Czy namietny pocalunek jest zdrada?... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 39 ]

1

Temat: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Od kilku dni staram sie uporac z tym pytaniem.Moj maz z ktorym jetem od 17 lat przyznal sie sam do tego.Bylismy na imprezie i .....jak to on twierdzi sam nie wie dlaczego ale stalo sie.Widac ze ma wielkie wyrzuty sumienia , rozmawiamy o tym  caly czas.Ja nie moge sobie z tym poradzic bo caly czas pamietm i mam przed oczyma jego  zachowanie w stosunku do mnie  po tym jak to sie stalo.Nie tlumaczy sie alkoholem.....caly czas powtarza ze jest mu bardzo z tym zle bo widzi jak mnie zranil i czasem mysli ze lepiej bylo by gdyby nigdy sie nie przyznal.Po tym jak mi to powiedzial bylam wsciekla, smutna, rozgoryczona ze potwierdzil moje przypuszczenia....bo musze wspomniec ze wpadla na nich zaraz po tym jak  to sie stalo. Z ich zachowania i wygladu wyczytalam bardzo wiele....takie rzeczy sie czuje po tylu latch z ta sama osoba zna sie kazdy gest spojrzenie itd.Wiem ze dla wielu  z was byc moze jest to nic w porownaniu z tym co kazda z was przeszla lub przechodzi jesli chodzi o zdrade.Dla mnie rozsypalo sie cos co stworzylismy przez te 17lat,stracilam wiare w czlowieka ktorego kocham,to jest okropne uczucie.Musze dodac ze moj maz jest jedynym mezczyzna jakiego mialam,wiec tym bardziej jest mi z tym zle.
Nie wiem sama co mam robic.Niby w ciagu dnia jest ok nie mysle o tym ale przychodza takie chwile ze sama siebie napedzam myslami i pytam go o wszystko z detalami.......wiedzac ze odpowiedzi jego sprawia mi bol nadal to robie.On sam prosi mnie za kazdym razem mowiac ze nie chce mnie ranic abym przestala.Nie potrafie okreslic uczuc jakie sa teraz we mnie, jest obawa ze to  poczatek ,jest strach ze robie blad starajac sie wybaczyc,jest radosc ze sam sie przyznal, jest poczucie  niepewnosci ... niepewnosci ze to wszystko co on teraz robi i jak sie stara  sa tylko pozory z obawy ze straci rodzine.On caly czas powtarza ze mnie bardzo kocha, ze sam to przerwal mowiac do tej kobiety ze to co robia to jest zle itd..(ona podobno namawiala go jeszcze po tym nazywajac go dupkiem ze przerwal)nie wiem ile w tym jest prawdy i chyba nie chce wiedziec.Wiem jedno,wiecej zalu i rozgoryczenia czuje  do mojego meza nie do tej kobiety.Owszem ona wiedziala ze jest zonaty ale moj maz czujac od samego poczatku ze ta kobieta leci na niego nic nie zrobil,pozwolil  aby wszystko potoczylo sie w odwrotnym kierunku.Jest wiele pytan na ktore odpowiedz jest tylko jedna:czas pokaze....ale czy warto czekac jesli stracilo sie wiare w czlowieka ktorego sie kocha.....teraz nawet nie wiem czy moge tak powedziec o sobie....ze go kocham...
PAMIEC JEST RZECZ BARDZIEJ NIEBEZPIECZNA NIZ WYOBRAZNIA!!!!

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
ESJA23 napisał/a:

Od kilku dni staram sie uporac z tym pytaniem.Moj maz z ktorym jetem od 17 lat przyznal sie sam do tego.Bylismy na imprezie i .....jak to on twierdzi sam nie wie dlaczego ale stalo sie.Widac ze ma wielkie wyrzuty sumienia , rozmawiamy o tym  caly czas.Ja nie moge sobie z tym poradzic bo caly czas pamietm i mam przed oczyma jego  zachowanie w stosunku do mnie  po tym jak to sie stalo.Nie tlumaczy sie alkoholem.....caly czas powtarza ze jest mu bardzo z tym zle bo widzi jak mnie zranil i czasem mysli ze lepiej bylo by gdyby nigdy sie nie przyznal.Po tym jak mi to powiedzial bylam wsciekla, smutna, rozgoryczona ze potwierdzil moje przypuszczenia....bo musze wspomniec ze wpadla na nich zaraz po tym jak  to sie stalo. Z ich zachowania i wygladu wyczytalam bardzo wiele....takie rzeczy sie czuje po tylu latch z ta sama osoba zna sie kazdy gest spojrzenie itd.Wiem ze dla wielu  z was byc moze jest to nic w porownaniu z tym co kazda z was przeszla lub przechodzi jesli chodzi o zdrade.Dla mnie rozsypalo sie cos co stworzylismy przez te 17lat,stracilam wiare w czlowieka ktorego kocham,to jest okropne uczucie.Musze dodac ze moj maz jest jedynym mezczyzna jakiego mialam,wiec tym bardziej jest mi z tym zle.
Nie wiem sama co mam robic.Niby w ciagu dnia jest ok nie mysle o tym ale przychodza takie chwile ze sama siebie napedzam myslami i pytam go o wszystko z detalami.......wiedzac ze odpowiedzi jego sprawia mi bol nadal to robie.On sam prosi mnie za kazdym razem mowiac ze nie chce mnie ranic abym przestala.Nie potrafie okreslic uczuc jakie sa teraz we mnie, jest obawa ze to  poczatek ,jest strach ze robie blad starajac sie wybaczyc,jest radosc ze sam sie przyznal, jest poczucie  niepewnosci ... niepewnosci ze to wszystko co on teraz robi i jak sie stara  sa tylko pozory z obawy ze straci rodzine.On caly czas powtarza ze mnie bardzo kocha, ze sam to przerwal mowiac do tej kobiety ze to co robia to jest zle itd..(ona podobno namawiala go jeszcze po tym nazywajac go dupkiem ze przerwal)nie wiem ile w tym jest prawdy i chyba nie chce wiedziec.Wiem jedno,wiecej zalu i rozgoryczenia czuje  do mojego meza nie do tej kobiety.Owszem ona wiedziala ze jest zonaty ale moj maz czujac od samego poczatku ze ta kobieta leci na niego nic nie zrobil,pozwolil  aby wszystko potoczylo sie w odwrotnym kierunku.Jest wiele pytan na ktore odpowiedz jest tylko jedna:czas pokaze....ale czy warto czekac jesli stracilo sie wiare w czlowieka ktorego sie kocha.....teraz nawet nie wiem czy moge tak powedziec o sobie....ze go kocham...
PAMIEC JEST RZECZ BARDZIEJ NIEBEZPIECZNA NIZ WYOBRAZNIA!!!!

Uwierz mi, wiem co czujesz!

Ja nie mogę się z tym uporać od kilku miesięcy. Pocałunek jest zdradą! To, że nie było pełnej zdrady (myślę o seksie), to nie ma znaczenia!
Mój mąż też tylko się całował z inną, ale przede wszystkim zaangażował się emocjonalnie! Były spotkania, smsy, telefony!
To, że nie spali ze sobą w tej sytuacji nie ma już większego znaczenia!
Wybrał mnie, naszą rodzinę, ale już nigdy nie będzie tak jak kiedyś! Nie wiem, czy nasze małżeństwo przetrwa.
Terapia małżeńska przed nami. ale co z tego wyniknie tego nie wie nikt!
Tylko ten cholerny ból w sercu! Bo mój mąż ciągle do niej coś czuje!

