Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Strony: 1 2
Coraz częściej natykam się na forum na fragmenty wierszy cytowane w postach, albo nawet na prezentację własnego utworu ![]()
Pomyślałam więc, że ten wątek może być przyjazny dla osób, które chcą wyrazić siebie za pomocą poezji, lub po prostu zaprezentować nam swojego ulubionego poetę.
Dla osób z forum, starających się wesprzeć poszukujących tu pomocy, porady - wybrałam fragment utw."Samotność" Leśmiana:
...........................................
Ktoś z płaczem ku mnie z dna losu
Bezradną wyciąga rękę!
Nie znam obcego mi głosu,
Ale znam dobrze tę mękę!
Zaklina, błaga i woła,
Więc w mrok wybiegam na drogę
I nic nie widząc dokoła,
Zrozumieć siebie nie mogę!
Zaprezentuję też wiersz, z którego pochodzi moja sygnaturka.
Miłość
- moje ocalenie
i ocalenie Twoje.
Każdą kroplą
powtarzaną głośno
uwalniam oczy
z zaciśniętych pięści
i pamięć uwalniam
od bólu
N.Chadzinikolau
Napiszcie, co lubicie, albo co Was wzrusza, lub przywołuje falę wspomnień......
Offline
![]()
To zrobiło na mnie wrażenie :
......zbliżał się do ludzi
na odległość ich cieni
ale tej granicy
nie umiał przekroczyć
zmarł tragicznie
na chłód cudzych serc.....
To fragment "Chłodu" T.Śliwiaka
Offline
Jaheira napisał:
To zrobiło na mnie wrażenie :
......zbliżał się do ludzi
na odległość ich cieni
ale tej granicy
nie umiał przekroczyć
zmarł tragicznie
na chłód cudzych serc.....
To fragment "Chłodu" T.Śliwiaka
to chyba o mnie, pozwole sobie to przenieść do stopki.
Offline
złamana róża napisał:
to chyba o mnie, pozwole sobie to przenieść do stopki.
Bardzo proszę. ![]()
Choć jesli odnosisz to do siebie, oczywiście nie powiem, że mi miło.
Offline
Bardzo się cieszę, że wątek został zauważony.
Ten "Chłód" naprawdę przejmujący.
Dzisiaj wrzucę piąty z Epigramatów mojego ulubionego Nikosa Chadzinikolau ![]()
Zdążyła sięgnąć po kwiat
zduszony butami
i upadła na ziemię
jak kropla rosy.
Została wierną zieleni
jej rece
żywopłotem pną się
po spalonej ścianie.
Offline
Z "Ludowej Sp-ni Wydawniczej" - rok wydania 1977
Cemuześ mnie, mamo, świniom zjeść nie dała,
cobyk ci sie beła nie poniewierała;
cemuześ mnie mamo, we Wisłe nie cisła,
cobyk ja ci beła na biede nie przysła.![]()
córka ! a skąd Ty to wytrzasnęłaś ?
Jakież biedactwo stworzyło taki wierszyk ?
Offline
Wiecie co?
Ja już od dawna nie sięgałam po poezję. "Przypomniała" mi o niej dziewczyna z innego wątku, cytując jedną z moich ulubionych autorek.
A mam parę starych, ukochanych tomików, maaam !
"Zaraził" mnie poezją mój pierwszy chłopak, ja miałam 16 lat, on był z Kołobrzegu, a poznaliśmy się podczas ferii zimowych. Od niego dostałam pierwsze wiersze Baczyńskiego - do którego do dziś mam specjalny stosunek. (o Baczyńskim mówię
)
Dziś nie mam czasu - ale na pewno wybiorę coś do wpisania.
Ostatnio edytowany przez Jaheira (2008-12-06 00:41:15)
Offline
Ja uwielbiam poezję Świetlickiego. Ten wiersz jest boski.
Marcin Świetlicki: Listopad, niemal koniec świata
Listopad, niemal koniec świata, kilka minut przed zmierzchem.
Schroniłem się w kawiarni, siadłem tyłem do światła.
Wolne? Zajęte – odpowiadam, rzucam kurtkę na to drugie krzesło.
Och, gotów jestem już wyjść z tego miasta, ręce wytrzeć o
liście, cały ten kurz, tłuszcz miasta
wytrzeć o liście, wyjdź ze mną, zobaczysz.
