Czy Waszym zdaniem miłość na odległość ma sens? Jakie są zalety i wady? Czy ktoś jest w takim związku? Ja tak. Jesteśmy z innych województw ponad 500 km nas dzieli a to już 4 lata jak zostalismy parą. A 5 się znamy. Niestety ostatnio zauważyłam, że często mamy sprzeczki, nieporozumienia, dużo sms piszemy itp, jednak to nie to co w 4 oczy rozmowa. Bywa tak, że często sie nie widujemy, praca itp. ale się Bardzo kochamy, chcemy już byc razem, jak unikacie nieporozumień? Czy to możliwe?
ja jestem w takim związku od 9 miesięcy a znamy się półtora roku, i ja już wysiadam. dzieli nas 400 km ja pracuje i się uczę a on pracuje. Mamy po 22 lata gdzie on powiedział mi że nie jest gotowy na mieszkanie ze mną. i co czy to ma sens ? ;((((
3 2009-02-08 20:52:18 Ostatnio edytowany przez Bliźniaczka22 (2009-02-08 20:53:22)
Ten związek Twój jest od 9 miesięcy to jeszcze młody
Byc może potrzebuje troche czasu? Faceci później dojrzewaja (podobno) a Ty jesteś Gotowa? My też długo się zastanawialiśmy i dopiero od roku postanowiliśmy, że chcemy być razem, zamieszkać, mimo odległości, że to jest wlaśnie TO
czekalismy na to, aż 3 lata a po 1, 5 roku dopiero pierwszy raz sie spotkaliśmy od poczatku znajomości. Jedno powiem: odpowiedzią jest CZAS...
tak tylko szkoda że on chce pływać i będziemy się widywać co 2 miesiące a jak się już zobaczymy to max na tydzień. jestem zrozpaczona i wściekła !!!!!! ja nie nadaję się do tego by być ciągle sama i nie wiadomo na czym stoję. Ja jestem gotowa na mieszkanie z facetem na opuszczenie domu rodzinnego. Dawno chciałam to zrobić. mam dość tego wszystkiego, mimo że go kocham to nie widzę dla nas przyszłości boże nie mam sił !!!!!!!!!!!!
Hmm... nie wiem co Ci doradzić, czasem też mam dość my tez się widzimy co 2, 3 miesiące ale jakoś wytrzymujemy i też to jest tak, że czasem to są 3 dni a czasem 2 tygodnie
zależy jak ma sie urlop i świeta są lub weekend. Może przeanalizuj sobie za i przeciw? JA na twoim miejscu jesli bym go kochala to staralabym sie to jakos wytrzymać.
a co z zaufaniem ? ufasz mu przecież nie jesteś tam i nie wiesz co on robi ....... czasami mnie przerasta to wszystko tak jak dzisiaj mam ochotę płakać jak to pisze !! uciekła bym stąd !! jak ty to wytrzymujesz nie widząc go 2 miesiące co to za związek nie będąc z ukochana osobą ?? !!
Tak. Ufamy sobie. Mamy neta, skype itp.
a 2 miesiące to wbrew pozorom nie tak długo:). Czas mija szybko jak sie pracuje, uczy czy ma jakieś hobby. Fakt, mamy czasem dołka ale wtedy piszemy smski czy gadamy przez tel
i powraca uśmiech.
mój facet chyba w ogóle nie dorósł do bycia w związku. i tu jest ból. Poddaje się a on zwala winę a mnie że to ze mną coś jest nie tak, zamiast ruszyć dupe i coś z tym zrobić ehh ;((
Czasem wina jest po obu stronach. Musicie pogadać i to wyjaśnić. A jeśli go tak kochasz to Ty pierwsza zadziałaj, nie wiem czemu ale bywa tak, że czasem ciężko jest coś wytłumaczyć facetowi.
mówię mu jak małemu dziecku co jest nie tak co mi się nie podoba a on zachowuje się tak jakby wszystko było ok a to dalej się ciągnie nie wiem co mam zrobić !!! ;(((
No, to nie wiem skoro tak olewa to może mu nie zależy?
chyba tak .... jestem załamana. Myślałam że znaczę coś dla niego ;(
Powiem Ci, że miłość na odległość to prawie jak gra w ruletke, nigdy nie wiesz na kogo trafisz i jak się to potoczy. Wiem, że to trudne ale może spróbuj mu dać jakoś do zrozumienia, że albo coś zrobicie albo po co się meczyć? No nie wiem, ja bym tak zrobiła, bo bym nie chciała tego tak ciągnąć itp. Ale zasiegnij jeszcze porad bardziej doświadczonych ludzi.
