Cześć
chciałam Was spytać czy u Was jest zwyczaj robienia mikołajkowych i choinkowych prezentów dla dzieci z rodziny?
Jeśli tak to jak to wygląda? Zawozicie,zanosicie je?Za jaką sumę kupujecie?
U nas od lat mój mąz bardzo jest zaangażowany w ten zwyczaj i chwilami to mi już ręce opadają.
Ja nie mam rodzeństwa a moja rodzina z dziećmi mieszka baardzo daleko więc prezenty są dawane tylko dzieciom braci mojego męża.
Jeden z braci jest ojcem chrzestnym naszej córki,zazwyczaj córka dostaje od niego prezent.Ale sytuacja komplikuje się jeśli chodzi o drugiego brata.Jestem chrzestną matką jego syna i mimo,że pamiętam o tym,za każdym razem jak do nas wpadają jest mi to mniej lub bardziej delikatnie przypominane.Wydaje mi się,że nie muszę za każdym razem witać mojego chrześniaka prezentem jak przyjeżdża do nas bez zapowiedzi.
On niestety nawet jak wpada do nas i ma do mnie interes nie pamięta,że mamy dziecko i byłoby miło przynieść choćmy lizaka.Potrafi wpaść ze swoją córką i jedzą sobie lody.Jego córka da "liza" mojej.No to jest dla mnie niedopuszczalne.
Ten brat nigdy nie pamięta o żadnych okazjach dzieci w jego rodzinie- oprócz swoich.Były nawet takie sytuacje,że jak widywaliśmy się na Wigilii u teściowej to jeden z braci wrzucał nam prezenty dla naszej córki do bagażnika,bo postanowił też nie kupować dzieciom tego brata,który o tym nie pamięta.Teraz też tak jest: my kupujemy wszystkim dzieciom a ci bracia kupują tylko dla naszej córki.Kiedyś dzieci się spytały dlaczego ona zawsze pod choinką ma najwięcej prezentów- czy jest taka grzeczna?:)
Generalnie męczy mnie ta sytuacja bo nie wyobrażam sobie wpaść do kogoś bez drobiazgu dla dzieci.On nie ma takich problemów.Wpadł ostatnio w Dzień Dziecka- jego dzieci dostały od nas prezenty,moja córka nawet lizaka nie .Zaczęłam kupować naprawdę drobne prezenty na takie okazje dla tych dzieci bo wkurza mnie,że można wymagać od innych a nie pamiętać,że samemu też warto by może nie iść tak do kogoś na "krzywy ryj"
Nie wiem jak rozwiązać tą sytuację.A mam jej już serdecznie dość,zwłaszcza,że zbliżają się święta.
1 2011-11-30 14:57:25 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2011-11-30 16:14:50)
Jestem jeszcze studentką, pracuję w weekendy, ale zarabiam grosze, bo ileż można zarobic pracujac 2 dni w tyg?
i ja już od dawna odkładalam pieniądze na prezenty. Bratankowi (prawie 3 latka) kupilam taką tablicę za 35zł, po ktorej się piszę i można to zmazac (chyba wiecie o co chodzi
), z kolei bratanicy (3,5 roku) mam zamiar kupić organki z mikrofonem z funkcją nagrywania tak do 50zł. Mała uwielbia śpiewać, uczyć się wierszyków. Ma już gitarę, wiec mysle, że to będzie dobry prezent:) niestety na dorższe prezenty poki co mnie nie stać, bo musze obkupic tez innych z rodziny
natomiast moim chrzesniakom moja mama kupuje prezenty, jakieś samochodziki, lalki, słodycze, bo na to juz mnie nie stać. Prezenty daję na gwiazdkę, więc pod choinką je położe i po kolacji zacznie się wielkie rozpakowywanie prezentów. Z kolei chrzesniakom, to moi rodzice zawioza prezenty i przekaza je w moim imieniu, bo mieszkają dość daleko, a że ja nie mam mozliwosci pojechac do nich, bo nie mieszkam z rodzicami tylko prawie 100km od nich, wiec wyrecze się rodzicami
i tak jest w sumie co roku no chyba, że na wigilii spotykamy się z nimi, to wtedy juz sama osobiscie przekazuje prezenty. Tylko tutaj wazna jest tez kwestia innych dzieci, bo np moja kuzynka ma 3 dzieci, z czego ja jestem chrzestną jednego, a jadac do nich, nie wypada przeciez dac prezentu tylko jednemu dzieciakowi, ale trzeba kupic tez jakies upominki innym maluchom, żeby nie poczuly się gorsze, pokrzywdzone. Jak bede miala normalna prace i bede zarabiala więcej, to wtedy sama bede brala się za prezenty dla wszystrkich.
