Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Jesteśmy oboje 28 latkami, on i ja po poważnych, wieloletnich trudnych związkach, zatem fakt, że zaufaliśmy sobie i zakochaliśmy się w sobie w tak uroczy, spontaniczny sposób- graniczył z cudem (według mojej własnej opinii).
Po prostu zanim się poznaliśmy, uznałam, że już nie czeka mnie żaden poryw serca z prawdziwego zdarzenia.
......Jesteśmy razem ponad 1,5 roku od roku mieszkamy razem. Wiele godzin rozmów, dojrzałych rozważań o życiu itd.
Sądziłam, że naprawdę mu się podobam, zarówno z charakteru jak i fizycznie (jestem szczupła, wysoka, atrakcyjna),
jednak po7 miesiącach znajomości...zaczęły się "reklamacje" tzn. że mam za małą talię, to przecież symbol kobiecości - no tak, teraz na pewno będę się czuła jak kobieta. Mam kręcone włosy- on był (w poprzednim związku) przyzwyczajony do prostych- KOSZMAR, gdy się denerwuje- mam denerwujący dla jego uszu głos. Pierdoły, a zarazem drobnostki podkopujące moje bezpieczne poczucie akceptacji, tak potrzebne w budowaniu intymnego związku dwojga ludzi. Potem usłyszałam, że mało kobieco się zachowuję itd. Nagle poczułam się jak produkt - który został poddany oględzinom- ALE JUŻ PO ZAKUPIE! to nie fair, zmieniać nagle upodobania, w trakcie gry. Nie trudno się domyślić, że rzutuje to na nasze życie seksualne, zaczęłam się dystansować, ogólnie nie godzę się na takie traktowanie mnie! zatem daję mu to odczuć słowem i czynem!
Gdyby wszystko było tylko złe już by mnie tam nie było, ale jest HAK - co dzień (prawie) dla podtrzymania huśtawki emocjonalnej, słyszę jaka to jestem kochana, słodka perełka..słowa odnoszą się do charakteru, który bardzo Jemu pasuje. Ale rani mnie swoją niekonsekwencją. Ja jeśli kogoś kocham to całego- fizycznie mnie pociąga, podoba mi się jego wygląd
i charakter =całość. Jak to rozumieć? Niech ktoś kompetentny się wypowie, bo zgłębiam podłoże psychologiczne tych zachowań...i wariuje!

Any idea? What the hek is this?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Cóż, Twój chłopak popełnia podstawowy błąd: CHCE ZMIENIAĆ KOGOŚ. I to jest złe, bo nie buduje, O.K., buduje: ale tylko mur.
Nic dziwnego, ze nie czujesz sie akceptowana, bo podejrzewam, że burzy to Twoje poczucie stabilnosci: w końcu wygląd się może w każdej chwili zmienić, urodzisz dziecko, zachorujesz na coś; i czy wtedy miłość do charakteru wystarczy?....

Jak dla mnie: mało dojrzałe podejście do zwiazku. I raczej dążyłabym do jasnego postawienia sprawy, że Ty siebie lubisz i nie zamierzasz się zmieniać, jesli jemu to nie będzie odpowiadało...cóż.... znajdzie się taki, który zaakceptuje PAKIET smile

3

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Wiele godzin o tym z nim rozmawiałam. Bywało, że zarzucałam Jemu niedojrzałość, innym razem by poszedł dalej swą drogą szukać szczęścia gdzie indziej gdyż tu najwidoczniej go nie znalazł. Sporo we mnie uczucia, że to zdaje się być nie to! A jednak tyle ciepła serdeczności w nas było i jest nadal, choć już teraz żal mój przez to się przebija. Łatwiej to wszystko kopnąć w kąt niż popracować nad tym. Ale jak już mówiłaś...co potem, gdy zechce mieć dzieci, zestarzeć się i być kochaną taką jaka jestem.
On nie chce mnie odpuścić, pomimo iż ja uznałam że tego chyba mu trzeba.....

4

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Być może dlatego nie chce bo cię potrzebuje....do kontrolowania. Ma w Tobie pewien "worek treningowy" -wybacz określenie- na którym wyładowuje frustrację, sprawuje kontrolę , sam decyduje co ci powie, czym cie zrani, a potem jest miły i kochany= balans uczuć.
Nie wiem, nie jestem Tobą, ale u mnie by sie czerwona lampka paliła non stop. Tzn.uznałabym to za toksyczne i raczej wolała się pożegnać.