Nawet się już boje z nim rozmawiać. cokolwiek powiem to on tego nie zrozumie albo oleje to. czasami mam wrażenie że chce go naprawić postarać się by wyszedł na ludzi. ale on zwyczajnie jeszcze chce kumpli imprez mimo że to już się ciągnie w jego życiu od 6 lat intensywne imprezy i kobiety. Wiem że facet to dorasta dopiero w wieku 27 lat do związków ale ja chyba wierzyłam w cuda ehh chyba muszę to zakończyć ;((
Skoro woli to niż Ciebie i naprawić związek to widocznie nie jest gotów. Jego strata.
dzięki za wsparcie i zrozumienie hehe ![]()
Powodzenia, bedzie dobrze, a może to go obudzi...
na swoim związku sie duzo razy przekonywalam,
ze milosc na odleglosc nie moze przetrwac,
niezaleznie na jakim etapie ona jest...
od 8u miesiecy jestem w takim zwiazku na odleglosc widujemy sie raz no jak uda sie to dwa razy w miesiacu duzo dzwonimy piszemy esy ale to fakt trudne sa te hwile gdy jest mi zle i wtedy tesknota bardziej boli hoc muj zwiazek dopiero co sie rozwija i duzo trzeba cierpliwosci i zrozumienia by udalo sie byc juz razem to jednak nawiedzaja mnie takie watpliwosci czy to ma sens ?jedynie czas da mi taka odpowiecZwiazek na odleglosc jest bardzo trudny i tylko jesli dwoje naprawde sie bardzo koha moze sie udac Staram sie wto uwierzyc
Boniu dziewczyny ja was podziwiam. Być w związku 500 km. od siebie. Troszkę mam coś wspólnego z wami. Ja jestem w związku 3 lata i ten czas to widujemy się tylko na weekendy.Oczywiście w wakacje-to 3 miesiące non stop. Jesteśmy od siebie 100 km. ale jak bardzo zatęsknię to wsiadam w busa i jestem u niego za 1.5 godziny.
Jesteśmy od siebie 100 km. ale jak bardzo zatęsknię to wsiadam w busa i jestem u niego za 1.5 godziny.
Też bym tak chciała... ja mam tylko pociąg ok 11 godzin jazdy he he ![]()
tez bym tak hciala........ja to mam 8godzin jazdy pociagiemi mozliwosc raz w miesiacu na taka eskapade ale i on jak tylko moze to przyjezdrza do mnie to wszystko jest malo ale dobre co kolwiek by myc hoc na hwile wtulic sie w te kohane ramiona
Witam Wszystkich, ja też mam problem ze związkiem na odległość. Jestem z chłopakiem od roku, wydawało mi się, że mam wszystko, aż pewnego pieknego dnia moi rodzice oznajmili, że wyprowadzamy się za granicę. Byłam załamana, myślalam, że to już koniec, ale on nie dał za wygraną. Powiedział, że będzie na mnie czekać tak długo jak tylko będzie trzeba, niedługo koncze 18 lat i bede mogła sama o sobie decydować, wracam od września do Polski, ale boje sie ze do tego czasu wszystko sie zmieni, już się zmienia, nie dogadujemy się. Od kilku dni sprzeczamy się codziennie;( Prawie w ogóle nie rozmawiamy, bo nie ma kiedy, szkoła... Potem inne obowiązki... Och... Już myślałam o zerwaniu z nim, ale sama nie wiem...
