Nie wiem, czy był już podobny wątek, jeśli tak to z góry przepraszam moderacje.
W tym wątku prosze o jakieś pomysły jak moge dac koledze do zrozumienia, ze zalezy mi na nim
Jakiś czas temu spotkałam dawnego kolege ze studiów, zawsze mi sie podobał i wiem, że ja tez nie byłam mu obojętna- co dawał mi do zrozumienia ale ja zdecydowałam o tym by nasze relacje pozostały na stopie koleżenskiej, co zakończyło naszą przyjaźn. Brakowało mi go ale on poszedł na dodatkowe studia i jak usłyszałam poznał tam dziewczyne, wiec nie chciałam sie mieszac.
Studia skończyliśmy w 2007 a rok temu spotkałam go na uczelni, miło rozmawialiśmy , dowiedziałam sie, że jest znów wolny- ja równiez, wymieniliśmy sie nr telefonu
Teraz piszemy do siebie krótkie smsy, typu ; co u ciebie... ja trzymam dystans i on chyba też( juz raz dałam mu kosza mimo ze podobał mi sie)
Ale ja chce mu dać zrozumienia, ze zalezy mi na nim a że raz juz dałam mu kosza to nie mam pojecia jak sie za to zabrac.
Pomóżcie mi mądre koleżanki i mądrzy koledzy, bo w tym przypadku moja wyobrażnia jest jałowa jak Sahara i nie chce go spłoszyć a to nie pierwszy lepszy bym nie miała nic do stracenia....
A gdybyś tak nie próbowała dać mu do zrozumienia, że jest kimś więcej, tylko powiedziała to wprost? Bo z tym dawaniem do zrozumienia czasami nie wychodzi, czasami druga osoba opacznie odbierze nasze sygnały. I po co, będąc osoba dorosła i dojrzałą, utrudniać sobie życie? Zabawa w kotka i myszkę nie jest tak dobra, jak myśli się o niej.
Witam.
Nic odkrywczego nie napiszę.
Proponuję, żebyś zmniejszyła dystans. Pewnie masz jasno określoną granicę, której nie przekroczysz.
Jednak stałe pozostawanie w zawieszeniu do niczego nie prowadzi.
Jak piszesz, to Ty dałaś Mu "kosza". Inicjatywa po Twojej stronie!
Powodzenia. ![]()
Wiem Wielokrpoku, ze najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze ale ja wobec Niego nie jestem taka odważna, ponadto dochodzi problem nadinterepretacji zachowań, bo moze on wcale nie jest mną w ten sposób zainteresowany????
Za rada Amarka zmniejszam dystans, to jednak bardziej mi odpowiada a jeśli on zareaguje adekwatnie do stytuacji to pójde za Twą radą Wielokropku
![]()
I dobrze zrobisz, też uważam że powinnaś mu powiedzieć szczerze że Ci bardzo na nim zależy
Doprowadź do spotkania i sam wyczuje, że jest Ci bliski. To się wyczuwa ;-)
Faceta nie uwiedziesz przez smsy;-)
Myślę, że teksty że jest ci bliski mogą go wystraszyc, lepiej w trakcie spotkan coś budować pomału i sprawdzić czy pasujecie do siebie oboje.
Lejdi mieszkamy w róznych dosc oddalonych miastach, w zeszłtym roku przez przypadek spotkalismy sie na uczelni , bylismy na kursie i znajmosc odzyła ale przyszedł mi do głowy inny pomysł- jesli jego zachowanie to nie moja nadinterepretacja to....zobaczymy:)
Do odważnych swiat należy !!! ![]()
Porozmawiaj z nim, nie męcz się już ![]()
Życie zbyt krótkie, żeby się zadręczać i żyć w niepewności ![]()
Poza tym....kto nie ryzykuje ten nie ma !!! , wiec ryzykuj i miej !!!
Trzymam kciuki ! Będzie dobrze ![]()
Z racji mojego charakteru zwykle walę tzw. kawę na ławę, ale niestety w przypadku fcetów to nie jest dobra strategia. Zmniejszanie dystansu w sytuacji, gdy Wasze rozmowy ograniczają się do zdawkowych smsów może okazać się skuteczne za jakieś 5 lat
Proponuję zatem, gdy napisze następnym razem "co słychać?" odpisać, że chciałabyś zobaczyć ten nowy film w kinie, ale nie masz z kimś pójść i może miałby ochotę Ci towarzyszyć. Albo że chętnie wypiłabyś kawę w takiej i takiej kawiarni, bo słyszałaś, że jest tam fajny klimat... W ten sposób nie będziesz za bardzo wprost, ale Twoje zachowanie będzie na tyle jednoznaczne, że od razu po jego reakcji będziesz wiedziała jak on zapatruje się na tą znajomość.
