bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Witam , jest to moj pierwszy watek na forum, wiec prosze o doze wyrozumialosci. Zdecydowalem sie na podzielenie sie z Wami moja historia poniewaz jestem u kresu wytrzymalosci i bede wdzieczny za wysluchanie oraz ewentualna "porade". Naprawde nie wiem co mam robic!!!, czuje sie w pulapce , nie moge spac ani oddychac, chyba mam ataki paniki.
Zaczne od tego, ze kilka lat temu uwiedziny pokusa lepszego zycia, zdecydowalem sie na wyjazd do UK. Poniewaz nie znalem dobrze jezyka musialem zaczac od sprzatania, praca która wykonywalem nie dawala mi zadnej przyjemnosci, bylem jedynym Polakiem, a otoczenie nie bylo sprzyjajace, ciagle docinik typu "faster fuckig Poles", spowodowaly , ze rzucilem prace i zaangazowalaem sie w dzialanie na rzecz lokalnej Polonii. Jednak i tu spotkala mnie porazka, dalem sie wodzic za nos i wyszlo na to, ze moja praca swietnie wplynela na rozwój kariery kolezanek i kolegów. Nie pracuje juz rok, a do tej pory nie potrafie sie pozbierac, jestem gdzies posrodku, nie umiem zamknac sprawy zwiazanej z byla praca. Ciagle rozwazam czy mam prawo sie czuc wykorzystany , czy sam siebie wykorzystalem, poza tym obraz mojej osoby bardzo sie zaburzyl.Mam poczucie, ze jestem na dnie, ze do niczego sie nie nadaje, nie mam zadnych talentów ani zdolnosci. Nie umiem sie komunikowac z ludzmi i mam przerost ambicji.
Boje sie , ze wszyscy w miasteczku beda mnie wytykac palcami i smiac sie ze mnie, dlatego prawie nigdzie nie wychodze. Na zasadzie , ze to ten kretyn co myslal, ze zbawi swiat a nie wzial pod uwage, ze jest za maly do pracy dla emigrantów. Zeby nie popasc w calkowita depresje wybralem sie do szkoly, oczywiscie chcialem dostac sie na studia, ale moj jezyk nie jest na odpowiednim poziomie wiec wybralem kurs po którym móglbym rozpoczac studiowanie, niestety nie dostalem sie na niego, spadlem poziom nizej, okazalo sie , ze moj angielski pozostawia wiele do zyczenia, a matematyka na poziomie szkoly podstawowej jest dla mnie za trudna. Kompletna zenada i kompromitacja, wiele oplakanych nocy i stresujacych dni. Jednak dalej chodze na ten kurs i nie wiem czy zrezygnowac czy zostac. Przerasta mnie podjecie decyzji, zaufanie sobie, nie wiem co czuje, gubie sie.Mam wrazenie, ze wszyscy za moimi plecami sie ze mnie smieja , ze próbuje chodzic na kurs jak nie rozumiem co czasem do  mnie mówia, bo maja straszny akcent, boje sie , ze jak powiem, ze nie rozumiem to mnie wysmieja.Nie umiem sie wyslowic i zaczynam sie jakac.
Nie mam tu przyjaciól, nie mam tez w nikim  wsparcia, ojciec alkoholik, z macocha tez nie mam najlepszego kontaktu i poczucie, ze zonie tez nie moge zaufac.
Czuje , ze sie pogubilem, moze ktos z Was drodzy forumowicze wie jak sie z twgo wyplatac? sad

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez afadro (2012-01-27 10:32:31)

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Może wybierzesz się do psychologa. Jesteś potwornie zakompleksiony, a otoczenie jeszcze pogłębia to.

3

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Widać że bardzo się starasz polepszyć swój stan życia, tylko że niestety te przeciwności losu potrafią wszystko zepsuć. Ale nie wolno się poddawać. Na pewno masz jakiś potencjał w sobie tylko trzeba go odkryć. Warto byłoby z kimś podzielić się swoimi myślami. Jeśli nie żona to może jednak psycholog będzie dobrym rozwiązaniem? Nie bój się pomóc sobie. Mam nadzieję że uda Ci się podnieść z tego okropnego dołka.

