niektórzy z Was zapewne pamietaja moj porzedni watek.Musze w jakimś stopniu do niego nawiązac,gdyc popelnilam delikatnie piszac błąd.Kilka lat temu bylam związna z pewnym człowiekiem,gdy spotkałam moja "wielka miłóść z przed lat" zakończylam go i zaczął sie 3-letni romas.Gdy postanowilam zakończyć znajomośc(romans),niemalze natychmiast odnowilam kontakt z moim byłym facetem.Pewnie zapytacie dla czego...Sądzilamże tylko w ten sposob jestem w stanie przetrwać i zapomniec.Pomyślalam ze jak będę w ramionach innego to ukoję swój ból i szybko zapone.Moje posunięcie okazalo się totalną porazka,nie moglam zrobic nic gorszego.Nie dośc ze zranilam faceta to jeszcze i siebie.Już wkrotce przekonalam się że nie mam szans na kolejny związek i żadnego faceta w moim życiu nie zniose.Nienawidze jego dotyku...ostatnio jak wziął mnie za reke to,mialam ochote mu wydrapac oczy.w takich momentach budzi sie we mnie gniew...robię wszystko żeby sie z nim nie spotykać.Jednak on nie daje za wygrana.Robi mi niezapowiedziane wizyty.Wydzwania codziennie po kilka razy.Czasami odbieram,czasami nie.Tłumacze że nic z tego nie będzie bo jednak nic do niego nie czuje,ale on swoje,że ja nie wiem co gadam"dziad swoje a baba swoje".Sklamalam nawet że kogoś poznalam...a on na to to "przedstaw mi go".Jego naciski doprowadzaja mnie do szału!Chwilami zastanawiam się czy jestem normalna.Nie chce w swoim życiu zadnego faceta gdy moje serce nalezy tylko do tego jednego.Nie potrafie sie go pozbyć...jednego z mojego serca a drugiego z mojego zycia...
co robić?
Moze nie wyrzucaj go ze swojego zycia tak odrazu. Moze pozniej bedziesz tego zalowac powiedz zeby dal Ci troche czasu zeby tak nie naciskal.
LOCZEk ja caly czas mu powtarzam żeby nie dzwonil tak czesto,żeby pozwolil mi przynajmniej na jakis czas odpocząć odpocząć od siebie.Wtedy on dzwoni częściej żebym przypadkiem o nim nie zapomniala.On mowi a ja przytakuję albo pomrukuję myślami będąc zupełnie gdzie indziej...nie obchodzi mnie zupelnie o czym on mowi...W piątek po kolejnym telefonie po raz kolejny powiedziałam żeby zanlazl sobie inna kobiete ,a on że "nie mam mowy bo on chce byc tylko ze mną" a czy kuźwa moje zdanie sie tu nie liczy.Powiedział że nie zalezy mu na życiu...że nie potrafi tak poprostu odejść...Zapytal nawet czy nie jestem chora czy coś.O ludzie!
kasandra wiem co czujesz po części bo ja kiedyś też byłam związana z facetem który tak długo walczył o mnie że się poddałam, nawet byłam w nim trochę zakochana ale potem gdy zakochanie minęło a miłośc nie przyszła to miałam go dosc, czułam zupełnie to samo co ty, kiedy mnie dotykał to myślałam że oszaleje, nie miałam ochoty się z nim całowac, trzymac go za rękę, i najgorsze w tym wszystkim było to że im bardziej go olewałam to on tym bardziej się starał! Co dla mnie było żałosne, nie był prawdziwym facetem tylko takim lejbą co bezemnie sobie nie poradzi... Mówiłam mu, człowieku, zrób coś ze sobą bo jesteś nudny do potęgi a on tylko beczał że jak go zostawię to on się zabije. Dopiero mój obecny fracet wyciągnął mnie z jego rąk, tamten wreszcie zrozumiał że to naprawdę koniec. Ale w twoim przypadku jest tak że chcesz byc sama... hm zakoncz to raz na zawsze, powiedz że to definitywnie koniec. A z loczkiem się nie zgodzę ponieważ kiedy jeden człowiek aż tak bardzo ma drugiego dosc że chciałby uciec na koniec świata to tego już nie da się uratowac, w tobie moja droga Kasandro już nie ma do niego miłości i nie będzie.
Ale Ty masz naprawde dosc tego faceta czy nie mozesz zapomniec o poprzednim i dlatego nie chcesz byc z tym. Bo ja Ci napisze o sobie. Bylam kiedys z chlopakiem to byla moja pierwsza milosc. Ale zerwal ze mna bo twierdzil ze nie wiem czego chce. A tak naprawde zaczelo mu przeszkadzac to ze go ograniczam bo co sie okazalo mial panienek w brud a ja bylam jedna z nich. Ale po rozstaniu nadal go kochalam i nie wierzylam w to. To trwalo rok czasu jak sie tak meczylam. Nie chcialam byc z nikim. Po roku czasu postanowilam sie spotkac z facetem ale tylko po to aby nie siedziec sama w domu i na pierwszym spotkaniu powiedzialam ze nie chce z nikim byc. Jednak po pewnym czasie tak sie nim zauroczylam ze naprawde przejrzalam na oczy i nie wiedzialam dlaczego meczylam sie tyle czasu przez takiego dupka.
