nuda po roku...co robić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nuda po roku...co robić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: nuda po roku...co robić?

Nie wiem co robić. jestem w związku od roku. Niby jest fajnie, ale nudno. Nie mamy za bardzo o czym rozmawiać. Problemem jest to że oboje nie mamy jakiś pasji. Mało rozmawiamy. tylko co np. co kto robił w ciągu dnia itp. nic się nie dzieje. Nigdzie nie wychodzimy, najwyżej na spacer bo oszczędzamy każdy grosz. Nie umiemy za bardzo gadać o pierdołach oboje. A on nie lubi gadania o tym kto co zrobił itp. Mamy podobne charaktery, podejście do życia, poglądy na różne tematy....ale się ze sobą nudzimy. kocham go ale nie zastanawiam się czy to wszystko ma sens. trudno nam znaleźć wspólne zainteresowania bo on jest bardzo energiczny, ciągle w ruchu a ja lubie np. poczytać, pograć w karty. On uwielbia sport a ja jestem w tym słaba. Ja bym z chęcią np. poleżała przytulona do niego przy muzyce i tyle ale on nie wytrzyma paru minut nawet bo zaraz się nudzi.Mamy całkiem różne temperamenty. Boje się, że z czasem zaczniemy żyć obok siebie a nie razem. Ale przecież nie zerwę z nim bo się nudzę .... to wspaniały facet... wiele mi dał. ale boję się co będzie dalej. Doradźcie co proszę...on planuje ślub, dzieci, niby cię zgadzam, ale mam wątpliwości. Wiem, że będzie mi z nim dobrze ale nudno. Nie ma w tym jakieś energii, pasji, magii. wszystko byłoby super gdyby nie ta nuda

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez AVO (2011-03-29 19:45:20)

Odp: nuda po roku...co robić?

Powiedz mi proszę za co Go kochasz w tej chwili? Wiem, że przeszłość ma ogromne znaczenie ale tylko pozornie. Lecz w przyszłości dla Ciebie i Twoich dzieci liczy się to, co jest tu i teraz. Musisz zebrać sprawy w swoje ręce i pomyśleć nad wspólnymi, innymi niż dotychczas, sposobami spędzania czasu wspólnie. Nie każdy wyjazd i wyjście kosztuje drogo. Pomyśl gdzie możecie wybrać się we dwoje, co lubicie robić razem aktywnego, a zarazem niezbyt męczącego dla Ciebie. Zróbcie coś razem, nawet zakalec dla śmiechu, Ty naucz go robić ciasto, a on niech Ciebie nauczy czegoś innego. Sprawdzisz przy okazji jak Wam idzie współpraca, czy jest cierpliwy. Szybko powinien pojawić się uśmiech na Waszych twarzach. Może wtedy pojawią się wspólne tematy? Nie wiem jak inni Tutaj ale ja nie wyobrażam sobie, że nie mam o czym rozmawiać ze swoją dziewczyną. Przecież Ona to powinien być zarazem największy przyjaciel.

ps. "poleżała przytulona do niego przy muzyce" - zgłaszam się na ochotnika. smile

3

Odp: nuda po roku...co robić?

to co piszesz jest bez sensu wywnioskowalam ze masz fajnego faceta z ktorym sie nudzisz piszesz tak bo cie nic jeszcze nie spotkalo w zyciu gorszego pomysl chcesz miec faceta ktorego kochasz i tak wiele ci dal i sie z nim nudzisz czy chcesz faceta ktory nie bedzie mial do ciebie szacunku i z ktorym nie bedziesz sie nudzic i jeszcze moze cie zdradzac pomysl diewczyno czy ty za duzo od niego nie wymagasz a co ty dajesz z siebie...

4

Odp: nuda po roku...co robić?

tygrysica mówisz jakby fajny facet to była igła w stogu siana - bzdura. Brak tematów do rozmów w związku to duży problem, niestety nie można tego zbagatelizować.

5

Odp: nuda po roku...co robić?

Wydaje mi się, że słowo "nuda" nie pasuje do tej sytuacji. Ja bym to nazwała po prostu niedopasowaniem. Aktywny, energiczny facet i dziewczyna "ciepłe kluski". Wspólne życie musiałoby w tym przypadku polegać na ciągłym szukaniu kompromisów.

6

Odp: nuda po roku...co robić?

brak tematow!! jezeli nic sie nie dzieje to o czym rozmawiac duzo ludzi tak ma ale sa powaziejsze sprawy niz brak tematu w zwiazku to dopiero bzdura moze jestem mloda ale zycie duzo mnie doswiadczylo niech dziewczyna sie zastanowi co z nia jest nie tak a  jezeli jest jakis problem oboje powinni sie tym zajac i sprobowac go rozwiazac wina nie j=lezy tylko po jednej ze stron ...

