Witam mam problem z moim bylych chlopakiem. Z P. bylismy 7 miesiecy, on dal mi sile na to abym przerwala trwajacy 2,5 roku toksyczny zwiazek z D.P. byl przy mnie i pomagal mi przez ten caly czas gdy D.nachodzil i grozil mi.Cala ta sytuacja bardzo zblizyla nas do siebie i zostalismy para.Zwierzyl mi sie ze mial problemy z zaangazowaniem, spowodowane bylo to tym iz w przeszlosci zostawily go dwie dziewczyny, ktore bardzo kochal w dosc chamski i perfidny sposob.Z jedna jak i z druga byl krotko, ale to wystarczylo zeby obdarzyl je tak silnym uczuciem.Przezyl to bardzo, w pozniejszych zwiazkach angazowal sie, ale po jakims czasie( miesiacu, dwoch) to slablo i odchodzil. Mnie zapewnial odrazu ze ze mna jest inaczej bo nie spotkal jeszcze takiej wyjatkowej dziewczyny.Po trzech miesiacach od tej rozmowy przedstawil mnie swojej rodzinie, bardzo mnie polubili.Pod koniec pazdziernika gdy pojechalam do niego, wyznal mi, ze chcialbybyc ze mna, ale nie jest pewny co tak naprawde do mnie czuje, powiedzial ze ze ma w sobie bolkade ktora nie pozwala mu w zaangazowac ze w 100%.Prosil bym dala mu tydzien czasu na przemyslenie.Po tygodniu zdania nie zmienil, powiedzal ze musi troche odpoczac, uporzadkowac sobie to wszystko. Bardzo przezylam to rozstanie, ale nie narzucalam sie mu.Od tego czasu minely dwa miesiace nie pisalismy przez pewniem czas do siebie i mozliwe ze potrwaloby to do tej pory, gdyby nie to ze w czasie trwania naszego zwiazku P zalatwil mi korki u swojega szfagra.Pojechalam kilka razy na korki z poczatku rozmowa nam sie nie kleila, ale pozniej juz bylo coraz lepiej. Ostatnio zaczal pisac do mnie na gadu, wypytuje sie czy sie z kims spotykam, bardzo sie mna interesuje, sam nawet chcal mi pomoc z D. ktory dal o sobie znac. To badzo dobry chlopak moze rzeczywiscie musi sobie to poukladac sama juz nie wiem co mam o tym myslec.A Wy co o tym sadzicie? Zaznacze ze ja ma 19 lat a on 23 lata.Pozdrawiam.
Hmm...może się boi zaangażować, żebyś nie zraniła go jak reszta dziewczyn. Dobrze wie, ze byłas w długim związku, ktory bardzo przeżyłaś. Może spróbuj zadzwonić do niego bądź umów się na spotkanie...masz prawo wiedzieć na czym stoisz w tej sytuacji. Jednak najpierw zadaj sobie sama pytanie, co do niego czujesz. Jeśli na prawde Ci zależy spróbuj...
Jednak z drugiej strony bądź też ostrożna, to jest facet...kiedy ja poznawałam swojego byłego, (ktory zostawil mnie w 6 miesiacu ciąży) też mi mówił, że jaki to on jest skrzywdzony przez swoją byłą dziewczyne i jaki to on jest uczuciowy i wrażliwy...teraz po tym jak mnie zostawił prawda wyszła na jaw, ta "okropna" była dziewczyna, została potraktowana przez niego okropnie, po czym po prostu go zostawiła i nie chciała miec z nim do czynienia a mną w 7 miesiacu ciązy kompletnie sie nie interesuje, nie wspomne o JEGO dziecku...ale może to tyllko moje uprzedzenia do płci przeciwnej...jednakże nic nie zaszkodzi Ci sprobowac, jesli po tym On wciąż bedzie musiał sobie to poukładać to po prostu nie warto się w to angażować, facet to jednak facet...jeśli mu zależy to chocby skały srały a mury pękały to znajdzie sposob zeby się skontaktować.
To okropne co zrobil Ci Twoj byly:( byc moze masz racje, ze boi sie tego ze np ja moglabym go zranic, kocham go bardzo wszystko bym zrobila zebysmy byli razem, co prawda ja nie bylam swieta ale nigdy nie dalam mu powodu do zazdrosci czy czegos innego...
A sporbowałaś z Nim porozmawiać? Pisałaś do niego coś? Szukałas kontaktu? Czy milczałas jak grób po tym jak powiedział, ze musi sobie wszystko poukładać?
Raz jeden jedyny napisalam do niego ale to byla krotka rozmowa i pozniej juz wiecej nic nie pisalam,no chyba ze mialam jakas konkretna sprawe do niego. Uznalam ze tak bedzie lepiej, ze byc moze gdy nie bede sie odzywala zateskni z czasem zrozumie swoj blad.
Czyli jednak tu musi być jakies drugie dno...nie tylko jego strach ale i też coś innego...niestety...no coz sprobuj ostatni raz konkretnie zapytać: Co dalej? Czy masz sobie układać zycie na nowo?
A jeśli jego odpowiedź będzie negatywna, pamiętaj nawet nie próbuj się załamywać! Życie na pewno szykuje Ci jeszcze wieele niespodzianek i pieknych chwil ![]()
Sprobuje z nim jeszcze na ten temat pogadac, tak sie teraz zastanawiam nad prawdziwym powodem tego rozstania, byc moze tak naprawde nigdy mnie nie kochal tylko bylo jakies krotkotrwale zauroczenie, pobawil sie mna a pozniej zostawil...ciezko jest mi sie odnalezc w tej sytuacji bo pierwszy raz takie cos mnie spotkalo, zawsze to ja bylam ta osoba porzucajaca.
Może bardziej ucierpiała na tym Twoja duma? Sama pamiętam, kiedy to ja zostałam pierwszy raz porzucona, ojj furia, złość, tak mu chciałam dokopać ! I tu nawet nie chodziło o miłość, ale o sam fakt. Jak on mogł ! Kiedy już znalazłam sobie innego, odezwał się, był zazdrosny, nadwyraz obecny w moim życiu. Do tej pory utrzymuje z Nim kontakty, jeśli ma problem jestem pierwszą osobą, ktorej sie zwierza. ![]()
Nie da sie ukryc, moja duma tez na tym duzo ucierpiala, wygarnelam mu wszystko to co o nim mysle padlo pare nieprzyjemnych powiedziala ze zaluje ze wogole go poznalam i ze z nim bylam.
Oj zraniona kobieta umie być na prawde wredna zołzą. ;D
To prawda, tylko po glowie chodzi mi teraz jedna rzecz, niby zerwal ze mna powiedzial ze chcialby ze mna byc, a teraz tak bardzo sie mna interesuje, ciagle wypytuje sie czy sie z kims spotykam, sam z siebie chce mi pomagac, pamietam jak powiedzial mi ze nie przekresla tego ze jeszcze bedziemy razem.Moja przyjaciolka twierdzi ze mu zalezy na mnie tylko jest cos co nie pozwala mu narazie byc ze mna. Widac po nim ze to rozstanie tez go dotknelo, strasznie schudl i wgl.
zraniona babka potrafi dac do wiwatu