Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Moja niesamowita historia, czyli jak ladyapocalypse była uczona biegania.


Kto ma rodzeństwo (szczególnie starsze) ten wie, jak potrafią dać popalić "młodemu". Ja w każdym razem miałam z siostrą starszą o 7 i bratem starszym o 11 lat, delikatnie móiąc przechlapane. Wypadków i przypadków z nimi nie jestem w stanie zliczyć, ale jest kilka takich, które zna cała rodzina i cała się z nich śmieje. Wśród tych wszystkich bardziej lub mniej zabawnych jest jedna, która na zawsze zostawiła swój ślad w mojej psychice i która KAŻDY mój znajomy poznac musi obowiązkowo. Ponieważ wy, netkobietki, jesteście nową grupą moich znajomych - usiądźcie wygodnie i czytajcie:


Było lato, nie pamiętam którego roku, ale miałam ok 6-7 lat. Ja i moja siostra (wówczas13 -14 letnia) zostałyśmy wysłane na wakacje na wieś. Obie to lubiłyśmy, ten spokój, cisza i jakaś taka błogość dla dwóch warszawianek była wręcz zbawienna. Chodziłysmy sobie na poziomki, wykradałysmy kurom jajka, czasem zerwałyśmy jakieś kwiaty z ogródka cioci... Tego dnia moja siostra jednak przygotowała dla mnie coś nowego. Siedziałyśmy na kamiennych schodkach. Nie wiem w co byłam wtedy ubrana, ale pamiętam dokładnie, że na nogach miałam różowe sandałki z dziurkami układającymi się w kwiatowy wzorek. Słodka ze mnie była mała blondyneczka w tych sandałkach smile W pewnej chwili siostra zawołała mnie i zapytała czy chcę się nauczyć biegać - oczywiście, że chciałam! "W takim razie stój grzecznie i się nie ruszaj" zawyrokowała, a ja oczywiście posłusznie stałam jak posąg. Uważnie przyglądałam się, gdy wyciągnęła z kieszeni pudełko zapałek i powoli , jedna po drugiej wetknęła je w te dziurki w sandałkach, potem, zupełnie bez ostrżeżenia je podpaliła! Nawet nie musiała mówić, co mam robić. Przebiegłam całe podwórko z prędkością światła. Zapałki zgasły. Co było dalej - nie pamiętam (zapewne byłam w zbyt dużym szoku). Gdy teraz przy niej wspominam to wydarzenie, uśmiecha się rozbrajająco i twierdzi, że przecież sama chciałam ;]

A wy? Macie jakieś (niekoniecznie)miłe doświadczenia z rodzeństwem?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Witam Cie serdecznie..
Moge sie podpisac pod tym co napisalas odnosnie starszego rodzenstwa..:))

Ja mam tylko starsza siostre..
? jak to zwykle bywa gdy bylam mala mus?ala mnie wszedzie ze soba zabierac..a ja ze chcialam byc grzeczna zawsze wysztko co zle zrobila powtarzalam mamie..:)
Oczywiscie za kazdym razem kiedy sprzedawalam siostre miala b.duzo problemow..:) (skromnie powiedziane)
Nigdy nie chciala mnie ze soba nigdzie zabierac miedzy innymi z tego wzgledu..
Wspomne ze moja siostra jest starsza ode mnie o 7lat..ja bylam wtedy dosc mala..i znam ta opowiesc tylko od niej samej..
Kiedys po latach mi ja opowiedziala..
Pewnego dnia..:) jak zawsze zreszta musiala mnie zabrac ze soba..
Miala taka kolezanke z ktora zawsze sie spoytkala..
Obie podpalaly..:) i oczywiscie wszystko mowilam mamie..
Kiedys sie wziely na sposob..zapytaly czy chce sprobowac..:))
Sprobowalam..ksztusilam sie podobno strasznie..:))
Ale co najlepsze z tej opowiesci..
Moja siostra powiedziala mi ze teraz jesli powiem mamie ze palily..Ona powie o mnie..:)
W ten sposob mnie przekupila.. Teraz wiem ze oczywiscie gdybym powiedziala rodzicom ze mi dala miala by jeszcze gorzej...:)
Ale....skorzystala na tym..:)
Tak to wlasnie starsze rodzenstwo wykorzystuje mlodsze...

Wlasnie wyciaglam wniosek..Ze moze dlatego nie pale do dzis przez ta traume z dziecinstwa..:))
Za co akurat jestem wdziedzna..:) jednak pewne rzeczy moga wyjsc na dobre..
Pozdrawiam..

