Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Witam. Mam 25lat, mąż 29, dzieci 5 i 3. Jestem z mężem 8lat, 6 po ślubie. Przed ślubem wiadomo- różowo, po już nie. Napiszę jak jest a Wy doradźcie czy jest sens ratować ten związek.
1. POMOC - on- przy dzieciach nic (dodam, że dzieci były planowane), w domu nic, tylko zakupy, innym zawsze pomoże jest wspaniały, mówią, że jestem chora bo on jest taki dobry... może dla nich bo nie dla mnie
2. ROZMOWA - nie ma jej. Gdy jest problem, to jest mój problem. Proszę o rozmowę, żeby coś wyjaśnić, ustalić - on milczy lub wybucha gniewem i wcześniej zazwyczaj uciekał do matki (zawsze go przyjmowała)
3.UCZUCIA - Mam wrażenie, że on ich nie ma. Jedyne emocje jakie okazuje to złość. Muszę się prosić, żeby mnie przytulił ale i tak zawsze znajduje wymówkę np. jestem zmęczony, jest gorąco, itp. Widzi mnie tylko jak chce seksu.
4. WSPARCIE - brak. np. miałam rano iść zdawać maturę, dziecko płakało w nocy (przez pierwszy rok non-stop) obudziłam męża bo chciałam się pouczyć, żeby dzieckiem się zajął. Miał pretensje, że go budzę i się nie wyśpi, mam się zająć dzieckiem a tam i tak nie mam po co iść bo i tak nie zdam. To samo z prawkiem, tylko doszło "to pewnie dałaś mu dupy, że zdałąś"...
5. SZACUNEK - również brak z jego strony od dawna (dopiero teraz to widzę). Słowa typu "szmata, dziwka, ku*wa, wpierda.. bo ci zaje.., chora psychicznie, idż się leczyć"... Serce mi pęka, ;( bo do dzieci nie odzywa się lepiej- tylko przy mnie.
6. PIENIĄDZE - od zawsze moje-twoje. Jego pieniądze, mi się nic nie należy, bo siedzę w domu i nic nie robię, on zarobił to są jego. Jak chcę sobie coś kupić to mam sobie zarobić - no ok ale jak, gdy teściowa nie chciała z dziećmi siedzieć (nie pracuje) a w żłobkach, przedszkolach brak miejsc? Ostatnio delikatnie to zmienił powiedziałam, że chce odejść może dlatego.
7. WYJŚCIA - ja tylko do sklepu albo z dziećmi na dwór (ostatnio z mężem bo kolega z córką wychodzi) nawet do rodziny nie jeżdżę na święta, bo on nie chce sama jak bym pojechała z dziećmi to by było pełno pytań sad nie chce tego

Namawiałam go na terapię małżeńską ale "nie ma takiej opcji", już nie wiem czy to ma sens, nie myślę racjonalnie, wszyscy mi mówią, że on jest ok, że ja jestem chora i powinnam się leczyć... czytałam o kkzb może to to, bo zawsze gdy odeszłam, wracałam bo wierzyłam w jego obietnice, że się zmieni. Raz jest milutki a za chwilę agresywny. Męczy mnie to wszystko, przy nim czuję wieczny niepokój, czuję się gorsza od wszystkich, głupia, brzydka... czy naprawdę to ja powinnam się leczyć czy on? Czy on się zmieni? Czy lepiej odejść i dać sobie spokój? Ja ojca nie miałam chcę, żeby moje dzieci miały ale czy taki ojciec jest dobry? (dzieci go bardzo lubią, nie rozumieją co mówi). Ciągle wierzę i czekam, czekam, że w końcu przyjdzie i sam mnie przytuli... tak mi brak bliskości. Dziękuje za odp

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez igla16 (2012-07-22 15:58:40)

