim i jego życiem. Mam już nie naście lat i pora podejmować poważne decyzje, gdyż po kilku latach trwania razem, już później żadne nie będzie umiało ułożyć sobie życia. Zaczynam widzieć, że to nieodpowiedzialne, tzn. drogi są dwie - 1. akceptuję wszystko i nie poruszam już tych kwestii w związku jako problematyczne; 2. podejmuję decyzję o rozstaniu, jednakże nie jest to łatwe. To kawałek mojego życia, uczucie, przyzwyczajenie, wspólne wspomnienia i plany na przyszłość, trudno tak wszystko nagle skreślić. I z drugiej samy jak sobie poradzić później, gdyż nie ukrywam, że teraz jestem dość zrażona i boję się innych mężczyzn, bo mogę znowu trafić na kogoś z dziwnymi upodobaniami, a przecież tego nie widać na twarzach:)
Dziękuję za ciepłe słowa, naprawdę zrobiło mi się bardzo miło, kiedy to przeczytałam

do kokoko6
Dziękuję również za tą wypowiedź, gdyż jest ona płci męskiej. Niestety nie ma żadnego innego doświadczenia w kontaktach seksualnych z innymi mężczyznami i nie wiedziałam czego się spodziewać, czy jak reagować. Nie chciał tego robić i nie chce (minetki), a ja już nie chce go prosić, temat umarł śmiercią naturalną. Chciałabym wierzyć, że inni faceci naprawdę to lubią. Co do jego egoizmu to ja myślę, że każdy walczy o swoje, tylko że ja byłam słabsza ze swoimi racjami. Mój partner dostał akceptację ode mnie i skoro już się zgodziłam raz to uważał, że nie stanowi to dla mnie żadnego problemu i nie powoduje dyskomfortu. Ja mogłabym to robić tylko, że ja nie mam życia seksualnego przez to. Na chwilę obecną już się wstydzę, że jeszcze "formalnie" jestem dziewicą, jak się kiedyś przed kimś otworzyć i to powiedzieć? Co do filmików i samotnych zabaw to  wierz mi ja nie jestem w stanie togo zmienić, mogę robić to z nim nawet 4 razy w tyg., a on i tak to zrobi. Kiedyś starałam się go "pilnować", prosiłam żeby poczekał na mnie, jak wrócę, że zrobię co będę chciał, że chce w tym uczestniczyć, tylko, żeby tego sam nie robił, ale to nie pomagało i tak zawsze jakoś sam się musiał wykończyć. Nie muszę dodawać chyba, że to upokarzające. Na dzień dzisiejszy w sb. lub nd., kiedy jestem w mieszkaniu cały dzień robi to w łazience, a ja np. jestem w kuchni lub pokoju obok. Wiem kiedy to się dzieje, kiedyś próbowałam rozmawiać i posilam, żeby  wychodził, a teraz już nie ma do tego siły. Kiedy idzie to robić staram się o tym nie myśleć.
Wierz mi, rozmów było dużo, jedne spokojne, inne bardziej nerwowe. On może zrezygnować z tej części, w której ja uczestniczę, bo zdarzały się tygodnie kiedy odmawiałam, ale w tym samym czasie nadrabiał sobie sam zabawą z filmikami. On wie, że to jest złe i nie jest w porządku wobec mnie, rozmów "teoretycznych" było dużo, dużo deklaracji, on wszystko wie i rozumie w teorii, naprawdę potrafi recytować wszystkie argumenty przeciw takiemu stanowi rzeczy(skutek naszych rozmów), ale w praktyce nic się nie zmienia, albo tylko na chwilę i tak zaraz powraca do poprzednich nawyków.

dziekuję Artemidzie i kokoko6 za miłe słowa i komplementy, miejmy nadzieję, że naprawdę mam taki złoty charakter;), choć przecież każdy ma za uszami swoje:).

do Doonna
Zrobiło mi się smutno po Twoich słowach, ale trudno im zaprzeczyć. Jestem tym zmęczona to nie ulega wątpliwości. Trudno walczyć o taki związek.

Jeśli chcielibyście jeszcze coś napisać, czy skomentować to będę bardzo wdzięczna.

14 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-08-04 17:52:15)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Marika, wydajesz się być osobą bardzo dojrzałą, świadomą siebie i tego, co się wokół Ciebie dzieje, a jednocześnie bardzo zagubioną. Sposób w jaki opisałaś problem jest bardzo wyważony i stonowany, przebija jednak przez niego wiele smutku. Sądzę, że Ty jesteś smutna, bo związek, w którym tkwisz zwyczajnie Cię unieszczęśliwia, a unieszczęśliwia związek, który w jakiś sposób jest toksyczny. Zdrowy powinien być fundamentem, stanowić dla nas życiowy filar, być podporą, a Tobie odbiera radość życia, co więcej, odbiera też nadzieję, że jeszcze się w nim odnajdziesz. 

Mnie bardzo niepokoi, że Wasza relacja jest tak bardzo jednostronna, Ty jesteś wyłącznie dawcą, partner wyłącznym biorcą. Niestety bez jakichś radykalnych działań prawdopodobnie tu nic się nie zmieni -on ma swój świat i Ciebie, która go rozumie i przy której osiąga satysfakcję, co stanowi wygodną sytuację, natomiast Ty się tylko podporządkowujesz. On z jednej strony wstydzi się swoich preferencji, a z drugiej zupełnie nie interesują go Twoje potrzeby, uczucia, emocje. On ma to, czego potrzebuje (przynajmniej na dzień dzisiejszy), czuje się zaspokojony, Ty natomiast zupełnie przestałaś domagać się zaspokojenia swoich. Nie powinno tak być. Ty nie powinnaś, wręcz nie możesz, akceptować czegoś, co stanowi dla Ciebie tak ogromny problem, bo to tak jakbyś zrezygnowała z siebie i z własnego szczęścia w imię... No właśnie! W imię czego? (pytanie retoryczne)

Przyznaję, że zszokowało mnie, że już po pierwszych doświadczeniach, kiedy to poczułaś się tak mocno upokorzona (sytuacja w wannie) zupełnie nie zareagowałaś. Nie tylko nie wyraziłaś głośno swojej dezaprobaty, nie powiedziałaś o swoich uczuciach, ale ponadto jakby uznałaś, że powinnaś w spokoju i milczeniu, przede wszystkim jednak dzielnie, to znieść. Podobnie jak następne przykre dla Ciebie sytuacje. I kolejne, i kolejne. Dlaczego? Czy zastanawiałaś się kiedyś dlaczego tak bardzo potrzebujesz tego związku? Czy jesteś pewna, że tego mężczyznę kochasz? Czy przypadkiem nie mylisz tego uczucia z przywiązaniem, tęsknotą za byciem z kimś, kimkolwiek by on był? I może dlatego, że tak bardzo chcesz jakiegokolwiek uczucia, czyjejś uwagi, mężczyzny u boku, gotowa jesteś ponieść najwyższą ofiarę? Z drugiej strony być może dzisiaj czujesz już tak dużą odpowiedzialność za tę iluzję normalności, którą stworzyłaś partnerowi, że boisz się ją teraz zburzyć? Ale gdzie Ty w tym jesteś?