U nas generalnie prezenty daje się od okazji. Coć moją chrześnicę widuję rzadko to zawsze jak wiem,że się spotkamy to coś jej kupię,bo nie mam możliwości widzieć jej często. Jej mama się bardzo złości za to na mnie,bo twierdzi,że bycie chrzesną nie zobowiązuje mnie do kupowania prezentów małej. Choć odkąd sama mam córkę , to prezenty nie są już takie drogie jak wcześniej,ale zawsze jest to coś fajnego lub uczącego. Ostatnio zaprosiła nas na 18stkę najmłodsza kuzynka męża i kupiliśmy jej zegraek www(kropka)slapwatch(kropka)pl , ale szczrze mówiąc - wiadomo jak to już ma się swoje dzieci to patrzy się na sumę jaką się wydaje
Ale ogólnie to lubię dawać rzczy użyteczne niż coś co niewiadomo co z tym zrobić ![]()
Cześć
chciałam Was spytać czy u Was jest zwyczaj robienia mikołajkowych i choinkowych prezentów dla dzieci z rodziny?
Nie wiem, czy pocieszam, czy przebijam
, ale w rodzinie mego męża jest zwyczaj dawania sobie na Gwiazdkę "drobiazgów". No i fajnie, prezent nie musi być drogi, ale zgadnijcie, co dostała moja córka? Uwaga, uwaga: CHUSTECZKI HIGIENICZNE!
Do tego nawet nie wręczone osobiście, tylko zostawione w domu teściowej, żebyśmy sobie odebrali przy okazji...
w rodzinie mojego partnera dzieci dostają od wszystkich prezenty,czyli moje od sióstr partnera ich dzieci od nas,zazwyczaj są to pieniądze bo to lepsze niż nie trafiony prezent,w mojej rodzinie robiłam prezenty dzieciom kuzynki,ona moim ,ael jakieś 2 lata temu stwierdziliśmy że nie będziemy robiły,niech każdy sam od siebie kupi coś swoim dzieciom
gojka102 napisał/a:Cześć
chciałam Was spytać czy u Was jest zwyczaj robienia mikołajkowych i choinkowych prezentów dla dzieci z rodziny?Nie wiem, czy pocieszam, czy przebijam
, ale w rodzinie mego męża jest zwyczaj dawania sobie na Gwiazdkę "drobiazgów". No i fajnie, prezent nie musi być drogi, ale zgadnijcie, co dostała moja córka? Uwaga, uwaga: CHUSTECZKI HIGIENICZNE!
Do tego nawet nie wręczone osobiście, tylko zostawione w domu teściowej, żebyśmy sobie odebrali przy okazji...
Babo- jeśli to były takie chusteczki jakie ostatnio kupiłam córce w empiku ( za pięć zeta opakowanie)- z zapisem nutowym,noo,to całkiem fajny prezent:)
A może ktoś z obdarowujących chciał Ci dać do zrozumienia,że Twoje dziecko biega "uśpikane"?:)))
Zażądałabym w związku z tym pakietu dziesięciopaczkowego:))
A może ktoś z obdarowujących chciał Ci dać do zrozumienia,że Twoje dziecko biega "uśpikane"?:)))
O ja tępa kura, oni się tak starali, a ja nawet aluzji nie złapałam... ![]()
dzieci dostają od wszystkich prezenty,zazwyczaj są to pieniądze
mówisz o nastolatkach czy faktycznie o dzieciach (takich do 10-12 lat)? Bo w przypadku dzieci naprawdę trudno wymyśleć "nietrafiony" prezent. No, chyba że chcesz się rodzicom przypodobać, a nie dziecku...