Przecież napisała że mieszkaja w oddzielnych miastach to jak mają iść do kina czy na kawe?
Przenocuje go czy jak?
Po co Ci związek na odległość? Planujesz przeprowadzkę?
Może po prostu czujesz się samotna i szukasz kim by tu zapchać dziurę...
I poszłaś po najmniejszej linii oporu..
Marzyciel, mieszkają TYLKO w oddzielnych miastach, nie kontyntynentach. Także jak jest zainteresowany, to wynajjmie hotel. Jej łóżko nie jst jedyną opcją na nocleg, bynajmniej na razie ![]()
Taaa po tym jak go kiedys spławiła? ![]()
Juz to widze jak jedzie chętny ![]()
Ale czyż mężczyźni nie lubią wyzwań? Nie kręci Was ciągłe gonienie króliczka, a dostępność, nawet w dłuższych związkach, nie staje się zbyt łatwa?;)
Poza tym coś go jednak do Niobe ciągnie, skoro jakieś tamm smsy pisze...
No prosze Cie..
A Ty nie piszesz z jakimi kolegami czasem co slychac itd?
To o niczym nie świadczy.
Dopóki nie przejdą na gg, nie beda dzwonić, czy sie nie spotkaja gdzie mozna by cos podzialac to to o niczym nie swiadczy.
No więc właśnie, trzeba zacząć działać...
Aga , ten chłopak to Zamkniety w Sobie, pisałam juz o nim wiec moze pamietasz i on tłucze sie w mojej pamieci odkąd go rok temu spotkałam
podzielam wasze (Twoje i Marzyciela) zdanie, ze musze zadziałac i zadziałam- wętka została zarzucona a czy złapie sie na przynete- to czas pokaże
ze to tak obrazowo ujme ![]()
A jaka to odleglość? Skoro on jest niesmialy i na dodatek dalas mu kosza to chyba Ty musisz dzialac i go zaprosic do swojego miasta.
A czy Ty oby napewno czujesz chemie do niego?
Cos do niego czuje, zawsze czułam, nie wiem czy to chemia , ale nigdy nie był mi obojetny (nawet wtedy gdy go "odtrąciłam") ale nim posune sie dalej (czyli zaprosze itp) musze sprwadzic czy jego zachowania nie podlegają obróbce przez moją wyobraźnie i nie nadinterpretuje tego wszystkiego.
Siedzi w mojej głowie od ponadt roku a ostatnio oswieciło mnie i wymyśliłam jak go zachcecić i dac do zrozumienia , że chce wiekszego kontaktu ( nic lepszego nie przyszło mi go głowki)
idzie to w tempie wolniejszym od ślimaka:)
W tym wątku prosze o jakieś pomysły jak moge dac koledze do zrozumienia, ze zalezy mi na nim
Jakiś czas temu spotkałam dawnego kolege ze studiów, zawsze mi sie podobał i wiem, że ja tez nie byłam mu obojętna- co dawał mi do zrozumienia ale ja zdecydowałam o tym by nasze relacje pozostały na stopie koleżenskiej, co zakończyło naszą przyjaźn.
Zawsze myślałem, że przyjaźń to coś więcej niż stopa koleżeńska... Facet chciał coś więcej, a Ty nie. Jasne.
Teraz piszemy do siebie krótkie smsy, typu ; co u ciebie... ja trzymam dystans i on chyba też( juz raz dałam mu kosza mimo ze podobał mi sie)
To czemu dałaś kosza? Gdy dawałaś to wiedziałaś czemu i nas tu ściemniasz troszkę... Gdy dawałaś to tak kierowały tobą emocje i odczucia. To było realne i prawdziwe.
Też bym miał dystans do takiej co dała kosza i jej się odwidziało. Bo może chce tylko zabawy, bo może nudzi się, bo może z braku laku i kit dobry...
Ale ja chce mu dać zrozumienia, ze zalezy mi na nim a że raz juz dałam mu kosza to nie mam pojecia jak sie za to zabrac.
