HEYKA
....
Czytając nie ktorych historie, postanowiłam sama napisac...pare lat temu zakochałam sie w kolesiu który był żołnierzem...Imponował mi pod każdym wzgledem..facet bajkaaaa przystojny , swietnie zbudowany, wysoki i do tego w mundurze..niestety nam nie wyszło..i za każdym razem szukałam i trafiałam znów na żołnierzy..Inni faceci mnie nie krecili...Obsesja. Interesowało mnie wszystko co związne z wojskiem, misjami a nawet zaczełam ogladac filmy dotyczace wojska, zołnierzy..Czasem mysle że jest to spowodowane tym że nie potrafie zapomniec o tamtym kolesiu....
No bo zielony + czerwony to polaczenie wystepujace w naturze bardzo czesto (to takie male nawiazanie do Twojego nicka). Zolnierze to czesto polmozgi. Jesli zalezy Ci na ciele a nie na wnetrzu to smialo, mozesz nawet sama pojsc do wojska ![]()
PS. Specjalnie uzylem slowa "czesto" a nie "zawsze" albo "przewaznie", zeby nie zostac posadzonym o myslenie stereotypami. Wiem co mowie (pisze).
W wojsku jest mniej półmózgów niż w innych grupach społecznych. Niestety rzucają się w oczy i rzutują na całą formację. Wystarczy jeden na stu, aby popsuć opinię. I również wiem co mówię, bo samemu służyłem.
Co do postu otwierającego - tak, to chyba jakaś obsesja jest ![]()
Wiesz, ja do wojska sie nie nadaje szkoda by mnie było...;) a co do wygladu - dla mnie jest wazny..a najbardziej wzrost, facet musi byc wysoki...obsessjaaaaa i nie umiem z niej sie wyleczyc..
Najlepsi komandosi sa niscy, ze juz nie wspomne o czolgistach ;-)
Co Ty myslisz ze mi sie podoba pierwszy lepszy......nieeeeee Jak ja widze niskiego zolnierzyka to smiac mi sie chce...
Ja bym jednak radziła uważać na tę grupę mężczyzn. Mój ojciec był wojskowym, więc miałam okazję obracać się trochę wśród ludzi jego pokroju. Apodyktyczni, bezkompromisowi, często nie potrafiący radzić sobie z negatywnymi emocjami, które później odbijają sobie na bliskich. Nie polecam.
moj maz to obecnie byly wojskowy - nigdy nie widzialam go wczesniej w mundurze bo mial inny rodzaj pracy i nie musial w nim chodzic na codzien. ale w dzien slubu zrobil mi niespodzianke i ubral sie w mundur. myslalam ze zemdleje na jego widok. Million Dollar Babe! Wow. To ze jest przystojny to jedno ale w mundurze ech.....nigdy mundur mnie nie pociagal. a teraz.....jak tak sobie patrze na tych innych mundurowych......uuuu mezczyzni na medal.
Moj maz ma ciezki charakter, moze to zwiazane z byla praca mundurowa. Moze poprostu z jego osoba. Ale nie jest aroganckim polglowkiem ze sztywnymi zasadami. Dlatego wiem, ze z tym mundurem to ta slabosc wcale nie oznacza tylko sexy wygladu
Inny rodzaj ludzi poprostu.
__________________________________________
Wieczne Miasto BG
Spróbuję napisać post nie urażając nikogo. Wg mnie totalnym brakiem wartości wewnętrznej jest kiedy kobieta szufladkuje facetów.
A co jeśli czysto hipotetycznie zakocha się w Tobie wesoły,inteligentny, z poczuciem humoru, ładną sylwetką urzędnik?
Od razu go skreślisz, czy wyślesz do wojska?
Spróbuję napisać post nie urażając nikogo. Wg mnie totalnym brakiem wartości wewnętrznej jest kiedy kobieta szufladkuje facetów.
A co jeśli czysto hipotetycznie zakocha się w Tobie wesoły,inteligentny, z poczuciem humoru, ładną sylwetką urzędnik?
Od razu go skreślisz, czy wyślesz do wojska?