Znudzimy się i pozabijamy po tygodniu, ale pomyśl o tych
łunach, które zostawimy za sobą; o tych wszystkich miejscach
i kobietach, mężczyznach; pomyśl – z jaką ulgą
będziemy krzyczeć w hotelowym pokoju, na najwyższym piętrze,
a nasze krzyki dotrą na pewno aż na
portiernię. Wolne? Już za chwilę będzie wolne – odpowiadam. Zmierzch.
Najbardziej podoba mi się to ostatnie zdanie. Jest takie rzeczywiste. Tak, tak, już za chwilę będzie wolne – bo i bohatera, jak innych, porwie czas. W tym mieście, w tym miejscu, tu, na ziemi, policzone są nasze godziny, żyjemy nad krawędzią świata, nad krawędzią czasu, na chwilę przed końcem. Piękny wiersz ...
No tak. Dobitne.
A ja umieszczę część wiersza Baczyńskiego (może to profanacja-ale jest dośc długi-a ta część iście czarowna!), tytuł "Miłość", napisany we wrześniu 1942.
...........................................
Słońce, słońce w ramionach
czy twego ciała kryształ
pełen owoców białych,
gdzie zdrój zielony tryska,
gdzie oczy miękkie w mroku,
tak pół mnie, a pół Bogu.
Twych kroków korowody
w urojonych alejach,
twe odbicia u wody
jak w pragnieniach, w nadziejach.
Twoje usta u źródeł,
To syte, to znów głodne,
i twój śmiech, i płakanie
nie odpłynie, zostanie.
Uniosę je, przeniosę
jak ramionami - głosem
w czas daleki, wysoko,
w obcowanie obłokom.
Offline
Jaheira, w szkole uczyliśmy się na pamięć jakichś patriotycznych wierszy Baczyńskiego. Nie wiedziałam, że o miłości też pisał. ![]()
A tamten wierszyk to z takiego Wyboru wierszy pt. "Do matki" - różnych autorów.
Matko moja, matko,
chowujże mie gładko,
od niedzieli do niedzieli,
jak czerwone jabłko.
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Przesuwam dłonie
ufnie
jak ptaki wracają na północ.
Z włosów rozwijam wargami wiatr,
z ramion rozległą mleczność
i lubię godziny,
w których dojrzewa twoje ciało.
Przesuwam dłonie
zaognione pędem roślin,
niebo budzi juz drzewa,
żeby pierwsze wyśpiewały ciebie
do końca
i lubię godziny,
w których dojrzewa twoje ciało.
N.Chadzinikolau
*************
Odwróciła twarz do ściany
przecież mnie kocha
dlaczego odwróciła się ode mnie
więc takim ruchem głowy
można odwrócić się od świata
na którym ćwierkają wróble
i młodzi ludzie chodzą
w krzyczących krawatach
Ona jest teraz sama
w obliczu martwej ściany
i tak już zostanie
zostanie pod ścianą
ogromniejącą
skręcona i mała
z zaciśniętą pięścią
a ja siedzę
z kamiennymi nogami
i nie porywam jej z tego miejsca
nie unoszę
lżejszej niż westchnienie.
T.Różewicz , "Ściana"
Offline
Obecnie jakoś nie czytuję poezji.. Ale swego czasu lubiłam Twardowskiego i Marię Pawlikowską-Jasnorzewską.
A najbardziej zapamiętany wiersz...
Kazimierz Przerwa-Tetmajer "Mow do mnie jeszcze"
Offline
Edward Stachura
2 ulubione:
"Wędrówką jedną życie jest człowieka"
Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie wciąż,
Dalej wciąż,
Dokąd? Skąd?
Dokąd! Skąd!
Dokąd! Skąd!
Jak zjawa senna życie jest człowieka;
Zjawia się,
Dotknąć chcesz,
Lecz ucieka?
Lecz ucieka !
Lecz ucieka !
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił
Jednak iść! Przecież iść!
Będę iść!
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Będę szedł! Będę biegł!
Nie dam się!
Wędrówką jedną życie jest człowieka;
Idzie tam,
Idzie tu,
Brak mu tchu ?
Brak mu tchu !
Brak mu tchu !
Jak chmura zwiewna życie jest człowieka!
Płynie wzwyż,
Płynie w niż!
Śmierć go czeka?