hmm Witam mam podobny problem... poznalam swojego chlopaka na fotka.pl on jest z Krakowa ja z ok. dzieli nas ok 40 km wszystko zaczynalo sie bardzo pieknie... ciagle rozmowy na gg, smsy, telefony.... w koncu poprosil mnie o chodzenie nie widzielismy sie w realu
.... tydzien bycia ze soba jako "Zwiazek" oznajmil ze musi wyjechac do Brukselii na delegacje na 2 tyg .. stwierdzilam ze zaden problem... wytrzymam jakos te 2 tyg a pozniej bedziemy juz razem.... minelo 1,5 tyg moj Misiek oznajmil ze awansowal na szefa oddzialu w Warszawie ... od razu z Brukselii pojechal do Warszawy i siedzi tam juz 2 tydzien
nadal sie nie widzielismy. Ciagle mowi, pisze ze bardzo mnie kocha... W niedziele dzwoniac do mnie powiedzial ze juz niebawem sie zobaczymy, ze nie znam dnia ani godz kiedy go zobacze.... hmm nie pocieszylam sie dlugo... dzisiaj podczas rozmowy na gg oznajmil ze jednak nie tak predko sie zobaczymy, ze moze lepiej bedzie jak znajde sobie kogos kto nie bedzie mnie tak ranil.... bo dla niego najwazniejsze jest moje szczescie .... pozniej znowu ze chce byc ze mna ... ;/ jak mam to rozumiec ?? jak widac sam nie wie czego tak naprawde chce... ciagle mu truje ze jakos wytrzymamy, ze nasza milosc jest tak wielka ze przetrzyma wszystko.... zgadza sie ze mna a za kilka dni ma wahania
... pomozcie mi ;(
Bliźniaczka22 co do pytania czy milosc na odleglosc ma sens.... moim zdaniem tak
jezeli jest to tylko ta prawdziwa, szczera milosc to ma ;] .... hmm tez mam problemy ale wierze ze sa spowodowane brakiem fizycznego okazywania uczuc ![]()
Hmm... widocznie jest tak jak piszesz, sam nie wie czego chce, ile macie lat? Jeśli można wiedzieć.
Miłość na odległość,to wieczna tęsknota.A,to niekorzystna forma uczuć.Chwilowa rozłąka czasem jest potrzebna,ale dłuższe rozstanie,czekanie-dla mnie nie ma sensu.
czy Ci którzy twierdzą, że taka miłość ma sens doznali tego? Ja też myślałam, że jest gg, skype, telefon...Że będziemy codziennie gadać i będzie wszystko ok. Ale to nie tak, nie można się nawet przytulić kiedy ma się zły dzień. Idziesz miastem i mijasz zakochane pary trzymające się za ręce, całujące się i ubolewasz nad tym, że Twój ukochany jest daleko..serce aż się kroi, często nie idzie się zgrać w czasie, więc bywa, że nie gadacie cały dzień. To jest straszne!:( Ja już tak nie potrafię, zobaczę mojego chłopaka za miesiąc, odliczam jak małe dziecko do przyjścia gwiazdora. dobra rada, szukajcie chłopaków jak najbliżej siebie i spędzajcie z nimi każdą możliwie wolną chwilkę, bo nigdy nie wiadomo kiedy los wystawi Was na próbę!
Dziewczyny powiem wam (tak jak pisałam jesteśmy 100 km. od siebie) widzimy się co weekend ale na tygodniu jak dzwonimy do siebie(mamy darmowy numer do siebie) to prawie non stop się kłócimy. Czasami mam tego dosyć ale bardzo go kocham. Nie potrafimy długo się złościć na siebie godz lub 2 i jest zgoda:)Taki związek jest ciężki ale uważam, że się opłaca tak żyć. My jeszcze będziemy tak żyć 2 lata ( studia). Dodam, że jak przyjeżdżam na weekend lub dłużej to nic się nie kłócimy jest cudownie:)
Morał z tego, że musimy zamieszkać razem....
:):):)
Pozdrawiam
Ja nie jestem za widywaniem sie codziennie czy tam co 2 dzien .... jezeli moj Misiu mieszkalby w Krk tak jak mieszkal, nie pozwolilabym na to zeby odwiedzal mnie tak czesto... Uwazam ze zwiazek wtedy szybko sie nudzi.... zeby naprawde dobrze poznac czlowieka nalezy troszeczke potesknic zeby zobaczyc jak spisuje sie w sytuacjach trudnych
... hmm a skoro juz tutaj jestem musze sie pochwalic
:D MOJ MISIEK POPROSIL MNIE O REKE :d:d ....... takze moge czekac na niego
:D pozdrawiam :***
Ale za to związki na odległość mają duży staż i w przyszłości np delegacja, lub praca za granicą nie będzie już taka staszna ![]()
Ja od początku roku widziałam mojego faceta łącznie 9 dni ...... i co wy na to ??
czuję że tracę siły. Ja mam pracę on ma pracę każdy swoje życie a kiedy jesteśmy razem nagle staje się inny świat. Nagle wszystko zaczyna mieć sens, po powrocie jest czas przyzwyczajenia się znów do swojego trybu życia bez niego na ochłonięcie serca ehh masakra nie polecam nikomu tak żyć
Owszem, miłość na odległość to wieczna tęsknota, ale jeśli to jest prawdziwa miłość, to warto przeczekać okres, gdy nie mieszka się razem. Zawsze można wykupić darmowe SMS-y, rozmawiać przez skype, czy telefon...Technologia jest wysoko rozwinięta i to nie czasy, gdzie jeden list idzie dwa tygodnie.