Sugerujesz mi że jestem osoba bez wartościowa ?? Każdy ma swoj gust....wiesz mowiac nie skromnie nie jeden we mnie np urzednik byl zakochany ale nie odpowiadal mi...
moj maz to obecnie byly wojskowy - nigdy nie widzialam go wczesniej w mundurze bo mial inny rodzaj pracy i nie musial w nim chodzic na codzien. ale w dzien slubu zrobil mi niespodzianke i ubral sie w mundur. myslalam ze zemdleje na jego widok. Million Dollar Babe! Wow. To ze jest przystojny to jedno ale w mundurze ech.....nigdy mundur mnie nie pociagal. a teraz.....jak tak sobie patrze na tych innych mundurowych......uuuu mezczyzni na medal.
Moj maz ma ciezki charakter, moze to zwiazane z byla praca mundurowa. Moze poprostu z jego osoba. Ale nie jest aroganckim polglowkiem ze sztywnymi zasadami. Dlatego wiem, ze z tym mundurem to ta slabosc wcale nie oznacza tylko sexy wygladuInny rodzaj ludzi poprostu.
__________________________________________
Wieczne Miasto BG
Widze ze ktos mnie rozumie ![]()
Nie pisz dwóch postów pod rząd bez wyraźnej potrzeby. Jeżeli chcesz coś zmienić, lub dopisać wystarczy kliknąć przycisk edytuj.
moderatorka apoteoza
to nie szufladkowanie.......to preferencje.....jedni wola blondynki inni blondynow a ona woli zolnierzy ![]()
... i smieje sie z niskich ;-) To jest troche płytkie xD
Spotykalam sie z żołnierzem nawet mieszkalismy razem.Wybuchowy,nerwowy,wulgarny,czesto pił,chciał podniesc na mnie rękę ale nieraz sie opamiętał i kopał w drzwi,w scianę,rzucał laptopem po pokoju,kobieciarz,kase miał ale wydawał na drobiazgi,nabrał kredytów na imprezy,pozniej nie wiedzial jak to spłacić...ale był inteligentny i ciało miał fajne...po 8-miu miesiacach uciekłam od niego,to była dobra decyzja i nie załuje:)
14 2012-04-19 19:22:36 Ostatnio edytowany przez truskkaweczka (2012-04-19 19:24:26)
Kiedys poznałam fajnego kolesia, byl żołnierzem.zajebisty pod wzgledem charakteru jak i wygladu...znalismy sie prawie rok ..jestem osoba wybredna, przebieram, wybieram w facetach..ale o nim nie potrafie zapomniec. Zaluje ze wtedy pozwoliłam mu odejsc,( misja) zmieniłam nr tel i kontakt sie urwał..i od tego momentu szukam kogos by go zastapil..Przez przypadek poznałam tez żołnierza, zajebisty z wygladu ale juz po pierwszym spotkaniu wiedziałm ze nie idzie mu ufac i kolejnego nie chciałam ..pozniej poznałam kolesia 44 lata tez zielony, gdzie on nie byl itp Fajnyy ale nie mialam ochoty na kolejne spotkanie...Nie dawno przez pewien portal tez poznalam zielonego..nie zgodziłam sie na spotkanie, bo juz po esach było widać ze jest z nim cos nie tak...duzo sie na słuchałam o zolnierzykach,jednak wiem ze nie kazdy jest taki sam..znalam go troche czasu wiec wiedzialam jaki jest..i teraz bardzo zaluje ze tak potoczyly sie nasze losy..
Tak na prawde to normalne, ze jesli w jakis sposob utracilo sie ta milosc, to szuka sie osoby podobnej (albo wrecz przeciwnie). Ale mysle ze mundur to nie to, co w nim widzialas...
... i smieje sie z niskich ;-) To jest troche płytkie xD
kazdy ma swoj gust...nigdy nie umawialam sie z facetami ktorzy mieli ponizej 180 cm, chociaz sama mam 170 cm..
mam paru znajomych mundurowych ;p heh ale kazdy sie tylko przechwala ;p podac Ci namiary ?:S
hmm...truskaweczko, moze nadejsc taki dzien, w ktorym zakochasz sie w mezczyznie ze wzrostem 160 i nie bedziesz zwracala uwagi czy wysoki, czy w mundurze, bo zwyczajnie nie bedzie mialo to dla Ciebie zadnego znaczenia w danym momencie. Nastepnie uwazam, ze ludzi sie nie szufladkuje, nie kazdy mundurowy to apodyktyczny prostak,a ksiegowy nudny anemik, to przeciez zalezy od czlowieka. dziekuje
mam paru znajomych mundurowych ;p heh ale kazdy sie tylko przechwala ;p podac Ci namiary ?:S
Nie , dzieki ...
heh ok
Nigdy w facecie który ma 160 cm...bo tacy dla mnie nie istnieja..
