Witam, jestem po raz pierwszy na takim portalu, poniewaz chcialabym sie podzielic (doradzic) w sprawie moich problemow z mezem. Otoz z moim mezem znamy sie od 7 lat z czego 5 lat w malzenstwie. Za maz wyszlam majac 19 lat, gdyz zaliczylismy wpadke, choc to nie byl jednyny powod gdyz sie kochalismy. Wszystko bylo ok poki nie wzielismy slubu, chyba wtedy poczul ze wszytko moze, zaczal chodzic po imprezach sam, a zostawalam w domu sama z malenkim dzieckiem, wszyscy byli i nadal sa wazniejsi ode mnie i od dziecka, kazdy wolny czas spedzal poza domem, kazda niedziele tak samo, wiecznie siedzialam sama w domu, gdyby nie moi rodzice to chyba bym oszalala, przez tez caly czas klucilismy sie przedewszystkim o to ze nie spedza z nami czasu ze duzo pije alkoholu, ale on wtedy mi wiecznie wypominal ze ze jemu wszystko sie nalezy bo ona pracuje a ja nie. nie pracowalam gdyz z racji tego ze mialam dziecko w tak mlodym wieku chcialam dokonczyc szkole srednia a nastepnie studia - co mi sie udalo. Wiele razy podczas klutni wyszedl z domu od tak i mowiac ze nie chce ze mna byc, i jechal do swojej mamusi, poczym po kilku dniowym piciu, wracal do domu zeby sie spakowac i wyprowadzic, a ja zachowywalam sie jak histeryczka i prosilam zeby nas nie zostawial. Oszukiwalam wtedy sama siebie i wszystkiech wkolo ze wszystko jest wporzadku. I tak w kolko toczylo sie moje zeycie ze przy klutni nas zoatawial na pare dni, lecz pozniej to on prosil mnie zebym dala mu ostatnia szanse - oczywiscie wielkokrotnie. moje uczucia zostaly naprawde zranione, a zaufanie zniszczone do zera, nie wiem kiedy znowu wyjdzie z domu i nas zostawi, nie wiem kiedy znowu uslysze te bolesne slowa - nie chce juz z toba byc; tak jestem tego pewny; ze slub byl jego najgorszym dniem w zyciu i decyzja;. Mam dosc juz jego agresji. Ostatnie swieta tez zepsul gdy przy klotni grozil ze sie zaraz wyprowadzi ze to dla niego nie problem. pozniej na drugi dzien przemyslalam wszystko i powiedzialam mu ze powinnismy sie rozstac, ze nie ma sensu zebysmy byli ze soba poczym wyszedl do pracy, a pozniej znowu zaczal mnie przepraszac mowic ze mnie kocha, zebysmy zaczeli wszystko od nowa..... i co i znowu to samo, dzis znowu gdzies sobie wypil, nie odzywalam sie na to, ale kiedy podszedl do naszego dziecka z ktorym nie ma dobrych kontaktow, bo nigdy nie poswiecal nam czasu, dziecko zaczelo go odpychac, nie chcialo zeby go przytulil, to on zaragowal do niego z wielka agresja, i to mnie rozjuszylo i powiedzialam mu zeby sie nie zblizal do dziecka i zeby wyszedl do innego pokoju ze ja na to nie pozwole, a on oczywiscie znowu do mnie ze nigdy sie nie dogadamy i ze jutro odchodzi, bo dzis mu sie juz nie chce bo jest spiacy i poszedl spac.
Przestalam sie juz na takie rzeczy odzywac bo nie mam sil juz na awantury przez ktore przechodzialam wczesniej, nie chce zeby moje dziecko tego wiecznie sluchalo, a poza tym juz czasem sie boje bo nie wiem czego moge sie spodziewac, nie raz mna szarpal, mialam juz siniaki na rekach przez niego, stol byl polamany itp. dla mnie takie zachowanie nie jest chore. nie mam pojecia co zobic, bo wiem ze jak sie rozstaniemy to on zacznie pic i cos wiecej wywijac. boje sie tez ze moze kiedys bede zalaowac bo przeciez go kocham, ale nie moge pozwolic, zeby ciagle mnie tak traktowal. Mam uczucia tak jak wszyscy inni, i nie moze mnie ktos tak ranic i nadwyrezac mojego zaufania. nie wiem co mnie czeka jutro, nie wiem co mnie czeka, za miesiac ani za dzieciec lat, nie wiem kiedy znowu wyjdzie i nas zostawi, a ja glubia i nawiwna zawsze sobie obiecuje ze ostatnia daje mu szanse a pozniej daje kolejna. czesem marze o tym zebym miala tyle sily i odwagi zeby to skonczyc, ale nie wiem tez co bedzie najlepsze dla mojego dziecka bo ono jest dla mnie najwazniejsze i dla niego zrobie wszystko.