Także jeśli Twój mąż w chwili słabości całował się z tą kobietą, ale nic ona dla niego nie znaczy, to jest szansa dla Was!
Tylko on musi się nieźle postarać, żebyś mu zaufała ponownie! No i na pewno musi upłynąć trochę czasu!
Eh ci faceci!

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Bardzo mi przykro, ze obie musicie przechodzic przez cos takiego. Na moje szczescie mnie sie nigdy cos takiego nie zdarzylo.

Pytasz czy pocalunek to zdrada, moim zdaniem tak. Czy da sie to wybaczyc, pewnie tak. Czy mozna ponownie zaufac, tutaj mialabym ogromny problem.

Jesli o mnie chodzi to nie wiem, co bym zrobila w takiej sytuacji. Widze, ze jest wam obu bardzo ciezko. Mam wrazenie, ze juz dawno im przebaczylyscie. Teraz tylko trzeba popracowac nad zaufaniem. Moze wspomniana terapia pomoze... Jednak nie robcie niczego na sile, bo tak wypada. Jesli nie bedziecie w stanie im ponownie zaufac, jesli ciagle bedziecie mialy te mysli w glowie, to jaki jest sens bycia razem?

Zycze wam obu powodzenia i mam nadzieje, ze wszystko sie wam ulozy.

Pozdrawiam

"The greatest glory in life lies not in never falling, but in rising every time we fall."
Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-29 13:04:05)

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Zastanawiam się, czy odpowiedź na pytanie zawarte w tytule jest, dla autorki wątku, tak istotną sprawą.

Czy nazwanie tejże sytuacji cokolwiek zmieni w odczuciach? Będzie się czuła lepiej czy gorzej?

A co się stanie, gdy odpowiedzi nie będą jednolite? Komu uwierzyć? Może jednak sobie i swoim uczuciom.

Autorko wątku, napisałaś:

ESJA23 napisał/a:

(...)czy warto czekac jesli stracilo sie wiare w czlowieka ktorego sie kocha.....teraz nawet nie wiem czy moge tak powedziec o sobie....ze go kocham...(...)

Na pytanie, czy warto czekać, odpowiesz sama sobie po pewnym czasie. Nikt teraz jej nie zna.
Czy możesz powiedzieć, że kochasz męża? To zależy, czy go kochasz, czy teraz jeszcze/już nie.

Natomiast odpowiedz sobie tylko na jedno pytanie: czy podejmujesz decyzję o reaktywacji związku. Odpowiedź twierdząca to podjęcie decyzji o waszej wspólnej pracy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

5

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Ja bym takiego czegoś mojemu nie podarowała. Nie ma takiej opcji. Ale status bycia razem też robi swoje.
Wymskło się, no cóż, czasu się nie cofnie.

" Więc spleć palce z moimi palcami i chodź, prowadź i daj się prowadzić "

6

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Dla mnie również pocalunek to zdrada... myśle, że ja bym nie wybaczyla... ale to zależy od kobiety, od zwiazku..

"Każda kobieta zasługuje na to aby być czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku" - pamiętajcie o tym :*

7

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Szkoda 17to letniego związku. Nie bronię go pod żadnym względem. Nic go nie usprawiedliwia. Mówi sie - że nie wolno "podpadać" w młodym związku, żeby go utrzymać, a w starym, by go nie stracić. Po prostu szkoda.
Tym bardziej, że z postu wynika ze go kochasz. Wnioskuję też z treści - że on Cie też.
Załuję, ma wyrzuty sumienia, przykro mu ...
Ja stawiam na próbę wybaczenia i powolny proces wybaczania. Przynajmniej na odważne próby w tym kierunku.

Czy pocałunek to zdrada ?
Granice zdrady wyznacza sam związek. W niektórych związkach, nawet seks nie jest zdradą. W innych wystarczy prowokacyjne spojrzenie. W Waszym przypadku, pocałunek był zdradą. Niestety - on Cie zdradził.

**********
Skype: Lord_of_silver
**********
Ty jesteś dla mnie jak ósmy cud świata, masz na imię Krystian - ja Mietek - twój tata.

8

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

JA mam problem czy to zdrada czy zabawa, mój mąż często wyjeżdża na integracyjne zabawy z pracy, wraca z nich wprost jak anioł, taki niby zły że tak było zle, a wiem że szaleje z koleżankami, stawia alkohol słodycze.Ja staram się w to wierzyć, ale zawsze mnie okłamuje, opowiada w pracy o nas. Na zabawach tanecznych jest duszą towarzystwa, ale jak mnie zobaczy to już jest znużony zmęczony, i wracał do domu. potrafi mnie okłamać że nie wie kto dzwonił, a dobrze wie bo ma minę jak lis .Stroi się bardzo dba o ubranie i używa drogich perfum. A mnie zawsze mówi ;chora jesteś; ty nic nie wiesz  a mnie posądzasz. W domu milczy nie ma o czym ze mną rozmawiać. krzyczy o byle co, denerwuje się i wychodzi z pokoju. czuję żę coś jest nie tak, że zdradza mnie .Jesteśmy 30 letnim małżeństwem mamy 3 dzieci, i 3 wnuków .dodam żę w pracy jest więcej kobiet.

9

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
dzieci napisał/a:

JA mam problem czy to zdrada czy zabawa, mój mąż często wyjeżdża na integracyjne zabawy z pracy, wraca z nich wprost jak anioł, taki niby zły że tak było zle, a wiem że szaleje z koleżankami, stawia alkohol słodycze.Ja staram się w to wierzyć, ale zawsze mnie okłamuje, opowiada w pracy o nas. Na zabawach tanecznych jest duszą towarzystwa, ale jak mnie zobaczy to już jest znużony zmęczony, i wracał do domu. potrafi mnie okłamać że nie wie kto dzwonił, a dobrze wie bo ma minę jak lis .Stroi się bardzo dba o ubranie i używa drogich perfum. A mnie zawsze mówi ;chora jesteś; ty nic nie wiesz  a mnie posądzasz. W domu milczy nie ma o czym ze mną rozmawiać. krzyczy o byle co, denerwuje się i wychodzi z pokoju. czuję żę coś jest nie tak, że zdradza mnie .Jesteśmy 30 letnim małżeństwem mamy 3 dzieci, i 3 wnuków .dodam żę w pracy jest więcej kobiet.