22 2012-04-19 21:32:29 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-04-19 21:35:58)
Nastepnie uwazam, ze ludzi sie nie szufladkuje, nie kazdy mundurowy to apodyktyczny prostak,a ksiegowy nudny anemik, to przeciez zalezy od czlowieka. dziekuje
Oczywiście ludzi się nie szufladkuje, ale muszę przyznać, że krążący o wojskowych stereotyp, bardzo często sprawdza się w życiu. Znam kilku żołnierzy, z jednym miałam swego czasu dość bliskie relacje, ale nic z tego nie wyszło, bo byłam zbyt pyskata i nie dałam sobie w kasze nadmuchać, jednym słowem stawiałam się, bo chciałam normalnej relacji, a nie życia w ciągłym stresie jak na poligonie. W zasadzie dzisiaj się z tego cieszę, nie byłabym szczęśliwa z tym człowiekiem.
Nie będę odnosiła się do wszystkich mundurowych, napiszę o wojskowych, bo o nich wątek. W większości mogą być apodyktyczni, niestety tych co znam nie znoszą sprzeciwu i bardzo często narzucają swoją wolę innym, również lubią sobie wypić, bywają wulgarni i wybuchowi, ale na pewno nie nazwałabym ich prostakami, bo przy tym wszystkim muszę przyznać, że każdy z nich jest szalenie inteligentny (właściwie nie ma tematu, którego nie mogłabym poruszyć w ich towarzystwie), podziwiam ich za ogólne zorganizowanie. W większości są to ludzie naprawdę ogarnięci.
A czy Ty truskaweczko masz obsesję na ich punkcie, nie wiem? Być może lekką tak ![]()
![]()
Hmm, myślę, że po prostu tamtem facet był dla Ciebie ideałem, byłaś zakochana i stąd ta fascynacja żolnierzami, bo porównujesz innych do niego. Ale uwierz mi, że gdy sie w kimś zakochasz tak naprawdę, to nie będzie Cie to obchodziło czy jest żołnierzem, czy nie. Mi się podobali bruneci z niebieskimi bądź brązowymi oczami i byłam pewna, że na bank zakocham się w kimś kto będzie tak wyglądał... Tymczasem mój chłopak jest blondynem o zielonych oczach
i jestem w nim zakochana. I nie wymieniłabym go na żadnego innego bruneta ![]()
Oczywiście, możliwe, że zakochasz się w żolnierzu, skoro tak na nich polujesz, ale nie skreślaj innych facetów. Zreszta, podejrzewam, ze jak będziesz szukać to na siłę nie znajdziesz, facet sam się pojawi ![]()
W większości mogą być apodyktyczni, niestety tych co znam nie znoszą sprzeciwu i bardzo często narzucają swoją wolę innym, również lubią sobie wypić, bywają wulgarni i wybuchowi, ale na pewno nie nazwałabym ich prostakami, bo przy tym wszystkim muszę przyznać, że każdy z nich jest szalenie inteligentny (właściwie nie ma tematu, którego nie mogłabym poruszyć w ich towarzystwie), podziwiam ich za ogólne zorganizowanie. W większości są to ludzie naprawdę ogarnięci.
Dodałbym, że większość żołnierzy jest uparta do tego stopnia, że woły i osły wysiadają.
Żołnierzy podziwiasz za zorganizowanie? Różne rzeczy słyszałem o wojsku, ale nigdy żeby było zorganizowane....i tym razem nie żartuję, ani nie ironizuję - piszę poważnie....jak dla mnie to przykład niegospodarności i niezorganizowania. Zarówno na stopniu indywidualnym, jak i systemowym. No, ale widać masz inne doświadczenia od moich. Zorganizowanych policzyłbym na palcach jednej ręki (w każdej kompanii) - reszta ma podejście "jakoś to się załatwi/jakoś to będzie". A przy tym - i to przyznaję z bólem - sporo jest wśród żołnierzy zwykłych kombinatorów i drobnych złodziejaszków. Odnoszę subiektywne wrażenie, że coraz więcej....ale to mnie akurat nie dziwi biorąc pod uwagę społeczne nastawienie do mundurówki jak i nastawienie państwa do samych żołnierzy. No ale jest to temat na osobną dyskusję...
