Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Spotykam się z pewnym mężczyzną ( nazwę go M) ponad pół roku. Poznaliśmy się w okolicznościach dość dla nas ciężkich ? obydwoje się rozstawaliśmy ze swoimi partnerami (związki długoletnie). Z każdą chwilą zbliżaliśmy do siebie coraz bardziej, a widomo, zaczęło się na wzajemnym wspieraniu i pocieszaniu aż w sumie sama nawet nie wiem kiedy i jak doszliśmy do takiego stopnia, że teoretycznie zostaliśmy parą? Na początku znajomości był mną zachwycony, co chwilę komplementował, mile nazywał, był dla mnie idealny, zauroczyłam się mimo bólu wcześniejszego rozstania? Z każdym kolejnym dniem wzajemnego poznawania się byłam coraz milej zaskakiwana (patrząc na jego charakter, podejście do życia, związków itd.) Czuję od początku, że mu na mnie zależy. Wszystko teoretycznie idealnie.. no właśnie.. znów teoretycznie? Od jakiś 2miesięcy  popadam w coraz większy ?dół? (podejrzewam nawet depresję?) Chodzę jak pół przytomna, płaczę ? nawet w pracy, dopada mnie wewnętrzny strach? nie mogę w ogóle nad tym zapanować mimo, że sama sobie próbuję przetłumaczyć? Ale przejdę do rzeczy o co chodzi? Zdaje sobie sprawę, że ta znajomość wiele dla mnie znaczy (takiego faceta to ze świeca w ręku szukać), czuje się przy nim mega szczęśliwa, jednak co chwilę przeplata się to z moim panicznym lękiem(?)? Bo otóż tak jak napisałam, teoretycznie jesteśmy parą ale praktycznie czuję się jak najlepsza przyjaciółka? tylko przyjaciółka? Z początku słyszałam nawet nawet często miłe słowa ? określenie? aż cieplej na sercu się robiło. Jakiś czas temu nawet powiedział ?kochanie? co mnie tak uszczęśliwiło, że ze szczęścia pół nocy przepłakałam, niby taka drobnostka ale w naszej sytuacji i w sumie w końcu przez to jedno słowo poczułam, że jednak znaczę coś więcej niż się obawiałam. Kilka następnych dni było również z czułymi słówkami przez co zrozumiałam, że może naprawdę w końcu znaczę dla kogoś coś więcej ( dodam, że moi poprzedni partnerzy bardzo mną pomiatali i mnie krzywdzili przez co czułam się zerem i nic nie wartą kobietą?)? A później nagle cisza.. koniec? Skończyły się te słowa? jednak czyny nadal zostały (od początku pomaga mi ile może, okazuje wsparcie, zrozumienie, troskę, życzliwość). Spotykamy się średnio co dwa dni, kochamy raz na dwa miesiące ( dla mnie to zdecydowanie za mało?) Przez ten ostatni aspekt również nie wiem co mam uważać, też wpływa on dość mocno na moje poczucie wartości i statusu w naszych relacjach? (tym bardziej, że wiem że ogląda filmy wiadomej treści a mnie nie ?ruszy?? z drugiej strony mój poprzedni partner miał duże problemy z nadmiernym ich oglądaniem przez co może też trochę wyolbrzymiam sprawę ale fakt jest faktem, że częściej zadowalają go filmy niż ja?) Jestem zagubiona w tych relacjach? Już mi łzy lecą.. wiem, że chaotycznie to wszystko napisałam i chyba nadal nie doszłam do sedna sprawy.. nie wiem jak to ubrać w słowa? Po prostu po takim czasie i po tak wspaniałych chwilach wspólnych liczę na mały krok na przód? Liczę że dla kogoś w końcu stanę się ważna, najważniejsza? Chcę czuć się kochana bo jedynie czuję się tylko potrzebna? Chcę czuć bliskość, ciepło, namiętność.. a nie tylko pocałunek na dzień dobry i na dowidzenia? Nie chcę być ?wypełnieniem? po wcześniejszym związku, chcę znaczyć dla kogoś zdecydowanie więcej.. Nie rozmawiałam z M o tym, bo nie chce na nim nic wywierać żadnego wpływu? Nie chcę na nic naciskać? Ale już nie potrafię być tak zawieszona w próżni sad Nie jest mi on obojętny dlatego nie daję już sobie rady? Odnoszę nawet wrażenie, że zdarzyliśmy się do siebie ?przyzwyczaić? zanim prawdziwy ogień zdążył się pojawić? Że bardziej jesteśmy już jak stare dobre małżeństwo? 

Napisałam to wszystko bo nie mogłam już dłużej dusić tego w sobie? Nie wiem na co liczę.. może na trzeźwe spojrzenie na tą sytuację? Może na jakąś radę, albo ochrzan, że nie potrafię spraw stawiać jasno? Jestem jeszcze rozbita psychicznie, bo we wcześniejszym związku cierpiałam przez lata, próbuję się poskładać jakoś ale w końcu potrzebuję zaznać, szczerego i prawdziwego uczucia? a na razie we mnie tylko lęk i obawy, że już tak zostanie mimo iż obok mam Anioła (M)? Domyślam się, że jemu też jest ciężko poskładać się po też nieudanym związku? Ale kiedyś musi nadejść czas, żeby zadeklarować, zdefiniować NAS? tak wiele wymagam? Czy już zwariowałam do reszty?