10 Ostatnio edytowany przez Izis (2011-09-30 01:20:21)

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Bardzo mi przykro, że u Esji i smutnejmoni doszło do tak daleko posuniętego nadwyrężenia zaufania. Każda z nas chce być tą jedyną, na którą są zwrócone oczy jej ukochanego. Mamy prawo się tego głośno domagać. Jeżeli jednak dochodzi do czegoś takiego to niestety, ale facet przekroczył granicę, a jak już raz ją przekroczył o krok to już zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że to powtórzy, albo że pójdzie dalej. Oczywiście nie można od razu skreślać człowieka. Może dla Waszych partnerów było to także smutne przeżycie i na tyle wstrząsające, że już nigdy sobie na to nie pozwolą, ale raczej coś takiego budzi w mężczyznach żądzę i pragnienie, żeby przeżyć więcej takich sytuacji. Trzymam jednak kciuki, żeby terapia wyciągnęła na światło dzienne prawdziwy i realny powód sytuacji w jakich się znalazłyście. To może faktycznie być oczyszczające. Szczerze życzę Wam renesansu w Waszych związkach. Co do dzieci to Twój opis sytuacji brzmi dramatycznie. Jeżeli facet lepiej zachowuje się wobec obcych kobiet, stroi się i pachni wychodząc z domu, a Ciebie ignoruje i denerwuje się o drobiazgi a w dodatku nie ma Ci nic o powiedzenia mimo, że jest znany z gadulstwa, to znaczy, że albo ma romans i jest w trakcie podejmowania decyzji o odejściu, albo szuka nowej partnerki. Tak mi się wydaje. Wiem, że to smutna perspektywa, ale generalnie jeżeli facet postanawia odejść to ani własne dzieci ani wnuki, ani żadne inne argumenty dotyczące dobra rodziny nie zadziałają. W takiej sytuacji najlepiej jasno i klarownie powiedzieć co uważasz o tej sytuacji. Nie czekaj aż on zostawi Ciebie. Wreszcie to zrobi. Ten proces już się rozpoczął.

11

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
The_devil napisał/a:

Szkoda 17to letniego związku. Nie bronię go pod żadnym względem. Nic go nie usprawiedliwia. Mówi sie - że nie wolno "podpadać" w młodym związku, żeby go utrzymać, a w starym, by go nie stracić. Po prostu szkoda.
Tym bardziej, że z postu wynika ze go kochasz. Wnioskuję też z treści - że on Cie też.
Załuję, ma wyrzuty sumienia, przykro mu ...
Ja stawiam na próbę wybaczenia i powolny proces wybaczania. Przynajmniej na odważne próby w tym kierunku.

Czy pocałunek to zdrada ?
Granice zdrady wyznacza sam związek. W niektórych związkach, nawet seks nie jest zdradą. W innych wystarczy prowokacyjne spojrzenie. W Waszym przypadku, pocałunek był zdradą. Niestety - on Cie zdradził.

Wlanie , granice zdrady wyznacza sam zwazek!......przerabiam to z nim caly czas, on teraz twierdzi ze nie mialo to dla niego zadnego znaczenia i w momencie kiedy to robil dotarly do niego mysli ...."co ty robisz"!!!???? i zatrzymal cala  sytuacje.Dreczy mnie mysl dlaczego pozwolil na to czujac ze ta kobieta jest nim zainteresowana.Kiedys bylo kilka podobnych sytacji i potrafil przyjsc do mnie i mi otym powiedziec...wtedy oboje wiedzielismy  co z tym zrobic.To scalalo nasz zwazek, bylo takie "nasze".....szeptal mi do ucha abym zwrocila uwage na kobiete ktora kreci obok niego, cieszylismy  sie tym wiedzac ze nalezymy do siebie .Teraz kiedy zadaje mu pytanie dlaczego to zrobil odpowiada chaotycznie:zapomnienie, utrata kontroli ,byc moze sprawila mu radosc (podbudowala)go mysl ze to jest mlodsza kobieta,jakos tak wyszlo samo z siebie  i nie planowal tego.Dodac musze ze nie maja oni kontaktu i wtedy poznali sie , ona byla z narzeczonym .Kiedy moj maz przyznal sie do tego zapytal mnie co ma zrobic aby udowodnic mi ze bardzo zaluje, ze to nie mialo dla niego znaczenia i chce ratowac nasz zwiazek, powiedzialam mu ze chce aby zadzwonil do jej narzeczonego i powiedzial mu o tym co  sie stalo. ZROBIL TO!!!, siedzialam obok kiedy rozmawial z nim, byl bardzo przejety i drzal mu glos kiedy to mowil,przeprosil go za to co zrobil.Rozmawialam  z jej narzeczonym, podziekowal nam za to i to bylo na tyle.Teraz sama nie wiem czy to byl dobry pomysl, z jednej strony, owszem bo i dlaczego to tylko mnie ma to bolec-podejscie egoisty a z drugiej strony co to wnioslo w reaktywacje naszego zwiazku?
Teraz jest czuly , caly czas dba o mnie i powtarza ze bardzo mnie kocha liczac na te same slowa z mojej strony.Nigdy nie myslama ze bedzie mi tak bardzo trudno to powiedziec,nie przechodzi mi to przez gardlo.....czy to oznacza za moja milosc do niego ulegla degradacji?czy moze zawod sprawil ze uczucia nie sa juz tak silne abu moc sie  nimi upajac?Brak zaufania powoduje klebienie sie mysli:skoro tak bardzo mnie kocha to dlaczego to zrobil??????
Zawsze glosno powtarzal nawet w towarzystwie:co moze mi dac inna kobieta???czego mi nie da moja zona??? a tu taki cios, przypomnialam mu o tym ....wstydzi sie, za kazdym razem to powtarza .
Kochani tu nie chodzi o wybaczenie,to jest cos glebszego.Rozczarowanie i pamiec ze to sie stalo doprowadza do tego ze popadam w paranoje.Przerabianie tego samego w myslach jest czyms od czego nie mam sily uciec, to  sie dzieje mimo woli.Dlaczego???zadreczam sama siebie, niby po rozmowie z mezem jest ok, odpowiada na wszystkie moje pytania, mowi o tym co czuje , jak nasilaja sie emocje , wydaje sie byc super...i  nadchodzi jedna jedyna mysl bez odpowiedzi...DLACZEGO TO ZROBIL, DLACZEGO POZWOLIL NA TO !!!! i chyba do poki nie bede znac odpowiedzi na to pytanie nie bede potrafila sobie z tym poradzic.
Dobrze jest miec was dziewczyny tu na tym portalu, takie wsparcie i wymiana opini przynajmniej dla mnie to jest bardzo wiele.Dziekuje wam z calego serca za to ze jestescie i ze to mozemy tworzyc cos naszego-wspolnego, nawet jesli lacza nas smutki i przykrosci warto jest wiedziec ze nie jest sie samym!!!!
Pozdrawiam sredecznie

12

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Esjo, nie mam wątpliwości, że kochasz męża. I to bardziej niż Ci się może teraz wydawać. Tak jak Ty może pisać tylko kobieta, która kocha. Jesteś zraniona, a takie rany goja się jakiś czas. Masz prawo być teraz bardziej oziębła, bo to on naruszył wzajemne zaufanie i teraz on musi napracować się dwa razy więcej niż wcześniej, żeby to odbudować, ale najważniejsze, żebyś się na to otworzyła. Uważam, że to, że Twój mąż zadzwonił do narzeczonego tamtej kobiety było z jego strony gestem odwagi i udowodnienia, że poniesie wszystkie konsekwencje swojego czynu w imię miłości do Ciebie. Trzymam za Was kciuki.