15

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Dziękuję za opinię Olinka. Kiedyś wydawało mi się, że wszystko samo się ułoży i wyprostuje, ale jednak tak się nie dzieje. Być może chciałam coś poświęcić dla generalnie spokoju w związku. Tylko teraz już sobie z tym nie radzę. Najważniejsze jest teraz to, że dotarło do mnie, iż jeśli na dzień dzisiejszy coś z tym nie zrobię to moje życie właśnie będzie tak wyglądało. Wiem, że późno, ale cieszę się, że jeszcze nie jesteśmy związani formalnie (ślub, kredyt, dziecko) i teoretycznie bez szkód dla innych możemy podjąć decyzję o naszej przyszłości.
Sytuacja dawna, związana z seksem oralnym nie zakończyła się tak spokojnie i cicho jak może wam się wydało. Na początku miałam ogromny żal do mojego partnera, wiedział co czułam i próbowałam, żeby zrozumiał, że to normalne i że mam prawo tego pragnąć. Nic się nie zmieniało, więc z czasem zrezygnowałam z nawiązywania tego tematu, bo dawało to tylko nerwy, stres i płacz.
Dlaczego nie reagowałam? tu muszę uzupełnić historią z mojego życia, gdyż teraz wydaje mi się, że ma ona jednak wpływ na moje zachowanie. Kiedy byłam 10-latką byłam molestowana przez ok. pół roku przez dorosłego mężczyznę, nie zgwałcił mnie, podpada to pod tzw. inne czynności seksualne. Gdy już wyjawiłam swoim rodzicom co się dzieje to reakcja była szybka i dość drastyczna. Zadbali o mnie. Postarali się również o ty, by ten człowiek, przyznał się przede mną do błędu i przeprosił mnie. Mimo wszystko myślę, iż to co mnie spotkało jak byłam w sumie jeszcze dzieckiem spowodowało, iż teraz jestem bardzo bierna w sferze seksualnej. Nie umiem wyrazić do końca własnego zdania i obronić się przed niechcianymi zachowaniami. W życiu społecznym radze sobie normalnie, skończyłam studia, w przyszłym roku skończę drugi fakultet, znalazłam pracę:), mam może nie duże, ale stabilne środowisko ludzi, których lubię i z którymi się spotykam. Niestety w życiu prywatnym w tzw. alkowie jak widać nic mi się nie ułożyło:(. Teraz sobie pomyślałam, że to jakieś zrządzenie losu, że on spotkał mnie osobę słabą na polu seksualnym.
Czy potrzebuję tego związku? Wiem, że jestem w stanie żyć sama, jestem dość samodzielna i zaradna,a nawet dobrze posługuję się wiertarką;). Potrzebuję tylko ciepła i chyba za bardzo zależy mi na tej akceptacji od partnera.
Zdecydowanie czuję się odpowiedzialna za te pozory normalności, gdyż dałam spokój, a teraz chce go odebrać. Od pół roku zastanawiam się co zrobić, rozmawiam z moim partnerem, ale nie widać rozwiązanie. Wiem, że nie jestem wobec niego do końca w porządku bo myślę o tym by być samą, a przez to że przecież dalej jesteśmy razem nie daję mu równych szans i w jakiś sposób oszukuję.

Powiedziałam mu, że napisałam post na forum. Był bardzo zawiedziony i nie podobało mu się to, uważa że zdradziłam naszą tajemnice. Opowiedziałam mu o waszych uwagach i komentarzach, ale nie reagował dobrze. Jest mi naprawdę smutno, bo wiem, że jesteście dla mnie naprawdę pomocni.
Jeszcze raz dziękuję.

16 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-08-04 19:39:35)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?
marika28 napisał/a:

Najważniejsze jest teraz to, że dotarło do mnie, iż jeśli na dzień dzisiejszy coś z tym nie zrobię to moje życie właśnie będzie tak wyglądało. Wiem, że późno, ale cieszę się, że jeszcze nie jesteśmy związani formalnie (ślub, kredyt, dziecko) i teoretycznie bez szkód dla innych możemy podjąć decyzję o naszej przyszłości.

Ja też się cieszę. Opatrzność czuwa nad Tobą.

marika28 napisał/a:

Sytuacja dawna, związana z seksem oralnym nie zakończyła się tak spokojnie i cicho jak może wam się wydało. Na początku miałam ogromny żal do mojego partnera, wiedział co czułam i próbowałam, żeby zrozumiał, że to normalne i że mam prawo tego pragnąć. Nic się nie zmieniało,

Co się stało z Twoim żalem?Wepchnęłaś go głęboko do podświadomości? Uznałaś, że niepotrzebny, przeszkadza?

Droga Mariko, gdy spotkałam mojego mężczyznę, nie wiedziałam, czy jestem jeszcze Kobietą. Po długim, męczącym związku i spotkaniu z wieloma samcami (jakoś nie mogę ich nazwać mężczyznami, to by prawdziwych mężczyzn obrażało) myślałam, że będę jednak sama. Bo już za stara jestem. Mój mężczyzna przekonał mnie że jestem godna pożądania. Uwielbia mój zapach i smak i mówił to wyraźnie od początku. Myślę, że te właśnie jego słowa i zachowania uleczyły mnie.

Też kiedyś ubierałam się w rzeczy "maskujące"...

marika28 napisał/a:

Nie umiem wyrazić do końca własnego zdania i obronić się przed niechcianymi zachowaniami.

Nauczysz się. Jesteś mądra. Jeśli nawet na początku będziesz odgrywała rolę asertywnej, szybko Ci się to spodoba - bo jest skuteczne.

marika28 napisał/a:

Wiem, że jestem w stanie żyć sama, jestem dość samodzielna i zaradna (...) Potrzebuję tylko ciepła i chyba za bardzo zależy mi na tej akceptacji od partnera.

Ale on nie akceptuje Ciebie takiej, jaka jesteś, z Twoimi potrzebami! Akceptuje ten kawałek Ciebie, który go nieustannie karmi energią, uwagą, akceptacją i zaspokaja jego potrzeby. A poza tym partner nie ma Cię akceptować! MA ZA TOBĄ SZALEĆ!

marika28 napisał/a:

Zdecydowanie czuję się odpowiedzialna

Nie wchodzisz w pozycję ofiary. Wiesz o swoich możliwościach. A to najlepszy dowód Twojej siły. W każdej innej sferze, bo jeśli chodzi o czucie się Kobietą, seksowną, godną pożądania, to... Wiele przed Tobą do zrobienia. Ważne, że zaczęłaś.

marika28 napisał/a:

za te pozory normalności, gdyż dałam spokój, a teraz chce go odebrać. Od pół roku zastanawiam się co zrobić, rozmawiam z moim partnerem, ale nie widać rozwiązanie. Wiem, że nie jestem wobec niego do końca w porządku bo myślę o tym by być samą, a przez to że przecież dalej jesteśmy razem nie daję mu równych szans i w jakiś sposób oszukuję.

Wyrzuty sumienia zawsze mają nie ci, który je mieć powinni. Nie wiem kto to pierwszy powiedział, ale do Ciebie bardzo pasuje; jesteś tak czysta i dobra, aż trudno uwierzyć, że prawdziwa (ja wierzę, bo sama tak bardzo nie chcę krzywdzić innych, że niektórzy uważają mnie za frajerkę albo tchórza, gdy po prostu różne rzeczy odpuszczam).

Najważniejsze, że jesteś szczera ze sobą.

