Jestem z chłopakiem od kilku ładnych miesięcy. Na początku wszystko było idealnie. Spotykaliśmy się często, dziennie potrafiliśmy napisać do siebie dziesiątki sms-ów, on ciągle powtarzał jak mu na mnie zależy i jak mnie kocha jednak ostatnio coś się zmieniło. Rzadko się widujemy przez co ja świruję i różne myśli przychodzą mi do głowy np. że mnie zdradza, ma mnie dosyć, nie zależy mu albo już mnie nie kocha i mówię mu to otwarcie. Wiem, że to chore ale już tak mam. To silniejsze ode mnie. A on słuchając tego mówi mi że mam urojenia. Może i mam ale brakuje mi go strasznie. Nie widzieliśmy się od kilku tygodni, smsy też rzadko pisze a ja zamiast napisać mu cześć kochanie, co tam słychać, kocham cię robię mu wyrzuty. Nie mam łatwego charakteru ale jak tu nie myśleć, że ma mnie gdzieś jak tak się zachowuje. Nie wiem co mam robić. Nie chce go stracić. Pomóżcie...
jestescie ze soba kilka miesiecy i juz sie nudzicie?
Dziewczyno, to co bedzie po 20 latach malzenstwa?
Moze sie mylisz i to po prostu nie ten facet, albo zla pora na faceta?
I jeszcze jedno, jezeli wedlug Ciebie zapewnianie przez tys.sms'ow dziennie, ze cie kocha itepe itede to dowod milosci to chyba kochana mylisz pojecia. Dla mnie to dziecinne gadanie.
Jestem z chłopakiem od kilku ładnych miesięcy. Na początku wszystko było idealnie. Spotykaliśmy się często, dziennie potrafiliśmy napisać do siebie dziesiątki sms-ów, on ciągle powtarzał jak mu na mnie zależy i jak mnie kocha jednak ostatnio coś się zmieniło. Rzadko się widujemy przez co ja świruję i różne myśli przychodzą mi do głowy np. że mnie zdradza, ma mnie dosyć, nie zależy mu albo już mnie nie kocha i mówię mu to otwarcie. Wiem, że to chore ale już tak mam. To silniejsze ode mnie. A on słuchając tego mówi mi że mam urojenia. Może i mam ale brakuje mi go strasznie. Nie widzieliśmy się od kilku tygodni, smsy też rzadko pisze a ja zamiast napisać mu cześć kochanie, co tam słychać, kocham cię robię mu wyrzuty. Nie mam łatwego charakteru ale jak tu nie myśleć, że ma mnie gdzieś jak tak się zachowuje. Nie wiem co mam robić. Nie chce go stracić. Pomóżcie...
Może nie doczytałam.
Co takiego robi Twój chłopak, że posądzasz go o zdradę, że Ciebie nie kocha, itd.
Jeśli zachowujesz się tak, jak opisałaś to... jesteś na prostej drodze, by NAPRAWDĘ miał Cię dosyć, ale nie dlatego, że Cię nie kocha.
Z pewnością robienie mu ciągłych uwag i wyrzutów jest irytujące, szczególnie jeśłi Twoj chłopak jest niewinny i ma dobre intencje. Może któregoś dnia tego nie wytrzymać. A po co ma udowadniać coś czego najwyraźniej Tobie się nie da udowodnić. Mężczyźni raczej nie podejmują się nierealnych zadań!!!
Jednak z drugiej strony piszesz, że nie widzieliscie się już kilka tygodni to dość dziwne?
Jakie są powody, że tak rzadko się widziecie?
Jeśłi nie ma jakiś konkretnych powodów to dość niepokojace?
Chyba, że spotykaliście się tak intensywnie, że zaniedbał dużo swoich spraw, obowiązków. Chyba, że ciągle robisz mu wyrzuty i się obrażasz nawet jak on faktycznie musi czasem coś załatwić i chłopak poczuł się osaczony i pod dużą presją. Jesteście razem ale każdy musi żyć swoim życiem. Może te Twoje bezpodstawne wyrzuty obciążają go psychicznie i zaczyna brakować w waszym związku miejsca na szczerośc i autentycznośc?
Może powinnaś zdobyć się na szczerą rozmowę z nim. Jednak nie zaczynaj od zarzutów, tylko powiedź mu jak Tobie na nim zależy oraz jak się czujesz odnośnie jego zachowania w ostatnim czasie.