13

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

ESJO23 - nie mam wątpliwości, że on Cie kocha. Potwierdzasz to w każdym zdaniu. Spróbuj przynajmniej nie potęgować tych "złych" myśli. Wyluzuj jakby. Staraj sie chociaż nie myśleć, albo dostrzec prawde w tym co on mówi: zapomnienie ? brak znaczenia ?
Nie sądzę by był to powód do sporu na "dłuższą mete". Czas powinien zrobić swoje ...
To forum zna przypadki, gdzie facet wyskoczył tylko wyrzucić śmieć - i kilka miesięcy później okazało się, że będzie z tego troje dzieci.
Uwazam, że wkrótce mąż dopatrzy się, że zachwiał równowagą małżeństwa, że kilka niespodzianek, może miłych gestów sprawi, że poczujesz się lepiej.

**********
Skype: Lord_of_silver
**********
Ty jesteś dla mnie jak ósmy cud świata, masz na imię Krystian - ja Mietek - twój tata.
Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
ESJA23 napisał/a:

Kochani tu nie chodzi o wybaczenie,to jest cos glebszego.Rozczarowanie i pamiec ze to sie stalo doprowadza do tego ze popadam w paranoje.Przerabianie tego samego w myslach jest czyms od czego nie mam sily uciec, to  sie dzieje mimo woli.Dlaczego???zadreczam sama siebie, niby po rozmowie z mezem jest ok, odpowiada na wszystkie moje pytania, mowi o tym co czuje , jak nasilaja sie emocje , wydaje sie byc super...i  nadchodzi jedna jedyna mysl bez odpowiedzi...DLACZEGO TO ZROBIL, DLACZEGO POZWOLIL NA TO !!!! i chyba do poki nie bede znac odpowiedzi na to pytanie nie bede potrafila sobie z tym poradzic.

No i wlasnie w tym problem. Jak to po Angielsku mowia "Once a cheater, always a cheater", co oznacza, ze jezeli ktos zdradzi raz, to pozniej tez bedzie zdradzal. Ja uwazam, ze to nie prawda. Jedna sytacja nie decyduje o tym jakimi jestesmy ludzmi. Najwiekszym problemem jest nie przebaczenie zdrady, ale zapomnienie o tym i nie uzywanie tego przy byle jakiej klotni aby zranic druga osobe.
Z tego co piszesz wnioskuje, ze maz cie na prawde bardzo kocha i nie chce cie stracic. Pytasz dlaczego to zrobil...moze schlebialo mu to, ze interesuje sie nim inna kobieta, podnosilo to jego samoocene. Moze zrobil to bo chcial przezyc cos nowego, ekscytujacego, zakazanego. Jedyna osoba ktora moze ci odpowiedziec na to pytanie, to tylko i wylacznie twoj maz.

Pozdrawiam

"The greatest glory in life lies not in never falling, but in rising every time we fall."

15

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
ESJA23 napisał/a:

Kochani tu nie chodzi o wybaczenie,to jest cos glebszego.Rozczarowanie i pamiec ze to sie stalo

A w konsekwencji, i tak pojawi sie pytanie - czy wybaczę ? Jak długo bede pamiętać ? Czy on sprawi, że uda sie szybciej zapomniec ....

**********
Skype: Lord_of_silver
**********
Ty jesteś dla mnie jak ósmy cud świata, masz na imię Krystian - ja Mietek - twój tata.

16

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Moim skromnym zdaniem temat tego wątku powinien brzmieć mniej więcej tak: "Czym tak naprawdę jest zdrada?", albo "Czy tylko seks jest jej wyznacznikiem?". Potocznie za zdradę uważa się obcowanie seksualne z osobą płci przeciwnej, w przypadku gdy jedna ze stron tego obcowania jest już w związku z inną osobą. Osobiście uważam, że na samym seksie zdrada się nie zaczyna. Zdrada pojawia się niejako wcześniej. Najpierw na płaszczyźnie myśli, mowy, potem zaś na płaszczyźnie czynu. Jak zdrada pojawia się na etapie myśli - wtedy chyba można mówić tu o fantazjowaniu z kimś trzecim o podłożu seksualnym, to jeszcze tak naprawdę do niczego nie doszło. Można się opamiętać, wycofać, podjąć decyzję, że nie warto poświęcać swego dotychczasowego związku na rzecz nowej znajomości. Ale jeśli pójdziemy o krok dalej, tzn. do sfery mowy, to już pewien krok w kierunku zdrady został poczyniony, bowiem nie daleko już pierwszy pocałunek zwiastujący zaangażowanie emocjonalne w nowy związek.

Człowiek ma rozum, z którego powinien robić użytek. Jeśli czegoś nam w związku dotychczasowym brakuje, nie bójmy się o tym rozmawiać z partnerem. Może się bowiem okazać, że wystarczyło szczerze porozmawiać na dany temat, niż związywać się na chwilę z kimś, dla szybkich i wymiernych korzyści. Po co niszczyć komuś życie hurtowo?

17

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
sokrates napisał/a:

Moim skromnym zdaniem temat tego wątku powinien brzmieć mniej więcej tak: "Czym tak naprawdę jest zdrada?", albo "Czy tylko seks jest jej wyznacznikiem?". Potocznie za zdradę uważa się obcowanie seksualne z osobą płci przeciwnej, w przypadku gdy jedna ze stron tego obcowania jest już w związku z inną osobą. Osobiście uważam, że na samym seksie zdrada się nie zaczyna. Zdrada pojawia się niejako wcześniej. Najpierw na płaszczyźnie myśli, mowy, potem zaś na płaszczyźnie czynu. Jak zdrada pojawia się na etapie myśli - wtedy chyba można mówić tu o fantazjowaniu z kimś trzecim o podłożu seksualnym, to jeszcze tak naprawdę do niczego nie doszło. Można się opamiętać, wycofać, podjąć decyzję, że nie warto poświęcać swego dotychczasowego związku na rzecz nowej znajomości. Ale jeśli pójdziemy o krok dalej, tzn. do sfery mowy, to już pewien krok w kierunku zdrady został poczyniony, bowiem nie daleko już pierwszy pocałunek zwiastujący zaangażowanie emocjonalne w nowy związek.

Człowiek ma rozum, z którego powinien robić użytek. Jeśli czegoś nam w związku dotychczasowym brakuje, nie bójmy się o tym rozmawiać z partnerem. Może się bowiem okazać, że wystarczyło szczerze porozmawiać na dany temat, niż związywać się na chwilę z kimś, dla szybkich i wymiernych korzyści. Po co niszczyć komuś życie hurtowo?