Może warto, żebyś mu powiedziała o tych swoich rozmyślaniach. Może coś do niego dotrze. Może, gdy zrozumie co może stracić, obudzi się i poszuka razem z Tobą rozwiązania. A może da Ci wolność.

marika28 napisał/a:

Powiedziałam mu, że napisałam post na forum. Był bardzo zawiedziony i nie podobało mu się to, uważa że zdradziłam naszą tajemnice. Opowiedziałam mu o waszych uwagach i komentarzach, ale nie reagował dobrze. Jest mi naprawdę smutno, bo wiem, że jesteście dla mnie naprawdę pomocni.
Jeszcze raz dziękuję.

Tak więc masz odpowiedź. Jego reakcja. Ty masz dawać nie dostając nic w zamian. Masz nie szukać rozwiązania problemu - bo skoro jego potrzeby są zaspokojone, to nie ma problemu.

Czy nie uważasz, że to mocno nie fair? Albo inaczej - to niedorozwój emocjonalny, poziom bardzo małego dziecka, które się nie zastanawia, czy matka się wyspała i ma czym je nakarmić.

Nie wiem, czy to, co przydarzyło Ci się w dzieciństwie ma związek z sytuacja obecną. Nie znam się na tym. Może tak. Bo i wtedy byłaś i teraz jesteś traktowana przedmiotowo. Nie wiem, czy trzeba to analizować. Uważam, że trzeba wiedzieć czego się chce i w którym punkcie się jest. Bo jak inaczej trafić do celu? Myślę, że masz teraz ważne zadanie: dowiedzieć się bardzo dokładnie czego chcesz. A potem to zrealizować.

Sama nie chcesz nikogo traktować przedmiotowo. Jeśli to jedyny powód, dla którego nie chcesz trzeciej osoby, to nie jest dobry powód. Bo jak istnieją wielbiciele spankingu tak istnieją chętni do bycia przedmiotami i służenia Kobiecie do celów, które Ona wybierze. Szczególnie do seksu.

Pozdrawiam Cię serdecznie.

Pamiętaj - odrobina egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

17

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?
marika28 napisał/a:

Być może chciałam coś poświęcić dla generalnie spokoju w związku.

I poświęciłaś - siebie. Ten pozorny spokój, to tylko spychanie problemów pod dywan, ale one się w ten sposób niestety nie rozwiązują.

Wydaje mi się dosyć zrozumiałe, że Twój partner nie jest zadowolony z tego, że opisałaś to wszystko na forum, nawet jeśli zrobiłaś to anonimowo i on też pozostał anonimowy. Ta sytuacja jest dla niego wstydliwa, na tyle wstydliwa, że czułby się najbardziej komfortowo, gdyby pozostała tylko między Wami. Co więcej (a może przede wszystkim), to jest dla niego jasny sygnał, że przestajesz być bierna i godzić się na to, co było do tej pory, poszukujesz odpowiedzi na niektóre pytania, zastanawiasz się, a tym samym on ma świadomość, że to co było tak dobrze w jego pojęciu poukładane, za chwilę może się rozsypać.

Piszesz, że czujesz się odpowiedzialna za tę iluzję normalności, którą stworzyłaś, a ja myślę, że nie powinnaś. Owszem, on może poczuć się zawiedziony (już zresztą daje temu wyraz), ale może właśnie o to chodzi, żeby zdał sobie sprawę, że to nie jest tak, że Ty byłaś, jesteś i będziesz, w dodatku na jego warunkach? Może zamiast ustępować i udawać, że nie ma tematu, należy w końcu porządnie nim potrząsnąć? Czasem taka terapia szokowa, nawet jeśli bywa trudna w realizacji i odbiorze, działa najlepiej.

18

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Cześć, to bardzo smutne co nam tu napisałaś.

Rozumiem, być może jest to schorzenie jak ktoś wyżej napisał , niestety nie znam się na tym,a może tylko fetysz. Ludzie są różni, ale wchodząc z kim w związek , budujemy go razem od podstaw. Natomiast z Twojego opowiadania wynika, że Twój mężczyzna jest egoistą, który nie zwraca uwagi ani na Twoje problemy ani  potrzeby. A co za tym idzie , Ty próbujesz budować związek i go łatać, a z jego inicjatywy nie ma nic , co pozwoliłoby lepiej poczuć się w waszym związku.On nawet nie walczy ze swoim upodobaniem , rozumiem jego chęć zaspakajania się w oryginalny sposób , ale nie rozumiem ,że nie chce wejść w jakikolwiek kompromis , czyli Ty próbujesz robić to co on lubi, a on to co Ty.Może powinnaś wyjść z takim ultimatum.Powiedzieć w prost ,że masz problemy i bardzo Cierpisz z tego powodu,że on ich nie zauważą, a co ważniejsze w żaden sposób nie chce im sprostać i Ci pomoc w tym abyś była szczęśliwa. Powiedziałabym ,że możecie  łączyć jego elementy seksualne z Twoimi marzeniami, może w ten sposób będziecie wspólnie zadowoleni, a z czasem nabierze to innego wymiaru , i da przyjemność . Innej drogi nie ma jak kompromis i zmiana nastawienia z jego strony. Dziwi mnie jednak to,że Ty mimo poczucia upokorzenia bardzo starasz się go zaspokoić.Może słowo dziwi mnie jest nie odpowiednie - po prostu jestem przekonana ,że jesteś bardzo uczuciową i dobrą osóbką ze złotym sercem, która potrafi kochać bezgranicznie, jednak nie zgodzę się z przedmówczynią, że jesteś dojrzała . Moim zdaniem Twój podstawowy problem to to ,że masz małe poczucie własnej wartości, przez to w jakiś sposób nie jesteś w stanie  zostawić go i być szczęśliwą inaczej. Jesteś bardzo świadoma tego co się dzieje, jednak brak Ci świadomości z tym co się może stać w przyszłość.Dokładniej mówię  o skutkach , jakie mogą Cię dotkną po związku z takim człowiekiem, nie dość, że możesz zatracić własną kobiecość, to jeszcze może to odcisnąć piętno na twojej psychice. ZASTANÓW SIĘ CZY WARTO NISZCZYC SAMEGO SIEBIE , DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA, KTÓRY NIE DOCENIA TWOJEGO POŚWIĘCENIA.

19

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Moi mili, mój partner nie jest zadowolony z tego, że opisałam to wszystko. Postarał się jeszcze o wyszukanie tego forum (wujek google jest niezawodny). Przeczytał mój wpis i wasze odpowiedzi. Pierwszą jego reakcją była lista rzeczy, które napisałam nie tak jak trzeba;) i że generalnie to tak źle nie wygląda, jak to przedstawiłam. Zapomniał tylko, że ja piszę ze swojej perspektywy i są w tym moje uczucia i emocje. Pierwszy kompromis, jaki mi zaproponował jest taki, że zgadza się na jedne pieszczoty dla mnie w tygodniu. Niewątpliwie to plus i krok do przodu, ale mi ciężko z faktem, że to efekt negocjacji, a nie rzeczywistego pociągu seksualnego. Poczekamy zobaczymy jak będzie dalej się to rozwijało.
Poprosiłam go żeby przeczytał to wszystko (wątek na forum) jeszcze kilka razy i żeby porozmawiał ze mną za kilka dni, na spokojnie. Powiedziałam, że dzięki temu powinien lepiej zrozumieć sytuację, że tam jest wiele rzeczy, które mogą go czegoś nauczyć.

do Olinki
Z pewnością zatrzęsłam ziemią tym wpisem. Gdy mu tylko powiedziałam, że dokonałam wpisu na forum jego pierwszą reakcja był tekst: "to naprawdę Cię jeszcze męczy?". Stracił stabilność, więc się broni, a nie chce poszukać swojego błędu.

