Kiedy się do mnie odezwał po kilku latach milczenia, wiedziałam tylko, że jest mu źle. Ze szczątków informacji wywnioskowałam, że jego żona ma romans - on o tym wie, ale postanowił przeczekać.
Nie rozmawia ze mną o tym. Chyba z nikim o tym nie rozmawia, nawet z żoną. Za to sięga po alkohol.
I chyba nic nie da jego przeczekiwanie - tak to wygląda na chwilę obecną.
Chciałabym mu pomóc, ale nie wiem, jak.
Nawet nie wiem, czy pomoc z mojej strony byłaby przyjęta jako wsparcie, czy z zasady będzie podejrzana, ponieważ kiedyś mieliśmy romans, którego zakończenie zostało obustronnie zaakceptowane i kazde zajęło się swoim życiem. Zdaję sobie sprawę, że rozpad jego rodziny unieszczęśliwiłby go i nie mam zamiaru wikłać się w kolejny z nim romans. Zależy mi na nim jak na przyjacielu i jak przyjacielowi chcę pomóc.