4

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

witam cie!
a nie mogłbys zmienic otoczenia?? Ja rowniez mieszkam w UK i wiem ile nieprzyjemnosci moe spotkac czlowieka...z tego co wiem na kursie ( bo chyba chodzis na kurs jezyka angielskiego tak?) aby nauczyc sie jezyka nauczyciel powinien znac dwa jezyki chyba...no bo jak masz sie niby tego nauczyc?jaki wtedy sens takiego kursu jest?Zastanawia m,nie czy nie mogłbys zmienic miasta?zaczac od nowa z podniesiona głowa... - oto ja..zamykam za soba rozdział niepowodzen a zaczynam nowy - moje nowe zycie ktore bedzie wspaniałe bez lekow i obaw...jesli sie bedziesz staral tak jak do tej pory uda Ci sie napewno!

5

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Dziekuje za cieple i mile slowa, które dodaja odrobine otuchy, to dla mnie bardzo wazne, tak jestem potwornie zakompleksiony i nie wiem jak moge to zmienic. Jakis ogólny paraliz mnie dopadl i nie potrafie jasno myslec, jedno co wiem to to , ze obecny stan mnie wykancza. Myslalem o zmianie miejsca zamieszkania, ale jak spojrze wstecz to przeprowadzalismy sie z zona po kilkanascie razy, rózne miasta w Polsce i w koncu dobici brakiem jakich kolwiek perspektyw w Polsce zdecydowalismy sie na wyjazd za granice. Poniewaz zona ma fach w reku zdecydowalismy, ze ona pierwsza wyjedzie. Tak sie stalo, ze los sie do niej usmiechnal i pojawila sie szansa w postaci otworzenia wlasnego biznesu, w tak zwanym miedzyczasie dowiedzielismy sie, ze nie mozemy miec dzieci z zony przyczyny. Poczulem sie przez nia odepchniety i pozostawiony sam sobie, rzucilem sie w wir "przyjemnosc", lacznie z kompromitujacy i naglym wybuchem uczucia do praktykantki w mojej ostatniej pracy. Chodze do psychologa, ale mam wrazenie, ze krece sie w kólko. Nie zawsze rozumiem co do mnie mówi , ale przynajmniej mam miejsce gdzie moge wyplakac moje poczucie zalosci. Co do kursu to mieszkam w malym miasteczku i nie ma tu zbyt wielkich mozliwosci wyboru. Nie ma szkoly w której bylyby organizowane lekcje angielskiego z polskim nauczycielem. Obecnie uczeszczam  na kurs,  który nazywa sie Adults Opportunity, ale okazuje sie, ze jest dla mnie za trudny.Chodze równiez na angielski, ale tak jak wspomnialem jest prowadzony tylko w jezyku angielskim.  Mysle , ze problem tkwi w jezyku, wszystkiego musze sie domyslac i lapac kontekst, ale nie zawsze jestem pewien czy faktycznie dobrze zrozumialem, wiec powoduje to we mnie wzmorzone poczucie "ofiary losu", która nie moze byc niezalezna. Powrót do Polski bylby dlamnie porazka, bo nie mam nic, zadnego zawodu, doswiadczenia zawodowe jest pobierzne i nie jestem niczego pewien na tyle by móc dzialac samodzielnie. Dodatkowo musialbym zamieszkac z rodzicami a to moze sie skonczyc jeszcze wieksza depresja. Niestety nie mam wlasnego mieszkania ani nikogo u kogo móglbym sie zatrzymac. Dodatkowo podczas kursu przekonalem sie, ze nic nie umiem i nic o sobie nie wiem, jakie sa moje mocne strony, umiejetnosci, co chcialbym robic w zyciu, kompletny brak pomyslu na siebie. Obecnie jestem na utrzymaniu zony, która pewnie ma mnie dosc bo ciagle wyjezdzam lub zostaje, zona mówi, ze powinnienem sie skupic na jezyku, ale jej zdanie zawsze musze wymusic i nie czuje, ze jest ze mna szczera, ciagle mi mówi zebym wzial sie w garsc i przestal sie mazgaic. Zamknac przeszlosc i isc do przodu.  Rozumiem , ze moje zachowanie moze byc dla niej meczace. Sa takie dni kiedy mysle zeby ze soba skonczyc, bo nie widze dla siebie zadnego rozwiazania.

