Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Witam! To moje pierwsze spotkanie na tej stronie. Długo by pisać o tym co mi siedzi w środku, więc napisz pokrótce. Jesteśmy małżeństwem 10 lat , mamy dwójkęcudownych dzieci. Od razu po ślubie poszliśmy mieszkać do jego rodziców, obok w pokoju mieszkał jego brat z żoną i dzieckiem, były same problemy, które skupiły się na naszym małżeństwie, dokładnie na mnie. Wszystko robiłam nie po myśli teściowej i ciągle było powiedz jej, że....., a mąż mówił. I kłótnia. Mój mąż miał ugotowane, wyprane, przychodzil z pracy i siadał przed komputerem. poczatki były niewinne, chociażczęsto mnie to wkurzało. Przychodziła niedziela prosiłam żebyśmy wyszli na spacer z dziećmi, on twierdził,ze mu sięnie chce i szłam wszędzie sama z dziećmi, tak trwał parę lat. Teraz niedawno wyprowadzili sięteściowie i zostaliśmy sami i się zaczęło. Przychodzi z pracy z pierwsze kroki do komputera, nawet jak wołam go na obiad , który szbko przygotowałam po przyjściu z pracy, to komp jest ważniejszy i wiadomości od graczy. Od paru lat czuję sięniekochana, o okazywaniu uczuć z jego strony nie ma mowy, nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha, a na moje pytanie czy mnie kocha, słyszę ,, na pewno bardziej, niż ty mnie''. Ale tak naprawdęnie to mnie tak bardzo boli, chodzi o fakt, że od bardzo dawna posądza mnie o zdradę, nie ma żadnych powodów. Nigdziue nie wychodzę sama, po pracy odbieramm dzieci, zakupy i dom. Nigdzie razem nie wychodzimy bo mąż nie chce. Jak spotykamy sięze znajomymi u nas w domu, kończy się na tym ,że on drze na mnie gębę za byle powód. Ostatnio że bójałam sięna krześle. Jak obcięłam włosy to powiedział żebym kupiła sobie pampersa bo od komplementów w pracy będę mokra, jak zobaczył w tel. syna moje zdjęcie powiedział, że komuś je wysyłam, ze ma rogi, mówi to przy dzieciach, które już niego krzyczą jak podnosii na mnie głos. Wyzwiska od k.... i popychanie itp.
Jestem osobą wrażliwą i delikatną wewnątrz, mam swoje wartości i zasady i on bardzo próbuje to zniszczyć. Mimo, ze pracuję i nieźle zarabiam nie mogębez jego dogaduszek sobie nic kupić, a po przyjsciu od fryzjera są awantury. To tylko kropla w morzu o czympiszę. Czy nadal to wytrzymywać? Poświęcałam się bo dzieci, ale one na to patrzą, syn jużdużo rozumie ma 8 lat. Co o tym sądzicie?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez orbitka26 (2010-10-20 09:51:12)

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

nie mam dzieci nie mam meza..
nie rozumiem kobiet ktore akceptuja ponizanie , obrzucanie blotem , zabranianie wszystkiego i robienie afer z byle powodu.
ratuj sie kobieto!
masz gdzie sie wyprowadzic? mowilas ze dobrze zarabiasz, moze udaloby Ci sie wziac dzieci spakowac sie i wyjsc..
moze to by go uprzytomnilo co sie dzieje....

no chyba ze nie mieliscie rozmow na ten temat to moze warto usiasc ktoregos wieczoru ..i powiedziec mu co i jak.

