kocham alkoholika... warto walczyć ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » kocham alkoholika... warto walczyć ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

Temat: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Witam forumowiczki i forumowiczów.. na pewno i jedni i drudzy mają wiele doświadczeń z tym wątkiem... u mnie w rodzinie nie było problemu alkoholowego.. jakośzawsze "bałam" się tych ludzi... do czasu... poznaliśmy się .. zakocham się - on też... było dobrze.. ale mnie bardzo skrzywdził -wybaczyłam i starałam się walczyć o niego... postanowiliśmy spróbować jeszcze raz.. trwało to krótko i postanowił odejść..  rozstaliśmy sie w jesieni ... on wie, że ja nie chce kontaktu .. że powinniśmy zerwać ten toksyczny kontakt.. ale i tak się odzywa, pisze, chciał się spotkać..  ja strasznie się meczę, tęsknię paskudnie..


.. ale dzis wiem, że z alkoholizmem walczyć się nie da... trzeba go leczyć...

on leczyc się nie będzie... tylko pisze, że wybiera się na odwyk a efektu nie ma..

moje pytanie... czy pomimo tego bólu, cierpirnia i tęsknoty przeczytam na tym forum choć jedną historę .. gdzie ktoś z Was jest z niepijącym alkoholikiem??
czy warto dać wsparcie, czy jest nadzieja ??
czy komus sie to udało ??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

nie warto

3

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Witaj bez blasku, sądzę, że jesteś młodą osobą. Ja mam 44  lata i po 20 latach małżeństwa z alkoholikiem i egocentrykiem zaczynam wychodzić z tego wszystkiego. Wychodzić tzn. na początku trzeba oddzielić Rozum od Serca i zadać sobie pytanie czy chcesz z nim być czy nie. Czy Tobie na nim zależy i na takim związku. To zasadnicza kwestia z którą musisz sama się rozprawić. Niewątpliwie to nie jest łatwe zwłaszcza gdy się kocha. Często powstaje wówczas samo zaprzeczanie, że w sumie nie jest tak źle można wytrzymać. Ja szczerze mówiąc późno w tym wszystkim się zorientowałam. Przeszłam bardzo dużo przykrych sytuacji -bagatelizowanych przez męża. Od kilku miesięcy stoję obok tego wszystkiego i robię to co do mnie należy - mam syna już blisko 20 letniego i 8 letnią córcię. Tak naprawdę to oni są pępkiem świata nie on. Dałam już sobie spokój z zabieganiem o jego dobre samopoczucie. Nie interesuje mnie to. Wybrałam siebie dla moich dzieci, bo one są najważniejsze. Zapewne jest dużo sytuacji nazwijmy to wygranych, ale ja nie mam już przekonania. Uważam, że to dorosły chłopczyk i wie co robi. A tak naprawdę to my przeżywające i zalęknione o nich stwarzamy niezły grunt do tego aby robił co chce nie licząc się przy tym kompletnie z nikim. To są trudne sprawy i tak naprawdę nie ma na to reguły, że jak będzie leczony to wyzdrowieje. Potrzeba wielkiej determinacji i wiary w swoje przekonania aby pokonać uzależnienie, ale o tym wie tylko uzależniony - my z tej niemocy cierpimy. Pozdrawiam i życzę powodzenia, bo to Ty na tym etapie musisz być pewna siebie i swojej siły z przekonaniem, że cokolwiek zdecydujesz ma sens. A przy tym pamiętaj bądź KONSEKWENTNA - zanim coś powiesz i zrobisz najpierw PRZEMYŚL.

4

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Dziękuje Ci pyrlipatka za odpowiedź... właśnie o to chodzi, że ja ciagle myśle i myśle .. nie jestem aż taka młoda/młodziutka .. mam 30 lat .. tylko niestety na miłość do kogoś nie ma lekarstwa.. łudziłam się, że któraś kobieta napisze, że jej mąż/chłopak/ konkubent/ wujek/brat czy ktoś tam jeszcze.. poradził sobie i uratował swoje zycie.. ale przy alkoholiźmie chyba się nie zdarza... a Tobie gratuluje wytrwałości i Twoim dzieciom duzo uśmiechu..

5

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?
bez blasku napisał/a:

Dziękuje Ci pyrlipatka za odpowiedź... właśnie o to chodzi, że ja ciagle myśle i myśle .. nie jestem aż taka młoda/młodziutka .. mam 30 lat .. tylko niestety na miłość do kogoś nie ma lekarstwa.. łudziłam się, że któraś kobieta napisze, że jej mąż/chłopak/ konkubent/ wujek/brat czy ktoś tam jeszcze.. poradził sobie i uratował swoje zycie.. ale przy alkoholiźmie chyba się nie zdarza... a Tobie gratuluje wytrwałości i Twoim dzieciom duzo uśmiechu..

zdarza się , że alkoholik po leczeniu nie pije wiele lat, ale nigdy nie ma pewności, że nie wróci do nałogu

nawet trzeźwy alkoholik ma chore uczucia, nie wszystko zrozumie jakbyś chciała

alkoholicy np. nie umieją robic prezentów

alkoholizm to choroba emocji- to musisz wziąć pod uwagę wiążąc się  z nim

ja nie miałam wiedzy o alkoholiźmie a związałam się z alkoholikiem,

on podejmuje próby leczenia, nie pije jakiś czas, potem zapija i tak w kółko

kiedy nie pije jest cudownie, kochamy się, po prostu sielanka, a każde zapicie to dla mnie ogromny cios, niewyobrażalny ból

wiele wskazuje na to, ze teraz jest na tej właściwej drodze do trzeźwości, ale nie mam pewności, czy z niej nie zboczy

chciałaś przykład:  mój sąsiad, nie pije od kilku lat, w tym czasie poznał dziewczynę ożenił się, mają dziecko,  a ja się tak zastanawiam, ile on jeszcze wytrzyma?, czy do końca zycia? czy zapije niedługo? ona nie wie jaki on był po alkoholu, a zwyczjnie odbijała mu szajba, oczywiscie nie życzę im złego, ale poprostu nigdy nie ma pewności do alkoholika, nawet jak chodzi na terapię, na mityngi aa to zawsze może przestać chodzić i zapić

dlatego decyzja nalezy do ciebie, ja wiem, ze jest bardzo trudna, bo serce nie sluga, ale pomyśl o dzieciach , które być może pojawią się na świecie

ja gdybym mogła cofnąc czas nie wiem co  bym zrobiła, mimo bólu jaki zadal mi maż wciąz go bardzo kocham, pewnie zastanawiałabym się tak jak ty