6 Ostatnio edytowany przez fabienka (2012-01-27 13:53:34)

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Moj drogi..chaotycznie strasznie piszesz ale mniej wiecej rozumiem ze pojawił sie u Ciebie inny problem o ktorym wczesniej nie napisales...sytuacja wyglada tak:
Masz zone ktora sobie swietnie radzi..jednak nie moze miec dzieci piszesz ze Cie odepchneła a mozesz napisac w jaki spsob i czy nadal jestescie razem?

Piszesz ze miales romans z jakas kobieta...czy Twoja zona o tym wie?

Piszesz ze bierzesz udzial w kursie jezyka angielskiego dla dorosłych ale nie rozumiesz wiekszosci...
Chodzisz do psychologa ale nie rozumiesz co do ciebie mowi...hm...

Bierzesz rowniesz udzial w kursie ay odkryc swoje mocne cechy i tam sie dowiedziales ze nie potrafisz nic i nie masz na siebie pomysłu..

Twoja zona ma racje zebys zaczal myslec bardziej pozytywnie bo zauwaz ze jezeli podchodzimy do rzeczy z usmiechem i z poztywnym nastawieniem wiecej sie nam udaje..jesli nie rozumiesz co sie dzieje na kursie to zrezygnuj i pojdz na taki zeby cie czegos tam nauczono bo ja nie widze sensu takiego kursu rowne dobrze mozwesz chodzic po urzedach probujac sie dogadac nie znajac jezyka...

Czy probujesz jakos dogadac sie z Twoja zona czy masz w niej wsparcie a ona w tobie?bo wiesz dla kobiety wiadomosc o tym ze nie moze miec dzieci jest bardzo ciezka...moze poczujesz sie bardziej wartosciowym czlowiekiem pomagajac jej...nie mysl o sobie a o innych szlachetna cnota i czyni nas potrzebnymi...

proponuje ludzmi sie nie przejmowac poniewaz Ty jestes rozniez czlowiekiem i kazdy z nas jest wyjatkowy i ma jakies zdolnosci...nie czytasz przeciez w myslach innych ludzi wiec skad pomysl ze wszyscy sie z Ciebie smieja i wtykaja Ciebie palcami? Problem twki tutaj w tym ze za bardzo przejmujesz sie soba i nie powodzeniem otrzyj wiec łzy zacisnij piesci i działaj! Nie musisz nic nikomu udawadniac...zrob to dla siebie..Czy byles w agencjach pracy ?czy byłes w Jobcenter?Dawales ogoszenia swej checi do pracy na tamtejszych portalach polonii? Mowisz ze nic nie umiesz i nie masz zdolnosci  - bzdura!

Jesli masz problem z jezykiem sprobuj rowniez w domu sie uczyc..jest wiele programow komputerowych...i radze zrezygnowac z kursu na ktorym nie rozumiesz nic bo z niego nic nie wywnioskujesz...

Jesli mieskzasz obok jakiegos wiekszego miasta poszukaj tam pracy i kursu w jezyku polskim tak abys mogl sie normalnie nauczyc jezyka angielskiego...

Pomysl na spokojnie co bys chcial robic? Co Ciebie fascynuje interesuje?

Twje relacje z ludzmi w pracy nie były normalne skoro twierdzisz ze wodzili cie za nos i dałes sie wykorzystac wiecej asertywnosci! Chron swoja prace ...zgłaszaj to co zrobiles przelozonemu zglaszaj sowje pomysly i pomysł na ich realizacje...wtedy nikomu nie uda sie przywłaszczyc Twojej pracy..postaraj sie dogadywac z ludzmi madrze..ufaj ludziom ale  nie opowiadaj swojego zycia od deski do deski a juz napewno nie wmawiaj innym ze jestes beznadziejny i nic nie potrafisz! Jednoczesnie  staraj sie nie odrzucac ludzi od siebie dzialaj zespołowo niech kazdy pozna Ciebie takiego jakim jestes!  Czlowieka z dobrym sercem wrazliwego..



krok po kroku do czegos dojdziemy:) ale zrob pierwszy krok...

