vinnga napisał/a:Tyle, że ja kilka lat temu (kiedy studiowałam) nie za bardzo widziałam te "ukryte prostytutki" na uczelni. Może to zależy od uczelni? Może studentki na uczelniach z tradycjami są bardziej wyczulone na powagę miejsca i sytuacji? Ja nawet nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek kiedykolwiek wymagał od nas uroczystego stroju na egzaminach. A i tak wszyscy przychodzili - jeśli nie galowo to przynajmniej jakoś bardziej "urzędowo" ubrani. Chyba przez 5 lat nie widziałam ani jednej dziewczyny w szpilkach (poza egzaminami, gdzie jednak te szpilki do sukienki czy spódnicy nie raziły) ani z cyckami na wierzchu.
Ja generalnie też 
A generalnie uważam, że na uczelnię itp miniówki itp są nie na miejscu. Oczywiście, jestem za swobodą, tzn że jak ktoś idzie ulicą, to niech ubiera się jak chce, ale uczelnia czy szkoła to dla miejsce, gdzie nawet nie pomyślałabym, żeby założyć mini. No, ale zakaz to raczej przesada, bo cięzko rozdzielić strój który jest w porządku, a który nie, bo to też niby kwestia względna dla każdego, ale takie ogólne reguły czyli np nie przychodź w miniówce ewentualnie mogłyby być.
Jak było lato to na uczelni dziewczyny, ja czasem też nosiłyśmy sukienki czy tam krótsze spodnie (nie szorty, ale jakieś krótsze, chociażby rybaczki czy jakieś do kolan) czy spódnice, ale jednak co innego to, a co innego mini czy mega głęboki dekolt.
Ok, piszecie, że uczelnia nie kościół, że każdy jest wolnym człowiek, ale ja uważam, że jednak jakieś zasady ma uczelnia wprowadzać. To z jaskrawą szminką to dla mnie przesada, bo jednak to chyba zależy od kontekstu, dziewczyna ubrana zwyczajnie, że tak powiem z jaskrawą szminką na uczelni raczej nie zwróciłaby na siebie uwagi, owszem, często widziałam na uczelni mocniej ubrane dziewczyny, ale jednak ubrane nie w miniówki i tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, bo to nie wygląda wtedy wulgarnie. Jednak ,jeśli to byłby zestaw szpilki, mini, kabaretki, kusa bluzeczka gdzie prawie piersi widać i taka szminka to już według mnie na uczelnię nie pasuje. Ktoś może lubić tak się ubierać, ale w moim odczuciu na uczelnię to nie pasuje. No ale, nawet jeśli w jakiejś szkole takie zasady powstały, to na pewno z powodzeniem można by znaleźć szkołę, w której takich zasad nie ma.
U nas pewnie nikt by nic nie powiedział na jakiś wyzywający strój, ale jednak pewnie by spojrzał i nie tylko dlatego, że to była uczelnia katolicka, zresztą nie po to tam poszłam, bo ja raczej bardzo wierząca nie jestem, ale dlatego, że był kierunek, który mi odpowiadał, dość dobry dojazd, dobre warunki studiowania itp. No, ale ja rozumiem, że uczelnia to też instytucja i ma prawo mieć swoje zasady. Może to nie kościół, ale też nie spożywczak. Dla mnie jak mówię przesadą byłby np zakaz czerwonej szminki , mocnego makijażu ogólnie czy szpilek, ale jeśli byłby zakaz żeby ogólnie ubierać się w mini, szpilki i tak podobnie, to zrozumiałabym to, bo jednak na uczelnię nijak taki strój nie pasuje. Jednak wątpie mimo wszystko, by kiedyś u nas wszedłby jakiś taki rygorystyczny zakaz czy gdzieś indziej, więc nie ma co się burzyć. co nie zmienia faktu, że jak mówiłam moim zdaniem pewnych rzeczy nie wypada założyć na uczelnię, taki savoir vivre, że tak powiem, ale czy ktoś załozy czy nie to już jego sprawa, bo zakazu nie ma. Dla mnie to jednak dziwne, żeby spierać się o to, by tak się ubrać na uczelnię, skoro chyba nawet niepraktyczne jest po uczelni chodzić w miniówkach i szpilkach
A co do strojów, to owszem burzyłam się np w gimnazjum, gdy były mundurki, bo mieliśmy i fakt, to uważam za kiepski pomysł, bo jednak uczniowie, kiedy tak samo mają się ubrać, to będą wyrażać sprzeciw, jest to kiepskim pomysłem. No, ale jeśli byłby zakaz czy ktoś by przypomniał po prostu, że na uczelnię nie wypada założyć mini, szpilek, kusych bluzeczek (w sensie, że tego wszystkiego naraz), to ja to zrozumiem bardziej, bo przecież można ubrać się oryginalnie, zgodnie ze swoim gustem, a do tego nie zakładać na uczelnię mini i szpilek. Jest tu i tak duża dowolność wyborów, bo pomiędzy szpilkami i mini a "nudnymi ciuchami" jest wiele opcji, także można wyglądać zarazem ładnie, a stosownie do miejsca w tym przypadku.
W tym temacie zgadzam się więc z Nirvanką, bo wiecie.. owszem fajnie mieć swój styl, ale dla mnie szkoła, praca to takie miejsca gdzie jednak choć trochę warto dopasować się, ubrać stonowanie, co nie znacza jak pisałam nudno, bo to takie miejsca, którego tego wymagają i rozumiem to, bo w końcu w takich miejscach to ludzie pierwsze zwracają uwagę, właśnie czy jest się stosownie ubranym, że tak powiem i ma to znaczenie.
Kaisa_malene, to nic złego, że tak jest w Norwegii, ja tylko mówię, że tak jest tutaj i to nic trudnego jednak wpasować się w ten kanon, więc ja jednak jestem za tym jak jest pod tym względem u nas, co nie znaczy, że w Norwegii jest gorzej. Takie jest tylko moje zdanie 