7

Odp: nuda po roku...co robić?
tygrysica napisał/a:

brak tematow!! jezeli nic sie nie dzieje to o czym rozmawiac duzo ludzi tak ma ale sa powaziejsze sprawy niz brak tematu w zwiazku to dopiero bzdura moze jestem mloda ale zycie duzo mnie doswiadczylo niech dziewczyna sie zastanowi co z nia jest nie tak a  jezeli jest jakis problem oboje powinni sie tym zajac i sprobowac go rozwiazac wina nie j=lezy tylko po jednej ze stron ...

Oczywiście, że są poważniejsze tematy, ale jeżeli taka nuda będzie trwała długi czas to w końcu ten związek sie skończy albo któreś z Was znajdzie sobie kogoś innego. Myślę, że w tej sytuacji jest to bardzo ważny problem, bo nikt nie chce dopuścić do takich sytuacji.
Samina86 spróbujcie znaleźć jakaś wspólną pasje. Raz na jakiś czas wyjdźcie razem do znajomych(domowe imprezy zawsze wychodzą trochę taniej niż lokal), zróbcie w domu seans filmowy z popcornem ( wymieńcie poglądy na temat takiego gatunku kina,a może sie okazać, że jeszcze wiele o sobie nie wiecie) smile a jeżeli bedziecie mieli troszkę wiecej pieniążków to wybierzcie sie może na lodowisko, tor kartingowy, squasha lub wspinacze - mówisz, że twoj chłopak lubi sport, wiec na pewno mu się spodoba, a dla ciebie nie bedzie za ciężkie. A jak nie to chodźcie na jakieś wystawy lub wernisaże smile można zobaczyć czasem coś fajnego, a przy okazji napić sie wina wink To przynajmniej bedzie jakimś powodem do dyskusji, czy wam sie podoba czy nie.

8

Odp: nuda po roku...co robić?

Mialam cos podobnego ... Co do bycia z osoba w zwiazku czy tego chcesz naprawde czy nie przekonasz sie gdy zaczna sie wieksze problemy ... wtedy okazuje sie na ile mozna liczyc na ta druga osobe. Co do nudy ..sproboj nawet jezeli nie lubisz ..robic to co on lubi ... ja tak robilam no i nawet polubilam no nawet bardzo polubilam te nielubiane czynnosci;D Po 2 wole nudzic sie z osoba ktora kocham niz miecco robic bez tej osoby ;D

9

Odp: nuda po roku...co robić?
tygrysica napisał/a:

brak tematow!! jezeli nic sie nie dzieje to o czym rozmawiac duzo ludzi tak ma ale sa powaziejsze sprawy niz brak tematu w zwiazku to dopiero bzdura moze jestem mloda ale zycie duzo mnie doswiadczylo niech dziewczyna sie zastanowi co z nia jest nie tak a  jezeli jest jakis problem oboje powinni sie tym zajac i sprobowac go rozwiazac wina nie j=lezy tylko po jednej ze stron ...

Bagatelizowanie cudzych problemów naprawdę nie jest miłe. Szczególnie, że pierwszy lepszy bezdomny jest bardziej doświadczony przez życie niż Ty.

A ja zgodzę się z Aarcią- może to rzeczywiście jest niedopasowanie? Szczególnie, że autorka pisze, że mało rozmawiają... czy to nie jest naprawdę spory problem? Straszne by było obudzić się za parę lat, być może po ślubie, być może z dziećmi, i jedynym tematem do rozmowy- co dzisiaj kupić...

10

Odp: nuda po roku...co robić?

jednak można na was liczyć smile dziękuje

Busiu: Właśnie tego się boję- co będzie za parę lat czy będą jakieś wspólne tematy oprócz dzieci itp.

AVO: za co Go kocham? Za mnóstwo rzeczy smile kocham jego uśmiech, żarty, poważne podejście do poważnych spraw, troskę i czułość, za to że często mówi to co właśnie sama chciałam powiedzieć, za to że mogę być zawsze sobą i nie przeszkadza mi gdy on jest sobą smile za jego szczerość nawet wtedy, gdy wie że to co powie może mi się nie spodobać, za to ze mnie słucha a nie udaje że to robi, za poczucie bezpieczeństwa, które mi daje,  za wiele drobnych spraw, których nawet teraz nie pamiętam, ale pewnie mi się przypomną w ciągu dnia big_smile Co do dzieci...wiem że będzie wspaniałym ojcem. Gdybym miała wątpliwości to bym z nim nie była. O to się nie martwię. A na ochotnika? przykro mi ale miejsce zajęte hihi smile widać nie można mieć wszystkiego

Tygrysica: wiem, że może są ważniejsze problemy, ale my staramy się rozwiązywać każdy z nich. Razem. Teraz też. I wiem że wina leży zawsze po obu stronach. Dla mnie to ze jest fajnym facetem to za mało. Jest ich wielu. Paru z nich to moi przyjaciele, ale w miłości szukam czegoś więcej. A z facetem który by mnie zdradzał nie szanował itp. po prostu bym nie była, nawet jeśli bym go kochała. Wolę przecierpieć niż być w toksycznym związku.

