Witam !Nazywam się Łukasz mam 28l i 2,5 letnią Jessike...Moja kobieta to 39 Letnia Anna,z racji różnic wieku oraz charakteru mamy a raczej mieliśmy różne poglądy co nas zupełnie poróżniło i doprowadziło do rozstania.Wiadomo podczas rozstania najbardziej cierpi dziecko!!!Żyłem w tym związku 9l od 3l to był chory związek..totalnie jej odbiło,zazdrość i absolutny brak porozumienia z jej strony....szkoda waszego i mojego czasu na tą historię w każdym razie chce się poradzić was co mam zrobić...mam totalnego bzika na punkcie mojej córki..nie wyobrażam sobie ,że się wyprowadzam i ja śpię gdzie indziej a ona z mamą ....co mam zrobić...jak sobie radzicie w podobnych sytuacjach?Moja była jest dobrą matką i spokojnie mogę z nią dziecko zostawić ale ja bez niej nie wytrzymam długo...jeszcze mieszkamy razem a Anna to typowy skorpion (jeśli ktoś wie o czym mówię)nie da się z nią w ogóle porozmawiać...ja już od dłuższego czasu wiedziałem ,że już nie powinniśmy razem być wytrzymałem 1,5roku ze względu na córkę ale już nie mam siły....dziś to oficjalnie zakończyłem proszę doradżcie mi jak mam postąpić...dodaję ,że Anna puki co ochłoneła ale nadejdzie czas kiedy będzie robić mi po złości..nie chciałbym wtedy utracić kontaktu z Jessi..nie zniósł bym tego..Jestem konkretnym facetem mocno stąpającym po ziemi jednak od kiedy urodziła się córeczka wymiękłem i z takim problemem nie daję rady...PROSZĘ O PILNĄ PORADĘ..DZIĘKUJĘ Z GÓRY I POZDRAWIAM SERDECZNIE
Moja mam tez jest skorpionem - wiem o czym mowisz jesli o to chodzi ![]()
No ale coz w kwesti corki to chyba zdajesz sobie sprawe ze jestes raczej na przegranej pozycji..
Jesli zostawis swoja partnerke to jest raczej pewne ze dziecko zostanie z nia i nie bedziesz widywal go 24h na dobe..
Chyba ze bedziecie mieszkac razem zyjac osobno ale to raczej ciezkie..
Takze musisz wybrac, albo zycie osobno bez corki na co dzien, albo sprobuj ratowac swoj zwiazek..
Moja mam tez jest skorpionem - wiem o czym mowisz jesli o to chodzi
No ale coz w kwesti corki to chyba zdajesz sobie sprawe ze jestes raczej na przegranej pozycji..
Jesli zostawis swoja partnerke to jest raczej pewne ze dziecko zostanie z nia i nie bedziesz widywal go 24h na dobe..
Chyba ze bedziecie mieszkac razem zyjac osobno ale to raczej ciezkie..
Takze musisz wybrac, albo zycie osobno bez corki na co dzien, albo sprobuj ratowac swoj zwiazek..
Nie rozumiem jak można być z kimś dla dobra dziecka. ok może nie rozumiem bo nie mam dzieci. ale przecież to dla tego dziecka jeszcze gorsze rozwiązanie, bo musi patrzeć jak rodzice się kłócą i nienawidzą. Bardzo Ci współczuję, że musisz przez to przechodzić.
Może i nie wygrasz w sądzie z matką dziecka (chociaż to też nie jest przesądzone) ale co jest lepsze dla córki - kłótnie w domu czy weekendowy tatuś i wielka radość z tego, że przyjdzie? Oczywiście nic nie jest dobre ale w takim wypadku trzeba wybrać mniejsze zło dla dziecka.
Zanim cokolwiek postanowicie, spróbujcie powalczyć o Was. Tak naprawdę powalczyć. Szczerze porozmawiajcie. Rozstańcie się dopiero, gdy naprawdę nie będziecie widzieli żadnej przyszłości razem i nie będzie żadnych szans na uratowanie tego.
Życzę powodzenia !!!!!
