"zakazany owoc", czyli kolega z pracy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Jeszcze kilka tygodni temu nie przypuszczalam, ze znajde sie w takiej sytuacji.
Ja, osoba spokojna, racjonalnie myslaca, niezalezna, raczej nie wiklajaca sie w klopoty.Samotna, ale do tej pory radzilam sobie z samotnoscia calkiem dobrze. On duzo starszy ode mnie, na tyle, ze moglby byc moim ojcem. Nie zyje od kilku lat ze swoja zona, jednak rozwodu nie ma. Mieszka sam.
Pracujemy na rownoleglych stanowiskach. Miedzy nami od jakiegos czasu byla chemia, ale ograniczalam sie jedynie do niewinnego flirtu i bylo ok. Do czasu az wyszlismy razem ze znajomymi z pracy, takie spotkanie po godzinach. Odwiozl mnie do domu i stalo sie. Namietne pocalunki, bliskosc, wielki trud z mojej strony, by nie dopuscic do seksu z nim. Do niczego nie doszlo. Ale chec bycia z nim blisko pozostala. Ciagnie nas do siebie. Wiem, ze nie powinnam kontynuowac tej relacji, ale po tym, jak on sie otworzyl, porozmawialismy szczerze, opowiedzial mi o swoim zyciu i samotnosci, ktora mu doskiwera, ciagnie mnie jeszcze bardziej, choc wiem, ze to nieracjonalne. Sam mi powiedzial, ze to nie ma przyszlosci dla mnie, bo zbyt wiele nas dzieli. Wiem to, a jednak mysle o nim. Objawilo sie moje drugie niespokojne oblicze. Pokusa bycia z nim choc przez chwile nie daje mi spokoju. On tlumaczy mi, ze jest dla mnie za stary, a jednoczesnie ciagnie do mnie.
Pewnie historia stara jak swiat. Uwiklalam sie w cos, co jest takim "zakazanym owocem". Chcialoby sie go ugrysc, tylko co dalej?
Boje sie, ze wylanie zimnego kubla wody nie pomoze, choc wiem, ze konsekwencje naszej znajomosci moga przyniesc cierpienie i problemy.
No i tak w krotkim czasie z racjonalnie myslacej osoby, stalam sie zagubiona i pchajaca sie pewnie w nie lada klopoty. Zaskakuje sama siebie, niestety.
Czy mial ktos podobnie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Kasai problem nie leży jak mi się wydaje w wieku -są dowody że to nie jest przeszkoda-
Facet z góry mówi Ci ,ze nie macie przyszłości bo niechce nic zmieniać-dlaczego nie ma rozwodu skoro nic ich nie łączy?
Pewnie ma na to jakieś chwytające za serce wytłumaczenie.
Nie daj się ponieść bo po czasie panującej chemii zostanie Ci żal i złamane serce.
Sama już to zauważasz,ze pociągający flirt nieuchronnie pcha Cię w kłopoty.
Skoro facet nie chce związku to wycofuj się jak najszybciej-znajdzie się na na Twojej drodze mężczyzna ,który będzie dla ciebie całkowicie. smile

3

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

według mnie możecie być razem: ale pod jednym warunkiem, on się rozwiedzie.

Poza tym zastanów się czy za parę lat chciałabyś być jego sprzątaczką i niańką - jest dużo starszy,więc w razie choroby to przecież Ty musisz się nim zająć.
Poza tym zapewne jesteście z różnych środowisk, oczekujecie czego innego od życia,związku.
Zastanów się,żeby później nie żałować.
Ja jednak na Twoim miejscu dałaby sobie spokój.

4 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-26 14:47:41)

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Napisałas : "Sam mi powiedzial, ze to nie ma przyszlosci dla mnie, bo zbyt wiele nas dzieli."
Czyli facio zwyczajnie chce tylko po eksperymentować z Tobą w tej lub innej dziedzinie, albo czuje sie nie pewny, kiepski, albo czegos sie lęka (zona? inna baba?, lub po prostu kocha swoja niezależnośc - czytaj samotnośc!)) Tak by nie mówił, gdyby mu zalezało.
Widze jak mój mąz czyli X zabiegał o swoja babe(kochanke juz eks , bo sanatoryjna , teraz felefoniczno internetowa) i nadal zabiega , a jest bez szans , racej. On na prawde wypruwa flaki. łazi jak nakręcony.
A Twój to po eksperymentowac to raczej tak, ale nic poza tym.