Trafiłeś w samo sedno!
Zawsze wydawało mi się, że jesteśmy super zgranym małżeństwem. Odgadywaliśmy swoje myśli! Naprawdę wierzyłam, że spotkało mnie wielkie szczęście, że ten człowiek znalazł się u mego boku!
Tyle lat razem! I tu nagle taki szok! Ja do końca byłam tak ślepo ufająca, że jak mąż powiedział mi że musi mi coś ważnego powiedzieć, wcześniej widziałam jak walczy ze sobą to nawet przez sekundę nie przeszło mi przez myśl, że chodzi o coś takiego!
Myślałam: wyrzucili go z pracy, albo, że coś poważnego ze zdrowiem itp. itd
A tu takie kuku!
Małżonek pytany wielokrotnie dlaczego????? Nie umie mi odpowiedzieć - sam nie wie jak do tego doszło!
Tłumaczył że chciał ją tylko lepiej poznać (paradoksalnie kilka lat już pracują w tej firmie a tu nagle chęć poznania!!!). Chciał niby się zaprzyjaźnić na początku, ale potem potoczyło się w innym kierunku! Nie ma już znaczenia, że nie spali ze sobą. Najbardziej boli, że zaangażował się emocjonalnie!
Nie myślał o konsekwencjach - na zasadzie że jakoś to będzie!
No i niby mnie kocha ale do niej tez czuje coś więcej!

I u mnie podobnie jak u ESJI jest wielkie rozczarowanie tym idealnym dla mnie człowiekiem. Nigdy nie kłamał, nie oszukiwał! Zawsze szczery oddany mnie, naszej rodzinie! A tu nagle łańcuszek kłamstw (ona myślała, że jest w separacji  żoną, a on tego nie dementował). Wracał po tych ich spotkaniach do domu i jakby nigdy nic przytulał się, kochał ze mną częściej i bardziej namiętnie niż wcześniej! A ja głupia, naiwna myślałam, że Pana Boga za nogi złapałam!

A później to wahanie! Co ma robić dalej? Zachowywał się jak mały chłopczyk, który nabroił i nie potrafi naprawić wyrządzone szkody!
No i postawiłam ultimatum ona albo ja! I nieprzekraczalny termin na podjęcie decyzji!
Wybrał mnie, naszą rodzinę!
Niby powinnam się cieszyć! Ale już nic nie będzie tak samo! Dopóki nie usłyszę, że ona już nic nie znaczy, nie będzie dobrze!
A na pytanie czego mu brakowało w małżeństwie, co ma mi do zarzucenia, uparcie twierdził, że nic!
Byłam i jestem najlepszą zoną jaka mógł sobie wymarzyć!
Czy ktoś to może pojąć?

18

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Zdrada a twoje zasady. . .
Zdrada, największy z grzechów popełnianych przeciwko miłości. Pytania, które zawsze się pojawiają. Co zrobić? Jak postąpić? Rozstać się czy sprobować jeszcze raz? Tu nie znajdziesz odpowiedzi na nie. Znajdziesz kolejne pytanie...

Zdrada boli. Sprawia iż zmienia się nasze spojrzenie na partnera, związek i miłość. Wyrywa nas z bajki pod tytułem "Piękny i beztroski świat zakochanych". Często wyrywa nas tak mocno iż powoduje załamanie. Później jest jeszcze gorzej, nieprzespane noce, frustracja, niepewność, poczucie bycia oszukanym, wykorzystanym... Wszystkie te uczucia sprawiają, iż nie wiemy co zrobić z naszym życiem, jaką drogę wybrać. Rozstać się, lub spróbować to naprawić pozostając dalej w związku. W moim artykule nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie, co masz zrobić. Znajdziesz kolejne pytanie. Jakie są twoje zasady, wartości, przekonania?

Zdradzasz również siebie jeśli ich nie przestrzegasz

Każdy z nas ma swój kodeks niepisanych praw, których złamanie jest niedopuszczalne. Związek rządzi się również takimi prawami, opartymi na miłości. Ja mam zasady, których złamanie przez moją drugą połówkę, jest dla mnie nieakceptowane.To znaczy zdrada .
kłamstwo , bycie nieelokwentnym swoich czynów ,spotykanie sie prywatnie z pucią przeciwną, flirt,i innymi bez mojej wiedzy, wmawianie mi błędów których nie popełniam a chronie Dlatego zadaj sobie pytanie, jakie są twoje fundamentalne przekonania i wartości, którymi kierujesz się w życiu. Określ te wartości, których złamanie jest dla ciebie niedopuszczalne. Zdefiniuj i wyodrębnij te, których niedotrzymanie jest dla ciebie naganne i nie do przyjęcia.

Każdy człowiek jest zbiorem zasad, przekonań i wartości. To one definiują to kim jesteś i jak chcesz żyć. Sformułuj twoje podstawowe zasady, niech będą one dla ciebie busolą, kompasem wskazującym kierunek jaki ma obrać twoje życie. Muszą one być spójne z tym kim jesteś, sprawiać iż będziesz dumny za każdym razem kiedy wprowadzasz je w życie.

Odejdź lub walcz jeśli 2 strona nie chce słóchać rad które życie cię nauczyło a myśli iż ma racje

Wszelkie dyskusje o zdradzie zmierzają przeważnie w dwóch kierunkach. Pierwszy to wybaczenie, próba naprawienia związku, odbudowania jego podstaw, czyli po prostu danie szansy miłości, która jest pomiędzy wami. Drugi kierunek to rozstanie, stwierdzenie iż zdrady nie można wybaczyć i szczęścia należy szukać w innym związku.

Decyzja o tym jak należy postąpić powinna być oparta o Twoje zasady. Jeśli najważniejsze w twoim życiu są wierność, szczerość, zaufanie tak jak u mnie to zdrada uderza we wszystkie te wartości. Dlatego pewnie podejmiesz decyzję o rozstaniu, ponieważ będziesz czuł się źle przy osobie, która nie szanuje tego co jest dla ciebie najważniejsze. Dalsze trwanie w takim związku będzie katorgą, falą nachodzących ciągle wątpliwości związanych z faktem złamania twojego wewnętrznego kodeksu niepisanych praw. Jeśli natomiast jedno z twoich głównych przekonań to, iż każdy popełnia w życiu błędy i należy dać drugą szansę, postarasz się, aby związek trwał nadal. Wybaczysz błędy twojej drugiej połówce, bo wierzysz w miłość i jest ona w twoim życiu najważniejsza. Przebaczenie jest dla ciebie ważną wartością.

Miłość czy duma?

Dlatego przed podjęciem decyzji o losie twojego związku, ustal co jest dla ciebie najważniejsze. Wyznacz sobie kierunek w jakim ma zmierzać twoje życie. Jakie zasady, wartości i przekonania mają utrzymać cię na tej wybranej przez ciebie najlepszej drodze. Bądź konsekwentny i nie dopuść do tego, aby życie wymknęło się z pod kontroli, przez to iż nie przestrzegałeś swojego dekalogu. Weź odpowiedzialność za swoje życie. Bądź wierny temu co wierzysz, zwłaszcza w takich trudnych sytuacjach jak zdrada. Bo właśnie takie momenty są próbą dla Twoich zasad, wartości i przekonań... dla określenia tego kim jesteś. Czy cipką czy prawdziwym facetem są żeczy których nie można wybaczyć choć bardzo by się chciało gdyż Kocha się  drugą połówke ale nie oszukujmy siebie bo to męka

Mirosław Hasa dziękuje wszystkim za przeczytanie mojego psotu;]

19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-01 11:15:27)

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
ESJA23 napisał/a:

(...)
Rozczarowanie i pamiec ze to sie stalo doprowadza do tego ze popadam w paranoje.Przerabianie tego samego w myslach jest czyms od czego nie mam sily uciec, to  sie dzieje mimo woli.Dlaczego???zadreczam sama siebie, niby po rozmowie z mezem jest ok, odpowiada na wszystkie moje pytania, mowi o tym co czuje , jak nasilaja sie emocje , wydaje sie byc super...i  nadchodzi jedna jedyna mysl bez odpowiedzi...DLACZEGO TO ZROBIL, DLACZEGO POZWOLIL NA TO !!!! i chyba do poki nie bede znac odpowiedzi na to pytanie nie bede potrafila sobie z tym poradzic.