4 2010-11-20 10:51:30 Ostatnio edytowany przez malinka90 (2010-11-20 10:52:04)
im dziecko mniejsze tym lepiej znosi rozstanie bo jeszcze nie wie tak dokladnie co sie dzieje .. napewno tez to nie bedzie takie łatwe bo mała może zadawac dużo pytań, nie będzie wiedziała dlaczego taty nie ma w domu itd.. jednak jesli naprawde juz nie da rady uratowac waszego zwiazku to chyba nie ma co oszukiwac siebie nawzajem a przede wszystkim dziecka i rozstac sie. może ustalcie wraz z partnerką opieke nad dzieckiem. Może niech ona ma w robocze dni a np. w weekend od piatku do niedzieli Ty ją będziesz zabierał do siebie i wtedy będziesz miał Jessike przy sobie.
5 2010-11-20 22:46:28 Ostatnio edytowany przez Boli co zrobić? (2010-11-20 22:56:50)
więdz tak ..nie zamierzam ratować związku bo uważam że nie nadajemy na tych samych falach,co do dziecka to nawet przez głowe by mi nie przeszło żeby je matce odbierać (myślałem nad rozwiązaniem razem a jednak osobno) ale to dopiero pomysł..a kłutni żadnych w domu nie ma i dziecko nie musiało na nic takiego patrzeć mój przypadek jest ciężki ze względu na moją byłą..tego nie da się opisać słowami...a koleżanka słusznie stwierdziła nie rozumie bo nie ma dziecka ..też tak kiedyś mówiłem i wszystko było dla mnie proste i nie rozumiałem osób ,którzy się rozstają i mają jakieś problemy jednak teraz wiem o czym wtedy mówili...tak byłbym w stanie się męczyć w związku gdybym tylko wiedział ,że to pomoże mojej Jessi i że będę obok niej....czy to chore?nie wydaje mi się...każdy kto zna życie wie o czy mówię.....kolegi pomysł z wymienianiem się dzieckiem nie jest zły jednak nie dla mnie....:( chodzi też o mnie może to dobry czas dla dziecka bo nie wie co się dzieje ale co ze mną?ja nie wyobrażam sobie doby bez niej ,przykład !!miałem prace transport międzynarodowy trasy Litwa Łotwa Estonia,Moldawia Rosja itp.2 do 2,5 tyś euro miesięcznie !wymarzona dobrze płatna praca i co zrobiłem?zrezygnowałem dla Jessi....teraz już nie mam tak dobrze z materialnego punktu widzenia ale z psychicznego tak!!!liczyłem na zrozumienie ale raczej mnie nikt nie zrozumie ,musiałby być ktoś w takiej sytuacji jak ja i kochać swoje dziecko tak jak ja:( ....dziękuje za odpowiedzi doceniam je:)
Nie bardzo wiem czego oczekiwałeś od forumowiczów. Dziecka matce nie zamierzasz odbierać, w związku nie zamierzasz zostać - cudu nie będzie. Co możesz zrobić aby ułatwić sobie kontakt z dzieckiem? Zamieszkaj jak najbliżej, abyś miał do dziecka blisko a jak pójdzie do przedszkola może dogadacie się z Anną w kwestii np. odbierania córki. Możesz ponadto wystąpić do sądu rodzinnego o ustalenie kontaktów i poprosić o mediacje w tej sprawie, to taka nowinka od niedawna stosowana - o ile oczywiście uznałeś dziecko i masz do niego prawa. Więcej nic nie przychodzi mi do głowy. Tylko na litość boską nie szarpcie tego dziecka między sobą i nie szantażujcie się nią! Życzę owocnych przemyśleń ![]()
kolegi pomysł z wymienianiem się dzieckiem nie jest zły jednak nie dla mnie....:( chodzi też o mnie może to dobry czas dla dziecka bo nie wie co się dzieje ale co ze mną?ja nie wyobrażam sobie doby bez niej (...) liczyłem na zrozumienie ale raczej mnie nikt nie zrozumie ,musiałby być ktoś w takiej sytuacji jak ja i kochać swoje dziecko tak jak ja:( ....dziękuje za odpowiedzi doceniam je:)
Przeczytaj proszę, to co zacytowałam z Twojej wypowiedzi. Ja tu nie widzę ogromnej troski o córkę - widzę Twoją ogromną miłość do niej. I Twoją bezradność, jak Ty poradzisz sobie z ta sytuacją. Niestety, dla dobra dziecka musisz zawalczyć ze swoim egoizmem. Oboje musicie pomyśleć o dobru dziecka.
