Witam wszystkich. Jestem tutaj pierwszy raz. Tyle jest we mnie żalu, smutku i załamania, że nie wiedziałam jak i gdzie to przelać i gdzie szukać jakiegoś wsparcia, pocieszenia. Moja historia jest bardzo prosta i podobna do wielu innych. Czytałam dzisiej wiele postów na tej stronie ale nadal nie doszukałam sie odpowiedzi na pytanie DLACZEGO? Byłam z moim chłopakiem około 1,5 roku. Zaznacze, że jestem juz po 30-stce a on 3 lata młodszy i to on mnie przekonał żebym dała nam szanse, gdyz nigdy nie chciałam mieć młodszego. Więc zaryzykowałam wbrew sobie i do nie dawna nie żałowałam tego. Było nam ze sobą super pod każdym względem, przynajmniej mi sie tak wydaje, bo nic nie wskazywało na to, że jest inaczej. Az do momentu jak mój były oznajmił mi, że on jednak w życiu sie nie wyszalał i że chce sie jeszcze bawić ale z innymi. Zamurowało mnie, bo ostanio była rozmowa na ten temat i powiedział że gdyby chciał jeszcze poszaleć to by to zrobił ale że nie potrzebuje tego, a tu się okazuje że jednak potrzebuje. Nie wiem co mam o tym myśleć bo jestem po prostu załamana. Nie moge spać, jeść, nigdy jeszcze nikogo tak nie kochałam. Myślałam, że to już w końcu ten jedyny na całe życie. Wszyscy w koło dostrzegali jacy przy sobie jesteśmy szczęśliwi a tu taki numer. Nie potrafię tego pod żadnym względem zrozumieć...po prostu wierzyć mi się nie chce. Jeszcze dwa dni przed rozstaniem mówił jak bardzo mnie kocha itp. Przecież chyba nie można sie odkochać w dwa dni? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przez cały czas był czuły, troskliwy taki kochający. Nie wiem co mam zrobić żeby się pogodzić z tym. Nie będą go przekonywała, że może dajmy sobie czasu albo coś z tych rzeczy. Mimo, że jest mi tak ochydnie źle, nie mam zamiaru mu tego pokazać. Rozmawiałam z koleżankami i pytałam się co jest ze mna nie tak. Przeciez potwarzał, że jestem taka kochana, opiekuńcza...Wiem, że ból z czasem przechodzi ale na razie jest mi tak bardzo źle, tak mocno to boli...
oj. Doskonale wiem jakie to uczucie . . Wszystko ci o nim przypomina. .
Na pytanie dlaczego może odpowiedzieć ci tylko on .
Trzeba przyznać ze zachował się jak gowniaz jak na swój dorosły z pozoru wiek . .
Na pewno zrozumie ze jesteś wartościową kobieta, lecz co to wtedy zmieni ? ![]()
Trzymaj się kochana, jeśli coś jest podany mój email możesz pisać jeśli będzies chciała .:*
Witam wszystkich.
Cześć !
nie doszukałam sie odpowiedzi na pytanie DLACZEGO?
ponieważ:
oznajmił mi, że on jednak w życiu sie nie wyszalał i że chce sie jeszcze bawić ale z innymi.
Jedną z bardzo cennych rzeczy jakich nauczyłam się w ostatnich latach mojego młodego życia - BRAĆ I ROZUMIEĆ TYLE ILE PRZEKAZUJE NAM DRUGA OSOBA (czytaj: nie doszukiwać się, nie interpretować po swojemu. jeśli ma się okazać, że powód jakiejkolwiek sytuacji jest inny niż dana osoba POWIEDZIAŁA, to jeśli ma "wyjść" to i tak wyjdzie.) Dzięki temu przestałam się martwić jakimiś 80 % moich "problemów" i jeśli przychodzi mi 'cierpieć' przez czyjeś słowa to z potrójnie z mniejszą siłą, bo NIE DOSZUKUJĘ SIĘ.
Zasada nr 1: usłyszałam, przyjęłam, idę dalej.
Także:
Zamurowało mnie, bo ostanio była rozmowa na ten temat i powiedział że gdyby chciał jeszcze poszaleć to by to zrobił ale że nie potrzebuje tego, a tu się okazuje że jednak potrzebuje. Nie wiem co mam o tym myśleć bo jestem po prostu załamana.
Niestety, jeśli Ty nie wiesz czemu w ciągu 2 dni zmienił front i swoje zapewnienia o 180 stopni, to my tym bardziej.
Nie moge spać, jeść, nigdy jeszcze nikogo tak nie kochałam. Myślałam, że to już w końcu ten jedyny na całe życie. Wszyscy w koło dostrzegali jacy przy sobie jesteśmy szczęśliwi a tu taki numer.
Przykro mi, wiem jak potrafi cierpieć kobieta po rozstaniu ( tak z autopsji
), moją radę już znasz do tego dorzuć wypłakanie się a potem staraj się nie rozdrabniać tego - to banalne i wiele lat mi zajęło zrozumienie - tego kwiatu pół światu ! Wpadałam we wściekłość jak mnie tak pocieszano, ale taka jest prawda ![]()
Jeszcze dwa dni przed rozstaniem mówił jak bardzo mnie kocha itp. Przecież chyba nie można sie odkochać w dwa dni? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przez cały czas był czuły, troskliwy taki kochający.
Może jest zwykłym kłamczuszkiem ?
Nie będą go przekonywała, że może dajmy sobie czasu albo coś z tych rzeczy. Mimo, że jest mi tak ochydnie źle, nie mam zamiaru mu tego pokazać.
I nie waż się zmienić zdanie, powiedział co "czuje", więc po co Wam czas ? A to podobno kobieta zmienną jest, a tu proszę 1,5 roku cud i miód i nagle zmiana na groch i kamienie...
Głowa do góry - po co Ci chorągiewka ![]()
Dziękuje bardzo za wsparcie. Cały czas łza w oku się kręci i cały czas ten szum w uszach DLACZEGO. A mieliśmy być tymi dwiema połówkami. Chyba juz nigdy nikogo tak nie pokocham. Zresztą zastanawiam się czy bedę zdolna jeszcze do miłości w przyszłości. Po czyms takim to chyba rysa zostaje na sercu do końca życia. Na pewno nie zaufam juz zadnemu facetowi, jesli wogóle kiedykolwiek jeszcze jakiegos do siebie dopuszczę.
hej miałam kiedys chłopaka byliśmy ze soba 2 lata był szaleńczo zakochany po prostu na zabój nie bede sie w tym temacie rozpisywała, i wiesz co dwa dni przed rozstaniem zapytał mnie czy kiedys zostane jego zona powiedziałam ze na razie ,nie miałam wtedy zaledwie 22lata on był 3 lata starszy,wiec po tych słowach jeszcze bardziej uświadomił mnie ze myśli o mnie powaznie, i wiesz co po dwóch dniach od tej rozmowy przyszedł do mnie spotkanie przebiegało normalnie i w pewnym momencie mi powiedział ze kiedys zrobił bym dla ciebie wszystko a teraz juz nie,łza mi spłyneła po policzku powiedziałam zeby wyszedł i tak tez sie to zakonczyło,potem tydzien pozniej widziałam go jak jedzie z laska w samochodzie,przejezdzali obok mnie,w tej chwili przestał dla mnie istnieć,po jakimś czasie od tamtego incydentu zaczoł do mnie wypisywac chodzic za mną itd....zminiłam nr tele i miałam z nim spokój ,w momencie w ktorym zobaczyłam go z inna przestał dla mnie istnieć,cierpaiałam tym bardziej ze to był moj pierwszy chłopak z którym poszłam do łozka,zerwał ze mną z zaskoczenia dokładnie jak z tobą ten twój.Po miesiacu poznałam innego chłopaka i zakochałam sie jeszcze bardziej bardziej niz w tamtym.Powiem Ci ze na sto procent bedzie chciał do Ciebie wrocić ,predzej czy pozniej to zrobi,nie pisz do niego nie odzywaj sie przezywaj to po swojemu a on i tak sie do Ciebie odezwie zobaczysz.Oni zawsze tak robią najpierw zrywają nie przemują sie co czujesz a potem wracają jakby nigdy nic ,wiem to z mojego kolejnego zwiazku w ktorym zerwał ze mna 3 razy i potem wracał tyle ze tym razem ja juz mu nie moge dać szansy.Musisz sie przygotowac na chec jego powrotu bo to jest nieuniknione oni tak po prostu mają....decyzje juz wtedy podejmiesz tylko Ty...
Kasiula28
dzięki za miłe słowa. Wiem, że musze być twarda, ale tym bardziej trudno bo to pierwszy facet, którego tak kochałam i wierzyłam, że naprawde możemy być szczęśliwi...wszyscy do około tak sądzili, a tu jedna chwila, moment i bach po wszystkim. Żeby były jakieś sygnały wcześniej, jakies oznaki, a tu nic. Mało tego zostawił mnie w momencie kiedy go najbardziej potrzebowałam, bo akurat inna sytuacja życiowa mi spadła na głowę. Wiem, że ludzie maja gorsze problemy, gorsze ich w życiu nieszczęscia spotykają, ale mi teraz tez jest bardzo ciężko, serce to prawie, nie wiem co mam z sobą zrobić, gdzie się zaszyć.
7 2012-01-12 05:27:25 Ostatnio edytowany przez RoBaCeK78 (2012-01-12 05:31:08)
Nelly,
ja byłam z facetem ponad 4 i pół roku. to dopiero szmat czasu. też mnie zostawił, bo się "odkochał". po tygodniu wrócił... na 2 miesiące... przy pierwszym rozstaniu płakałam jak bóbr, pzy drugim było już lajtowo. sama widziałam, że cos się psuje.
nie mów, że nikogo nie pokochasz. ja tez tak mówiłam, ale sie pomyliłam
na szczęście
teraz mam innego, lepszego, który traktuje mnie jak księżniczkę.
tamten okazał się sporym kawałkiem drania, który nie liczy się z uczuciami innych, chce dobrze tylko dla siebie.
jestem przekonana,że za jakiś czas stwierdzisz, że to rozstanie przyniosło Ci same pozytywy. poznasz innego, lepszego ![]()
może dojdziesz nawet do wniosku, że zmarnował Ci kawałek życia?
Po miesiacu poznałam innego chłopaka i zakochałam sie jeszcze bardziej bardziej niz w tamtym.
dokładnie
to jest pewne
miałam tak samo, tylko po dłuższy okresie ![]()
Powiem Ci ze na sto procent bedzie chciał do Ciebie wrocić ,predzej czy pozniej to zrobi,nie pisz do niego nie odzywaj sie przezywaj to po swojemu a on i tak sie do Ciebie odezwie zobaczysz.Oni zawsze tak robią najpierw zrywają nie przemują sie co czujesz a potem wracają jakby nigdy nic
taka już chyba natura chłopców... bo na miano faceta taki delikwent nie zasługuje
Nelly, życzę Ci szczęścia ![]()
Dzięki bardzo, bardzo...
Minął kolejny dzień, kolejna nieprzespana noc. Wczoraj był po swoje rzeczy, starałam się być twarda i nawet łza mi nie spłynęła, ale jak tylko drzwi się po nim zamknęły ryczałam jak bóbr. Tak trudno jest uwierzyć, że to już koniec tak po prostu. Wczoraj jeszcze rozmawialiśmy, bo chciałam żeby mi wytłumaczył co go skłoniło do takiej decyzji, trwał przy swoim, że chce się wyszaleć mimo, że nadal mnie kocha i mu na mnie zależy, ale to się kompletnie nie trzyma kupy.