6

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

odpowiadając na pytanie główne - nie warto. Zawsze będziesz tą drugą, a prawdziwą jego miłością na zawsze zostanie alkohol

7

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

makarena a ten Twoj sasiad, to od ilu lat nie pije? jego zona wiążąc się z nim wiedziała o jego problemie? przestał pic przed ślubem ? ta historia jest budująca..

8

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?
bez blasku napisał/a:

makarena a ten Twoj sasiad, to od ilu lat nie pije? jego zona wiążąc się z nim wiedziała o jego problemie? przestał pic przed ślubem ? ta historia jest budująca..

nie wiem dokładnie ile nie pije, myślę, że około 5 lat,
czy ona wie? nie wiem, nie przyjaźnimy się z nimi, mąż czasem przez płot parę zdań zamieni z sąsiadem i tyle, ale na pewno nie pije, bo jak pił to szalał okropnie, a teraz jest cisza i spokój

na pewno przestał pić, zanim poznał żonę

jedna pani tu na forum ( w moim temacie) napisała, że jej mąż zaczął pić po 16 latach abstynencji, trwało to 3 lata- koszmar

9

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

najgorsze jest to, że nie ma na to reguły.. to daje nadzieję...

..ale on się nie chce leczyć.. wie, że musi.. ale mówi, że nie teraz..

10

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?
bez blasku napisał/a:

(...) ..ale on się nie chce leczyć.. wie, że musi.. ale mówi, że nie teraz..

To są typowe wykręty alkoholika, który nie ma wewnętrznej motywacji do wyjścia z nałogu.
A tylko  w ł a s n a   motywacja,  w ł a s n a   determinacja są motorem do wprowadzenia zmian i abstynencji.

11

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Nie warto walczyć .

12

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

aby byla jakakolwiek szansa on musi miec checi, malo tego musi dzialac!
nie widze szansy jesli nie podejmuje sie proby, jesli czlowiek nie chce walczy o siebie dla siebie.

jesli chcesz przyklady alez prosze bardzo:
on poznaje ja dosc pozno, sa dojrzalymi ludzmi wiec bira slub, on mundurowy, ona pani za biurkiem, rodzi im sie po slubie dwoje dzieci rok po roku, maja dom, pieniadze i zyja...zdaje sie jak w niebie, z czasem on popija, potem coraz wiecej, potem przez picie powoduje wypadek i ucieka z miejsca wypadku, musi rezygnowac z pracy i przechodzi na emertury(mundurowi po 15latach pracy moga) on pije juz codziennie, ma komornika za wypadek, a mimo prozby zony, mimo pomocy i milosci nic go nie rusza, dzieci go prosza, tesciowie tlumacza ale nic...z czasem nie wraca do domu na noc bo gdzies lerzy w rowie, ona poszla po rozum do glowy i sie rozwodzi, liczy ze to mu otworzy oczy, mowi w prost ze go kocha i moze wrocic zaraz jak przestanie pic. on traci wszystko, ludzie oferuja mu pomoc on nic...trwa to tak do tej pory i popada w coraz wieksze bagno

drugi przyklad:
on  ma takzwane "miesiaczki" nie pije 3-6miesiecy a potem przez 2tyg ma ta wlasnie miesiaczke ma zone dwoje dzieci i mimo ze wie ze pic nie moze bo ma do tego slabosc przez wiele lat(okolo 20) tak jest, zona przy nim trwa, dzieci wyrastaja na nienajlepszych ludzi, umiera mu matka, wtedy upija sie i to na dluzszy czas, teraz wydaje mi sie ze od 2lat nie pije, ale zona ciagle ma stracha co bedzie jutro.

trzeci przyklad:
on facet z pijackiej rodziny, poznaje dziewczyne, mieszka z nia i pracuje regularnie, uklada mu sie w zwiazku ale mimo to przeszlosc co chwile daje o sobie znac, raz na jakis czas ginie na noc i pije, na drugi dzien wraca zawsze i przeprasza. jest dobrym czlowiekiem, ojcem, mezczyzna ale co jakis czas zdarzaja mu sie takie wpadki, nawet pare dni przed slubem zachowuje sie znow tak samo, przeprasza i mowi ze nigdy wiecej(jak zwykle) mimo to decyduje sie ona na slub, od tego momentu juz nigdy taka sytulacja sie nie zdarzyla, jest wspanialym mezem i ojcem.
 

sama widzisz nie znajdziesz tu odpowiedzi co robic, ryzyko jest olbrzymie, nie wiem czy warto ryzykowac

13

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Warto walczyć o jego uwolnienie z nałogu. To pierwsze i jak wyjdzie to o miłość też będzie sens

14

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Ja wlcze choc narazie bez skutku, nie wiem czy mi sie to uda teraz jest ostatnia sznsa bedzie mial operacje na serce i jezeli to go nie zmieni juz nic go nie zmieni, chociaz bardzo go kocham jak nie pije jest ok choc chciala bym zeby wiecej czasu poswiecal dzicia, to jezeli ktos zaproponowal by mi teraz, ze moge cofnac czas to nie wachala bym sie ani chwili zeby to zrobic. Po prostu za duzo mnie to wszystko kosztuje.