A... i zapewniam Cię, że większość rodziców kocha swoje dzieci nad życie, więc następnym razem zastanów się, zanim ocenisz innych. Liczyłeś na zrozumienie? A my myśleliśmy, że liczysz na szczere odpowiedzi. I takie dostałeś.
Powodzenia
..a kłutni żadnych w domu nie ma i dziecko nie musiało na nic takiego patrzeć
Naprawdę uważasz że dzieci są tak głupie, że nie widzą co się dzieje miedzy rodzicami? Nawet jeśli nie ma kłótni i krzyków? Przecież uczy się dzieci miłości, troski? Jak wytłumaczysz dziecku za jakiś czas, jak zapyta "dlaczego tata nie przytula mamy?" "czemu mama śpi w drugim pokoju?" ...
Wydaje mi się, że łatwiej dziecku wyjaśnij dlaczego rodzice się rozstają i nie mieszkają razem niż to, dlaczego nie mogą na siebie patrzeć...
Każde wyjście z tej sytuacji nie jest najlepsze ale trzeba wybrać mniejsze zło dla dziecka, a nie dla siebie...
Dużo ostatnio myślałem,i myślę ,że byłbym w stanie mieszkać osobno ale blisko ,żeby w każdej chwili móc wpaś do córeczki...Jestem bardzo impulsywnym człowiekiem i jak nadejdą dni kiedy Ania będzie mi robić po złości,co wtedy mam zrobić?bo na pewno chociaż w maluteńkim stopniu-jak tylko będzie mogła to na pewno mi utrudni spotkanie,żeby się zemścić na mnie za swoje urojenia...co wtedy...Ja w tego typu sytuacjach nie panuję nad sobą..i mogę zrobić coś co póżniej wykorzysta przeciwko mnie choćby nawet w sądzie...dodaję ,że nie jesteśmy małżeństwem!Jakieś rady?Z góry wam dziękuję
każde słowo ,nawet krytyki wiele w tej sytuacji dla mnie znaczy ![]()
Dużo ostatnio myślałem,i myślę ,że byłbym w stanie mieszkać osobno ale blisko ,żeby w każdej chwili móc wpaś do córeczki...Jestem bardzo impulsywnym człowiekiem i jak nadejdą dni kiedy Ania będzie mi robić po złości,co wtedy mam zrobić?bo na pewno chociaż w maluteńkim stopniu-jak tylko będzie mogła to na pewno mi utrudni spotkanie,żeby się zemścić na mnie za swoje urojenia...co wtedy...Ja w tego typu sytuacjach nie panuję nad sobą..i mogę zrobić coś co póżniej wykorzysta przeciwko mnie choćby nawet w sądzie...dodaję ,że nie jesteśmy małżeństwem!Jakieś rady?Z góry wam dziękuję
każde słowo ,nawet krytyki wiele w tej sytuacji dla mnie znaczy
Proponuję zacząć nad sobą panować. A jak sam sobie z tym nie radzisz, to zwróć się o pomoc do specjalisty.
radze się rozejść niestety bo jeśli się męczysz już tyle czasu to chyba już nie kochasz?! a Jessi zawsze będzie Twoją córką i po prostu kochaj ją:) życzę cierpliwego rozwiązania sytuacji
12 2010-11-30 14:56:57 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-11-30 15:30:52)
Dziecko wszystko widzi i rozumie.Bedzie mu trudno w rodzinie ktora sie nie kocha.Jesli nie widzisz szansy to trzeba rozwiazac sprawe za nim nie padna najgorsze slowa albo gesty.Ja rozstawalam sie z mezem,mieszkalismy za granica.Z nikad wsparcia.Szukalam go tak jak Ty w internecie.Trafilam na spam Sa tam tee faceci, troszeczke poranieni i zagubieni.Dostalam duzo wirtualnego wsparcia.Dzis prawie z bylym mezem sie przyjaznimy. Nasze dziecko jest kochane przez nas oboje i widzi nas zadowolonych.Dla wszystkich ta sytuacja jest korzystna.:)
Wklejanie adresów stron komercyjnych jest niezgodne z regulaminem i dlatego zostały przeze mnie usunięte. Jest to traktowane jako reklama. Proszę się zapoznać z regulaminem forum. Moderatorka Agatka
zona23 Twoje słowa dały mi do myślenia i były dla mnie inspiracją,dzięki nim inaczej spojrzałem na problem i chyba znalazłem rozwiązanie,pozostałym uczestnikom też bardzo dziękuję..