Jakby Ci zależało, to dawno już by coś z tego było. A tak - daj sobie i mu spokój. Bo nic nie wypali. Gdyby miało dawno temu by było. A że sama jesteś, to ci się podoba, ale to tylko iluzje twoje.
NiobeXXX napisał/a:W tym wątku prosze o jakieś pomysły jak moge dac koledze do zrozumienia, ze zalezy mi na nim
Jakiś czas temu spotkałam dawnego kolege ze studiów, zawsze mi sie podobał i wiem, że ja tez nie byłam mu obojętna- co dawał mi do zrozumienia ale ja zdecydowałam o tym by nasze relacje pozostały na stopie koleżenskiej, co zakończyło naszą przyjaźn.Zawsze myślałem, że przyjaźń to coś więcej niż stopa koleżeńska... Facet chciał coś więcej, a Ty nie. Jasne.
NiobeXXX napisał/a:Teraz piszemy do siebie krótkie smsy, typu ; co u ciebie... ja trzymam dystans i on chyba też( juz raz dałam mu kosza mimo ze podobał mi sie)
To czemu dałaś kosza? Gdy dawałaś to wiedziałaś czemu i nas tu ściemniasz troszkę... Gdy dawałaś to tak kierowały tobą emocje i odczucia. To było realne i prawdziwe.
Też bym miał dystans do takiej co dała kosza i jej się odwidziało. Bo może chce tylko zabawy, bo może nudzi się, bo może z braku laku i kit dobry...NiobeXXX napisał/a:Ale ja chce mu dać zrozumienia, ze zalezy mi na nim a że raz juz dałam mu kosza to nie mam pojecia jak sie za to zabrac.
Jakby Ci zależało, to dawno już by coś z tego było. A tak - daj sobie i mu spokój. Bo nic nie wypali. Gdyby miało dawno temu by było. A że sama jesteś, to ci się podoba, ale to tylko iluzje twoje.
Dość brutalne ale tez tak moze byc, moze TY najlepiej to rozumiesz, nawet lepiej odemnie
tyle ze to co piszesz to ja raczej przypisuje jemu niz sobie, bo ja myslałam o tym wielokrotnie i na serio mam ochote na odnowienie tej znajomosci, to nie musi byc związek- zaznaczam podwójną kreską ale przyjaźni tez byłaby fajna- ludzie sie zmieniaja, ja sie zmieniłam a czy on to czas pokaże ![]()
Zico napisał/a:NiobeXXX napisał/a:W tym wątku prosze o jakieś pomysły jak moge dac koledze do zrozumienia, ze zalezy mi na nim
Jakiś czas temu spotkałam dawnego kolege ze studiów, zawsze mi sie podobał i wiem, że ja tez nie byłam mu obojętna- co dawał mi do zrozumienia ale ja zdecydowałam o tym by nasze relacje pozostały na stopie koleżenskiej, co zakończyło naszą przyjaźn.Zawsze myślałem, że przyjaźń to coś więcej niż stopa koleżeńska... Facet chciał coś więcej, a Ty nie. Jasne.
NiobeXXX napisał/a:Teraz piszemy do siebie krótkie smsy, typu ; co u ciebie... ja trzymam dystans i on chyba też( juz raz dałam mu kosza mimo ze podobał mi sie)
To czemu dałaś kosza? Gdy dawałaś to wiedziałaś czemu i nas tu ściemniasz troszkę... Gdy dawałaś to tak kierowały tobą emocje i odczucia. To było realne i prawdziwe.
Też bym miał dystans do takiej co dała kosza i jej się odwidziało. Bo może chce tylko zabawy, bo może nudzi się, bo może z braku laku i kit dobry...NiobeXXX napisał/a:Ale ja chce mu dać zrozumienia, ze zalezy mi na nim a że raz juz dałam mu kosza to nie mam pojecia jak sie za to zabrac.
Jakby Ci zależało, to dawno już by coś z tego było. A tak - daj sobie i mu spokój. Bo nic nie wypali. Gdyby miało dawno temu by było. A że sama jesteś, to ci się podoba, ale to tylko iluzje twoje.