Podsumowując, miłość na odległość ma sens, jeśli później zamierza się z tego zrobić normalny związek...
dobrze, a co kiedy już się razem zamieszka i nagle okazuje się że coś jednak nie jest tak, że przez to że mało się widzieliście to kochaliście tylko wyobrażenie o nim a nie prawdziwego jego ......
to sie rozstaje lub próbuję odbudować te uczucie... ale skoro piszesz szirina :kiedy jesteśmy razem nagle staje się inny świat itd. to chyba nie masz tego wyobrażenia? czy sie mylę?
Miłość,to bliskość.Ileż spraw bardzo ważnych nam umyka.Rozłąka pozbawia wielu doznań fizycznych i psychicznych.Czasem,to konieczność.Ale potrzeba wiele silnej woli,cierpliwości,wyrozumiałości-z obu stron.
Mój związek się rozpada, z dnia na dzień jest coraz gorzej, wydaje mi się, że to wina właśnie tego, że miszkamy tak daleko od siebie
Ja miszkam w UK, a mój chłopak w Polsce, nie widzę sensu w takim związku i jeśli nie wyjdzie nam, to już nigdy nie zgodzę się na zycie z kimś na odległość...
Z własnego doświadczenia wiem, że odległość ma swoje plusy i minusy. Kiedy dzieliły nas km, nigdy się nie kłóciliśmy. Byłam w szoku, że ponad pół roku obeszło się bez sprzeczki.. Ale od kiedy razem mieszkamy, takie sprzeczki są już normalne.. :)Bardzo się cieszę, że razem mieszkamy, że uczymy się siebie nawzajem w codziennych sytuacjach. Plusem jest to, że w pewien sposób "przygotowujemy się " do przyszłego życia razem.. Ustalamy reguły np. w kwestii gotowania czy sprzątania itp.
Z perspektywy czau wydaje mi się, że gdyby nie wspólne mieszkanie, nasze relacje ciągle tkwiłyby na poziomie skupiania się na miłości, na tym jaka jest cudowna.. Podczas gdy bardzo ważne są także sprawy "przyziemne"..
Ja bym bardzo chciała zamieszkać ze swoim facetem, ale On chyba nie bardzo tego chce... Zależy mi na nim, mam tutaj tylko jego (rodzina za granicą ).. chciałabym byśmy zamieszkali razem, ale nie umiem go przekonać
:(
hopeforlife, a mówił Ci dlaczego nie chce?
Kennedy- oczywiście są plusy i minusy wspólnego mieszkania.. Ale chyba więcej jest tych pozytywów ![]()
milosc na odleglosc ma sens... ale chyba nie nalezy przesadzac czyli byc w takim nijakim zwiazku na dlugo. ja jestem od niecalego roku i uwazam, ze to juz za dlugo. widzenie sie od swieta i co 3 miesiace jest ciezkie. dlatego za 3 tyg zmieniam cale swoje zycie i sie po prostu do niego przeprowadzam. nie wyobrazam sobie byc w zwiaku na odleglosc przez 3 lata. to zaden zwiazek, tylko spotykanie sie raz na jakis czas. zreszta tak tez sie nie pozna czlowieka. dlatego jade i sie przekonam czy jest taki slodziak na codzien ![]()
heh.. Powiem Ci aggia szczerze, że ja po roku czasu też miałam już dość.. Ciągła tęsknota było momentami nie do zniesienia. Dlatego warto ryzykować i walczyć o swoje uczucia.
aggia a jak długo jesteście razem? Kurcze... zazdroszczę...