do szanties
Bardzo fajne jest twoje zdanie "czyli Ty próbujesz robić to co on lubi, a on to co Ty". Było kilka sytuacji, gdzie miało to wyglądać na zasadzie ja Tobie a ty mi, tylko wiadomo coś zupełnie innego. Mimo wszystko powodowało to nerwy. Był to co prawda wynik kompromisu, ale za bardzo pilnowaliśmy, żeby tylko to drugie nie dostało za dużo, czy o raz więcej, więc możecie się domyślać jaka atmosfera panowała. Mój partner nawet wolał sobie odmówić byle tylko nie musieć mi nic robić. Czasem rezygnował w trakcie, a czasem na moją prośbę, gdyż niestety on pokazuje ostentacyjnie, że czuje się zmuszany i w obowiązku. A żadna kobieta nie chce czuć się jak kawałek mięsa, który trzeba szybko załatwić, żeby mieć spokój. Nie było w tym czułości i tyle.
Może jestem uczuciowa i dobra, ale zgodzę się z Tobą, najwyraźniej nie jestem dojrzała, bo przez tyle lat nie umiałam sobie poradzić konstruktywnie z tym wszystkim. Może ten wpis jest pierwszym krokiem do tego by zaczęła sama sobie udzielać pomocy.

dziękuję:)

20 Ostatnio edytowany przez szanties (2012-08-05 14:17:25)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

hmmm przeczytałam Twoje odpowiedzi, jestem zszokowana , niby prosisz nas o pomoc, ale jednak dalej jedyną osobą , która wywiera na Ciebie wpływ jest on . Pozwoliłaś mu na zbyt wiele (nie chodzi o seks, ale o złe traktowanie Twojej osoby) i to on rozdaje u Was karty .Nie rozumiem jednego , dlaczego to on decyduje o tym co ma być - a Ty mu przytakujesz , to smutne . On nie jest Twoim zarządcą, nie zapominaj o tym ,że oprócz wspólnego życia , masz jeszcze swoje, w którym powinnaś czuć się swobodnie do tego szczęśliwa kochana i zaspokojona.

najbardziej wstrząsnęła mną Wiadomości ,że ty leżysz w łóżku i śpisz a on obok zaspakaja się przy filmikach porno .Nie rozumiem tego , jak można lekceważyć tak osobę , którą kocha. Może przesadzone będzie to co napiszę, ale zastanowiłabym się czy to czym cię darzy ten człowiek to jest miłość. Nie chce negować tego, że darzy Cię uczuciem , bo myślę ,że na pewno tak , ale nie zapominaj o tym ,że człowiek który prawdziwie kocha myśli o 2 osobie , nawet kosztem siebie (czasami). Ty mu nieustannie udowadniasz swoja miłość, poświęcasz się, akceptujesz , tolerujesz ale czy on Tobie ? Traktowanie Twojej osoby nie świadczy o miłość do drugiego człowieka, człowiek , który kocha  nie krzywdzi swojej miłości bezustannie. To piękne ,że potrafisz tak kochać, ale nie zapominaj o sobie .

21

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Droga Mariko, kompromisy się nie sprawdzają. Właśnie tego doświadczyłaś - coś za coś i robi się ze związku układ handlowy, wyliczanki ile kto daje, niechęć do świadczeń.

Po Twoim ostatnim poście pomyślałam, że on Cię paskudnie wykorzystuje. Zabiera Ci czas, dostaje uwagę i zaspokojenie nie dając w zamian tego, czego potrzebujesz. Czy nie będzie Ci lepiej samej? Albo z kimś innym? Dopóki jesteś z nim porządnie mężczyźni trzymają się z daleka.

Naprawdę nie mam nic przeciwko fetyszystom, ale przeciwko skrajnym egoistom już tak.

Przytulam Cię wirtualnie.

22

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?
marika28 napisał/a:

Mój partner nawet wolał sobie odmówić byle tylko nie musieć mi nic robić. Czasem rezygnował w trakcie, a czasem na moją prośbę, gdyż niestety on pokazuje ostentacyjnie, że czuje się zmuszany i w obowiązku. A żadna kobieta nie chce czuć się jak kawałek mięsa, który trzeba szybko załatwić, żeby mieć spokój. Nie było w tym czułości i tyle.

Mariko, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to nie jest miłość. W miłości liczy się troska, szacunek do drugiego człowieka i jego uczuć, u Twojego partnera nie zauważam ani jednego, ani drugiego. Miłość polega na dawaniu, nie bezustannym braniu, na sprawianiu radości i dążeniu do szczęścia, nie unieszczęśliwianiu. Ty traktowana jesteś przedmiotowo, właśnie jak ów wspomniany kawałek mięsa, jak maszynka do seksu, z którą nawet niespecjalnie trzeba się liczyć.

marika28 napisał/a:

Może ten wpis jest pierwszym krokiem do tego bym zaczęła sama sobie udzielać pomocy.

Zatem pierwszy krok jest już za Tobą, teraz pora na następny, a potem następny. Dobrze byłoby, abyś teraz wyznaczyła sobie priorytety, spokojnie zastanowiła się czego najbardziej potrzebujesz, a tym samym oczekujesz od życia i od związku oraz czy jesteś w stanie osiągnąć to z obecnym partnerem. Potem pomyśl co musi się zmienić, aby założone cele możliwe były do zrealizowania.

W tytule wątku zapytałaś czy możliwe jest osiągnięcie satysfakcjonującego życia seksualnego ze spankingiem jako jego stałym elementem, z postu natomiast wynika, że mowa o sytuacji kiedy jest on fetyszem tylko jednego z partnerów - ja myślę, że tak, pod warunkiem, że oboje partnerzy, obok własnej, pragną satysfakcji również tej drugiej osoby. Was niestety to nie dotyczy, a problem jest znacznie głębszy, bo Twój partner nie tylko zaspokaja się w niezrozumiały dla Ciebie sposób, ale też zupełnie nie liczy się z Twoimi potrzebami, upokarza Cię, ostentacyjnie daje do zrozumienia, że go nie pociągasz, przy czym nawet nie zada sobie odrobiny trudu, aby spróbować znaleźć się po Twojej stronie. W takiej sytuacji nie ma mowy o Twojej satysfakcji, a spychanie jej na margines jest wyrządzaniem samej sobie ogromnej krzywdy.

Czy zadałaś sobie kiedyś pytanie, wynikające zresztą wprost z powyższej myśli: dlaczego (i w imię czego) w Waszym związku ma być tak, że Ty masz rozumieć jego potrzeby, co więcej, spełniać prośby i znosić coś, co nie jest dla Ciebie naturalne, a równocześnie nie możesz liczyć na zrozumienie i zaspokojenie Twoich potrzeb i uczuć? Nie widzisz jak ogromny jest w tym egoizm?