15

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Byłam kiedyś, dawno temu w takim związku rok, może to nie długo ale dla mnie tak właśnie było. On pracował, dobrze zarabiał, był bardzo kulturalny, dowcipny, same zalety z jednym wyjątkiem...pił i jak się później okazało dość sporo. Jak nie pił to byłam dla niego najważniejsza, powiedzmy, że się starał. Jak tylko gdzieś bywaliśmy to zawsze byłam na drugim planie, on już nieźle wstawiony a ja musiałam zabawiać się w gronie innych znajomych. To był szereg zdarzeń tych naprawdę przykrych dla mnie i też wtedy bardzo kochałam i wierzyłam, że się zmieni. Przeżywałam, starałam się na siłę coś zrobić z tą sytuacją. Oczywiście wiele razy przepraszał, że to się nie powtórzy, później to już był taki standard...klękanie, całowanie, kwiaty. Któregoś dnia pękło coś we mnie i powiedziałam dość! Nie życzę sobie więcej upokorzeń i ran których nie mogę niczym zagoić. Bardzo cierpiałam ale warto było pójść po rozum do głowy. To była moja najlepsza lekcja na całe moje dalsze życie, dużo się nauczyłam, zrozumiałam i zupełnie inaczej zaczęłam patrzeć na kolejne związki.

16

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

""Bardzo cierpiałam ale warto było pójść po rozum do głowy""... to kurde nie takie proste..

.. nie napisałam całej prawdy.. tzn. wszystkiego... pierwszy post jest prawdziwy... tęsknię za nim tak,że mnie skręca... kilka dni temu spotakałam się z jednym mężczyzną.. kawa, pogaduchy.. człowiek do rany przyłóż... i problem w tym, że on się chyba zakochał, a ja się boję... to chyba nie jego czas.. dlaczego to wszystko jest takie pogmatwane...

.. pomyslicie niezrównoważona 30-latka.. ale jak w grę wchodzą uczucia to chyba każdy się może pogubić...
..

17

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Podam Ci dwa przykłady.
1.Chlopak pił "od zawsze". Ożenił się z fajną dziewczyną. Po roku ona nie wytrzymała jego pijackich eskapad i podała o rozwód. Na sprawie pojednawczej dała mu warunek - natychmiastowe zgłoszenie sie na odwyk, tylko pod tym warunkiem wycofa pozew. Przerażony, poszedł. Przeszedł terapię, poszedł do AA, a nawet sam założył tę grupę. Miał wtedy 29 lat. Nie pił już prawie rok, gdy urodzilo im się dziecko. Zasmakował w trzeźwości. Zrobił maturę, skończył studia. Pracuje od wielu lat w terapii uzależnień, jest kierownikiem ośrodka odwykowego. Ma teraz 52 lata, nie pije od 23 lat (!). Codzienny kontakt z ludzkimi tragediami, profesjonalna wiedza o problemie i uczestnictwo w mitingach AA skutecznie chroni go przed nawrotami choroby.

2.Inteligentny, wykształcony facet na kierowniczym stanowisku. Po rozwodzie, dwoje dzieci. Trafił na terapię w wieku trzydziestu paru lat, bo mu się kariera zawodowa z powodu picia zaczęła sypać. Przestał pić i rzucił się w wir pracy w grupie samopomocowej, stając się z racji błyskotliwej inteligencji gwiazdą wśród trzeźwiejących alkoholików. Wszyscy stawiali go za przykład, a on brylował w mediach, jako dyżurny trzeźwy alkoholik. Robił certyfikat specjalisty uzależnień i....oblał trudny egzamin. Spadł z piedestału. Poszedł pić po....20 latach abstynencji. Nie poradził sobie z emocjami. Teraz jest na dnie.

W pierwszym przypadku alkoholik zawdzięcza sukces madrej i nieustępliwej zonie oraz swojej pokorze wobec choroby, która go dotknęła.

W drugim przypadku ojcem klęski była pycha i rozdęte do granic niemozliwości EGO, mimo pozorów pracy nad sobą.

Żona pierwszego, świetna kobieta, nie rozczulała się nad nim. Ona WYMAGAŁA i wymaga nadal NORMALNOŚCI. Spełniania ról, wywiązywania się z obowiązków męża i ojca, radzenia sobie z życiowymi problemami. On wie, że ma zbyt wiele do stracenia.


Co człowiek, to inna historia. Sukces alkoholika w trzeżwieniu zależy od niego samego. A czasem też od tego, czy spotka na swojej drodze kogoś mądrego, kto kilkoma słowami postawi go przed wyborem. To się nazywa "twarda miłość".

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Każdy alkoholik ma swój "piciorys".

Osobom, które nie miały nigdy wśród bliskich kogoś z chorobą alkoholową trudno ją zrozumieć. Zresztą syty nigdy nie zrozumie głodnego.
Nie wierz w rzucenie picia dla kogoś, dla dziewczyny, dla żony, dla dziecka. To chory musi przestać chcieć pić - dla siebie. Jest dorosły, to jego życie i jego decyzja.

Odpowiedz sobie na kilka pytań, ale szczerze:

- alkoholizm jest chorobą śmiertelną - będziesz w stanie to udźwignąć?
- alkoholizm jest chorobą psychiczną - będziesz w stanie związać się z chorym psychicznie? z całym dobrodziejstwem inwentarza, agresywnym zachowaniem, upodleniem, sexem po wódzie  ect ect...
- statystycznie tylko 10 % alkoholików po terapii "zdrowieje", czyli na 10 - jeden - czy jesteś przygotowana, że nawet po 20 latach on może wrócić do picia?
- alkoholik to mistrz świata w oszukiwaniu i manipulacji - dasz radę?