Wiem,ze jest Ci ciężko, mi samej ciężko było się rozstać z człowiekiem, którego do teraz kocham...
Ale wiesz, teraz czuję się lepiej, częściej się uśmiecham..
Pomyśl sobie jaka czeka was przyszłość z tym mężczyzną..
A jego wyprowadzki to takie szantaże emocjonalne- pozwól mu i go nie zatrzymuj ale jak wyjdzie to postanów sobie,że wyszedł ostatni raz i napisz mu to później w smsie,żeby był świadomy.
On czuje,że jesteś słabsza od niego i dlatego tak się bawi Tobą..
Pomyśl o dziecku, ja sama mam dziecko i powiem Ci szczerze,że wolę być sama niż z człowiekiem, który na oczach mojego dziecka będzie się awanturował,nie pozwalaj sobie na to..
Uszy do góry, i daj sobie spokój- pomyśl jak Twoje życie z nim będzie wyglądało za kilka lat, skoro już teraz jest taki..
czesc ....sluchaj wiem z wlasnego doswiadczenia,ze takie tlumaczenie dzieckiem nie wyjdzie nikomu na dobre,Ty bedziesz sie meczyla,on dalej bedzie robil co mu sie podoba,a dziecko bedzie na to wszystko patrzec...Troche wiary w siebie a napewno dasz sobie rade bez meza,zczasem kogos poznasz kto bedzie Ciebie i dziecko szanowal....Glowa do gory,nie dawaj sie...
Prosze was o rade....Jestem z rozwodnikiem ktory ma dziecko,podejrzewam ze on nadal kocha swoja zone,miotam sie ze swoimi uczuciami.On twierdzi ze jej nie kocha,ale czasami robi takie zeczy ze trudno mi w to uwierzyc....Trzyma w naszej sypialni na polce zdjecie ich trojki on,ona i dziecko,czy to normalne?Trzyma jej listy do niego,gdy mu zwrocilam uwage nakrzyczal na mnie ze to sa jego listy,jego pamiatka i bedzie je trzymal....jest mi cholernie przykro,czuje ze sie od niego oddalam,jestem mlodsza od niego o 15 lat mam 27 lat,czy jest sens sie w to dalej pakowac,jestem z nim juz 4 lata,wczesniej na pewne zeczy nie zwracalam uwagi,teraz zaczynam dostrzegac..ja chyba nie moge byc w takim zwiazku...Pomocy....
Nadia44 a ile lat temu rozwiódł się z żoną i dlaczego?? jak się kogoś kochało naprawde to tak naprawde nigd nie przestaje się go do końca nie kochać, zawsze cos w sercu zostaje to że ma pamiątki po swojej dawnej rodzinie nic nie oznacza, że cię nie kocha czy cos
ona2007 Ja mam wrażenie że ten facet sam nie wie co chce raz Cię kocha raz nie raz Cię pszeprasz raz jest agresywny, on nie jest ani dla Ciebie ani dla dziecka dobra przyszłości, tylko obydwoje będziecie przez niego cierpieć, bądż silna i zostaw go jezeli nie dla siebie to dla dziecka( mówisz że jest agresywny, nie wiadomo co się jeszcze wydarzy, a raczej się nie zmieni), jesteś jeszcze młoda zdązysz sobie ułozyć życie bez niego
Witam, jestem po raz pierwszy na takim portalu, poniewaz chcialabym sie podzielic (doradzic) w sprawie moich problemow z mezem. Otoz z moim mezem znamy sie od 7 lat z czego 5 lat w malzenstwie...
Kobieto wlasnie pomysl o sobie i o dziecku.
Co on wam robi? Na pewno szczescia nie daje.
Jest zbyt pewny siebie i gra na Twoich emocjach.
NIe boj sie pokazac, ze jestes CZLOWIEKIEM, ktory nie jest zabawka, ze potrzebujesz szacunku, bezpieczenstwa i prawdziwego uczucia.
Jak bedziesz zwlekala to sama sobie zgotujesz patologiczna rodzine. To jest dobre dla dziecka?
Nastepnym razem jak bedzie chcial sie wyprowadzic ale JUTRO...Ty go spakuj, i niech wynosi sie juz DZISIAJ!
Swoim zachowaniem krzywdzisz siebie i przede wszystkim dziecko.