3

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Wiesz, powiem że współczuję Ci, chodź nie to chcesz usłyszeć....
Komputer przesłonił świat twojemu mężowi!! i to jest główny powód waszych kłótni!! moj mąż też dużo czasu spędza przed komputerem, doszło do tego że nawet kupił dla mnie osobny komputer bym mogła sobie siedziec kiedy chce. Ale ja o co poprosze męża zawsze to zrobi, i nie ważne czy w tym czasie w coś gra na kompie i czy ogląda film. Twój mąż faktycznie nie traktuje cie dobrze,wogóle nie rozumiem jak własny mąż może wyzywać żonę i popychać!!! to jest dla mnie niewybaczalne. twojemu mężowi jest potrzebna terapia wstrzasowa! może zabierz dzieci i wyjedz z nimi na pare dni??? tak żeby widział jak to jest bez was??? może wtedy wkoncu coś zrozumie, a probowalas z nim rozmawiac o tym co sie dzieje w waszym zyciu???

4

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

niektórym jest łatwo mówić spakuj się, uciekaj.. ale chyba najwyższa pora żebyś pokazała mężowi że nie chcesz być tak traktowana. może faktycznie jak się spakujesz i na jakiś czas wyjedziesz Twój mąż oprzytomieje i zrozumie że nie tędy droga. zastanów się czy tak chcesz żyć..

5

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

do orditka26

Rozmawialiśmy bez końca, trzy dni jest dobrze a później znowu czepianie o byle co i posądądzanie o zdradę, jakoś intuicyjnie wyczuwam ,że sam może być nie w porządku, dletego przeżuca to na mnie. Mogę się spakować i pójść ,ale szkoda mi dzieci, będzie płacz itp. odbije się na szkole, ale z drugiej strony wolałyby dom z miłością, mąż z nimi nigdzie nie wychodzi nie poświęca im czasu, a ciągle o to go proszę, że ja to ja, ale ma dzieci. Myślę, że on mnie prowokuje do odjści i ktoś się kręci , a mu już nie zależy. Mam go olać, tylko jak dalej żyć?
Jestem ambitna, dbam o dzieci i dom, o wszystkim myślę a i tak ciągle źle. Taki typ, ale jak żyć z nim? Jego zdaniem to moja wina, ale w czym? Nie jestem idealna, ale czy kilka zdjęć pozowanych, które robiła mi córka dla zabawy to pornografia?

6

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

sylwina

a czy te zdjecia byly dla wylacznie Twojego uzytku czy tez zobaczylo je wiecej osob?
moim zdaniem jesli byly to fotki tylko dla Ciebie , Was.. to nie powienien miec zadnego ale, bo ktora kobieta nie chcialaby miec swoich pieknych zdjec?

skoro rozmowy nie pomogly i z tego co piszesz wynika ze potrafisz zadbac o siebie i dzieci to rzeczywiscie najlepszym rozwiazaniem byloby chwilowe wyprowadzenie sie od meza, z podniesiona glowa, nie reagujac na jego zachowanie przy tym (moze byc rozne). a po jakims czasie stwierdzilabys co dalej.. skoro rozmowy nic nie daja, musisz jakos "tupnac noga" bo szkoda bys sie marnowala..
masz kogos , znajomych przyjaciol ktorzy mogliby Cie wesprzec w tym ?

7

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Do orbitka

Dodam,że te zdjęcia były całkiem normalne, w tunice,  na obcasach tyle,ży byłam powyginana jak powiedział mój mąż. Stwierdził, ze komuś je wysyłałam. Nie jestem na tyle głupia przecież usunąłaby je chcąc je komuś przesłać. On chyba się mną bawi coraz wyraźniej to widzęi  czuję, chce się mnie pozbyć. A sam codziennie siedzi na gg, nie ma dnia żeby nie pisał niby z kolegami z gry, może i tak. Ale intuicja ni mówi co innego. Najgorsze, że ja go kocham, ale szkoda mi życia.

