O charakterze mojego męża można by książkę napisać. Młoda, zakochana nie bardzo wiedziałam na co się piszę ale skoro wybrałam i ślubowałam to chciałam żeby to nasze życie wyglądało normalnie. Człowieka trzeba kochać takim jaki jest i takiego akceptować więc tak robiłam od czasu do czasu zwracając uwagę, że nie powinien tego czy tamtego co oczywiście do niego nie docierało. Latka mijały i tak nie wiedząc nawet kiedy stałam się, szarą cichą myszką, która nic o życia nie chce prócz tego żeby ją mąż kochał i szanował a mąż to chyba miał gdzieś. Było masę różnych problemów i kryzysów z których wychodziliśmy w miarę obronną ręką ale im mąż starszy się robił tym gorszy. Jego chytrość, zachłanność, zazdrość, nienawiść do świata a przy okazji do mnie i córki sięgnęła zenitu. Pewnie wszystko toczyło by się swoim torem, ja bym dalej znosiła jego zachowanie gdyby nie pewne wydarzenie. Zostałam okradziona z nie swoich pieniędzy. Nie wiem kiedy, jak, po prostu zniknęły. Pieniądze musiałam oddać a była to suma przekraczająca moje możliwości finansowe. Mój mąż ma forsę więc zwróciłam się do niego z pomocą. Niestety nie dość, że nie dał mi tej kasy(nawet na to nie liczyłam) to nawet nie pożyczył, Kazał iść do koleżanek, lub rodziny. Przeżyłam szok bo co jak co ale miałam nadzieję, że mi pomoże. Straciłam do niego całkiem zaufanie, moje poczucie bezpieczeństwa legło w gruzach. Od tego zdarzenia minęło kilka miesięcy a ja ciągle nie mogę dojść do siebie. Kocham go i nienawidzę zarazem. Wg niego nic się nie stało i gdyby znów coś takiego mi się przydarzyło postąpił by tak samo. Dla mnie stał się jak obcy człowiek, oddalamy się od siebie. Mówię mu co czuję i,że jeśli mnie kocha to musi udowodnić,że tak jest, musi od nowa zbudować moje poczucie bezpieczeństwa. Chcę wiedzieć, że mam w domu kogoś komu mogę ufać,chcę mieć świadomość, że jak coś się stanie on będzie przy mnie. On mi tego nie zapewni bo nie we wszystkim może mi pomóc. Jeśli będzie mógł a ja na to zasłużę to pomoże. Ręce mi opadają . Ma pretensję, że zrobiłam się zimna, że nie chcę się z nim kochać a jak tłumacze to nie rozumie. Nie wiem już co mam robić i jak do niego dotrzeć. Na co mi ktoś na kogo nie mogę liczyć? A może przesadzam?
Jeśli będzie mógł a ja na to zasłużę to pomoże. Ręce mi opadają . Ma pretensję, że zrobiłam się zimna, że nie chcę się z nim kochać a jak tłumacze to nie rozumie. Nie wiem już co mam robić i jak do niego dotrzeć. Na co mi ktoś na kogo nie mogę liczyć? A może przesadzam?
jesteś jego żoną ? czy zabawką ? co to znaczy zasłużyć ?
soory ale ten facet gra z toba w jakś sobie tylko znaną grę !
jak tu wygrać z nim skoro on zna tylko zasady !
zasłużyć .......... coś sie temu panu popie ..yło w główce i chyba do normy nie wróci miałaś przykład ,zero wsparcia ?
a ty masz byc jeszcze oddaną cieplutką żoneczką on skinie a ty zasłużysz w łożu , gdyby nie regulamin forum napisał bym wiecej .
ja myśle ,że zasługujesz na lepszego faceta pozdrawiam
A co to znaczy ze musisz zasluzyc? Dla mnie to zbyt ogolnikowe i trąci zatajeniem.
W zaleznosci jak wyglada sytuacja to inaczej odpowiem.
bo jesli np. zasluzyc w jego rozumieniu oznacza: pojsc do AA i zaczac sie leczyc z alkoholizmu - to odpowiem ze ma racje chroniac sie przed Twoimi klopotami, ktore moze wydarzyly sie po raz setny
ale jesli zasluzyc w jego rozumieniu to np. przymuszanie do dewiacji seksualnych to uwazam, ze jestes bardzo zle traktowana i trzymam Twoja strone.