Wiem potrzebuję więcej czasu żeby się z tego otrząsnąć ale to jest tak cholernie trudne, tak cię żko w to uwierzyć:(
i bardzo dobrze musisz być przy nim twarda niech nie widzi ze rozpaczasz,moj obecny eks chłopak ktory mnie po raz trzeci zostawił ,jak zobaczył ze stanełam na nogi i ze z kims innym mam kontakt ocknoł sie po raz kolejny i mi mąci w głowie opowiada jak to mnie kocha itp,a wczesniej jak widział ze to przezywam i ze bym chciała zeby wrocił miał mnie gdzies,a teraz wielkie przebudzenie bo nie moze przezyc ze ktos inny mogłby ze mną być,co on mi teraz nie wypisuje ze go serce boli jak mnie widzi ,ze jakby mnie zobaczył z kims innym to by umarł ,rozumiesz?a jak odchodizł powiedział mi prosto w twarz ze nie chce ze mną być ze nie był ze mną szczęsliwy ze nie pasujemy do siebie,ze wypaliłąm w nim uczucia pozniej znów ze nie ma miłosci ze na poczatku tylko zauroczenie,wiesz jak sie czułam po tych wszystkich słowach?to moze pojąc tylko ten kto to przezył w paru zdanich zniszczył mi świat byłam na skraju załamania nerwowego mieszkalismy przeciez razem bylismy zareczeni,brałąm leki uspokajajace i z dnia na dzien stawałam sie zmusic na nowo do zycia i stopniowo mi sie to udawało ,poznałam kogos a teraz on znów mi zamienai zycie w koszmarnie wiem co mam robic ze swoim zyciem,ten Twoj podczas rozstania powiedziął Ci ze Cie kocha to jest pewne ze cos kombinuje a za pare tygodni moze i miesięcy bedzie chciał wrocic,ja nie rozumiem jak mozna kogos tak męczyć i wyrzadzić mu krzywde....kochana głowa do góry ten Twoj tez nie złe ziółko mówi ze kocha a chce sie rozstać co za dupek wroci ale wtedy Ty mu pokaz drzwi...tacy kolesie to powinni sobie lalke kupić a nie niszczyc komuś zycie...
Wiem co czujesz ja zostałam zostawiona po trzech tygodniah ale było tak wspaniale cudownie myślałam że nareszcie spotkałam drugą połówkę, on zostawił mnie w środę tydzień temu a w poniedziałek zmarła mi mama jestem sama nie potrafię sobie radzić opisuje swoją historę pt. "Zrobiłam z siebie idiotkę"
"Twoj tez nie złe ziółko mówi ze kocha a chce sie rozstać co za dupek wroci ale wtedy Ty mu pokaz drzwi...tacy kolesie to powinni sobie lalke kupić a nie niszczyc komuś zycie..."
Kasiula28- pewnie teraz jakby przyjechal i powiedzial ze sie pomylil i ze nie moze beze mnie żyć to nie wiem czy bym nie uległa, bo ja naprawdę pierwszy raz w życiu kogoś tak kochałam, cały czas płaczę, nie mogę jeść. Ten ból momentami jest nie do zniesienia:( Byłoby mi latwiej gdybysmy się kłócili, nie dogadywali, gdyby to nie spadło tak nagle.
"Wiem co czujesz ja zostałam zostawiona po trzech tygodniah ale było tak wspaniale cudownie myślałam że nareszcie spotkałam drugą połówkę, on zostawił mnie w środę tydzień temu a w poniedziałek zmarła mi mama jestem sama nie potrafię sobie radzić opisuje swoją historę pt. "Zrobiłam z siebie idiotkę"
Wiem Kamisia, czytałam i też pisałam:) Właśnie to jest najtrudniejsze, kiedy się spotka tą drugą połówkę (my o sobie też tak mówiliśmy parę miesięcy temu)
Czy po czymś takim człowiek jest w stanie jeszcze komuś zaufać? Jak znowu można uwierzyć, że ktoś kto mówi Kocha, mówi prawdę i wie co to słowo naprawdę oznacza. Ja to już chyba w to nie uwierzę:(
ja też tak mam...:( nie jesteś sama
znowu kogoś poznać, zakochać się, zaufać, uwierzyć? na jak długo? żeby znowu się zawieść, rozczarować, cierpieć, płakać...
jakie to życie jest beznadziejne...
trzeba tyko wierzyć
Czytając tutejsze posty właśnie widzę, że mój przypadek nie jest odosobniony. Czasami pisanie z Wami, czytanie pomaga, przynosi ulgę, a czasami znów dopada szloch. Super jak się komuś udaje po czymś takim znów zakochać, ale ja już chyba nie chę się w to bawić, po prostu przestałam wierzyć, że może mnie spotkać w życiu szczęście z innym facetem, ten mój jedyny poszedł w siną dal. Chcę tylko odzyskać spokój i równowagę.
Siedzę tu od dłuższego czasu i czytam i płaczę i jak już mogę przejżeć przez łzy to znowu czytam i znowu płaczę. Moje kumpele były ze mnie dumne, że tak się dzielnie trzymałam podczas zrywania i zimną krew zachowałam, ale to co się dzieje gdy siedzę sama to nawet mnie już przeraża. Oczu prawie już nie widać, takie zapuchnięte. Boję się, że mogę sobie z tym nie poradzić, że nie bedę w stanie się z tego otrząsnąc...Boże jak to boli....
Dziewczyny, powiem wam szczerze,że jak przechodzi się takie załamanie nerwowe to warto skorzystać z pomocy psychologa oraz terapeuty- jakieś tabletki antydepresyjne- mi pomagają- na prawdę. Chociaż organizm sie tak nie wykańcza przynajmniej. Przykro mi,że jest tylu mężczyzn,którzy "kochają" a jednak odchodzą;(
ps: Nelly, Kochana.. Ja nigdy nie potrafiłam zaufać, więc z racji na mój związek na odległość tym bardziej nie ufałam;/ Ale powiem Ci jedną rzecz: Twój facet powinien sobie zapracować na Twoje zaufanie, chociażby nie prowokując dwuznacznych tematów do rozmów lub pokazując wśród innych ludzi jak bardzo Cię kocha. Mój po roku nie powiedział o mnie nawet babci ;O tylko rodzice wiedzieli i rodzeństwo. Myślę,że jak spotkamy "tych" mężczyzn to sami zadbają o to byśmy czuły się bezpieczne,kochane i chciane, tylko jedna zasada: nie starać się za dwoje!;) całusy na dobranoc;*
Detya ma rację, podobno jak facet coś mówi poważnie to nie zmieni zdania.
Myślę,że olewając ich dajemy im kopa w tyłek i to ich uraża.. Gdyby tylko to było takie proste;( Łatwo jest powiedzieć a ciężko wykonać.
ja doszłam do wniosku że jak zostawił to nie kochał, mam podobna sytuacje też się wykańczam ale no kurcze jak sie kogoś kocha chce sie być przy tej osobie bez wzgledu na wszystko. nie wiem może i źle myśle..
Ja już też nie wiem co myśleć. Ja jestem w szoku, moja rodzina jest w szoku i jego też, kolezanki to aż uwierzyć nie mogły. Tylko ktoś do mnie zagada, zadzwoni, napisze a już znowu ryczę. Piszę z Wami ryczę, położe się na łóżku rycze. Czy ktoś już też tyle płakał? Tlumaczę sobie, że już dość, ile można i wybucham na nowo. Obłęd??
Ja tyle płakałam,że po kilku dniach już nie miałam czym! ;O
Nie płacz, popisz sobie tutaj jak masz złą chwilę.
Musimy dać radę;)
ja zaczelam tu pisac wlasnie po to zeby juz nie ryczec. Teraz nadal boli ale juz mniej placze. Tylko bezsennosc zostala. Znajduje pocieszenie w w niektorych postach. Nawet po totalnie strasznej historii w koncu sie usmiechacie. Mysle ze kiedys tez przestaniesz wylewac lzy i sie usmiechac. Sama na to licze
nie jestem juz z moim byłym poł roku na poczatku tez tak jak Ty ciagle płakałąm w pracy wychodziłąm do łązienki i łzy same mi leciały,na poczatku chodziłam z podpuchniętymi oczami,w nocy nie płakałam tylko wyłam az mi zerce ściskało,kochałam go strasznie dlatego tak trudno było mi zaakceptować prawde,nie sypiałm po nocach o 4 nad rannem sen przychodził schudłam , jednak sprubowałm go znienawidzieć za to co mi zrobił i jakoś było mi lepiej ,nie mysl o jego zaletach w myślach sobie go obrzydzaj,najgorsze są pierwsze miesiące wypłacz sie nie tłum tego w sobie,wychodz gdzies sprubuj jakos zabalować,jestes w tej dobrej sytuacji ze go nie musisz widywać a co ja mam zrobić jak nadal pracujemy w tym samym miejscu ,mieszkamy w jednym budynku,jak koło niego przechodze musze tak robić zeby nie móc go widzieć ciągle go słysze i go widze to jest dopiero wykanczające psychicznie niestety na razie nie moge zmienić pracy:(i teraz jak Ci wczesniej pisałam gdy zaczynał być mi obojętny ,dodatkowo mnie wykancza bo chce wrócić,pomyśl przez co ja przechodze....to forum tez mi dużo pomogło zobaczyłam ze nie tylko ja zostałam tak potraktowana,wypowiedzi obiektywnych ludzi pomogło mi zrozumiec pare rzeczy to jest cudowne ze kogos nie znasz a tak potrafi podniesc na duchu i pomóc zrozumieć.W chwili gdy bedziesz płakała pomyśl o tym ze on tego nie jest wart ze zabawia sie i korzysta z zycia tak jak chciał o nie nie moge za nim płakać nie jest tego wart.Z kazdym dniem bedziesz sie czuła lepiej tym bardziej ze zniknął Ci z pola widzenia.
Nelly80, prawie rok temu przezywalam to samo. Cudowny zwiazek, facet mmmm ideal, 0 sprzeczek, dużo rozmow. Zostawił mnie w Walentynki, rzucił jak psa przez sms, mimo że tego samego dnia rano, mówił "Kocham Cie". Robiłam to co Ty, wyłam dniami i nocami, pytałam "dlaczego", chudłam w oczach i myślałam że mój swiat się skończył a szczęście nie jest mi pisane. Bo przecież kochal tak bardzo...
Minęło kilka miesięcy, poznałam kogoś kto pomógł mi zniszczyć widmo byłego w moim serduchu. W głowie nadal zostal uraz do pelnego zaufania i oddania, ale mam nadzieje że mój K. to zniesie i mi pomoże przezwyciężyć lęki. Dziś jestem w nowym związku. Dziś Kocham innego mężczyznę, Ty także pokochasz, głowa do góry;)
Dziewczyny wiem, że macie rację, wiem to...ale chyba każdy potrzebuje czasu, żeby chociaż trochę sie z tego szoku otrząsnąć. Nie potrafię go znienawidzić, przynajmniej na razie, bo za bardzo Kocham i tak jak pisałyście nie raz, pozwoliłam mu odejść, nawet nie próbowałam zatrzymać. Jemu chyba też nie jest łatwo bo mnie jeszcze przeprasza za to co zrobił, no ale co z tego, to nie łagodzi bólu. Na razie nie mam ochoty ani sił na nic. W głowie tylko jedna myśl, jak bardzo go kocham:(
Kasiula28 - współczuję Ci bardzo, że jesteś w takiej sytuacji, to musi być straszne ciągle go mijać.
Nelly, tak każdy potrzebuej czasu, jedni mniej inni więcej. Łatwiej Ci bedzie to wszystko znieść jesli znienawisz, ale nie zawsze to się udaje. Ja bardzo chciałam poczuć odrobinę nienawiści, chciałam żeby moja miłość się zmieniła w nienawiść, ale się nie udało. Chyba, za bardzo kocham, kocham , mimo cierpienia i krzywd. Na razie jest nieodwzajemniona miłość i żał, czekam aż przyjdzie obojętność.
A na pytanie DLACZEGO chyba nigdy nie uzykamy odpowiedzi, bo nie wierze, że rezygnuje z Ciebie czyli jego miłości bo chce szaleć. Z Tobą też by mógł, ale to chyba mu nie wystarczało...przykro mi, że my kobiety musimy tak cierpieć, że odkochują się z godziny na godzinę. W 95% odkochują się ale tylko dlatego, że zdążyli poznać kogoś innego!
Mala nie potrafię go znienawidzic, po prostu nie potrafie. Potrafię i potrafiłam go tylko kochać. Nawet kiedyś sama siebie nie podejrzewałam o takie uczucia, że tak potrafię kogos pokochać. A tu proszę pokochałam całym sercem, duszą, otworzyłam sie i co z tego teraz mam? Wielkie cierpienie. To niesprawiedliwe. Nikt nie powinien tak cierpieć przez inną osobę. Czuje się żałośnie użalając sie tak nad soba, ale po takim szoku to chyba raczej nie potrafię myśleć i działać logicznie. Nie wiem bo pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. Caly czas się zastanawiałm co on porabia w danej chwili i czy myśli o mnie, bo przeciez tak dobrze nam było:(
Tak to prawda potrzeba czasu. Kiedy ukochana osoba zostawia Cię z dnia na dzień wali się świat. Patrząc na wypowiedzi dziewczyn, które jednak poznały swoją połówkę pomimo zawodu miłosnego wierzę, że będzie dobrze
Ty też w to uwierz :*
Ale po co już wierzyć, przecież historia może się powtórzyć. On chyba na zawsze pozostanie w moim sercu i miejsca po nim chyba nikt nie zdola wypełnić. Cały czas mam przed oczami jego twarz. Ja chyba naprawdę jestem beznadziejnie zakochana:((
ps. Jakieś rady na bezsenność? Nawet liczenie baranów nie pomaga:((
teraz mam to samo
Dzisiaj mam to samo. Po 1,5 roku rozstaliśmy się. Jest ciężko ; ( A pewnie wraz z kolejnym dniem wcale nie będzie łatwo. To mnie przeraża. Chciałabym zapomnieć. Czuje się strasznie skrzywdzona ; (
Ja chyba zawsze będę czuć się skrzywdzona:( A raczej obdarta z czegoś...Mijają kolejne dni i ciągle w sercu smutek, chyba nigdy tego nie zdołam zrozumieć....nigdy...