super masz aggia... tez bym tak chciała, ale na razie nie mamy możliwosci zamieszkac razem... wiecie co czasem zazdrościmy razem z chłopakiem tym, co maja kase, maja gdzie zamieszkac, moga liczyc na pomoc rodziny tak od razu itp. a my? My musimy sami to wszystko osiagnąć taki los
dlatego to juz te 4 lata tak osobno... ale mamy nadal nadzieje bo warto
robimy wszystko co możliwe, choc życie nie rozpieszcza. Naprawdę Ci co mieszkaja w duzych miastach to maja szczęscie... lepsze możliwości na pracę itp ![]()
Owszem, miłość na odległość to wieczna tęsknota, ale jeśli to jest prawdziwa miłość, to warto przeczekać okres, gdy nie mieszka się razem. Zawsze można wykupić darmowe SMS-y, rozmawiać przez skype, czy telefon...Technologia jest wysoko rozwinięta i to nie czasy, gdzie jeden list idzie dwa tygodnie.
Podsumowując, miłość na odległość ma sens, jeśli później zamierza się z tego zrobić normalny związek...
ja tak mam.
przez miesiąc mojego Ukochanego nie ma, ale jakoś dajemy sobie radę, ponieważ jesteśmyw stały kontakcie i ufamy sobie .. ![]()
no bliźniaczko mój właśnie leży sobie w łóżku i patrze jak słodko śpi, już jutro go tu nie będzie. powiedział mi że teraz po tych kłótniach boi się ze mną zamieszkać bo będę jeszcze gorsza i nie wytrzymamy oboje. ale dalej podtrzymuje ten plan i chce tego , ale ale się boi no właśnie ale i to z mojej winy:( eh pojedzie i nie wiem kiedy znów się zobaczymy oj nie wiem
(
szirina współczuję ale wiesz co? skąd może wiedzieć że będziesz jeszcze gorsza? mi sie u mnie zdaje, że to wszystko przez ta odległość i wogóle tyle 4 lat razem i jakos sie układało bez nieporozumień aż tu nagle teraz ostatnio tak wysyp tego... i ostatnio zauważyłam że u mego faceta mu nie dogodzę, jak napisze krótkiego smska z odpowiedzia na coś - to źle. A jak długiego to zaraz jakieś nieporozumienie... ach mam ostatnio wrażenie że jakos tak dziwnie jest u nas w związku, ze wszystkim i to przez ta moja jazdę o te nk i tamta glupia laskę
i wiecie co on założył sobie znow te nk ale do szkoly i ona go zaprosiła bo sie go pytałam czy ją ma tam znów i dała mu komenta- nic do tej pustej smarkuli nie dotarło ona ma 19 lat!!! a my grubo po 21
, ja tam nie mam tego nk i podobno w sieci pisze ze te nk podobno umiera i niech umiera, dobrze głupi ten portal.
no i pojechał
( odprowadziłam do na dworzec chociaż nie chciałam bo wiedziałam że potem sama wracać będę a to tak boli patrzeć na ten pociąg który go wiezie daleko daleko odemnie. płakałam w drodze płakałam kiedy już wrzucił torbę do pociągu płakałam kiedy powiedział "kocham cię nie płacz będzie dobrze" i płakałam kiedy z daleka widziałam jak patrzy się w okno i szuka mnie wzrokiem. nie wiem czy mnie widział ja go widziałam ...... ;(( masakra jakaś. wszystko uzależnione od pieniędzy. kasy nie ma to i nas nie ma bo nie mamy za co żyć.... jakaś masakra to jest
nie wiem kiedy go zobaczę może za 2 tygodnie może znów za miesiąc nie wiem, nie wiem jak będzie z pracą ehh .... kiedyś może kiedyś
(
najgorsze jest czekanie na ten moment, i świadomośc że już tylko zostało parę godzin do tego potem minut sekund itp .... ehh
no i każdy wrócił do swoich zabawek
rozumiem Cię szirina. Tak ta wiedza, że zaraz trzeba sie rozstać ach... tez zawsze płaczę jak juz siedze sama w tym pociągu i jadę do domu to okropne, zawsze z moim facetem juz smucimi sie wieczorem
że rano odjazd i rozstanie. No ale za to jaka euforia jak sie jedzie na spotkanie
coś Boooooskiego!!! Dostrzegajmy te pozytywy
bo inaczej sie wykończyć nam przyjdzie.