Nie chodzi tu o żadne AA.Załużyć w jego rozumieniu to dawać kiedy on chce.Nie spotykać się z żadnymi koleżankami.Siedzieć w domu i zajmować się tylko i wyłącznie nim.Nawet fimu nie mogę odlądnąć bo zaraz ma pretęsje,że film jest ważniejszy od niego.Takich bzdur mogła bym wymieniać jeszcze dużo.
5 2010-11-05 20:14:24 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-11-05 20:15:35)
A co to znaczy, ze NIE MOZESZ robic roznych rzeczy? Czy spotyka Cie za to jakas kara fizyczna, czy moze boisz sie ze spotka Cie kara "odwolania milosci" do Ciebie?
Sa dwa swiaty.
- Jeden w ktorym on jest oprawca... i nalezy isc z tym na najblizszy posterunek policji, psychologa, poradni... albo uciec w sina dal
- Drugi w ktorym tylko w naszej glowie jest obawa przed domaganiem sie sprawiedliwosci ze strachu przed utrata milosci.
Do ktorego swiata nalezysz Ty?
6 2010-11-09 15:21:13 Ostatnio edytowany przez klarita (2010-11-09 15:25:28)
Kara fizyczna mnie nie spotyka ale psychiczna tak.Potrafi tygodniami swoim spokojnym głosikiem wypowiadać bardzo dosadne zdania które wywołują we mnie poczucie winy,że jak mogłam wyjść do koleżanki i zostawić go samego w takim razie jak koleżanka jest ważniejsza to niech ona zawiezie mnie do lekarza z dzieckiem bo on nie ma zamiaru.Żyłam w tym drugim świecie ale od roku z niego wychodzę i to stało się największym problemem dla niego.Już nie może aż tak mną manipulować.Zrobiłam prawo jazdy by byc bardziej niezależną no ale nie mogę jeżdzić bo mój mąz nagle sprzedał auto a mnie nie stać na kupno swojego.Od dwóch mieś nie ma go w Polsce a ja czuję,że żyję.Ledwo wyjechał a znajomi w pracy pytają się co się stało,że tak rozkwitłaś.Wstyd się przyznać ale to brak męża spowodował.Znów potrafię śmiać i bawić.No ale on wróci a z nim jego gadanie.Wspominałam już kilka razy o wizycie u psychologa ale to odpada.Nie da z siebie zrobić głupka a leczyć to się powinnam ja.
Powinnas. Ja tez chodze na terapie. Zajrzyj do watku dlaczego zdradzani sa glupi albo Grupa wsparcia dla kobiet kochajacych za bardzo
Moze sie tam odnajdziesz.
hej mam podobny problem i wsumie nie wiem czy to ja jestem ta złą czy mój mąż. wiec poznalismy sie 2lata emu po 3 miesiacach zaszlam w cize majac juz 2 dzieci z poprzedniego zawiazku ble ble ble. zamieszkalismy razem bylo zaufanie do póki nie weszlam na jego gg. tam pisla umawial sie z jakimis kobietami wybaczylam powiedzial ze pisal ale nie spotkal sie ale od tamtej pory wg nie potrafiie mu zaufac gdziekolwiek nie wychodzi mysle ze idzie do innej. jego charakter albo nie zle zachowanie zmienilo sie nie okazuje mi milosci a sex?? zero namietnosci zero jakies hemii włożyć i jazdaaa tak to wygląda kocham go zycie bym za niego oddala ale męcze sie sama nie wiem kto juz tu jest winny czy ja czy on
hej mam podobny problem i wsumie nie wiem czy to ja jestem ta złą czy mój mąż. wiec poznalismy sie 2lata emu po 3 miesiacach zaszlam w cize majac juz 2 dzieci z poprzedniego zawiazku ble ble ble. zamieszkalismy razem bylo zaufanie do póki nie weszlam na jego gg. tam pisla umawial sie z jakimis kobietami wybaczylam powiedzial ze pisal ale nie spotkal sie ale od tamtej pory wg nie potrafiie mu zaufac gdziekolwiek nie wychodzi mysle ze idzie do innej. jego charakter albo nie zle zachowanie zmienilo sie nie okazuje mi milosci a sex?? zero namietnosci zero jakies hemii włożyć i jazdaaa tak to wygląda kocham go zycie bym za niego oddala ale męcze sie sama nie wiem kto juz tu jest winny czy ja czy on
Klarita,oczywiście wszystko jest nie halo w Twoim małżeństwie.Jest ono na równi pochyłej w dół już w tej chwili.Wydaje mi się,że jesteś już Nim tylko z powodów finansowych (nie wierzę,że Go kochasz,to już minęło,rozkwitasz jak Go nie ma - to nie jest miłość).Umarło to co najważniejsze w związku (oprócz miłości) - zaufanie.Miałaś problem,nie pomógł Ci,zaufasz mu drugi raz? Już przecież nigdy nie zwrócisz się do Niego o pomoc.Nie kochasz Go,nie ufasz mu...zabieraj swoje pieniądze,wyprowadź się i rozwiedź.Ten człowiek jest z Tobą z przyzwyczajenia i wygody.