Dodam że M widzi, że ostatnimi czasy, jestem nieco ?inna? ? zdołowana, smutniejsza, przygnębiona.. Nalegał bym powiedziała co mi chodzi po głowie, że będzie mi lżej, chciał rozmawiać? Ale nie potrafię, nie wiem jak to zgrabnie ubrać w słowa by nic nie zchrzanić (bo wiem mimo wszystko, że jednak coś dla niego znaczę, jednak nie uzewnętrznia tego, może też w obawie, jak ja?) ? żeby nie zrozumiał mnie inaczej niż ja to widzę? Boje się że jak powiem, przez zbyt wielki chaos myśli i uczuć, to że zrujnuję to co zbudowaliśmy do tej pory? Nie wiem co robić? siedzę jedynie i płaczę?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Moja droga problem nie leży w Waszych relacjach ale w Tobie.. nie pozbierałaś się po ostatnim związku, nie miałaś czasu na przemyślenia.. ślepo weszłaś w kolejną relację, niestety z doświadczenia wiem, że później większość bolączek tkwi w nas, co się przekłada na związek.. on też po rozstaniu może boi się zaangażowania.. ale nie możesz tego ukrywać przed nim, nie mozesz zaczynac zwiazku od tajemnic..

3

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie
skomplikowana napisał/a:

Moja droga problem nie leży w Waszych relacjach ale w Tobie.. nie pozbierałaś się po ostatnim związku, nie miałaś czasu na przemyślenia.. ślepo weszłaś w kolejną relację, niestety z doświadczenia wiem, że później większość bolączek tkwi w nas, co się przekłada na związek.. on też po rozstaniu może boi się zaangażowania.. ale nie możesz tego ukrywać przed nim, nie mozesz zaczynac zwiazku od tajemnic..

Dziękuję że chociaż Ty poświęciłaś chwilę i odpisałaś... smile Zdaje sobie sprawę że problem leży we mnie... Szczerze powiedziawszy, sama nie wiem czy się pozbierałam, bo z jednej strony czuję się silniejsza i szczęśliwsza ale z drugiej jestem wrakiem emocjonalnym... nie jest łatwo wrócić do harmonii i ubrać w słowa jak bardzo chwiejna i delikatna jest teraz moja hmm psychika... Czas na przemyślenia miałam, aż za nadto, mimo, że rozstałam się pod koniec roku, to od stycznia 2011 już to rozważałam i dojrzewałam do tej decyzji zbierając dowody i utwierdzając się w słuszności swojej decyzji.

Fakt faktem czuje że obydwoje dusimy pewne sprawy w sobie i masz racje że to bardzo znacząco przekłada się na związek... Zaczynam sobie zdawać sprawę, że tak robiąc zmierzamy do nikąd... M zorientował się mniej więcej o co mi chodzi i zaczął zapewniać że jest dobrze, że jest wszystko ok... ale i tak do sedna nie doszłam.. nie potrafiłam powiedzieć o co mi tak naprawdę chodzi. I teraz tego żałuję, miałam do tego okazję... Teraz i mnie męczy to że nie powiedziałam i M myśli cały czas o co chodzi... I zapewne nasila to w nim obawy bo nie jest świadom problemu który ja postrzegam i nawet nie chce myśleć co on biedny podejrzewa... Ja bym chyba zwariowała gdyby zaczął taki temat i reszty nie chciał kontynuować, jest mi źle z tym że tak zrobiłam, bo to świadczy że nie potrafię być szczera... A nie chcę być tak postrzegana... Muszę to wyjaśnić przy najbliższej okazji... Koniecznie.. Co ma być to będzie... Mam w końcu prawo też czegoś wymagać i oczekiwać...?

I masz rację, nie mogę zaczynać związku od tajemnic.. nie chcę aby był od budowany na niedomówieniach... Muszę się wziąć w garść... jak w końcu znajdę odrobinę siły i przestanę płakać...

4

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Martwi mnie troszkę Twoje podejście.. oczywiście, że masz prawo oczekiwać  i wymagać, Ty masz być szczęśliwa. Nie wiem dokładnie jak wyglądały Twoje poprzednie związki ale widać, że część Ciebie zniszczyły.

Kochasz siebie? Czy obwiniasz się o coś? Uważasz, że zasługujesz na miłość? Zasługujesz na uczucie, troskę, opiekę drugiego człowieka? Jak u Ciebie z poczuciem własnej wartości?

Nie ma co płakać, rozwiążemy Twój problem i rozwiejemy obawy smile


Pozdrawiam

5

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie
skomplikowana napisał/a:

Martwi mnie troszkę Twoje podejście.. oczywiście, że masz prawo oczekiwać  i wymagać, Ty masz być szczęśliwa. Nie wiem dokładnie jak wyglądały Twoje poprzednie związki ale widać, że część Ciebie zniszczyły.

