Witam drogie Panie,
chce opisac moja sytuacje tutaj poniewaz nie mam nikogo kto moglby obiektywnie na to spojrzec gdyz jedni oceniaja to pozytywnie drugie negatywnie.
Odnowilam kontakty ze starym kolega,nawet dwoma,spotykamy sie we trojke juz od maja,jestesmy przyjaciolmi,ale z jedenym z nich o imieniu na P cos sie zaczyna dziac,czasami rzuca jakies podteksty,ostatnio na imprezie dosyc czesto wychodzilismy na zewnatrz,rozmawialismy i nie tylko,dobrze sie bawilismy,lecz do niczego konkretnego nie doszlo,na kolejnym spotkaniu rowniez bylo goraco ale nie ukrywam ze bylismy troche wstawieni,potem sie troche rozkleilam i pocieszal mnie.rozmawiamy o wszytskim i jest to jedyna osoba ktora mi okazala tyle serca,nawet wiecej niz moja wieloletnia przyjaciolka z ktora kontakty juz sie rozjezdzaja. P ma juz wielka milosc za soba,szuka kolejnej,ale byl zraniony i porownuje wszytskie do tamtej i ma zbyt wysokie wymagania i patrzy bardzo na wyglad,on zdaje sobie z tego sprawe ze tak nie powinno byc.no i ja do jego kanonow piekna nie pasuje,ciagle sa rozmowy i zarty na temat rzekomego naszego wspolzycia ktore ma kiedys nastapic.niby ciagnie go do mojego ciala,ale wiem ze nie jestem jego idealem.
ostatnio mial dziewczyne,do ktorej nic nie czul,zaniedbal troche nasze spotkania a ja mu wszytsko wygarnelam i powiedzialam co o tym mysle,o nim i jego zwiazku bez przyszlosci,zerwal nastepnego dnia bo sam tez to widzial.nie ukrywam ze gdzies tam w srodku bylam wkurzona,smutna ze kogos ma,ale na jego widok motyli w brzuchu brak.ostatnio nasze kontakty jeszcze bardziej sie zawiazaly,spotykamy sie prawie codziennie,nawet po wejsciu do domu jeszcze piszemy ze soba.
nie wiem co mam robic,bo kolezanki nie pochwalaja mojej znajomosci z nimi,twierdza ze oni mnie wykorzystuja,ze z P moglibysmy sie okreslic bo widac ze nas ciagnie do siebie,tylko ze P szuka wsrod innych a mnie kluje w srodku.nie ukrywam ze mnie pociaga fizycznie ale emocjonalnie jest pogubiony i jeszcze niedojrzaly,wie ze ja jestem jeszcze niedoswiadczona seksualnie poniewaz przez kilka lat kochałam kogos innego,z ktorym nie moglam byc.
dziekuje jezeli ktos to przeczytal,juz nie pierwszy raz pakuje sie w takie skomplikowane sytuacje a nie potrafie nabrac dystansu.zawsze bylam ulozona a teraz jak mi sie trafia troche szalenstwa i adrenaliny to przeczy sie to z moimi zasadami i otoczenie nie potrafi tego zaakceptowac