Żołnierzy podziwiasz za zorganizowanie? Różne rzeczy słyszałem o wojsku, ale nigdy żeby było zorganizowane....i tym razem nie żartuję, ani nie ironizuję - piszę poważnie....jak dla mnie to przykład niegospodarności i niezorganizowania.
Ja nigdy w wojsku nie byłam i się nie wybieram, tak więc nie wiem jak tam jest. Wypisałam tylko cechy, które jako pierwsze przychodzą mi na myśl, w przypadku żołnierzy, których znam. To może mieć się nijako do wojska i całej armii. W życiu są naprawdę zorganizowani i poukładani, aż zbyt przesadnie, dlatego o tym wspomniałam. Zresztą nie każdy będzie taki sam.
Mój mężczyzna jest wojskowym. Dla mnie jest ideałem. poukładany, zorganizowany. W sytuacjach prywatnych wszystko ustalamy wspólnie. Mówi, kiedy wychodzi z pracy ma dość zarówno zarządzania innymi, jak i tego, że ktoś nim zarządza i dlatego w związku szuka partnerstwa.
Truskkaweczko piszesz, ze zaczyna cie fascynować wszystko co związane z wojskiem włącznie z misjami. Zastanów się nad tym naprawdę porządnie. Nie wiem co cię fascynuje w sytuacji, gdy twój mężczyzna wyjeżdża na pół roku, w tym czasie nie będziecie się widywać, choćby nie wiem co się działo nie przyjedzie do ciebie. Nawet nie będzie mógł do ciebie zadzwonić wtedy kiedy ty byś tego chciała, tylko wtedy kiedy jemu pozwolą- co jeżeli wtedy ty będziesz w szkole, albo w pracy (nie wiem ile masz lat) i nie będziesz mogła odebrać. Jesteś gotowa na tygodnie nie rozmawiania ze sobą? A na dodatek stamtąd nie wszyscy wracają! Myślałaś o tym w ogóle?
Bardzo kocham swojego Ł. i nie zamieniła bym go na żadnego innego, ale to wcale nie jest łatwe życie. Jest wiele problemów z którym nie boryka się ktoś, kto spotyka się z "urzędnikiem". W tej chwili oboje mieszkamy w Warszawie, ale... we wrześniu on przeprowadza się 300 km dalej bo tam jest jego nowa jednostka. Ja nie mogę z nim pojechać ze względu na studia. Jak myślisz jak się z tym czuję? Nie najlepiej. Co ty zrobiła byś w takiej sytuacji?
Radze ci dobrze zastanów się nad takimi sprawami zanim stwierdzisz, ze nikt oprócz wojskowych cię nie interesuje.
27 2012-06-17 10:30:54 Ostatnio edytowany przez Dagger (2012-06-17 10:34:36)
A ja myślałem, że w tym temacie chodzi o kolor oczu
.
Za mundurem panny sznurem.
Nigdy w facecie który ma 160 cm...bo tacy dla mnie nie istnieja..
Muszę z przykrością stwierdzić że chyba bardzo powierzchownie traktujesz facetów. Jest z pewnością wielu bardzo fajnych facetów którzy mierzą mniej niż te twoje wzorcowe czy upragnione 180cm . A ci którzy dla ciebie nie istnieją ( czyli mają ok 160cm)??? Szkoda gadać...
I żeby było jasne nie mówię tego bo mam kompleksy ( mam 188cm i kawał chłopa ze mnie) ale gdyby dziewczyna mi powiedziała kiedys że jej się podobam bo jastem wysoki to raczej bym sie z nią drugi raz nie umówił. Ja nigdy chyba nawet nie myślałem o kobietach w takich kategoriach jak np . wzrost , waga czy rozmiar biustu. Bez sensu takie szukanie pod wymiar...
Witam. Faktycznie znam troche srodowisko wojskowych. Rozni sa tam ludzie ale najczesciej przejawiaja się jedna cecha :-) ich zorganizowanie polega na wystawianiu palca wskazujacego. Panowie ktorzy maja stopnie oficerskie bardzo szanuja swoj mundur. Owszem trzeba przyznac ze sa wsrod nich ludzie inteligentni ale jak ktorys już jest wizjonerem to zyje wg zasady ze na rozkaz nie ma rzeczy niemozliwych. Wykonac i już. Ale jest to tez srodowisko bardzo specyficzne. Sama spotykam się z zolnierzem i czasami trafia mnie szlag ze mundur jest wazniejszy od rodziny i nie mowie tu tylko o wykonywaniu pracy. Zauwazylam tez ze otoz Ci Panowie maja dosc wysokie mniemanie o sobie (zreszta czasem niewiadomo z jakiego powodu). Dla mnie osobiscie czlowiek to czlowiek.