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Na siłę nikogo nie zmienisz, taka prawda. Możesz zrobić tak tylko ze sobą.
Piszesz, że nie chcesz, by dzieci wychowywały się bez ojca. I że nie rozumieją, co się dzieje. Ale jeszcze trochę i zaczną to robić. Dzieci, mimo wszystko, nie są takie głupie i czasami rozumieją więcej niż nam się wydaje. A poza tym, skoro nie okazuje wam szacunku, będą później skrzywione przez to. Sama jestem z rozbitej rodziny, nie było łatwo, wiadomo jak to bez ojca, ale przynajmniej nie musieliśmy z rodzeństwem wysłuchiwać kłótni, patrzeć na to jak rodzice żyją obok siebie, a nie ze sobą. Tak jest zwyczajnie lepiej, bo możecie tylko skrzywdzić dzieci.
Jeśli chcesz odejść, zrób to. Nie kieruj się tym, co mówią inni, bo to Ty żyjesz w tym związku, nie oni. Nie chce terapii, nie chce się zmieniać- jego sprawa. Musisz sobie tylko odpowiedzieć na pytanie czy dasz sobie radę, jeśli miałabyś odejść.

3

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Współczuje Ci ... Nie masz żadnego wsparcia od osoby, która teoretycznie powinna być dla Ciebie najbliższa.
Człowieka nie da sie tak łatwo zmienić. Skoro Cie zupełnie nie szanuje , nie poświęca Ci czasu, nie pomaga itd,a zauważa tylko wtedy, gdy chce seksu to moim zdaniem bezsensu tkwić w tym małżeństwie.Traktuje Cie przedmiotowo. Jeszcze możesz ułożyć sobie życie z facetem,którego będziesz najważniejsza.
Zycze Ci, byś znalazła w sobie tyle siły by od niego odejść z dziećmi.

4

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Hmmm... Prawdę mówiąc ja bym nie mogła tak żyć - jeśli on nie dostrzega Twoich potrzeb, jeśli nie dba o to, byś to Ty się dobrze czuła, to to zupełnie nie ma sensu. Nie może być tak, że partner jest z kobietą tylko dla swojej wygody (tak to właśnie wygląda)... Nie pomaga Ci przy dzieciach, nie stara się żebyś uwierzyła, że jesteś wartościową osobą, nie wierzy w Ciebie, itd. itd. Słuchaj, jeśli on nie chce się zmienić, jeśli nie zamierza z Tobą pójść na terapię, to ja bym się w ogóle nie zastanawiała co robić. Zazwyczaj jest tak, że ten, kto dla otoczenia jest wspaniały tak naprawdę jest potworem w środku (oczywiście nie jest to żadna reguła ale z moim ojcem np. było podobnie, z kilkoma mężczyznami których poznałam również - ech, no tak to często bywa)... Wiadomo, że po kilku latach wspólnego życia cała ta chemia gdzieś zanika, ale jeśli starania są jedynie jednostronne a mąż nie wykazuje żadnej inicjatywy aby coś w sobie zmienić to można zadać sobie pytanie czy rzeczywiście tak chce się żyć. Ja też wychowałam się bez ojca a mam syna i drugie dziecko w drodze a jednak gdybym mój związek opierał się tylko na moich chęciach, to dawno bym sobie coś takiego podarowała. Pamiętaj, że dzieci są szczęśliwe wtedy gdy rodzice są szczęśliwe. Ja bym się nie przejmowała otoczeniem, tym co kto powie - niewarto. Ty wiesz najlepiej czego od życia oczekujesz, a może jeszcze spotkasz kogoś kto Cie doceni za Twoją naprawdę ciężką pracę, kto mimo wszystko będzie w Ciebie wierzył no i w ogóle na kim będziesz mogła polegać gdy nastepnym razem będziesz chciała coś osiągnąć....

5

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Bardzo Wam dziękuje... najgorsze jest to, że boję się być sama, chociaż tak naprawdę od dawna jestem sad to tkwi w psychice - od zawsze mi wmawiał, że bez niego jestem nikim i nic nie mam, że bez niego sobie nie poradzę itp. Czytałam wiele takich historii jak moja i widzę, że nie warto się męczyć. Znajdę prace (żeby mieć stabilizacje materialną) i zacznę działać smile Już nie biorę do siebie jego słów i pomału przestaję robić co mi "Pan i władca"  powie widzę jak mną manipuluje.... szkoda, że tak późno to dostrzegłam, zresztą nie potrafię już płakać ani nawet cieszyć się... aha a taki związek on uważa za normalny i nic nie ma zamiaru zmieniać - może dlatego, że u niego w domu zauważyłam podobne zachowania

6

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?
PaulaZagubiona napisał/a:

aha a taki związek on uważa za normalny i nic nie ma zamiaru zmieniać - może dlatego, że u niego w domu zauważyłam podobne zachowania

No to dużo wyjaśnia, dostał takie a nie inne wzorce i teraz je powiela.