Też u nas w związku praca i kasa niestety odgrywa dużą rolę, takie czasy jedno z nas ma pracę tyle dobrego
ja wciąż szukam nie poddajemy się i ciagle sobie powtarzam gdy mnie dopada dół... im dlużej do czegoś dążysz (wspólne zamieszkanie) to za to sukces będzie ogromny i mega radosny jak juz to osiagniemy, nie ma co płakać trzeba byc silnym i jakoś próbować to osiągnąć i nie poddawać się, to trudne wiem to ale musimy dać radę nie raz dostaniemy po tyłku ale głowa do góry i idziemy dalej ![]()
jak średnio często się widzicie ??
3 lub 5 razy w roku chyba
teraz mamy najdłuzsze rozstanie bo w lutym sie widzieliśmy a spotkamy sie w lipcu dopiero. wiadomo raz pare tygodni trwa spotkanie raz nawet 3 dni.
o boże a dlaczego tak ?? czy on pływa ??
nie, nie pływa
poprostu mieszkamy od siebie 500 km w innych województwach (tak nas amor trafił
) no i jak to życie, praca on istudia, ja po stażach byłam i też szkoła studium była
egzaminy itp. życie, mielismy w tym roku byc juz razem ale nie wyszło
i musimy jeszcze wytrzymać ![]()
my mieszkamy od siebie 400 km. to jakieś 7 godzin jazdy ale widujemy się po pare dni np raz w miesiącu wczesniej widzieliśmy się regularnie co 2 tygodnie na pare dni.
kurcze nie rozumiem jak ty to wytrzymujesz ja już mam jazdy że on wrócił do swojego życia i mnie znów oleje że nie mamy nic wspólnego ze sobą ?? kiedy się w nim zakochałaś ??
Super, że tak się widujecie
też bym tak chciała
. Poznaliśmy sie przez chat w 2005 roku
potem 2 lata po tym spotkanie było
zakochalismy sie w sobie i tak ciągniemy
wiem, że może to dziwne dla nie których "bajka" ale takie jest życie
Kochamy się chcemy byc razem
ufamy sobie (choć bywam zazdrosna- jak tu nieraz juz pisałam
tez mi tu juz nieraz pomagałaś
)
a jak wytrzymuje? piszemy sms, mamy rozmowy darmowe, czasem na skype lub gg sie wejdzie, a poza tym wiadomo praca on, ja tez szukam w domu tez zajecia mam jakieś hooby itp i tak czas leci od spotkania do spotkania
wbrew pozorom jak tak spojrze na to z boku to to nie tak długo jak by się mogło zdawać, te oczekiwania na spotkanie
mam czasem dołki ale to pogadam sobie z moim facetem lub tu na forum
i jakoś to leci do przodu
a na spotkaniach zawsze sie nawzajem naładujemy pozytywną energią
i to nam pozwala jakoś dalej żyć, a poza tym jak dopada mnie tęsknota to staram się zaraz szybko zajać czymś innym by nie myśleć i pomaga jakoś ![]()
my też sobie ufamy chociaż bywało z tym ciężko nic nie zastąpi wyjaśnienia problemu w cztery oczy.......