Kochasz siebie? Czy obwiniasz się o coś? Uważasz, że zasługujesz na miłość? Zasługujesz na uczucie, troskę, opiekę drugiego człowieka? Jak u Ciebie z poczuciem własnej wartości?

Nie ma co płakać, rozwiążemy Twój problem i rozwiejemy obawy smile


Pozdrawiam

Mnie też martwi, czuje się bardzo zagubiona. Co chwilę czuje skrajne emocje, raz jestem przeszczęśliwa, raz chce mi się ryczeć z bezradności i myśląc że na nic nie zasługuje... Nie mogę znaleźć jakiejś hmm równowagi... sad

Co do moich poprzednich związków, w ostatnim (3 letnim związku) bardzo się wycierpiałam, byłam non stop raniona, rozczarowywana... W każdym związku nie byłam jedyną kobietą swojego faceta, bardzo to zniszczyło moją psychikę, moją samoocenę, wiarę w szczęście...

Raczej obwiniam się, w sumie o wszystko... nigdy nie pomyśle że coś poszło dobrze, zawsze widzę minusy każdego mojego ruchu... Zawsze uważam, że mogłam coś zrobić lepiej...

Zasługuję na uczucie, troskę, opiekę, ciepełko... Jak każdy... Ale wszyscy mi mówią, że jestem za dobra, za wiele daje od siebie a za mało biorę... Co niektórzy lubili to wykorzystywać.... Dlatego teraz spassowałam i chyba właśnie tak samo robi M... Jest niemalże w identycznej sytuacji jak Ja...

Dodam, że zebrałam się na odwagę i powiedziałam, co leży mi na sercu, rozmowa była dość owocna. Z jednej strony ciesze się, bo wiem że mu na mnie zależy, ale z drugiej nie rozumiem nadal, czemu jego poprzednie partnerki nie musiały tyle czekać na okazanie większego zainteresowania... Zaś to właśnie ja muszę... Przez to znów czuje się gorsza ( mam bardzo niską samoocenę...), czasem czuję, że musi się do mnie przekonać? na siłę? wariuję i nie wiem co myśleć, mimo tego, że powiedział, że woli wszystko powoli, bo nie chce aby zakończyło się to tak jak zawsze bywało... Ale mi po prostu brakuje poczucia jakiejś pewności, bliskości...

Sama widzę po mojej wypowiedzi w jakim jestem potrzasku... Zdaje sobie z tego sprawę, że muszę się pozbierać, ale jest mi bardzo ciężko, doszła jeszcze trudna sytuacja rodzinna do tego wszystkiego... A od kilku dni zauważam, że nachodzą mnie stany lękowe(?) nie wiem jak to określić... Ale ogarnia mnie przerażenie, serce wali, czuje się słabiej, łzy same lecą, nie wiem co się ze mną dzieje... Łapie mnie to nagle, nawet w pracy gdy nie myślę o życiu prywatnym...

6 Ostatnio edytowany przez skomplikowana (2012-06-26 08:18:09)

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Moja Droga jesteś wyczerpana psychicznie.. dopada Cię nerwica. Nie wiem czy to był dobry moment by wchodzić w ten związek. Staraj się zdystansować, zajmij się sobą..
Ja rozumiem jego zachowanie, on też nie chcę się przejechać po raz kolejny, jest ostrożny ale jest z Tobą i to już wiele znaczy. Nie proś o więcej i nie oczekuj więcej niż może Ci dać.
Ty musisz teraz zadbać o siebie. Wygląda na to, że w związku jesteś "dawcą" i zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał to wykorzystać. Musisz sobie uświadomić, że Ty powinnaś być dla siebie najważniejsza.. nikt inny, czemu innym dajesz więcej niż sobie samej? Nie musisz zabiegać o uznanie innych, wolisz żeby ktoś Cię kochał za to jaka jesteś czy za to co możesz komuś dać?

Nie uzależniaj swojego życia od mężczyzny.. zobacz, że źle na tym wychodzisz..popracuj nad swoją samooceną, wypisz na kartce wszystkie swoje zalety, wszystko za co cenisz sama siebie i za co cenią Cię inni.
Zrelaksuj się.
Lampka wina, gorąca aromatyczna kąpiel, balsamiki, maseczki, jakaś seksowna sukienka, poczuj się piękna.. i zrób to tylko i wyłącznie dla siebie. Pokochaj każdy centymetr swojego ciała i psychiki. Gdy uda Ci sie szczerze siebie pokochać zobaczysz jak szybko pokocha Cię Twój partner.