7

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Fabienko, dziekuje za post, przepraszam, ze jestem chaotyczny, trudno mi uporzadkowac pewne sprawy sad tak zona wie, mówi ze sie domyslila, ale ja mysle, ze ktos zyczliwy jej powiedzial. Rozumiem , ze musi byc je ciezko, ale jak tylko sie dowiedzielismy, ze nie mozemy miec dzieci, to mnie odepchnela zarówno psychicznie jak i fizycznie. Zona unika tego tematu a ja czuje sie zagubiony, samoptny i pusty. Myslalem , ze bede mógl byc ojcem, to miaja byc rola mojego zycia, cos co pomogloby nadac mi pewne ramy,  ogarnoac sie. Poczulem sie zagubiony w tym wszystkim, emigracja z duzego miasta w Polsce do malego miasteczka które ma malo do zaoferowania, wszyscy sie znaja, wszyscy o sobie wszystko wiedza, czuje sie tu jak bym sie cofnal w czasie i wrócil do PRL-u. Mentalnosc tubylców jest momentami trudna do ogarniecia, choc z drugiej strony tuaj jest wiekszy luz, nie liczy sie jak wygladasz, ile masz dyplomów, ale co umiesz, co masz w "srodku". Pierwsze lata pobytu tutaj musiale sprzatac, pomyslaem ok, naucze sie jezyka i pojde do szkoly zdobede zawód itd, ale chyba zabraklo mi cierpliwosci i pokory. Nie wytrzymalem tam, nie moglem nawiazac kontaktu z lokalnymi, sprzatalem najlepiej, ale nikt tego nie docenial, a nie potrafilem dostosowac sie do standardów, które polegaja na unikaniu pracy. Wyzwiska w moim kierunku i brak poczucia akceptacji, spowodowaly podjecie decyzji o zmianie pracy. Poznalem kolege, który pracowal w organizacji pomagajacej emigrantom. Zaczalem sie angazowac, coraz bardziej i bardziej, postanowilismy zalozyc cos wlasnego. On lepiej mówil po angielsku ja mialem lepsze rozeznanie wsród potrzb emigrantów, pochodzace min., z wlasnego doswiadczenia. wyslano mnie na szkolenie, na którym nie moglem sie odnalesc, czulem sie tam nie na miejscu , za glupi, nie moglem nawiazac kontaktu z grupa a w dodatku zaczalem myslec , ze wyslano mnie tam celowo
( paranoja). W zasadzie do kolegi z pracy nigdy nie czulem, w sensie odbierania na tych samych falach, ale szedlem w to glebiej i mocniej. Polacy którzy mnie otaczali krytykowali, i wylewali frustravje, a ja  im w tym nie przeszkadzalem, przyjmowalem wszystko. Pracowalem bez umowy za male pieniadze, nie potrafilem sie upomniec o siebie,  bo jestem nic nie warty.Czulem sie jak jego pies, który zrobi wszystko co pan kaze. Pomimo tego, ze nie pracuje tam juz rok, to nadal nie moge sie otrzasnac, pozostaje w ciaglym poczuciu kompromitacji i wstydu, bardzo mnie to paralizuje, poszedlem do szkoly bo myslalem, ze mi to pomoze, a z jednej str., pociaga mnie to a z drugiej , powoduje, ze mnie ogarnia mnie wstyd, ze wszyscy sie tam ze mnie smieja i maja mnie za glupca, który nie widzi pewnych oczywistosci. Czy jest jakas szansa porozmawiac z Toba na priv?. Pozdrawiam i dziekuje Fabienko