Ja przy moim skromnym budżecie w zeszłym roku kupiłam 4 zupełnie różne bransoletki Shains, każda w innym kolorze, każda z innym zestawem liter i ikonek i połozyłam małolatom pod choinkę. Radocha była niesamowita i całe święta dyskusje: a która ładniejsza, a może się zamienimy itd. Za niewielkie pieniądze zrobiłam dziewczynom super prezenty. Nie wyobrażam sobie, żebym im miała połozyć pod choinkę koperty
Witajcie. Jeśli chodzi o obdarowywanie się prezentami to jest można tak powiedzieć tradycja jaką wyniosłem z domu. Umnie wygląda to tak. Długo wcześniej trwa tzw. Badanie rynku zapotrzebowań obdarowanego, by trafić w 10 tkę. I uniknąć rozczarowania, jeśli cena prezentu jest za wysoka mowa o rozsądku to cała rodzina robi zrzute oczywiście dane dotyczące prezentu są tajne. Wiecie jaka jest frajda gdy spod choinki wyciągamy prezenty i ten uśmiech na naszych twarzach gdy je rozpakowujemy wart jest tego zachodu i przygotowywań.
lena812 napisał/a:dzieci dostają od wszystkich prezenty,zazwyczaj są to pieniądze
mówisz o nastolatkach czy faktycznie o dzieciach (takich do 10-12 lat)? Bo w przypadku dzieci naprawdę trudno wymyśleć "nietrafiony" prezent. No, chyba że chcesz się rodzicom przypodobać, a nie dziecku...
Ja przy moim skromnym budżecie w zeszłym roku kupiłam 4 zupełnie różne bransoletki Shains, każda w innym kolorze, każda z innym zestawem liter i ikonek i połozyłam małolatom pod choinkę. Radocha była niesamowita i całe święta dyskusje: a która ładniejsza, a może się zamienimy itd. Za niewielkie pieniądze zrobiłam dziewczynom super prezenty. Nie wyobrażam sobie, żebym im miała połozyć pod choinkę koperty
Mówię o dzieciach i nastolatkach ![]()
Dajemy pieniądze dlatego że już kilka razy trafiły się niepotrzebne prezenty więc nie widzę sensu wyrzucania pieniędzy w błoto.
A tak każde dostanie po stówce,więc trochę nazbiera kasy i sobie kupi coś porządnego.
jedynie najmłodszy 4 latek dostaje prezenty plus pieniądze.
ok, szanuję Twoje zdanie, chociaż się z nim nie zgadzam ![]()
z jednej strony to tez dobre podejscie, uczy dzieci szacunku do pieniazkow, skoro chca miec cos fajnego musza na to uzbierac, musza zdecydowac czy kupic sobie zelki czy lepiej zaoszczedzic i dolozyc do np. samochodu, na szczescie dopoki corka jest mala to nie musze sie na razie tym matwic:)
Chyba jednak bliższe mi jest zdanie "robsona": "Wiecie jaka jest frajda gdy spod choinki wyciągamy prezenty i ten uśmiech na naszych twarzach gdy je rozpakowujemy wart jest tego zachodu i przygotowywań".
A dawanie pieniędzy sprzyja wyhodowaniu małego wyrachowanego cwaniaka, co już przed świętami sobie wyliczy, że skoro na Wigilii będzie x dorosłych osób, to zgarnie x stówek. A ciocia, która dała w prezencie bransoletkę za 40 zł to jakaś dziwna jest i odstaje od "normy" (bo co takiego małego buchaltera obchodzi, że ciocia ma ograniczony budżet ![]()
Chyba jednak bliższe mi jest zdanie "robsona": "Wiecie jaka jest frajda gdy spod choinki wyciągamy prezenty i ten uśmiech na naszych twarzach gdy je rozpakowujemy wart jest tego zachodu i przygotowywań".
A dawanie pieniędzy sprzyja wyhodowaniu małego wyrachowanego cwaniaka, co już przed świętami sobie wyliczy, że skoro na Wigilii będzie x dorosłych osób, to zgarnie x stówek. A ciocia, która dała w prezencie bransoletkę za 40 zł to jakaś dziwna jest i odstaje od "normy" (bo co takiego małego buchaltera obchodzi, że ciocia ma ograniczony budżet
Dzieciaki są szczere i obyś nie zobaczył totalnego rozczarowania gdy rozpakuje i zobaczy coś..co święciło triumfy dwa miesiące wcześniej.
Moje dziecko dostaje i kasę i prezenty.
Wyrachowany cwaniak wyrośnie wtedy gdy mu rodzice wpoją,że na wigilię każdy MA OBOWIĄZEK dać mu coś.I to nieistotne akurat czy będzie to kasa czy jakiś prezent.