Główka do góry wink

7

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie
linka89r napisał/a:

Spotykam się z pewnym mężczyzną ( nazwę go M) ponad pół roku. Poznaliśmy się w okolicznościach dość dla nas ciężkich ? obydwoje się rozstawaliśmy ze swoimi partnerami (związki długoletnie). Z każdą chwilą zbliżaliśmy do siebie coraz bardziej, a widomo, zaczęło się na wzajemnym wspieraniu i pocieszaniu aż w sumie sama nawet nie wiem kiedy i jak doszliśmy do takiego stopnia, że teoretycznie zostaliśmy parą? Na początku znajomości był mną zachwycony, co chwilę komplementował, mile nazywał, był dla mnie idealny, zauroczyłam się mimo bólu wcześniejszego rozstania? Z każdym kolejnym dniem wzajemnego poznawania się byłam coraz milej zaskakiwana (patrząc na jego charakter, podejście do życia, związków itd.) Czuję od początku, że mu na mnie zależy. Wszystko teoretycznie idealnie.. no właśnie.. znów teoretycznie? Od jakiś 2miesięcy  popadam w coraz większy ?dół? (podejrzewam nawet depresję?) Chodzę jak pół przytomna, płaczę ? nawet w pracy, dopada mnie wewnętrzny strach? nie mogę w ogóle nad tym zapanować mimo, że sama sobie próbuję przetłumaczyć? Ale przejdę do rzeczy o co chodzi? Zdaje sobie sprawę, że ta znajomość wiele dla mnie znaczy (takiego faceta to ze świeca w ręku szukać), czuje się przy nim mega szczęśliwa, jednak co chwilę przeplata się to z moim panicznym lękiem(?)? Bo otóż tak jak napisałam, teoretycznie jesteśmy parą ale praktycznie czuję się jak najlepsza przyjaciółka? tylko przyjaciółka? Z początku słyszałam nawet nawet często miłe słowa ? określenie? aż cieplej na sercu się robiło. Jakiś czas temu nawet powiedział ?kochanie? co mnie tak uszczęśliwiło, że ze szczęścia pół nocy przepłakałam, niby taka drobnostka ale w naszej sytuacji i w sumie w końcu przez to jedno słowo poczułam, że jednak znaczę coś więcej niż się obawiałam. Kilka następnych dni było również z czułymi słówkami przez co zrozumiałam, że może naprawdę w końcu znaczę dla kogoś coś więcej ( dodam, że moi poprzedni partnerzy bardzo mną pomiatali i mnie krzywdzili przez co czułam się zerem i nic nie wartą kobietą?)? A później nagle cisza.. koniec? Skończyły się te słowa? jednak czyny nadal zostały (od początku pomaga mi ile może, okazuje wsparcie, zrozumienie, troskę, życzliwość). Spotykamy się średnio co dwa dni, kochamy raz na dwa miesiące ( dla mnie to zdecydowanie za mało?) Przez ten ostatni aspekt również nie wiem co mam uważać, też wpływa on dość mocno na moje poczucie wartości i statusu w naszych relacjach? (tym bardziej, że wiem że ogląda filmy wiadomej treści a mnie nie ?ruszy?? z drugiej strony mój poprzedni partner miał duże problemy z nadmiernym ich oglądaniem przez co może też trochę wyolbrzymiam sprawę ale fakt jest faktem, że częściej zadowalają go filmy niż ja?) Jestem zagubiona w tych relacjach? Już mi łzy lecą.. wiem, że chaotycznie to wszystko napisałam i chyba nadal nie doszłam do sedna sprawy.. nie wiem jak to ubrać w słowa? Po prostu po takim czasie i po tak wspaniałych chwilach wspólnych liczę na mały krok na przód? Liczę że dla kogoś w końcu stanę się ważna, najważniejsza? Chcę czuć się kochana bo jedynie czuję się tylko potrzebna? Chcę czuć bliskość, ciepło, namiętność.. a nie tylko pocałunek na dzień dobry i na dowidzenia? Nie chcę być ?wypełnieniem? po wcześniejszym związku, chcę znaczyć dla kogoś zdecydowanie więcej.. Nie rozmawiałam z M o tym, bo nie chce na nim nic wywierać żadnego wpływu? Nie chcę na nic naciskać? Ale już nie potrafię być tak zawieszona w próżni sad Nie jest mi on obojętny dlatego nie daję już sobie rady? Odnoszę nawet wrażenie, że zdarzyliśmy się do siebie ?przyzwyczaić? zanim prawdziwy ogień zdążył się pojawić? Że bardziej jesteśmy już jak stare dobre małżeństwo? 

Napisałam to wszystko bo nie mogłam już dłużej dusić tego w sobie? Nie wiem na co liczę.. może na trzeźwe spojrzenie na tą sytuację? Może na jakąś radę, albo ochrzan, że nie potrafię spraw stawiać jasno? Jestem jeszcze rozbita psychicznie, bo we wcześniejszym związku cierpiałam przez lata, próbuję się poskładać jakoś ale w końcu potrzebuję zaznać, szczerego i prawdziwego uczucia? a na razie we mnie tylko lęk i obawy, że już tak zostanie mimo iż obok mam Anioła (M)? Domyślam się, że jemu też jest ciężko poskładać się po też nieudanym związku? Ale kiedyś musi nadejść czas, żeby zadeklarować, zdefiniować NAS? tak wiele wymagam? Czy już zwariowałam do reszty?