Paulisia: wiem że mogę na niego liczyć w trudnych chwilach i myślę że on wie że może na mnie liczyć. Wiem że rok to krótko, ale wiele się w tym czasie wydarzyło. i wiem, że chce z nim być. Tylko nie chcę żeby coś ważnego nam uciekło, chcę być z nim a nie obok niego. A robić to czego nie lubię? Nie lubię piłki nożnej ale wczoraj obejrzałam i nawet było ok smile bo Polska grała hi hi. A potem był dzięki temu temat do rozmowy. Więc może coś w tym jest smile

Czy niedopasowanie? Nie wiem.Czasem wydaje mi się, że właśnie za bardzo jesteśmy do siebie podobni...  rozumiemy się wręcz bez słów. Co ma oczywiście swój urok. Wspólne rozwiązywanie problemów? Zawsze jak na razie smile On wie co mnie martwi. Gadaliśmy trochę o tym wczoraj. Okazało się, że on czuł tak samo, ale nie wiedział jak o tym ze mną pomówić i czy powinien. Będziemy walczyć z nudą smile nawet mamy parę pomysłów np. basen, odwiedziny u dawno nie widzianych znajomych smile oszczędzanie oszczędzaniem ale żyć trzeba. Teraz jest wszystko w zawieszeniu bo musiał jechać do Holandii na 6 tyg. Miał jechać za 2 tyg ale cóż sad A jak wróci być może pojadę z nim, a tam nie ma czasu na nudę. Hm... przypomniało mi się jak było super jak tam byłam z nim.  Praca, ludzie mnie często dołowali. Padałam na pysk czasami ze zmęczenia. Ale wieczory były bezcenne.  Rekompensowały mi wszystko.

Już tęsknie sad mogłoby się nic nie dziać byle był tu ze mną teraz sad no ale cóż tak bywa

Sorry, że znowu taki długi post. Ja chyba nie potrafię inaczej smile sorki za błędy

11

Odp: nuda po roku...co robić?

Jak już po roku jest nuda, to nie należy oczekiwać, że z czasem będzie lepiej. Ja myślę, że się źle dobraliście. Ja też jestem energiczna i uprawiam dużo sportu, więc nudziłabym się "kanapowcem"

12

Odp: nuda po roku...co robić?

Ja obecnie jestem w takiej samej sytuacji...Po 1,5 roku nuda..brak tych samych zainteresowan..zycie obok siebie..

13

Odp: nuda po roku...co robić?

U mnie też "nuda", ale mnie z tym dobrze. smile Dla mnie ta "nuda", to stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa, dorosłość. Najbardziej niepokojący wg mnie jest brak tematów do rozmów. Mój uwielbia jeździć na rowerze, ja nie. No i...? No i jeździ sam. Ja lubię inne formy odpoczynku, On inne. W związku moim zdaniem nie da się WSZYSTKIEGO robić razem, bo może od tego co najwyżej zemdlić. Zwłaszcza jak się pracuje, mieszka razem, itd. Nie oszukujmy się, po X latach szaleńcze zauroczenie mija. Zastępuje je przyjaźń, bliskość, poczucie bezpieczeństwa.
To jest mój punkt widzenia. wink

14

Odp: nuda po roku...co robić?

Dla mnie nuda i stabilizacja, codzienna rutyna to absolutnie nie to samo. Nudzić się można z kimś, z kim nie ma się absolutnie nic wspólnego.
Natomiast jeśli wiążą nas jakieś uczucia, to znaczy, że chyba coś wspólnego mamy, tak? No bo jak inaczej pokochać kogoś, kto we wszystkim jest obcy?
Nawet jak wiele zainteresowań się różni, to można znaleźć kompromis. Miłość, związek... w dużej mierze opierają się na kompromisach... smile

15

Odp: nuda po roku...co robić?