Dobrze, że przestajesz się przejmować. To ważne. Ale niemniej jednak czeka Cię baaardzo długa droga. Z pracą to bardzo dobry pomysł, zarabiając już jakieś pieniądze, możesz zacząć coś robić.
Życzę Ci siły i wytrwałości!

7

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Uniezależnił Cie od siebie i teraz to perfidnie wykorzystuje...;/ Znęca sie nad Tobą psychicznie. Nie możesz się poddać.

8

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

No i super!! Byłam w przedszkolu gdzie składałam papiery, w zeszłym roku się nie udało a dziś dowiedziałam się, że oboje przyjęci!!! smile Niedługo zacznę szukać pracy i mam nadzieję, że we wrześniu złożę dokumenty o rozwód... wszystko po kolei. Zaczęłam wierzyć, że wszystko potoczy się po mojej myśli tylko potrzeba trochę czasu smile w końcu mnie coś ucieszyło...
 
Bardzo Wam dziękuje, nie mam w nikim wsparcia a na Was można liczyć.

9

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

PaulaZagubiona,

Sądzę że Twój mąż jest DDA (Dorosłe Dzicko Alkoholików) i ma współuzależnioną matkę która skupiając się w dzieciństwie na pijącym ojcu nie poświęcała Twojemu mężowi uwagi, nie dawała miłości, co też spowodowało że ma pod tym względem przepotężne dziury w swojej psychice.

I teraz najważniejsze:

Ty nie jesteś w stanie tego w nim zmienić!!!

On musi sam chcieć, a jeśli słyszysz z jego strony, że nie mam mowy o terapii, to nie zmusisz go.

Dlaczego z taką pewnością określiłem Twojego męża?? Bo znam to z autopsji i mimo kilku lat terapii rozwaliłem swoje małżeństwo.

Nic nie wskórasz, jeśli on sam nie weźmie się za siebie!!!

  Skup się na sobie i dzieciakach i naprawdę uważaj na niego, bo gdy będziesz chciała się z tego wyrwać, to zobaczysz jaki słodki będzie potrafił być...
Jeśli on ze sobą nic nie zrobi, ( a terapia na coś takiego nie trwa miesiąc, czy dwa, to są LATA!!),
to będziesz dalej się w tym męczyć i cierpieć.

Pozdrawiam

10

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

No i gratuluję pozytywnego myślenia. Musisz wierzyć, że dasz radę i że Ci się uda. Nieważne ile się ma lat, nieważne ile się w życiu przeszło - każdy ma prawo do szczęścia i na pewno gdzieś to szczęście jeszcze na Ciebie czeka. Życzę z calych sił powodzenia i wytrwałości!

11

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Paula, nie wytrzymałabym z twoim mężem nawet chwili. Zachowuje się tak jakby cały świat się kręcił w okół niego. On nie ma żadnych obowiązków... Czuje się pewnie bo za każdym twoim odejściem znowu wracasz. Dobrze, że planujesz to zmienić składając papiery rozwodowe. Super, że udało się z przedszkolem. Oby ten wrzesień okazał się w pełni radosny dla Ciebie. smile

12

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Witam ponownie. Muszę się wyżalić, bo aż mnie serce boli. Nie mam już siły żyć z tym człowiekiem... gdy się nie odzywam i robi co chce jest cisza, ale jeśli się odezwę np. żeby zmył naczynia zamiast grać cały dzień, bo ja idę z dziećmi na dwór jest awantura, że mu rozkazuje, jak chce wyjść wieczorem do kolegów nie mam prawa się odezwać! ostatnio się sprzeciwiłam - zakończyło się paroma siniakami, wyzwiskami przy dzieciach ale on uważa że mnie nie bije bo jeśli by mnie uderzył to bym miała twarz zmasakrowaną!!! ale jestem głupia, że nie widziałam wcześniej jaki jest... najchętniej już bym go wywaliła z mieszkania... ale? no właśnie - brak pieniędzy, pewnie nie jestem jedyna w takiej sytuacji... całymi dniami przesiaduje na dworze z dziećmi, żeby z nim w domu nie siedzieć... nie mogę jeść, spać... wykańczam się.
Nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie sad

13

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Nie sądzę, żeby przed ślubem był taki święty, a teraz się zmienił o 180*.
Nie masz przyjaciół? Rodziny? Kogoś, kogo możesz prosić o pomoc?