"rozpakuje i zobaczy coś..co święciło triumfy dwa miesiące wcześniej"
Ręce mi opadły. Biedne dziecko...
Lepsze pieniądze niz prezent ktory zostanie rzucony w kąt,bo wtedy dziecko nie zadowolone,i dający stracil pieniądze nie potrzebnie.
Przyznam że starszy syn dzięki nazbieranym pieniązkom zebral sporą kolekcję Lego,kypul komputer,telefon cos co poprostu chcial.
Mlodszy syn ma 4 lata,dostaje pieniądze ale dostaje tez zabawki bo tak male dziecko raczej z papierka sie cieszyc nie bedzie
17 2014-12-17 09:06:48 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-12-17 09:09:12)
"rozpakuje i zobaczy coś..co święciło triumfy dwa miesiące wcześniej"
Ręce mi opadły. Biedne dziecko...
Może napiszę raz jeszcze co autor miał na mysli: moje dziecko na przykład bardzo szybko zmienia upodobania i nawet ja za nią nie nadążam.
Ma więc na półkach w pokoju sklep z zabawkami. Drogimi,czasem użytymi raz...
Jeśli dajesz prezenty "bo tak wypada" a nie z chęci zadowolenia obdarowującego to biednyś Ty:)
jasne, co tam jakaś zabawka albo bransoletka - lepiej dać dziecku stówę i mieć problem z głowy. Dziecko jest przecież odpowiedzialne i jak samo coś wybierze, to będzie się kierować rozsądkiem
Dzięki, przekonałaś mnie! Za kilka dni w moim domu pojawi się nowa tradycja - dzieci będą chodzić wokół wigilijnego stołu z tacą, a dorośli będą im zielone banknoty wrzucać. A zamiast jakiejś bezmyślnej choinki postawimy fikus w doniczce - przez lata będzie służył. Ach, już się nie mogę doczekać tego pięknego świątecznego wieczoru z nową polską tradycją
Vydilo lekko przesadzasz, chyba nie widziałeś rozczarowania na twarzy dziecka kiedy dziadkowie kupili mu coś co akurat mu się nie podoba dziecko rzuci to w kąt, skończyły się czasy gdzie każda dziewczynka marzyła o szmacianej lalce a chłopczyk o jeżdżącej kolejce. Dziecko dostaje kasę idziemy do sklepu i razem wybieramy odpowiedni prezent, mowa tu o większym dziecku od 4-5 lat wzwyż malutkie dziecko nie ma pojęcia o pieniądzach i cieszy się z każdej zabawki a żeby nie było nadmiaru często ktoś daję nam rodzicom pieniądze z jakiejś okazji typu urodziny i mówi kupcie co potrzebujecie więc wydajemy ją na: pampersy, chusteczki, ubrania dla dziecka czy zabawkę która dziecku się przyda typu rowerek biegowy itp
jasne, co tam jakaś zabawka albo bransoletka - lepiej dać dziecku stówę i mieć problem z głowy. Dziecko jest przecież odpowiedzialne i jak samo coś wybierze, to będzie się kierować rozsądkiem
![]()
Dzięki, przekonałaś mnie! Za kilka dni w moim domu pojawi się nowa tradycja - dzieci będą chodzić wokół wigilijnego stołu z tacą, a dorośli będą im zielone banknoty wrzucać. A zamiast jakiejś bezmyślnej choinki postawimy fikus w doniczce - przez lata będzie służył. Ach, już się nie mogę doczekać tego pięknego świątecznego wieczoru z nową polską tradycją
Gratuluję hojności Twej rodzinie.U mnie ani ja ani nikt inny nie daje dzieciom stówy w świątecznym prezencie.Nie kupuję także prezentów za taką sumę.
Ja zawsze sugeruję (w mniej lub bardziej przekonywujący sposób) co obdarowane dziecko-moje dziecko- ma kupić.Oczywiście ja także do tego się dokładam.
Mam wrażenie,że u Ciebie tradycją jest OBOWIĄZKOWY prezent od każdego uczestnika świątecznego spotkania dla Twego dziecka.
Fikusem nie zabłyśniesz.U mnie pali się hanukija. I tego dnia moje dziecko dostanie ode mnie pieniądze a nie prezent-bo taką tradycję pamiętam z mojej rodziny.No i parę czekoladek-koniecznie w kształcie monet.
o "stówie" napisała Lena, a nie ja. Czytaj uważnie.