Przestać pić to początek, wytrzeźwieć to jest sztuka. To długotrwały proces, zmiana życia o 180 stopni. Niewielu jest w stanie sobie z tym poradzić. Zanim podejmiesz decyzję przeczytaj wszystko co w sieci o tej chorobie znajdziesz. I odpowiedz sobie na najważniejsze pytanie - czy warto kawał życia poświęcać komuś takiemu. Chyba, że masz w sobie coś z Matki Teresy.

Mam w bliskiej rodzinie alkoholika. Historia jak każda inna. Pije od ponad 20 lat i pewnie zapije się na śmierć, bo właściwie nie ma powodu żeby przestać pić. Żona na wszystko zarabia, gotuje, pierze, ukrywa u szefa jego "niedyspozycje".
Mam też dobrego znajomego, który po terapii od 5 lat nie tknął alkoholu. Jak sam mówi, każdy dzień bez alkoholu to małe zwycięstwo. Ale 15 lat życia przepił... Małżeństwa już nie dało się uratować. Kiedy zapytał swoje młodsze dziecko po I komunii o co poprosiło Pana Boga, wiesz jaka była odpowiedź? żebyś tatusiu więcej nie pił. Tego chcesz?

19

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

ja też chyba kocham alkoholika sad( i tak bardzo rozpaczam sad
kiedy się poznaliśmy on był wstawiony,zresztą ja też i byłam w pracy...to chyba już nie wróży dalszej przyszłośćci ;(
ale kiedy wziął odemnie numer następnym razem przyjechał już trzeźwy,nie podobał mi się na początku,ale mam tę wadę,żę zbyt łatwo przywiązuję się do ludzi, nie potrafię od tak zerwać kontaktu,bo przecież nic nie dzieje się bez powodu,może to on jest jest dla mnie,bo w zasadzie tak myślę i chcę,bo nie wyobrażam sobie życia bez niego,wyznał mi miłość,tylko zaczęły się jakieś nieporozumienia przez smsy,teraz już wiem,że to przez alkohol,on wtedy zawsze pił i jest tak zawsze,a pracuje na budowie sad
powiem wam,że teraz bardzo go kocham,chciałam się rozstać i nawet to zrobiłam,bo się upił,ale na drugi dzień wybłagałam,żeby wrócił,bo nie mogę bez niego żyć,napisał,że przecież nas już nie ma,to było takie bolesne,napisał mi,że w moich oczach jest alkoholikiem i że to jego wina,a nie moja,bo napisałam,że co ja takiego zrobiłam,ale wrócił do mnie smile jak mi ulżyło,nawet nie wiecie,jak kocham przy nim zasypiać,to mój pierwszy chłopak smile sad ale dzisiaj jak wyszedł do pracy odemnie,był w piątek wieczorem,sobotę i niedzielę nie pił,kochałam się z nim sad a dzisiaj już po pracy coś pękło w pewnym momencie gdy pisaliśmy ze sobą smsy,nagle o coś mu zaczęło chodzić sad mam takie przeczucie,że po prostu napił się z kumplami po pracym,a jak już zaczyna pić to nie przestaje TO JEST ALKOHOLIZM TAK???
SAM POWIEDZIAŁ,ŻĘ MOŻE NIE PIĆ TYDZIEŃ,DWA,MIESIĄĆ,A JAK JUŻ ZACZYNA TO NIE MA KONTROLI CO JA MAM ROBIĆ TAK BARDZO GO KOCHAM,A CZUJĘ,ŻĘ SIĘ ROZSTANIEMY I BOJĘ SIĘ,ŻE PO DZISIEJSZEJ NOCY MOGĘ BYĆ W CIĄŻY:(
JEST TAKI KOCHANY JAK JEST TRZEŻWY,MÓWI TAK MĄDRZE,A JAK SIĘ NAPIJE TO SIĘ CZEPIA I CHYBA WSZYSTKO MU JEDNO sad

20

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

o mój Boże następna.........
uciekaj od niego jak najdalej, nawet jak jesteś w ciąży
a może  dlatego właśnie, że jesteś
dla siebie i dla dziecka
poszukaj pomocy na forum dla wspóluzależnionych, wystarczy wpisać "alkoholizm, forum"
za mną 20 lat życia z alkoholikiem, nie warto było

21

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

szkoda Twojego życia......

22

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Eee, jak dla mnie, to nie ma sensu żyć w takim związku. Znam osoby, który też sobie darowały, nie było łatwo - wiadome, ale teraz żyją z kimś innym, i jest im o niebo lepiej.

23

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Witam wszystkich ponownie... nie tylko tutaj szukalam odpowiedzi na moje pytania.. ktos madry/doswiadczony w temacie polecil mi zyc swoim zyciem, odciac sie od wszystkiego... (NIEGO !!! ) ... i probowalam...

ale zaczne od tego, ze dziekuje za wszystkie odpowiedzi i historie o ktore prosilam.. staram sie kazda przemyslec... odniesc sie do niej... marena..nie pił 27 lat ??!!.. "moj" ma 30 i pije od 8 lat.. terapia dala efekt na 5 miesiecy.. ale to zanim mnie poznal..

.. bol i teskonta jest ogromna.. nie jestemy juz razem... on leczyc sie nie chce.. to boli.. ale czytam te wasze historie i zastanawiam sie czy ja jestem normalna ???????

.. tak jak napisalam Wam niedawno... umowilam sie niedawno z jednym Panem, mily, spokojny, pracowity (NIEPIJACY !!!!!!!!!!!!!!!! ) zakochal sie we mnie, ja go szczerze polubilam, boje sie ,ze go skrzywdze, ze to nie ten moment...

dziewczyny wierzcie mi... chyba wolalabym juz za tamtym wylewac lzy.. ktore i tak sie leja, a wiem, ze z tej maki chleba nie bedzie... niz poznac kogos w takiej sytuacji... czy to zycie nie moze byc prostsze ??????????