Drodzy Czytelnicy!
Jestem z  facetem spory czas,ale zauwazylam,ze mamy brak wspolnych tematow, nudzimy sie nie wychodzimy nigdzie praktycznie mimo,ze spotykamy sie rzadko fajnie byloby gdzies wyjsc czasem, moj facet nie ma zadnych znajomych, pracuje chodzi na silownie bo uwielbia cwiczyc i spotyka sie ze mna na weekendach. Zaczyna mi sie nudzic w tym zwiazku, wielokrotnie probowalam cos z tym zrobic, byly rozmowy i po rozmowie faktycznie zmianilo sie cos wyszlismy np.do kina,ale pozniej znow za jakis czas ten problem powracal... nie wiem co robic bo jestesmy mlodzi i mysle,ze jeszcze sie w domu nasiedzimy jesli bedziemy miec dzieci itp. OSTATNIo zauwazylam jakby mu przestalo zalezec, zwraca na mnie uwage mniejsza itp. Moze przez to,ze nie uprawiamy sexu? wciaz sie zastanawiam,wiem moze to egoistyczne podejscie bo jestesmy sporo czasu,ale nie chce robic cos wbrew sobie, chce byc przekonana a ostatnio sie waham co do niego, czy jest odpowiedni abym mogla zostac jego zona... zauwayzlam,ze jest typem dusigrosika, ze chce siedziec w domu tylko, czesto jezdzi gdzies sam a pozniej najlepiej wpadlby do mnie i lezal... a ja z kolei sie nudze  bo siedze w domu i chcialabym czasem wyjsc na krotki spacer chociaz, oczywiscie jesli chodzi o Kwestie Finansowe zawsze place za siebie i to nie chodzi o to.. chodzi o sam fakt gdzies wyjscia czasem sie rozerwania. problem polega tez na tym,ze nie mamy gdzie bo nie ma znajomych tzn.mial,ale nie spotykal sie z nimi i te relacje niestety sie pogorszyly. Kurcze nie wiem co mam robic, czuje,ze to mi tylko zalezy , ost.probowalam rozmawiac z nim,ale on udaje,ze tematu nie ma.. Widujemy sie tylko w weekendy moze przez to,ze jest to zwiazane z tym,ze ja mam duzo zajec na uczelni, a on pracuje na rozne zmiany i czesto sie nie zgrywamy,ale czy od razu mamy przestac pisac, przez telefon wgl.nie rozmawiamy chociaz mamy darmowki... czuje,ze jestem tylko jego dodatkiem do zycia, a ja nie chce zyc obok niego tylko z nim. Mysle o tym powaznie bo ten zwiazek traktujemy powaznie, sam pisal mi ost.o slubie i wgl.ale zauwazam pewna sprzecznosc bo jesli nie chcemy rozmawiac, nie chcemy sie spotykac a raczej znalezc jakiejs mozliwosci aby sie widywac czesciej czy chociazby dzwonic pisac....to nie wiem czy to dobry znak.. BRAK WSPOLNYCH TEMATOW jest wielkim problemem, gdy piszemy ,ale ost.rzadko to ciagle powielamy te same tematy, typu co u ciebie, co robilas/es itp. chociaz ja chce to zmienic nieraz mu napisze cos takiego fajnego to on odpisuje jak odpisuje.. NIE WIEM CO ROBIC, POMOZCIE,DORADZCIE DZIEKUJE BARDZO

16

Odp: nuda po roku...co robić?

Czy to nie jest tak zwany brak chemii? Przerabiałam to i nie zwalczyłam problemu. Bardzo mnie męczyło że druga strona nie interesowała się mną. Ja nim tak, on mną nie.

Wyrażnie czujecie, że coś jest nie w porządku, że czegos brakuje. Rozmowa i zainteresowanie sobą to chyba podstawa, prawda? Próbowałyście rozmawiać, proponować, urozmaicać? Jak tak, i brak odzewu, co więcej możecie zrobić?

17

Odp: nuda po roku...co robić?
noname12_34 napisał/a:

Czy to nie jest tak zwany brak chemii? Przerabiałam to i nie zwalczyłam problemu. Bardzo mnie męczyło że druga strona nie interesowała się mną. Ja nim tak, on mną nie.

Wyrażnie czujecie, że coś jest nie w porządku, że czegos brakuje. Rozmowa i zainteresowanie sobą to chyba podstawa, prawda? Próbowałyście rozmawiać, proponować, urozmaicać? Jak tak, i brak odzewu, co więcej możecie zrobić?

Chemia jest bardzo duza, jestesmy dobre kilka lat razem a mimo to nie znika ( chociaz zauwazylam ostatni czas,ze troche sie to zmienia...) Ja to widze, ja probowalam rozmawiac, to zawsze ja 'inicjowalam' rozmowe bo uwazam,ze rozmowa jest NAJWAZNIEJSZA. Ze warto rozmawiac co nam odpowiada co nam nie odpowiada czego oczekujemy, poza tym szczerosc cenie sobie najbardziej, on srednio ostatnio chce rozmawiac, uwaza ze tematu nie ma i zmienia go albo nie odpisuje. Nie wiem co mam robic,moze przesadzam bo dopiero przez ost.czas zauwazylam,ze nie dostrzega mnie az tak jak wczesniej.. ale brak wspolnych tematow to juz spory czas jest u nas problemem. Nie wychodzimy nigdzie, on jest typem dusigroszka wiec tym bardziej jest problemowo ;S

18

Odp: nuda po roku...co robić?

Teraz to jestem trochę zmieszana: chemia jest ale równocześnie brak tematów. Trudno mi zrozumieć, dla mnie idzie to w parze. Jak ci się ktoś podoba to chcesz z nim być jak najwięcej, a przynajmniej wykorzystać ten czas wspólny jak najlepiej.

Kochana, dla mnie też rozmowa jest bardzo ważna. Teraz brak rozmowy, jest nudno, a wyobraż sobie co będzie w takim samym stanie rzeczy np. za rok? Pomyśl chwilkę i czy ta wizja jest pociągająca?