W tym miejscu powtórzę to, co zawarłam już dawno w swojej sygnaturce - nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

23

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Jeszcze raz dziękuję Wam dziewczyny za pomoc, bo pierwsza forma w jakiej się zwierzyłam komukolwiek z tego problemu.
Prawda jest taka, że pomimo rozmów z moim partnerem nie wierzę, że coś się zmieni. Co prawda wyartykułował, że faktycznie nie myślał o mnie w tej sferze, ale co to teraz zmienia? Myślę, że moje nabyte z nim zahamowania związane z seksem i podejście do siebie oraz niewypowiedziany żal i tak może teraz wszystko popsuć.
Z drugiej strony wiem, że dla niego moja chęć zmiany oznacza utratę niemalże wszystkiego co miał.


do Artemidy
Czasem myślę, że wolałabym być sama, żeby tego wszystkiego nie musieć przeżywać i czuć. Tak, żeby przestać czuć, to co czuję. Nie myślę o kimś innym, raczej trudno będzie mi się otworzyć i zbliżyć do obcej osoby. Tak jak napisałaś doświadczyłam na skórze kompromisu i nic dobrego to nie przyniosło.

do Olinki
Może źle podeszłam do tematu. Wydawało mi się, że to uda się zrobić, tzn. stworzyć związek z niestandardowym życiem seksualnym, ale jednak się nie udało.
Jednym zdaniem, moim zadaniem jest wyjście z przepaści, w której się znajduję na szam szczyt gór, z których zobaczę, że życie seksualne jest piękne. Pytanie tylko czy uda się to z obecnym partnerem, czy z kimś innym.
Myślę sobie o tym, iż drogi są trzy:
1) pozostać w związku i pracować, pracować nad zmianą i poprawą, co może zaowocować w przyszłości sukcesem (tego bym chciała, chyba najbardziej, ale boję się, że to tylko moje złudne marzenia, że da się osiągnąć taki stan)
2) pozostać w związku i pracować, pracować nad zmianą i poprawą, co może zaowocować w przyszłości i tak porażką i rozstaniem (tego się bardzo boję, a z drugiej strony wiem, że właśnie taki scenariusz na największe prawdopodobieństwo)
3) nie próbować naprawiać i rozstać się (dobrze by było spokojnie), zadbać o siebie i myśleć o sobie (ta opcja jest najbardziej kusząca, bo nie wymaga podjęcia dużego wysiłku i nie wymaga pracy, a tylko odwagi, zdecydowania i mojej dojrzałości)

Im szybciej wybiorę drogę, tym lepiej dla mnie i dla niego, bo każde z Nas powinno wiedzieć co się dzieje i co ma robić.
Nawet nie wiecie, jak mi się ciężko żyje teraz.
Jeśli chcecie coś skomentować to będę wdzięczna. Wy patrzycie na to racjonalnie, a ja niestety nie.
Ponowię też pytanie: czy ktoś miał może podobne problemy (związek z trudnym życiem seksualnym)? i jak sobie z tym poradził?

24 Ostatnio edytowany przez Country.Girl (2012-08-06 22:06:14)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?
marika28 napisał/a:

3) nie próbować naprawiać i rozstać się (dobrze by było spokojnie), zadbać o siebie i myśleć o sobie (ta opcja jest najbardziej kusząca, bo nie wymaga podjęcia dużego wysiłku i nie wymaga pracy, a tylko odwagi, zdecydowania i mojej dojrzałości)

Czy nie sądzisz, że już za dużo włożyłas wysiłku by poprawić Wasze pożycie (z marnym skutkiem z prostego powodu - do tanga trzeba dwojga)? Ile jeszcze - rok, dwa, pięć będziesz się męczyć - rozmawiać, skłaniać do zmiany faceta który nie chce tego zmienić. Nie warto układać sobie życia ze skrajnym egoistą. Odejdź - zobacz jak na niego to podziała - MOŻE będzie to mu jak uderzenie obuchem w głowę i cos mu tam dotrze do mózgu.

marika28 napisał/a:

Prawda jest taka, że pomimo rozmów z moim partnerem nie wierzę, że coś się zmieni. Co prawda wyartykułował, że faktycznie nie myślał o mnie w tej sferze,

pfff... przepraszam, że tak piszę nieładnie o Twoim (jeszcze) facecie - ale wiesz jak brzmi to zdanie dla osób postronnych? Uciekaj do lepszej przyszłosci... elementy związku są jak klocki domino - przez ten jeden element składowy (nieudane pożycie intymne) sypie się reszta.

25

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?
marika28 napisał/a:

Ponowię też pytanie: czy ktoś miał może podobne problemy (związek z trudnym życiem seksualnym)? i jak sobie z tym poradził?

Ja na szczęście nigdy nie miałam problemów z tą sferą życia. Myślę, że na to złożyło się kilka czynników - otwartość, umiejętność wyrażania sprzeciwu i mówienia o potrzebach, poczucie własnej wartości, brak kompleksów (pomimo świadomości niedoskonałości i braków), przede wszystkim jednak mój mąż (pomijam inne, krótkie związki) w łóżku zawsze wykazywał się ogromnym taktem, delikatnością (przy czym w tym kontekście nie chodzi o dotyk, a zrozumienie), liczył się z moim zdaniem, bardzo dbał o potrzeby i uczucia. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przez ponad 17 lat odkąd jesteśmy razem nigdy nie zdarzyła się sytuacja, żebym poczuła, że coś jest nie tak - nie zostałam upokorzona, wykpiona, do czegokolwiek zmuszona czy zlekceważona.

marika28 napisał/a:

Myślę sobie o tym, iż drogi są trzy:
1) pozostać w związku i pracować, pracować nad zmianą i poprawą, co może zaowocować w przyszłości sukcesem (tego bym chciała, chyba najbardziej, ale boję się, że to tylko moje złudne marzenia, że da się osiągnąć taki stan)
2) pozostać w związku i pracować, pracować nad zmianą i poprawą, co może zaowocować w przyszłości i tak porażką i rozstaniem (tego się bardzo boję, a z drugiej strony wiem, że właśnie taki scenariusz na największe prawdopodobieństwo)
3) nie próbować naprawiać i rozstać się (dobrze by było spokojnie), zadbać o siebie i myśleć o sobie (ta opcja jest najbardziej kusząca, bo nie wymaga podjęcia dużego wysiłku i nie wymaga pracy, a tylko odwagi, zdecydowania i mojej dojrzałości)

Mariko, myślę, że za dużo w Tobie idealizmu, za mało dbałości o siebie. Jeśli ktoś nie wykazuje zainteresowania Twoją osobą i Twoimi potrzebami, to choćbyś nie wiem ile włożyła w to wysiłku, to jak za dotknięciem magicznej różdżki, nagle się nie zmieni. Owszem, jeśli Twój partner przyparty do muru teraz poczuje strach, że może Cię stracić, a przy tym stracić swój poukładany świat, być może na chwilę zacznie Cię zauważać, nie zmienisz jednak jego preferencji, niechęci do Twojego ciała i Twoich oczekiwań. Jeśli nawet przez tę chwilę będzie się starał, to jestem pewna, że będzie grał, grał ze strachu. Czy naprawdę jesteś pewna, że chcesz tracić kolejne lata swojego życia na walkę z wiatrakami? Mogłabyś mieć nadzieję, gdybyś po każdej szczerej rozmowie widziała próbę zrozumienia i naprawy sytuacji, ale nie dziesięć razy, sto i tysiąc. Mariko, on się nie zmieni, bo nie czuje takiej potrzeby, jemu jest dobrze tak, jak jest, a wszelkie próby nacisku i zmiany prawdopodobnie będzie odbierał jak gwałt na własnej osobie. Bardzo mi przykro, ale prosiłaś o szczere opinie, a ja - patrząc z boku i na zimno - jakoś nie potrafię tutaj uwierzyć w żadną cudowną przemianę.