24

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

"ja nie miałam wiedzy o alkoholiźmie a związałam się z alkoholikiem,

on podejmuje próby leczenia, nie pije jakiś czas, potem zapija i tak w kółko"
a ja mam juz duza wiedze... internet w paluszku.. on sie leczyc nie chce... jestem madra kobieta, ceniona w srodowisku... tylko serce ma kazdy z nas... jakie to ciezkie do licha !!!

25

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

trudne to wszystko jak diabli,

ja jakos dochodzę do siebie po ostatnim tangu mojego męża, nie pije 3 tygodnie,


kochałam go jak szalona..... naprawdę, ale miesiąc temu wiele ze mnie uszło, nie czuję już TEGO co dawniej,
mam nadzieję, ze TO wróci, bo wciąz mi na nim zależy

widzę, ze zalezy mu na trzeźwości, zależy mu na mnie, chodzi na mityngi, do kościoła

na początku bałąm się że przestanie to robić i znowu zacznie pić, ale juz się nie boje, spodziewam się , zę może tak się stać, ale nie boję się tego.....

to co masz w swoim sercu musi Ci wystarczyć abyś podjęła decyzje, teraz płaczesz bo Ci go brakuje, za kilka lat możesz płakać bo Cię będzie krzywdził,

a to boli dokładnie tak samo

teraz popłaczesz kilka tygodni miesięcy... czas leczy rany... potem będziesz płakałą cale życie..... zwłaszcza że on nie chce sie leczyć

26

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

""to co masz w swoim sercu musi Ci wystarczyć abyś podjęła decyzje, teraz płaczesz bo Ci go brakuje, za kilka lat możesz płakać bo Cię będzie krzywdził, ""
makarena nie ma chyba nic glupszego niz na wlasne zyczenie zgotowac sobie taki los... ja to wiem... czuje sie zle... z jednej strony moge zamknac ten etap raz na zawsze, bo pojawil sie ktos, a z drugiej pozostanie bol i wyrzuty sumienia..  gubie sie juz w tym wszystkim..zaczynam wariowac z bezsilnosci !!!

27

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

bez blasku, bliskie są mi Twoje rozterki.
Przeczytaj raz jeszcze

marena7 napisał/a:

Podam Ci dwa przykłady.
1.Chlopak pił "od zawsze". Ożenił się z fajną dziewczyną. Po roku ona nie wytrzymała jego pijackich eskapad i podała o rozwód. Na sprawie pojednawczej dała mu warunek - natychmiastowe zgłoszenie sie na odwyk, tylko pod tym warunkiem wycofa pozew. Przerażony, poszedł. Przeszedł terapię, poszedł do AA, a nawet sam założył tę grupę. Miał wtedy 29 lat. Nie pił już prawie rok, gdy urodzilo im się dziecko. Zasmakował w trzeźwości. Zrobił maturę, skończył studia. Pracuje od wielu lat w terapii uzależnień, jest kierownikiem ośrodka odwykowego. Ma teraz 52 lata, nie pije od 23 lat (!). Codzienny kontakt z ludzkimi tragediami, profesjonalna wiedza o problemie i uczestnictwo w mitingach AA skutecznie chroni go przed nawrotami choroby.

2.Inteligentny, wykształcony facet na kierowniczym stanowisku. Po rozwodzie, dwoje dzieci. Trafił na terapię w wieku trzydziestu paru lat, bo mu się kariera zawodowa z powodu picia zaczęła sypać. Przestał pić i rzucił się w wir pracy w grupie samopomocowej, stając się z racji błyskotliwej inteligencji gwiazdą wśród trzeźwiejących alkoholików. Wszyscy stawiali go za przykład, a on brylował w mediach, jako dyżurny trzeźwy alkoholik. Robił certyfikat specjalisty uzależnień i....oblał trudny egzamin. Spadł z piedestału. Poszedł pić po....20 latach abstynencji. Nie poradził sobie z emocjami. Teraz jest na dnie.

W pierwszym przypadku alkoholik zawdzięcza sukces madrej i nieustępliwej zonie oraz swojej pokorze wobec choroby, która go dotknęła.

W drugim przypadku ojcem klęski była pycha i rozdęte do granic niemozliwości EGO, mimo pozorów pracy nad sobą.

Żona pierwszego, świetna kobieta, nie rozczulała się nad nim. Ona WYMAGAŁA i wymaga nadal NORMALNOŚCI. Spełniania ról, wywiązywania się z obowiązków męża i ojca, radzenia sobie z życiowymi problemami. On wie, że ma zbyt wiele do stracenia.


Co człowiek, to inna historia. Sukces alkoholika w trzeżwieniu zależy od niego samego. A czasem też od tego, czy spotka na swojej drodze kogoś mądrego, kto kilkoma słowami postawi go przed wyborem. To się nazywa "twarda miłość".

A teraz odetchnij... idź na spacer-mimo mrozu, jaki trzaska po twarzy...

28

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Witaj. Dzis zaczelam pisac swojego bloga. Jestem mloda osoba, mam 21 lat i zyje od 5 z alkoholikiem... Zajzyjcie na mojego bloga; effciunka.blog.interia.pl. Mam ten sam problem, z dnia na dzien watpie ze bedzie lepiej. Czy ktos potrafi mi pomoc???

29

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Witam... nie było mnie tu jakiś czas. Moje życie uczuciowe jest w totalnej rozsypce, dowiedziałam się jeszcze, że mój były chłopak ALKOHOLIK jest w szczęśliwym związku od pół roku. Tyle wycierpiałam, wypłakałam, a on ma nową, cudowną dziewczynę, nie wiem tylko, czy przestał pić - może tak, może nie, może się ukrywa, a ona nic nie wie. Jestem nieszczęśliwa, a moje poczucie własnej wartości poszło na dno!!!