Zapytaj jak on postrzega wasz związek i czy jest zaangażowany abyście wspólnie coś budowali?
Mieszkamy 70 km od siebie ale wcześniej wyraźnie było widać że mu zależy a teraz ciężko to dostrzec w jego zachowaniu ale pewnie macie racje, że to moja wina. Sama zauważyłam, że coś nie tak jest ostatnio ze mną ale to chyba dlatego, że po prostu coraz bardziej mi na nim zależy i nie znudziliśmy się sobą. Wręcz przeciwnie. Jak można się kimś znudzić tak rzadko się z nim widując. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie życia bez niego i tego że mogłabym być z kimś innym. Popełniłam sporo błędów ale chce je teraz naprawić. Na razie dałam mu czas aby zrozumiał co tak naprawdę do mnie czuje i czy chce być jeszcze ze mną. Mam nadzieje, że tak będzie ale boję się jego odpowiedzi. Pomóżcie mi i powiedzcie co powinnam zrobić aby go nie stracić?
Jestem z facetem od prawie roku. Kocham go a on mnie, przynajmniej tak mówi. Na początku naszego związku odzywał się dzień w dzień. Rano pisał dzień dobry, wieczorem dobranoc. Czasami byłam już tym zmęczona i potrafiłam mu odpisywać po kilku godzinach. Pisał on wtedy czy przypadkiem się na niego nie obraziłam itp. Nie robiłam tego specjalnie po porostu rzadko z tel korzystałam. Teraz sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Kiedy mi zaczęło bardziej na nim zależeć to on teraz rzadko się odzywa. Zaczynam myśleć, że się mną znudził a o swoich wątpliwościach mówię mu wprost. On mi odpowiada, że to są tylko moje urojenia. Już nie wiem co mam myśleć. Pomóżcie:)
Jakiś czas temu pisałam, że w moim związku jest źle ale nie myślałam, że do tego stopnia. Mój chłopak mnie zdradził ze swoją koleżanką, która podobno tylko koleżanką była. Dowiedzialam sięo tym przypadkiem nawet nie miał odwagi mi powiedzieć tego w twarz i zerwać jak człowiek. A ja tak go kochałam. Książę z bajki okazał się żabą. W dodatku na jaw wyszły pewne fakty robił mnie w rogi kilka ładnych miesięcy. Jechał na 2 fronty. Ona mogę się założyć, że o mnie wiedziała i zrobiła to z premedytacją. Człowiek którego znałam okazał się calkowicie obcy. A mówił, że mnie kocha nawet kiedy mu po tym wszystkim napisałam że kłamał mi w żywe oczy on napisał, że nie jest tak jak myśle że mówił prawdę kochał mnie i nadal kocha. Nie wiem jak mam to rozumieć. Nie wiem co myśleć. Chce żeby do mnie wrócił ale nie potrafie mu wybaczyć. Nie mam siły by żyć. Żyłam w kłamstwie. Po co był ze mną tak długo skoro nawet ze sobą nie spaliśmy. Niech mi ktoś pomoże to zrozumieć
Prosisz i masz.
Przeczytałam ponownie wszystkie Twoje posty i doszłam do jednego wniosku: ani Ty jego nie kochałaś, ani on Ciebie nie kochał. Jakiś układ między wami był, z obu stron padały słowa o miłości, ale... Tak nie zachowują się kochające się wzajemnie osoby. Tutaj każdy z was kochał siebie. Zabrakło wam tego, co połączyłoby was razem. I nie chodzi tutaj wcale o seks.
W ciągu 2 minut dowiedzialas sie ze Cie zdradzil? Faaajnie... Tez chce takie wtyki mieć.
W ciągu 2 minut dowiedzialas sie ze Cie zdradzil? Faaajnie... Tez chce takie wtyki mieć.
To nie tak.
Prawdę, to nasza autorka, zna od jakiegoś czasu, tylko nam ją dawkuje, żeby uchronić nas przed szokiem i/albo podwyższać napięcie. Do tej pory było za mało dramatycznie.
Teo napisał/a:W ciągu 2 minut dowiedzialas sie ze Cie zdradzil? Faaajnie... Tez chce takie wtyki mieć.
To nie tak.
Prawdę, to nasza autorka, zna od jakiegoś czasu, tylko nam ją dawkuje, żeby uchronić nas przed szokiem i/albo podwyższać napięcie. Do tej pory było za mało dramatycznie.
Aaaaaa... Aha..... Taaa....