Witajcie wszyscy!
Postanowiłem tu napisać, bo nie wiem jak mam poradzić sobie ze swoim problemem.
Od niedawna (parę miesięcy) jestem w związku z pewną kobietą. oboje jesteśmy po 30-tce. Kobieta ta zawsze miała problemy z osiąganiem satysfakcji seksualnej. Miała już kilku partnerów i za każdym razem miała ten problem. Wierzyłem, że mnie się uda to w niej odnaleźć, bo też mam za sobą parę związków i zawsze ta sfera nie była problemem. I teraz do sedna: Mimo wielu podejść, kombinacji, wychodzenia z siebie - zero. Nie należę do facetów monotematycznych i zawsze starałem się urozmaicać zabawę, coś wprowadzać nowego, ale w tym przypadku wpadam w totalny dół. Najgorsze jest to, że nie czuję żadnego żaru, namiętności ze strony partnerki, moje pieszczoty, długie gry wstępne, inne pomysły pozostają bez próby wzajemności. Nie jest kłodą, ale jakieś to bez tego "czegoś". Mimo, że nie miałem nigdy żadnych kompleksów - jest ze mną już fatalnie. Ważną informacją tu chyba będzie też to, że w pierwszych naszych zbliżeniach usłyszałem, że panicznie boi się ciąży (ma już dziecko z poprzedniego małżeństwa) i nawet jeśli stosuję zabezpieczenie (prezerwatywę), ona woli, abym "skończył" też na zewnątrz. Jaki ma sens używanie prezerwatywy i jeszcze cały czas utrzymywanie przytomności umysłu bym "zdążył" wyjść przed? Pamiętam pierwsze nasz zbliżenie, po którym poczułem się fatalnie. Kochaliśmy się bez zabezpieczenia, tak ustaliliśmy, a ja po długich próbach zadowolenia partnerki już nie wytrzymałem i "wystrzeliłem" po wyjściu na jej brzuch. Wtedy jeszcze nie wiedziałem z jaką to się wiąże sytuacją. Wydaje mi się, że nie było w tym nic niestosownego, ale jej zniesmaczona mina i prawie wyraz obrzydzenia w oczach spowodował we mnie blokadę. Masakra. Już tego choćbym chciał nigdy nie powtórzyłem nie chcąc znowu zrobić czegoś tak dla niej obrzydliwego. Z czasem przestałem widzieć sens w zbliżeniach, bo nie podchodzę egoistycznie do seksu, a brak przyjemności ze strony partnerki przy moim spełnieniu byłby czystym egoizmem. W efekcie seks przestał mnie cieszyć i coraz rzadziej ma miejsce, bo czuję się już na samą myśl o kochaniu się przez dwie, cztery godziny po to, by uważać, nie mieć satysfakcji stało się czymś beznadziejnym. Wpadłem w depresję i czuję się nic nie wart jako mężczyzna. Najgorsze to to, że partnerka nie czuje potrzeby ulżyć mi w jakikolwiek inny sposób, nawet, gdy mówię, że boli mnie podbrzusze. Wiedząc co mogłoby mi pomóc, (nic wyrafinowanego) - robi to beznamiętnie omijając sposoby, o których wie, że pragnąłbym. Nawet "wystrzał" gdzieś obok to byłaby dla niej tragedia, bo pewnie coś "tym" pobrudzę
Wariuję i nie umiem już nic z tym zrobić. Czy dalsze próby mają tu jakiś sens? Ta cała sytuacja odbija się już na innych dziedzinach życia i staje się to równią pochyłą dla tego związku. Jestem zablokowany i już nie wiem, co dalej z tym zrobić. Czy ktoś ma jakąś radę dla sfrustrowanego faceta?
a dlaczego ty za wszelka cenę chcesz ja zaspokoic?może nie dobraliscie sie pod tym względem.nie ma nic na siłe.to bez sensu.
A próbowaliście udać się od jakiegoś specjalisty, może to pomoże. Oczywiście Twoja też musi tego chcieć. Warto jest też porozmawiać o tym z żoną
A może ona ma takie niskie libido i sprawy seksu są dla niej co najmniej nieprzyjemne ? I nie czuje jakieś potrzeby uprawiania seksu. A robiąc to tylko dla partnera jeszcze bardziej się uwstecznia. Idźcie do specjalisty jak radzi poprzedniczka. Różnie to bywa.
Ta kobieta ma jakies problemy...nie doluj sie, to nie Twoja wina.
Ona musi sie leczyc jesli chce normalnie funkcjonowac.
PS. Gdyby mnie facet calowal 10-15 minut to musiala bym walczyc zeby nie miec orgazmu... a po musiala bym walczyc zeby nie chciec dogodzic mojemu partnerowi.
Owszem, tak jak piszą koledzy i koleżanki udaj się z partnerką do specjalisty, moze problem tkwi w ciąży i w tym co przeszła po niej "drugi pierwszy raz"..?