30

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Czasem można pytac? co warto? Z alkoholikiem byc nie warto, ze starym facetem też nie warto, z nudnym normalnym tez nie warto.
Tyle, ze miłośc jest slepa i my walczymy o nia. a potem po czasie okazuje sie ze g...bylo warto sad
2 lata jako 23 letnia dziwczyna byłam z chłopakiem chorym na borderline i po jakichś 8 latach od tego czasu, uwazam ze byl to najgorszy etap i doswiadczenie w moim zyciu sad Nie warto........:( Jednak szukajmy kogos normalnego.......

31

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Pomimo odwyku, jeśli oczywiście się na niego zgłosi, taka osoba nie zapomina o piciu.
Ciężkie życie z taką osobą, na które ja bym się nigdy nie zdecydowała.

32

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

To nie znaczy, że taka osoba nie zapomina o piciu, alkoholizm jest chorobą nie wyleczalną, tak, jak cukrzyca można ją leczyć, ale nie da się jej wyleczyć. Alkoholik to jest zawsze alkoholik i nic tego nie zmieni; myślę, że warto troszkę pocierpieć rzucając tą miłość niż potem cierpieć całe życie....:)

33

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

...........................czy warto dać wsparcie, czy jest nadzieja ??
czy komus sie to udało ?
Wątpię ja jestem z moim alkoholikiem już 23 lata , jest po terapii nie pije po kilka tygodni lub miesięcy......ale pojawiają mu sie (jak to oni mówią wpadki)i cały czar znika dla mnie na bardzo długo bo wciąż znowu nasłuchuję czy już idzie , czy jest trzeźwy????Każda jego dłuższa nieobecność w domu doprowadza mnie do szału. WIEM ŻE MAM SIĘ ODCIĄĆ OD TEGO SKORO ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA ŻYCIE Z ALKOHOLIKIEM--ALE TO MI SIĘ NIE UDAJE......WIELE LAT TERAPII , PSYCHOLOG, GRUPY WSPARCIA...PEWNIE JEST LEPIEJ NIŻ KIEDYŚ.....UMIĘ SOBIE PORADZIĆ Z UCZUCIAMI NEGATYWNYMI ALE ONE SĄ WIEM ŻE ZAWSZE BĘDĄ..........Nie życzę Ci tego......uciekaj póki jeszcze jesteś młoda i masz szanse na nowe dobre życie....pozdrawiam.

34

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

warto...zycie to walka..podejmowanie ciezkich decyzjii ...czasem sie oplaca ale nie zawsze...bardzo bym chcial sie zakochac ale nie doswiadczylem tego..mam 24 lata...lipa co..hmmm

35

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?
bez blasku napisał/a:

Witam forumowiczki i forumowiczów.. na pewno i jedni i drudzy mają wiele doświadczeń z tym wątkiem... u mnie w rodzinie nie było problemu alkoholowego.. jakośzawsze "bałam" się tych ludzi... do czasu... poznaliśmy się .. zakocham się - on też... było dobrze.. ale mnie bardzo skrzywdził -wybaczyłam i starałam się walczyć o niego... postanowiliśmy spróbować jeszcze raz.. trwało to krótko i postanowił odejść..  rozstaliśmy sie w jesieni ... on wie, że ja nie chce kontaktu .. że powinniśmy zerwać ten toksyczny kontakt.. ale i tak się odzywa, pisze, chciał się spotkać..  ja strasznie się meczę, tęsknię paskudnie..


.. ale dzis wiem, że z alkoholizmem walczyć się nie da... trzeba go leczyć...

on leczyc się nie będzie... tylko pisze, że wybiera się na odwyk a efektu nie ma..

moje pytanie... czy pomimo tego bólu, cierpirnia i tęsknoty przeczytam na tym forum choć jedną historę .. gdzie ktoś z Was jest z niepijącym alkoholikiem??
czy warto dać wsparcie, czy jest nadzieja ??
czy komus sie to udało ??

nie warto  a dlaczego ?? bo ty tylko wlaczysz a on dalej obiecuje pozniej przeprasza obiecuje przysiega jest dobrze np 4 dni myslisz ze nie pije bedzie dobrze a on i tak zrobi swoje . Alkoholik to jest manipulant i klamca bez leczenia nic nie poradzisz , wiem bo sama mialam taki problem . Nie mozna walczyc za dwoje kazda ze stron musi chciec nei tylko ty . Jezeli nie macie dzieci nie jestescie malzenstwem jeszcze to daj sobie spokoj nie pakuj sie w toksyczny zwiazek bo Cie zniszczy .

36 Ostatnio edytowany przez MariannaM (2012-09-24 08:48:26)

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Kiedyś, kiedy byłam jeszcze gówniarą pewien alkoholik, człowiek dobrze po czterdziestce powiedział mi (chyba w chwili jakiejs nagłej szczerości):"Pamiętaj,nigdy nie bierz za męża pijaka!"
I tego się trzymajmy:) w końcu wiedział co mówi....Dodam jeszcze, że dziś już nie żyje. Zgadnijcie dlaczego hmm

37

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

bez blasku, pamiętaj: alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem. Ja jestem wdową, mojego męża zabrał poniekąd alkohol; lekarz powiedział, że będzie Pan żył, ale o alkoholu nie może Pan nawet myśleć. Niestety, nie tylko myślał, ale i pił. Wiem po relacjach znajomych, że "wszywkę" można zapić. Wiem, że każdy powie uciekaj, ale to trudne-pomyśl co będzie dalej, po ślubie, gdy będą dzieci.....

38 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-24 09:48:36)

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Walczyć?? Ale pytam po co?? Alkoholik zawsze będzie alkoholikiem; są tacy, co zdają sobie sprawę z tego problemu i chcą walczyć o rodzinę, związek, o swoje życie i udaje im się, ale to mały procent.