19

Odp: nuda po roku...co robić?

Moze powinnam nad soba popracowac? nie uprawiamy sexu moze to jest przyczyna? jestem dziwica i ostatnio prawie bylam przekonana,ze chce tego,ale jednak zlapaly mnie watpliwosci,ze nie jestem pewna czy jest on odpowiednim kandydatem- zero wspolnych tematow, brak znajomych, skapiec. Czy jestem egoistyczna myslac w ten sposob? faceci ponoc podchodza inaczej do sexu i jest on dla nich wazny, kocham go,ale nie chce tez miec poczucia winy, zle sie z sama soba czuc i pozniej obwiniac go o to,ze sie zgodzilam chociaz to nie bylaby jego wina, co myslicie?

20

Odp: nuda po roku...co robić?
noname12_34 napisał/a:

Teraz to jestem trochę zmieszana: chemia jest ale równocześnie brak tematów. Trudno mi zrozumieć, dla mnie idzie to w parze. Jak ci się ktoś podoba to chcesz z nim być jak najwięcej, a przynajmniej wykorzystać ten czas wspólny jak najlepiej.

Kochana, dla mnie też rozmowa jest bardzo ważna. Teraz brak rozmowy, jest nudno, a wyobraż sobie co będzie w takim samym stanie rzeczy np. za rok? Pomyśl chwilkę i czy ta wizja jest pociągająca?

Czasami mam wrazenie( moze jest ono mylne),ale moze on kocha moje cialo nie mnie sama? wiem jedno,ze wczesniej kochal mnie i jestem pewna jako caloksztalt teraz sie nam psuje i takie glupie mysli mam... odnosnie spedzania czasu wspolnego, niestety widujemy sie tylko w weekendy i to wieczorami..ja chce to zmienic bo jak sa checi to zawsze mozna i ten raz sie w tyg.zobaczyc nawet na godzinke gdzies na miescie,ale on niby popiera to i mowi,ze mam racje,ale gorzej juz z dzialaniem, wychodzi tak jakby tematu nie bylo.. czasem to mysle,ze moze skapstwo jego - to jest przyczyna tego,ze jakies spotkanie bedzie sie wiazalo z kosztami? co robic ? co myslisz? wiem,ze tez zwiazek jesli tak dalej bedzie nie ma przyszlosci jednak kocham go bardzo i chce walczyc jeszcze zeby miec swiadomosc,ze zrobilam wszystko co w mojej mocy. Jaka powinnam ja byc? moze problem tkwi we mnie?

21

Odp: nuda po roku...co robić?

Od początku taki był, że lubił spędzać czas w domu, przy filmie czy muzyce, czy whatever? Jak tak, to poznałaś go takigo i on taki jest. Ciężko jest kogoś zmieniać i on sam musiałby tego chcieć. Musiałby mieć świadomość, że tobie nie odpowiada ciągłe siedzenie w domu i chciałabyś wyjść "do ludzi". Jeśli by to zrozumiał, to ok. Ale nie zmienisz go, sam musi chcieć...

To może być jego skąpstwo, ale spacer po mieście i kawa po 5-7 zł, gdzie na przykład każdy płaci za siebie to tak wiele? Albo chociaż jakieś kino, gdzie na tygodniu bilety są tańsze? Czasem są dni w muzeum czy gdziekolwiek- za darmo. Rozejrzyj się, spróbuj coś takiego zaproponować. W każdym razie będziesz czuła czy jemu takie wyjście sprawia przyjemność czy nie.
A co z normalnymi spotkaniami ze znajomymi? Można po prostu pojechać do kogoś w gości- i też może być fajny wieczór. Kupujecie butelkę wina i coś do tego i może też być fajnie.

Wiesz, jest wiele opcji spędzenia czasu po niskich kosztach. Zaproponuj smile

Nie myśl, że jak zaczniesz z nim uprawiać seks to on się zmieni... To takie samo myślenie, jak: po ślubie on się zmieni. Jakby to była magiczna granica.

22

Odp: nuda po roku...co robić?
noname12_34 napisał/a:

Od początku taki był, że lubił spędzać czas w domu, przy filmie czy muzyce, czy whatever? Jak tak, to poznałaś go takigo i on taki jest. Ciężko jest kogoś zmieniać i on sam musiałby tego chcieć. Musiałby mieć świadomość, że tobie nie odpowiada ciągłe siedzenie w domu i chciałabyś wyjść "do ludzi". Jeśli by to zrozumiał, to ok. Ale nie zmienisz go, sam musi chcieć...

To może być jego skąpstwo, ale spacer po mieście i kawa po 5-7 zł, gdzie na przykład każdy płaci za siebie to tak wiele? Albo chociaż jakieś kino, gdzie na tygodniu bilety są tańsze? Czasem są dni w muzeum czy gdziekolwiek- za darmo. Rozejrzyj się, spróbuj coś takiego zaproponować. W każdym razie będziesz czuła czy jemu takie wyjście sprawia przyjemność czy nie.
A co z normalnymi spotkaniami ze znajomymi? Można po prostu pojechać do kogoś w gości- i też może być fajny wieczór. Kupujecie butelkę wina i coś do tego i może też być fajnie.

