witam, szukma odpowiedzi na dreczące mnie pytania i być może będziecie mogli mi pomóc, ponieważ po 13 latach związku i 4 latach wsólnego życia (zaręczyny) facet nie umie mi odpowiedzieć dlaczego ![]()
Od dłuższego czasu nam się nie układało, brak wspólnych wypadów, brak rozmów, wspólnych zajęć, zaangażowania.
Widząc, że nie dzieje się dobrze, próbowałam rozmawiać, mówiłam, że stajemy się dla siebie obcy, żyjemy jak wspólokatorzy, nie jesteśmy partnerami, tracimy ciepło związku, itd. Pan nie angażował się w dom (być może dlatego, że to ja kredyt wziełam na siebie, tak sobie próbowałam to tłumaczyć), jak mówił: jemu jest dobrze, czyżbym się w ogóle nie liczyła, a on dbał o swoje ja?
Nawet znajomi zauważali, że to ja kieruję związkiem, być może wydawałam się silną osobą, ale często prosiłam go o pomoc i wsparcie (chciałam dokończyć podjęte kiedys kursy), on nic jednak z tym nie robił, dlaczego? Coraz częściej pojawiały się ciche dni, choć Pan i tak do gadatliwych nie należy... aż nie wytrzymałam i poprsiłam, żeby się wyprowadził.
Najpierw zachowywał się jakby do niego to nie docierało, wreszcie sam zapytał kiedy ma się wyprowadzić. Wyznaczyłam termin na koniec września. Zapytał jedynie czy nie widzę szans, odpowiedizałam, że nie ... już straciłam wszelkie siły dbania i pielęgnowania związku. Wydawało mi się, że to tylko mi na nim zależy. Może to jedynie emocje i poczucie bezradności, ale dałam mu odczuć, że wbrew tej decyzji darzę go uczuciem.
Teraz potrzebuję odpocząć, przemyśleć to wszystko, ale nie sądziłam, że facet na drugi dzień zadzwoni wieczorem i powie mi przez tel.: będę później, umówiłe się z panią od angielskiegi na randkę, kazałaś mi pzrezcież podnosić kwalifikacje ...
Miało sprawić ból? - sprawiło, kiedy na drugi dzień spytałam dlaczego to zrobił, odpowiedział, że nie wie.
1) Czy to możliwe? - umówił się z inną tak szybko i nie wie dlaczego? - nie rozumiem, co sądzicie o tym?
2) Przysłał sms'a na drugi dzień pisząc, że przeprasza, po moich próbach rozmowy z nim usłyszałam, że to nic nie znaczące spotkanie (o godz. 20???) . Mało tego z zadowoleniem poinformował mnie, że był na kawce, herbatce z inną, kiedy mi wmawia, że nic inngo nie pije prócz wody i piwa ..., czy sprawianie mi bólu sprawia mu przyjemność?
3) Czemu w mojej obecności jst innym facetem? - ze skrzywioną mina, mało rozmówny, a kiedy mnie nie ma jest innym człowiekiem, czy on się mnie obawia? - co to za przyjemność być z kimś, przy kim nie jesteś sobą, po co?
Kiedy zapytałam po co jest ze mną, też nie usłyszałam odp., czyżby faktycznie było mu tak wygodnie?
W tej całej sytuacji najbardziej zabolało mnie to, że tak szybko poleciał do innej, po 13 latach. Nie zawalczył o nasz związek
4) - a może na firmowych lekcjach z panią od angielskiego (3 lata młodszą ) już wcześniej coś zaistrzyło i budował sobie alternatywę?, bo na zajęciach jest taka miła atmosfera (czasmai lekcje 1:1, hmm a ja jeszcze zadowolona, że facet podciągnie się w tej kwestii), padają dowcipy, wypachnieni panowie bajerują - bo wszyscy tak robią ...
Pani od ang. też godna podziwu, wiedząc, że kolega jest w związku umówiła się z nim..., mówiąc potem, że nie chciała ![]()
Napiszcie mi proszę , czy to normalne?
Bo mi wydaje się, że on mnie jednak nie kochał, że nie mówił całej prawdy, czemu unikał rozmów?