Hej netkobiety,
Ja tez mam wielki problem. Jestem z chlopakiem 1,5 roku. Na poczatku napisalam do kolezanek,majla ze nie jest w moim typie, ale jest fajny. I on to zobaczyl. I w tym momencie wszystko zaczelo sie walic. Niby bylo fajnie, zamieszkalismy razem, ciagle robimy duzo rzeczy razem, mowil, ze mnie kocha, bylo super. Ostatnio zaczelo sie psuc. Juz nie slysze, ze mnie kocha, slysze, ze jakbym sie spakowala i chciala odejsc, to on nic by nie zobil. Kilka dni temu w zlosci powiedzial mi : ?Ty nic nie umiesz! Skonczylas studia, a teraz co robisz??. Dodam, ze tak, skonczylam studia, ekonomie, a pracuje teraz w administracji. Dobrze zarabiam, jestem zadowolona. Moze nie robie tego co jest zwiazane z moim zawodem, ale ani gorsze to nie jest, ani tym bardziej nie jest powodem do takiego zdania!
Moj chlopak wydaje mi sie, ze jest raptusem, zawsze mowi tak, zeby tej drugiej osobie poszlo az w piety. Denerwuje sie o byle co, od razu zaczyna panikowac, czarnowrozyc i widziec najgorszy scenariusz. Humory miewa takie, ze nigdy nie wiem co bedzie nastepnego dnia. Wypomina mi mojego eks chlopaka, ma jakis kompleks z nim zwiazany. Pomimo tego kocham Go, ale po tym co uslyszalam doslownie wbilo mnie w ziemie. Nie wiem co mam robic. Chcialabym z nim byc, ale czy jest sens? Milosc jednej osoby chyba nie wystarczy na dwoch, prawda? Ile sie mozna starac, robic wszystko, zeby ta druga osoba byla zadowolona, a on nie liczy sie z nami, naszym zdaniem itp.? Ostatnio nie ma dla mnie czulosci, powiedzial mi, ze po tym zdaniu nie uwaza mnie za wartosciowa osobe, ze ja jestem z nim z litosci itp. Co mam robic??? Doradzcie. Dziekuje. Pozdrawiam.