Wiesz, jest wiele opcji spędzenia czasu po niskich kosztach. Zaproponuj smile

Nie myśl, że jak zaczniesz z nim uprawiać seks to on się zmieni... To takie samo myślenie, jak: po ślubie on się zmieni. Jakby to była magiczna granica.

Od poczatku taki byl,ze wolal spedzac  czas w domu,chociaz jak nie byl ze mna z tego co wiem bardzo duzo imprezowal itp. ja mu nie bronie imprez z kolegami wrecz bylabym zadowolona gdyby czasem poszedl sie rozerwac,ale sam chce robic z siebie tzw.pantoflarza. On dobrze wie,ze mi nie odpowiada ciagle siedzenie w domu bo ja jestem taka osoba,ze rozmawiam jesli mi cos nie odpowiada i rozmawialam z nim ,ale chwile bylo spoko wychodzilismy z mojej inicjatywy potem znow to samo.. i to nie ma znaczenia czy to lato czy zima bo wiadomo,ze jak jest zimno to sie wiecej jednak siedzi w domu,ale latem tez siedzielismy... na prawde jest to uciazliwe czasem bo kurcze jestesmy mlodzi i powinnismy czasem isc gdzies sie rozerwac a nie siedziec w domu, nic zlego w siedzeniu nie ma z jednej strony bo jak mowisz mozna kupic wino i stworzyc odpowiedni nastroj, obejrzec film czy sie poprzytulac,ale moim zdaniem czasem tzreba wyjsc... a tu tych wyjsc kompletnie nie ma, jesli cos zaproponuje ma bardzo dziwne reakcje i minie jakby na prawde nie chcial isc i zastanawiam sie ostatnio czemu tak do tego podchodzi i czy to kwestia kasy...sprobuje zawalczyc o ten zwiazek raz jeszcze bo mi cholernie zalezy  i zobaczyc czy to sie zmieni.. bo uwazam,ze jesli bedziemy tak siedziec w domu to predzej czy pozniej wkradnie sie monotonia..nie wychodzimy do znajomych, nic zeeero. ja jedynie czasem wyjde z dziewczynami ( ostatnio) bo juz nie wytrzymuje i potrzebuje sie rozerwac zwlaszcza,ze on jezdzi na mecze, do rodziny tu tam i nie ma go tak w domu.. a ja siedze i jak przyjedzie do mnie to dalej siedze..zglupiec mozna! Juz mam takie schizy ,ze myslalam,ze to kwestia sexu,ale jednak nie..ufff zaczynam siebie sama obwiniac za to wszystko nie wiem czemu.. wiem teraz,ze on od siebie musi tez cos dac i razem musimy to zmienic bo inaczej nic z tego nie wyjdzie ;S

23

Odp: nuda po roku...co robić?

Juz tlumacze czemu wszystko teraz wiaze z tym,ze jest skapy i to moze byc przyczyna tego jego zachowania. Otoz przez ostatni czas dal mi wiele argumentow abym myslala tak a nie inaczej niestety. Wczesniej myslalam,ze to kwestia oszczednosci dzis juz wiem,ze jest dusigrosikiem. I uwierz,ze kawa wypita za 5 zlotych nieraz to dla niego majatek i bedzie wypominal to,ze kupil ja za tyle w knajpie ,gdzie w biedronce jakas mrozona bylaby na przyklad tansza... Ja zawsze za siebie place i nie robie z tego problemu bo tutaj moim zdaniem nie chodzi o kase jak dla mnie ,ale o mily spedzony czas itp. wink

24

Odp: nuda po roku...co robić?

Znajdźcie sobie darmowe rozrywki. Jest mnóstwo miejsc, które można odwiedzić za darmo albo za grosze.

25

Odp: nuda po roku...co robić?

Powiem ci coś: jestem podobną dziewczyną do ciebie, jeśli chodzi o podejście do spędzania czasu i mój ex (tak, już ex) był dosłownie taki jak twoj chłopak. Niestety właśnie ta kwestia była chyba dla nas nierozwiązywalna: nie mogliśmy się zgrać pod względem spędzania wolnego czasu. Ja tym bardziej nie wychodziłam sama, bo nie mieszkałam w centrum miasta, bałam się autem wyjechac sama do centrum (byłam świeżym kierowcą), nie miałam żadnych przyjaciół w nowym miejscu... Bardzo mnie męczyło siedzenie w domu. Uważałam tak samo, że jesteśmy młodzi i powinniśmy się bawić!
Jak z nim zerwałam, i poszłam na dyskotekę (o co przez kilka miesięcy nie mogłam się jego doprosić) to poczułam, że odżyłam. Uwielbiam tańczyć, wypić drinka (nie tyle, żeby nie móc wrócić do domu). Wyjść nad morze na spacer- najnormalniejsze w życiu rzeczy a sprawiały mi tyle przyjemności, że tylko ja wiem. Wtedy ja zarabiałam, a on dwa razy tyle co ja (w porywach do 3 razy). Mimo to przez okres 4 miesięcy byliśmy raz w innym mieście na wycieczce (ja go wyciągnełam), dwa razy na drinku w pubie (ja go wyciągnęłam), raz na obiedzie w restauracji (ja go wyciągnęłam), raz na kręglach (on). I to by było na tyle. W okresie randkowania gdzieś mnie zabierał nad morze- byliśmy chyba 2 razy. Zaznaczę że mieszkaliśmy razem, a więc sposobności było bardzo wiele.

