Przyjechales...tak jak miales w moje 31 urodziny...czekalam 3 miesiace az wrocisz i wyjedziemy razem do innego kraju,tak jak przez lata obiecywales. Siedzimy w tej przytulnej kawiarence,ktora sobie uplanowalam, na piętrze,kolo domu...zjemy obiad, trzymamy sie za rece,patrzymy w oczy,tak tesknilam,a teraz tu jestes!Nie moge sie Toba nacieszyc!!! Mowie,ze teraz to wszystko sie zmieni,ze bezie lepiej, bo sie kochamy i ulozymy sobie w innym miejscu,miejscu naszych marzen, zycie na nowo... Mowisz jak mnie kochasz i zrobisz dla mnie wszystko...ze mam Ci ufac,bo zrobisz dla nas jak najlepiej... Teraz bedzie juz tylko lepiej!...
Dzis patrze w okno na ta kawiarenke...nie bylo tam nas wtedy...nie bedzie nigdy...
Mowiles,ze nie zdradzisz,ze do konca swoich dni bedziesz mnie kochal,ze twoja milosc silniejsza jest niz smierc...Mowiles,ze jestem sensem Twgo zycia...ze jestem Twoim marzniem,ze kochasz ponad zycie! Mowiles 8 lat to... mowiles,ze do konca swoich dni bedziesz mnie kochal... Wiec umarles... koniec nastapil tak nagle...nie bylam przygotowana... Bo jak mam rozumiec "kochac do konca dni"... zy to nie jestes Ty...? Tamten Ty umarl, skoro i milosc ktora miala przetrwac smierc,umarla... Jestes juz innym czlowiekiem...zimnym,obojetnym...mowisz,ze nie kochasz... pojawil sie ktos,czulam to...Obwiniasz mnie... ze nie dales rady,ze sie klocilam...ale marny byl Twoj konakt z nami przez ten dlugi czas... nawet gdy nie mowilam,to chcialam bys mnie zrozumial...przeciez mnie znales! Mowiles,ze lepiej niz ja sama siebie...
Patrze na okno kawiarenki i zyję wyobrazeniem o naszej dalszej milosci...z czlowiekiem,ktory umarl ...
Samotne macierzynstwo jets takie ciezkie! Ona niczego nie rozumie jeszcze. Nie potrafie okazac jej milosci za dwoje... peklo mi serce... nie czuje tego juz do niej.
Z tego okna widzialam caly swiat,nasza przyszlosc, popijamy czerwone wino i idziemy z naszym dzieckiem do domu,potem bedziemy sie kochac...
Kochales sie ze mna na drugim spotkaniu,gdy przyjechales do naszego dziecka. POtem odjechales z powrotem za granice... Napisales,ze nadal nie chcesz jednak byc ze mna,ze juz nie kochasz... i nie pokochasz.
Popijam butelke wina w samotnosci,a ona spi obok. Sama. Zawsze spalismy w trojke. Tak ciezko mi sie przystosowac do tego samego miejsca, z ktorego poszlam za Toba,ale w innym czasie, kiedy porzucona musze byc tu z powrotem...Tylko 8 lat starsza i z kilkuletnim wyrzutem sumienia...
Nie potrafie zorganozowac sobie zycia po zyciu... nie umiem zrobic nic. Tylko czekam,choc nie mam na co. Nie potrafie zrozumiec konca. Przeciez oddales mi kiedys swoje serce! Jak dzis mam zyc... twoj chlod i obojetnosc zabija mnie kazdego dnia. Placzę gdy widze pary na ulicy,trzymajace sie za rece. MOje rece są puste. Moj swiat jest pusty. Moje zycie jest puste. I puste jest moje serce....
DLACZEGO to zrobiles?????