"a dlaczego ty za wszelka cenę chcesz ja zaspokoic?może nie dobraliscie sie pod tym względem.nie ma nic na siłe.to bez sensu. "
Myślę, że koleżanka też może mieć racje. Niektórzy ludzie mają tak, że pod tym względem nie pasują po prostu do siebie dlatego dużo młodych osób uprawia sex przed ślubem aby się upewnić do tej drugiej osoby
Olbrzymie kłopoty ma Twoja partnerka i żaden nawet najprzyjemniejszy seks nic tu nie pomoże. Zgadzam się z pomysłem pójścia do specjalisty. Owszem, nie możesz jej zmuszać do niczego, bo nasze ciało to nasze ciało, ale jeżeli zależy jej na związku z Tobą, powinna coś z tym fantem zrobić - czyli leczyć się. To nic wstydliwego skorzystać z usług psychologa, zwłaszcza w takiej sytuacji, gdy zagrożone jest istnienie związku i gdy nasza choroba odbija się na zdrowiu fizycznym i psychicznym partnera.
9 2012-07-17 18:41:33 Ostatnio edytowany przez cherry_dance (2012-07-17 18:45:08)
jeśli mimo Twoich wysiłków, starań partnerka nie osiąga satysfakcji to problem tkwi w niej. Myślę że to ona ma jakąś barierę psychiczną której nie może pokonać. Może coś zdarzyło się w którymś z poprzednich związków i po tym ona nie potrafi się przełamać. Strach przed zajściem w ciążę również może stanowć problem, bo nie myśli ona o czerpaniu przyjemności z seksu, a cały czas myśli o tym żeby nic się nie stało z prezerwatywą. Również proponuję wizytę u specjalisty- psychologa lub seksuologa.
A Ty nie powinieneś czuć się niczemu winny, a już na pewno zaniżać poczucia własnej wartości. Przecież Twoje wcześniejsze partnerki były zaspokajane przez Ciebie, seks był udany. Rozumiem że trwanie w takiej sytuacji przez dłuższy czas jest dołujące, dlatego koniecznie coś z tym zrób!
Z tego, co opisujesz, to jest z Ciebie naprawdę fajny facet. Nie jesteś egoistą, który patrzy tylko na to, żeby jemu było dobrze.
Jestem kobietą i nie czuje obrzydzenia, kiedy parter kończy przede mną i nie ważne w jaki sposób. Cieszę się, że sprawiłam mu przyjemność. A to, że często ja jestem daleko za nim, nie ma znaczenia, bo to miłość się liczy.
Jesteś ambitny i bardzo się starasz, ale to nic nie da, bo to Twoja partnerka ma problem ze sobą. Może gdybyś ją potraktował "przedmiotowo" doceniłaby Twoje wcześniejsze starania? Trudno cieszyć się seksem, kiedy widzi się, że druga strona ma z tym problem, ale może właśnie egoizm tu pomoże?
Nie wiem, czy dobrze myślę, ale o to chodzi, żebyśmy się cieszyli miłością.
Hm..... a mnie się wydaje, że ona ciebie nie kocha . Jak wam się układa w życiu po za seksem ?
Ja też nie mogłam poradzić sobie ze seksem z męzem już pod koniec małżeństwa i z następnym partnerem, po prostu nic nie czułam i zachowywałam się tak jak Twoja partnerka. Od jakiegoś czasu mam faceta i to jest TO !!! zrobię wszystko dla niego, nic mi nie przeszkadza, dajemy sobie wiele w łóżku, On wyczuwa moje potrzeby a ja jego, i teraz po paru miesiącach wiem ,że go kocham, po prostu kocham, a jak się kocha to się daje nie oczekując nic w zmian. Ale to tylko moje zdaje .
Hm..... a mnie się wydaje, że ona ciebie nie kocha . Jak wam się układa w życiu po za seksem ?
Ja też nie mogłam poradzić sobie ze seksem z męzem już pod koniec małżeństwa i z następnym partnerem, po prostu nic nie czułam i zachowywałam się tak jak Twoja partnerka. Od jakiegoś czasu mam faceta i to jest TO !!! zrobię wszystko dla niego, nic mi nie przeszkadza, dajemy sobie wiele w łóżku, On wyczuwa moje potrzeby a ja jego, i teraz po paru miesiącach wiem ,że go kocham, po prostu kocham, a jak się kocha to się daje nie oczekując nic w zmian. Ale to tylko moje zdaje .
Chyba masz rację. Wszystkim dziękuję za wyrażenie opinii. Ta znajomość nie przetrwała, rozsypała się i koniec. W życiu też nie było różowo, dużo nieporozumień i zachowań dla mnie dziwnych z jej strony. Jakiś czas temu doszło do nieporozumienia, dość nerwowej rozmowy i w efekcie cichych dni, które trwają już od ponad miesiąca. Miałem nadzieję, że jak dotychczas dojdziemy do porozumienia po ochłonięciu, ale ta dziewczyna ma też inne problemy emocjonalne i nie ma chęci na szerą rozmowę. Z resztą jakiekolwiek poważniejsze rozmowy i szczere były trudne do przeprowadzenia, bo kończyły się zarzutami i gniewnymi słowami z jej strony. Zazwyczaj jak kretyn brałem winę na siebie i pierwszy szukałem zgody, nawet gdy to z jej strony by powód. Nie ma co sie tu wdawać w szczegóły. Sprawa skończona, choć żal pozostanie jeszcze jakiś czas. Nie mogąc do niej dotrzeć i znów szukać porozumienia-odpuściłem zostawiając jak jest.
Dziękuję za okazaną pomoc.