3 Ostatnio edytowany przez youngwind (2011-04-06 02:31:08)

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Haha! Oj, u mnie jest wiele do opowiadania, jeśli chodzi o dzieciństwo i wspomnienia z rodzeństwem. Twoja historia z zapałkami jest niesamowita. Ja pewnie miałabym traumę. wink

Ja mam dwie siostry- jedną 6 lat starszą, drugą 8 lat starszą. Zatem z prostego wniosku wynika, że byłam najmłodsza. Moja "średnia" siostra ulepiona jest z tej samej gliny co ja, więc często w przeszłości miałyśmy ogromne różnice zdań, bo to w końcu ponoć przeciwieństwa się przyciągają. wink Były naprawdę momenty, w którym skakałyśmy sobie do gardeł; ona była "pośrodku", zatem czuła się pewnie na coś w rodzaju outsidera. Miewałyśmy różne perypetie. Najgorsza, którą do teraz pamiętam jest historia z horrorem. I mówię o filmie.

Miałam bodaj 6 lat. Moja siostra pewnego dnia spytała: "Ola, obejrzysz ze mną film o lalce?". No... DUH! Która 6-latka nie chce obejrzeć filmu o lalce? W oparach endorfiny usiadłam na fotelu. Moja siostra włącza film. No i wtedy zaczęło się. Pamiętam początek; to był chyba coś w rodzaju "szkieletu" twarzy lalki. No i jak wszyscy zapewne na sali wiedzą, to było Child's Play albo inaczej Laleczka Chucky. wink Moja siostra cały czas obserwowała moją reakcję, chociaż chyba tak naprawdę nie zdawała sobie sprawy, że zostawiła ślad na mojej psychice... wink Myślałam, że to będzie film o lalce. No i de facto był, tylko tematyka odbiegała trochę od oczekiwanej.

Udawałam twardziela do końca filmu. Po 2 dniach poprosiłam jednak tatę, żeby wywiózł moje lalki do babci na wieś. A, bo tak jakoś... już mi się znudziły. tongue Do dzisiaj mam awersję do horrorów w tematyce lalki/kukiełki itepe, dlatego nie kupuję nawet ozdób w tej tematyce. No, posiadam co jedynie figurkę z filmów "Piła", których jestem wielkim fanem, ale to już gore i splatter, a nie ciężki horror. wink Mam 22 lata i do teraz wzdragam się na myśl o psychologicznych horrorach w tematyce związanej z dziećmi bądź kukiełkami.

Druga sytuacja to zamknięcie mnie w ciemnym pokoju. Moja siostra chciała założyć się ze mną "kto wytrzyma dłużej w ciemności". Ja się nie zgodziłam. Zgasiła światło, zatrzasnęła drzwi, a że byłam za mała, żeby dosięgnąć włącznika, delikatnie pisząc, posiusiałam się ze strachu. Siostra dostała lanie od Mamy, ale ja do dziś boję się ciemności.

Kudos starszemu rodzeństwu! I potem dziwić się, że mamy dziwne "jazdy" na stare lata... wink

4

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Chyba mam podobne doswiadczenie z ta laleczka..
Do tej pory ja pamitam..
Dostalam na komunie lalke..i poszla w kat..:)

Przypomnialo mi sie jeszcze..
Ciagnac to co pisalam o zabieraniu mnie wszedzie ze soba..
Gdy chdzilismy do jej znajomych i grali w karty nie wiedziec czemu zawsze wygrywalam..:))

5

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Witam smile Chciałam zwrócić sie do AdRiaNnAbs bo czytajac Twoją hostorie o papirosie mialam wrazenie ze ktos opisał moja z mojego dziecinstwa:) Ja jestem najmlodsza w domu mam 3 starsze siostry i brata:) Jedna z moim siostr jest ode mnie starsza 9 lat druga 10 a trzecia 13 lat wiec roznica wieku jest znacząca:) Właśnie ta siostra o 10 lat starsza byłą ta któa wszedzie zabierałą mnie ze soba i tak jak Ty AdRiaNnAbs ja również zawsze wszytsko "kablowałam" mamie smile Była raz sytuacja identyczna jak Twoja siostra nie chcialam zebym ja wydała wiec dałą mi sie zaciagnąc papierosem ale az sie poplaklalm z zakrztuszenia sie, siostra próboawała mnie uspokić ale gdy juz prawie jej to wyszło weszła mama do domu a ja pobiegłąm do niej na skarge ze siostra pali i mi tez dałą....jak sie pewnie domyslasz siostra poźniej lekko nie miała ale straszny świr z niej był wiec dałą sobie  rade a mi wyświadczyłą przysługe bo nie cierpie papierosów do dzis smile

