Witajcie dziewczyny!
Mam problem z zaakceptowaniem tego, co oczekuje ode mnie mój mąż, w temacie ubierania się .
Jestem po 30 tce, ważę ponad 60 kg i zawsze miałam do siebie dość krytyczny stosunek w zakresie ubierania się. Nigdy nie goniłam aż tak bardzo za modą ale uważam że ubieram się dość fajnie . Lubię ubierać się elegancko, ale nie za poważnie. Wydaje mi się ze jest ok. Zawsze jestem pomalowana i uczesana . Moje koleżanki, znajomi uważają mnie za osobę zadbaną i dobrze ubraną.
Od jakiś dwóch lat mój mąż oczekuje abym będąc w jego towarzystwie nie tylko po domu ubierała się bardziej atrakcyjnie - w jego mniemaniu. Narzuca mi ubiór w jakim dla niego mam wystąpić będąc z nim na imprezie, na spacerze , idąc do znajomych. Uważa że jak tego nie robi to nie potrafię ubrać fajnie. Każe mi np. ubierać legginsy i bluzkę lekko zakrywającą pośladki. ja tego nie lubię. Nie czuję się w tym stroju komfortowo. On ma super humor podczas gdy mnie się wydaje że wyglądam nieodpowiednio w tym stroju w stosunku do mojej wagi i wieku,. Czasem myślę że chciałby ze mnie zrobić kogoś kim ja nie jestem. To są jego wyobrażenia. Widzi jakieś kobiety ubrane tak a nie inaczej i potem próbuje mi kupować ciuchy i mnie w to stroić. Buntuję się przeciwko temu, bo wiem w czym dobrze wyglądam i w czym się dobrze czuję i jestem sobą. W zestawach ciuchów , które on mi proponuje często nie czuję się sobą. On nie chce pójść na kompromis. Mówi że nie rozumie jak kobieta nie chce się podobać swojemu mężowi? Co zrobić? To jest niezgodne z moim ja?