Dodam że M widzi, że ostatnimi czasy, jestem nieco ?inna? ? zdołowana, smutniejsza, przygnębiona.. Nalegał bym powiedziała co mi chodzi po głowie, że będzie mi lżej, chciał rozmawiać? Ale nie potrafię, nie wiem jak to zgrabnie ubrać w słowa by nic nie zchrzanić (bo wiem mimo wszystko, że jednak coś dla niego znaczę, jednak nie uzewnętrznia tego, może też w obawie, jak ja?) ? żeby nie zrozumiał mnie inaczej niż ja to widzę? Boje się że jak powiem, przez zbyt wielki chaos myśli i uczuć, to że zrujnuję to co zbudowaliśmy do tej pory? Nie wiem co robić? siedzę jedynie i płaczę?

Ciekawi mnie tylko jedno?? Czy Ty mu to wszystko sama powiedziałaś?? czy to wszystko dzieje sie na poziomie twoich rozmyślań i dywagacji a chłop nie ma pojecia czego oczekujesz i jakie masz pragnienia? tongue
Czesto sie bowiem zdarza że liczymy iż ta druga osoba wejdzie nam w głowę i odczyta wszystko lub sama wpadnie na to co my byśmy chcieli. Niestety to tylko człowiek i takich mocy nie ma wink
Problem jest w tym że najprawdopodobniej nie umiesz nagłośnić swoich potrzeb i oczekiwań i póki tego nie zrobisz bedziesz taka jaką opisujesz wink smutną. płaczącą zawiedzioną zalęknioną i w depresji tongue

8

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie
skomplikowana napisał/a:

Moja Droga jesteś wyczerpana psychicznie.. dopada Cię nerwica. Nie wiem czy to był dobry moment by wchodzić w ten związek. Staraj się zdystansować, zajmij się sobą..
Ja rozumiem jego zachowanie, on też nie chcę się przejechać po raz kolejny, jest ostrożny ale jest z Tobą i to już wiele znaczy. Nie proś o więcej i nie oczekuj więcej niż może Ci dać.

Może i szybko weszliśmy w nowe relacje, w nowy związek, ale obydwoje nawet tego nie planowaliśmy, byliśmy dla siebie pocieszeniem wzajemnie, ale przypasowaliśmy sobie nieco bardziej i tak wyszło smile I masz rację... sam fakt, że jest ze mną cały czas powinien już mi dać do myślenia, że mu zależy... Tylko niestety zaczęłam ostatnio dostrzegać tylko złe rzeczy i to mnie zgubiło... Zgubiło mnie to czego w końcu pragnę w związku, ale na wszystko przyjdzie czas, nic na siłę. Gdybym dobrze się zastanowiła i nie pogubiła gdzieś po drodze, to bym zauważyła, że nasze relacje idą w dobrą stronę.

skomplikowana napisał/a:

Ty musisz teraz zadbać o siebie. Wygląda na to, że w związku jesteś "dawcą" i zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał to wykorzystać. Musisz sobie uświadomić, że Ty powinnaś być dla siebie najważniejsza.. nikt inny, czemu innym dajesz więcej niż sobie samej? Nie musisz zabiegać o uznanie innych, wolisz żeby ktoś Cię kochał za to jaka jesteś czy za to co możesz komuś dać?

Tym razem jestem bardzo bierna. Zaczynam rozumieć, czemu M też, bo tak samo jak ja zawsze dawał i dawał i miał z tego tyle co ja, czyli nic... Chcę żeby właśnie ktoś pokochał mnie w końcu za to jaka jestem i odnoszę wrażenie, że tym razem chyba jestem na dobrej drodze smile

skomplikowana napisał/a:

Nie uzależniaj swojego życia od mężczyzny.. zobacz, że źle na tym wychodzisz..popracuj nad swoją samooceną, wypisz na kartce wszystkie swoje zalety, wszystko za co cenisz sama siebie i za co cenią Cię inni.
Zrelaksuj się.
Lampka wina, gorąca aromatyczna kąpiel, balsamiki, maseczki, jakaś seksowna sukienka, poczuj się piękna.. i zrób to tylko i wyłącznie dla siebie. Pokochaj każdy centymetr swojego ciała i psychiki. Gdy uda Ci sie szczerze siebie pokochać zobaczysz jak szybko pokocha Cię Twój partner.

Masz tyle racji w tym co piszesz smile Nawet nie wiesz, jak bardzo uświadomiłaś mi pewne rzeczy.

Cały dzień poświęciłam na przemyślenia. To co obecnie robię, to jak się zachowuję wpływa w sposób bardzo destruktywny na mnie i na mój związek. Męczy mnie moje zachowanie, M też bo nie do końca jest w stanie pojąć co się dzieje w mojej psychice. Co nie co mu powiedziałam i widzę, że mu naprawdę zależy stara się jak tylko może. Nie chcę go stracić, muszę się ogarnąć, wziąć się w garść... smile Muszę dać sobie szansę w tej naszej relacji, nie wszystko od razu, ale małymi kroczkami zmierzamy w dobrą stronę i z tego powodu jestem zadowolona, w końcu to dostrzegłam smile Muszę się odciąć od poprzednich związków, teraz jestem na innym etapie z bardzo wartościowym człowiekiem smile

Pomysł z wypisaniem na kartce świetny, ale zrobię to nieco inaczej niż mi zasugerowałaś, ale dzięki temu uporządkuje swoje skrajne myśli w całość i mam nadzieję, że dostrzegę a raczej utwierdzę się w tym, co na razie sobie tylko przemyślałam smile