Niby czas leczy rany...nie wiem czy tak będzie. Wydaje mi się, ze tylko przyzwyczai do tej całej sytuacji...Najgorsze w tym wszystkim są słowa jakie można usłyszeć od drugiej osoby
Strasznie boli.
Dzisiaj po rozmowie telefonicznej z pewna osoba chyba ostatecznie dotarło do mnie i to z wielkim hukiem, że mój były wcale mnie nie kochał. Przez te ostatnie dni był tylko rozdzierający serce wielki ból. Łudziłam się, że zrozumie co stracił i wrócimy do siebie, ale teraz jestem przekonana, że jest pozbawiony jakichkolwiek uczuć. Dzisiaj czuję gorycz, żal. Próbuję sklecic parę zdań żeby to z siebie wyrzucić ale chyba nie jestem w stanie....Trzeba być skończonym draniem, żeby przez tyle czasu tak kogoś oszukiwać i bawić się uczuciami.
35 2012-01-16 13:21:56 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-01-16 13:25:00)
Czekaj..moment..widze, ze historia dosc swieza. Kilkudniowa zaledwie. Masz jak w banku, ze wroci jak bumerang, wyszaleje sie (popije, zadupczy, pozna smak kawalerki), zateskini i wroci. I od Ciebie jedynie zalezy w jakim stylu go przyjmiesz. Czy z radoscia oddanego psiaka, po ktorego pan sie zglosil po miesiacu glodowki w schronisku czy jak kobieta dojrzala i o jedno doswiadczenie madrzejsza. Nie mowie Ci, zebys go zaraz z szambem spuscila ale daj wyraznie odczuc Panu Wyszalalemu, ze jak ktos z geby dupe robi to ponosi tego konsekwencje i to dlugi czas. A zatem koniec z czulymi slowkami (bo jak widac to pic na wode), koniec z deklaracjami dlugowiecznsci - jw., koniec z Twoim zaufaniem i Twoim calkowitym oddaniem. Jak wroci (a wroci) to pozwol mu laskawie u stop swych pelzac i tanczyc kadryla po to by odzyskac Twoje wzgledy.
A poki co, pary z buzi, kamienna maska, zbroja i twarda oprawa - w srodku sobie wyj i placz a na zewnatrz pokaz mu, ze strata takiego gowniarza (i nie o wiek tu chodzi) to zadna strata.
Jesli masz taka mozliwosc, to stan na glowie i zrob wszystko aby "zyczliwi" doniesli mu jak to odzylas i bawiesz sie za dwoch po jego zniknieciu. Pare wypadow w gronie wspolnych znajomych i Twoja rozesmiana buzia to bedzie najlepszy afrodyzjak. I slodycz zemsty:) Trudne ale wykonalne.
Mussuka
dziękuję... Zastanawiałam się nie raz co bym zrobiła gdyby się ocknął....ale on się nie ocknie, jest bardzo konsekwentny w tym co robi. Może to i dobrze (aż dziwne, że to piszę, bo momentami tak bardzo bym chciała zeby znowu był przy mnie) bo nie wiem czy bym potrafiła zaufać mu nawet w minimalnym stopniu. Chyba, a raczej na pewno już nie zaufam żadnemu facetowi. Nigdy nikomu nie zyczę nic złego, ale chciałabym żeby ludzie co tak krzywdzą osoby, które chwilę wcześniej zapewniaja o miłości, kiedyś też odebrały taki cios. Żeby zrozumiały co to znaczy przeżyc zawód milosny, poczuć ten ogromny ból.
on dal ci sygnal ze chce poszalec ALE NIE ZROBI TEGO Z ? FACET ZAWSZE NIE MOWI PRAWDY DO KONCA-PISZE TO FACET
on dal ci sygnal ze chce poszalec ALE NIE ZROBI TEGO Z ? FACET ZAWSZE NIE MOWI PRAWDY DO KONCA-PISZE TO FACET
"PISZE TO FACET" ???????
Czy KOBIETY mają OBOWIĄZEK mówienia prawdy???
Męszczyźni są na jakiś innych prawach???
kriss tof
"on dal ci sygnal ze chce poszalec ALE NIE ZROBI TEGO Z ?..."
moglbyś opisac co masz na myśli, bo jestem bardzo ciekawa co może sie za tym kryć?
Ja już wyczerpałam swoje spekulacje i domysly na ten temat. Ostatni wniosek do jakiego doszłam to jest taki, że nigdy mnie nie kochał prawdziwa miłością, bo jak sie kocha to chce sie być z ukochana osobą. Nie ma bo tamto.
Dzięki bardzo, bardzo...
Minął kolejny dzień, kolejna nieprzespana noc. Wczoraj był po swoje rzeczy, starałam się być twarda i nawet łza mi nie spłynęła, ale jak tylko drzwi się po nim zamknęły ryczałam jak bóbr. Tak trudno jest uwierzyć, że to już koniec tak po prostu. Wczoraj jeszcze rozmawialiśmy, bo chciałam żeby mi wytłumaczył co go skłoniło do takiej decyzji, trwał przy swoim, że chce się wyszaleć mimo, że nadal mnie kocha i mu na mnie zależy, ale to się kompletnie nie trzyma kupy.
Wiem potrzebuję więcej czasu żeby się z tego otrząsnąć ale to jest tak cholernie trudne, tak cię żko w to uwierzyć:(
Hej Nelly!!!
Moj mnie zostawil dwa dni temu, dokladnie pol roku temu zaczelismy sie spotykac. I wszystko bylo swietnie swieta razem, poznalm jego rodzine... no wszystko ok. A jednak kilka tygodni temu jedo najlepsza przyjaciolka zmarla, wiec ja porobowlam mu pomoc rozmawiac.... No i kilka dni temu zaczal wracac do siebie, usmiechal sie jak dawniej, nawet mielismy plany co bedzemy robiic w piatek tzn.wczoraj...A tu nagle w czwartek dostalam smsa ze od czasu smierci jego kolezanki jego byla sie do niego odezwala i chce do niego wrocic a on nie moze nie podjac szansy zeby z nia byc. No i oczywiscie szanuje mnie i chce bysmy byli przyjaciolmi. I ze to nie ja tylko on, no i ze ona byla dla niego wszystkim.... i oczywiscie on nie chce zebym go nienawidzila za to co mi zrobil... Zeby bylo smieszniej pracujemy razem...
Ale wiesz co plakalam cala noc i caly wczorajszy dzien, dzisiaj tez troche... boli to ze zaufalam to ze uwierzylam ze mnie kolcha (kochal jeszcze 4 dni temu..) Oczywiscie nie moge jesc i wszystko mnie boli....ale nie wiedziec czemu z drugiej strony jestem spokojna, jakbym wiedziala ze wszystko bedzie dobrze, ze dam sobie rade i ze bede sie jeszcze smiac. Faceci to zwykle swinie...
Zobaczysz ty rowniez jeszcze bedziesz sie smiac, ale najwazniejsze zebys teraz zadbala o siebie kochana teraz to ty jestes najwazniejsza nikt inny!!!!! Pamietaj o tym
Nie rozmyslaj, nie spekuluj skup sie na sobie, na swoich potrzebach. Powodzenia ![]()
Noova
podziwiam Cię za postawę...naprawdę. Ja przeplakalam 6 dni, w ciągu których nie mogłam zrozumieć co tak naprawdę sie stało...
Nadal nie jest mi łatwo i ciągle o nim myślę choć staram się być twarda i wmawiam sobie, że to nie byla miłość z jego strony...ale niestety z mojej tak:( Boli nadal, choć wszyscy staraja sie mnie wspierać jak mogą...ale boli...bardzo...no i ta tęsknota...
Nawet nie wie jak ja cierpię i nigdy się o tym nie dowie...
42 2012-01-21 15:47:46 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-21 15:56:38)
Każda z nas marzy o pięknej, szczerej, prawdziwej miłości... poznajemy kogoś, obdarzamy go zaufaniem, miłością... przekładamy na tą osobę nasze marzenia o pięknej miłości... oddajemy się całe, całym sercem, umysłem zaczynamy kochać... marzymy, tworzymy plany, cieszymy się każda chwilą, najlepiej jakbyśmy robili wszystko razem... bo przecież tak go kocham! tak wypadałoby robić... przecież w wielu książkach, filmach opisana jest tak wielka, idealna miłość... wciskają nam wszyscy taki kit, a potem ludzie tylko cierpią...
w miłości o to nie chodzi... w miłości nie można się całemu oddać, odkryć...
ta druga osoba patrząc na nas, na nasze zachowanie, zaczyna się zastanawiać "dlaczego ja się tak nie zachowuje? dlaczego ja nie mam na to ochoty? może ja jej wcale nie kocham..."
Trzeba umieć trzymać kogoś w niepewności, nie odkrywać się, być trochę zagadką...
ja tego nie zastosowałam w związku... kochałam, ufałam, zostałam skrzywdzona... obiecałam sobie, że będę postępować inaczej! teraz jestem w kolejnym i też popełniłam błąd, może nawet nie jeden... ale przynajmniej zrobiłam taki krok do przodu, że zdaję sobie z tego sprawę, nie brnę bezmyślnie tak jak kiedyś... też zależy dużo od partnera.
co do Twoich postów... jak je czytam do aż przypomniałam sobie jak ja jeszcze niedawno cierpiałam... rozpacz, rozwalenie totalne! co prawda dzieli nas trochę wiek i na pewno poziom związku... ale może coś wyniesiesz z mojego tematu... że nie ma co tak rozpaczać i samo-nakręcać się...http://www.netkobiety.pl/t29464.html
wynieś z tego lekcję...
a tak Ci powiem, że mój chłopak też miał taką wymówkę, że chciał się wyszaleć... to jest tylko wymówka! dając Ci taki tekst pokazał jakim jest tchórzem! on po prostu już nie chce z Tobą być...
mój to sobie poszalał... bo dziewczyna za pierwszym razem zaszła w ciążę...
tak w ogóle to...
teraz tęsknota przysłania Ci oczy... uczucia nadal żyją... ale
zdasz sobie sprawę, że tak naprawdę bolą te plany które miałaś w stosunku do niego... ułożyłaś sobie przyszłe życie z nim, postawiłaś go na piedestale swojego życia... byłaś pewna...
a teraz? wszystko się zaburzyło.... niczego nie jesteś pewna, zostałaś z tym sama i to Cię przeraża... znam to...
nienawidziłam z całego serca tekstu "czas pokaże, czas goi rany" słyszałam to na każdym kroku...
ale to prawda... z czasem wszystko przygasa, racjonalniej myślisz.
Boli, tęsknię i nie potrafię o nim nie myśleć...Dzisiaj dopadl mnie totalny dół...:(((((
Sama się nakręcasz
w tym co tu przesyłam nie chodzi o to żebyś odzyskała byłego, ale miała inne spojrzenie na siebie i z dystansem spojrzała na pewne kwestie
Nie wiem ile z was słyszało o Prawie Przyciągania i filmie/książce "Sekret", ale Te z was które nie miały okazji - zachęcam!
Prawda jest taka, że większość rzeczy tu napisana jest prawdą ogólnie znaną i nie trzeba nadawać temu nazw.
Mądrości tutaj są tak na prawdę logiczne i jak się nad nimi zastanowicie to dostrzeżecie coś, czego może do tej pory nie dostrzegliście.
********************************************************************************************************************
Widziałem to pytanie zadawane do znudzenia, na forach internetowych:
"Czy mogę przyciągnąć moją ex z powrotem?"
Odpowiedź brzmi TAK! Możesz przyciągnąć z powrotem swoją ex do waszego życia.
Mogę powiedzieć wam dobitnie, że absolutnie, pozytywnie, bez cienia wątpliwości możecie przyciągnąć ją/jego.