5 Ostatnio edytowany przez Kasai (2010-11-26 14:54:52)

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...
Amis napisał/a:

Facet z góry mówi Ci ,ze nie macie przyszłości bo niechce nic zmieniać-dlaczego nie ma rozwodu skoro nic ich nie łączy?
Pewnie ma na to jakieś chwytające za serce wytłumaczenie.

Tego mi jeszcze nie powiedzial. Wiem tylko, ze to ona robi mu problemy. Pewnie chodzi w tym wszystkim o zaleznosci finansowe. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze. Wiem, ze nie ma z nia blizszych kontaktow, nie chce z nia byc i nie jest od kilku lat.
Ale faktycznie, tak do konca klarowna sytuacja to to nie jest, niestety.

Juliette, piszesz "zastanów się czy za parę lat chciałabyś być jego sprzątaczką i niańką - jest dużo starszy,więc w razie choroby to przecież Ty musisz się nim zająć". I taka wlasnie obawe, moze nie doslownie, ale wyrazil wlasnie on. Wychodzi na to, ze to on sie boi, bo ja jestem mloda i swiat stoi przede mna, a on wiekowy, jak mowi, za jakis czas bedzie po prostu stary. Kiedy tak mowi, mnie sie wydaje, ze ma racjonalne podejscie do sprawy i tym paradoksalnie bardziej mnie urzeka...
A moze ta jego szczerosc to taki chwyt? Mowi, ze to on sie boi (mnie caly czas sie wydawalo, ze to ja mam wiecej powodow do obaw), ze nie chce sie poparzyc. Tym zmiekcza moje serce i pewnie zdazyl to zauwazyc. Moze w gruncie rzeczy po prostu chce tylko seksu i prostej przyjemnosci?  Nie znam go na tyle, by ocenic o co w tym wszystkim chodzi. Pewnie pozostaje mi chyba przekonac sie na wlasnej skorze, bo jakos nie potrafie dzis tego ot tak urwac i nie wracac do sprawy.

6 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-26 15:16:25)

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Dobra powiem wprost : dziadzio rozpościera swój urok dźentelmena , bo chce cie tylko przelecieć, boś młoda i świeza , no chyba że nie swieza..... A potem chce świetego spokoju .
Kazdy absolutnie kazdy facet, chce cielęciny , a jesli  nie ma cielęciny w zasiegu swego żywota, no to chce choc o dyszke mlodszej do przelotu od swej ślubnej Tym przykładem jestes Ty .
A co do zabezpieczenia  fiansowego, to ja sie zonie nie dziwie. ma prawo takiego WYMAGAC.
Tez w razie czego bede wymagala ..no chyba ze nie....ale raczej tak...bo dlaczego niby nie....no chyba ze na loterii fantowej wygram spora sumke kasy...no a jesli nie, no to.....bo zona dla męża-slubna jest niczym własnośc narodowa dla narodu....

7

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Kasai, skoro on sam Ci powiedział,że nie chce być dla Ciebie ciężarem w przyszłości, to znaczy, że ma trochę oleju w głowie. Co nie zmienia faktu, że być może chce Cię wykorzystać: patrz post koleżanki powyżej.

Nic dziwnego,że Ci imponuje, skoro zachowuje się inaczej niż faceci w Twoim wieku, jest szarmancki,delikatny.On wie jak zbajerować kobietę, by zaciągnąć ją do łóżka.

Znajdź sobie kogoś w swoim wieku, bo później obudzisz się 'z ręką w nocniku' że tak brzydko powiem.