Wiesz to roznie moze byc. Moze tez nie chcesz facetow miec bo kochasz tamtego ale nie mozesz przeciez tak cale zycia o nim myslec. No chyba ze rzeczywiscie na tego konkretnego nie mozesz patrzec no to w tym wypadku chyba gabisiula ma racje.
caly czas mu powtarzam żeby nie dzwonil tak czesto,żeby pozwolil mi przynajmniej na jakis czas odpocząć odpocząć od siebie.Wtedy on dzwoni częściej żebym przypadkiem o nim nie zapomniala.On mowi a ja przytakuję albo pomrukuję myślami będąc zupełnie gdzie indziej...nie obchodzi mnie zupelnie o czym on mowi.
kasandra1234, wcale się nie dziwię, że facet nie daje za wygrą. Brak Ci konsekwencji i spójności w swoich działaniach->co innego mówisz, a co innego prezentujesz swoim zachowaniem.
Mówisz, że ma nie dzwonić, bo nie chcesz z nim gadać->ale odbierasz telefony i odpisujesz na smsy, prawda?
Mówisz, że on cię nie obchodzi, a kiedy on o czymś opowiada, zachowujesz się tak jakbyś go słuchała...bo przecież on nie wie, że "jesteś myślami zupełnie gdzie indziej"-widzi Ciebie, pomrukującą i potakującą.
Gdy mnie coś nie obchodzi-po prostu tego nie słucham, nie ogladam a nie udaję, że to interesujące.
Twierdzisz, że on Cię nie obchodzi, po co więc udajesz, że Cię "obchodzi", hmmm?
Czemu ma służyć takie zachowanie?
Jak pozbyc sie faceta - hehe, no to jest dość ciekawe pytanie. Ja się często różnych zbędnych rzeczy pozbywam, o psie bym tak nawet nie powiedział, bo jest istotą żywą, która czuje i się potrafi przywiązać, a co dopiero mówić o człowieku.
Weszłaś z brudnymi buciorami w jego życie to teraz wypadałoby posprzątać wychodząc.
Jedyne co możesz zrobić, to po prostu być z nim szczera, powiedzieć mu to co napisałaś w topicu (i może być to nawet list, mail cokolwiek, jeśli nie byłabyś w stanie mu tego powiedzieć w twarz), bo tylko taka prawda pozwoli mu zrozumieć, a dopiero zrozumienie przyniesie ukojenie w bólu i być może nawet wybaczenie późnej.
Wszystkie inne wyjścia będą kłamstwem (nawet milczenie) i co za tym idzie tchórzostwem.
"Powiedział że nie zalezy mu na życiu..." - po tych słowach mogę założyć, że się zakochał w Tobie, czyli już jesteś odpowiedzialna za Jego miłość do Ciebie.
Ten kto, ma w du*** czyjąś miłość sam nie zasługuje na żadną.
Coś na tym świecie jest dziwnego, że ludzie za pierdoły potrafią wziąć odpowiedzialność np. przyjmą i zapłacą mandat karny za złe parkowanie, które w porównaniu z miłością są niczym, a przecież to uczucia mają największą wartość.
Mareczek ja Cie rozumiem ale nie moge sie zgodzić. No bo co to w ogóle znaczy kochać???? Nachodzić i dreczyć fonami gdy Ona mówi że nie chce??? to jest stalking czy jak to tam sie nazywa a nie miłość. Czytałem gdzieś, może nawet ktoś z Was na tym forum ma takie mądre zdanie w podpisie: "czasami kochać kogoś znaczy pozwolić mu odejść" ja się pod tym podpisuję. Ona już nie chce!!! Co było to było ale już nie chce a do niego to nie dociera (przyznaje że to częsta przypadłość facetów niestety)
Że jesteśmy odpowiedzialni za czyjąś miłość, zgoda, ale to co, jak podejdzie do mnie facet i mi powie "słuchaj jestem homo, podobasz mi sie, zakochałem sie w tobie" to mam jechać z nim do Belgi i zawrzeć związek małzeński no bo w końcu jestem odpowiedzialny za jego miłość i jak ją odrzuce nie już nie zasługuje na żadną??? Celowo troche przesadziłem ale trza też kobiete zrozumieć: było Jej miło ale teraz chce to skończyć, ma do tego świete prawo i uwazam że to nie znaczy wcale ze ma w d... jego miłość! Po prostu już nie chce. Super by było gdyby kazda miłość była odwzajemniana ale tak jednak nie jest.
Na Twoim miejscu Kasandra ja bym mu telefonicznie spokojnie wyklarował że jesli mu na Tobie zalezy to niech znajdzie inną bo Ty nie chcesz z nim być, jeśli coś do Ciebie czuje to zrozumie. Niech poszuka innej kobiety. I Niech to przemyśli. I na tym koniec- żadnego odbierania fonów odpisywania smsów, nic. wiem że to troche łamanie serca no ale skoro nie chcesz tego związku to tak chyba najlepiej bo kazde inne działanie daje mu tylko nadzieje.
Pozdro
ABISIULA jest dokladnie tak jak piszesz.Nie czuje tego związku.Nie widze żadnych perspektyw na bycie razem.Traktuje go jak zwyklego znajomego ale on nie przyjmuje tego do wiadomości.Totalne zero uczuć wyższych...
Tak LOCZEK nie potrafie zapomnieć o poprzednim...ale tez nie widze sie w żadnym innym związku.Nie chce faceta!!!
TOSIA dla czego odbieram telefony...bo trochę mi go żal...Ciągle gada że będzie walczyl,że mu zależy.Problem w tym że on nie potrafi zrozumieć,nie przyjmuje do wiadomości że ja nie chcę.Dzisiaj tez dzwonil ze cztery razy-nie odbieralam.Gdy nie odzywam sie kilka dni to pisze sms-y i pyta "czy coś się stało".A co niby mialo się stać ty ośle pytam siebie w myslach i szlag mnie trafia.