Nasze myśli przychodzą i, jeśli są niezatrzymywane przez nas, odchodzą.

Odpowiedz sobie samej na pytania.
Dlaczego zatrzymujesz te swoje myśli?
Do czego ich używasz, wykorzystujesz?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

20

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Zdrada -> najlepiej pomyśl sobie co byś zrobiła gdybyś widziała jego robiącego to samo. Jak się Tobie nie podoba wizja tego, że on np pocałuje inną to sama też tego nie rób. To samo z flirtem.
Nie rób drugiemu co Tobie nie jest miłe. Prosta zasada, a taka przydatna.

21

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Witam.

Wiem ze to forum dla kobiet ale jesli nie tutaj to gdzie indziej znalesc podpowiedz smile.
A moj problem polega na tym ze bylem w separacji z moja partnerka 3 miesiecznej oczywiscie staralem sie jak moglem o jej powrot
Kilka dni temu przyjechala do mnie powiedziala mi ze nadal bardzo mnie kocha i ze chce byc ze mna plakala i w trakcie tego powiedziala mi
Ze mialem racje ze cos czuje ze z kims sie spotkala poznala na dyskotece kilka razy zeby o mnie zapomniec i ze calowala sie z tym kims nie pytalem kto to nie wnikalem w szczegoly
Ale jednak gryzie mnie to ze ktos inny calowal usta mojej milosci i nie mam zaufania ale nadal ja kocham z drugiej strony nie chce poruszac tego tematu

Zapomniec?
Zaufac?
Szlak mnie trafia czasami.

22

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

porozmawiaj lepiej z nią o tym, co czujesz itd. bo szczerze i tak o tym nie zapomnisz, a przy najblizszej klotni jeszcze to wypomnisz

23

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Ona nie chce wracac do tematu powiedziala ze zrobila to zeby nie myslec o mnie i nie pomoglo jak sobie pomysle ze jakis oblesny gosc ja  calowal to odechciewa sie .

24

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Tak, jak najbardziej. Namiętny pocałunek to ZDRADA.

Count your blessings.


Co cenię w innych? Szczerość, dystans do siebie i życia, poczucie humoru i inteligencję. I uczciwość też. smile

25

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

ESJA23 paranoja kiedys minie a raczej zmieni sie w pewnego rodzaju obojetnosc. Tak jakbys stanela na rozstaju drog wiedzac, ze obie sa dla ciebie jednakowo dobre i tylko zalezy od niego, ktora droga pojdziesz - ta sama co on albo ta druga. Moj maz mnie zdradzil 7 lat temu po kilkunastoletnim stazu. Przez te wszystkie lata wiele razy udowodnil, jak bardzo mnie kocha, a mimo to wciaz pozostaje nieufna - z jednej strony, i obojetna z drugiej. Kocham go, ale juz nie tak bezwarunkowo. Choc nie mowie glosno, on wie, ze przy najmniejszym jego potknieciu juz nie byloby zadnych dyskusji, zadnych rozmow, zadnego wyjasniania, zadnych szans ... i zadnyc NAS. A pamiec, moje przeklenstwo... Nie ma dnia, zebym chociaz raz o tym nie pomyslala, nie poczula uklocia w sercu. Az czasem jestem wsciekla, ze nie potrafie wyrzucic tego z pamieci, bo widze, jak sie stara, wciaz po tylu latach. I tylko pozostaje pytanie - gzie byla ta jego milosc WTEDY? I tak jak twoj maz, moj tez nie wie, dlaczego?

26

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
The_devil napisał/a:

Szkoda 17to letniego związku. Nie bronię go pod żadnym względem. Nic go nie usprawiedliwia. Mówi sie - że nie wolno "podpadać" w młodym związku, żeby go utrzymać, a w starym, by go nie stracić. Po prostu szkoda.
Tym bardziej, że z postu wynika ze go kochasz. Wnioskuję też z treści - że on Cie też.
Załuję, ma wyrzuty sumienia, przykro mu ...
Ja stawiam na próbę wybaczenia i powolny proces wybaczania. Przynajmniej na odważne próby w tym kierunku.

Czy pocałunek to zdrada ?
Granice zdrady wyznacza sam związek. W niektórych związkach, nawet seks nie jest zdradą. W innych wystarczy prowokacyjne spojrzenie. W Waszym przypadku, pocałunek był zdradą. Niestety - on Cie zdradził.

Taak ona zdradzi to wypier.... a mu według ciebie wszystko wolno fajna moralność pani Dulskiej.

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

27

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Jeżeli ktoś bezwarunkowo kochał to po takim całowaniu ,ta bezwarunkowa miłość mija...
Zaufanie i wartości upadają.
Można kochać tą osobę ale już nigdy nie będzie tak samo z jednej strony....
Ktoś nowy się pojawia bardziej dowartościowuje daną osobę,przybajeruje i partner czy partnerka odpływa w chwili zapomnienia.
A później wyrzuty że to był błąd połowa sukcesu jak sam zrozumiał czy zrozumiała.
A jeżeli tam nie było prespektyw i dlatego wrócił czy wróciła to tylko współczuć bo będzie może kiedyś powtórka z rozrywki...

Każdy człowiek powinien dążyć do szczęścia...życie jest za krótkie aby się smucić .Żyj tak aby nie żałować pod koniec życia że czegoś nie zrobiłeś....

28 Ostatnio edytowany przez After (2016-04-13 08:06:33)

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

ESJA,
Pytanie raczej retoryczne..
Bo jeśli były ustalone nieprzekraczalne granice, to odpowiedź jest oczywista..
Sam się przyznał, ma potworne wyrzuty sumienia, czyli nie jest z nim tak źle.. Sama świadomość, że jest do tego zdolnym i jakie to ma dla niego skutki powinna być dla niego wystarczającą lekcją..
Ja zawsze twierdzę, że najgorsi są ci i tych najbardziej trzeba się obawiać , którzy idą w zaparte, że oni/one nigdy, przenigdy...
Wiem coś na ten temat, bo przerobiłem to na własnej skórze wink
Coś z własnego doświadczenia..
Coś tam u mnie w związku się nie kleiło, pojawiła się ona, no zrobiło się gorąco...
Jeszcze trochę, a bym poplynął..
I dlatego mam świadomość tego, że mogę zdradzić A to jest dla mnie wystarczającym hamulcem..

Daj mu zdrowo popalić. Bo kara musi być i to bolesna A to kobieta potrafi doskonale wink
Niech poczuje na własnej skórze jak bardzo Ciebie zranił... Było przestępstwo - brak konsekwencji daje poczucie bezkarności ..
Ale...
Tylko nie przecholuj z tym czołganiem.. I nie próbuj odwetu
Bo efekt może być odwrotny od zamierzonego..

On sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak postąpił.. I powiedzieć o tym Tobie.. Bez głupich odpowiedzi typu nie wiem dlaczego..
Bo tylko on zna odpowiedź na pytania, które Ciebie prześladują..
Jeśli nie będzie oszukiwać sam siebie, podobna sytuacja jest mało prawdopodobne..

Postaw teraz twarde warunki, granice której przekroczenie będzie dla niego końcem i daj mu zawalczyć o Ciebie..
Naprawdę jesteś w najbardziej z komfortowych sytuacji.. Bo Ty już nic nie musisz. Jedynie możesz..
Obserwuj jego zachowanie, bo nie słowa teraz padające się liczą lecz jego postępowanie..
Masz prawo do tego, aby okazywać mu swój ból
Masz prawo dać mu to odczuć..
Jeśli tego nie rozumie, postaw go na krawędzi..
Jeden krok i leci..
Wiesz, co mam na myśli?

Pozdrawiam
After

Jakby co to jestem stuprocentowym m??czyzn? smile

29

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

I dlatego zawsze powtarzam, że wolałabym nie dowiedzieć się o zdradzie. Po co mi ta wiedza, na co? Chyba, że byłby to ciągnący się dłużej romans, to co innego. Ale jednorazowa przygoda - nie chcę wiedzieć i kropka.
Odnośnie pytania DLACZEGO mężczyźni w pozornie dobrych związkach zdradzają? No właśnie, pozornie... Widocznie czegoś im brakuje. Po wielu latach wspólnego życia brakuje im na pewno ekscytacji. Chcą potwierdzić swoją samczą atrakcyjność, a nie ma nic lepszego niż przejrzeć się w oczach jakiejś nowej, młodszej, obcej kobiety. Dotyczy to szczególnie panów, którzy młodo się ożenili, a przed żoną mieli niewiele partnerek lub wcale. Poczytajcie Starowicza, facet to zdobywca. Oczywiście to nie jest usprawiedliwienie. Nie pomyślcie, że staram się tu usprawiedliwiać taką naturę. W końcu po to mamy rozum, żeby na naturą panować. Ale Starowicz na pewno pomaga ZROZUMIEĆ dlaczego.
Autorce wątku doradziłabym jednak spróbowanie terapii małżeńskiej. Zaufania do męża pewnie nie odzyska już nigdy. To krucha rzecz. Z czasem temat jej pewnie zobojętnieje Zastanawia mnie jednak po co chciała koniecznie poinformować narzeczonego winowajczyni. Ja bym w analogicznej sytuacji tego nie zrobiła. Nie widzę korzyści dla swojego związku. Chyba że chciała się zemścić na tej panience.

30 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-04-13 12:50:19)

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Jasne, że bym wybaczyla. Pod wpływem chwili ludzie czasem robią głupie rzeczy. Gdybym ja zrobiła coś głupiego chciałabym mieć nadzieję, że ta druga osoba to przełknie - więc, siła rzeczy, powinnam sama być w stanie zrobić coś takiego dla osoby, którą kocham.

|---------------|------>

31 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-04-14 11:37:33)

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Mam takie małe spostrzeżenie.

Zauważyłam że kobiety inaczej reagują w zależności od tego, jak zachowuje się partner.
Gdyby on był teraz oschły, niedostępny, myślałby o tamtej kobiecie lub wspominał, że może się wyprowadzi, autorka pewnie biegałaby za nim i prosiła by spróbowali jeszcze raz.
Ale gdy przyznał się sam, żałuje, chce naprawić - kobieta się waha, cierpi, wypomina.

Nie zaprzeczajcie że tak jest. Tysiące przykładów nawet z tego forum potwierdzają te zależności.

Jeśli popatrzycie na to obiektywnie, zobaczycie że to tak naprawdę nie fair.
Faceci którzy się przyznają i chcą naprawić swoją winę, są karani. A tacy którzy mają gdzieś swoją rodzinę, są proszeni o szansę.

32

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Chciałem napisać to co madoja, ale ona już mnie uprzedziła. Facetowi prawdopodobnie zaimponowało, że jest jeszcze atrakcyjny dla jakiejś innej kobiety i poniosła go chwila. Widać brakowało mu dowartościowania.
Z kolei poniżanie faceta aby za pocałunek miał się kajać przez dłuższy czas, czy znosić fochy i humory swojej kobiety są niedopuszczalne. A już na pewno po propozycji na serio, aby zadzwonił do faceta tamtej dziewczyny i poinformował go o tym fakcie, powinien ją kopnąć centralnie w pupę i pożegnać ozięble. Totalny pokaz chamstwa i chęci upokorzenia partnera.
Autorka z momentem wykonania telefonu do tamtego faceta kompletnie wykastrowała swojego.

Autorko, wiedz że kiedy już totalnie wdeptasz w ziemię swojego mężczyznę, kiedy go zniszczysz, to już nie będzie się do niczego nadawał. Zatem nie dość, że ucięłaś mu jaja, to jeszcze go prawdopodobnie zostawisz.

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Ciekawe jak się potoczyło u autorki...

Minęło już kilka lat!

34 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-04-14 14:14:10)

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
LuDev napisał/a:

Chciałem napisać to co madoja, ale ona już mnie uprzedziła. Facetowi prawdopodobnie zaimponowało, że jest jeszcze atrakcyjny dla jakiejś innej kobiety i poniosła go chwila. Widać brakowało mu dowartościowania.
Z kolei poniżanie faceta aby za pocałunek miał się kajać przez dłuższy czas, czy znosić fochy i humory swojej kobiety są niedopuszczalne. A już na pewno po propozycji na serio, aby zadzwonił do faceta tamtej dziewczyny i poinformował go o tym fakcie, powinien ją kopnąć centralnie w pupę i pożegnać ozięble. Totalny pokaz chamstwa i chęci upokorzenia partnera.
Autorka z momentem wykonania telefonu do tamtego faceta kompletnie wykastrowała swojego.

Autorko, wiedz że kiedy już totalnie wdeptasz w ziemię swojego mężczyznę, kiedy go zniszczysz, to już nie będzie się do niczego nadawał. Zatem nie dość, że ucięłaś mu jaja, to jeszcze go prawdopodobnie zostawisz.

Zgadzam się, choć niektórzy faceci po takich upokorzeniach mają po prostu dość i zostawiają taką kobietę, która wciąż ich dręczy i wypomina.

Ogniu krocz ze mną napisał/a:

Ciekawe jak się potoczyło u autorki...

Minęło już kilka lat!

Aaaa, faktycznie! big_smile
Wielbicielka Twin Peaks?

35

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
madoja napisał/a:

Mam takie małe spostrzeżenie.

Zauważyłam że kobiety inaczej reagują w zależności od tego, jak zachowuje się partner.
Gdyby on był teraz oschły, niedostępny, myślałby o tamtej kobiecie lub wspominał, że może się wyprowadzi, autorka pewnie biegałaby za nim i prosiła by spróbowali jeszcze raz.