Dziękuję za rozmowę.
jasne, co tam jakaś zabawka albo bransoletka - lepiej dać dziecku stówę i mieć problem z głowy. Dziecko jest przecież odpowiedzialne i jak samo coś wybierze, to będzie się kierować rozsądkiem
![]()
Dzięki, przekonałaś mnie! Za kilka dni w moim domu pojawi się nowa tradycja - dzieci będą chodzić wokół wigilijnego stołu z tacą, a dorośli będą im zielone banknoty wrzucać. A zamiast jakiejś bezmyślnej choinki postawimy fikus w doniczce - przez lata będzie służył. Ach, już się nie mogę doczekać tego pięknego świątecznego wieczoru z nową polską tradycją
Słuchaj to że dzieci moje dostaja pieniadze nie znaczy że ida one na bzdury,wymieniłam już co za to starszy syn sobie kupował.
Tak u nas tradycją jest dawanie stówki bo tak sie przyjęło,a po za tym ja tej tradycji nie wprowadziłam,tylko weszłam do takiej rodziny gdzie się to praktykuje.
Sama też kupiłam parę razy prezent zupełnie nietrafiony i sama szczesliwa nie byłam widząc rozczarowanie dzieci.
a jeszcze coś,nie hoduję w domu cwaniaków,bo pieniadze dostaja na świeta i na urodziny,nie wydają na pierdoły lecz na coś konkretnego.
Przykłąd,dziadek kupił mojemu dziecku kombajn za 50 zł,zabawka na pierwszy rzut oka ładna,ale co z tego jeszcze tego samego dnia sie rozpadła,bo to był najgorszy chinski badziew jaki jest,więc lepiej byłoby aby dziadek dał te 50 zł ja bym dołożyła i kupiła kombajn który posłuży lata.Ja rozumiem liczy się gest ale czasem trzeba sie zastanowić czy warto zrobic tak a nie inaczej.
23 2014-12-17 15:06:07 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-12-17 15:06:48)
.
24 2014-12-17 15:26:52 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-12-17 15:29:15)
o "stówie" napisała Lena, a nie ja. Czytaj uważnie.
Dziękuję za rozmowę.
O stówie przeczytałam w Twoim poście.I nie chce mi się czytać kto był pierwszy.Ja się odniosłam do tego co TY napisałaś.
Na forum tak już jest,że ilu ludzi tyle opinii i nie ma co stroić foszków bo ktoś,mimo,że próbowałaś przekonać (kiepskimi argumentami),ma inne zdanie.
Swoją drogą byłoby cudownie proste gdyby od tego jakie prezenty dostaje nasze dziecko zależało jak będzie wychowane i jaki będzie miało charakter:) ![]()
U mnie w rodzinie zawsze byly prezenty drobne ale prezenty czasem kasa.
W chwili obecnej dajemy prezenty a raczej kosze słodyczy dla rodziny mojego faceta - chodzi mi o dzieciaki.
U mnie w rodzinie nie ma dzieci.
Kase żadko dajemy bo wiemy ze "przepada" a dziecko nie dostanie za ta "kwotę" prezentu tylko o polowe mniej a reszta "przepada" wiec wolimy dać słodycze czy samemu cos kupic ale pytamy sie wprost co chcą.
U nas wszyscy dają wszystkim. Tzn. na Mikołajki dostają tylko dzieci, w sensie najmłodsze pokolenie z najbliższej rodziny (ja, mój brat, kuzynki), bo żadne z nas to już nie jest dzieckiem - wiek 16 - 23 lata.
Ale to są drobiazgi, poza prezentem od babci.
Na święta z kolei każdy kupuje każdemu, praktycznie od kiedy skończy wierzyć w Gwiazdora. Wiadomo, że jak byliśmy dziećmi, to kupowaliśmy jakieś bombonierki, czekoladę, czy robiliśmy laurki i inne cuda, bo skąd kasa na to, a potem powoli każdy zaczął kupować na miarę swoich możliwości - nadal oczywiste, że ciocia, dziadek czy mama kupią droższy prezent niż nastoletnia kuzynka, ale to jest logiczne. Nigdy tak nie było, żeby ktoś komuś nie kupił, każdy dostaje tyle samo prezentów, a na święta jest nas zawsze sporo...
My kupujemy tylko dzieciakom, ale fajnie byłoby kupować wszystkim