Zerwałam i wychodząć gdzie mi się podoba czuję się dobrze. Jesteś za młoda by być uwiązaną w domu. Moja mama ciągle mi powtarza, że powinnam korzystać z życia póki nie mam dzieci. I staram się wychodzić. Nawt podróżuję na własną rękę i sprawia mi to radość. A o to w życiu chodzi.

26

Odp: nuda po roku...co robić?
noname12_34 napisał/a:

Powiem ci coś: jestem podobną dziewczyną do ciebie, jeśli chodzi o podejście do spędzania czasu i mój ex (tak, już ex) był dosłownie taki jak twoj chłopak. Niestety właśnie ta kwestia była chyba dla nas nierozwiązywalna: nie mogliśmy się zgrać pod względem spędzania wolnego czasu. Ja tym bardziej nie wychodziłam sama, bo nie mieszkałam w centrum miasta, bałam się autem wyjechac sama do centrum (byłam świeżym kierowcą), nie miałam żadnych przyjaciół w nowym miejscu... Bardzo mnie męczyło siedzenie w domu. Uważałam tak samo, że jesteśmy młodzi i powinniśmy się bawić!
Jak z nim zerwałam, i poszłam na dyskotekę (o co przez kilka miesięcy nie mogłam się jego doprosić) to poczułam, że odżyłam. Uwielbiam tańczyć, wypić drinka (nie tyle, żeby nie móc wrócić do domu). Wyjść nad morze na spacer- najnormalniejsze w życiu rzeczy a sprawiały mi tyle przyjemności, że tylko ja wiem. Wtedy ja zarabiałam, a on dwa razy tyle co ja (w porywach do 3 razy). Mimo to przez okres 4 miesięcy byliśmy raz w innym mieście na wycieczce (ja go wyciągnełam), dwa razy na drinku w pubie (ja go wyciągnęłam), raz na obiedzie w restauracji (ja go wyciągnęłam), raz na kręglach (on). I to by było na tyle. W okresie randkowania gdzieś mnie zabierał nad morze- byliśmy chyba 2 razy. Zaznaczę że mieszkaliśmy razem, a więc sposobności było bardzo wiele.

Zerwałam i wychodząć gdzie mi się podoba czuję się dobrze. Jesteś za młoda by być uwiązaną w domu. Moja mama ciągle mi powtarza, że powinnam korzystać z życia póki nie mam dzieci. I staram się wychodzić. Nawt podróżuję na własną rękę i sprawia mi to radość. A o to w życiu chodzi.