Wiem, ponieważ ja to zrobiłem. Jestem żywym dowodem tego tajemniczego i cudownego fenomenu! (W rzeczywistości, nie jest to ani mistyczne ani nadprzyrodzone ani nic z tych rzeczy). Faktem jest, że przyciągnąłem moje ex z powrotem do mojego życia przy wielu okazjach, a jestem zwykłym facetem. Nie jestem byłym modelem męskiej bielizny. Nie jestem gwiazdą, ani milionerem (tzn jeszcze nie, lol).
Moim problemem nigdy nie było przyciąganie moich ex, a utrzymaniem i rozwijaniem związku, który jest następstwem powrotu do siebie. Jeśli utrzymanie związku jest twoim problemem, ten wątek nie jest dla ciebie. Ten wątek jest tylko i wyłącznie o pierwszym kroku: przyciągnięciem jej albo jego z powrotem do ciebie.
W tym momencie właśnie jestem w powyższej sytuacji, z jedną z moich ex. Mogę powiedzieć, że jest miłością mojego życia. Przyciągnąłem ją do siebie przy wielu okazjach pomimo tego, że to ona postanowiła zakończyć nasz związek.
Mówiąc "przyciągnąłem ją z powrotem" , nie mam na myśli tego, jak obecnie wygląda nasza sytuacja i szczerze mówiąc, nawet teraz wygląda dosyć "szaro". Ale to wprowadziłoby wam, czytającym to, niepotrzebne zamieszanie. Mówię wam tylko, że ona chciała dać naszemu związkowi kolejną szansę, cała naprzód. Ja jednak miałem pewne wątpliwości. Wycofałem się odrobinę, ponieważ moje zaufanie do niej było nieco nadwyrężone. I znowu nasze drogi się rozeszły. I wiecie co? Znów ją przyciągnąłem do siebie, do mojego życia. Udało mi się to z wieloma moich ex, zatem to nie jest unikatowa sytuacja.
W chwili obecnej, już udało mi się przyciągnąć ją z powrotem do mojego życia. Nie postępuję już tak, jak wielu z was postąpiło/chce postąpić jak tu opisujecie. Ja nie zgodzę się na ten związek w jego obecnej formie. Nigdy nie popieram pozwalania sobie na to, żeby ktoś mnie wykorzystywał. Uwierzcie mi, ludzie, którzy na prawdę są w was zakochani i prawdziwie chcą abyście byli w ich życiu wykorzystają was, jeśli im na to pozwolicie.
Nie będę zagłębiał się w szczegóły "mojej historii", ale powiem wam tyle: dla wszystkich cierpiących z bólu serca ludzi, którzy myślą "jego sytuacja nie jest jak moja" powiem wam od razu? Macie absolutną rację. Nie było tak źle jak w przypadku waszych historii.
BYŁO O WIELE GORZEJ! LOL!
W najgorszych momentach ta kobieta i ja powiedzieliśmy sobie praktycznie wszystko: obelgi, kłótnie, oskarżenia, przekleństwa, bolesne rzeczy itd. Po zerwaniu wydarzyły się inne romantyczne historie itd. Było ohydnie. Próbowałem logicznie z nią porozmawiać i zapytać dlaczego nie możemy być razem (praktycznie, i tu przyznaję się bez wstydu, błagałem, usprawiedliwiałem i całkowicie straciłem szacunek w jej oczach). Mówię wam, jej już NIE BYŁO. Nie chciała się ze mną kontaktować.
Słyszałem już wszystko.
"Nie kocham Cię."
"Nic do Ciebie nie czuję."
"Nie chcę być z Tobą."
"Nigdy nie będę znów czuła czegoś takiego do Ciebie."
"Nigdy nie będziemy znów razem."
Bla bla bla?
A potem nadchodziły ciche dni i nic od niej nie słyszałem, nic zupełnie.
I czy cierpiałem? Cierpienie nawet w małym stopniu nie ZACZYNA opisywać bólu, jaki odczuwałem. Byłem zmiażdżony, miałem depresję i byłem zdewastowany. Byłem skorupą mojego poprzedniego ja. Wychodzenie z łóżka rano wymagało ode mnie Herkulesowskiego wysiłku.
Ale to było zanim wiedziałem, jak POPRAWNIE używać Prawa Przyciągania w tych sprawach.
I powiem wam tyle, cały ten ból który czujecie jest WASZĄ WŁASNĄ KREACJĄ. Musicie wziąć odpowiedzialność za to, czy chcecie mieć jakiekolwiek szanse u waszej byłej miłości!
Mówię wam to wszystko żebyście wiedzieli, że wiem co czujecie i byłem w sytuacji, w której wiele z was jest. Mówiąc szczerze, sięgnąłem jeszcze większego dna. A mimo wszystko i tak udało mi się ją przyciągnąć.
Pamiętacie rzeczy, które ona mi powiedziała a które wam wyżej napisałem, a które nie wskazywały na jakiekolwiek szanse? Nic nie znaczyły. Nie dłużej jak miesiąc temu przyznała się, że nadal mnie kocha. To nie był pierwszy raz jak mi to powiedziała. Powiedziała mi to już wiele razy w przeszłości pomimo tego, że przy rozstaniu i zaraz po nim mówiła o całkowitym braku uczuć do mnie. Nawet mnie prosiła żebym spędził z nią czas, przy wielu okazjach w ciągu ostatnich tygodni. Zgodziłem się za paroma pierwszymi razami. Odmówiłem jednak tym schadzkom ostatnio, gdyż wysyłały zły sygnał. (Nie pozwól się wykorzystywać!)
Widzicie, na tym etapie nasze przyciąganie zostało przywrócone. Związek, w najczystszych słowach, już jest. Wspólnoty (fellowship, nie wiedziałem jak przetłumaczyć) jednak jeszcze nie ma. Ta jednak musi zostać ustanowiona poprzez okazywanie samokontroli i szacunku do siebie. Ja jednak wiem, że wszechświat już się tym zajmuje za mnie, zatem nie martwię się o to.
Zatem dla mnie, nie chodzi już o przyciągnięcie mojej ex. Teraz, chodzi o utrzymanie jej i rozwinięcie odzyskanej wspólnej atrakcji, albo związku. No cóż, może Dr. Phil pomoże mi jakoś rozwiązać ten problem!
JAK TO ZROBIŁEM?
Jak przyciągnąłem z powrotem moją ex za pierwszym razem, kiedy to wcześniej zachowywałem się tak "potrzebująco" i niepewnie? No coż, skupiłem się na sobie.
Bardzo dużo uwagi, ale nie całą, poświęciłem sobie, jednak wiele historii które czytałem na ten temat podchodzą do problemu w zły sposób, dlatego rozbiłem to na pięć, łatwiejszych do przeczytania części:
*** CZĘŚĆ 1: DLACZEGO LUDZIE MÓWIĄ, ŻE NIE MOŻNA W TEN SPOSÓB UŻYC PRAWA PRZYCIĄGANIA? ***
No cóż, jednej rzeczy, której się nauczyłem to fakt, iż Prawo Przyciągania nigdy się nie myli. Kiedy człowiek ma nadzieję i prosi o jedną, konkretną osobę z powrotem, napędzany jest tak na prawdę strachem. Boi się odpuścić. Obawia się, że coś stracił. Kiedy ukochana osoba odeszła, błędnie uwierzył że Miłość również odeszła. W rezultacie, staje się smutny, bojaźliwy, potrzebujący, czepliwy i zdesperowany. Potem słyszy o cudownej rzeczy zwanej Prawem Przyciągania albo Uniwersalnym Prawem i zamiast stosować je poprawnie, kieruje się bojaźliwym złudzeniem. Prawo potem daje tobie to, czego się najbardziej obawiasz zamiast tego, czego chcesz tak na prawdę.
Jeśli zachowujesz się tak, jakby ta osoba była twoim szczęściem, źródłem miłości i że nie ma na tym świecie innej miłości, oprócz właśnie tej osoby, przerwij to teraz i przegrupuj swoje uczucia. Taki zachowaniem tylko gwarantujesz sobie porażkę.
Jeśli czujesz się prawdziwie szczęśliwy tylko wtedy, kiedy wyobrażasz sobie tę osobę z powrotem w twoich ramionach, PRZESTAŃ i ZMIEŃ UCZUCIA! Stosujesz Prawo w sposób, który gwarantuję to, że ta osoba się będzie jeszcze bardziej od ciebie odsuwała. To nie oznacza, że nie możesz się czuć szczęśliwy kiedy wyobrażasz sobie ją albo jego znów w twoim życiu. To nie może być po prostu JEDYNA myśl, która przynosi tobie szczęście.
(Ciekawostka: Czy zauważyliście jak zwykłe wyobrażenie sobie waszej byłej/byłego z powrotem z wami, daje wam uczucie uniesienia i szczęścia? Dzieje się to nawet wtedy, kiedy fizycznie nie są razem z wami w danej chwili. To jest właśnie ważny wniosek. To nigdy on/ona nie dawał wam szczęścia. Ty sam/sama byłeś jego źródłem. Gdyby było inaczej, taka zwykła myśl nie byłaby w stanie zmienić twojego nastroju!)
Musisz zacząć używać Prawa Przyciągania żeby udoskonalić SIEBIE. Musisz użyć Prawa żeby przyciągnąć rzeczy, ludzi, sytuacje, jakości i cechy które uczynią cię lepszym, kompletnym człowiekiem. To właśnie WPŁYNIE, nie zmanipuluje, ale WPŁYNIE na twoją/twojego ex, aby być może znów cię WYBRAŁ/WYBRAŁA.
Przeczytałem jeden temat który mówił: "Jeśli twoj ex by wiedział, że robisz różne rzeczy, sztuczki aby jego odzyskać, jak byś się czuła?". Czy on czułby większy przyciąganie do ciebie?
Zapytaj się sama, czy czułabyś większy pociąg do osoby, z którą skończyłaś związek, jeśli byś wiedziała, że robi różne triki aby cię odzyskać Wątpię. Uchodziłoby to raczej za desperackie i najbardziej żałosne zachowanie, jakie kiedykolwiek widziałaś. Odepchnęłoby cię to jeszcze bardziej od tej osoby.
Prawdziwy sekret ponownego rozpalenia iskry miłości to uzmysłowienie sobie, że zwykle, kiedy skupiamy się na odzyskaniu straconego kochanka, skupiamy naszą uwagę na odzyskaniu złej osoby. To nie nasz kochanek, jest zagubiony? To TY!
Prawo często działa przeciwko temu, czemu myślimy, że chcemy w tych sprawach, ponieważ skupiamy swoją energię w złym kierunku. To tworzy siłę odpychającą zamiast przyciągająca nam ukochaną osobę.
*** CZĘŚĆ 2: CO NA TEMAT PRAWA NASZEGO EX DO POSIADANIA WOLNEJ WOLI? ***
Wiele wątków zdaje się być bardzo przejętych kwestią wolnej woli naszego kochanka.
Tak, wolna wola istnieje. Tak, twój ex ma wolną wolę. Ehhh! To chyba nie powinno być jakieś sensacyjne odkrycie! Czy na prawdę uważasz, że uda się tobie pokonać dane mu od Boga prawo do wolnej woli, ponieważ Prawo Przyciągania mówi, że możesz mieć wszystko, czego tylko zapragniesz? Hmmm? Jeśli to by było takie proste, to już byście odzyskały go dawno temu.
WOLNA WOLA NIE NEGUJE PRAWA PRZYCIĄGANIA!!!
Gdy w grę wchodzi druga osoba, Prawo Przyciągania działa trochę inaczej. Na przykład, w fizyce jest powiedziane, że grawitacja wpływa w taki sam sposób na wszystkie obiekty w próżni. Kiedy jednak doda się atmosferę, grawitacja sprawia wrażenie oddziaływania inaczej na obiekty o różnych masach. Prawdę powiedziawszy, tak nie jest. Działa w ten sam sposób. Są jednak inne siły, które również oddziałują na obiekty, a których nie wzięłaś pod uwagę. Tak samo jest w Prawie Przyciągania. Ono cały czas działa nawet, jeśli w grę wchodzi wolna wola drugiej osoby. Niestety nie bierzesz pod uwagę tej dodatkowej siły.
Kiedy używamy Prawa z ludźmi, musimy zrozumieć wszystko na temat wpływania na daną osobę przy jej niezależnym wyborze, do powrotu do nas. Nigdy nie chcemy pozbawić kogoś mocy swobodnego wyboru i wolnej woli. To byłoby zaprzeczeniem miłości. Zamiast tego, chcesz zmienić się w wersję siebie, która by silnie wpłynęła na WYBÓR twojego ex, aby znów dostrzegł w tobie pociągające wartości. To oznacza skupienie się na TOBIE! NIE NA NIM!