Alkoholik musi zdać sprawę sobie, że to on ma problem - ale oni zawsze twierdzą, że to problem osób, które z nimi są i wiecznie się czepiają.

Musi poprosić o pomoc - a na to nie licz, jeżeli uważa, że nie ma problemu.

Można walczyć, oczywiście pomóc, rozmawiać, ale sama niczego nie zdziałasz, nabawisz się nerwicy. Ciągłe czekanie, czy będzie książę wypity albo napity, strach,  że może gdzieś po kryjomu popija, ciągłe pilnowanie i nerwica, bo ile można żyć dla kogoś, za kogoś??

39

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

To nie jest Twoja walka Bez Blasku, tylko jego choroba.

Zaden alkoholik nie przestaje pic, bo ktos inny go do tego przekonal. On sam musi sie zdecydowac na odstawienie butelki, sam musi wybrac trzezwosc. Wiem o tym dobrze, bo moj byly narzeczony pil jak przyslowiowa ryba i zadne blagania i rozmowy nic nie zdzialaly. Mowil "Kiedys przestane ale nie teraz, jutro, w przyszlym miesiacu...". Wniosek: ja mialam dosyc po dwoch latach, wynioslam sie i teraz jestem w zwiazku z fantastycznym mezczyzna, ktory ma zdrowe podejscie do alkoholu, a moj byly jak pil tak pije.

Czasem jest ciezko ale wierz mi, ze nie warto swojego zycia poswiecac dla kogos kto sam sobie pomoc nie chce.

40

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Jestem w zwiazku z facetem ktory ma problem z pochamowaniem sie od alkocholu w sumie to nic mnie z nim nie laczy ale strasznie mi na nim zalezy mam dwojke dzieci z innego zwiazku jest dla nich jaj ojciec wiwm ze w tej sytuacij powinnam jedynie myslec o nich ale nie potrafie postawic na swoim wielokrotnie probowalam odejsc od niego kazalam mu sie wyprowadzic z miedzkania ale co do czego dochodzilo to zaraz zmieniam zdanie i zostaje nie potrafie byc silna w swoim postanowieniu jest nalogowym alkocholikiem przerwy ma dwu tygodniowe wiele obiecuje ale. Niestety tylko na obietnicach sie konczy czy ktos mogk by mi przemowic do rozumu???

41

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Nie warto, to alkoholik. Jeśli po 2 latach przestanie pić to znaczy że zaczął walczyć o siebie . Inaczej jest wrakiem a Ty swoją miłościągo nie uleczysz.

42

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

moze przestanie pic. znam takich co przestali, ale oni sami chcieli sie leczyc.

43

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

ja żyję z alkoholikiem juz 11 lat przechodziłam piekło i po wielu próbach podjął przysięgę na 3 lata nie pije i też jest hazardzistą lecz nie gra też od 3 lat dawałam mu szansy tyle lat a była zazdrość nie do opisania o ubiór o wyjazd nawet z dziećmi do lekarza o umalowanie się jedyny pan bóg wie co ja przeżyłam przezwiska że jestem wyrodna matka latawica dodam że do pracy też nie mogłam chodzić i nie pracuję dla niego rzuciłam szkołę średnią bo straszył albo szkoła albo ja i teraz nie piję ja od tego wszystkiego wpadłam w uzależnienie od papierosów 2 lub 3 dziennie nie wspomnę o pobytach na psychiatryku lub pogotowiu na zastrzyki na uspokojenie on mnie niszczył teraz jak nie pije to wcale nie jest dobrze raz mi pozwalał popalać teraz robi awantury że ja rozwalam małżeństwo że on nie pije i nie gra to ja nie mam prawa zapalic gryzę sie ciągle co jaj mam robić dalej bardzo proszę o porady rzucić dla niego czy być stanowcza i postawić na swoim teraz straszy mnie ty będziesz palić ja będę się kłócił i robił też co mi się podoba mówi że zacznie jeżdzić na mitingi nawet 5 razy w tygodniu jak będzie chciało mu się pić ale ja wiem że też może się uzależnić w tę drugą stronę czyli nie pić ale cały czas swój poświęcać terapii i mitingom juz ja mam dosyć tego wszystkiego nawet powiedziałam dobra nie będę palić ale na przykład zdarzy się tak że ktoś do nas przyjedzie moja siostra i kupi po piwie dodam że ja nie jestem uzależniona i nie piję alkoholu w ustach nie miałam już kilka lat ale dałąm mu przykład on odpowiedział że nie mogę ale sama sobie zadaje pytanie dlaczego pół szklanki piwa raz na kilka długich lat .wiem że nie chodzi o moje palenie lecz o wszystko nie daj boże w lato ubiorę się w spódnicę też będzie się nie odzywał do pracy jak wspomnę że bym chciała teraz mówi a co ja ci bronię ale wiem że jak pójdę i tak będzie mi dokuczał i nie wiem co ja mam dalej robić jestem w dole dałam z siebie już wszystko cierpiałąm tyle lat i mu tłumaczę że teraz jak zapiję on twierdzi że nie to moja noga w domu nie powstanie już nie dam rady dalej przechodzić tego to on na to no tak tylko rozwodami straszysz a ty jak palisz to co ja też mam rozwód złożyć ty możesz se palić i ja nic nie moge zrobić a jak ja zapiję to rozwód i tak mi ciągle mówi i dodam na koniec że mówi to do mnie do rodziny że jak kiedyś bym odeszła to on mnie znajdzie i ze mną porządek zrobi że nie będe jego to innego też nie a na koniec oporządzi siebie i ja tak szczerze mówiąc palę ze strachu z tej bezsilności z lęku co ja mam robić

44

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Terapia, terapia, terapia!!
Dla Współuzależnionej!!
Jezeli jeden zdrowieje, a drugi w zwiazku ciagle tak samo chory - to jest masakra!
Twoim nieszczęściem nie jest ON, tylko Ty sama i stare nawyki.