Dość brutalne ale tez tak moze byc, moze TY najlepiej to rozumiesz, nawet lepiej odemnie
tyle ze to co piszesz to ja raczej przypisuje jemu niz sobie, bo ja myslałam o tym wielokrotnie i na serio mam ochote na odnowienie tej znajomosci, to nie musi byc związek- zaznaczam podwójną kreską ale przyjaźni tez byłaby fajna- ludzie sie zmieniaja, ja sie zmieniłam a czy on to czas pokaże
I wiem dlaczego dałam mu kosza, to nie wynikał z prostego faktu, ze go nie chciałam, bo jeśli kiedyś go nie chciałam to w czasie teraźniejszym to by sie nie zmieniło- miało na to wpływ kilka rzeczy, ja sobie zawsze tłumaczyłam to tak , ze to jeszcze nie nasz czas
a potem było za późno:)
Niobe ja tez dalam kosza jakiś czas temu jednemu co b. mi sie podobal (temu podróznikowi,co nie chcial dzieci) i potem zalowalam, probowalam nawiazać kontakt i mnie facet olal. (raz odpisala, potem sie umowil i nie przyszedl na spotkanie, a potem razem sie olalismy na dobre) Odpuścilam na dobre. To jednak nie to.
Ty wydaje mi sie ze cos czujesz ale nie wiesz do konca i chcialabys wybadac swoje uczucia jeszcze raz, ale nie wiesz jak to zrobic, bo raz dalas kosza i co bedzie jak dasz jeszcze raz. Nielatwa sprawa:)
I wiem dlaczego dałam mu kosza, to nie wynikał z prostego faktu, ze go nie chciałam, bo jeśli kiedyś go nie chciałam to w czasie teraźniejszym to by sie nie zmieniło- miało na to wpływ kilka rzeczy, ja sobie zawsze tłumaczyłam to tak , ze to jeszcze nie nasz czas
a potem było za późno:)
Czyli wynika, że wiesz dlaczego dałaś mu kosza, nie chciałaś go kiedyś i z powyższego zdania twojego wynika, że to by na teraz się nie zmieniło. Zakładasz przyjaźń. Dziwne. Podoba Ci się, ale nie na tyle, by był kimś więcej.
Piszesz zagmatwanie - nie chciałaś z nim być przez kilka rzeczy, ale tłumaczyłaś sobie- to nie był nasz czas, a potem za późno. Dziś ten czas być może, ale dalej w sumie nie jest to ten, bo jak go kiedyś nie chciałam to i dziś to samo.
Po co męczyć kogoś i przy okazji siebie?
Zico na Twoje ostatnie pytanie znam odpowiedz (bo cała reszta dla mnie tez jest niejasna
); nie chce przegapic szans na miłośc- dla mnie to proste, bo kieruje sie zasada starą ja swiat; lepie zrobić niz załowac ze sie nie zrobiło ![]()
Jesli mnie odtrąci definitywnie, cóż bede życ ale bede miała swiadomosc ze zrobiłam wszystko co w me mocy by byc z fecetem na którym mi zalezy (jestem po winie wiec to moze byc nieco zagmatwane, co pisze) ![]()
Zico na Twoje ostatnie pytanie znam odpowiedz (bo cała reszta dla mnie tez jest niejasna
); nie chce przegapic szans na miłośc- dla mnie to proste, bo kieruje sie zasada starą ja swiat; lepie zrobić niz załowac ze sie nie zrobiło
Jesli mnie odtrąci definitywnie, cóż bede życ ale bede miała swiadomosc ze zrobiłam wszystko co w me mocy by byc z fecetem na którym mi zalezy (jestem po winie wiec to moze byc nieco zagmatwane, co pisze)
Sama wiesz, czemu być nie chciałaś, to twa tajemnica...
Miłość przegapić idzie, stąd życzę najlepszego. Cóż - iść więc na całość, spróbować więc. Jak nie uda, będzie bolało, jak uda będzie świetnie.
Zasada moja - na wszystko jest czas odpowiedni...
Dzieki
za wszystko i nie bedzie bolało (cóż chyba zasłużyłam sobie
a moze nie, to tylko moje wieczne poczucie winy, zobaczymy ) ![]()
Dzieki
![]()
za wszystko i nie bedzie bolało (cóż chyba zasłużyłam sobie
a moze nie, to tylko moje wieczne poczucie winy, zobaczymy )
Jeśli czegoś chcesz, to co pozostaje- realizować. Stań za facetem, połóż dłonie na jego barkach, delikatnie przesuń w dół. Nie ma siły na taki dotyk kobiecy. Tylko czy facet zadrży - pod dotykiem twoim - pytanie...