*** CZĘŚĆ 3: ZRZUĆ GO Z TEGO PRZEKLĘTEGO PIEDESTAŁU! ***
Twój były nie jest kimś wyjątkowym. Tzn jest, ale w ten sam sposób, jak ty. Nie posiadają żadnej specjalnej mocy, której nie posiada żadne inne z nas. Chodzą do łazienki jak i ty. Mają zwykłe funkcje biologiczne, tak jak ty. Nie zależnie jak bardzo uważasz, że ona jest piękna/on przystojny, dajcie im parę dni bez dezodorantu a będą śmierdzieli jak diabli.
To co chcę wam uzmysłowić to fakt, że on albo ona jest człowiekiem z mięsa i kości. Szczerze powiedziawszy, to oni są źli na to, że postawiliście ich na piedestał. Daliście im miejsce w waszym życiu, którego oni nigdy nie chcieli, miejsce przeznaczone tylko i wyłącznie dla CIEBIE! Powinnaś być jedyną osobą na piedestale twojego własnego życia, kropka!
Zastanów się nad tym: jedyny ludzki związek, gdzie jest akceptowalne dla jednej osoby bycie zależna i potrzebująca drugiej, jest związek rodzic-dziecko. To wszystko. Jako dzieci, jesteśmy zależne od naszych rodziców jak zbliżamy się do dorosłości, potem oni pozostają zależni od nas, jak zmierzają coraz bardziej ku starości. Żaden inny związek międzyludzki nie jest skazany na taką łaskę.
Twój ex jest człowiekiem. Prawo Przyciągania działa na nich tak, jak na każdą inną osobę. Zdejmijcie aureolę z jego czy jej głowy. Uwierzcie mi, oni to docenią.
Zatem, następnym razem jak złapiecie się na rozmyślaniu o nich, to jest znak, że NIE skupiacie się na SOBIE!
Stawiacie ją albo jego na piedestale, znowu. Kiedy tak się dzieje, odłóżcie tę myśl i wróćcie z powrotem do martwienia się o siebie i pozwólcie wszechświatowi, czy nieskończonej inteligencji, czy Bogowi na to, aby martwił się o nich.
*** CZĘŚĆ 4: CO POWINNAM SOBIE MÓWIĆ? ***
Odpowiedź na to pytanie jest tak prosta, że wydaje się bardzo trudno dostrzegalna dla większości ludzi przechodzących przez to. Nie prosicie o to, aby ta osoba was znów chciała wbrew jej własnym pragnieniom? Po prostu prosicie o to, aby stać się taką osobą, którą oni by znów dobrowolnie, z wielką chęcią wybrali!
Możecie powiedzieć nawet coś takiego:
"Jestem całkowicie zakochany w sobie, przede wszystkim sobie. Dziękuję, że jestem już kompletna, jako całość. Jestem tak pełna miłości do siebie, ponieważ dbałam o siebie i moje własne potrzeby do takiego stopnia, że mogę podzielić się bezwarunkową miłością z ????
Pomimo tego, że mogę świadomie nie wiedzieć jak, dziękuję tobie za transformację w osobę, do której ???? by znów poczuł niesamowity, intensywny pociąg. Dziękuję za pomoc w stawaniu się kimś, kim pragnę się stać najbardziej: najlepszą osobą, którą ?????. i osoby jak on, by wybrali jako swoją partnerkę.
Mówię z całkowitą wdzięcznością, że jestem nie tylko silną, niezależną, zabawną i kochającą osobą, do której ??? na początku poczuł pociąg, ale nawet jeszcze lepszą! Posiadam w sobie pozytywne i zdrowe cechy, które ???.. z wielką radością przyjął wraz ze mną, z własnej nieprzymuszonej woli. Jestem wdzięczna, że stworzona mi została okazja, która pozwoli ????.. dostrzec mnie oczami nie widzącymi wad, braków i sercem, które nie trzyma już urazy i cierpienia z przeszłości.
Wiem również, że prosząc o to, staję się osobą która przyciągnie więcej ludzi, do których ja też mogę czuć pociąg. Czuję się doskonale, ponieważ nie jestem już uwiązana prześladowczymi, samookłamującymi iluzjami wywołanymi tęsknotą i brakiem drugiej osoby. Teraz wiem, że to nie chodzi o tamtą osobę, ale o mnie i właśnie siebię całkowicie i bezwarunkowo kocham! Dziękuję!"
Widzicie? Co jest w tym złego?
*** CZĘŚĆ 5: WNIOSKI ***
Kiedy postanawiasz, że będziesz się czuła źle cały dzień, czy to przyciągnie z powrotem twojego partnera? Czy właśnie takiej osoby chce twój ex? Jeśli się dobrze nad tym zastanowisz, prawdziwym powodem dla którego boimy się odpuścić naszym starym kochankom NIE jest strach przed tym, że znajdą sobie kogoś innego. Nie, zwykle powodem jest strach przed utratą NASZYCH uczuć do nich. Tak bardzo ludzki mózg kocha kochać!
Wniosek nasuwa się sam, musisz się skupić na SOBIE! To jest właśnie to, co przyciąga ludzi! Oni nie chcą kogoś, kto by tylko siedział, planował, zastanawiał się, martwił i miał nadzieję i żył marzeniami. Całkiem przeciwnie! Ludzi pociągają kochankowie, którzy są pewni siebie, znają siebie, są niezależni, mają silną wolę i lubią ZABAWĘ! Kiedy siedzisz w domu płacząc za ex, nie bawisz się!
Jeśli jesteś w trakcie terapii po twoim ex, to nie chodzi tak na prawdę o odzyskanie twojego ex. Celem jest odzyskanie CIEBIE. Jeśli musisz brać lekarstwa ponieważ zostawił cię twój ex, nie chodzi o twojego ex. Chodzi o CIEBIE. Nie zrozum mnie źle, jeśli przypisano tobie lekarstwa to BIERZ LEKARSTWA! Zrozum tylko, że najlepszą rzeczą w tym wszystkim jest to, że tak na prawdę chodzi o ciebie a to oznacza, że TY możesz to naprawić.
Zatem udoskonal siebie. Popracuj nad sobą. Pokochaj siebie! To jest właśnie to, co przyciągnie ją albo jego do ciebie! Ludzi łączy naturalna chemia. Ty i twój ex oczywiście posiadaliście naturalną chemię. Nie ma znaczenia jak daleko od siebie będziecie trzymali sód (Na) i chlor (Cl), w momencie, jak są wystarczająco blisko siebie, stworzą sól (NaCl), kropka! To samo się tyczy ciebie i twojego ex, jeśli wrócisz na odpowiedni tor. Zatem postanów zacząć właśnie TERAZ!
Nie jest dobrym pomysłem zachowywać się tak, jakby się było z kimś, kiedy się nie jest. Odmawiając sobie randek z innymi, ponieważ chcecie aby wasz ex wiedział, że jesteście wolne dla niego NIE jest dobre. To jest stawianie waszego ex na piedestale. To nie jest sposób na to, aby iść dalej, zademonstrować niezależność, albo uczynić siebie szczęśliwą. Pamiętaj, kiedy chcemy przyciągnąć byłego kochanka, staramy się WPŁYNĄĆ. Twój ex będzie wiedział, że może robić co tylko mu się podoba, jeśli widzi, że nie idziesz naprzód. Dodatkowo, to będzie sprawiało, że będzie się czuł mniej komfortowo przy tobie ponieważ będzie to wyglądało tak, jak byś nie pogodziła się z rozstaniem. Nie umawianie się na randki jest całkowicie niepomocne przy osiągnięciu naszych celów, zarówno jeśli chodzi o ex jak i twoją własną przyszłość.
Kiedy inni mężczyźni okazują tobie zainteresowanie, wysyła to silny biologiczny sygnał do twojego ex że jesteś atrakcyjna dla innych mężczyzn. Zacznie się zastanawiać, co jest w tobie nowego. Nie powinnaś jednak umawiać się z innymi tylko po to, żeby wzbudzić w nim zazdrość. Powinnaś to robić ponieważ starasz się iść naprzód i chcesz odzyskać emocjonalną kontrolę i władzę nad twoim własnym życiem, jak i dobre samopoczucie, które wcześniej miałaś.
Pamiętaj. TU NIE CHODZI O NIEGO!!! TU ZAWSZE CHODZI O CIEBIE!!!
Chodzenie na randki z innymi mężczyznami jest zawsze akceptowalne, dopóki jesteście z nimi całkowicie szczere, jak i szczere ze sobą. Dajcie im znać, że nie szukacie niczego poważnego, przynajmniej nie teraz.
Pytacie co ja robię? Cóż, nikt mnie o to wcześniej nie zapytał, lol. Tak na prawdę staram się po prostu skupić na sobie. Cwiczę. Skupiam się na moich celach, pochłaniam się swoim hobby. Natychmiast stawiam się w sytuacjach gdzie jestem otoczony przez kobiety (dla mężczyzn jest to BARDZO terapeutyczne). Dla mężczyzn, musicie sobie uświadomić, że jesteście z natury łowcami. Skupcie się całkowicie na tym, że wokoło jest dużo atrakcyjnych, odpowiednich kobiet. Oczywiście, to nie zastępuje mi jej, ale trochę pomaga mi odwrócić od niej uwagę. W tego typu sytuacjach potrzebujesz każdej przerwy dla umysłu, jaką możesz dostać.
Podsumowując, po prostu skupiam się na sobie. Za każdym razem kiedy przyłapałem się na myśleniu o niej, natychmiast mówiłem "to jest stawianie jej na piedestale. JA jestem na piedestale mojego życia! To się nigdy nie zmieni!" i wracałem do robienia rzeczy, które są dla mnie ważne.
Jeśli nie zrobiłem czegoś całkowicie niedopuszczalnego, albo bolesnego dla niej, nie dzwonię. Absolutnie nie gonię za nią. Napiszę list, jeśli jest taka potrzeba, ale to wszystko. Jeśli natomiast zrobiłbym coś złego, wtedy, oczywiście bym przeprosił. Ale to wszystko. Muszę przyznać, że to najtrudniejsza część. Jak to mówił Robert De Niro do Ala Pacino w filmie "Heat": "That's the discipline!" (To się nazywa dyscyplina).
Widzicie, kiedy ganiacie wysyłącie wiadomość do tej osoby mówiącą "Nie szanuję twojego prawa do wyboru tego, co jest dla ciebie najlepsze. Bycie ze mną jest więzieniem z którego nigdy nie uciekniesz." Nie miałoby znaczenia dla osoby, jeśli związek z kimś oznaczałby życie w pięknym pałacu z kucharzami, służącymi i wszystkim co najlepsze. Jeśli ta osoba czułaby, że nie mogłaby opuścić tego pałacu, nawet na spacer, czuliby się oburzeni. Stałoby się to dla nich złotym więzieniem. Nie sprawiaj, aby bycie z tobą było więzieniem. Daj jemu/jej znać, że może odejść kiedy tylko zechce a ty będziesz miał się zupełnie DOBRZE. I tak właśnie rób! Niech ci będzie dobrze. Pamiętaj, staramy się WPŁYNĄĆ.
Jeśi kiedykolwiek wątpię w siebie albo zaczynam się martwić, że ona całkowicie przepadła, przemawiam do swojego strachu jakby było dzieckiem. Nie ignoruje go ani nie krzyczę na niego. Tak kiedyś robiłem a to tylko sprawiało, że "mały ja" (obawy i wątpliwości) krzyczały coraz głośniej, aby być usłyszanymi. Zamiast tego po prostu mówię "w porządku, nie martw się tym. Wszystko będzie OK." i skupiam swoją uwagę na mentalnym obrazku siebie, będącego strasznie szczęśliwym i radzącym sobie doskonale, podczas gdy ona dzwoni do mnie i mówi mi, że tęskni za mną i mnie kocha - i tak też się dzieje.
W moim oryginalnym temacie napisałem sekcję, w której opisuję dlaczego tak wiele ludzi ma problem w poprawnym stosowaniu Prawa Przyciągania w zakresie odzyskania uczucia ukochanej osoby. Napisałem również prosty scenariusz tego, co możecie sobie powtarzać aby poprawnie przyciągnąc swojego ex, jednocześnie nie będac od niego zależną i nie naruszając jego wolnej woli.
Odtworzenie pociągu u byłego jest raczej prostym zadaniem. Sprowadza się to po prostu do bycia sobą. Powodem jednak, przez który większości się nie udaje jest fakt, iż w okresie po rozstaniu większość ludzi jest emocjonalnie bezsilna i przez to zachowują się jak całkowite przeciwieństwo siebie.