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

z osobą uzależnioną choruje cała rodzina i cała rodzina wymaga leczenia,nie ma nic na skróty,terapia,grupy samopomocowe

46

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

ja skończyłam terapię dla osób współuzależnionych i to nic nie daje kilka dni temu byłam z dziećmi na choince z dziećmi w szkole i po powrocie też był zły i się mało co odzywał także wczoraj miałam jechać z koleżanką z klasy tam gdzie moje dziecko się uczy kupić do klasy jego tablice taką do edukacji szkolnej też zrobił mi awanturę że ja się tylko udzielam lecz to nie prawda inne mamy także jeżeli coś potrzeba to chętnie pomagają  i nie pojechałam ja już mam wszystkiego dośc płaczę z tej bezsilności z tej niemocy za wszystko się czepia zawsze coś wynajdzie by się pokłucić co ja mam robić nie ma już sił już się wykończę

47 Ostatnio edytowany przez Dziewczynaalkoholika (2019-08-17 19:58:11)

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Jestem w związku z alkoholikiem już 9 lat walczylam za każdym razem jak pił do czasu i na chwilę były przerwy w piciu kilka lat a teraz ostatnio coraz krótsze 4 miesiące potem mniej walczyć już nie mam siły o to chodź kocham nadal nie wiem co robić czy marnować sobie życie dalej czy pomyśleć w końcu o własnym życiu i szczęściu a mam dopiero 29 lat

48

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Żadnych alkoholików...
Tak poza drobiazgiem, że wątek jest z 2012 roku.
To alkoholik musi zrozumieć, że albo nałóg, albo wy. Trzeba dać ultimatum, terapia i wyjście z alkoholizmu, albo koniec i kropka.

49

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?
bez blasku napisał/a:

.. ale dzis wiem, że z alkoholizmem walczyć się nie da... trzeba go leczyć...

on leczyc się nie będzie... tylko pisze, że wybiera się na odwyk a efektu nie ma..

moje pytanie... czy pomimo tego bólu, cierpirnia i tęsknoty przeczytam na tym forum choć jedną historę .. gdzie ktoś z Was jest z niepijącym alkoholikiem??
czy warto dać wsparcie, czy jest nadzieja ??
czy komus sie to udało ??

Olej go i nie marnuj sobie zycia, macie taki jakis glupi nie wiem matczyny odruch na zasadzie: Ja go zmienie, przy mnie sie zmieni,
A po co ? jak sie zmieni nie bedzie szczesliwy. Wiec albo bierz go jaki jest i nie marudz albo odejdz od niego i idz do normalnego. Po co ty sie w patologie bawisz ? macie jakies kobiece zawody o ktorych m mezczyzni nie wiemy w stylu ktora ilu zmienila i uratowala?

50

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?
Dziewczynaalkoholika napisał/a:

Jestem w związku z alkoholikiem już 9 lat walczylam za każdym razem jak pił do czasu i na chwilę były przerwy w piciu kilka lat a teraz ostatnio coraz krótsze 4 miesiące potem mniej walczyć już nie mam siły o to chodź kocham nadal nie wiem co robić czy marnować sobie życie dalej czy pomyśleć w końcu o własnym życiu i szczęściu a mam dopiero 29 lat

Dziewczynaalkoholika zajmij się swoim życiem nie marnuj go na ratowanie faceta przedłużacie tylko wspólne chorowanie.
Jeżeli proponowałaś mu leczenie a on dalej pije  to go zostaw takie życie z pijącym  nie uczyni ciebie lepszą.
Na początek pomyśl o swoim życiu i zdrowiu a jemu daj wybrać czy chce pić czy chce żyć.
Jak czytałaś ten wątek i podobne na forum to widzisz jak jest jeden idzie i się leczy inny udaje że się leczy a jeszcze inny pije i nie widzi w tym problemu różnie to jest .Co się stanie z Twoim chłopakiem zależy od niego on nic nie musi a może jeżeli nie sięgnie dna wykorzysta wszystko żeby dalej pić powie i obieca wiele rzeczy,których nie jest w stanie dotrzymać nie lecząc się.Jeżeli nie pił tylko dla Ciebie to marna szansa na trzeźwienie w prawdziwym tego słowa znaczeniu dla niego w pokrętny sposób bywasz źródłem emocji co byś nie zrobiła może wykorzystać jako pretekst do nakręcania się i picia podobnie rodzina i praca otoczenie system itp nie lecząc nałogowo szuka powodu do picia chore nie rozładowane emocje powodują i wzmagają obsesje chęć doznania ulgi i tak w kółko.
Wymuszona abstynencja po jakimś czasie staje się męką dla alkoholika tak się dzieje przez  nie leczone chore emocje.
Żyjąc z nim w takiej toksycznej symbiozie bo on dostarcza Ci mnóstwo różnych emocji  dorobisz się depresji albo nerwicy
bólów głowy brzucha rozwolnień ataków paniki zawrotów głowy przejmiesz o ile już to się nie stało jego chore myślenie .
Zadbaj o własne zdrowie i zorientuj się w terapii dla Ciebie możliwym jest że jesteś osobą współuzależnioną 9 lat to sporo czasu.
Tak jak do tej pory nie pomożesz mu nie wyleczysz go nie wygrasz,pozwól mu się dopić i wybrać ale nie pozwól pociągnąć się za nim jeżeli wybierze chorowanie.

51 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-08-23 20:45:17)

Odp: kocham alkoholika... warto walczyć ?

Witajcie. Jestem osobą współuzależnioną. Szukam osób, które mają podobne problemy do moich. Jeżeli tak jak ja chciałbyś pogadać z kimś kto ma podobne doświadczenia odezwij się! nieregulaminowe dane kontaktowe

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » kocham alkoholika... warto walczyć ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024