30 2015-03-26 10:49:08 Ostatnio edytowany przez rysiek_złotooki (2015-03-26 10:53:11)
truskkaweczka napisał/a:Nigdy w facecie który ma 160 cm...bo tacy dla mnie nie istnieja..
Muszę z przykrością stwierdzić że chyba bardzo powierzchownie traktujesz facetów. Jest z pewnością wielu bardzo fajnych facetów którzy mierzą mniej niż te twoje wzorcowe czy upragnione 180cm . A ci którzy dla ciebie nie istnieją ( czyli mają ok 160cm)??? Szkoda gadać...
I żeby było jasne nie mówię tego bo mam kompleksy ( mam 188cm i kawał chłopa ze mnie) ale gdyby dziewczyna mi powiedziała kiedys że jej się podobam bo jastem wysoki to raczej bym sie z nią drugi raz nie umówił. Ja nigdy chyba nawet nie myślałem o kobietach w takich kategoriach jak np . wzrost , waga czy rozmiar biustu. Bez sensu takie szukanie pod wymiar...
Popieram. Ciekawe co czułaby truskaweczka gdyby ten jej wymarzony zielony powiedział: "No niby fajna jesteś, ale ja lubię z biustem 75c, inne dla mnie nie istnieją". Albo wrócił do domu po spotkaniu z Nią i tak pomyślał, po czym zerwał kontakt...
Miło truskaweczko?
I też nie mam kompleksów ( były zielony, III i VII kontygent wojskowy IRAQ (2003 i 2006) 187cm, 91kg, bez tłuszczu)
Ludzie to co robimy...do nas wraca...
Tak pustego dziewczęcia dawno na tym forum nie było, nawet wliczając w to mnie. ![]()
Fakt, dawno nie było, bo wątek jest sprzed trzech lat...
Wątpię więc, żeby autorka w ogóle jeszcze tu zaglądała.
mój ojciec to były wojskowy i mogę powiedzieć ze większość to psychopaci
Mój chrzestny jest wojskowym, ale ee... nie wiem, nie służy w wojsku? Nie wiem, jak to się mówi. Kiedyś służył (?), śmigał w mundurze, teraz ma normalną pracę. I nie widać po nim nic stereotypowo żołnierskiego - zachowuje się normalnie, jest bardzo kulturalny i taki no... gentleman. Mój drugi wujek też jest żołnierzem, ale nie takim, co to siedzi bezpiecznie na tyłku, tylko był na wszystkich misjach, na jakich tylko mógł - te wszystkie Iraki, Afganistany. ;p I to przez kilkanaście lat w tym siedział. A na co dzień - przemiły człowiek, świetny kontakt z dziećmi, bardzo dowcipny, po prostu taki do rany przyłóż. No i mój kuzyn, on to w sumie nie wiem, co w tym wojsku robi, ale wojskowym jest. Tego to za żołnierza nigdy nikt by nie wziął.
Jak był mały, to zawsze uchodził za tego najcichszego, najspokojniejszego i w ogóle najgrzeczniejszego chłopca ever.
Jest ode mnie starszy o jakieś 8 lat, jak byłam mała, to się mną opiekował. I dalej jest oazą spokoju, nigdy nikogo nie urazi, myśli o innych. Nie wiem, skąd te stereotypy. A, no i mój dziadek ze strony ojca jest wojskowym, jedyną wojskową cechą jest to, że niedosłyszy po huku (nie wiem czego, ale coś tam huczy xD).
W sumie mnie wojsko ani ziębi, ani grzeje. Jedyne co, to sobie na swój potencjalny ślub załatwiłam salwę od żołnierzy, wujek albo kuzyn mają mi ich załatwić. Kuzyn miał taki szpaler, jak wychodzili z kościoła, potem salwa i coś tam. Dużo fajniejsze niż rzucanie ryżem. Ale do tego nie potrzebuję faceta żołnierza. ![]()