Jedną z rzeczy, którą często widuję na forach tego typu jest to, że zbyt wiele osób stara się kontrolować albo zbytnio analizować cały ten proces. Niektórzy dopuszczają się jakichś manipulacji, oni bawią się w jakieś gry ze swoimi ex. Tutaj, ludzie starają się użyć Prawa Przyciągania ale bardzo dużo z tych osób nie używa go "prawdziwie"!
Jeśli ktoś by na prawdę używał Prawa Przyciągania aby odzyskać ex, nie:
- Popadaliby w obsesję,
- Rozmawiali o tym w nieskończoność,
- Martwili się tym co ich ex robił albo właśnie teraz robi,
- Byli smutni albo popadali w depresję albo byli despotyczni.
Ktoś, kto doskonale używa Prawa Przyciągania byłby szczęśliwy i po prostu oczekujący. Żyłby dalej swoim życiem nie martwiąc się tym, czy ich były kochanek/kochanka do nich wróci, czy nie. Taka osoba byłaby nawet w stanie pokochać kogoś innego, ponieważ zrozumiałaby, że jej zdolność do kochania i odczuwania miłości jest tylko jej i jej wyłącznie. TAKA osoba odzyskałaby swojego ex albo nawet kogoś lepszego - bez jakichkolwiek wątpliwości.
To jest najważniejsza zasada odzyskania ex:
ZASADA 1: "Aby przyciągnąć swojego ex z powrotem, najpierw trzeba zastosować Prawo Przyciągania na własnej osobie."
Tak, właśnie w tym miejscu większość ludzi się gubi bo to oznacza, że muszą popracować nad sobą. Chcemy, aby nasz ex odwalił większość roboty za nas. To tak nie działa.
PASKUDNA PRAWDA 1: Większość ludzi, która próbuje odzyskać swoją/swojego ex nie jest w odpowiedniej kondycji emocjonalnej, aby prawdziwie przyciągnąć tą osobę z powrotem. Starają się użyć Prawa Przyciągania jako narzędzia manipulacji i ćwiczenia kontroli nad inną osobą.
PASKUDNA PRAWDA 2: Przeważnie za chęcią powrotu naszego ex z powrotem, kryje się strach, potrzeba i niepewność. Mówisz wszechświatowi, że potrzebujesz tę osobę abyś czuła szczęście, radość, miłość. Prawo Przyciągania widzi doskonale motywy. Tylko dlatego, że osoba sama siebie oszukuje i innych nie oznacza, że jest w stanie okłamać Prawo. Zamiast chcieć odzyskać ex, chciej odzyskać SIEBIE! Tylko wtedy, twój ex może zechcieć wrócić do ciebie.
PASKUDNA PRAWDA 3: Kiedy chcesz powrotu twojego ex, mówisz następująco: "Nie chcę być odpowiedzialna za moje własne szczęście. To jest zbyt trudne i cięzkie dla mnie do zrobienia. Zatem proszę, czy możesz zrobić to za mnie będąc znów moim kochankiem? Czy możesz być bogiem mojego szczęścia? Bo ja nie chcę robić tego sama."
JAKIM PRAWEM MOGĘ PROSIĆ O TO KOGOŚ INNEGO?!?!
Dawanie odpowiedzialności za moje szczęście osobie trzeciej jest najbardziej egoistyczną, tchórzliwą i pozbawioną miłości rzeczą, jaką mogę zrobić. Nie tylko muszą być odpowiedzialni za swoje szczęście, ale teraz jeszcze muszą brać odpowiedzialność i za moje?
Chciałabyś taką odpowiedzialność w swoim życiu?
Tutaj jednak ukazuje się jeszcze bardziej zbrodnicza część?. Chcecie wiedzieć co tak na prawdę powstrzymuje próby wielu ludzi o odzyskania ich ex?
ODDALI WŁASNĄ WŁADZĘ, WOLĘ I NIEZALEŻNOŚĆ SWOIM EX!
Jeśli postawiliście swojego ex na piedestale, ponad swoje własne potrzeby i szczęście, to oddałyście dobrowolnie WŁADZĘ NAD WAMI WASZYM EX. Jeśli wypieracie się tego, same siebie oszukujecie. Gdyby tak nie było, oni nie byliby w stanie decydować o waszym szczęściu poprzez wybór, czy są z wami czy nie!
Zatem którą częstotliwość wybiera Prawo Przyciągania, jako rezultat? "Ta osoba podporządkowała siebie własnemu ex kochankowi". Ponieważ władza nad tobą NALEŻY DO TWOJEGO EX, Prawo respektuje ICH ŻYCZENIA w tym zagadnieniu, a nie twoje!
Prawo przyciągania NIGDY SIĘ NIE MYLI! Ono po prostu robi to, co się mu mówi! Dlatego właśnie żeby zdobyć nowego kochanka albo odzyskać ex, najpierw trzeba ODZYSKAĆ WŁADZĘ NAD TOBĄ OD TWOJEGO EX!
Najlepszym sposobem, aby odzyskać swojego ex jest: a) skupić się przede wszystkim na sobie i swoim szczęściu, b) być silniejszą i lepszą osobą niż wcześniej, która nie jest zależna od uczuć i zachowań ex. Kiedy to nastąpi BĘDZIECIE niezależnymi nosicielami wolnej woli i Prawo Przyciągania będzie wam lepiej służyć.
Teraz, czyja WOLA jest silniejsza w tej kwestii, pomiędzy tobą a twoim ex? Gwarantuję tobie, że twojego ex! Dlaczego? Ponieważ on się nie boi. Nie czuje się bezsilny, słaby czy w depresji. On jest w posiadaniu twojej ENERGII!
Historia niejednokrotnie pokazywała, za każdym razem: żeby odzyskać na prawdę swoje ex kochanka/kochankę z powrotem, trzeba PRZEBOLEĆ ROZSTANIE Z EX I IŚĆ NAPRZÓD! MUSISZ przeboleć jego najpierw. Dlaczego?
Dlatego, że nie chcesz TAKIEGO SAMEGO związku jaki mieliście przedtem, prawda? Ten związek nie zakończył się zbyt dobrze, prawda? Chcesz NOWEGO związku z waszym byłym partnerem.
ZASADA 2: Aby zdobyć NOWY związek z waszym byłym, musicie ODPUŚCIĆ wasz STARY związek.
Aby to uczynić, musicie odzyskać tę władzę która oddaliście jemu. To oznacza CAŁKOWITE PÓJŚCIE NAPRZÓD I DANIE IM SPOKOJU! Wtedy, i tylko wtedy, możecie złożyć silne życzenie do wszechświata które przyciągnie wielu, łącznie z waszym byłym z powrotem do waszego życia!
PAMIĘTAJ: NAJPIERW ODZYSKAJ WŁADZĘ NAD SOBĄ OD TWOJEGO BYŁEGO! BEZ NIEJ, PRAWO PRZYCIĄGANIA NIE MOŻE TOBIE PRAWDZIWIE SŁUŻYĆ!
Twoje emocje i zachowania udzielają się innym. Oznacza to, że ludzie będą reagowali na ciebie w taki sposób, w jaki się zachowujesz i jaką aurę wokół siebie roztaczasz. Zatem, jeśli jesteś przy ex i zachowujesz się, jakby wszystko było w porządku, to on/ona będzie ciebie traktowała tak, jakby dla niej też było wszystko w porządku. Jeśli natomiast będziesz okazywała znaki, że cały czas nie czujesz się dobrze z rozstaniem, twój/twoja ex będzie tworzył większy dystans i nie będzie się czuł komfortowo w twoim towarzystwie.
Zatem, w twoim przypadku, nadal potrzebujecie czas z dala od siebie. Zapominamy, że nasi ex też potrzebują wymazać z głowy złe wspomnienia o byłym związku. Czasem jest po prostu lepiej dać czas na to, aby czas wymazał pewne rzeczy z pamięci. Pamiętaj, istoty ludzkie są samouleczalne z natury. Im więcej czasu mija, tym bardziej uleczają się stare rany i ból jest coraz mniejszy. Widzicie, kiedy brutalny, rodzic alkoholik umiera, z czasem dziecko powie "miał problemy, ale był dobrym człowiekiem w głębi ducha". Czas czyni cuda.
Sugeruję, abyście zrobili natępująco:
1) NAPISZ LIST
Napisz list mówiący jemu/jej że przepraszasz za to, co zrobiłaś źle w waszym związku i że obarczyłaś jego odpowiedzialnością za twoje własne szczęście, a to było nie fair. Nie pisz o swoich uczuciach. Po prostu daj jemu/jej znać. że zależy tobie na nim i że życzysz jemu jak najlepiej.
2) SPADAJ! Nie kontaktuj się z twoim ex z jakiegokolwiek powodu przez co najmniej 3 miesiące.
Podczas okresu niekontaktowania się, twoim celem jest skupienie się całkowicie na sobie. Szczerze, o wiele bardziej byś zwiększyła szanse na odzyskanie go dając sobie 6 miesięcy przerwy, a nawet cały rok, ale 3 miesiące to minimum. Chcesz, aby on/ona całkowicie zapomniała o "starej" ty. TY chcesz całkowicie zapomnieć o starym ty, również. Rozmawiaj z nim/nią tylko wtedy, kiedy do ciebie zadzwoni, ale niezbyt długo. Zrozumie to i będzie cię za to szanował.
Pamiętaj, związku powinny dawać radość i być lekkim wyzwaniem i tajemnicą wrzuconą do środka. Cisza stwarza tajemnicę. Zatem, randkuj. To nie musi być nic poważnego, ale spotykaj się z kimś.
3) ĆWICZ 30 - 60 MINUT, 5-6 RAZY W TYGODNIU
Coś wam powiem, jeśli już nie jesteście w dobrej formie, NIC lepiej nie mówi waszym ex, że się zmieniliście niż fakt, że wasze ciało wygląda dobrze. Ćwiczenia zwiększają pewność siebie, która jest bardzo nieoceniona. Uważam, że ćwiczenia są najczystszą formą miłości do siebie jaką można sobie okazać. To jest dosłowne dbanie o siebie.
Również spróbujcie jakiś "nowy" wygląd, nic radykalnego, po prostu nowe ciuchy, może inny styl.
4) UDOWODNIJCIE SOBIE, ŻE MOŻECIE IŚĆ NAPRZÓD
W tym miejscu bardzo wiele osób utyka. Wasz mózg cały czas pamięta połączenia neuronowe związane z poszczególną osobą. Zatem, uwierzcie mi, nawet jeśli całkowicie uda wam się iść naprzód, nadal będziecie w stanie ponownie zakochać się na nowo w tej osobie, kiedy nadejdzie odpowiedni czas.
Udowadniając sobie, że możecie iść naprzód zapominając o stracie tamtego związku jest bardzo krytycznym etapem na drodze waszego przyszłego pojednania. Jeśli udowodnicie sobie, że możecie odpuścić im, wtedy poczucie waszej własnej wartości sięgnie zenitu i będziecie zawsze ufały waszej możliwości kontroli emocji nad waszym ex. Wasz ex również zauważy, że już nie posiadają nad wami takiego wpływu, jak do tej pory.
Wiecie co to oznacza? Kiedy uda wam się całkowicie odzyskać od waszego ex, władzę nad sobą, stwarzacie doskonałe warunki, aby rozpocząć grę od nowa. Mówicie jemu dosłownie "założę się, że nie potrafisz zrobić tego ponownie".
MAŁA UWAGA: Wiem, że to typowy film dla facetów ale jeśli nigdy nie widzieliście Rocky III z Mr. T, sugeruję, abyście go obejrzeli. Mówię poważnie! Rocky III używa boksu jako metafory do wzlotów i upadków romantycznego związku. Mr. T gra wrednego, złego boksera zwanego "Clubber Lang". Clubber Lang całowicie demoluje Rockiego w ich pierwszej walce zaiberając tytuł i jego dumę razem z nim.
Czy Rocky błagał Clubbera aby oddał mu tytuł? Nie! Czy Rocky starał się wytłumaczyć Clubberowi Lang, że tamten powinien go delikatniej potraktować na ringu? Nie. Jeśli Rocky chciałby swoją dumę i pas z powrotem, musiał odzyskać je w staromodny sposób, ODEBRAĆ JE! I tak właśnie zrobił.
5) PO TYM, JAK UDAŁO WAM SIĘ ZREALIZOWAĆ WSZYSTKO POWYŻSZE, ZADZWONIJCIE DO NIEGO/NIEJ I ZASUGERUJCIE LUNCH ALBO KAWE
Po całym tym czasie, który minął, stary związek będzie całkowicie wymazany z pamięci. Możecie zadzwonić do ex i po prostu powiedzieć "Hej, właśnie myślałem o tobie i postanowiłem zadzwonić i zapytać się, co słychać. Spotkajmy się przy kawie któregoś dnia. Zwykle jestem w Starbucks przy rogu XYZ i 123 w soboty kolo 12. Fajnie by było cie zobaczyć jeśli dasz radę."