Śmierć go czeka !
Śmierć go czeka !
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił
Jednak iść! Przecież iść!
Będę iść!
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił,
Będę szedł! Będę biegł!
Nie dam się!
To nic! To nic! To nic!
Dopóki sił
Jednak iść! Przecież iść!
Będę iść!
"Biała lokomotywa"
Sunęła poprzez czarne łąki
Sunęła przez spalony las
Mijała bram zwęglone szczątki
Płynęła przez wspomnienia miast
Biała lokomotywa
Skąd wzięła się w krainie śmierci
Ta żywa zjawa istny cud
Tu pośród pustych marnych wierszy
Tu gdzie już tylko czarny kurz
Biała lokomotywa
Ach czyj, ach czyj to jest
Ten piękny, hojny gest
Kto mi tu przysłał ją
Bym się wydostał stąd
Białą lokomotywą
Ach któż, ach któż to może być
Beze mnie kto nie może żyć
I bym zmartwychwstał błaga mnie
By mnie obudził jasny zew
Białej lokomotywy
Suniemy poprzez czarne łąki
Suniemy przez spalony las
Mijamy bram zwęglone szczątki
Płyniemy przez wspomnienia miast
Z Białą lokomotywą
Gdzie brzęczą pszczoły, pluszcze rzeka
Gdzie słońca blask i cienie drzew
Do tej co na mnie w życiu czeka
Do życia znowu nieś mnie nieś
Biała lokomotywo!
I Szymborska.
4 ulubione:
"Nic dwa razy"
Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.
"Wszelki wypadek"
Zdarzyć się mogło.
Zdarzyć się musiało.
Zdarzyło się wcześniej. Później. Bliżej. Dalej.
Zdarzyło się nie tobie.
Ocalałeś, bo byłeś pierwszy.
Ocalałeś, bo byłeś ostatni.
Bo sam. Bo ludzie. Bo w lewo. Bo w prawo.
Bo padał deszcz. Bo padał cień.
Bo panowała słoneczna pogoda.
Na szczęście był tam las.
Na szczęście nie było drzew.
Na szczęście szyna, hak, belka, hamulec,
Framuga, zakręt, milimetr, sekunda.
Na szczęście brzytw pływała po wodzie.
Wskutek, ponieważ, a jednak, pomimo.
Co było to było gdyby ręka, noga,
O krok, o włos
Od zbiegu okoliczności.
Więc jesteś?
Prosto z uchylonej jeszcze chwili?
Sieć jednooka, a ty przez to oko?
Nie umiem się nadziwić, namilczeć się temu.
Posłuchaj
Jak mi prędko bije twoje serce.
"Koniec i początek"
Po każdej wojnie
ktoś musi posprzątać
Jaki taki porządek
sam się przecież nie zrobi.
Ktoś musi zepchnąć gruzy
na pobocza dróg,
żeby mogły przejechać
wozy pełne trupów.
Ktoś musi grzęznąć
w szlamie i popiele,
sprężynach kanap,
drzazgach szkła
i krwawych szmatach.
Ktoś musi przywlec belkę
do podparcia ściany,
ktoś oszklić okno
i osadzić drzwi na zawiasach.
Fotogeniczne to nie jest
i wymaga lat.
Wszystkie kamery wyjechały już
na inną wojnę.
Mosty trzeba z powrotem
i dworce na nowo.
W strzępach będą rękawy
od zakasywania.
Ktoś z miotłą w rękach
wspomina jeszcze jak było.
Ktoś słucha
przytakuje nie urwaną głową.
Ale już w ich pobliżu
zaczną kręcić się tacy,
których to będzie nudzić.
Ktoś czasem jeszcze
wykopie spod krzaka
przeżarte rdzą argumenty
i poprzenosi je na stos odpadków.
Ci, co wiedzieli
o co tutaj szło,
muszą ustąpić miejsca tym,
co wiedzą mało.
I mniej niż mało.
I wreszcie tyle co nic.
W trawie, która porosła
przyczyny i skutki,
musi ktoś sobie leżeć
z kłosem w zębach
i gapić się na chmury.
"Trzy słowa najdziwniejsze"
Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.
Kiedy wymawiam słowo Cisza,
niszczę ją.
Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie
Ostatnio edytowany przez Delicious (2009-04-12 11:14:16)
Offline
Rafał Wojaczek- "Dotknąć"
Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada
Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur
Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął
Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła
Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi
Rafał Wojaczek-"Uspokój się mój śnie"
Uspokój się, mój śnie, jej nie ma
Ale ona jest
aż serce ścisłe,
kryształ strachu
Ona jest, mój śnie
aż krew zbielała
Nie ma jej, ona w każdym płomyku,
ostatnie serce,
śmiertelny wiersz
Nie ma jej, ona w każdym oddechu,
echo
Offline
Krytyk X napisał że
nie potrafię pisać wierszy
ja to pierdolę
on też nie potrafi
Jan Rybowicz
Offline
Dawno już nie czytałam Wojaczka. On jest wstrząsający !!! Można by rzec gromowładny
Proszę o jeszcze ![]()
Od wieków tu nie przychodziłam - dziś koleżanka "przypomniała" mi o poezji.
Wklikam Wam fragmenty wiersza "Oddaleni" - oczywiście mojego najukochańszego poety (czego to wspomnienia nie robią z człowiekiem)
))) - N.Chadzinikolau:
Oddaleni o wołane
w każdej szczelinie myśli,
w porze obłoków więdnących jak liście,
z których będzie początek
nowego bólu.
../../..
Oddaleni o susze
i ciężar skamieniałych rąk,
w pełnię żywiołów,
w pustkę gwałtownych powrotów
jak wody niespokojne
ciągle drążymy pamięć
i noc,
której już nie odzyskamy.
Offline
layla napisał:
Dawno już nie czytałam Wojaczka. On jest wstrząsający !!! Można by rzec gromowładny
Proszę o jeszcze
Zgadzam się z Tobą- wstrząsający. Ale też inaczej się go czyta, kiedy zna się historię jego życia, wtedy jego wiersze przemawiają do człowieka bardziej.
Ten jeszcze mi się podoba:
Umiem być ciszą
Kończę się w twoich oczach
Umiem być ciszą
Kończę się w twoim śnie
Ostatnie echo jest ciszą
to miejsce
gdzie kończy się twoje spojrzenie
Sen mnie oślepia, rozjarzona
iskra serca
Kończę się w twoim sercu
Przez sen, przez siebie
donoszę siebie
do twojej śmierci
Offline
Znam "Sanatorium", wiem o jego epizodach psychiatrycznych - może te aspekty masz na myśli ? Natchnęłaś mnie - sięgnę po coś - dla przypomnienia... dla wzruszeń .. Płakać można, przy dramatyzmie jaki zawarł w ostatnio zaprezentowanym przez Ciebie wierszu. Wklej jeszcze coś. Ja dopiszę następnym razem.
Offline
Tak, chodziło mi o jego chorobę psychiczną i próby samobójcze. Ale nie czytałam "Sanatorium"
Rafał Wojaczek-"Mówię do ciebie cicho"
Mówię do ciebie cicho tak cicho jakbym świecił
I kwitną gwiazdy na łące mojej krwi
Mówię tak cicho aż mój cień jest biały
Jestem chłodną wyspą dla twojego ciała
które upada w noc gorącą kroplą
Mówię do ciebie tak cicho jak przez sen
płonie twój pot na mojej skórze
Mówię do ciebie tak cicho jak ptak
o świcie słońce upuszcza w twoje oczy
Mówię do ciebie tak cicho
jak łza rzeźbi zmarszczkę
Mówię do ciebie tak cicho
jak ty do mnie
Offline
To nie jest mój ulubiony wiersz - ale zaraz Wszystkich Świętych, więc..:
Nikos Chadzikolau, "Elegia listopadowa":
Przed śniegiem,
w pierwszej godzinie mroku
drętwieją palce,
schodzą w gorycz skóry
i z kamienia przyjmują
ostatni chłód
na dni
i lata.
Stąd już tylko głos chórów
i dymy świec,
stąd już tylko do ziemi
w skostniałe warstwy,
w gorzkie słoje.
.../../..
Dodam fragment z Tuwima (dla ożywienia
:
Śpiewała wesoło - i nagle w śmiech,
sam śpiew ją rozśmieszył: że śpiewa.
I śmiech zaczął sypać ze śpiewem jak śnieg,
I śmieje się, śmieje, zaśmiewa.
.../.../...