8

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

milosc jest slepa - niestety. Ale ty sama musisz zdecydowac czy dalsze zycie z takim czlowiekiem ma jakis sens.... dzieci zrozumią, najwazniejsze zeby miały matke, a ojciec i tak sie nimi nie zajmuje z tego co piszesz.... wiec ja rozwazyłabym rozstanie przynjamniej na jakis czas.... a jesli masz jakieś podejrzenia co do tego z kim pisze n gg, sprawdz to poprostu

9 Ostatnio edytowany przez orbitka26 (2010-10-20 12:57:56)

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

tez uwazam ze powinnas sie zastanowic czy to ma sens.. zgadzam sie z wypowiedza voxi.
czytam ostatnio taka fajna ksiazke i tam jest taki pomysl, abys ocenila swoja sytuacje tak jakbys byla swoja przyjaciolka i zobaczyla jakie rady bys wtedy dala, spojrz na te rady i na swoje zachowanie i porownaj..
takie doswiadczenie.

10

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Wiesz co według mnie powinniście poważnie porozmawiać.Jeśli on naprawdę cię kocha to na pewno się postara,ale to naprawdę  karygodne skoro mąż ma taki stosunek do Ciebie jako żony.Powinien darzyć się szacunkiem ,a nie w taki sposób i to w dodatku przy waszych dzieciach.W ten sposób uczą się takiego zachowania i mogą postępować w przyszłości tak jak ojciec. Więc nie powinnaś się poddawać i pokazać ,że jesteś nie zależna i czasami pokaż ,że tobie nie zależy.

11

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

andziulka344
skoro, jej mąż do tej pory nic nie zrozumiał, to watpie w to że po rozmowie sie mu odmieni. Faceci są dziwni, najpierw mowia ze kochaja, świata poza nami nie widzą, a kiedy juz nas zdobęda, kiedy juz nas mają, kiedy jestesmy przy nich 24h na dobe to oni obracaja sie o 360 stopni! to mnie bardzo wkurza, i jak czytam takie watki ze męzowie nie dbają o zony itd itd to az sie we mnie gotuje wszystko. Nie wiem czemu tak jest i czyja w tym wina. Zazwyczaj wina lezy po obu stronach, ale czy zawsze?
Ja z moim mężem mam prosty i jasny układ, jesli to tak moge nazwać- - w momencie kiedy zaczęłoby sie źle dziać w naszym związku, siadamy rozmawamy, i albo dochodzimy do jakichs wnisoków i wspolnie sie staramy albo sie spokojnie i z klasą rozstajemy, nie żywiąc do siebie urazy i każdy idzie w swoja strone i układa zycie na nowo. Pozatym obiecalam sobie z już nigdy nie wylele łezki z powodu faceta. Za duzo kosztowal mnie poprzdni zwiazek i duzo mnie nauczyl. Może tez dlatego jestem czasami bezwzgledna i zimna. Ale napewno nie dam sie źle traktować facetowi. Jeśli on mnie szanuje to ja jego również, a jeśli nie to też pokaże na co mnie stać...

12

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

W pełni zgadzam sie z wypowiedzią koleżanki!Zwykle zaczyna się od drobiazgów i czepiania się o głupstwa, to szukanie dziury w całym prowadzi do tego,że zaczynamy ograniczać same siebie ,czujemy się winne i zaczynamy wierzyć w to,że to my same prowokujemy naszych mężów do kłótni.Uważam,że podstawą każdego związku jest zaufanie, nawet jeżeli zrobiłaś sobie fotki, to nie jest to powodem do tego, aby zarzucał Tobie niewierność, chyba,że sam ma coś na sumieniu i w ten sposób próbuje odwrócić Twoją uwagę.Mój mąż też zarzucał mi to,że go zdradzam na początku małżeństwa i to zaraz po urodzeniu syna,nie w głowie były mi amory 2 tygodnie po porodzie, ale nie dał sobie nic wyjaśniać,no i w między czasie okazało się,że sam z kimś romansuje!Nie chcę abyś wyciągnęła z tego wniosek,że Twój mąż musi kogoś mieć, ale różnie to w życiu bywa.Chciałabym powiedzieć jedno: Kobiety nie dawajcie się urabiać facetom jak ciasto, zbytnia uległość powoduje,że przestają nas szanować.A mówię tak z własnego doświadczenia!