Rozumiem jednak Twoje wahania i rozterki, dlatego może dajcie sobie trochę czasu, dajmy na to pół roku, przy czym proponowałabym nie więcej, niech to będzie swego rodzaju okres próby. Powiedz partnerowi, że jeszcze tylko tyle jesteś w stanie mu ofiarować, o ile rzecz jasna nie zmieni swojego postępowania (najlepiej gdyby wybrał się po pomoc do specjalisty), a ponadto rokowania na trwałość tej zmiany nie będą zadowalające. Jeśli się nie zmieni (czego oczywiście absolutnie Ci nie życzę, bo przecież wiem, że na to liczysz), on nie będzie miał prawa czuć się oszukany (jego decyzje i jego wybór), a Ty będziesz miała czyste sumienie i świadomość, że spróbowałaś. Wtedy powinniście się rozejść i dać sobie wzajemnie szansę na stworzenie satysfakcjonującego, szczęśliwego związku.

26

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Ja Mariko na Twoim miejscu, chyba wybrałabym taką opcję...
- postawić jasne zasady...albo idziemy do specjalisty i staramy się dojść do sytuacji, abyśmy oboje "mieli coś" ze swojego związku, albo rozstajemy się...
Ponieważ staranie się Twoje i Twoje pracowanie nad związkiem, przy jego braku zainteresowania poprawą...nic nie da... sad

27

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?
Olinka napisał/a:
marika28 napisał/a:

Ponowię też pytanie: czy ktoś miał może podobne problemy (związek z trudnym życiem seksualnym)? i jak sobie z tym poradził?

Ja na szczęście nigdy nie miałam problemów z tą sferą życia. Myślę, że na to złożyło się kilka czynników - otwartość, umiejętność wyrażania sprzeciwu i mówienia o potrzebach, poczucie własnej wartości, brak kompleksów (pomimo świadomości niedoskonałości i braków), przede wszystkim jednak mój mąż (pomijam inne, krótkie związki) w łóżku zawsze wykazywał się ogromnym taktem, delikatnością (przy czym w tym kontekście nie chodzi o dotyk, a zrozumienie), liczył się z moim zdaniem, bardzo dbał o potrzeby i uczucia. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przez ponad 17 lat odkąd jesteśmy razem nigdy nie zdarzyła się sytuacja, żebym poczuła, że coś jest nie tak - nie zostałam upokorzona, wykpiona, do czegokolwiek zmuszona czy zlekceważona.

marika28 napisał/a:

Myślę sobie o tym, iż drogi są trzy:
1) pozostać w związku i pracować, pracować nad zmianą i poprawą, co może zaowocować w przyszłości sukcesem (tego bym chciała, chyba najbardziej, ale boję się, że to tylko moje złudne marzenia, że da się osiągnąć taki stan)
2) pozostać w związku i pracować, pracować nad zmianą i poprawą, co może zaowocować w przyszłości i tak porażką i rozstaniem (tego się bardzo boję, a z drugiej strony wiem, że właśnie taki scenariusz na największe prawdopodobieństwo)
3) nie próbować naprawiać i rozstać się (dobrze by było spokojnie), zadbać o siebie i myśleć o sobie (ta opcja jest najbardziej kusząca, bo nie wymaga podjęcia dużego wysiłku i nie wymaga pracy, a tylko odwagi, zdecydowania i mojej dojrzałości)

Mariko, myślę, że za dużo w Tobie idealizmu, za mało dbałości o siebie. Jeśli ktoś nie wykazuje zainteresowania Twoją osobą i Twoimi potrzebami, to choćbyś nie wiem ile włożyła w to wysiłku, to jak za dotknięciem magicznej różdżki, nagle się nie zmieni. Owszem, jeśli Twój partner przyparty do muru teraz poczuje strach, że może Cię stracić, a przy tym stracić swój poukładany świat, być może na chwilę zacznie Cię zauważać, nie zmienisz jednak jego preferencji, niechęci do Twojego ciała i Twoich oczekiwań. Jeśli nawet przez tę chwilę będzie się starał, to jestem pewna, że będzie grał, grał ze strachu. Czy naprawdę jesteś pewna, że chcesz tracić kolejne lata swojego życia na walkę z wiatrakami? Mogłabyś mieć nadzieję, gdybyś po każdej szczerej rozmowie widziała próbę zrozumienia i naprawy sytuacji, ale nie dziesięć razy, sto i tysiąc. Mariko, on się nie zmieni, bo nie czuje takiej potrzeby, jemu jest dobrze tak, jak jest, a wszelkie próby nacisku i zmiany prawdopodobnie będzie odbierał jak gwałt na jego osobie. Bardzo mi przykro, ale prosiłaś o szczere opinie, a ja - patrząc z boku i na zimno - jakoś nie potrafię tutaj uwierzyć w żadną cudowną przemianę.

Rozumiem jednak Twoje wahania i rozterki, dlatego może dajcie sobie trochę czasu, dajmy na to pół roku, przy czym proponowałabym nie więcej, niech to będzie swego rodzaju okres próby. Powiedz partnerowi, że jeszcze tylko tyle jesteś w stanie mu ofiarować, o ile rzecz jasna nie zmieni swojego postępowania (najlepiej gdyby wybrał się po pomoc do specjalisty), a ponadto rokowania na trwałość tej zmiany nie będą zadowalające. Jeśli się nie zmieni (czego oczywiście absolutnie Ci nie życzę, bo przecież wiem, że na to liczysz), on nie będzie miał prawa czuć się oszukany (jego decyzje i jego wybór), a Ty będziesz miała czyste sumienie i świadomość, że spróbowałaś. Wtedy powinniście się rozejść i dać sobie wzajemnie szansę na stworzenie satysfakcjonującego, szczęśliwego związku.

Zgadzam się w 100%,ale moim zdaniem powinnaś odejść i pomyśleć o sobie ...może to jedyna droga , w której Twój partner poczuje , że Cię traci a przy tym w końcu przezwycięży swój narcyzm , i zauważy , że jego wyidealizowana postawa , jest dość niezrozumiała w świecie miłośc. Dokładniej chodzi mi o to ,że być może na tej drodze będzie w stanie zauważyć własne błędy i zmienić swoją postawę .

Z drugiej strony wydaje mi się, że to wszystko jest już przesądzone. Zmieniając swoja postawę , on i tak musi siebie zmusić do polubienia Twojego ciała, zaakceptowania go i zmusić się do seksu , który dla niego nie jest przyjemnością.Czyli poświęci się dla Ciebie mimo wszystko , ale musisz pamiętać ,że to nie jest proces naturalny dla niego , a wymuszony - co może skutkować nawarstwianiem się kolejnych problemów i smutków On czuje się zmuszany, ty czujesz się upokorzona bo on to robi ,ale nie chce itp.itp.

Powiedziałaś , że Twój partner zgodził się na 1 przyjemność w tygodniu dla Ciebie - prawdopodobnie zrobił to z powodu obawy, że go zostawisz , SAMO TO,ŻE TU PISZESZ JEST DLA NIEGO ZASTANAWIAJĄCE I BUDZI STRACH , wiele kobiet wyrażających negatywną opinię o nim i wywierające wpływ na jego kobietę - nie świadczy o nim dobrze , więc ratuje się jak może

To ,że zgodził się na przyjemność dla Ciebie , nie oznacza nic dobrego , 1 zrobił to z musu , 2 nie jest to przyjemne dla niego , więc sztuczne naprawianie problemu będzie powodowało  kolejny problem - choćby Twój smutek ,że on to robi bo musi , bo się boi , a nie  z własnej inicjatywy i chęci

Czyli ty od nowa możesz czuć się urażona , on zmuszany a cala ta sytuacja będzie wracała do was jak bumerang , a wy będziecie znów wracać do punktu wyjścia

28

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Mariko, chętnie napisałabym do Ciebie @, tylko nie wiem jak to zrobić.