MARECZKU czy naprawde uważasz że ktos "kto ma w d...e czyjąs milośc sam nie zasluguje na żadna".Ja nie mam w d...e jego milości lecz cały czas staram mu się wytłumaczyc że go nie kocham i z nim nie będę.Nie chce go urazić...ale jesli nadal nie będzie rozumiał to będe zmuszona zrobic tak jak radzi FORT.
Jesli nie zasluguje na miłość MARECZKU to co mam się do trumny położyc,bo życie bez miłości nijako sensu nie ma...
FORT jest w tym przypadku zwolennikiem radykalnego rozwiązania.W sumie tak powinnam zrobic ale boje sie ze on może zrobic coś,co obciązy moje sumienie.
Ten temat założylam tez z innego powodu.Zauważylam ze na forum często przewija się własnie cos w tym stylu "czy walczyc o te miłość'.Chcialabym żeby niektore osoby zrozumialy i uświadomily sobie że jesli jej/jego obiekt daje jednoznaczne sygnały że nie chce związku,to niech potrfia to uszanowac.
Pozdrawiam
10 2011-03-28 06:22:34 Ostatnio edytowany przez Mareczek (2011-03-28 06:51:06)
fort Ty mnie nie rozumiesz, bo nie rozumiesz tego, że to ten gość jest ofiarą tutaj, to On był "środkiem znieczulającym" dla kasandry1234. Nie można wykorzystywać innych do poradzenia sobie z własnymi słabościami. Tak się po prostu nie robi. Można się urżnąć, można się zaćpać, można ryczeć ile sił i drzeć się z bólu, ale nie można wykorzystywać innych, a to właśnie zrobiłą kasandra1234 i sama zresztą stwierdziła, że to był błąd. Jeśli efektem ubocznym tego błędu jest to, że On się zakochał no to macie teraz porównanie:
Jeśli efektem ubocznym seksu jest dziecko i okazuje się niechciane to wtedy co z nim? Trzeba się go pozbyć tak? Jeśli mielibyście się pozbyć dziecka to jak byście to zrobili? Może "dalibyście mu jednoznaczne sygnały", że go nie chcecie?
Oczywiście, że nie, bo potraficie uszanować nowe życie, ale nowego uczucia już nie, a ono też się rodzi w człowieku, powstaje w pewnych warunkach, tak jak to dziecko i też jest piękne. Nie można go dotknąć, ale można zobaczyć w oczach drugiego człowieka.
Niestety świat jest niedoskonały i nie ma w nim chyba nic bardziej niechcianego od niechcianej miłości. W momencie, gdy nie możemy tego uczucia odwzajemnić staje się u tej drugiej osoby zbędne i nic dobrego już mu nie przyniesie poza bólem i cierpieniem. Dlatego właśnie wtedy trzeba je zabić. Zabić prawdą i szczerością, bo tylko te wartości są godne miłości, są czyste tak samo jak miłość. Kłamstwem lub milczeniem też można zabić miłość, ale po nich zostają blizny w sercu.
Co Ty kasandra1234 próbujesz temu człowiekowi wytłumaczyć? Nie chcesz Go urazić, a właśnie to robisz odpychając Go od siebie tymi bezsensownymi tłumaczeniami. Być może On tego właśnie nie może zrozumieć i odejść, bo nie mówisz mu całej prawdy?
Tu nie ma nic do tłumaczenia, właśnie przez szacunek do tego co On czuje do Ciebie jemu należy się prawda, ta prawda, która jest w na samej górze w pierwszym poście. Powiedz mu to wszystko, a zabijesz to co w nim się urodziło. Zobaczy Cię w innym świetle, pewnie spojrzy jak na potwora, ale zrozumie i to jest najważniejsze, aby On zrozumiał to, że był tylko "środkiem znieczulającym" i nikim więcej dla Ciebie. Zrozumienie ukoi ból, rana się szybko zagoi, a w przyszłości kto wie, może nawet wybaczy. Tu trzeba być stanowczym - zęba się nie wyrywa powoli.
Natomiast jeśli nie zrozumie, to albo to uczucie go ewidentnie ogłupiło albo przeradza się w fobie. I wtedy to już trzeba się zgłosić na policje, zgłosić nękanie (może być stalking) itd. po prostu podjąć odpowiednie kroki.
Z drugiej strony można też wziąć pod uwagę taki scenariusz, że On zna prawdę i robi to wszystko specjalnie, czyli oko za oko...
