czesc. chcialam wam zadac pare pytan.. bo sama sie bije z myslami i ciezko mi cokolwiek wymyslec.. sprawa oczywiscie... dotyczy faceta bo z kim laska moze miec problem;) chodzi o to.. ze spotykam sie z facetem w wieku 27 lat ja mam 22... jest wspaniale, mozemy pogadac na wszytskie tematy, posmiac sie, pozartowac, kiedy go potrzebuje jest przy mnie... przy nim moje problemy sa i jego problemami... naprawde jest mi w jego obecnosci bardzo dobrze. Problem polega na tym ze... kazdy mi mowi ze to facet nie dla mnie, bo jest starszy, twierdza ze chce mnie wykorzystac - rozkochac i zostawic, ze bede cierpiala itp.. rozmawialam z nim o tym... mowil mi ze jestem dla niego wazna i ze nie chcial by mnie skrzywdzic... ze lata kiedy robil glupoty i rozne szalenstwa juz sa za nim...
kiedy siedze sama mysle o tym.. podobno w kazdej mysli jest czesc prawdy.. nie wiem co mam zrobic.
Znajomi doradzaja mi zeby sobie darowala ta znajomosc... a ja wewnetrznie nie chce bo czuje sie przy nim doskonale... co myslicie?? ;/