A poczucie winy zostaw sobie na następne życie, heh ![]()
Tak pochłonieta byłam i jestem Zamknietym w sobie, że zapomniałam rozwinąć mój wątek.
Staram sie działac prosto, czyli w mniej lub bardziej udany sposób daje mu do zrozumienia, że no cóż stale mi na nim zależy.
Ostatnio zastanawiałam sie nad tym co mnie w nim tak absorbuje i co jednoczesnie sprawiło, że kiedyś go odrzuciłam, to jest fakt, ze nigdy nie wiem co on naprawde myśli, to jedyny do tej pory spotkany facet, który jest dla mnie zagadką i albo jest tak oczywisty albo tak skomplikowany.
Jest też trzecia opcja, ale o niej nie teraz...
On jest jak drzwi, które nie mają zamka ani klucza- nie mozna ich otworzyc.
Ale jest tez druga strona- jesli uda mi sie jakims sposobem dotrzec do niego to i tak nic z tego nie wyjdzie i nie bedziemy razem- sprzecznosc charakterów, dzis mnie to olśniło.
Ja jestem b.emocjonalna i mało racjonalna w zyciu prywatnym a on introwertyk,b.poukładany- w kazdym sensie.
Zawsze o mnie pamieta- to miło ![]()
Niobe, a mnie ciekawi czy on był w jakimś związku (krótszym/dłuższym) z kobietą, skoro jest typem samotnika/introwertyka?
Mnie również podoba się jeden mężczyzna, który jest takim typem i który mnie ciekawi, ale dość jest trudny jeśli chodzi o związki...ma swój świat.
Powiedz mu wprost, będziesz miała jasność.
Ale jest tez druga strona- jesli uda mi sie jakims sposobem dotrzec do niego to i tak nic z tego nie wyjdzie i nie bedziemy razem- sprzecznosc charakterów, dzis mnie to olśniło.
Ja jestem b.emocjonalna i mało racjonalna w zyciu prywatnym a on introwertyk,b.poukładany
Ojjjj bardzo możesz się kiedyś zdziwić jak takie charaktery się równoważą i świetnie z czasem dogadują:) Pozory mylą!
Niobe, a mnie ciekawi czy on był w jakimś związku (krótszym/dłuższym) z kobietą, skoro jest typem samotnika/introwertyka?
Mnie również podoba się jeden mężczyzna, który jest takim typem i który mnie ciekawi, ale dość jest trudny jeśli chodzi o związki...ma swój świat.
Był w związku, który rozpadł sie, gdy zapytałam dlaczego (zawsze o to pytam) nie powiedział, rzucił tylko , jak to on "ja jej nie zdradzałem", odpowiedziałam, że nawet mi to do głowy nie przyszło (co jest zgodne z prawdą, bo w pewnych sprawach jest zbyt tajemniczy ale w niektórych jak kazdy facet- łatwy do rozszyfrowania-przynajmniej dla mnie).
Ale to, ze był w zwiazku o niczym nie świadczy, bo nie wiem jaki on był, jak zachowywał sie, czy ją kochał , czy okazwał jej to.
Witaj Niobe!Przeglądam forum i czytam wątki, twoich tez wiele (fajnie pisałaś o tych randkach internetowych:)
Chcialabym cos doradzic.Moze sprobuj nadal go wypytywać. Myślę, ze introwertyk z ekstrawertykiem(o ile dobrze zrozumialam to co napisalaś o waszych osobowosciach) to nie jest koniecznie dobre połączenie ale możesz zawsze próbować. Ktoś kiedys tu na forum napisał mądrze: "przeciwieństwa sie przyciągają a podobieństwa łączą".Coś w tym jest.
P.S. Niobe a tak z innej beczki -wybierasz sie gdzies na Sylwestra?
Niobe, ty to masz chyba syndrom dążenia i unikania he
Niobe, ty to masz chyba syndrom dążenia i unikania he
Strzał w 10, bo troche tak, ale nie tylko to.
Długo juz jestem samotna, dawno nie byłam zakochana, spotkałam go ponownie i cos we mnie odżyło.
Nie wiem czy robie to bo faktycznie chcce byc z nim, czy mam już dość bezsensownych randek, które nigdzie nie prowadza.
Wiec nim tak na serio zaczne działac musze sie zastanowic co mną powoduje, bo raz juz go odtrąciłam (choć nie sądze by tak bardzo cierpiał z tego powodu
).