bartass72 to temat sprzed 5 lat ![]()
izunia299 wiej jak najdalej, ja tez się związałam z takimi też mam z nim dziecko, doszło do tego, że jak wybaczałam było tylko gorzej, w którymś momencie już nawet się nie krył i przy mnie pisał z koleżankami, na moje protesty wychodził i zamykał się w innym pokoju robiąc ze mnie histeryczkę
I ja miałam podobnie, ale już nie mam i jestem szczęśliwa. A on niech idzie do diabła.
13 2015-10-15 18:26:27 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-10-15 18:27:45)
Konkretny problem Twojego ostatniego zdażenia leży w kradzieży pieniędzy a nie w zachowaniu męża. W ten sposób przerzucasz kwestię emocji i całego zdarzenia z tym związanego na męża, a więc w ogólnej interpretacji wcale nie jesteś od niego lepsza. W sumie mnie tutaj akurat jego postawa nie dziwi bo to marnotrawienie pieniedzy. I pewnie mi sie za te opinie dostanie ale mialem kiedys podobna sytuacje i wtedy wlasnie pomoglem czego, z pewnych powodow, zaluje - poniewaz czasami ktos powinien poniesc odpowiedzialnosc za swoje postepowanie. Czasami nalezy brac odpowiedzialnosc za to co sie robi bo pieniadze nagle wyparowaly? Ktos za to odpowiada, moze kogos kryjesz i pewnie sytuacja nadal nie jest wyjasniona.
Natomiast z mezem macie wmnostwo problemow i zyjecie tak od lat. Czemu sie na to godzilas a teraz masz pretensje. Przeciez więź to co jest miedzy wami budujecie razem a jesli jest cos nie tak, to trzeba od razu reagowac. Czlowiek po to ma rozum, zeby nie byc bezmyslnym. Kazdy z tymch problemow mozna jakos rozwiazac ale jesli to wszystko jest kwestia szacunku a TY sie na to zgadzasz to nalezy zaczac przede wszystkim od odbudowania szacunku do siebie i ODWAZNIE nie pozwalac sobie na zachowanie meza, ktore Tobie nie odpowiada. Co z tego ze nazekasz, wiekszosc sie z Toba zgodzi, jak nic konstruktywnego ze swoim zyciem nie zrobisz. Troche pozno na to wszystko reagujesz (pewnie jakby pieniadze nie zginely to bys tu nawet nie napisala) ale moze lepiej pozno niz wcale. Widzisz problem jest w godzeniu sie na bylejakosc w imie czegos. To taki konformizm, ktory potem ma swoje konsekwnecje.
bartass72 to temat sprzed 5 lat
izunia299 wiej jak najdalej, ja tez się związałam z takimi też mam z nim dziecko, doszło do tego, że jak wybaczałam było tylko gorzej, w którymś momencie już nawet się nie krył i przy mnie pisał z koleżankami, na moje protesty wychodził i zamykał się w innym pokoju robiąc ze mnie histeryczkę
O,crap
Muszę zacząć przyglądać się uważniej datom w wątkach,dzięki za zwrócenie uwagi ![]()