14

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

W ziwązku bardzo ważną rzeczą jest ZAUFANIEleczon go niema skoro taka gadka że napewno dałaś d...y że zdałas na prawko.Po drugie SZACUNEK -równiez nie ma tego skoro wyzywa cię od najgorszych.CZUŁOŚĆ-nie masz tego bo nie dośc że żebrasz o troszke uczucia,to jescze sie wymiguje,że za gorąco lub zmęczony..Powiem tobie tak.FAcet jest strasznym egoistą patrzy na siebie i ma gdzieś co ty czujesz,myślisz...Ważne jet dla niego że zakupy są,ma obiadek prawie jak u mamusi..Nie warto tego małżeństwa ratować,on cię zniszczy psychicznie.Doe tgo nie patrzy na dzieci jeśli rzuca tak brzydkie słowa.Powinnas go zostawić ,znajdz na internecie jakieś centrum dla osób przemocy psychicznej w rodzinie,oni ci pomogą ,pokieruja cię..Skoro on niechce iść do poradni małżeńskiej,szukaj pomocy dla siebie i dzieci.Zobaczysz że dzieki tej pomocy duzo zrozumiesz sama,duzo uzyskasz..Małżeństwa juz nie ma co ratować,więc ratuj siebie i dzieci..Pamiętaj musisz być silna dla nich,bo bycie matką nie jest taką prostą sprawą.I nie parz ,że dzieci go lubią.Bo one sa za malutkie ,ty musisz podejmować decyzje.A sczęśliwa matka to szcęsliwe dzieci..

15

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Nie mam przyjaciół, odciął mnie od wszystkich... na rodzinie polegać nie mogę bo mają własne problemy, zresztą oni sądzą, że on jest dobrym mężem, bo on nas żywi. szkoda gadać. Przed ślubem był naprawdę inny, interesował się mną, pomagał, okazywał uczucia, mówił miłe słówka - po ślubie on był zupełnie innym człowiekiem a koszmar zaczął się gdy pojawiły się obowiązki. Zamiast mi pomagać zaczął się odsuwać, szukał powodu do sprzeczki, żeby móc uciec z domu na noc lub dzień dwa...
zawsze po takich "kłótniach" mówił, że go sprowokowałam, że to moja wina, że jak nie będę się "czepiać" to będzie spokój, problem w tym, że ja się nie czepiam tylko chcę żeby odciążył mnie trochę z obowiązków, pomógł i zainteresował dziećmi zamiast grać caaaały czas.

16

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Pula mam to samo co ty tylko brak umnie sexu i dziecko w drodze, tez nie mam pojecia co robic czy isc od niego i klepac biede za jedyne 1300zł moze alimenty na dziecko dostane albo zyc pod jednym dachem z tym draniem, ehhh zycie jest ciezkie

17

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Witaj grainn8244... u mnie również brak "już" seksu od dłuższego czas, jednak dziś rano "mąż" zechciał sam sobie wziąć bo jestem jego... no i siłą mu się udało sad ......... też się zastanawiam ale tylko ze względu na finanse... jak żyć wynajmując mieszkanie, robiąc opłaty, wyżywić siebie i dzieci z alimentów? mi powiedział, że da 800zł (po dłuuuuuuuuuuuugiej kłótni) zarabia średnio 2000zł czasami więcej (jakby się wyprowadził to do matki, gdzie odchodzi mu jedzenie, czynsz, opłaty, itp...) ale ja się boję. We wrześniu przedszkole za 2 dzieci jak policzyłam ok 520zł, pracy nie mam a trzeba dzieciom kupić rzeczy do przedszkola ubranka, buty, boję się i nie wiem czy wyrzucić go i mieć święty spokój czy być z nim... gdybym miała pieniądze lub choćby własne mieszkanie już dawno bym go zostawiła

18

Odp: Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Ja mam dokładnie to samo, nie wiem pytałam juz w MOPS jak to wygla, poki nie mam zzałozonej sprawy rozwodowej to sobie moge.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy da się uratować taki związek??? Czy jest sens w ogóle?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024