Witam, w związku z tym, że trudno mi zrozumieć co się dzieje, nie mówiąc już o znalezieniu jakiegoś rozwiązania sytuacji w której jestem, proszę Was o radę.
Jestem z kimś od półtora roku, wszystko zaczęło się od tego, że wylądowaliśmy razem w łóżku. Pracowaliśmy przez jakiś czas w tym samym miejscu, więc chcąc nie chcąc spędzaliśmy razem trochę czasu. Niedługo potem przyszedł do mnie, powiedział, że mnie kocha i chce ze mną być. Nie byłam jeszcze zdecydowana, ale spotykaliśmy się co jakiś czas i w końcu zrozumiałam, że ja również go kocham. Od tamtej pory zdążyłam się do niego bardzo przywiązać, jest mi z nim dobrze. On twierdzi, że bardzo lubi spędzać ze mną czas itd. Ostatnio jednak coś było nie tak, sądziłam, że chodzi o jego religię. Ja jestem ateistką, natomiast on jest katolikiem. Sypiamy ze sobą, jednak wiem, że czasem ma z tego powodu wyrzuty sumienia. Od czasu do czasu sugeruje, że może powinniśmy przestać, ale zawsze jakiś czas potem wszystko jest tak, jak wcześniej.
Dziś jednak okazało się, że to nie jest główny problem. Podczas dość trudnej dla nas obojga rozmowy powiedział mi, że zawsze po tym, gdy się kochamy, zastanawia się jak to jest: czy mnie kocha, czy po prostu bardzo mu się podobam. Powiedział, że bardzo mnie lubi, jest mu ze mną dobrze, lubi spędzać ze mną czas. Ale kiedy się dużo kochamy, to wtedy czuje pustkę, przestaje mu zależeć, jest jakby mniej zaangażowany w nasz związek. I właśnie wtedy zaczyna mnie traktować przedmiotowo.
Bardzo go kocham, podchodziłam do tego związku poważnie. Byłabym gotowa z nim zamieszać, ale wiem, że on tego nie chce. Z drugiej strony po półtora roku bycia razem dziś usłyszałam, że on nie jest pewien, czy mnie kocha... Zaproponował, żebyśmy przestali się kochać. Ale wiem, że to nic nie zmieni. Po jakimś (pewnie niedługim) czasie on dojdzie do wniosku, że to jednak nie ma sensu i będzie tak jak zwykle. Poza tym nawet jeśli teraz przestalibyśmy się kochać, to co będzie za 2, 4, 10 lat? Nie będziemy się kochać, żeby jemu nie przestało na mnie zależeć?
Nie wiem co z tym zrobić... Z jednej strony wiem, że jestem dla niego bardzo ważna. Z drugiej, jak mogę być z kimś, kto nie jest pewien, czy jestem tą jedyną? Ile czasu powinnam czekać? Czy on kiedykolwiek będzie pewien? Nie chcę czekać na to całe życie...
Powiedział mi również, że podobnie było z jego poprzednią dziewczyną. Gdy zaczęli regularnie się kochać pojawiła się w nim taka pustka, przestawało mu na niej zależeć, nie starał się. Co powinnam zrobić w takiej sytuacji? Mówi się, że kobieta kochając się z mężczyzną jeszcze bardziej się do niego przywiązuje, natomiast z mężczyznami jest odwrotnie.
Jeśli macie jakiś pomysł co może być przyczyną pojawiającej się u niego obojętności będę Wam bardzo wdzięczna za pomoc.