witam! być może spotkam się tu z ludźmi którzy obrzucą mnie obelgami ale widzę że nie jestem sama.. Mam wielki problem właściwie nie wiem od czego zacząć. 2 lata temu byłam w związku dodam ze mam 22 lata. Mojego chlopaka poznalam w szkole mialam 15 lat gdy zaczelismy ze soba chodzic, bylismy ze soba 5 lat. Wszystko jednak rozpadlo sie gdy on wyjechał za granicę. Ja tez pojechalam do niego ale niestety zle mnie traktowal byl oschly, wygadywal ze mniej zarabiam nie byl dla mnie wsparciem pomimo tego ze ja mialam tam tylko jego a on mial jeszcze rodzicow. Po 3 miesiacach zjechalam do polski bo pomyslalam ze jesli mnie kocha to wroci on jednak wykonal 1 telefon i wiecej sie nie odezwal... nawet nie chcial mnie znac za to ze wyjechalam...Bardzo wtedy cierpiałam myślałam że życie nie ma sensu.. Po jakimś czasie się ogarnęłam zdałam sobie sprawę z tego ze nigdy nie będziemy razem i żyje się dalej... po poltora roku zwiazalam sie z fantastycznym chlopakiem ktorego znalam wczesniej z pracy i juz wtedy mielismy sie ku sobie tylko ze on mial dziewczyne..ale go zdradzila..ja byłam wówczas jego przyjaciólką a że mielismy ze soba wiele wspolnego po jakims czasie zostalismy parą.. bylismy ze soba bardzo szczesliwi..czulam sie przy nim jak w niebie...gral mi na gitarze,zabieral na romantyczne kolacje, na imprezy, na spacery do lasu, duzo ze soba rozmawialismy i nigdy mnie nie skrzywdzil...problem w tym ze jest uzalezniony od gier w maszyny i piwa. w sumie na poczatku mi to nie przeszkadzalo bo nie zachowywal sie zle ale pozniej zaczelo mnie to zastanawiac...wlasciwie dopiero wtedy gdy pojawil sie moj eks, spotkalam sie z nim zeby wyjasnic dlaczego tak sie miedzy nami potoczylo...to nie byl dobry pomysl poniewaz emocje wziely gore no i zdradzilam swojego obecnego chlopaka, pozniej mialam wielkie wyrzuty sumienia bo wiem ze on by mi czegos takiego nie zrobil a ja nienawidzilam takich dziewczyn ktore zachowuja sie tak jak sama sie zachowalam.... moj eks powiedzial ze zjechalby dla mnie do polski gdybym wrocila do niego, a ja sugerujac sie opiniami rodzicow przyjaciol i nie mogac spojrzec w twarz obecnemu zerwalam z nim z powodu naduzywania alkoholu i zgodzilam sie byc z tym eks...i teraz tego zaluje zaledwie po tygodniu zaczelam tesknic za P... A eks tez wyjechal na pol roku potem ma wrocic do mnie tylko ze za nim tak nie tesknie...nie wiem co robic bo zwiazek z tym eks jest bardziej z rozsadku no i przyzwyczajenia znam go tyle czadsu w sumie nie bylo z nim zle tylko przez ten wyjazd pokazal inna twarz, no i dodam ze kiedys mnie zdradzil.. po prostu ten eks to jest czlowiek z ktorym czeka mnie lepsza przyszlosc finansowa ktorego akceptuja rodzice znajomi byloby latwiej z nim byc pod wzgledem opini otoczenia.. ale nie