Wielu z was zna juz moja historie...
Moj jeszcze maz zostawil mnie 30 sierpnia w 22 tygodniu ciazy. Sierpien byl dla mnie bardzo ciezkim miesiacem na poczatku zmarl moj dziadzius a pozniej maz mnie porzucil.
Czesto sie sprzeczalismy ale kazde malzenstwa maja wzloty i upadki bylismy po slubie 3 lata staralismy sie o dziecko ale nasze awantury odlozyly starania na jakis czas.Postanowilismy sprobowac kolejny raz wszystko ukladalo sie super kiedy dowiedzielismy sie ze jestem w ciazy byl bardzo szczesliwy cieszyl sie dzielil sie ze wszystkimi znajomymi.Mowil ze on chce wybrac imie dla swojego pierwszego dziecka ze chce miec wiecej dzieci cieszyl sie, mowil ze po nocach snia mu sie dzieci nie wiedzielismy jeszcze co bedzie on bardzo chcial chlopca ja dziewczynke...wszystko wygladalo super czasami male sprzeczki ale to normalne.Przed moim wyjazdem do Polski na pogrzeb dziadziusia mielismy powazna awanture stwierdzil zebym oddala mu pieniadze ze paliwo powiedzialam ze nie mam bo zaplacilam 300 Funtow za bilet stwierdzil ze chyba to jakis zart ze jak moge wydac takie pieniadze na bilet gdy powiedzialam mu ze ile on zaplacil za bilet jak lecial do siebie do kraju ze zaplacil dwa razy wiecej stwierdzil ze to niemoja sprawa.Gdy mnie odwodzil na lotnisko byla cisza, na lotnisku juz bylo ok ukochal mnie wycalowac i powiedzial ze kocha.
Wydawalo mi sie wszystko ok dzwonil jak bylam w Polsce pytal jak sie czuje powiedzialam ze chce zamowic lozeczko z Polski bo sa duzo ladniejsze niz tu w Anglii stwierdzil ze jak wroce bedziemy razem wybierac.
Po powroce bylo juz cosik nie tak czulam ze niejest taki sam, choc zawsze po pracy dzwonil pytal sie czy cos potrzebuje ale byl zimny oziebly.
Bardzo mnie zasmucil ze jak spytalam czy pojdzie ze mna na USG na 9 stwierdzil ze to za wczesnie ze nie chce mu sie wstawac zrobilo mi sie przykro zranil mnie.Bp przeciez to tez jego dziecko.
Wolal spedzac do 5-6 rano na internecie czatujac z kobietami wyslac zdjecia wiedzial o tym ze tego nie lubie.
Przez przypadek znalazlam zdjecia kobiet spytalam kto a ze to nie moja sprawa ze on moze robic co chce i moze mnie tysiace zdjec kobiet na laptopie zabolalo mnie bo przeciez jestem jego zona i spodziewam sie jego dziecka zaczelismy sie sprzeczac wyszedl z domu i wroci nad ranem martwilam sie a on nieodbieral telefonu,pozniej stwierdzil ze niechce byc ze mna ze mnie nie kocha i odchodzi.Zrobilo to gdy bylam w pracy.
Zostawil mnie bez niczego mieszkanie bylo na niego, w dzielnicy ktorej sie bardzo ciezko zyje.Ze wszystkim na mojej glowie, zalatwianiem przepisania mieszkania ,pracuje na poletatu wiec z mala wyplata nie intersujac sie niczym stwierdzajac ze mam sie wyprowadzic z tego mieszkania bo on je zdaje.
Jestem w Anglii nie ma tu rodzin wiec zostalam skazana sama na siebie w ciazy bez praktycznie mieszkania.
nie odzywal sie do mnie tygodniami pozniej tylko straszyl smsami ze bedzie chcial odebrac mi dziecko klamal mnie i klamie do dzis...twierdza ze mnie nie kocha i nie kochal ze nie chciala tego dziecka, ze to ja go zmusilam do dziecka ze to niby ja sama sobie zrobilam sobie dziecko doprowadzil mnie do takiego stanu ze myslalam zeby sobie cos zrobic.
na szczescie pomoc znajomych i zapisanie sie na tym forum mi pomoglo za co wszystkim dziekuje