Najzabawniejszy dla mnie i tak jest tekst "znajdź sobie inną kobietę" hehe no to przebija wszystko. kasandra1234 Ty wciąż jesteś zakochana w kimś nie? Poradzę Ci więc tak jak Ty ostatnio nawet dwa razy poradziłaś pewnemu prawdopodobnie zakochanemu mężczyźnie: znajdź sobie innego mężczyznę - a nie, sorki, przecież Ty właśnie to zrobiłaś, przecież tutaj jest o Nim mowa no i teraz masz problem jak się Go pozbyć, a więc to chyba jednak nie jest taka dobra rada ![]()
nie jestem pewna ale z tego co zrozumiałam to obecny facet to ten sam którego żuciłaś dla dawnej miłości i potem znowu do niego wracasz?? I ty się pytasz dlaczego on nie chce się odczepić, dlaczego nie chce zrozumieć że ty go nie chcesz - wybacz ale ja bym też nie wiedziała - przeanalizujmy twoje działanie z jego punktu widzenia: jesteście razem nagle zjawia się były ty głupiejesz na jego punkcie rzucasz faceta dla pogoni za byłą miłością po jakimś czasie rozpada się twój związek i znowu TY wracasz do dawnego najdroższego - facet myśli sama nie wie czego chce, jest zagubiona jak się ogarnie to ja będę blisko, zależy jej na mnie wkońcu wróciła itd.. z tego punktu widzenia nie dziwi mnie pytanie czy ty aby jesteś do końca zdrowa (bez obrazy) ale działasz jak pomylona nieodpowiedzialna i niedojrzała pannica. Wiem jedno igranie z czyimiś uczuciami źle kończy się dla tych igrających miej to na względzie kiedy po jakimś czasie znowu ci się odwidzi i zapłoniesz "uczuciem" do bidoka którego teraz chcesz się pozbyć.
Kasandra, potraktowałaś faceta przedmiotowo, użyłaś go jako znieczulacza. Rozumiem Twoje działanie, ale temu zakochanemu należą się przeprosiny z Twojej strony. Potraktuj go z szacunkiem, powiedz prawdę i przeproś za swoje egoistyczne zachowanie. Dobrze wiesz, że popełniłaś błąd.
powiedz mu prawdę,być może znienawidzi Cię za nią,ale wtedy łatwiej będzie mu się od Ciebie odsunąć...nie pomyślałaś wcześniej,że swoim zachowaniem dajesz mu zielone światło do swojego serca...nie pomyślałaś,że przywiązujesz go do siebie,że rozbudzasz w nim nadzieję...będzie to prawda,która zabija w człowieku duszę i za to weź odpowiedzialność,nikt inny prócz Ciebie tego zrobić nie może...nie bawi się uczuciami drugiego człowieka niestety:-(
Macie rację.Popelnilam powazny błąd.Nie powinnam jednego faceta zastepowac drugim.Szczerze nie chcialam,myślałam że naprawde mi sie uda i zapomniec o Tamtym i ulożyc zycie na nowo.Potraktowalam go jak ostatnia deskę ratunku...Niestety przecenilam swoje "siły".nie sądzilam że uczucie jest tak mocno we mnie zakorzenione.Do dnia dzisiejszego nie moge się pozbierac...
Piszecie żeby powiedziec mu prawde...MARECZKU czy chcialbys znac taka prawdę.Chyba wole zrobic z siebie idiotke(a może nia jestem) ktora nie wie czego chce jak wszystko mu ujawnic.Nie wiem jak by się wtedy czuł...
MARECZKU powiedz mi czy moja winą jest to że kocham kogos innego...pewnie nie...tak jak jego nie jest to że kocha mnie..."serce nie sluga"
Jesli jednak ja potrafilam się wyrzec,pomimo że wiem ,ze i on mnie kochal ,to dla czego ona jest taki uparty i nie moze odpuścić.
Tu jednak masz rację,radze mu żeby znalazl sobie inna kobiete gdy sama nie chcę nawet slyszec o żadnym związku...tragikomedia
Więc co mam mu powiedzieć,tak żeby zrozumial...poddajcie jakis tekst,bo ja nie potrafie...
Pamiętaj, że facet to człowiek, tak jak Ty
też czuje, tez moze go to wszystko boleć. Mysle, ze szczerosc bedzie bardzo ważna, staraj sie jednak byc delikatna, mów jak ważna jest/była relacja między Tobą, a nim, przyznaj sie do błędów i miej nadzieje, ze wszystko pojdzie dobrze ![]()
16 2011-03-28 21:40:46 Ostatnio edytowany przez Tosia (2011-03-28 21:44:13)
kasandra1234...czytając Cię widzę jak bardzo jesteś pogubiona w sytuacji, jaką sama sobie zafundowałaś.
Ciągle powtarzasz: jak mu powiedzieć, żeby zrozumiał (temu, Który jest "plastrem", którego nie chcesz)
To świadczy o tym , że zależy Ci na tym by jak najmniej cierpiał.
Ale od cierpienia go nie uchronisz
Każde rozstanie wiąże się z cierpieniem-KAŻDE, kasandra.
Zapewne nie chcesz być tą "żłą" która krzywdzi, ale zapewniam Cie, ze to w dorosłym życiu nieuniknione-ranimy i doznajemy zranień. Od tego sie nie ucieknie.
Nie unikniesz więc zadania bólu drugiemu człowiekowi. Natomiast możesz zminimalizować go, nie pozbawiając go przy tym honoru->okazując szacunek dla jego uczuć.
A możliwe jest to tylko wówczas jeśli będziesz wobec niego szczera-jeśli powiesz mu jasno i wyraźnie, co Ty czujesz (a właściwie czego nie czujesz). Każdy człowiek zasługuje na taką prawdę-jakkolwiek jest ona bolesna-....będzie mniej boleć jeśli zadbasz nie tylko o treść ale i formę.
Potraktuj choć raz poważnie tego człowieka i jego uczucia-może zaproś go na kolację i powiedz, ze musisz mu coś ważnego powiedzieć. Poproś go o chwilę uwagi i skupienia i w miarę zwięźle powiedz, że nie chcesz z nim być.
Wspomnij o dobrych momentach w Waszym...hmmm..."związku", ale JASNO, WYRAŹNIE powiedz, ze to już za Wami i ten rozdział chcesz zamknąć. Powiedz mu, ze teraz chcesz być sama i nie będziesz odbierać jego tel., nie będziesz z nim korespondować esemesowo , gadać na gg czy co tam jeszcze...
