Witam, mam około 20 lat (celowo piszę około aby zachować jak największą anonimowość, chodź prawdopodobieństwo, że ktoś z moich znajomych tu wejdzie jest małe, to jednak wolę się zabezpieczyć), od dawna mam problem z wymową tzn. z jąkaniem i nie potrafię normalnie żyć. W podstawówce prawie nigdy nic nie mówiłem, a jeśli już to tylko z najbliższymi kolegami, których najlepiej znałem, wiele razy wolałem zrobić z siebie idiotę niż coś powiedzieć i się zająknąć, przez to większość osób w klasie nawet nie wiedziało, że się jąkam i nie wiedzą do dziś. Przez jakiś czas chodziłem do logopedy, jednak nie przyniosło to żadnego efektu. Wyznaczyłem sobie cel w życiu... chcę, a raczej będę robić coś wielkiego (nie powiem co i wiem to głupie brzmi) i będę mieć własną firmę, ale puki co w czasie teraźniejszym nie jest to dla mnie możliwe, no bo jak można sobie wyobrazić szefa który nic nie mówi...
Teraz jestem na studiach i czuję, że to co chciałem robić, to co kochałem robić, to w czym byłem dobry, ten mój życiowy cel, powoli przestaje mieć sens, w ogóle wszystko przestaje mieć sens, nic mi się nie chce...
Nienawidzę siebie, swojego wyglądu, jestem do bani, rozmawiając z kolegą (przynajmniej próbując) nie potrafię znaleźć żadnego tematu na który mógł bym porozmawiać, wymyślić żadnego pytania, którego mógł bym zadać, ogólnie zawsze staram się unikać rozmowy, gdy ktoś na ulicy pyta mnie która godzina, wolę skłamać, mówiąc że zegarka nie mam i jak najszybciej rozmowę zakończyć. Myślałem o znalezieniu dziewczyny, o założeniu rodziny, ale wydaje mi się, że nigdy nie będę miał, ani jednej, ani drugiej, może dziewczyna potrafiła by mnie zaakceptować, ale ja siebie na pewno nie zaakceptuje. Chciałbym być normalny, nawet nad-normalny, mówić non stop jak najęty o wszystkim, spotykać się z kolegami, być odważnym, występować publicznie (to ostatnie w tej chwili jest dla mnie w ogóle nie do przyjęcia, a bardzo bym chciał, bo w przyszłości na pewno było by dla mnie bardzo istotne).
Nie wiem co mam robić, mogę pójść do psychologa, do psychiatry, ale po co, oni tylko będą starali się przyzwyczaić mnie do jąkania, a tego nigdy nie zaakceptuję. Moje życie jest do kitu. Proszę, pomóżcie.
2 2011-08-17 22:29:54 Ostatnio edytowany przez Guniaczek (2011-08-17 22:33:06)
Jak chcesz osiągnąć sukces skoro nienawidzisz siebie? Moja rada jest taka: uczyń to jąkanie swoim znakiem rozpoznawczym
A przy okazji możesz ćwiczyć wymowę, a na pewno nadejdzie jakaś poprawa
Nic nie mówiąc niewiele zmienisz. Mogę Ci podać przykład z życia, jak osoba ze swojej wady wymowy uczyniła znak rozpoznawczy
Miałam kolegę w LO, który bardzo niewyraźnie mówił, połykał końcówki słów, mówił bardzo szybko i dodatkowo nie wymawiał "r" i co? Jest to jedna z najbardziej otwartych i towarzyskich osób, jakie poznałam w życiu
Na początku mieliśmy problem z rozumieniem naszego nowego kolegi, ale z czasem szło nam lepiej
A co najważniejsze chłopak miał ogromny dystans do siebie i swojej wady i żartował z niej
Nie wiem czy tak było z nim od zawsze, pewnie nie. Wiadomo, że taki stosunek do siebie wymaga wiele pracy i poświęcenia, ale sądzę, że jest możliwy. Nie dołuj się tak i nie nakręcaj, bo to niepotrzebne ![]()
A i nawiązując do reszty tego, co napisałeś, to myślę, że te wszystkie problemy, o których piszesz biorą się właśnie od tego jąkania (ale tu chyba Ameryki nie odkryłam). A właściwie nie od jąkania, a od nie akceptacji tego, jako części siebie ![]()
Praca psychologa, psychiatry czy logopedy nie polega na przyzwyczajaniu klienta do jąkania. Samo chodzenie do logopedy efektu nie da, ćwiczenia należy wykonywać systematycznie, codziennie.
Radziłabym skorzystać z pomocy psychologa, ale nie w formie kilku spotkań, tylko własnej terapii. Po przeczytaniu Twoich poglądów na siebie, myślę że terapia zajmie Tobie dłuższy czas - problemów masz sporo. Ale warto!
Trzymam kciuki. ![]()