Napiszę tylko jeszcze o jednym wątku który w sumie mnie dość martwi i nawet nie wiem czy w sumie nie dołuje jeszcze najbardziej. Ostatnie 4 miesiące naszego życia seksualnego to jak dla mnie męczarnia... Niemalże brak seksu (może raz, może dwa razy zdarzył się sam stosunek... ) Boli mnie to że skłamał... powiedział, ze filmów wiadomej treści nie ogląda, gdy ma możliwość spełniać się w realu. Tylko że filmy ogląda i spełnia się sam, a mnie nie tknął już ponad 2 miesiące... Sadzę, że dodatkowo przez to moja samoocena i poczucie własnej wartości legło w gruzach i stąd też może nasiliły się moje myśli które opisałam w pierwszym wątku... Czuję się nieatrakcyjna, niepociągająca, po raz kolejny straciłam poczucie własnej wartości, po tym jak wolniutko je odbudowywałam po wcześniejszym związku, w którym ta moja strefa była mieszana z błotem... Może dlatego tak bardzo mnie to boli tym razem... Może on liczy na moją inicjatywę w tej sferze, ale miał małe problemy zdrowotne, więc czekałam i czekałam... niedawno mówił, że nadal jeszcze nie wszystko gra (jakaś infekcja + ból przy wzwodzie), więc nie zamierzałam robić podchodów by jemu sprawić ból a samej sobie zrobić ochotę i na tym pozostać... Teraz wyszło na to, że zadowala się sam, a ja brzydzę się sama sobą... sad Co najgorsze nie potrafię mu o tym powiedzieć, nie wiem dlaczego, nie umiem ugryźć tego tematu sad za bardzo mnie to chyba boli...

Teraz jak patrze na to co napisałam, sama widzę gdzie leży mój problem... Odrzucenie mnie w sferze intymnej + moja zerowa samoocena po wcześniejszych związkach spowodowały, że o tym wszystkim zaczęłam myśleć, że znów poczułam się odrzucona... Teraz wiem, że gdybym tylko wyjaśniła tą ostatnią kwestię wszystko było by wręcz idealnie... Nic więcej obecnie bym nie oczekiwała, bo poprzednie moje obawy już zrozumiałam... Tylko, że nie potrafię powiedzieć wprost o tym, po prostu nie  potrafię sad We wcześniejszym związku ciągle o tym mówiłam do znudzenia ( prosiłam by ex nie umawiał się z dziwkami (brzmi komicznie wiem..), by przestał umawiać się przez portale erotyczne (chyba na wszystkich możliwych istniał), pisał tam takie rzeczy że nadal czuje obrzydzenie... spotykał się w jednym celu z "koleżankami" itd...) dlatego jest to nadal tak bolesne i dlatego boje się poruszyć ten temat.. boję się tego samego... zlekceważenia, olania, ranienia...

9

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

linka z tego co widzę to faktycznie wcześniej byłaś w chorych związkach.. umawiał się z dziwkami? Jestem w szoku.. jak Ty masz mieć wysoką samoocene jeśli spotkało Cię coś takiego? Zwykła przypadkowa zdrada zabija totalnie poczucie własnej wartości ale to? To już jakaś katastrofa.

Dobrze, ze podjęłaś decyzje i odcinasz się od przeszłości, bo jest pełna bólu i zawodu.

Jeśli mogłabym coś doradzić w kwestii życia seksualnego z obecnym partnerem to jednak nie mówiłabym na Twoim miejscu o tym, że czujesz do siebie obrzydzenie itp., nie musisz mu tego tłumaczyć.. może ktoś doradziłby Ci coś innego ale ja uważam, że mogłabyś go do siebie jeszcze bardziej zrazić.. nie mów mu również o swoich kompleksach i problemach z samooceną. Wiem, że powinno się w związku rozmawiac o wszystkim ale jeśli tylko poradzisz sobie z tym problemem sama to nie będzie o czym mówić smile

Zastanawia mnie tylko czemu on nie chce z Tobą współżyć. Nie wiem czy to pytanie na miejscu ale jeśli już dochodzi do zbliżenia to osiągacie pełne zadowolenie oboje? Sex jest udany? Jest między Wami chemia?

Ciągle przeplata nam się tutaj problem Twojej niskiej samooceny, poczuj się seksowna w swoim ciele, kup jakąs piękną bielizne i poczuj jak kipi z Ciebie seksapil smile a może warto byłoby obejrzeć taki film erotyczny razem ? wink

Pozdrawiam

10 Ostatnio edytowany przez linka89r (2012-07-11 18:46:41)

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie
skomplikowana napisał/a:

linka z tego co widzę to faktycznie wcześniej byłaś w chorych związkach.. umawiał się z dziwkami? Jestem w szoku.. jak Ty masz mieć wysoką samoocene jeśli spotkało Cię coś takiego? Zwykła przypadkowa zdrada zabija totalnie poczucie własnej wartości ale to? To już jakaś katastrofa.

Dobrze, ze podjęłaś decyzje i odcinasz się od przeszłości, bo jest pełna bólu i zawodu.