I pamiętaj: jeśli naprawdę choć odrobinę troszczysz się o komfort tego człowieka, w jakimkolwiek sensie...po tej rozmowie bądź konsekwentna(!)
Nie ciągnij tego-nie dyskutuj z nim, nie daj się wciągać w negocjacje, nie spotykaj sie z nim, nie pisz sms-ów, nie odbieraj telefonów-...on musi pobyć sam ze sobą, bo każdy kontakt z Tobą, będzie dla niego sygnałem"acha, jednak mam jeszcze jakieś szanse".
A przede wszystkim Ty musisz pobyć wreszcie sam na sam ze swoimi uczuciami. Zrób sobie przerwę, zajmij sie czymś: wiosna za oknem-pobiegaj, odśwież relacje z innymi ludźmi, po nadrabiaj zaległości książkowe, idź pobiegać...cokolwiek. ...ale "zapomnij na jakiś czas o istnieniu tych dwóch facetów.
Nie będzie łatwo-do takich decyzji trzeba mądrości isiły, jakiej z pewnością Ci nie brakuje. I mogą pojawić sie momenty gdy zechcesz wtulić się w ramiona ...Pana "Plastra". Zatrzymaj się jednak zanim to zrobisz, bo
to zniweczy Twoją dotychczasową pracę i wytrwałość, a dla niego będzie jak sypanie soli na ranę...
Ale jeśli wytrwasz- za jakiś czas będziesz z siebie naprawdę dumna...i szczęśliwa:)
Gwarantuję Ci to ![]()
Życzę Ci, kasandro dużo rozsądku, wytrwałości i wiary we własne siły ![]()
TOSIA jak ja go zaprosze na kolacje to...już po babie !
On sobie znowu pomysli że ja jednak coś do niego...i znowu będzie to samo.Masz jednak racje pogadac z nim muszę...w cztery oczy na spokojnie.Kurde ja naprawde nie chcę go zranić.Jest naprawde dobrym czlowiekiem...Chce tylko żeby zrozumial.
Tak w ogole to pieknie napisałaś TOSIA o związkach uczuciowych,o rozstaniach...WLaśnie ja wiem że jest mi potrzebny tylko czas dla siebie.Nic więcej,tylko Swięty spokoj,tego pragne.Zadnych facetow w moim życiu...tylko ja i moje zamrozone serduszko...
Wszyscy po trosze macie racje a nawet duzo racji...
GABERKA ja wiem ze facet to tez ludź
ale przyznam szczerze że dopiero na tym forum spostrzeglam,że panowie tez bardzo gleboko potrafia przeżywać zawody miłośne...a zawsze sądzilam że facet to twardziel...
DZiekuje dziewczyny i panowie ![]()
Kochani mam dość!Powaznie!Powiedzcie mi jak mam facetowi wytlumaczyć że nie chce żeby do mnie przyjeżdząl,ze nie chce sie z nim spotykać,żeby znalazl sobie inna!Facet dorosly a zachwuje się tak niepoważnie!
Wydzwania codziennie i ciagle trąbi zebym się z nim spotkala...Jakiś czas temu się zgodzilam.Rozmawialiśmy dlugo.Tlumaczylam jak moglam,ale nie!On chce mnie na silę uszczęśliwiać.Mowi że ja nie wiem czego chcę...O ludzia!Dzisiaj powiedzial że przyjedzie(sms).Ja już nie wiem co robić.Wymyslcie coś!
kasandra1234 Współczuję Ci jeśli z nim nie pomaga szczera rozmowa to może zrób coś co go zrazi do Ciebie ale obawiam się że, to też nic nie da facet na siłę chce być z Tobą bo może boi się że,innej nie znajdzie.
Nie rozumiem LIREN tej calej sytuacji.Ja tez kogoś kocham,ja też za kimś tęsknię ale musze sobie z tym poradzić
Niestety dorosłośc do czegoś zobowiązuje.On naprawde traktuje mnie tak jakbym ja nie wiedziala czego chce.Dzis jednak nie przyjechal.Powiedzialam że nie będzie mnie w domu.to on na to że przyjedzie jutro!Czy ludziom czasami trzeba łopata coś nakladac do glowy żeby zrozumieli że NIE oznacza po prostu NIE!Nienawidzę być pod czyjąs presją bo zwyczajanie mi odwala!Jak by chcial znaleźć inną to pewnie by znalazł,ale on powidzial że nie chce innej.Ja nie wiem dla mnie to jest chore...I jak ja mam mu to wytłumaczyc?Jak mowię ze kogoś poznalam to on mi mówi zebym go jemu przedstawila!A co on tatus moj jest,czy co?
Witam. tak czytam wszystkie posty, będzie jakieś rozwiązanie jestem w podobnej sytuacji. też próbuję wytłumaczyć facetowi, że to koniec, on cały czas ma nadzieję, że wszystko da się naprawić . ale ja już nie chcę mam dość, nie cierpię jak mnie dotyka, krzyczę w myślach" nie tylko nie to". teraz jestem na urlopie, sama wyjechałam,a on nie umie się z tym pogodzić,wydzwania ja nie odbieram. ale jutro wracam do pracy i znowu wszystko się zacznie.
jak uda mi się pomyślnie z tego wyjść dam Ci znać.
mam wielką nadzieje,że w końcu zrozumieją że nie to nie.