piszemy smsy rozmawiamy wieczorami na domowym. i czekamy od spotkania do spotkania. zawsze pełno planów mamy co będziemy robić jak się zobaczymy a tak naprawe potem wolimy siedzieć zamknieci w czterech ścianach i gadać gadać i gadać bez końca wygłupiać się gotować (kochamy razem gotować) no i wiadomo kochać się godzinami. nigdy nie nacieszyliśmy się sobą tak na maksa !! ja pracuje w hotelu i on jest bardzo zazdrosny boi się że jakiś "bogaty" facet mnie zbajeruje ale prawda jest taka że żadej bogacz czy nie, nie zastąpi mi jego bo kocham go i to bardzo. czasem narzekamy że wszystko idzie nam pod góre, to ktoś trzeci chce nas rozdzielić bo roboty na trasie akurat naszego pociągu, to zmiana pracy, to poroniona ciąża zawsze coś, i nie raz się załamywaliśmy i mielismy wrażenie że chyba nie jesteśmy dla siebie skoro u nas tak się dzieje. ale wczoraj w ostatni wieczór razem stwierdziliśmy oboje że z każdej opresji wychodzimy jakoś, spadamy na 4 łapy i jedziemy dalej, i tak już rok czasu (w przyszły wtorek rocznica, szkoda że osobno no ale może innym razem)
czasem mam przypływ energii i wierze za nas dwoje, ale czasami mam taki dolek że tylko mogę mu płakać do słuchawki i mówić jak bardzo mi go brakuje. ale postanowiłam sobie od tej pory że od jego wyjazdu wszystko się zmieni że będzie inaczej ja będę inna i że od teraz wszystko zacznie się układać!! bo czemu ma być ciągle źle !!? czas aby los teraz szedł nam na rękę !! no zobaczymy
póki co dziś dopiero wyjechał i doła nie mam oboje wierzymy i mówimy sobie że już tylko troszkę i będziemy razem ....... czasem jak się kłucimy to sprawiamy wrażenie że możemy się pozabijać, ale my się kochamy i zawsze jest dobrze po jakiś paru godzinkach
tak samo jak my
też mu nie ustannie mówiłam, że tęsknie i ryczałam he he a to nic nie dawało i jemu było gorzej
teraz też tęsknie ale daje radę i nie mówie o tym
zbytnio. Trzeba byc silnym. Racja
Nasz los w naszych rękach
więc do dzieła i jazda
a jesli można wiedzieć to na jakim stanowisku pracujesz w hotelu? i czy jest ciężko? bo słyszałam dużo o pracy ale nie wiem czy to prawda. Też tak szukam i myślę, że może tam by złożyć papiery na wakacje, bo teraz nigdzie nie chcą ludzi u mnie ![]()
jestem kierownikiem recepcji w hotelu. jest ciężko nie powiem. bywa tak że robię wszystko za wszystkich no ale coś za coś. kasa nie jest taka mała, ale też nie duża hehe. mówisz że dużo słyszałaś o pracy w hotelu ciekawe co takiego słyszałaś ?:)
no właśnie, ze ciężko i niezbyt właścicielka płaci z kasą u nas, to taka mała mieścina, że tylko aby wykorzystac na maksa małym kosztem
o to super
hmmm ciekawe gdzie mi przyjdzie pracować he he
do tej pory tylko na stażach sie utrzymywałam no ale to juz koniec z tym i teraz kombinowac trzeba ale dobrej myśli jestem
Pozdrowionka
witam dziewczyny... mnie dzieli od mego Skarba prawie 700km ....widujemy się powiedzmy 2 razy w miesiącu na weekndy... planujemy mieszkac razem i pozostaje dylemat gdzie;];] on nie chce zostawic swego swiata mi tez jest cięzko...ale skoro chcemy byc razem to chyba trzeba będzie:) byc moze juz w sierpniu następi ten przełom:) najgorsze jest odliczanie dni...pozostało mi jeszcze 8 od dzis... nie widzielismy się od 1 maja...i jzu nie daje rady normalnie....
nie martw się, dasz radę każda z nas ma podobnie i jakoś żyjemy
ja mam 40 dni do spotkania z moim facetem ach ![]()
a ja mam we wtorek pierwsza rocznice z moim i spędzimy ją osobno he ![]()
szirina napisał/a:a ja mam we wtorek pierwsza rocznice z moim i spędzimy ją osobno he
Gratuluję wytrwałości
. W końcu nie sztuka życ na odległóśc. Tylko szkoda, że osobno
.
Ja swoją rocznicę mam za ponad miesiąc
boje się tego dnia bo wiem że dopadnie mnie derecha
hehe nie wiem no trudno może jeśli dotrwamy to następna rocznica będzie spędzona przy kolacji ze świecami RAZEM.
wow ja mam w poniedziałek
roczniczke pewną i tez osobno juz nie raz ale mam sms i planuje to wykorzystac no ewentualnie skype jak sie uda
wytrwałośc wytrwałośc za to na spotkaniu wszystko sobie odbijemy z nawiązka
tak trzeba mysleć
robimy grupe wsparcia związków na odległość? ![]()
a jak dawaj
hehehe
na pewno nie jesteśmy jedyne
65 2009-05-23 11:43:47 Ostatnio edytowany przez Bliźniaczka22 (2009-05-23 15:41:32)
więc oto
zapraszam szirina
i resztę chętnych
w naszą społeczność a tytuł to Grupa Wsparcia Związków Na Odległość!!
dla ułatwienia podam też link
(KTOŚ MI TYTUŁ WĄTKU ZMIENIŁ) HE HE
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=75384#p75384