Tak miałam na początku, kiedy dowiedziałam się o romansie mojego męża, tak. Był oschły, tak, niedostępny, tak, myślał o niej, a jakże. A ja walczyłam o swoje małżeństwo, bo mi WTEDY NAPRAWDĘ ZALEŻAŁO (było to ponad rok temu). Tak, prosiłam o szansę (JA!, zdradzona, oszukana, poniżona), bo go kochałam.

madoja napisał/a:

Ale gdy przyznał się sam, żałuje, chce naprawić - kobieta się waha, cierpi, wypomina.

Mój się przyznał, twierdzi, że żałuje (ALE Z KOCHANICĄ W DALSZYM CIĄGU CO TYDZIEŃ SIĘ SPOTYKA) i chce naprawić (stawiając MNIE swoje warunki, w tym moją akceptację "trójkąta"!).

Ustosunkuję się: NIE WAHAM SIĘ, cierpię coraz mniej, a że wypomnę, po czterech latach oszustwa i roku psychicznego pastwienia się nade mną?... Jestem człowiekiem, który został potwornie zraniony i mam prawo wypomnieć, kiedy rana się boleśnie otworzy (już coraz rzadziej, na szczęście).

madoja napisał/a:

Faceci którzy się przyznają i chcą naprawić swoją winę, są karani. A tacy którzy mają gdzieś swoją rodzinę, są proszeni o szansę.

Mój od samego początku miał zielone światło przebaczenia. Przez rok pastwił się nade mną psychicznie udowadniając, że zasługuję na takie cierpienie i miotając się między szaloną "namiętnością" a "powinnością". Teraz po roku chce "naprawić winę", bo kochanica jednak o tej pory nie porzuciła bankomatu-męża, a on sobie zdał sprawę, w jakiej czarnej "doopie" się znalazł i chce wrócić do pięknego, bezpiecznego domku.

Nie wymierzam mu kary w żaden sposób odrzucając go w tej chwili. Po prostu mam go dość.

Ale pewna prawidłowość w tych postach,madoja, jakaś jest.

Count your blessings.


Co cenię w innych? Szczerość, dystans do siebie i życia, poczucie humoru i inteligencję. I uczciwość też. smile

36

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
LuDev napisał/a:

Facetowi prawdopodobnie zaimponowało, że jest jeszcze atrakcyjny dla jakiejś innej kobiety. Widać brakowało mu dowartościowania.

Taka motywacja stoi za każdą zdradą - jednorazowym pocałunkiem, zdradą emocjonalną, fizyczną, romansem na full...

LuDev napisał/a:

Z kolei poniżanie faceta aby za pocałunek miał się kajać przez dłuższy czas, czy znosić fochy i humory swojej kobiety są niedopuszczalne.

OK, raz mogło, jak piszesz, gościa ponieść. Jeśli wyjaśnił sprawę, przeprosił i WIĘCEJ NIE POWTÓRZYŁ, długotrwałe fochy i humory są reakcją nieadekwatną do akcji. Zgadzam się.

LuDev napisał/a:

Totalny pokaz chamstwa i chęci upokorzenia partnera.

Chamstwem i chęcią upokorzenia partnera mógł tak naprawdę wykazać się ten całuśnik. Tak było w moim przypadku, mój tak właśnie raz zrobił na jakimś weselichu z pierwszą lepszą panną, bo go CZYMŚ URAZIŁAM I TO MIAŁA BYĆ MOJA KARA (jego słowa wyjaśnienia)

LuDev napisał/a:

Autorka z momentem wykonania telefonu do tamtego faceta kompletnie wykastrowała swojego.

Bardzo delikatne to pokolenie mężczyzn. Wystarczy jeden telefon, a on już wykastrowany, totalnie wdeptany w ziemię, zniszczony, nie nadający się do niczego, z odciętymi jajami... Jesus Christ...

Mój prawie były mąż TEŻ TAK SAM MÓWIŁ O SOBIE.

LuDev napisał/a:

To jeszcze go prawdopodobnie zostawisz.

Tak się stanie. Z korzyścią dla autorki wątku. Mój mąż też zaczynał od niewinności... a potem pojechał z grubej rury, że aż hej!

Count your blessings.


Co cenię w innych? Szczerość, dystans do siebie i życia, poczucie humoru i inteligencję. I uczciwość też. smile

37

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Ja pisząc, że telefon do narzeczonego winowajczyni był niepotrzebnym posunięciem, miałam na myśli co innego. Powiedzmy, że autorka wątku dalej będzie ciosac kołki na głowie mężowi o ten pocałunek. Narzeczony się wkurzy i rzuci winowajczynię. Taka sytuacja może sprzyjać zbliżeniu się "ofiar" tej sytuacji czyli pana od całowania i panienki całuśnej. Albo za dużo seriali się naoglądałam.

38

Odp: Czy namietny pocalunek jest zdrada?...
rezolutna napisał/a:

Ja pisząc, że telefon do narzeczonego winowajczyni był niepotrzebnym posunięciem, miałam na myśli co innego. Powiedzmy, że autorka wątku dalej będzie ciosac kołki na głowie mężowi o ten pocałunek. Narzeczony się wkurzy i rzuci winowajczynię. Taka sytuacja może sprzyjać zbliżeniu się "ofiar" tej sytuacji czyli pana od całowania i panienki całuśnej. Albo za dużo seriali się naoglądałam.

Wiesz, rezolutna, tak się może stać, i to nie tylko seriale tak pokazują. Mnie mój małżonek tak właśnie wyjaśnił, "że powinnam nic nie robić i czekać, aż 'samo zdechnie' (jego słowa). Ale jak tu czekać kilka lat?!

Ponieważ jednak u mnie nie chodziło o jednorazowy pocałunek, a regularne długoterminowe oszustwo, kołki na głowie ciosałam, bo psychicznie wysiadałam, jak wymykał się do toalety pisać cichaczem smsy lub wracał niby to później z pracy.

I ponieważ "cały ten romans od początku jest moją winą" (cytat), a już późniejsze moje działania to już w ogóle miało magiczne działanie, gdyż tych dwoje zdradzających zacieśniło więź jako "bracia w biedzie". To ich jeszcze bardziej zbliżyło, więc, rezolutna, nie mylisz się. Potencjalne ryzyko jest.

Nie można natomiast autorki wątku winić, że w emocjach wykonała telefon do narzeczonego. Kto przeżył jakąkolwiek zdradę, wie, o czym mówię.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Ja też wykonałam telefon do męża ladacznicy, czym mu uratowałam życie, bo facet chciał się wieszać z powodu kilkuletniej (i nie pierwszej zdrady żony) - ten to dopiero, cytując LuDev, został" wykastrowany, totalnie wdeptany w ziemię, zniszczony, nie nadający się do niczego, z odciętymi jajami..." przez własną żonę tongue

Może narzeczony dostał ostrzeżenie od Opatrzności, aby nie czynić całuśnej, którą ponosi, żoną i wiązać się na stałe z takim materiałem?...

Count your blessings.


Co cenię w innych? Szczerość, dystans do siebie i życia, poczucie humoru i inteligencję. I uczciwość też. smile

Posty [ 1 do 38 z 39 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy namietny pocalunek jest zdrada?...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016