Wesoło się śmiała - i nagle w płacz,
Sam śmiech ją rozpłakał i trzęsie,
I łka, i zanosi się łzami: "No patrz!
No patrz ! rozpłakało się szczęście!"
Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-10-30 11:04:49)
Offline
Moja skromna twórczość:
* * *
Byłem razy pewnego
w dużym mieście
ogromne wieże
strzelały w powietrze
niemal dotykając boskich stóp
ogromne świątynie do nieba
które tylko łaskotały panujących...
marny ziemski pył
chciał się z nimi zespolić
i stworzyć proch...
Bóg jednym palcem
obalił ich przybytki
teraz w tym dużym mieście
są tylko przytułki
dla pyłu węglowego...
wieże zaś są ruinami
dawniej pociągały
pył w ciało zmieniały...
nie przetrwały!
"Ona jest Nim"
Sobota była tym dniem
w którym poznałem Ją
kim jest Ona?
To chyba oczywiste
Ona to Ona
Niektórzy mówią dziewczyna
albo kobieta
ja wolę Ona
ładnie brzmi, prawda?
co jest w Niej takiego?
Sam nie wiem
ale urodą nie grzeszy
brzydka jak noc
Czemu więc?
Ona jest Nim!
Najwyższym!
Bogiem w Trójcy Jedynym!
Bije od niej łuna
świeci jak supernowa
do drogi już gotowa
grymas uśmiechu
rani jej usta
dusza wreszcie pusta
idzie do Niego
poznać... Niebo?
"Karuzela"
Proszę spojrzeć
oto karuzeli
model najnowszy
choć od innych droższy
w obsłudze prostszy
Proszę siadać
zaraz ruszamy
trzymajcie się
byle mocno
na zakrętach
rzuca bardzo
Proszę jechać
szczęśliwym być
nie wychodzić
nie wolno!
Proszę kupić
nie narzekać
karuzela szczęścia
sztucznej radości
jakby z plastiku
Nie chcesz?
Ale ona prosta
tania, wygodna
na gwarancji
życie całe!
Dorzucimy jeszcze
parę smutków
łez kilka
wszystko gratis
nie w promocji!
Nadal nie chcesz?
Proszę bardzo
nie wiem tylko jak
przejedziesz przez życie
bez karuzeli...
to są właśnie
wzloty i upadki
kolejne do życia podloty
częste kraksy
to normalne
karuzela kręci się dalej
kupisz ją?
W promocji taniej!
"Wtorek"
Dzisiaj
na lekcji polskiego
przedstawiono mi prawdę
zabawne...
prawda ciemna i bolesna?
co kojarzy się ze złem?
nie, veto!
prawda gdzie indziej mieszka
i piękniejszy jest jej dom
chcesz ją poznać i zobaczyć?
uderz w najpiękniejszy ton
miłości, wiary i nadziei dzwon!
"Upadek"
Idąc do sklepu
po ranną porcję potrzeb
grawitacja spłatała mi figla
upadłem na czarną smołę
nie głową, lecz duszą
razem z potrzebami
prosto ze sklepu
wybacz, człowieku
ja nie mogę
podnieś się sam
przywróć do stanu
sprzed tej wyprawy
kup znowu
sześć bułek i pół chleba
bo tamte zjadła rzeczywistość
i twój upadek na czarną glebę
z chlebem...
wróciłem do domu
bez potrzeb...
znowu mnie dopada
ich głód nieposkromiony
to jest pragnienie
a potrzeby w cenie
czekam teraz na obiad
może wytrzymam
i przyjmę porcję wariacji
potrzeb i moich aspiracji
a na kolację?
Stary chleb rannych potrzeb
dla niepoznaki
przykryty blaskiem wieczoru
Czekaj! W końcu zostały
po wczorajszej libacji
lody dewiacji!
Źle pachną?
Polej żądzą i pożądaniem
ciała oddaniem
I tak upadłem
dorabiając się wrzodów
po tej potrzebowej machinacji
"Sen"
Buciorami ludzie niszczą świat
Chrap, chrap, chrap!
Buciorami ludzie burzą Ziemię
Chrap, chrap, chrap!
Buciorami...
Chrap...
Mógłbym tak długo
Buciorować i chrapać
Ale po co?
Przecież takimi tekstami
ludzie mogą się ze śmiechu rozpłakać
tudzież z radości skakać
Ha, ha, ha!