ma takiej chemii jak z P..., jednego i drugiego boje sie stracic, Bo skad mam wiedziec ktora droga jest wlasciwa?, czy ten z ktorym bylam 5 lat i obudzil sie po 2 latach ze nie umie beze mnie zyc gwarantujac mi dobra przyszlosc? czy ten ktory nie wyrzadzil mi zadnej krzywdy ktory obiecal ze przestanie pic, powiedzial ze jestem jedynym szczesciem jakie go spotkalo i przy ktorym zapominam o calym swiecie..a KTOREGO POD WPLYWEM EMOCJI ZDRADZILAM CHOC TEGO ZALUJE BARDZO...? dodam ze obu tak naprawde zdradzilam bo mojemu eks obiecalam ze wroce ale jak wyjechal zaczelam tesknic za tym romantycznym chlopcem z gitara i wrocilam do niego tylko ze nie powiedzialam o tym temu eks..zaden z nich nie wie o drugim i jestem z dwoma na raz tylko ze z jednym sie spotykam i czuje sie wtedy jak w niebie tylko ze musze sie ukrywac przed rodzina ktora go skreslila przez to ze pije... z drugim rozmawiam przez telefon ale wyczuwa ze cos jest nie tak...Jest mi tak strasznie ciezko zadnego z ich nie chcialam zranic a przeciez juz tyle zlego wyrzadzilam... to takie zakrecone mam juz dosyc...ja po prostu nie chce zalowac swojej decyzji...bo ktoregokolwiek wybiore moze okazac sie ze to nie jest to... mozecie myslec co chcecie ale ja nigdy nie bylam z tych co zdradzaja i pewnie gdyby nie pojawil sie ten eks bylabym szczesliwa a teraz mam metlik w glowie... pomozcie co robic bo i tak za duzo krzywdy juz wyrzadzilam im i sobie!...
powiem c iże na prawde jest to skąplikowane ale nie chcesz zranić eks ale on cię zranił 2 lata temu bez skrupółów .wiec o to tu chodzi 2 sprawa chcesz żyć bogato ale nie szcześliwie skąd wiesz czy on znowu cię nieżuci ten niby eks .po trzeci jesteś młoda skąd wiesz że za kilka lat też bedzie was stać na wszystko .tylko jedno ale do tego z którym jesteś faceci zawsze objecują że przestają pić a żadko to się udaje niestety ale z tego co czytam to ja bym żóciła eks i była z romantykiem acha a co do rodziny to z nimi nie żyjesz i dlanich tylko dla własnego szcześcia a tak osobiśćie to do którego byś teraz pobjegła
ja na Twoim miejscu zostałabym z tym kim jestes ex Cie zawiódł ,skrzywdził...a co jesli znowu to zrobi niemoze bez Ciebie zyc a wytrzymał 2 lata bez Ciebie?ja jednak dałabym szanse obecnemu chłopakowi.Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki...
tak naprawdę pobiegłabym DO obecnego NIE widziałam go tydzień i była to dla mnie katorga. No a jeśli chodzi o tego eks to po prostu nie potrafie wyrzadzic mu krzywdy bo zrobilam mu nadzieje niepotrzebnie, wcale nie chce zyc bogato to moi rodzice martwiac sie o mnie chcieliby zebym miala lepiej mi wystarczy ten romantyk z gitarą bo jestem wtedy najszczęśliwsza na swiecie, tylko czy ja teraz na niego zasluguje skoro zbladzilam i go zdradzilam?