Jak mowię ze kogoś poznalam to on mi mówi zebym go jemu przedstawila!A co on tatus moj jest,czy co?
dziwię się,że chce poznać kogoś z kim jesteś?
chce pełnić nad tobą kontrole.
Dziekuje ELizabeth za Twoje słowa...
Rozumiem że mozna miec nadzieję jeśli ktoś daje sygnaly że możemy oczekiwać czegos więcej.Jesli jednak mówimy wprost że nic z tego nie będzie,to dla czego tak trudno jest się z tym pogodzić?Ja np mowię mu zeby dal mi świety spokój i sobie kogoś znalazł a on na to "ojej no przestań chyba nie wiesz co mowisz"...to mnie juz normalnie zalewa od tych słów...dzisiaj dzwonil pięc razy.nie odbieralam.to wtedy pisze sms-y.Tak jest od kilku miesięcy...Jak odbiore po kilku dniach bo juz nie moge wytrzymac to mieknie i rozmawia normalnie.Nastepnym razem juz proponuje spotkanie,naciska i tak w kolo macieju.Mam już dośc!
Jest chyba na tym forum tylko jedna osoba ktora może pomóc...KRISS ratuj me! ![]()
Ja tutaj Ci nie pomoge, ale chcialam Ci zadac pytanie jak rozwija sie zwiazek corki ?:) Pamietasz bylysmy w podobnej sytuacji. Wiem odbiegam od tematu.
nie mozna igrac i bawac sie czyimis uczuciami. Jak widzisz spotkala Cie za to kara. Pan Bog nie ruchliwy ale sprawiedliwy! Mozesz miec zal do samej siebie.
Niestety w takich sytuacjach trzeba być konsekwentnym. Nie możesz mu wiecznie tłumaczyć, bo ona nie rozumie. Nie może Ci być go żal. bo on każdy Twój ruch w jego stronę odbiera jako nadzieję. Powinnaś mu powiedzieć w prost w kilku zdaniach, że nic z tego nie będzie, koniec i zdania nie zmienisz. Nie życzysz sobie telefonów ani niezapowiedzianych wizyt i tyle. Raz wyraźnie powiedziane daje Ci możliwość na nie odbieranie telefonów i nie odpisywanie. Jeżeli on po czymś takim dalej będzie dzwonił i wypisywał to zablokuj jego numer. Jeżeli nachodzi Cię w domu czy pracy to mów konsekwentnie, że następnym razem wezwiesz policję albo ochronę. Musisz być nieugięta. To że Cię straszy, że się zabije to on tak straszy, ale nie może Cię takim gadanie usidlić.
Moja znajoma opowiadała mi taką historię jak jej koleżanka miała takiego chłopaka jak ty. W końcu z nim zerwała, a on nie dawał za wygraną. Miała go serdecznie dość. Pewnego dnia wpadł do niej do mieszkania chyba z żyletką i powiedział, że się potnie jak do niego nie wróci. Na co ta obojętnie zaczęła piłować paznokcie i powiedziała mu, żeby poszedł do łazienki, bo jej dywan w pokoju pobrudzi. Facet zgłupiał i odczepił się bo w końcu DOTARŁO, że jej nie zależy. Nie było innego wyjścia inaczej by się nie odczepił. Także obojętność i brak kontaktu z Tobą powinno pomóc ![]()
Witaj.
KASANDRA, pytasz jak pozbyć się faceta?
Weź przykład z literatury, zaproś go i podaj mu czarną polewkę.
Niestety, przepisu nie znam na tą miksturę.
Pozdrawiam.
Zyworódka dziękuję za propozycje.Tak sobie mysle a jak by zjadl i się nie poznał ![]()
zablokowalam numer...
Pozdrawiam ![]()
O, rany, to nie dosyć, że gościu natrętny , to jeszcze taki niedouczony.:(
Nie zna naszej epopei narodowej?
KASANDRO, nie pozostaje Ci nic innego jak wystrzelić go w kosmosssssss.:D
Niech leci i już nie wraca.
Również Cię pozdrawiam i życzę kolorowych snów. ![]()
Zyworodka obawiam się że nie zna
Takie sprawy wlasnie bardzo mnie przygnębiają.Dobry z niego czlowiek,ale jak kiedys mnie zapytal czy Norwid to moja rodzina...to pęklam !!!
Nie jestem alfa i omegą ale na litość,pewne rozeznanie w historii i literaturze trzeba mieć!
Pozdrawiam cie serdecznie
Wrócilam tu bo nic się praktycznie nie zmieniło...Mam już serdecznie dośc!Najpierw zablokowalam numer,później odblokowalam bo to i tak nie mialo sensu.Codziennie po kilka sms_ów.ciągle wydzwania,pisze,a na domiar zlego ostatnio dal mi do zrozumienia że kraży kolo mojego domu.Sms typu-"swiatlo ci sie swieci w komórce,idz i zgas" normalnie mnie rozwalił!Albo 'widzialem twojego syna".Codziennie dzwoni,pisze i prosi żeby z nim byc.Nie przyjmuje do wiadomości,że ja nie chce!.Napisałam mu nawet ze kocham kogos innego.Nic to nie daje...
co ja mam mu powiedzieć,żeby dal mi swięty spokój?Przeciez to dojrzaly mężczyzna a zachowuje sie jak nastolatek...Zmienilabym numer ale wiem ze zacząłby do mnie przyjeżdzać,tracąc kontakt.co za licho?Mam ochote normalnie kląć!!!