Jeśli mogłabym coś doradzić w kwestii życia seksualnego z obecnym partnerem to jednak nie mówiłabym na Twoim miejscu o tym, że czujesz do siebie obrzydzenie itp., nie musisz mu tego tłumaczyć.. może ktoś doradziłby Ci coś innego ale ja uważam, że mogłabyś go do siebie jeszcze bardziej zrazić.. nie mów mu również o swoich kompleksach i problemach z samooceną. Wiem, że powinno się w związku rozmawiac o wszystkim ale jeśli tylko poradzisz sobie z tym problemem sama to nie będzie o czym mówić smile

Zastanawia mnie tylko czemu on nie chce z Tobą współżyć. Nie wiem czy to pytanie na miejscu ale jeśli już dochodzi do zbliżenia to osiągacie pełne zadowolenie oboje? Sex jest udany? Jest między Wami chemia?

Ciągle przeplata nam się tutaj problem Twojej niskiej samooceny, poczuj się seksowna w swoim ciele, kup jakąs piękną bielizne i poczuj jak kipi z Ciebie seksapil smile a może warto byłoby obejrzeć taki film erotyczny razem ? wink

Pozdrawiam

Umawiał umawiał, mimo tego że nasze życie sypialniane było naprawdę udane... ale podejrzewam, że on jest sexoholikiem, nawet sam przyznał kiedyś, że ma z tym problem.. zamiast szukać pracy czy uczyć się siedział i non stop oglądał porno albo szukał dziwek na spotkania... ale to już dawne dzieje z których co prawda zostało zerowe poczucie własnej wartości, czuje się nadal beznadziejnie w związku z tamtymi sytuacjami...

Powiedziałam obecnemu partnerowi co czuję w kwestii naszego życia seksualnego ( a raczej braku takiego życia ) powiedziałam, jak czuje się przez to nie atrakcyjnie, że go nie pociągam, że mam wrażenie że wizualnie mu jednak nie pasuje, zdziwił się bardzo, że tak to odbieram, ale bardzo się tłumaczył, wiele ciepłych słów powiedział ( w końcu...) Więc ogólnie rozmowa wydała się dość owocna i potrzebna bo mały ciężarek ze mnie spadł. No ale... smile Rozmowa miała miejsce ok 2 tyg temu iiii nadal nic ... zero seksu, zero zbliżenia, zero czułości... zero namiętności, zupełnie nic... Podczas ostatniego spotkania, zupełnie nie wiem czemu, ale wstąpiła we mnie zupełna obojętność, wręcz niechęć... Uznałam, że po takiej przerwie nawet bym nie potrafiła normalnie oddać się chwili, pragnęłam wręcz, żeby do niczego nie doszło bo bym go odtrąciła... Nawet unikałam jakiejkolwiek bliskości, nawet usiadłam dalej, swoją drogą on siedział nosem w komputerze, a ja sobie zaczęłam oglądać tv żeby się nie zanudzić... Ale o co ja się martwiłam przecież i tak do niczego by nie doszło... Przepłakałam całą noc... Jest mi z tym bardzo ciężko i bardzo źle... Zdaje sobie sprawę , że seks to nie wszystko, ale jest to bardzo istotny element scalający związek... Początki związku zawsze powinny być najbardziej ekscytujące w tej kwestii... Bardzo mi brakuje bliskości ale zarazem im dłużej żyję w celibacie tym mniej tego pragnę... a od wczoraj już w ogóle...

Jak już dochodziło do zbliżeń to dla mnie było magicznie, w moim odczuciu dla niego również.. Więc nie wiem czemu nie chcę... Wyczułam, że zarzucił mi troszkę brak inicjatywy.. Może i ma rację, ale już mu to tłumaczyłam, że troszkę czasu potrzebuję na rozkręcenie, wiadomo, że z czasem człowiek pozwala sobie na więcej a ja też do śmiałych nie należę smile Jak tylko on sygnalizował coś to od razu brałam się "do roboty", mam jedynie problem z tym pierwszym krokiem, ale im dłużej trwa moja sytuacja i im rzadziej seks się zdarza tym bardziej się zamykam i nic dobrego to nie wróży... Ostatnio zrobiłam krok na przód, niby niewinny masażyk, ale widziałam że go pobudził, już się ucieszyłam, że w końcu mu się zachcę... I nic.. na sek wyszedł, jak wrócił usiadł obojętnie do komputera i koniec... A ja nie zamierzam co chwile się łasić i prosić... Też oczekuje poczuć się pożądaną...

Co do Twojej rady.. nie umiem się poczuć seksowna jeśli widzę, że partner przestał mnie pożądać sad Film erotyczny całkiem dobry pomysł, nie mam nic przeciwko, jestem otwarta na różne tego typu dodatki... ale nie chcę żebyśmy się nakręcili przez film... i żeby tylko przez to chciał się "rozładować" ze mną...  Ale jeśli możesz to zasugeruj mi jakieś tytuły? Może kieeeeeeeeeeeeeedyś się przydadzą... ;(

Dodam, że nawet jestem już w takim stanie, że lada dzień mamy wyjechać na mini wakacje i ja chyba poproszę o dwa oddzielne łóżka... Nie chcę więcej rozczarowań...