8

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Witam!!!
Bardzo mnie wzruszyła twoja opowiść i to w zasadzidzie na każdej płaszczyznie twojego życia, jednak uważam,że nie powinieneś brać wszystkich niepowodzeń na swoje bary np. żona nie może mieć dzieci-przypisujesz sobie podświadomie, że to twoja wina, a jest inaczej... wiele małżeństw ma ten problem-postanawiają wziąść dziecko/ci z domu dziecka i jakoś sobie dają z tym rade, kolejna sprawa to brak pomyślnych horyzontów w pracy i jeszcze w obcym kraju gdzie twój język jest za mało wystarczlny- to też da się rozwiązać, możesz zawsze wrócić do Polski, nie koniecznie do rodzinnej miejscowości-poszukaj w portalach internetowych gdzie kogo potrzebują do pracy i w tedy wybierasz tą opcje która do ciebie najbardziej pasuje, przecież i tak nie masz lub niechcesz wracać. Kolejna sprawa to nieudany romans-tak w życiu bywa, że zanim znajdziesz bratnią duszę to musisz troche poczekac...wybacz prosze, że tak obcesowo nazywam sprawy po imieniu, ale uważam, że twój problem to podświadomość, która cię paraliżuje, nie możesz w nieskończoność rozdrapywć zabliżnionych ran, które kiedys spędzały ci sen zpowiek. Weż się człowieku za siebie i spróbuj zacząć wszystko od początku. Wiem i zdaje sobie sprawe, że może byc ci cieżko ale zapewniam, że wysiłek się opłaca, sama byłam za granicą i też się nie udało. Nie załamuj się i głowa do góry, jesteś ambitnym i wrażliwym facetem a te cechy napewno pomogą ci małymi kroczkami osiągnąć sukces.

9

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Witaj Rennio, dziekuje za post jednak wizja powrótu do kraju napawa mnie przerazeniem, poza tym wiazalaby sie z rozwodem sad .Widzisz nie jestem pewien swoich uczuc, czuje ogromny chaos, (oststnio wyczytalem , ze to typowe dla DDA), nie chce podejmowac pochopnych decyzji. Kocham zone, w jakims sensie moge na niej polegac, jednak najbardziej przeszkadza mi mysl, ze nie jest ze mna szczera, ze sie mna bawi. Tylko nie wiem czy dobrze ocenilem sytuacje i faktycznie moge tak powiedziec, ze jest cyniczna manipulatoraka, której zalezy na tym zeby miec kogos na starosc, a taki naprawde nic do mnie nie czuje. Moze  w tym momencie to ja staje sie cynicznym manipulatorem przywiazanym do nogi zony, bez zadnych talentów i umiejetnosci, bo przeciez jestem pusty i glupi. Na niczym sie nie znam i nic nie umiem oprócz uzalanie sie nad soba. Jestem zyciowym nieudacznikiem. To co bym chcial jest dla mnie nie osiagalne, bo nie znam jezyka i dodatkowo nie umiem pisac esejów wiec o kursach i studiach moge zapomniec. Wiec podsumowujac jestem zagubiony we wlasnych emocjach, myslach ocenach. Czy ktos z was mial kiedys podobnie jak z tego wyszedl?, jak naauczyc sie asertywnosci i zalezec tylko od siebie, jak nie patrzec na siebie przez pryzmat ocen innych. Jak wyznaczyc sobie cele i wiedziec czegosie chce, jak zyc tu i teraz i stac sie dojrzalym emocjonalnie facetem?:(

10

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Witaj:)

Ciesze sie ze piszesz tu co czujesz i widzisz co sie dzieje...mysle ze w dobrym momencie..czy mogłby tu sie wypowiedziec jakis psycholog?Byłoby super! I Przydałaby Ci sie dłuuuga dłuuga terapia...zawsze mozemy porozmawiac na priv chetnie pomoge jesli bede mogła..

Prosze o rade psychologa..

Pozdrawiam!

11

Odp: bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

hej Fabienka, jak mozna sie z Toba skontaktowac na priv?

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » bezradnosc i poczucie "zyciowej klaustrofobii"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024