Witaj i muszę Ci pogratulować tego, że jeszcze się trzymasz... Ja na Twoim miejscu dawno bym już oszalała... Zaskakujące jest, że facet nie daje za wygraną (może on ma coś z głową nie tak - przypadki się zdarzają). A nie pomyślałaś aby zawiadomić o tym Policję, w końcu to nękanie jest...
Wiesz Monia ja tez sie poważnie zaczynam zastanawiac czy z nim wszystko w porzadku!Przecież każdy normalnie myslący czlowiek rozumie co znaczy NIE.No nie wyobrażam sobie żeby az tak narzucac się facetowi...Co jakiś czas mu :pojade" w sms-sie a on na drugie dzien pisze slodko jak gdyby nigdy nic,"Aniolku"i czy juz mi przeszla zlośc...Szlag mnie normalnie trafia!Naprawde go lubilam,ale teraz normalnie zaczynam go nienawidzieć!Nie chce zgłaszac tego na policje,chociaz przyznam że to już jest nękanie i w sumie to nie wiem co mu jeszcze przyjdzie do głowy!Chcialabym to rozwiązac jakoś w miare polubownie,na spokojnie ale tak żeby w końcu zrozumial.Tak mi się chce kląć!Wlasnie nie dawno napisał"Aniolku wstalas,co robisz?".O ludzie!
Kasandra postaw sprawę jasno ale porozmawiaj z nim jak z człowiekiem może nie przyjął do wiadomości że to już definitywny koniec .
Zaproponuj przyjaźń czasami to działa na facetów jak kubeł zimnej wody.
Jeżeli meczą Cię jego telefony zablokuj jego numer .
Jest tyle możliwości zrobienia tego nie ubliżając godności drugiej osoby nawet natrętna osoba potrafi dojść do wniosku że coś się skończyło
Ale informacja musi być jasna i czytelna dla odbiorcy .
Anula zapewniam Cie że informacja byla jasna i czytelna dla niego.Byl u mnie jakis czas temu i powiedzialam mu wprost że nic z tego nie będzie,że to koniec,że nie będziemy razem...a on zapytal czy dobrze sie czuje,czy nie jestem chora.Wyobrażasz to sobie?Pomimo ze nie chcę i jasno o tym mówię to co tydzien proponuje że do mnie przyjedzie.Pytam po co a on żeby się ze mną spotkać...Wykrecam się jak moge...bo po co mam się z nim spotykac jesli nie chce?Powiedzialam mu wszystko co mialam do powiedzenia.Ile mozna powtarzać?Nie zaproponuje mu przyjaźni bo może opacznie to zrozumieć.Prosze żeby ktos mi doradzil jak mam do niego przemowić zeby naprawde dal mi swiety spokoj!Juz się zastanawialam czy mu zwyczajnie nie powiedzieć żeby się ode mnie odpier...ale nie stac mnie na to!
Wiesz Monia ja tez sie poważnie zaczynam zastanawiac czy z nim wszystko w porzadku!Przecież każdy normalnie myslący czlowiek rozumie co znaczy NIE.No nie wyobrażam sobie żeby az tak narzucac się facetowi...Co jakiś czas mu :pojade" w sms-sie a on na drugie dzien pisze slodko jak gdyby nigdy nic,"Aniolku"i czy juz mi przeszla zlośc...Szlag mnie normalnie trafia!Naprawde go lubilam,ale teraz normalnie zaczynam go nienawidzieć!Nie chce zgłaszac tego na policje,chociaz przyznam że to już jest nękanie i w sumie to nie wiem co mu jeszcze przyjdzie do głowy!Chcialabym to rozwiązac jakoś w miare polubownie,na spokojnie ale tak żeby w końcu zrozumial.Tak mi się chce kląć!Wlasnie nie dawno napisał"Aniolku wstalas,co robisz?".O ludzie!
O taaaak on zdecydowanie ma coś z głową, ale uważam, że nie załatwisz tego polubowanie. Rozmawiałaś, wysyłałaś JASNY i zrozumiały nawet dla 5 latka sygnał, że ma Cię zostawić w spokoju, ale widać do niego jak do ściany. To nie jest normalne zachowanie i nie powinnaś się zastanawiać nad niczym innym jak nad poinformowaniem Policji. To jest nękanie, bo on może mieć bzika na Twoim punkcie (nie wiem jak to się specjalnie nazywa). Ja bym nie czekała ani chwili dłużej. I tak już się pomęczyłaś - zobacz od kiedy... Masz jeszcze siłe, ochote na dalsze takie akcje? Kochana on wymęczy Cię psychicznie i nerwowo serio nie warto...
36 2011-10-02 10:21:15 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-10-02 10:24:21)
Witaj.
KASANDRA, faktycznie masz prawo czuć się zagrożona, bo trwa to już kilka miesięcy.
Jeżeli jesteś pod jego stałą obserwacją to ON wie, że nie masz w tej chwili nikogo (prawda?).
Stąd może wynikać ta jego śmiałość i natręctwo.
Dobrze byłoby gdyby jakiś mężczyzna z nim porozmawiał czym w świetle prawa grozi takie nękanie - skoro na razie nie chcesz zgłaszać tego na policję.
Też myślę, że zablokowanie numeru nic nie da, bo taki psychol wymyśli coś w zamian, nawet może bardziej uciążliwego dla Ciebie.
Oglądam serial na "Wspólnej" i aktualnie właśnie rozgrywa się akcja, jak odtrącony amant nęka jedną z bohaterek serialu (Ewę) o czym ona jeszcze nie wie, że to właśnie on - ja się tak domyślam. Były telefony, a gdy zmieniła numer to również ją namierzył. Następnie w necie wstawił jej zdjęcie w negliżu (fotomontaż) tylko twarz jest jej.