8

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Lepiej uciekać od takich "panów" z daleka - zanim zaczną narzekać na swoje straszne życie i wmawiać że jesteś ich marzeniem

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Dziewczyny, przecież to jest książkowe zakochanie. Zadne racjonalne wyjaśnienia i tłumaczenia nie pomogą. A że dziewczyna jest myśląca to zadaje sobie i nie tylko setki pytań z nadzieją, że ktoś powie " a dlaczego nie?" I ja właśnie tak mówię. Dlaczego nie? Jeżeli to jest miłość, to tylko się cieszyć każdą chwilą i brać to co najpiękniejsze. Powodzenia

10

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Ano Kasai miewamy problemy z chemią i uwierz mi, że Twoja sytuacja jest dla mnie przedmiotem zazdrości.
Bo mnie chemia w ueb palnęła w stosunku pewnego "bardziej zakazanego owocu", pana żonatego ;/.
Temu, jak go widzę uciekam na drugą stronę ulicy i zrobię wszystko, żeby nawet się z nim na ulicy nie mijać. Bo to też z wzajemnością - muszę uciekać, mimo, że nawet słowa jeszcze nie zamieniliśmy.

Ty nie musisz. Tak naprawdę możesz smile. I nieważne, jak to się skończy - będziesz miała swoje chwile szczęścia smile. I żadne poczucie winy i nikt obcy Ci tego nie odbierze smile.
Wyjaśnijcie tylko do końca sprawę żony. Bo dla samej satysfakcji może zacząć mieszać.

11 Ostatnio edytowany przez Kasai (2010-12-13 14:30:45)

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Dziekuje za komentarze! Ehh ta chemia, potrafi niezle zamieszac w glowie. Podziwiam Cie Pixy za to, ze jednak panujesz, bo to czasem najlepszy sposob, by nie pchac sie w tarapaty.
U mnie chemia sprawila, ze nigdy nie czulam takiej namietnosci (facet nie jest nawet przystojny). Ale czuje sie rozdarta, bo nie mam nastu lat i wiem, ze nie tylko chemia sie liczy. Mimo wszystko zachowuje sie czasem jak niezrownowazona. Jestem przy nim, to sie calkowicie poddaje, daze do bliskosci zarowno fizycznej, jak i emocjonalnej. Jest mi tak dobrze przy nim. Z drugiej strony w tym samym czasie czuje, ze nie powinno tak byc. Bo zona (choc tylko formalnie, to jednak jest), bo 22 lata starszy, bo co bedzie jak sie wszyscy w pracy dowiedza (wiadomo jaka jest opinia spoleczenstwa o takich zwiazkach), a co jak mnie skrzywdzi... Czy chwiejnosc wynika z mojej niedojrzalosci i tego, ze nie wiem czego chce? A moze ja po prostu za duzo mysle o konsekwencjach?
Kiedy juz jestem z nim, poddaje sie. Ale paradoksalnie sama z siebie nie daze do bardzo czestych kontaktow, nawet pare razy odmowilam mu spotkania. Po prostu chce i boje sie jednoczesnie. Czuje sie strasznie rozdarta wewnetrznie. Chyba tylko uplywajacy czas "rozwiaze" ten dylemat, bo na razie ja nie potrafie.

12

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Na razie jesteś zakochana a wtedy człowiek niestety zbyt rozsądny nie jest.
Ja przynajmniej kiedy byłam zakochana nie myślałam jasno !
Raz się przejechałam i to na typie starszego ,poukładanego na pierwszy rzut oka-oj bolało!
Widocznie tez musisz się przejechac!

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

A ja Ci życzę powodzenia i trzymam kciuki, chciałabym czuć to co Ty, bardzo potrzebuję bliskości i czułości. Kiedyś tego nie doceniałam, teraz kiedy jestem sama i nie kochana brakuje mi tego drugiego człowieka i nieważne ile miałby lat, kim by był i co powiedzieliby ludzie. Nie, gadam bzdury (pomyślałam właśnie o moim mężu, który teraz błaga mnie o bliskość), ważne żebym się go nie bała i czuła się bezpiecznie. Chwytaj każdą chwilę, bo życie cudem jest. Podobno. Postanowiłam, że kupię sobie misia, takiego własnego, do przytulania i do pogaduszek.

14

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Takie związki są dość ryzykowne. Musisz się dokładnie zastanowić, czy chcesz w to wejść. Może się bowiem okazać, że nagle okaże się, że jest całkiem inaczej. Wierz mi, że nawet najlepsi znajomi mogą okazać się najgorszymi...