5

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Lampka jest zapalona już wiele miesięcy, lecz nie jestem pochopna, raczej działam poznawczo potem staram się analizować. Być może działanie czysto za pomocą serca dałoby mi szybszy i jaśniejszy obraz, bywa że umysł zamiast racjonalizować nasze zachowania, tworzy mętlik. Jestem "domorosłym psychologiem" lubię być świadoma co się ze mną i otoczeniem dzieje. Toksyczność w tym związku jeśli już tak to ująć jest umiarkowana, gdyż przeszłam w poprzednim związku przez prawdziwy toksyk, wiem co i jak- nie dam sobie już nigdy tak wejść na głowę. Tu raczej staram się określić szanse na ewentualny rozwój emocjonalny partnera...mówiąc kolokwialnie: skoro już tyle zainwestowałam, czy aby nie zaprocentuje to kiedyś. Powoli acz raczkując On zaczyna rozumieć podwaliny moich roszczeń. Czy mi życia wystarczy smile

6

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Ale kogo ja okłamuję? Nietoksyczny, lecz niszczy mnie, moje poczucie stabilności, bezpieczeństwa, kobiecości. Czysta definicja, dzięki dziewczyny tongue tak wielka siła w NAS KOBIETACH!

7

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

rzadko mozna spotkać osobę samoświadomą, którą interesuje własne wnętrze i rozwój smile

8

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

No, właśnie, miłość jest ślepa. Bądź sobą i nie zmieniaj nic, dopóki coś ci się w tobie nie przestanie podobać.

9

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Mam dziwne wrazenie, ze chlopaczek nadal wspomina byla i Ciebie usiluje wykreowac na jej wizerunek...
Niby cud-miod, ale do czasu... Jakby mogl to przeszlabys kilka operacji plastycznych, aby sie do niej upodobnic...

Facet ma nieuporzadkowana przeszlosc. We wlasnej glowie rzecz jasna. Porownujac Cie do tamtej wyrzadza krzywde i Tobie i Waszemu zwiazkowi.

Porozmawialabym z chlopem i powiedziala wyraznie,m ze nie zycze sobie porownan do poprzedniczki, ze co bylo to minelo i albo Cie akceptuje w calosci albo niech szuka sobie klonu swojej bylej.

Nieraz niektorzy faceci nie maja nawet pojecia, ze takie porownywania sa wredne, egoistyczne i niszczace. Moze jak mu powiesz to sie ogarnie. Jesli nie to zastanow sie, czy chcesz iles lat tam jeszcze sluchac jaka to jestes niedoskonala, podczas gdy jak sadze jestes super babeczka.

10

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Według Twego partnera najlepszym sposobem na bycie w związku jest, znana od wielu lat, metoda kija i marchewki. Czy to wynika z jego niedojrzałości, czy jest efektem poprzednich związków, to dla Ciebie wszystko jedno, nie jesteś jego terapeutą. Najważniejszym to odpowiedź na pytanie "Czy podejmujesz decyzję bycia obiektem takiej metody postępowania?"
Skoro jesteś, jak sama się nazwałaś "domorosłym psychologiem", to może łatwiej będzie Ci skorzystać z pomocy fachowca? Samej lub razem z partnerem.

11

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

pchełka jeśli nie chcesz podejmować skrajnych kroków np.rozstanie to odgryź sie tym samym, ja wiem że nie każdy jest do tego zdolny, jest nawet powiedzenie mądrzejszy głupszemu ustępuje ale nie w każdej sytuacji daje to dobry rezultat, widac ze twój chłopak chce z tobą być i ty z nim wiec skoro nie skutkowały rozmowy to jak on ci mówi że sie przyzwyczaił do prostych włosów to ty mu powiedz że ty sie przyzwyczaiłaś np. do kręconych i ze twój były miał takie a jego cię kolą w oczy i wtedy zaobserwuj jego reakcje...

no chyba że już tego próbowałaś wink

12

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

cieszą mnie wasze opinie, cenie sobie obiektywność- pojawiło się pytanie czy już "tego" próbowałam? odpowiedź brzmi TAK. wszystko zostało mu już przedstawione, po troszkę, stopniowo: najpierw moje głośne NIE na takie słowa, potem zakaz wprowadzania elementów przeszłości w nasz związek (tylko ja się tego trzymałam), potem postanowiłam uświadomić jemu jak czuje się osoba której się serwuje takie przykre słowa i porównania- NA JEGO POZIOMIE- tzn. jego metodami. Mówiłam o byłym w kontekście ich różnic wyglądu, skoro ja jestem mało kobieca to "Ty dla mnie, nie dość męski gdy tak o mnie dbasz". Jest o wiele bardziej ostrożny w słowach, bardziej wyczulony na to co może sprawić mi przykrość, lecz nie o zachowawcze działania doraźne mi chodzi. Ja chcę mieć pewność, że ta empatia i uczucie i wszystko razem "pełen pakiet" jest przez niego naprawdę chciany. Tylko wtedy mogę iść dalej. Na razie uważam, że jak każda mądra małpka przystosował się do środowiska by przetrwać. Ja oczekuję więcej, czas pokaże....

