Jakiś czas temu zostawił mnie chłopak. Ciągłe problemy spowodowały, że nawet nie cierpiałam. Szybko znalazłam sobie pocieszyciela. Był nim nowo poznany kolega ze szkoły. Najpierw pisaliśmy mase smsów, później zaczeliśmy się spotykać... Nasze spotkania za każdym razem są cudowne. Przytulamy się, całujemy... zachowujemy się jakbyśmy byli razem. Jednak któregoś dnia napisał mi że on potrzebuje czasu... chociaż nic się nie zmieniło miedzy nami... Zrobił mi tylko mętlik w głowie nie wiem co ma robić, Niby nie jesteśmy razem a jednak....
Klara- to może daj Mu to trochę czasu- będąc równocześnie - na wyciągnięcie ręki- jeśli Ci zależy.Jesli wyczuwasz natomiast,że to pretekst- byś dała Mu spokój- ja bym odeszła .
zgadzam sie z Danusia.
a ja zgdadzam sie z wami kobitki ale nie rozumiem facetow ktorzy zachowuja sie jak nasi faceci a potem potrzebuja czasu dla mnie to jest jednoznaczne
On nie sugeruje mi bym mu dała spokój, wręcz przeciwnie. To mnie najbardziej męczy:(
może on uważa, że to wszystko między Wami toczy się za szybko. skoro prosi o czas, to daj mu go, tylko nie odchodź za daleko, bo wtedy go możesz bezpowrotnie stracić. przypominaj mu raz za czas o sobie, a on pewnie zrozumie, na czym mu tak naprawdę zależy.
ja bym nie mogła się z moim rozstać...
Hmm to prawda... Ale to on ustala jak często się spotykamy, to on zawsze robi ten pierwszy krok... To mnie przeraża Sam nie wie czego chce
to jest najgorsze jak facet nie wie czego chce!!
raz jest miły i wogole a potem jest cos odwrortnego i mowi ze chce czasu:/
To też nie to... Ciężko określić jaki on jest. Ja dochodze do wniosku że skrzywdziła go jakaś dziewczyna i teraz bardzo boi się otworzyć. Nic innego nie przychodzi mi do głowy:(
Czas jest najleprzym doradca .byc moze potrzebuje go wiecej by poznac Sie wzajemnie.
Sytuacja z moim Pawełkiem trochę się skomplikowała. Otóż Jego przyjaciel... także wysyła mi jednoznaczne sygnały . Ich obu poznałam tego samego dnia... Paweł poprosił o mój numer, ale to jego przyjaciel pisał do mnie sms-y i bawił się ze mną na studniówce... Ostatnio nawet się pokółcili o mnie... Jak rozwiązać tą głupią sytuację?
sama musisz wybrac.Nikt Ci nie doradzi ktorego wybrac.
Nie chodzi o wybór. Tylko o to jak dać do zrozumiemia, że ten drugi mnie nie interesuje zarazem nie raniąc go. Z drugiej strony nie rozumiem jak można sobie wybrać miłość. Przecież to jest oczywiste przynajmniej w mojej świadomości albo kogoś kocham albo nie. Da się wybrać partnera a dopiero później się w nim zakochać? Dziwne...
Umów się na spotkanie z każdym z osobna w ten sam dzień. Wytłumacz koledze że miłości się nie wybiera tak jak nam przed chwilą i że chcesz być z kimś innym. A 2 powiedz po prostu że to do Niego coś czujesz a Wasz wspólny znajomy jest dla Ciebie tylko wspólnym znajomym i tylko tyle. A co studniówki to możesz powiedzieć że byłaś z nim jako z kolegą pn dobrze się dogadujecie i wiedziałaś że np, będziesz dobrze się bawić w ten ważny dla Ciebie wieczór.
To jest dobry pomysł. Jeszcze to przemyśle tylko. Dziękuje serdecznie za rade ![]()
Da się wybrać partnera a dopiero później się w nim zakochać? Dziwne...
Wydaje mi sie, ze zakochanie nastepuje stopniowo, w miarę poznawania drugiej osoby. Chyba ze mowa tu o miłości od pierszego wejrzenia, ale to chyba tylko w bajkach. Takie pierwsze uczucie to zauroczenie.
Powinnaś powiedzieć temu drugiemu, ze juz kto inny wykradł klucz do twojego serca. ![]()