bądź z tym za którym tęsknisz a nie za tym z którym jesteś (będziesz) z przyzwyczajenia. mówie ci to ja Aniołeczek855,bo miała taką sama sytuacje
mój tez wyjechał za granice i chodziłąm z nim 5 lat i dotarło do mnie wtedy że to jest przyzwyczajenie. pisałąm o tym to możesz sobie poczytać w moich postach bo nie będę sie powtarzać bo mnie tu wyklną dziewczyny ![]()
ja bym wolała tego co mnie dobrze traktuje
ale czy ja wiem czy być z kimś z dobrego rozsądku to jest dobre. miłośc i szcunek do drugiej osoby tez jest ważny
obecny traktuje mnie lepiej bo poza tym ze zdarzylo mu sie za duzo wypic (w takich sytuacjach nie jest agresywny tylko ma humor nie upija sie zeby sie zataczac po prostu to sa jakies 2 /3 piwa ale zbyt czesto )ale nigdy mnie nie potraktowal zle nie powiedzial przykrego slowa nawet jak bym chciala sie poklocic z nim to on woli szczera rozmowe, my naprawde duzo rozmawiamy i dobrze sie rozumiemy, z moim eks za to kłóciłam się o głupoty dochodziło do rzucania talerzami telefonem lub innymi przedmiotami które miał pod ręką raz nie nawet popchnął w obecności jego babci gdy powiedziałam jej ze ma problem z narkotykami..dylemat polega na tym ze jest mi osoba bliska bo bylam z nim tyle czasu i nie potrafie zrobic mu krzywdy tak jak bratu i siostrze ale wiem ze kocham obecnego przez ktorego mam wojny z rodzicami a mieszkam z nimi takze ciezko to wytrzymac
a ja na Twoim miejscu- obejrzała bym się za......Kimś trzecim.I to wtedy- gdy tak naprawdę nie związałaś się z żadnym z Nich.Byle nie było za późno.Nie wierzę w cudowną zmianę charakteru pod wpływem kobiety.To może być tylko "uśpienie" - a problem pozostaje i wybuchnie po osiągnięciu celu.... a tym celem- jesteś Ty.
Ten trzeci Danusiu to wcale niegłupi pomysł:)
Jeśli moge się wtrącić, to może niegłupim rozwiązaniem byłoby na jakis czas zostawić i jednego i drugiego - poczekać, zastanowić się, zobaczyć kogo bardziej Ci brakuje i spojrzeć na to wszystko z dystansem. Zagmatwane to wszystko i nie jestem w stanie sobie wyobrazić jaki masz mętlik w głowie, ale myślę, że z biegiem czasu sytuacja jakoś się rozwiąże. Co nagle to po diable... Pozdrawiam ![]()
TYLKO ZE JA NIE CHCE ZACZYNAC WSZYSTKIEGO OD NOWA DOBRZE MI Z TYM Z KTÓRYM JESTEM, MOŻE WARTO DAĆ MU SZANSĘ A JEŚLI JĄ ZMARNUJE TO WTEDY EWENTUALNIE MOGŁABYM POMYŚLEĆ O KIMŚ INNYM, JUŻ SAMA NIE WIEM CO ROBIĆ SKĄD WIEDZIEĆ KTÓRA DROGA JEST WŁAŚCIWA I CO ZROBIĆ ZEBY PÓŹNIEJ NIE ŻAŁOWAĆ?
DRZAZGULA ja właśnie zostawiłam obecnego już od dwóch tygodni się nie widzimy a eks pojechał i tęsknie niesamowicie za tym obecnym..ten eks-nie mam między nami tej chemii która kiedyś była...
TYLKO ZE JA NIE CHCE ZACZYNAC WSZYSTKIEGO OD NOWA DOBRZE MI Z TYM Z KTÓRYM JESTEM, MOŻE WARTO DAĆ MU SZANSĘ A JEŚLI JĄ ZMARNUJE TO WTEDY EWENTUALNIE MOGŁABYM POMYŚLEĆ O KIMŚ INNYM, JUŻ SAMA NIE WIEM CO ROBIĆ SKĄD WIEDZIEĆ KTÓRA DROGA JEST WŁAŚCIWA I CO ZROBIĆ ZEBY PÓŹNIEJ NIE ŻAŁOWAĆ?
To moze zrób wyliczankę???? entliczek,pętliczek............................?????? W życiu nie ma tak łatwo.Rozum też nie zawsze wszystko ogarnie.Tobie Nikt nie da recepty ..... bo każdy z nas jest kowalem swojego losu.To Ty musisz zadecydować- bylebyś tylko w tych swoich kalkulacjach nie przekombinowała.
