Czesc dziewczyny.
Nigdy sie sie nie spodziewalem ze tu do was napisze, no ale coz zawsze musi byc ten pierwszy raz.
Otoz chodzi mi o moja byla juz w zasadzie dziewczyne.
Bylismy ze soba prawie 2 lata, mieszkamy w Angli nawet zareczeni od roku.
A w maju zerwala ze mna , powod jak to zwykle u faceta brak zainteresowania kobieta, rutyna , wegetacja.
Bylem ociezaly nic mi sie nie chcialo, nie bede sie bronil ale mialem problemy z nadwaga bylem otylym facetem,waga dochodzila do 100kg przy moim wzroscie 184 takze z tego powodu bylem jaki bylem.
Oczywiscie mowila mi zebym sie wzial za siebie, i to mowila prawie co miesiac, a co ja z tym robilem nic.
Chcialem ale trodno mi bylo sie wziasc za siebie
Mialem takze problemy z meskoscia przez ta nadwage i kochalismy sie raz na tydz lub dwa
Przyznaje sie ze to moja wina bo o zwiazek trzeba dbac, pielegnowac podlewac bo kazde drzewo usycha.
Mieszkamy nadal ze soba, bo mamy kontrakt do listopada tego roku , i jak by nie bylo musimy placic za ten do listopada.
Takze jak pisze bylismy zareczeni, mielismy plany planowalismy wspolna przyszlosc. A tu nagle(moze nie nagle) bo mi mowila ze do wrzesnia jest czas( we wrzesniu milelismy wziac slub)
No ale obudzilem sie dopiero po zerwaniu i dopiero wtedy uswiadomilem sobie jaki bylem, i jak bardzo cierpiala z mojego powodu.
Oczywiscie mowilem jej ze to wszystko przez moja nadwage bylym takim ociezalym leniwym facetem, no ale nie chciala o tym myslec bo mowila ze jej nie kochalem juz pol roku wczesniej od kiedy zaczely sie te moje klopoty.
Wczoraj powiedziala mi ze chce sie wyprowadzic, oczywiscie powiedzialem jej zeby mieszkala tu nadal
ale postanowila inaczej. Mysle ze gora 2-3 mies i sie wyprowadzi jak uzbiera tyle pieniedzy by moc wynajac cos swojego.
Powiedzcie mi czy jest szasna walczyc przez te 2-3 mies i ja odzyskac czy to juz definitywny koniec i zyje tylko nadziejami.
Nie po to sie zareczylismy zeby teraz wszystko zaczynac od poczatku.
Mam nadzieje ze mi pomozecie
Nie po to sie zareczylismy zeby teraz wszystko zaczynac od poczatku.
Nie po to były rozmowy i prośby żebyś je bagatelizował.
Tyle czasu Cię prosiła, dawała szansę to dlaczego akurat ma TERAZ uwierzyc, że chcesz się zmienić?
personal napisał/a:Nie po to sie zareczylismy zeby teraz wszystko zaczynac od poczatku.
Nie po to były rozmowy i prośby żebyś je bagatelizował.
Tyle czasu Cię prosiła, dawała szansę to dlaczego akurat ma TERAZ uwierzyc, że chcesz się zmienić?
Moze to zabrzmi glupio, ale chcialem sie zmienic nie byc takim jakim bylem, trodno mi bylo sie wziasc za siebie
Ciezko mi bylo
Dopiero po rozstaniu zoabczylem co stracilem,
z 100kg zjechalem na 81 w ciagu 2 miesiecy
Jednak mozna bylo tylko dlaczego tak pozno??
Nadal mieszkamy razem, ale w odzielnych pokojach
ciagle ja kocham ale czy walczyc o nia jesli ona mowi ze to koniec??
Opanuj się trochę. Co wogóle Twój wygląd i waga ma do miłości? Jakbyś pół roku temu zadbał o siebie to by przy Tobie została? Proszę Cię... Piszesz o tym tak, jakby to był główny powód rozpadu Twojego związku. Nie napisałeś o najważniejszym: co ona Ci powiedziała? Kocha Cię, ale nie może z Tobą wytrzymać, czy wypaliło się w niej uczucie?
Nie po to się zaręczaliście, żeby wszystko zaczynać od początku. OK, ja też nie po to się żeniłem, żeby teraz zaczynać od początku. Też się rozstałem z żoną w maju po 7 latach i codziennie widzę co straciłem i pluję sobie w brodę zadając pytanie: dlaczego ja. Też dopiero po rozstaniu zobaczyłem co straciłem.
Pytasz czy masz walczyć. Jak chce wogóle z Tobą rozmawiać to walcz. Piszesz, ze stało się to w maju, więc przez ten czas chyba musiałeś podejmować jakieś kroki, żeby ją odzyskać i sam wiesz najlepiej, czy warto się dalej zadręczać mimo jej decyzji w sprawie końca Waszego związku. Wiem, że to boli i to bardzo.
Opanuj się trochę. Co wogóle Twój wygląd i waga ma do miłości? Jakbyś pół roku temu zadbał o siebie to by przy Tobie została? Proszę Cię... Piszesz o tym tak, jakby to był główny powód rozpadu Twojego związku. Nie napisałeś o najważniejszym: co ona Ci powiedziała? Kocha Cię, ale nie może z Tobą wytrzymać, czy wypaliło się w niej uczucie?