Zauważcie, że nie powiedziałem wam, abyście zapytali ją/jego o spotkanie? Nie potrzebujecie jego/jej przyzwolenia. Po prostu mówicie "minęło trochę czasu i pomyślałem o tobie. Traktuję cię jako przyjaciela. Chodzę do pewnego miejsca o pewnej porze pewnego dnia. Jeśli jesteś wolny tego dnia, możesz się ze mną spotkać. Jeśli nie, w porządku, będę tam i tak robiąc coś innego."
Ponieważ nie było żadnych animozji między was dwojgiem, nie powinno to być dla niej żadnym problemem. Po tak długim czasie i tak żmudnej pracy, którą wykonaliście nad sobą, będziecie w stanie być w jego/jej towarzystwie czując pewność siebie i władzę nad sobą. Nie będzie czuł/czuła żadnych nacisków z twojej strony. To przyciągnie jego/ją jeszcze bardziej do ciebie, ponieważ nie musi już trzymać gardy i bronić się przed twoim dawnym zachowaniem. Ponownie, będziecie sprawowali władzę nad własnym życiem. Zobaczy, jak dobrze wyglądacie, zdrowo, atrakcyjnie i znów poczuje ciekawość i pociąg. Wyczuje jak szczęśliwi i pewni siebie jesteście i będzie was za to szanował/szanowała.
Skupcie waszą rozmowę na nim/niej. Gdy na was spojrzy, dostrzeże, ze jesteście aktywni w wielu sprawach i jesteście ciekawą, nową, lepszą osobą.
6) POGRATULUJCIE SOBIE. WŁAŚNIE MIELIŚCIE PIERWSZĄ RANDKE Z WASZYM BYŁYM/BYŁĄ (który przy okazji uważa, że wyglądacie gorąco!)"
i co o tym myślisz?
Modzia
czytałam to z 3 razy. Wiem, że jest w tym sporo racji i należy tak postępowac, ale zapewne sama wiesz, ze to nie takie proste.
Wierzę, ze z czasem będzie lepiej...ale jeszcze w dalszym ciągu jest mi ciężko..ciężko tez uwierzyć w to co sie stało.
Nie żyje łudzeniami, że wróci..chcę po prostu dojść do siebie, przestać o nim myśleć, otrząsnąć się z tego szoku.
47 2012-01-23 18:24:55 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-01-23 18:25:19)
czytałam to jak byłam w tym samym stanie co Ty
jeśli 3 razy to za mało, przeczytaj 10... tez to czesto czytałam a nawet wydrukowałam ![]()
obejrzyj sekret ![]()
hej Nely a czy on sie wogole po tym jak odszedł z Tobą kontaktuje? czy absoutna cisza?
Nie, nie kontaktuje, ale to i lepiej bo i tak jest ciężko a tylko by bolalo gorzej...Choć mineły dopiero dwa tygodnie. A co tam u Ciebie Kasiula?
w sumie to i lepiej niech sie nie odzywa niech ci da spokój,co u mnie ja nie mam niestety takiego komfortu psychicznego i musze go widywać,rozmów staram sie unikać nie jest lekko,ale moze kiedys ta sytuacja sie zmieni i znikniemy sobie z pola widzenia i wtedy bede mogła zapomnieć jak na razie to lipa,w obecnej sytuacji rany za bardzo nie mogą sie zagoić.
"Facet to świnia" jak to ładnie śpiewa BIG CYC
... jestem jednak facetem i to mnie zostawiła dziewucha, też jestem świnią (choć nie było na prawdę mocnych podstaw do takiej decyzji) ? ... wiem, że błędy były zarówno z mojej jak i z jej strony ... minęło już prawie 1,5 miesiąca, pierwszych 2 tygodni nie chciałbym pamiętać ... tylko łóżko poducha i płacz ... tydzień przed świętami to było ... spotkaliśmy się od tamtego czasu razy 2 by pogadać, w tym ostatni raz w wigilie gdzie to ona nalegała bym był u niej w domu (już po rozstaniu "haha") i o co tu chodzi ? ...
od nowego roku zacząłem się zmieniać ... robiąc to wszystko dla siebie nie dla niej (a przynajmniej tak sobie wmawiam) ... choć gdzieś głęboko wiem, że ona zawsze chciała bym pewne rzeczy zmienił ... dużo zajęć sobie znalazłem, pomogło na jakiś czas ale ...
Od kilku dni znów kryzys ... zajebiście ciężko ... cóż ... mogę być tą stereotypową świnią
gg 1666268 gdyby ktoś chciał pogadać ![]()
witam wszystkie koleżanki:)
poznaliśmy się 1,5 roku temu na portalu bad oo,pewnie pomyślicie ze nie ma gdzie kobieta 35 lat szukać tylko tam...Na początku tylko pisaliśmy do siebie , każdy był po przejściach, każdy miał dzieci z małżeństwa, z nas opisał swoja sytuacje, mówiliśmy o szczerości,prawdzie ,niby była najważniejsza, któregoś zaproponowałam żeby omówić się tylko na kawę,i .. tak się zaczęło,sam pisał sam zaproponował następne spotkanie,ja nic nie myślałam,ze coś będzie,ale się stało.I zaczęła się nasze... zapraszał mnie do siebie, było milo,kolacje przy świecach, późnię poznał moja rodzinę i syna,i znajomych, uwieźcie wypad rewelacyjnie,wszyscy mówili ze w końcu poznałam właściwego faceta,i jak się można pomylić to tylko wrażenia,ja nie poznałam nikogo ani rodziców ani znajomych,raz chłopców ,umówiliśmy się na basen.. nie mowie ze pięknie było,ale miał uczucia i był wrażliwy i za to go kocham, chyba że to pozory a ja tak chciałam myśleć, nikt nie jest idealny,z ranił mnie nie raz,ale i tak kocham go i teraz, chodź wszystko prysło jak banka,jeszcze nie dawno mówił mojej siostrze ze myśli żebyśmy razem w końcu zamieszkali razem... ostatni raz rozmawiałam z nim w czwartek , zapytałam się kiedy się zobaczymy on weekend odpowiedział i na koniec kocham:) nie doczekałam się weekendu ,nie odbierał tel,czekałam myślałam ze się coś stało,ale on w niedziele osunął mnie z facebook i nie odpowiadał . Powtarzał o szczerości ze jak poznam ja czy on to mamy sobie powiedzieć,bo przeżył to z zona,i co tak samo postąpił, zadręczam się pytaniami co z robiłam nie tak, starałam się jak mogłam,jak kobieta jak zona , troszczyłam się, dbałam,i co dostałam jaki dług wdzięczności,czuje się złe ja mam uczucia i serce które pękło,nie umiem sobie z tym poradzić, myślałam ze to miłość już do końca, jakieś plany...........i koniec ale kocham go nadal, pomyślicie ze naiwna, głupia ale bym wszystko z robiła i poruszyła i czary aby do mnie wrócił... choć to zapewne nie możliwe .Z ranił mnie i mojego synka:(((((((((((((((((
witam wszystkie koleżanki:)
poznaliśmy się 1,5 roku temu na portalu bad oo,pewnie pomyślicie ze nie ma gdzie kobieta 35 lat szukać tylko tam...Na początku tylko pisaliśmy do siebie , każdy był po przejściach, każdy miał dzieci z małżeństwa, z nas opisał swoja sytuacje, mówiliśmy o szczerości,prawdzie ,niby była najważniejsza, któregoś zaproponowałam żeby omówić się tylko na kawę,i .. tak się zaczęło,sam pisał sam zaproponował następne spotkanie,ja nic nie myślałam,ze coś będzie,ale się stało.I zaczęła się nasze... zapraszał mnie do siebie, było milo,kolacje przy świecach, późnię poznał moja rodzinę i syna,i znajomych, uwieźcie wypad rewelacyjnie,wszyscy mówili ze w końcu poznałam właściwego faceta,i jak się można pomylić to tylko wrażenia,ja nie poznałam nikogo ani rodziców ani znajomych,raz chłopców ,umówiliśmy się na basen.. nie mowie ze pięknie było,ale miał uczucia i był wrażliwy i za to go kocham, chyba że to pozory a ja tak chciałam myśleć, nikt nie jest idealny,z ranił mnie nie raz,ale i tak kocham go i teraz, chodź wszystko prysło jak banka,jeszcze nie dawno mówił mojej siostrze ze myśli żebyśmy razem w końcu zamieszkali razem... ostatni raz rozmawiałam z nim w czwartek , zapytałam się kiedy się zobaczymy on weekend odpowiedział i na koniec kocham:) nie doczekałam się weekendu ,nie odbierał tel,czekałam myślałam ze się coś stało,ale on w niedziele osunął mnie z facebook i nie odpowiadał . Powtarzał o szczerości ze jak poznam ja czy on to mamy sobie powiedzieć,bo przeżył to z zona,i co tak samo postąpił, zadręczam się pytaniami co z robiłam nie tak, starałam się jak mogłam,jak kobieta jak zona , troszczyłam się, dbałam,i co dostałam jaki dług wdzięczności,czuje się złe ja mam uczucia i serce które pękło,nie umiem sobie z tym poradzić, myślałam ze to miłość już do końca, jakieś plany...........i koniec ale kocham go nadal, pomyślicie ze naiwna, głupia ale bym wszystko z robiła i poruszyła i czary aby do mnie wrócił... choć to zapewne nie możliwe .Z ranił mnie i mojego synka:(((((((((((((((((
Czasami bardzo trudno zrozumieć zachowanie drugiej osoby, albo czasami po prostu się nie da. Ja też myślałam, że to ten, a ja dla niego to ta...ale okazało się inaczej. Czasami trafiamy w życiu na ludzi zaklamanych, obłudnych i co...? I potem takie bum...ni z tego ni z owego. My nie potrafimy ich zrozumieć ale myślę, że oni siebie też nie są w stanie zrozumieć i nie wiedzą co tak naprawdę w życiu jest ważne.
Patachontas
wierz mi, że wiem przez co przechodzisz. Ja już powoli otrząsnęłam się z pierwszego szoku, ale nadal jest ciężko...ale wierzę, że z czasem będzie lepiej...musi...
Hej dziewczyny, musi byc lepiej kurcze musi!!! Ale doskonale wiem, że to nie jest takie proste. Nawet jak już wydaje mi się, że tak jest dobrze to za kilka dni usłyszę piosenkę i wraca wszystko... Potrafię siedząc - nagle się rozpłakac, kurcze chcę byc szczęśliwa... modzia7 czytałam Twoją historię bardzo mi przypominała moją... ale Ty sobie poradziłaś jak Ci zazdroszczę... Czasem zastanawiam się dlaczego musiała go poznac wtedy...
siedzę dziś cały dzień w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi Dlaczego, czytam Wasze posty i doskonale Was wszystkie rozumiem, część podziwiam.
jakieś 2 lata temu czułam dokładnie to samo co założycielka tego tematu:) byłam w szczęśliwym związku wszystko było super, nikt wcześniej nie dał mi tyle czułości i miłości co tamten chłopiec(niestety nie mężczyzna), aż nagle coś się zepsuło, chciałam odejść, ale były jego łzy i zapewnienia że chce ze mną być, tydzień później bez powodu zostawił mnie nie wytłumaczył nawet dlaczego. Przez miesiąc byłam nieobecna w rzeczywistym świecie, wstawałam rano ze łzami w oczach, szłam na uczelnie z uczelni do pracy w przerwach płacz, potem do domu do łóżka i znów płacz i bezsenność, serce mi pękało, ale i byłam na siebie wściekła, że dałam się tak oszukać!! Ja niestety dopiero mniej więcej po roku otrząsnęłam się z tego i zaczęłam dostrzegać innych mężczyzn, myślałam, że już nigdy nie pokocham, że nie zaufam, ale niedawno znalazł się taki, który miał tyle cierpliwości do mnie od samego początku, że wytrzymał wszelkie moje wariacje na początku naszego związku, zaufałam więc pokochałam, i byłam szczęśliwa jak jeszcze nigdy w życiu i... tu jest przyczyna mojego pojawienia się tutaj, czytając wasze posty poczułam się silniejsza niesamowite (zobaczymy na jak długo)
, bo dziś niestety ten mój nowy wspaniały facet, który tak bardzo kochał, troszczył się, który był tak czuły, i niedawno pytał, czy chcę za niego wyjść, najprawdopodobniej powie mi, że już mnie nie kocha..... Nie było żadnych przesłanek, że coś jest nie tak, uśmiechał się do mnie jak zawsze, przytulał jak zawsze, jeszcze tego samego dnia zanim powiedział, że powinniśmy się zastanowić nad tym czy chcemy ze sobą być, przedstawił mnie swojej babci i dziadkowi po co??(Resztę rodziny znam od dawna) tym bardziej upewniając mnie w przekonaniu, że jesteśmy ze sobą na poważnie, a pare godzin później coś takiego i nie chciał mi wytłumaczyć od razu dlaczego, dziś mam się tego dowiedzieć, od tygodnia jestem więc kłębkiem nerwów i szukam porady jak się nie rozpłakać kiedy powie, że to koniec? Zobaczymy jaką poda przyczynę...
