Przetestowałam chustę kółkową, chustę wiązaną, mei-tai i nosidełko ergonomiczne. Oto moje wrażenia:
Chusta kółkowa, do noszenia dziecka na boku - niewygodna dla mnie i dla dziecka. Córka się wściekała, wyrywała, a mnie po chwili noszenia bolał kręgosłup. Zaleta: dość łatwo się ją zakłada.
Chusta wiązana - koszmar. 5 metrów materiału, zanim toto zawiązałam, końcówki zdążyły się już ubrudzić błotem/trawą. Udusić się idzie, bo człowiek ma na sobie ciuchy, kilka wartw chusty i jeszcze cieplutkie ciałko dziecka. Kręgosłup był dość wyraźnie odciążony, ale nie aż tak, jak bym sobie życzyła (choć to raczej moja wina, chyba nie umiałam prawidłowo zawiązać chusty).
Mei-tai - wygodne dla dziecka, ja również czułam się komfortowo, ale, niestety, znów to koszmarne wiązanie długich pasów materiału. Chyba jestem jakaś upośledzona manualnie, bo jest mnóstwo kobiet, które nie mają z tym problemu, no ale ja wysiadam.
Nosidło ergonomiczne - całkiem przypadkowo zobaczyłam w necie stronkę dziewczyny, która szyje nosidła na zamówienie. Najpierw zakochałam się we wzorach i kolorach, potem poczytałam opinie i... zaryzykowałam. No i od tamtej chwili nie wyobrażam sobie życia bez nosidełka. Mała je uwielbia, mnie wreszcie nie boli kręgosłup (poważnie, ZUPEŁNIE nie czuję ciężaru dziecka!), zakłada je się i zdejmuje w kilka sekund, zapinane jest na klamry, więc nie trzeba niczego wiązać... Polecam z całego serca!