Nie po to się zaręczaliście, żeby wszystko zaczynać od początku. OK, ja też nie po to się żeniłem, żeby teraz zaczynać od początku. Też się rozstałem z żoną w maju po 7 latach i codziennie widzę co straciłem i pluję sobie w brodę zadając pytanie: dlaczego ja. Też dopiero po rozstaniu zobaczyłem co straciłem.
Pytasz czy masz walczyć. Jak chce wogóle z Tobą rozmawiać to walcz. Piszesz, ze stało się to w maju, więc przez ten czas chyba musiałeś podejmować jakieś kroki, żeby ją odzyskać i sam wiesz najlepiej, czy warto się dalej zadręczać mimo jej decyzji w sprawie końca Waszego związku. Wiem, że to boli i to bardzo.
teraz to juz nie rozmawia bo wychodzi ciagle,
przez te 2 mies walczylem raz lepiej raz gorzek, myslalem ze juz cos sie udalo a tu nagle klotnia i od poczatku tak samo.
czy mnie kocha mowila ze nadal cos czuje do mnie ale nie tak ja na poczatku.
zostaly mi 2 mies zanim sie wyprowadzi ale nie wiem czy jest sens samemu sie dreczyc ze mam nadzieje ze jeszcze cos wskuram.
czy mnie kocha mowila ze nadal cos czuje do mnie ale nie tak ja na poczatku.
nawet w dobrych , długotrwałych związkach nie jest nigdy tak jak na początku. po pewnym czasie mija euforia i nieogarniony entuzjazm , zaczyna się poza ogromem zalet partnera dostrzegać takze jego wady. co oczywiście nie zwalnia z pielęgnowania związku.
moze zamiast podejmować kolejne próby rozmowy z dziewczyną spróbuj zadziałać w inny sposób. zaproś ją gdzies , wyjdźcie do restauracji , kina. kup jej kwiaty.. może to z pozoru banalne i oklepane sposoby , ale kobiety lubią być rozpieszczane w ten sposób
niech widzi , że Ci zależy. myślę , że to że schudłeś już pokazało jej , że coś do Ciebie dotarło , zacząłeś działać. teraz pozostaje Ci tylko ten proces kontynuować.
życzę dużo wytrwałości w odzyskiwaniu partnerki , nie poddawaj się
pozdrawiam.
personal napisał/a:czy mnie kocha mowila ze nadal cos czuje do mnie ale nie tak ja na poczatku.
nawet w dobrych , długotrwałych związkach nie jest nigdy tak jak na początku. po pewnym czasie mija euforia i nieogarniony entuzjazm , zaczyna się poza ogromem zalet partnera dostrzegać takze jego wady. co oczywiście nie zwalnia z pielęgnowania związku.
moze zamiast podejmować kolejne próby rozmowy z dziewczyną spróbuj zadziałać w inny sposób. zaproś ją gdzies , wyjdźcie do restauracji , kina. kup jej kwiaty.. może to z pozoru banalne i oklepane sposoby , ale kobiety lubią być rozpieszczane w ten sposób
niech widzi , że Ci zależy. myślę , że to że schudłeś już pokazało jej , że coś do Ciebie dotarło , zacząłeś działać. teraz pozostaje Ci tylko ten proces kontynuować.
życzę dużo wytrwałości w odzyskiwaniu partnerki , nie poddawaj się
pozdrawiam.
Wszystko to robilem, powod byl tez taki ze z mojego tego lenistwa nigdzie nie wychodzilismy
a teraz jak ja zapraszam to mysli ze to robie zeby jej bylo lepiej na sercu, niz to z mojej strony wychodzi.
kwiaty dostaje , zawsze dostawala kwiaty
Gdy zaczynaliście być ze sobą - to wtedy liczyło sie że jesteście na początku poczatku (czytaj stan
zerowy). Zaręczyny nie legitymując Cię do niczego, a na pewno nie do tego, że jak zrąbałeś - to masz prawo
do zaczynania wszystko od poczatku - błąd. Im wczesniej sobie uświadomisz, że jesteś na minusie i musisz
nieźle poprawcować do tego, bo kiedyś było początkiem, tym większa masz szansę. Dziś po prostu masz krechę
w kartotece, którą musisz zamazać - potem możesz myśleć o wyjściu na plus.
Dam Ci przykład - jedziesz do gościa, co robi Ci przekładke opon - jesteś zadowolony, ale któregoś razu
gość nawala, np. nie dokręca śrub--- zadaj sobie pytanie pojedziesz do niego następny raz, albo takim samym
zaufaniem będziesz go darzył co na początku, gdy było dobrze?
A poza tym - jeśli nawet ktoś by Ci tu napisał, że tak - możesz liczyć na wiele, ta kobieta powinna dać Ci
ogromny kredyt zaufanie ==== to co, zmieni to coś tak naprawę między Wami? Powiesz jej że skoro ktoś inny
uważa, tak jak TY, to tak ma być i basta? nie żartuj sobie, tylko bierz się do roboty, a i zacznij od
siebie, bo słowa to dziś bardzo tania waluta - obiecuję, zobaczysz itd - to pustka.