Miałam problemy, tym większe, że nie rozumiałam czego dotyczą. Długo trwało nim sobie z nimi poradziłam; pomogło mi wiele osób zupełnie obcych. Nie mogę im tego oddać w lepszy sposób niż pomagając Tobie.

Teraz muszę wyjechać, ale szybko wrócę,  rozgryzę to i napiszę A może Ty napiszesz do mnie?

Pozdrawiam serdecznie

29 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2012-08-07 15:01:22)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Nie no, to nie ma szans. Znam to z doświadczenia, niedogranie sfer i preferencji to na dłuższą metę (chyba że da się jakoś dojść do porozumienia ale tutaj się nawzajem to zwalcza jak widzę) zerowe zainteresowanie seksem dla obu stron i frustracja na tym polu - na to nie ma metody, chyba że chce się szukać kogoś na boku ale to bez sensu.

Facet też dziwny - tylko i wyłącznie o sobie myśłał. Moim zdaniem to za duży dzieciak żeby warto było przy nim zostawać, jeszcze biorąc pod uwagę całokształt tego i to jak na Ciebie to wpływa, to moja rada - rozejść się i szukać szczęscia dalej po prostu.

30

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Witam Was. Na razie czekam na poważną rozmowę z moim partnerem. Mam nadzieję, że jej nie zbagatelizuje. Dałam mu czas na zastanowienie się nad tym i mam nadzieję, że nie zmarnuje tego. Poza tym on zarzuca mi, że nawet jeśli będzie robił coś dla mnie (jakieś pieszczoty) to i tak nie będzie tak często jakbym chciała. Niestety to jest faktem, że ja mam dość duże zapotrzebowanie na pieszczoty i mogłabym robić to często, kilka razy w tyg., a nawet codziennie;). I to nie chodzi o to, bym zawsze kończyła, ale tylko o samą zabawę.
Czytam niektóre wątki w tym dziale i pomału przekonuję się, iż normalne jest to, że pragnę i pożądam oraz to, że chce tego często.
Jeszcze jedna uwaga: mój partner jest zły na mnie i na Was, bo uważa, iż z tego wszystkiego co tu zostało napisane przeze mnie i Was wynika, że jest strasznym skurw..elem. On ma wysokie poczucie własnej wartości i dobrze o sobie myśli, więc negatywne opinie innych osób burzą mu jego własne wyobrażenie.

do Country.Girl
napisałaś "elementy związku są jak klocki domino - przez ten jeden element składowy (nieudane pożycie intymne) sypie się reszta" - to byłoby bardzo ważne, żeby on to zrozumiał. Zawsze głosił, że to nie jest najważniejsza sfera w związku i ludzie nie kopulują ze sobą jak króliki. Cóż prawda był tylko taka, że on ta sferę miał w porządku, więc nie cierpiał z tego powodu. Ja po tych doświadczeniach wiem, że nie da się żyć szczęśliwie jeśli w związku nie ma podobnego zainteresowania życiem seksualnym.

do Olinki
napisałaś - "nigdy nie zdarzyła się sytuacja, żebym poczuła, że coś jest nie tak - nie zostałam upokorzona, wykpiona, do czegokolwiek zmuszona czy zlekceważona" - to jest jakiś ideał chodzący:) Gratuluję udanego związku i satysfakcji w życiu seksualnym:). Mogę, rzec że taki stan powinien być moim celem.
Opcja z tzw. "daję nam pół roku", była już stosowana przeze mnie w innej sprawie i nie zmieniła za dużo, a ja nie wyciągnęłam poprawnych wniosków i nie miałam odwagi do drastycznej decyzji. Teraz wiem, że nie ma to sensu i pewnie na moje słowa, będzie rekcja "tak się nie robi jak się kogoś kocha, nie daje się ultimatum" itp i itd:(

do Margolinki
Tak jak piszesz pójście do specjalisty byłoby najmądrzejsze (bo któż ma nie pomóc jak nie np. seksuolog). Tylko, że mój partner nie pójdzie, bo nie uważa, że ma/mamy problem. Wg. niego to ja mam problem i tyle.

do szanties
Niemalże sprężenie zwrotne w naszym życiu seksualnym. Nie wiem, jak to powiedzieć, ale ja mogłabym robić to wszystko co robiłam dalej (tzn. to co on lubi), bo wiem, że to dla niego przyjemne, a ja chcę dawać mu przyjemność, czyli moja część jest w porządku. Problem w tym, że ja nie dostaję tej części od niego i stąd ta frustracja i nieporozumienia. Z pewnością budzi to jego strach, ale on reaguje tylko obroną i odrzuca wszystko co zostało tu napisane, żadne argumenty nie trafiają do niego.

do Artemidy
Myślałam, że jakoś tu się wyświetla email, na który można pisać prywatne wiadomości. Podam Ci go tutaj marika28@onet.pl. Będę wdzięczna jeśli podzielisz się ze mną kto i w jaki sposób Ci pomógł.

do piroman1981
Bez sensu jest tworzenie związku, by potem robić trójkąty i czworokąty. Pytanie tylko, czy ja zawsze nie będę miała problemów ze znalezieniem mężczyzny, który będzie miał dość duże libido. Na razie muszę zaakceptować fakt, że moje potrzeby seksualne są normalne i nie jakieś wybujałe. A potem spotkać kogoś kto będzie chciał je razem ze mną zaspokajać:)

dziękuję Wam:)

31 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2012-08-07 17:57:35)

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Marika tu nie jest tyle kwestia libido (bo rozładować można kogoś nie tylko poprzez stosunek ale też jak facet jest z tych co mu zależy żeby połówka była spełniona to zrobi to palcem/językiem itd...) - problemem są tutaj po pierwsze ogromne i gryzące się miedzy wami różnice w tej kwestii, a dwa to to, że facet po prostu myśli głównie o sobie - bo normalnemu by zależało żeby swoją kobiecinę porządnie wymęczyć wink Jak się chce to znajdzie się sposób, byle nie były skrajne rozbieżności - typu on chce 2 razy na tydzień, Ty 2 razy na dzień bo to też moim zdaniem na dłuższą metę niewykonalne.

Ale to Twój pierwszy facet więc możesz mieć takie wątpliwości bo nie znasz nic innego. Grunt że potrzeby masz normalne wink co ma powiedzieć sadomasochista których jest na... Albo nie tego tu pisał nie będę bo zaczniesz się nad nim zaraz litować. A powinnaś moim zdaniem od niego odejść, to nie przejdzie z takimi różnicami. Wiem bo znałem 2 parki tego typu tzn. jedną stronę - jedna normalną i jedną z podobnymi skłonnościami co ma Twój ex. To mu nie przejdzie, nie wyleczysz tego - taki sam ma to sens jak przy terapii gejów jak ktoś tu już wspomniał. Ma się to albo nie, sama po sobie widzisz że nie da się tego nauczyć, można się tylko przyzwyczaić (i to nie każdy) ale nie zacznie to kręcić kogoś jak nie kręciło wcześniej - choćby w fantazjach.

