wczoraj był "dzień taty" więc wzięło mnie na wspominki..
eh tylko tak na prawdę nie mam ani jednego dobrego,miłego,fajnego wspomnienia związanego z tatą:(
od kiedy pamiętam zawsze w domu tylko alkohol,awantury ,mama posiniaczona,sponiewierana bez uśmiechu na twarzy..i my 6 dzieci,które marzyły tylko o jednym aby wyrwać się z tego piekła..
nigdy nie było lepiej moja nienawiść względem ojca rosła i nie tylko moja..ale żyło się dalej,płacząc po katach i wstydząc się tego w jakim domu się żyje..
zawsze byliśmy dla niego nikim,zawsze najgorsi, lańsko było każdego dnia za wszystko i za nic.
zagubiona,nie chciana nie kochana,zamknieta w sobie..żyłam,byłam..
i nawet gdybym bardzo chciała przypomnieć sobie tatę,który wraca do domu i jest spokojny -nie mogę.
Nigdy w życiu nie usłyszałam od niego "kocham cię" ani ja ani żadne z nas..
W wieku 19 lat wyprowadziłam się z domu bo sytuacja nie uległa zmianie.myślałam,że moje życie ułoży się inaczej ale nie..
w grudniu rok później urodził się mój mały cud:) zaczęłam patrzeć na świat inaczej...powoli zapominałam ojcu krzywdy,które nam wyrządził,ale czułam,czuję i chyba zawsze będę czuła do niego żal...bo w końcu sama się na ten świat nie pchałam-a on nie mial prawa zniszczyć mi życia..
kilka miesięcy temu dowiedziałam się,że tato jest bardzo chory...:( i wiem ,że już z tego nie wyjdzie,jego życie jest już bardzo kruche i nie wiadomo co może się wydarzyć..
w szpitalu spędził ok 3 mies...gdy poszłam do niego w maju...serce na jego widok mi stanęło:( powstrzymywałam łzy..nie rozkleiłam się przy nim..
teraz wiem,że żal gdzies się schował..i gdy bym mogła chodziła bym do niego częsciej ,ale mam trudna sytuacje z bratem ,ktory mieszka wraz z ojcem i w ogóle wszystko do d...
jest na 6 ..a tak na prawdę ten człowiek został sam sobie:( nikt nie potrafi wybaczyć,zapomnieć..
ja też nie potrafiłam:(
ale teraz sama jestem rodzicem i nie wyobrażam sobie,żeby mój synek za kilkanaście lat mógł powiedzieć że mnie nienawidzi ,pękło by mi serce..
siostra powiedziała,ze jestem głupia,ze w ogóle utrzymuję z nim kontakt-ale ja nie umiem inaczej.
pamiętam,każdą krzywdę,każde zło..a mimo to nie potrafię go spisać na straty.
był katem,był naszym oprawcą,potworem w ludzkiej skórze..ale jest moim ojcem.
wiem,że gdyby mu się cos stało to chyba bym tego nie przeżyła.
wiem że bardzo skrzywdził nas a przede wszystkim moja mamę,która nie raz została pobita do tego stopnia,że z łóżka wstać ,nie mogła,że była połamana,że nie raz cudem przeżyła to katowanie..
nie czuję ,że zrobiłam źle wybaczając mu..czy powinnam to czuć?
czy jak inni powinnam się wypiąć na niego? i stać z daleka kiedy życie z niego ucieka?:(
nie potrafię...nie chcę...
mam tylko nadzieję,że ojciec zdał sobie sprawę z tego jak bardzo nas skrzywdził,że żałuje,że jest mu przykro...
ale wiem,że nigdy nie powie przepraszam.
Boże co za historia aż się serce kraje a ty jesteś naprawdę wspaniałym człowiekiem po prostu niesamowitym że potrafiłaś wybaczyć nie wiem czy ja zdobyła bym się na taki heroizm nie zrobiłaś żle że mu (prawie)wybaczyłaś i nie powinnaś się czuć z tym żle zrobiłaś to bo potrafiłaś to zrobić miałaś na tyle sił żeby zamknąć swój żal tylko przykre że ojciec nie zdobył się na to samo że nie przeprosił powinien a twój synek na pewno będzie kiedyś z ciebie dumny życzę ci abyś jednak usłyszała od niego kiedyś i dziękuje i przepraszam pozdrawiam
Pochodze rowniez z takiego domu. Dnia ojca nie uwazam bo ojca tak jakbym nie uznawala nie znala. Postawilam sie na twoim miejscu i wiesz co? Jestes dobrym czlowiekiem Bog kazał wybaczac i kochac kazdego dzieki temu swiat i ludzie sa wzgledem siebie lepsi. Trudno jesj wymazac wspomnienia gdyz tkwia gleboko w psychice i jaki byl ojciec to i tak wylapujesz male drobne jego dobre uczynki . Teraz najwazniejsze bys modlila sie za ojca by Bog mu wybaczyl i mogl spokojnie odejsc. Napewno twoj ojciec czuje ze bliskie sa jego dni napewno teraz zrozumial co uczynil pozwol mu nacieszyc sie toba niech zrozumie ze ma cudowna corke.
Biała Gejsza
ja swojego ojca również bardzo długo nie uznawałam...
tak jak napisałaś Bóg kazał wybaczać ,ale to jest kwestią własnego sumienia..
jest mi po prostu lżej:)
Jej niesamowita historia..Jestes naprawdę bardzo mądrą osobą,nie wiem czy ja potrafiłabym mu to zapomnieć i wybaczyć po takich przejściach..Masz bardzo dobre serduszko..