Witam, Jestem obecnie na 2 roku studiów. 1 rok zaliczyłam przeciętnie tzn średnia 4,3.
Teraz zaczyna się kolejna sesja... i kolejny stres. Za 2 tyg. mam egzamin a ja już chodzę cała spanikowana. W zeszłym roku przed każdym egzaminem byłam strasznie znerwicowana, nie mogłam spać, płakałam, wymiotowałam itp. Widzę, że znowu robię to samo. Ciągle nachodzą mnie myśli, że powinnam zakończyć studia... Strach przed egzaminami mnie po prostu psychicznie wykańcza...
Proszę pomóżcie.. nie wiem co robić....
hmm Magdo, koniecznie trzeba Cię jakoś wesprzeć, żebyś czasem nie zrezygnowała tu nam!!!
Ja juz jestem "po", ale również zawsze wiele mnie kosztowały sesje... praktycznie przed każdą sesją miałam szczere zamiary rzucać naukę. Tylko dzieki rodzinie tego nie zrobiłam, bo mnie wszyscy zawsze resztkami sił czasem trzymali na duchu i pocieszali. Moja rada, to taka, żebys nie stawiała sobie czasem zbyt wysokich wymagań (nie że nie jesteś w stanie im sprostać, ale stres który sie pojawia wtedy działa na Ciebie paraliżująco). Jesli założysz sobie, żeby przecietnie wszystko zaliczyc, to mysle, ze nie bedzie az takie trudne, zeby to osiagnac. Moim sposobem na nauke zawsze bylo czytanie czytanie i jeszcze raz czytanie notatek. Nie lubie wkuwac. Wole zaczac dwa tyg wczesniej czytac sobie material niz wkuwac na 3 dni przed, bo wtedy stres mnie zabija. ![]()
Magdo , ale powiedz mi czym się tak na prawdę przejmujesz ? Tym ,że nie zdasz ,że będziesz musiała poprawiać egzamin ? Przecież widać po średniej ,że dobrze Ci idą zaliczenia , ale nie wyobrażam sobie ,żebym mógł żyć w takim stresie i z takimi objawami nadchodzącej sesji ! Nie można brać tego tak do siebie , pomyśl sobie jak to będzie za parę lat w pracy , tam stres nie będzie raczej mniejszy a nie ma żadnej sesji tylko harówka przez cały rok . Sam studiuję i wiem jak to jest , chociaż wydaje mi się ,że studiujemy zupełnie co innego , gdyż ja raczej jestem typem , który prześlizguje się przez egzaminy , często z poprawką , jednak jestem sam sobie winien , ale cóż taka taktykę podjąłem, nie wkładam żadnej pracy w zaliczenia teoretycznych i nieinteresujących mnie przedmiotów , wole uczyć się języków. Oceny mam dobre tylko z tego co mnie interesuje . Jednak rozumiem ,że każdy inaczej do tego podchodzi i ma inne ambicje .
Proszę powiedz mi co takiego studiujesz i na jakiej uczelni ?
Dziękuje wam bardzo za odpowiedzi:)
Ja studiuję resocjalizację. Myślę że najbardziej boje sie, że czegoś nie pozaliczam i tym samym zawiodę swoich bliskich...
Hmm, no widzisz, tego, to ja sie chyba nigdy nie bałam, a może - kto wie...ja się bałam, że jak nie zalicze, to mi sie zawali życie
ze bede na szarym końcu, że bede żałować, że mogłabym teraz robic to i to, ale nie robie, bo to i to sie stalo. Bałam sie "zostac w tyle". Ale nawet jakby cos takiego mi sie zdarzylo - to przeciez to nie bylby koniec swiata... a aj tak myslalam...