15

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Powiedzcie co myslicie...
Dalej jestem w relacji z tym facetem. Widujemy sie w pracy, albo czasem gdzies w miescie. Trzymam pewien dystans, nie wpuscilam go tak do konca do swojego zycia, nie uwilismy sobie cieplego gniazdka kochankow. Jego zachowanie jest bardzo dwuznaczne. Z jednej strony otwarcie mi mowi, ze nic mi nie obiecuje, nie deklaruje, zyje chwila, chce spotykac sie ze mna, ale zaznacza przy tym, ze jak kogos poznam, to bedzie dla niego ok. Z tego wynika, ze szuka po prostu towarzystwa na teraz, kogos, kto wypelni kilka pustych chwil i oczywiscie przespi sie z nim. Decyzja, czy sie na to godze, nalezy do mnie. Zalozeniem z jego strony byl taki wlasnie uklad miedzy nami. Ja w pewnym sensie godzilam sie na to, bo choc mnie do niego ciagnelo, to balam sie calkowitego zaangazowania.
Z drugiej strony... Chce mnie poznawac coraz bardziej, przebywac, jest zawsze chetny do pomocy. Moge na niego liczyc. Dopytuje czy mysle czasem o nim, czy tesknie. Mowi, ze chcialby spedzac ze mna wiecej czasu. Kiedy przytulam sie do niego, mieknie. Widze jak usmiechaja sie jego oczy, jest wtedy taki radosny. Ostatnio wymsknelo mu sie, ze czuje sie tak bezpiecznie kiedy wtulam sie w niego. Nie bajeruje mnie pieknymi tekstami. Wrecz przeciwnie, odkrywa swoje slabe strony czasem. Czy macho chcacy zarwac laske na pare nocy tak sie zachowuje?

Moze on sie po prostu boi? Wspomnial na poczatku naszej relacji, ze nie chce sie poparzyc. Wiem, ze jakis czas temu rzucila go kobieta. Ja nigdy nie dalam mu obietnicy, ze moze byc z tego cos wiecej (za bardzo boje sie mu zaufac)
Chyba w pewnym siebie facecie, ktory zyje chwila, zyje przygoda, odkrylam przerazonego i zagubionego czlowieka. Nie wiem, co mam z tym zrobic.

16

Odp: "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Witam!

Mam ogromny problem, setki myśli przechodzą mi przez głowę. Otóż jestem meżatką od 3 lat mam piękną Córeczkę ale moje małżeństwo nie jest szczęśliwe od ciąży nie sypia ze mną mój mąż czyli przeszło dwa lata:( Jak sam twierdzi brzydzi się mnie po porodzie i nie ma ochoty na amory:( Wróciłam do parcy, zagoniona, niedoceniana po prostu zmęczona życiem. I nagle ni stąd ni z owąd mój kolega z pracy staje się dla mnie miły, myślę, że to żart i po kilku dniach mu przejdzie no ale się myliłam...Zaczęły się łapania za rękę, głaskanie, przelotne dotyki, uśmiechy, miłe słowa, któregoś dnia zapytałam dlaczego ze mnie żartuje ooo może zapomniałam napisać, że ma żone i córkę i jest ode mnie 10 lat starszy i nigdy w taki sposób nie zachowywał się wobec żadnej dziewczyny z pracy a zresztą jest nas tylko 3:) stą też myśl że to dowcip. Prosi bym się z nim umówiła, dwuznacznie mówi że za dużo przez sen powiedział i czeka kiedy żona mu to wypomni, patrzy się tak jakbym mu się chyba podobała ale nie jestem tego pewna. Myślę że żartuje ze mnie i też w stosunku do niego bawię się słowami ale za każdym razem uświadamiam mu że wiem że on żartuje ze mnie...tylko że nie wiem już czy faktycznie tak jest. Jak go zmusić do tego żeby powiedział mi prawdę a może jej lepiej nie znać..nie wiem już co mam robić...moje małżeństwo no cóż będzie co ma być ale nie chce skrzywdzić jego rodziny zresztą myślę że on nie zaryzykowałby szczęścia swojej córki i żony. Co o tym myślicie? Próbowałm go traktować jak powietrze tak jakby go nie było ale nie umiem muszę się do niego odezwać. A może ja mam już jakieś urojenia...Pomóżcie proszę

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » "zakazany owoc", czyli kolega z pracy...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024