Która droga jest właściwa to niestety chyba się nie dowiesz, póki nie spróbujesz. Ja, jeśli już miałabym wybierać - to nie wiązałabym się drugi raz z "eks". Tak jak napisała Asiuleczka - nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Tylko moim zdaniem powinnaś powiedzieć temu drugiemu, że Go zdradziłaś. Jak mawia mój chłopak: każde kłamstwo, nawet najmniejsze kiedyś wyjdzie, i to w najmniej oczekiwanym momencie, a wtedy będzie o wiele bardziej bolało.
zgadzam się z tobą powinnam mu powiedzieć..może po prostu powiem mu i niech on zdecyduje czy w takim wypadku chce jeszcze ze mną być.. tylko boję się tego że nie będzie chciał albo nawet jak bedzie to bedzie chciał sie odegrac...nie chce go zranic czego oczy nie widza tego sercu nie zal ja kiedys sama zostalam zdradzona i wolalabym o tym nie wiedziec... tym bardziej ze jego byla zdradzila go z najlepszym kumplem..
danusia) wyliczanka to chyba nie za dobry pomysł...rozumiem jak to wszystko brzmi sama potępiałam takie dziewczyny jak ja, nie spodziewalam sie ze kiedys znajde sie w tak trudnej sytuacji....wiec nie warto osądzać bo nigdy ie wiadomo co może nas w życiu spotkać...
18 2009-01-23 13:45:25 Ostatnio edytowany przez Drzazgula (2009-10-07 13:40:30)
Jeśli on się dowie kiedyś od osób trzecich, to zostanie mu to całkiem inaczej przedstawione. Jeśli się przyznasz sama i On Ci wybaczy, to cała sytuacja jedynie Was do siebie zbliży.
mam taką nadzieję ale nie wiem czy mam odwagę mu się przyznać..
Jeśli tego nie zrobisz to będzie Cię to męczyło... No przynajmniej mnie by męczyło. Nie warto - lepiej się przyznać. To Ci ulży i wyjaśni wiele rzeczy.
chciałabym to z siebie wydusić tylko wiem że wtedy zniszczę obraz który on postrzega, uważa ze jestem inna, że jestem idealnym materiałem na żonę że moze na mnie liczyć i ufa mi bez granic..a ja to wszystko zniszczyłam...
No nie da się ukryć, że to zniszczyłaś, ale jeśli on dowie się że Go zdradziłaś np. po Waszym ślubie, to zniszczysz też Jego życie - oszczędź Mu tego jeśli Go naprawdę kochasz... Skoro już narozrabiałaś to musisz mieć odwagę, żeby się do tego przyznać. I nie myśl, że Cię potępiam, próbuję zrozumieć, ale weź się w garść i zacznij to wszystko naprawiać, stoisz w martwym punkcie.
dzięki tak zrobię i napiszę co stało się dalej, powiem jednemu i drugiemu całą prawdę najwyżej potępią mnie i zostanę sama a wtedy to już będzie totalny dół :-(
Już nie raz się przekonałam w życiu, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Cała sytuacja ma chyba jakiś własny cel - tylko po czasie przekonasz się jaki. Powodzenia. ![]()
Opowiedz mu całą historię tak jak było i zobacz co sie wydarzy. Nie wiem jak Ty ale ja nie mogłabym byc z facetem- okłamując go w tak waznej sprawie. W związku liczy sie szczerość- bez tego ani rusz... wszystko- nawet najdrobniejsze kłamstwo ma krótkie nogi i moze wyleźć prędzej czy później (może tez nie ale czy chcesz całe życie sie o to martwić?)
Ja bym dała szansę temu 'romantykowi' a dla eks po prostu powiedziała: przemyślałam sobie wszystko i wiem, że nie kocham Cię, nie ma między nami tej chemii- jestem zakochana w innym i zdałam sobie z tego sprawę. Jak mnie kochasz to zrozumiesz i dasz mi spokój. Bye (no cos w tym stylu:P)
kiedy decydowalam sie wrocic do bylego mowilam ze nie pojawil sie na mojej drodze bez przyczyny a pozniej zalowalam ze narobilam mu nadziei, ale cos musze zdecydowac nie moge oklamywac ich obu bo ranie cala trojke, dzieki za wszystko
danusia) wyliczanka to chyba nie za dobry pomysł...rozumiem jak to wszystko brzmi sama potępiałam takie dziewczyny jak ja, nie spodziewalam sie ze kiedys znajde sie w tak trudnej sytuacji....wiec nie warto osądzać bo nigdy ie wiadomo co może nas w życiu spotkać...