11

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Szczerze mówiąc żadnych tytułów nie znam takich filmów. Gdzieś tam nieraz leciał i oglądając go z partnerem sami chcieliśmy odgrywać takie rolę wink
Nie zrażaj się, faktycznie sytuacja jest conajmniej dziwna bo to zazwyczaj mężczyzna przejmuje inicjatywę. Sama nie wiem co Ci poradzić. Może faktycznie na tych wakacjach Ty przejmij inicjatywę, spróbuj .. może on czuję się dokładnie tak samo jak TY? Może on myśli, że to on Cię nie pociąga.. bo w sumie dajesz mu jakieś znaki, że jest inaczej? Mówisz mu jak lubisz się z nim kochać? Jak jest cudownie?
Może to on się zraził? Poczuł się niedoceniony i niedowartościowany.. Ty się tak czujesz więc się od niego teraz odsuwasz.. może on to poczuł na początku?

Pozdrawiam

12

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Minęło kilka dni. Może on myśli tak samo nie wiem, ale jeśli by tak było to po moim jakimkolwiek ruchu zaczął by też działać. A jednak nie. Starałam się zainicjować zbliżenie nie raz, ale pomyślałam w końcu że może za subtelnie jak dla niego, więc spróbowałam inaczej o dziwo nawet przez moment był chętny... ale... no właśnie ale, położył się w najlepsze a ja miałam sobie robić co chcę... przebolałam to, z bólem serca pomyślałam, że może za chwilę się rozkręci, nic bardziej mylnego, nic nie odwzajemnił, w dodatku po chwili wrócił do stanu spoczynku... I po wszystkim gdy jeszcze w sumie się nie zaczęło... Czuje się po tym podle, upokorzona, nieatrakcyjna, niepociągająca, poniżona... Wiele łez po tym wylałam... Nie wiem już co o tym myśleć... Nie wiem czy w ogóle to ma sens... Tak bardzo mi na nim zależy, wspaniałym jest człowiekiem... ale strefa intymności dla nas w ogóle nie istnieje... Im dłużej w tym tkwię tym bardziej czuje się jak przyjaciółka, siostra... Nie jak kobieta-partnerka-kochanka. Wiem, że jemu też na mnie zależy, ale już wykańcza mnie ta sytuacja...

Mija już tyle miesięcy a nie ma nadal żadnej czułości, bliskości, ciepłych słów... Nic... Tak bardzo brakuje mi tego ciepełka, uczucia że ktoś mnie pragnie, pieści słowem, powie komplement... cokolwiek... nie ma nic... Moje serce i dusza płacze... nie wiem co robić... Nie wiem co myśleć... Rozmawiałam już o tym, usłyszałam, że wszystko w swoim czasie, że powoli... Że przecież jest bardzo dobrze i powoli trzeba iść dalej... Nie rozumie, że ja uważam, że stoimy w miejscu... Czy to naprawdę takie dziwne, że chce się chociaż czuć kochana, pożądana, że miło by było usłyszeć dobre słowo? Nie wymagam gruszek na wierzbie, tylko oczekuję pewnego minimum które przecież nie jest niczym nadzwyczajnym w związku...

Znów sobie przestałam dawać z tym radę, pogubiłam się, siedzę i płaczę...

13

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Problem raczej nie leży w Tobie.
Twój partner potrzebuje pomocy, bo prawdopodobnie jest seksoholikiem. Znajdź sobie jakąś fachową pozycję i poczytaj. I nie szkodzi, że nie korzysta z pomocy "profesjonalistek". Nie potrafi z Tobą osiągnąć satysfakcji, m.in. z tego powodu, że jeżeli się masturbuje (a wszystko na to wskazuje), to stymulacja jest silniejsza niż podczas klasycznego stosunku. Zapewne strach przed tym, że nie uda mu się szczytować lub po prostu zbyt mała przyjemność podczas współżycia, powstrzymuje go od seksu z Tobą. Ale przyczyną nie jest to, że nie jesteś atrakcyjna. Jeśli nie poszuka pomocy, to Ty chyba nic nie będziesz mogła zrobić.

14

Odp: Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Może i masz rację w tym co piszesz,  ja bardziej myślałam że jest aseksualny i dlatego unika zbliżeń... Od tej drugiej strony nie patrzyłam na to... Po za tym ukrywa fakt że ogląda porno, może faktycznie nie często to robi ale wyparł się zupełnie mimo że wiem że jest inaczej ... Mijają kolejne dni a zainteresowanie mną nadal bez zmian... Gdyby tylko chciał to by poprawił ostatnie nieudane zbliżenie bo by mu zależało żeby mi udowodnić że to po prostu było chwilowe ... Nie robi nic w tym temacie...

Czemu to tak bardzo boli? Kiedy w końcu będę się czuła porządana ? Czy odrobina ciepła w związku to za duże wymagania ... Eh ... To wszystko boli... Płacze i płacze...

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Obawa przed....? No właśnie - przed czym? Mętlik w głowie...Zagubienie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024