Dlatego myślę, że facet przekroczył już pewną granicę Twojego bezpieczeństwa, bo nie tylko nęka Cię telefonami, ale również obserwuje dom.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
37 2011-10-02 11:46:36 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-10-02 12:05:37)
Sama wiem jak to jest jak facet jest na rozwoju pantofelka i wież mi wiek nie ma z tym nic wspólnego.
Czasami jedyne wyjście to wizyta u weterynarza w celu uśpienia delikwenta .
Ale jak takie bydle tam zaciągnąć?
Pokazanie takiemu że się boisz to dla niego równoznaczne z zainteresowaniem a w naszym kochanym kraju w dupie ma się spokój jednostki no chyba że stać Cię na ochroniarza wtedy przepłoszysz amanta z bożej łaski.
A policja nie zajmuje się odrzuconymi kochankami ,sprawa w sadzie wykończy Cie psychicznie.
mam podobny problem nie odbieram telefonów ale mimo wszystko nachodzi mnie w pracy mam tyle dobrze że moge znależc odpowiednio absorbujące zajecie by zbyć delikwenta i czasami wystaje mi pod szkoła do której chodzę na szczęscie w klasie mam przewagę mężczyzn to nie podchodzi ![]()
a na maskę samochodu to raczej się nie rzuci .
Rozmawiałam już w tej sprawie ze znajomym policjantem dlatego wiem że są to długo trwałe sprawy i cięzko udowodnić takiemu gosciowi nękanie jak nie dochodzi do bezposredniej konfrontacji w obecności osób postronnych które mogą poświdczyć zaistnienie takiego faktu .
Przykro mi to pisać ale takie sa realia .
Dziękuje Kochane za odpowiedzi.Kiedys myslałam że to może milośc,że naprawde mnie kocha i dla tego tak postepuje.Taraz wiem ze to jest Chore!Właśnie nie dawno skończylam z nim pisać smsy.W efekcie napisałam mu ze zmieniam numer.On na to że i z takim problemem sobie poradzi...Powiedzial że będzie o mnie walczyl!Pewnie ma na mysli podjazdy pod dom albo nieoczekiwane odwiedziny.Takie już miały miejsce.Chyba mu naprawdę napisze żeby się odpieprzył,bo mam serdecznie dość!Tłumacze żeby sobie znalazł jakąś kobiete a on że już ma...czyli mnie...
Generalnie drogie kobietki żeby facet za nami szalał to trzeba go totalnie lekcewazyc!Wcale bym sie nie zdziwiła gdyby dzisiaj do mnie przyjechał...
39 2011-10-02 17:26:06 Ostatnio edytowany przez _pinezka_ (2011-10-02 17:27:57)
Ty się nim moja Droga bawisz. Chcesz, żeby dał Ci spokój jednocześnie odbierając od niego telefony. Pierwszym krokiem, jaki powinnaś podjąć w celu "usunięcia" facet z życia to konsekwencja w działaniu. Przestań się nim bawić i wysłać sprzeczne sygnały. Albo wóz albo przewóz... Szczerze mówiąc to naprawdę Ci współczuję, facet Cię dręczy, że hej! Musisz urwać z nim jakoś kontakt innej drogi nie widzę...Życzę powodzenia i trzymam kciuki! ![]()
Pinezka ja sie nim nie bawie.Staralam sie sznowac jego uczucia i to wszystko.Teraz jednak to mnie przerasta.Rzadko zdarza sie żebym odbierala telefon,raczej piszę esy,zeby mu co nieco wyperswadować.Jednak jak widac musze zacząć z "grubej rury",bo inaczej sobie z tym nie poradze.Naprawde mam dośc!Chce spokojnie żyć!
Szanując jego uczucia zagubiłaś gdzieś siebie i teraz Ty przez to cierpisz. Musisz postawić sprawę jasno, olać tego faceta, urwać kontakt. Próbowałaś po dobroci ale nie przyniosło to efektu. Więc już tak się nim nie przejmuj, jest dorosłym facetem jakoś sobie z tym wszystkim poradzi. Ważne, żebyś Ty w końcu była szczęśliwa i miała natręta z głowy.
Masz racje Pinezka,ale od niedzieli czuję wyrzuty sumienia.Tak mu "pojechałam",że teraz mi go żal.Wczoraj mimo wszystko znowu dzwonił i pisał.Zignorowalam,chociac znowu poczulam złość.Nie będe reagowac na jego odzewy może w końcu mu przejdzie.Jesli jednak nie,to już sama nie wiem co zrobię.Czy on sobie wyobraża że mozna być z kimś na silę?
Tak jak napisala Anula-to "pantofelek'...
Każdego dnia to samo..."Witaj aniolku"..."moge przyjechac?"Czy on naprawde jest nienormalny?Nie odebralam,nie odpisałam.nie wiem jednak jak dlugo wytrzymam.Jak sie nie odzywam dluższy czas to pyta czy coś się stało....Wtedy pękam!A co się niby kuźwa mialo stać!Zaczynam go nienawidzieć!!!Mysle że przydalby się jakis facet przy moim boku,ale przecież mu pisałam że mam kogoś.Kiedys dzwonił a ja powiedzialam że nie moge rozmawiać bo jestem zajeta...leże w łóżku ale nie sama(oczywiście klamalam).Czy on chce na trzeciego!?Boze czy on kiedykolwiek da mi spokojnie żyć?Co za SHIT!