Po cóż więc owijać w bawełnę
Lepiej do objęć Morfeusza wzejdę
I tam do artystycznych wyżyn wejdę
"Elegia o kuble na śmieci"
Przyszedłeś do mnie
i otworzyłeś swe wnętrze
pozwoliłeś się zagłębić
Zawsze jesteś przy mnie
czekasz na moje dary
Nigdy mnie nie zawiedziesz
spokojny, cichy i otwarty
jednym słowem - idealny
tylko czemu
tak milczysz?
czyżbyś mi nie ufał?
odpowiedz!
rozkazuję Ci!
Milczysz?!
Koniec przyjaźni!
Nie znaczysz już nic
Chociaż...
może jednak...
mimo to odchodzisz
wróć do mnie
mój ukochany
kuble na śmieci...
"Obcy kraj"
Co dzisiaj mamy?
Środę?
Tak, dzisiaj tak...
Powtórzyłeś?
Tak, dzisiaj tak...
Coś ty taki jakiś...
Tak, dzisiaj tak
Weź się uspokój
Dziecko z problemem
bardzo anormalnym
etycznym i moralnym
Ale, w końcu...
Nie rozumiem
Jesteś obcy
Pusty
nieobecny
Tak...
Koniec!
Obcość
zalała Cię
przyjacielu
który jesteś z Gwiazd
goszcząc
tylko w moim...
portfelu
"Sen"
Kochanie nie jest dla mnie. Jest masą czasu
który odchodzi w niebyt i pozostawia wrażenie
wypalonej duszy uciekającej przed prawdą
"Nigdy i z nikim..."
dlatego też właśnie siedzę sam przy stole
czekając na kres ziemskiego oczekiwania
na upragnioną kochankę z książki.
Będzie ona prawdziwa i pełna boskości
bo zrodziły ją moje niespokojne sny.
Co prawda nie ma twarzy - jest czernią
jednak ona jedna jest i będzie ze mną
gdy odpłynę swoją wartką rzeką.
Budzę się jednak sam - kolejny sen
o potędze i chwale z marnym zakończeniem.
Czekam na Wasze opinie.
Offline
Moja opinia:
- podobają mi się Twoje wiersze.
Najbardziej ten ostatni "Sen", oraz "Obcy kraj".
Życzę, by spełniło się to, co wyśniłeś.
Ostatnio edytowany przez Marilyn (2009-11-05 19:03:40)
Offline
L.Staff 'Deszcz Jesienny' (mój ulubiony i znam go na pamięć
)
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich miodem...
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy... Rozpacz tak płacze...
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny...
Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny...
Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię...
Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie...
Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno...
Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną...
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą...
Spaliły się dzieci... Jak ludzie w krąg płaczą...
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze...
To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
Offline
Przyszedłem przed czasem
na umówione miejsce
Jej ulubione miejsce, na skraju świata
wysoki klif, gdzie dalej już tylko marzenia
usiadłem na zmurszałym pniu
który ona kiedyś wybrała
czasu nie czułem
jednak
Czekałem
nie myślałem chociaż chciałem
patrzyłem ale nie widziałem
wiatru nie czułem
nic nie słyszałem
Bez niej
Nic znaczę
Poczułem gdy nadchodzi
dalej siedziałem
Bez słowa kładzie dłonie na moich ramionach
opiera podbródek
na mojej głowie
Pozwala mi usłyszeć swoje myśli
tak bez słów mówi co czuje
Wstałem i spojrzałem
Zobaczyłem
Patrzyła na mnie swoimi oczyma
Barwy kamienia która przebija się przez warstwę lodu
Wiatr pomachał do mnie jej włosami
jej oczami zobaczyłem ostatnie kwiaty na skraju świata
ogrom oceanu marzeń
którego przedtem nie widziałem
jej myślami zobaczyłem swoją duszę
Bez niej niczego nie potrafię
to jej palcami mogę dotknąć gwiazd
Jej uszy słyszą dla mnie melodię którą śpiewają
W jej oczach uśmiecha się do mnie świat
jej ustami
którymi mogę szeptać
jej piersiami mogę odetchnąć
inaczej się duszę
Z nią
Mogę wszystko
Bez niej
Nic znaczę
nawet nie płaczę....................
Dostałam zgodę od ...kustosza?
na wklejenie tego tekstu.
Offline
Strony: 1 2