Tez czuje sie jak w klatce, wczoraj wyszlam na impreze, on nie mial pretensji o dziwo,ale co jesli ja chce z Nim imprezowac? jak sie czujesz teraz po rozstaniu? ja dzisiaj uswiadomilam sobie,ze raczej trzeba to jak najszybciej zakonczyc, trzeci raz w tym miesiacu przez niego plakalam, powiedzialam sobie dosc! koniec z tym...ale eh jednak latwo sie mowi...wyobraz sobie,ze dzisiaj napisal mi czy wpadne do galerii bo on tam na silownie chodzi ja wracalam z domu dziecka i w sumie po ciezkim tygodniu 60h na uczelni bylam strasznie zmeczona,ale napisalam a co tam bedziemy robic( specjalnie to zrobilam dlatego,ze chcialam zobaczyc czy wykaze sie jakas inicjatywa) a on napisal: zjemy pizze, pozniej szarlotke z lodami, pozniej czekolade,pojdziemy na szejka, jak bd nam malo to pojedziemy do najlepszej cukierni zjesc torta i moze lody.  MOJA REAKCJA- tak na pewno, uprzedzona strasnzie,ale w sumie krzta nadziei we mnie gdzies tam byla, odpisalam pomimo potwornego zmeczenia,ze fajny pomysl,ze mu dam znac jeszcze-> potem stuknelam sie w glowe myslac moglam napisac ok super i ciekawe jakby sie wykrecil,ale kompletnie dzis nie mysle i nie chcialam sie wnerwiac. On odpisal,ze spoko, i tak bedzie z bratem wiec jak cos to wieczorem sie ugadamy. A ja mysle- super juz za mnie zadecydowal, wieczorem sie ugadamy, gdzie? U MNIE. Bo ta Galeria do 20... po drugie nie wzial pod uwage tego,ze im pozniejsze spotkanie to tym bardziej spiaca bede i tak na prawde zaproponowal mi cos co jest nierealne bo i  tak brala musial odwiezc do domu to po co ja mialam do tej Galerii pojsc? znam go niestety na wylot i to byly slowa ' goloslowne' specjalnie tak napisane zeby nie bylo,ze nic nie proponuje,ze niech bedzie,ze sie staram itp. Ja tak to odebralam, czemu nie inaczej czemu w ten sposob to interpretuje? moze dlatego,ze zawsze mi pisze cos takiego,co tak na prawde nie dojdzie do skutku.. Pytalam go co robimy w sylwka, jak widzialam,ze ma zlewke i gdzies powiedzial,ze u siebie zrobi impreze i co? potem sie wyparl tego...najlepiej by spedzil przed telewizorem..nie robi nic w tym kierunku, w sylwestra chociaz moglibysmy cos robic,ale nie bo zero inicjatywy to ja ja musze przejmowac...;/ Sytuacja kolejna: umowimy sie dzisiaj,ale jak mam wyjsc albo cos jeszcze zrobic i zeby mi w tym pomogl to odpowiada nie chce mi sie i to jest przyczyna ,ze nie spotkamy sie, zadaje pytanie jezeli mam cos robic to zbywa mnie, a jesli odpisze,ze to juz ogarnelam wtedy pisze no to jak spotykamy sie...gdzie mi sie juz odechciewa, czuje,ze robi sie za pewny siebie i jest egoista.
Kiedys czekalam na busa dlugo bardzo, napisal mi to idz na kolacje, mysle jaka kolacje i z kim- wiec mu to pisze a on,ze przeleje mi kase na konto, ktorego nie posiadam chwilowo,wiec mysle o co kaman i pisze,ze przeciez karty nie mam poza tym mam kase a on no tak to trzeba bedzie CI zrobic karte i smieje a DOBRZE WIE,ZE NIE POSIADAM KARTY,ALE ZA KOLACJE CHCE ZAPLACIC, tylko wtedy kiedy tak na prawde tego nie moze zrobic bo przyjdzie co do czego to JUZ TEMATU nie ma. Ost.wyciagnelam go z trudem do kolezanki, pomyslalam skoro zaprasza, serwuje domowe wypieki to pasuje isc z czyms do niej i tak tez zrobilam, poprosilam mojego faceta by kupil cos po drodze i pozniej zapomnialam mu kasy zwrocic, wiec napisalam na nastepny dzien,ze mu oddam a on.. co ?przeciez to ta twoja kolezanka ma mi oddac a nie Ty. MNIE WCIELO, nie dosc,ze nas zapraszala,niedosc,ze zrobila wypieki to bedzie sie skladac na to CO MY W GOSCINE CHCIELISMY WZIAC? powiedzialam mu,ze wypadalo cos wziac ij sie skladac nie bedzie ona na nic, ze ja za calosc zaplace. MASAKRA, napiwkow bron boze nie zostawi... nie wiem co mam robic juz totalnie mnie trafia, czuje,ze coraz blizej do rozstania...

27

Odp: nuda po roku...co robić?

pewnie ktos zada mi pytanie to po co narzekasz na niego i z nim jestes? odpowiedz jest prosta bo go kocham i ciagle zastanawiam sie co z tym zrobic czy sie jeszcze da? dzisiaj zdenerwowal mi i jak zwykle napisal wiedzac i znajac mnie,ze sie juz nie zobaczymy,ze mial wpasc z winem i fajnie wieczor zorganizowal... powiedzcie mi cemu on zawsze po fakcie tak pisze? a gdy normalnie sie dogadujemy to juz nic sam od siebie nie da? ja stracilam ochote na przygotowywanie mu jakichs potraw, ciasteczek jak bywalo to do tej pory ze wzgledu na jego skapstwo sama sie taka robie ,ale TYLKO WOBEC NIEGO. Ja jestem osoba taka,ze uwielbiam z kims jesc sama to nie lubie, dzielic sie wszystkim i tak dalej,ale widze,ze moje zachowanie wobec niego sie zmienia... PROSZE DORADZCIE JAKOS, Z DRUGIEJ STRONY INACZEJ TO WYGLADA.

28

Odp: nuda po roku...co robić?
nataluska199211 napisał/a:

pewnie ktos zada mi pytanie to po co narzekasz na niego i z nim jestes? odpowiedz jest prosta bo go kocham

To nie miłość, to usprawiedliwienie braku chęci zmian/strachu przed nimi wink
Albo siebie nie kochasz, więc zasługujesz na to co masz smile
Tak sie zastanow najpierw nad sobą, bo drugiej osoby nie zmieniamy niczym innym jak swoimi zmianami lub manipulacją. Pierwsze daje bogate rezultaty, drugie... daje przedluzenie agonii smile

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nuda po roku...co robić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024