Witam Drogie Panie! ![]()
Tak jak w temacie, czy zawsze warto (/należy) dawać kolejną szansę?
Czy wszystkich powinno traktować się tak samo, każdemu powiedzieć NIE, czy może jednak istnieją wypadki, wyjątki, gdzie za tym drugi, trzecim... razem może jednak być dobrze? a może nawet lepiej niż za pierwszym razem?
Pytam, ponieważ sama mam podobny problem...
Byłam z Kimś jakiś czaaaas temu. Niestety, rozstaliśmy się przez nasze wspólne towarzystwo
Ja wciąż słuchałam czego to mój ukochany, z kim i gdzie nie robił od naszych znajomych (uważaliśmy ich za woich przyjaciół, jednak teraz na to patrząc było to najnieodpowiedniejsze określenie) oraz on też wysłuchiwał jakiś niestworzonych historii na mój temat
Ufaliśmy im, więc myśleliśmy, że mówią Prawdę. Wiadomo, że może jakieś tam małe wpadki mieliśmy. Np. ja się umówiłam na kawę ze starym znajomym jednak do Jego uszu już docierało, że ja byłam na niewiadomo jak romantycznej randce, która zakończyła się dopiero nad ranem... ![]()
Pogubiliśmy się pajęczynie tych kłamstw i się rozstaliśmy. Z wspólnymi znajomymi też urwaliśmy kontakt, lub chociaż ograniczyliśmy do minimum. Ja w tym czasie aby "zapomnieć" miałam kilka przelotych znajomości, z tego co wiem on też. Jednak mimo wszystko co jakiś czas do siebie pisaliśmy, tak żeby po prostu dowiedzieć się co u siebie nawzajem i pozdrowić. Jednak ostatnio ten kontakt znowu się uciśnił. Coraz częściej do siebie piszemy, rozmawiamy przez telefon (nigdy jakoś nie mieliśmy problemów z ciszą podczas rozmowy bo jej po prostu nie było)... W sobotę są Walentynki... Zaproponował mi, że może wpadłby do mnie i zrobilibyśmy sobie jakąś wspólną kolację...
Nie wiem co o tym myśleć... Czy poddać się jednak temu uczuciu czy jednak kierować się rozumem i odsunąć Go jak najdalej od siebie?