Daisy- ta wyliczanka - to ironia- szkoda,że nie odczytałaś tego właściwie.Ja chciałam przez to uzmysłowić Tobie,że żadna z nas nie podejmie za Ciebie decyzji.Nie ma "złotego środka" - zawsze w tym co zrobisz- będzie ryzyko.
przepraszam być może źle to odebrałam ja chciałam tylko sprawdzić co o tym myślicie czy myślicie podobnie jak ja..pomyślałam ze jesli wy mnie zrozumiecie to oni może też jeśli wy potępicie to oni tym bardziej
PRAWDA WYGRA
29 2009-01-23 15:14:16 Ostatnio edytowany przez Danusia (2009-01-23 15:15:29)
Daisy..... mówisz o potępieniu.To nie o to chodzi - prosisz o radę- ale to Ty musisz zdecydować .I Ty poniesiesz konsekwencje- zarówno gdy powiesz prawdę lub gdy ją zataisz.
POWIEDZIAŁAM MU.... bardzo go to zabolało ale powiedziałam całą prawdę i zapytałam czy skoro już o tym wie nadal potrafi być ze mną...płakał powiedział że się tego po mnie nie spodziewał (ja po sobie też...)
powiedział też: "wybaczam ci bo cię kocham i chcę spędzić z tobą resztę zycia"
zaskoczyła mnie ta reakcja ale to chyba dowód na to ze bardzo mnie kocha wiem że tak szybko nie zapomni będZIE myślał o tym i będzie go to bolało...ale zrobię wszystko żeby go uszczęśliwić i pomogę mu w walce z nałogiem...chcę żeby nam się udało...teraz został mi jeszcze ten eks jemu też muszę powiedzieć prawdę....być może P.. zmieni zdanie obawiam się tego że teraz on mnie zdradzi albo uświadomi sobie że nie umie być dłużej ze mną ale wiem że nie warto kłamać PRAWDA to droga która wybrałam....dzięki dziewczynki pomogłyście mi zdecydować..a właściwe zdobyć się na odwagę...
Wierzę, że będzie dobrze! ![]()
mój eks napisał mi ze sie zabije nie odbiera telefonow nie pisze..boje sie ze sobie cos zrobi przeze mnie...
Szantaż emocjonalny... najgorsze co może być. Spokojnie - nie sądzę, żeby sobie coś zrobił. Jeśli 2 lata bez Ciebie wytrzymał, to teraz też sobie da radę.
Dokładnie- zgadzam się z Drzazgulą. To co Ci napisał to tylko świadczy o nim i potwierdza teorię, że postąpiłaś słusznie. Tak uważam. I nie przejmuj się- taki co dużo gada, najczęściej mało może zrobić. A jeśli by to zrobił (w co szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć) to tylko i wyłącznie ze swojej własnej winy i nieodpowiedzialności i niedojrzałości i ... dużo tego by wymieniać
Krótka piłka
(ale mam dziś humor
)
eks stwierdzil ze jednak sie nie zabije bo dla mnie nie warto nie chce mnie znac tak jak i rodzina jak sie dowiedzieli ale jestem szczesliwa bo ulzylo mi na sumieniu..
No i widzisz? Nie warto było nawet w małym stopniu przejąć się słowami eks. Jakoś szybko zmienił zdanie, to tylko świadczy, że nie było to aż takie mocne uczucie z jego strony.
I pamiętaj - prawda zawsze się opłaci - nawet jeśli na początku boli to i tak wyjdzie na dobre każdej ze stron.