32

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Marika, mój mąż nie jest idealny (ale któż z nas jest i nie popełnia błędów?), mamy też za sobą poważny kryzys (na szczęście to już za nami), niemniej w tej sferze nigdy nie mieliśmy problemów, dlatego - choćby czytając taki ogrom postów na tym forum - myślę sobie czasem, że chyba pod tym względem jestem... szczęściarą smile.

marika28 napisał/a:

Opcja z tzw. "daję nam pół roku", była już stosowana przeze mnie w innej sprawie i nie zmieniła za dużo, a ja nie wyciągnęłam poprawnych wniosków i nie miałam odwagi do drastycznej decyzji. Teraz wiem, że nie ma to sensu i pewnie na moje słowa, będzie rekcja "tak się nie robi jak się kogoś kocha, nie daje się ultimatum" itp i itd:(

No i sama widzisz, że to nie ma sensu. To mogłoby się udać, gdyby była ze strony Twojego partnera choć odrobina dobrej woli, tymczasem on nawet nie widzi problemu, choć przecież Ty wprost mówisz, że coś jest nie tak, że jest Ci z tym źle i że widzisz potrzebę zmiany. W sumie nie dziwi mnie, że on jest na nas i na Ciebie zły, w końcu nikt nie lubi krytyki, my ponadto wytykamy mu coś, o czym najchętniej wolałby zupełnie nie wiedzieć. Jemu dobrze było tak, jak było do tej pory, a teraz ktoś wymaga od niego działania - to musi wywoływać bunt.

marika28 napisał/a:

Pytanie tylko, czy ja zawsze nie będę miała problemów ze znalezieniem mężczyzny, który będzie miał dość duże libido. Na razie muszę zaakceptować fakt, że moje potrzeby seksualne są normalne i nie jakieś wybujałe. A potem spotkać kogoś kto będzie chciał je razem ze mną zaspokajać:)

Przypuszczam, że Ty wcale nie masz wybujałego libido, a mieszczące się w absolutnej normie, to tylko wyuczone zachowania wypaczyły właściwe postrzeganie Twojej seksualności, a niezaspokojone napięcie zrodziło silną frustrację.

W tej rozmowie właściwie wciąż krążymy wokół tych samych myśli, ale ja uważam, że właśnie to jest Tobie teraz potrzebne, choćby po to, żebyś uświadomiła sobie, że Ty wcale nie musisz w tym tkwić, nie musisz chcieć go rozumieć, ani tym bardziej spędzić z nim życia. Jestem też przekonana, że jest na świecie ktoś, kto nie tylko będzie chciał Twoje potrzeby zaspokajać, ale też będzie czerpał z tego ogromną radość - bo tak właśnie wygląda miłość! smile

33

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

No to świat jest mały ...
Jestem facetem od kilkunastu lat w związku małżeńskim, ojcem fajnych kochanych dzieciaków. Niestety, mam podobne upodobania do twojego mena. Rozumiem i ciebie, rozumiem też jego. Moja żona ma traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa ze swojego domu. O realizacji moich fantazji nie ma więc mowy. W żadną stronę.  Więc pozostają tylko moje fantazje ...
Kiedy chcę zaspokoić jej potrzeby w łóżku, muszę uruchomić wyobraźnię "w tym temacie", chociaż jest w miarę atrakcyjną kobietą.
I wiecie co?
Wiem, że nic nie zmienię, ludzie rodzą się z różnymi kodami, mogą być homo i hetero, z kompleksami lub schizofrenią, geniusze i dewianci. Po prostu tacy są, nie mając na swoją konstrukcję żadnego wpływu. Dopasowanie w sferze seksu jest niestety sprawą fundamentalną. Niestety dlatego, że sprawy seksu nie powinny być miernikiem miłości, ale nawet gdy dwoje ludzi się miłuje, to niedopasowanie w sferze intymnej może zakończyć najlepszy związek.
Nasz związek trwa mimo braku dopasowania. Może dlatego, że ważniejszy jest dom - dzieci, wspólne wyjazdy, wyznawane wartości.
Nie wiem, jak czuje się bohater opisywanej sytuacji.
Ja czuję się codziennie winny. Ustępuję mojej kobiecie w wielu rzeczach, by jej to wynagrodzić. Nie mając satysfakcji w realu, pozostaje wyobraźnia i filmiki w necie.
I dalej czuję się winny. Bardzo.
Ale trzeba żyć i szukać tego, co łączy. Na szczęście jest jeszcze bardzo dużo tych "łączników".

34

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

No niestety brak dopasowania to mogiła i tyle. Żadne bajki o uleczających "szczerych rozmowach" nic nie pomogą, ci którzy zalecają takie rozmowy powinni skakać z mostów pod nadjeżdżające tiry. Jak ktoś na dzień dobry nie lubi akcji typu spanking to już nic z tego nie będzie. Dlatego należy sprawdzać wszystko po trzy razy zanim się cyrograf podpisze bo potem zostaje się autorem bądź autorką wątku takiego jak ten.

35

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Niewiem jak ty,ale ja juz bym dawno nie wytrzymala z takim mezczyzna. Nie dosc ze ma taki fetysz to jeszcze nie chce cie zaspokajac. Dlaczego ty masz tylko dawac,a nie brac. Na tym nie polega prawdziwy powazny zwiazek... Szczeze ci wspolczuje i zycze cierplowasci i sily jesli masz zamiar w tym tkwic.

36

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

A wizyta u psychiatry? Jestescie dorosli, wyksztalceni i wiecie, ze to nie wstyd szukac pomocy. Ja chociaz kocham meza nad zycie w zyciu nie pozwolilabym na zachiwania zboczone. Jak dla mnie to najlepiej dla Ciebie byloby go zostawic. To nie jest latwe, ale jesli teraz tego nie zakonczysz, to ten czlowiek moze zabic nie do konca tego chcac. Szukajcie pomocy!

37

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Popatrzcie na daty. Marika już dawno sprawę załatwiła.

38

Odp: Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Przeczytałam tą długa wypowiedz autorki... i zauważam że wątek juz chyba mało aktualny... ale jestem w szoku

Na początku spodobało mi się to forum, ale coraz mniej mi sie podoba, sporo czasu tu spędzałam, bo myślałam że można tu rozwiązać swoje problemy... myliłam się
Czytając niektóre posty jestem wstrząśnięta tym co się na tym świecie dzieje... albo ktoś prosi o pomoc, a inni sie czepiają za błąd ortograficzny albo interpunkcję yikes ... no ludzie, jak myślicie kto na takich forach siedzi, ludzie którzy co z sobą zrobić nie wiedzą, na pewno bez wykształcenia, (i nie chcę tu nikogo obrażać, bo to nie wszystkich dotyczy, ale zauważyłam tu wiele takich przypadków) ... ja np. normalnie to mi ciężko 5 min znaleźć by na necie siedzieć, tyle jest do zrobienia, szkoda tracić czas i życie na takie rzeczy...

Załam sobie sprawę... że wcale nie potrzebuję pomocy... bo jestem bardzo szczęśliwa, w porównaniu z tym czego niektórzy potrzebują... A innym też nie mogę pomóc, bo mnie to przerasta... po prostu sie w głowie nie mieści big_smile Ja nawet nie chcę wiedzieć że takie rzeczy istnieją, nie wiedziałam i było mi z tym bardzo dobrze

Jednym słowem... doznałam szoku ...

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Problem - spanking a udane życie seksualne - czy jest to możliwe?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024