13

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

niesamowity obrót spraw.... odkąd jestem na tym forum poczułam napływ dodatkowych sił. Na co dzień  jestem asertywna, serdeczna ale bez przesady. Dla mojego lubego miałam wiele serca ale równie wiele wymagałam. Po półtorej roku związku przyszedł czas na podsumowania, samej ze sobą. Wczoraj byliśmy na spacerze, zeszło na tematy co by było gdybyśmy mogli mieć co chcemy, zrobić co chcemy... okazuję się, że rozpiętość naszych "skrzydeł" znacznie się różni. Do tego stopnia, iż moje musiałyby być podwiązane by lecieć na tej samej wysokości co mój luby. Niepostrzeżenie zeszliśmy na tysiąc innych tematów i.... przeklęłam w złości coś "w powietrze", nie mam zwyczaju obrażać nikogo. Usłyszałam, że jego BYŁA przynajmniej nie używała takiego języka. Zagotowało się we mnie.....ojjjjj niebezpieczny to stan. Nadmienię, że byli kiedyś zaręczeni i opuściła go po kilku latach z panem na motorze, przeżycie było tak bolesne, że i ja (choć to już 3 lata temu było, dla niego) musiałam ten żal na sobie odczuwać. Z czasem przerodził się (o dziwo) w sentyment za jej włosami, uśmiechem itd. DOŚĆ! Odparłam, że jego była-ukochana była tak kulturalna, że nawet na owym motorze odjechała po cichu robić..no cóż...
Mój luby tego nerwowo nie wytrzymał, odparł, że jestem poj......a!
Nigdy wcześniej nie przeklął na mnie, był to dla mnie szok! W sekundzie, gdy zaatakowałam dobre imię jego byłej-kobiety (zgodnie z faktami) ODEZWAŁ SIĘ LEW, tylko gryzł nie tego co trzeba. Zaatakował mnie, nadal widać coś do niej czuje. Ot cała boleść moja i prawda o jego miłości do mnie. Opowiedział się po czyjej stronie stoi- po mojej nigdy obiema nogami nie stanął.

nasi kochani chłopcy, upsss...miałam na myśli mężczyźni tongue

14

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

No to masz przynajmniej jasny obraz sytuacji. Prawda jest zbawienna, niezależnie od tego-jaka. I ważne, ze teraz a nie po znów jakimś czasie...
Możesz ruszyć naprzód, bo wiesz już na czym stoisz.

15

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

"Między tym, co słuszne, a tym, co błędne rozciąga się wielka przestrzeń. Tam się spotkamy. "

...no i się spotkałyśmy. pozdrawiam i dziękuję smile

16

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

pomóżcie mi. Jestem w związku małżeńskim od 4 lat. nigdy nie było kolorowo. raczej burza w szklance wody . nie wiedziałam że trafię na za przeproszeniem skur..... . to prawda nie wiem czemu ale ja podsumowałam te 4 lata czasu z człowiekiem . jest toksyczny chce kontrolować zmieniać . kiedy wpadliśmy przed slubem pokazał mi swoje oblicze . Kazał siedzieć mi cicho nie mam prawa nic wiedzieć co on wyprawia . dziś wiem że nie będę ponosić odpowiedzialność za jego czyny tylko on sam. przestała mu ufać wierzyć bo jak przychodzić z warsztatów tam go poznałam masakra.przynosi swoje wymyślone bajki. mowie wam śmiac sie chce jak to słyszę i tak ja wszystko dowiaduje się od pań z warsztatów. one nie były za ślubem. odradzały mi. żałuję że wyszłam za dupka. od umysłowo jest zdrowy ale jest mistrzem w opowiadaniu głupot. wypomina mi wszystko co źle robię. prawi morały . ślepa miłość tak robi.

17

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

kundzia26
ale masz czas i szansę to zmienić.

18

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie
Catwoman napisał/a:

kundzia26
ale masz czas i szansę to zmienić.

właśnie znalazłam schronisko w krakowie

19

Odp: Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

i dobrze, niech to będzie pierwszy krok ku lepszym zmianom. Trzymam kciuki smile

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak prawdziwej akceptacji ze strony partnera.. niszczy mnie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024