Mam 25 lat i masę nieudanych związków, za każdym razem ten sam scenariusz, więc pewnie coś jest ze mną nie tak;), po poprzednim rozstaniu nie szukałam pomocy i zrobiłam błąd, prawdopodobnie niewyleczona depresja doprowadziła do lekkiej wady serca, od jakiegoś czasu już do końca życia będę na lekach, tym razem chyba jednak udam się po pomoc.
Nie wszystkie jesteśmy tak samo wrażliwe czy tak samo uczuciowe, jedne choć rozstanie je również boli nie przeżywają tego aż tak mocno, dla innych takich emocjonalnych jak ja ból psychiczny przekłada się na fizyczny...
ale z chęcią poczytałabym rady jak kolejny raz uwierzyć w to, że tym razem się uda? Jak kolejny raz zaufać nawet facetowi z najlepszą na świecie opinią, nigdy nie mamy gwarancji, a ja chyba tylko z takową jeszcze raz pozwole sobie się z kimś związać:( ... No chyba, że ktoś mi zrobi pranie mózgu;)
Podobnie jak Ty MagdaK25 czytam sobie to wszystko i czuję przypływ siły, choć nie wiem jak długo to potrwa.
Przeczytałam Twoją historię i przyznaję, że masz wielkiego pecha jeśli chodzi o facetów... Ale wiesz co? Studiuję psychologię i ma podstawie tego, czego się już nauczyłam mogę Ci powiedzieć, że istnieje coś takiego jak samospełniające się proroctwo. Oznacza to tyle, że jeśli bardzo wierzysz, że coś się stanie (w Twoim przypadku jest to przekonanie, że każdy kolejny facet Cię skrzywdzi) to podświadomie zrobisz wszystko żeby tak się stało. Dlatego moja droga MagdoK25, musisz przekonać samą siebie, że jest inaczej, a Świat w to uwierzy i facet na pewno też. Nie załamuj się, bo jeśli się uda, to będziesz najszczęśliwszą kobietą na świecie, a jeśli nie, znaczy, że nigdy nie byłabyś taką przy jego boku. Warto zaryzykować!
Nelly80: Czytam Twoją love story i odnajduję w niej siebie. Ciągle czekasz? Myślę, że ten tekst o Sekrecie, może rzeczywiście bardzo pomóc, jeśli ja mogę Ci coś radzić, to poradzę Ci to co robię ja, czekam, czekam niezmiennie już 3 miesiąc, ale przy tym układam sobie jakoś życie, bo zakładając, że nie wróci, jeśli przez rok będę się tym truć to jak mi przejdzie nie będę mogła sobie darować, że zmarnowałam ok życia zupełnie bez sensu.
A teraz powiem Wam coś o mnie. Byłam z moim ukochanym 4 lata, znamy się 8 lat. To był mój pierwszy chłopak i ja byłam jego pierwszą. Ani my, ani nasi znajomi nie braliśmy nawet pod uwagę, że możemy nie być razem. Bardzo kocham mojego X, ale zdaje sobie również sprawę jak bardzo był zawsze dziecinny i niedojrzały. Nigdy nie chciał rozmawiać o przyszłości, mówił, że o tym nie myśli, liczyło się tu i teraz. W końcu postanowiłam nawiązać poważną rozmowę pt. 'coś jest nie tak' przyznał mi rację i w rezultacie on chciał zerwać. Ja pisałam do niego smsy, pytałam czy jest pewien, chciałam się spotkać, on też chciał, ale spotkanie odwołał na godzinę przed. Byłam wtedy tak wściekła, że nie chciałam go więcej widzieć i tak mogłoby już zostać, nie byłabym w takim stanie jak teraz, gdyby nei fakt, że po około 1,5 miesiąca odezwał się i nalegał na spotkanie, na początku się nie zgodziłam aż uległam. Spotkaliśmy się powiedział, że tęskni, że chce wrócić, że zdał sobie sprawę z tego, co stracił...Dał mi 2 dni na zastanowienie się czy chcę wrócić. Ja oczywiście przekonana, że TAK TAK TAK poszłam na kolejne spotkanie po czym dowiedziałam się, że on jednak ma wątpliwości, bo bardzo mu na mnie zależy itd., ale czuje, że się jeszcze nie wybawił, a mnie serce pękło. Mogłam z nim być, myślę, że by wrócił, ale po takich słowach tego nie zrobiłam, choć teraz żałuję. Wszyscy jego koledzy i przyjaciele bardzo mnie lubili, więc namawiali go na powrót, może dlatego tak się zagubił. Spotkaliśmy się na tym samym Sylwestrze, nie rozmawialiśmy. Napisałam do niego żeby oddał mi coś, co było moje, oddał to przez naszego wspólnego przyjaciela. Myślę, że już podjął decyzję, ale nie chcę w to wierzyć. Niedługo minie 3 miesiąc od zerwania, a ja nie wiem czy dalej czekać, czy mogę na coś liczyć...co myślicie? lepiej się odzywać żeby nie zapomniał czy milczeć?
Szalone to wszystko...
Nelly 80. czytając Twoją historię mam wrażenie jakby to była moja historia... więc rozumiem Cie doskonale.. tez jestem po 30 a on 3 lata młodszy, też był czuły troskliwy i kochany, uwielbiał mnie i kochał, dbał, rozumiał, gdy zauwazyłam że cos sie dzieje zapytałam... odpowiedział, że wszytsko jest dobrze, że kocha, tęskni i chce bym była a za dwa dni dostałąm wiadomośĆ, ze już nic nie czuje... zabiło mnie to wewnętrznie....
Miałam identyczną sytuację, tyle że on był starszy o 2-alata... umówił się ze mną dnia wcześniejszego na imprezę do wspólnych znajomych i tam się już do mnie nie odezwał( byliśmy razem 1 rok i 5 miesięcy), jak się później okazało miał na oku inną i ją wybrał...też bolało jak ho....ra mimo, iż dzień wcześniej było naprawdę cudownie itp... Pisze bo wiem jak to boli ale to on miał prawo wyboru-pozwoliłyśmy na to,,,,po tym zdarzeniu długo nie mogłam się otrząsnąć ale jakoś się udało i tobie też się uda, na pewno, tylko jedna rada nie zamykaj się z własnym bólem w samotności, poszukaj znajomych, kogokolwiek do kogo masz zaufanie i po prostu powiedz co czujesz a potem powoli zacznij sobie uświadamiać ,że świat kręci się dalej a ty musisz przeżyć to życie najlepiej jak potrafisz, bo idąc w przeciwną stronę niepotrzebnie się zadręczasz a prawdopodobnie on i tak zrobi co będzie uważał dla siebie za stosowne.
Witam Was Dziewczyny
wiem co czujecie, Wy wiecie co ja czuję, więc sie wzajemnie rozumiemy...
To boli, choc tak jak mowią czas goi rany...ale tego czasu jeszcze potrzeba zarówno mi jak i Wam..
Ja nie łudze sie, ze wróci i nawet nie wiem czy bym tego chciała..bo nie wiem czy da się ponownie zaufać i nie żyć z tą obawą, że za jakis czas historia znowu sie nie powtórzy...to takie nie dojrzale i być może tacy mężczyźni nigdy nie dojrzewają..
Mimo, że zapewniaja o swojej miłości to chyba sami do końca nie rozumieją tego uczucia..
Ja po prostu chcę się z tego otrząsnąć i znowu być tą wesołą osobą, którzy wszyscy dobrze znają..
Nelly80 doskonale znam to uczucie, chciałabym ponad wszystko żeby wrócił, a z drugiej strony wiem, że nie chciałabym już być z kimś takim. Jedna wielka sprzeczność. Przyznam się Wam, że ja żałuję całej tej znajomości, myślę, że wolałabym nie przeżyć z nim tych wszystkich szczęśliwych chwil i nie przeżywać tego, co przeżywam teraz.
Tylko, że ja nadal myślę, że oni do nas wrócą, tylko, że my już wtedy się z tego 'uczucia' wyleczymy i myślę, że z wielkim żalem, ale jednak, odeślemy ich tam skąd przyszli. I ja faktycznie boję się tego, że przestanę cokolwiek czuć, a on wtedy wróci...
Blue Lagoon.... ja w sumie też żałuję tych chwil spędzonych razem z nim i wiem co czujesz.... tak jak piszecie z jednej strony chciałoby się wrócić do tamtych chwil by znowu był i przytulał a z drugiej strony nie chce się go znać. Wszyscy moi bliscu i znajomi uważali go za rozsądnego wiedzącego czego chce faceta i niestety wszyscy sie na nim przejechali... Każda z nas wie że czas nas skaleczył i czas nas uleczy niby to jakis slogan wyswiechtany ale jakże prawdziwy. Tak jak i Wy mam nadzieję, że szybko stanie się on tylko moim wspomnieniem. Dzisiaj mysląc o nim i o tym jak sie zachował po tych wszytskich chwilach i moemntach naszej bliskosci mam wrażenie, że mysle o zupełnie innym czlowieku . Tym co zrobił na koniec co powiedział zabił te wszytskie piękne chwile. Jets to bolesne i cieżkie ale musimy być silne i mocne. Boli ....boli bardzo ... a dlaczego??? bo my kochałysmy szczerze i prawdziwie.... najbardziej msucie mnie fakt , że człowiek który stał sie mi najbliższy na swiecie, który całował mnie przytulał, kładł się spać koło mnie nazywał swoim największym skarbem caly czas grał bo gdyby to było prawdziwe uczucie nie przeszło by mu z dnia na dzien chyba że jest masochista i lubi się tak katować...
Alena, wiesz co, tak się zastanawiam po tym wszystkim co tu czytam, że to chyba niemożliwe żeby było tylu facetów, którzy udają miłość. Mnie się wydaje, że oni są ulepieni z trochę innej gliny i im po prostu uczucie potrafi minąć. Bo myślę, że swojego czasu to wszystko było prawdziwe, ale faceci potrzebują motyli w brzuchu, iskierek w oczach i wiecznego pożądania, nie potrafią docenić tego, co dzieje się jak już to zakochanie mija i jest zaufanie, tęsknota, troska. Nie doceniają tego, co dla nas jest tak naprawdę najważniejsze
A co się stało u was jeśli mogę spytać? dawno temu się rozstaliście?
dopiero w srode nbedzie 2 tygodnie od rozstania....a co się stało nic... poprostu po miesiacach sielanki stwierdzil najpier ze sie wypalilo a ponziej ze pomylil milosc z zauroczeniem ale dobrze napisałas: ( ale faceci potrzebują motyli w brzuchu, iskierek w oczach i wiecznego pożądania, nie potrafią docenić tego, co dzieje się jak już to zakochanie mija i jest zaufanie, tęsknota, troska. Nie doceniają tego, co dla nas jest tak naprawdę najważniejsze) w pewnym momencie ja tez juz nie czułam motyli w brzuchu ale uwazałam ze tak sie dzieje dlatego ze jestesmy siebie pewni, wiemy ze jestesmu i ze bedziemy z reszta sam mi tłumaczyl ze to mija ta pierwsza euforia a ponziej przychodzi czas gdzie jestesmy ze soba docieramy sie poznajemy... Nie wiem czy dorosly facet moze sobie cos takiego pomylic ja mysle ze jak cos sie wypala to dlatego ze druga strona nie daje nic z siebie alebo jest jakasokropna ale w momencie kiedy jest dobrze kiedy utwierdza Cie w przekonaniu z eejstes wazna kiedy jest regularnie u Ciebie, kiedy całuje przytula a a dwa dni oznajmia cos innego...
No to jest właśnie domena facetów. Decyzja zmienia im się z dnia na dzień. Tylko, że skoro tak nagle potrafią dojść do tego, że się wypalili to może równie nagle dojdą do tego, że jednak nie? Niezbadane są ich umysły, nie ma co.
A utrzymujecie jakis kontakt?