6

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Opowiadając powyzsza historie przypomniała mi sie moja ulubiona sytuacja z dzieciństwa...a mianowicie jak byłąm mała długo mi nie chciały rosnąć włosy, mama bałą sie że zostane łysa (teraz mam bujna czupryne loków wiec obawy mamy były zbędne) smile wkońcu wyrosło mi kilka włosów ale nie było ich zbyt wiele smile Słynna juz siostra wziełą mnie na spacer po miescie ze swoja przyjaciółką. W trakcie spacerowania zobaczyłam podobno ( bo tą historie znam tylko z opowiadań ) grupke metalowców wiecie skóra, długie włosy...podbiegłam do nich i stanełam w środku koła jakie z siebie utworzyli i zaczełam trzepac głową na której były trzy włosy na krzyż tak jak długowłosi metalowcy na koncertach:) moja siostra myslałą ze mnie udusi a metalowcy...mała łysawa dziewczynka ich rozbroiła podobno śmiali sie i byli zachwyceni moim "występem" smile hehe uwielbiam tą historie i dałabym wszystko zeby zobaczyc siebie wtedy i mine zarowno "metalowcow" jak i mojej siostry która musiała po mnie do owego kołka przyjsc i meni stamtad zabrac  smile

7 Ostatnio edytowany przez AdRiaNnAbs (2011-04-06 14:15:34)

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

smile Widze ze mamy podobna historie..tylko gdzie one sie tego nauczyly..:))
Tylko tyle dobrze ze obie nie palimy..:))

8 Ostatnio edytowany przez Sedlex (2012-10-02 23:56:12)

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Daaawno nikt nic nowego nie napisał w tym wątku a szkoda, bo anegdoty z dzieciństwa są tak fajne do czytania.
Ciekawe, czy ktoś tu jeszcze od czasu do czasu zagląda?;)
Ja coś skrobnę w takim razie. Mam jedyną siostrę, starszą o 10 lat. Gdy byłam małym dzieckiem, 5 może 6 latek a rodzice gdzieś wychodzili z domu,
zostawiali mnie pod opieką siostry.
A siostra wtedy słuchała Black Sabbath (wśród innych zespołów) a zwłaszcza jednej piosenki "I am iron man", której ja się potwornie bałam,
wyobrażałam sobie (bo byłam dzieckiem z bardzo rozwiniętą wyobraźnią, muzyczną też a to ważne, bo muzyka tej piosenki była dla mnie lekko mówiąc traumatyczna) jakieś koszmarne roboty, jak po mnie idą i się bałam! I jak rodzice wychodzili a my zostawałyśmy same, moja siostrzyczka zamykała mnie w pokoju, trzymała klamkę z drugiej strony drzwi tak, że ja nie mogłam wyjść a sama mi puszczała na cały regulator tę koszmarną wtedy piosenkę. Darłam się okropnie ponoć!
Do dziś pamiętam ten refren i przechodzą mnie dreszcze;).

Ja później wpadłam na pomysł straszenia siostry (skutecznie:)) - mamy w mieszkaniu długi przedpokój, za czasów mojego dzieciństwa wisiał tam taki parawan, za którym trzymaliśmy odkurzacz, trzepaczkę, takie rzeczy. I ja chowałam się za tym parawanem czekając na siostrę, jak będzie szła do swojego pokoju. Najczęściej robiłam to wieczorami. Zaczajona czekałam a jak już nadszedł odpowiedni moment wyskakiwałam na nią zza tego parawanu z głośnym "uuu". A potem uciekałam do mamy i czekałam na zemstę, gdy rodziców nie będzie w domu;).

