Anhedonia prawda jest taka, ze ja zawsze niezbyt lubiłam dzieci. Ale wychowywano nas tak, ze dzieci mieć trzeba. Ja w czasach liceum, opiekowałam się prababcią, dziadkami, w prawdzie oni mi za to trochę płacili. Musiałam uprać, ugotować, posprzątać. nienawidziłam swojego życia, żadnej przyjemności nie czerpałam, nie uważałam tego za pracę, nie uważałam że robię coś pożytecznego. Bo ustalmy ja pracy w domu nie ma za prace. Jak się los do mnie uśmiechnął zaczęłam mieszkać sama, poszłam na studia sama stałam się panią własnego życia nic nie musiałam, nie miałam żadnych zobowiązań. Stan idealny, w końcu nie po to, wyrwałam się od dziadków żeby wpakować się w pieluchy niczym z rynny pod parapet. Ale zawsze słyszałam, że dzieci mieć trzeba, jak to bez dzieci. Wyszłam z mąż raczej z rozsądku niż z miłości. Raczej to była relacja przyjacielsko, ugodowa, niż szaleńcza miłość, wprawdzie długo się łudziłam ze kiedyś się wyrówna. Ale cóż widać miłość nie przychodzi z czasem. Dzieci byly planowane, ja zaraz po studiach je urodziłam, bo się bałam, ze nigdy się do dzieci nie przekonam, zostanę bez dzieci a w wieku 40 mi się odwidzi że jednak bym te dzieci chciała i co wtedy? Zresztą w naszym przypadku idealna sytuacja finansowa na dizekco, grzech byłoby żeby taki interes na skarb państwa przepisać. Dobra szybka decyzja, gdyby nie fakt, że było nas stać na nianię, a mnie w domu nic nie obchodziło pewnie nigdy bym się nie odważyła. A tak mogłam spełnić marzenie. Zresztą myślałam tym tokiem, że dobra teraz niech te dzieci będą szybko urosną i znów będzie droga wolna i święty spokój i dzieci odchowane. Czekałam na moment aż się usamodzielnią. Z pieluch dzieci w pieluchy wnuków? PRZESADA! Ale dzieci wtedy to idealny pomysł, naprawdę cieszę się że są i że są już dorosłe, samodzielne, maja wszystko zapewnione.
Anhedonia prawda jest taka że ja się w żcyiu jeszcze nie wyszalałam, NIE CHCĘ BYĆ OBOWIĄZKOWA, teraz mam wielką potrzebę się wyszaleć robić wszytko to czego nie robiłam, wolę iść na imprezę niż bawić wnuki!
Co do kariery to prawda, że ja mogłam więcej zrobić. Ale to wina rodziców. Bo żeby dziecko do czegoś doszło, to musi być od małego dopilnowane, musi mieć wpajane jakie to ważne, początki w sporcie w wieku 19 lat? Wtedy jest się już za starym. Trudno szansa na medale przepadła. Owszem można jeszcze wiele możliwości ale jakaś wielka kariera sportowa już dawno przepadała. W wielu innych branżach również, trzeba ćwiczyć od małego, jak choćby gra na instrumentach, języki obce. Nie ma czasu na zbędne pierdoły, typu złamane serce się. Nie można sobie na to pozwolić. Ja sobie cenię, swoja prace aczkolwiek czasem zastanawiam się jakby to było gdybym ćwiczyła od 3 roku życia, ile więcej mogłabym osiągnąć. Moja córka ma taką szanse, bo od małego tego pilnuje, żeby nic jej nie przepadło.