Jak byłyśmy już sporo starsze, siostra była już na studiach, też coś wymyśliłam:). Obie mamy arachnofobię;) a w sklepach wtedy można było kupić takie słodycze - żelki uformowane 
i zamknięte w plastikowych formach, by nie straciły kształtu. Były np skorpiony. A ja wypatrzyłam idealnego pająka i oczywiście kupiłam. Pająka zaraz zjadłam a do pustej foremki pająkowej naładowałam modeliny i uformowałam kształt. Delikatnie potem tego pająka wyjęłam i upiekłam w piekarniku, żeby stwardniał.
Był niesamowity, aż się sama bałam, jak na niego patrzyłam;).
Następnie od taty z szuflady wzięłam dwustronną taśmę klejącą i przymocowałam do tego pająka od spodu. I sobie poczekałam.
Siostra miała w pokoju koło łóżka dużą lampę stojącą, z materiałowym żółtym abażurem, który wieczorem rzucał piękne światło. Jak poszła do łazienki, to ja szybko buch do pokoju i przykleiłam tego pająka pod spodem abażura, tak że z wierzchu widziało się przepięknego, idealnego i wielkiego pająka, który siedzi w abażurze;).
Sama poszłam z miną niewiniątka do rodziców do pokoju oglądać z nimi film. Po godzinie z pokoju siostry rozległ się taki wrzask, jakiego jeszcze nie słyszałam:)))
Rodzice przerażeni co się stało polecieli do siostry, ja też, tylko wolniej bo tak się śmiałam. Rodzice powiedzieli chyba wtedy, że mam głupoty w głowie, ale ja widziałam, że śmiać im się chciało okropnie:). Ten pająk mi potem zginął jakoś i nie mogłam go znaleźć.

Ze dwa lata później z kolei mama padła ofiarą pomysłu naszego z siostrą, wspólnego. Kurcze, dorosłe prawie baby...:)))
Kiedyś przy odkurzaniu pokazałam siostrze, jakie fajne dźwięki wydaje karbowana długa rura od odkurzacza, jak się ją wyjmie i np coś do niej powie grubym głosem. Chichrałyśmy się z tych dźwięków
i wpadłyśmy wieczorem na pomysł, że nabierzemy mamę;). Otóż wieczorem nasza mama krótko modliła się w kwadratowym pokoju - a przedtem razem z siostrą przeciągnęłyśmy rurę od odkurzacza od okna z pokoju siostry do okna kwadratowego (dobrze, że rura nie spadła, mieszkamy na 2 piętrze;)) - tak, że oba wyloty rury były w tych dwóch pokojach. Jest późny wieczór, mama się modli, okna otwarte, cicho w domu. Siostra (ja nie mogłam, bo bym ryknęła śmiechem) w swoim pokoju do swojego końca rury powiedziała grubym szeptem DIAAAAAABEEEEEEŁ...
Kilka sekund ciszy...szum w pokoju...otwierają się drzwi, wypada mama dziwnie blada...och dostało się nam;))))

Ale jak teraz o tym myślę, to okropnie się cieszę, że moja mama ma mocne serduszko:) a w ogóle to sama bym siebie sprała na kwaśne jabłko za coś takiego:).

Dużo tego się zbierze...

9

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Rewelacyjne macie te historie wink Ja jakoś w tym momencie nie jestem w stanie sobie nic przypomnieć konkretnego, pamiętam tylko, że moje 2 starsze o 8-10 lat kuzynki uwielbiały mnie straszyć jakimiś potworami w piwnicy, utopionym psem w stawie, którego łeb niby wystawał ponad wodę i inne takie przyjemności, w co ja, jako dzieciak wpatrzony w starsze kuzynki, wierzyłam... tongue

10 Ostatnio edytowany przez Sedlex (2012-10-03 16:25:41)

Odp: Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Gdy miałam 5 lat jakimś cudem podejrzałam w tv fragment horroru, w którym była scena, że ktoś spuścił wodę w ubikacji,
coś się zatkało i zamiast wody zaczęła z kanału wypływać krew.
Tak sobie to zapamiętałam i tak się bałam, że przez pół roku (albo i więcej) chodziłam do ubikacji z kimś, żeby był przy mnie:)) i stał niedaleko, ja byłam przerażona, że krew zacznie wypływać.

A (to już jest anegdotka dotycząca mojego kochliwego wówczas kobiecego serca;)) jak miałam 3-4 latka byliśmy z rodzicami na wakacjach w domu wczasowym. Był tam też znajomy rodziców
z żoną, do którego zapałałam gorącym i szczerym uczuciem.
Kiedyś zginęłam i rodzice mnie szukali, mama znalazła mnie w pokoju przyjaciół i zobaczył obrazek:
znajoma siedzi przy stole i się śmieje, znajomy na krześle a ja siedzę koło znajomego, trzymam go za rękę i mówię, jak ja go bardzo kocham:)))
On na to, że ma żonę:))
Ja - że to nic nie szkodzi, żeby się rozwiódł, będziemy mieli domek i dzieci:)))).

Już jako bardzo małe dziecko miałam spory zasób słów i wiedziałam, co mówię;))).

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Anedoty z dzieciństwa - moja niesamowita historia, czyli....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024