13

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Chyba powinniśmy sie bardziej kochac my babeczki
Obserwowalam raz takie malzenstwo bylo dokladnietak jak piszesz
gdy sie rozstali okazalo sie ze nie potrafia bez siebie zyc
facet ktory ponizal swoja zone tak naprawde jej potrzebowal by sie dowartosciowywac
zniszczyl w niej pewnosc siebie i calkowicie uzaleznil od siebie emocjonalnie
a dzieci przeciez pragna szczescia swoic rodzicow
ucza sie jak siebie szanowac poprzez obserwacje tego jak postepuja dorosli
nie trzeba sie poswiecac  wystarczy swiecic przykladem
szczesliwy spelniony rodzic ma zazwyczaj potrafiace sobie radzic ze wszystkim dzieci
Duzo sily wewnetrznej Ci zycze i nie daj sie !

14

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Trzeba siebie pokochać i polubić. Ja sobie to ciągle powtarzam. Ponownie daję tą ostatnią szansę, która przeciaga się w nieskończoność. Nie mam chyba dość siły bo to przerwać. Trzeba przerwać to kółeczko tylko jak? Jak mu wytłumaczyć, że mówiąc do mnie ,,jak się udała randka'' on mnie obraża i oskarża? On to robi tak zajadliwie, że aż strach o tym pisać. Zazdrość i awantury o coś czego nie było, tak profilaktycznie, jak z tym walczyć?

15

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

sylwina-miałam tak jak ty (szczególnie co to nieuzasadnionej zazdrości) wreszcie wszystko postawiłam na jedną kartę , albo się zmieni albo odchodzę - podziałało (on do tej pory myślał że ja się nie odwarzę-tym bardziej że powiedziałam że go kocham i nie ma nikogo innego ale dłużej nie chcę tak żyć) i tym razem nie trwało to jak zwykle po każdej kłótni parę dni ale trwa kilka miesięcy i naprawdę warto było tak postąpić - choć przyznam ci się że gdy to mówiłam to myślałam "Jezu jak powie żebym odeszła to nie wiem co zrobię?"
Dlatego może warto jeszcze "chwilę" poświęcić na próbe sklejania małżeństwa i rodziny.
Wytrwałości.

16

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Ale zostawiłaś go na parę miesięcy?

17

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

nie - bo uważam że takie rozstanie nic nie daje (to moje zdanie) ja przez dwa tygodnie (on też) chodziłam jak w amoku nie mogliśmy o niczym innym myśleć tylko o tym co dalej, rozmawialiśmy godzinami, przestał istnieć telewizor (nawet nasz syn jakby wyczół sytuację zajął się sam sobą i mało nas angarzował a ma 13 lat) to były najgorsze dni, ale bardzo potrzebne - on ciągle nie pewny czy ja już podjęłam decyzję czy dam mu kolejną szansę , ja czy on nie zadzwoni z pracy że jedzie do mamy i wpadnie tylko po rzeczy. Ale udało się jednak miłość była silniejsza tylko w całym tym życiu po prostu się pogubiliśmy, wpadliśmy w rutynę i czas przepływał z dnia na dzień.

18

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Fajnie ,że u was wszytsko się zmieniło, ale nie bardzo chce mi się jakość w to wierzyć,że taka zmiana jest możliwa. U nas też jest po czasie rozmowa i przez parę dni jest fajnie, ale znowu się zaczyna i takie kółeczko. Nie mam pojęcia jak to przerwać. Próbowałam różnych sposobów, zajmowałam się sobą i dziećmi, sama wychodziłam żeby poczuł się sam, ale mu to nie przeszkadza. Czasem mam wrazenie, ze specjalnie się kłóci , żebym dała mu spokój, aby mógł zamknąć się w pokoju i mógł spokojnie sobie grać. Na nimnic nie robi wrażenia. Żeby coś zrozumaił musiałabym sięnaprawdę wyprowadzić, tylko wtedy jużbym nie wróciła. Nie pozwoliłby mi na to honor i tego się obawiam. Potrzebny jest krok do przodu tylko jaki?

19

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Uwież u mnie było dokładnie tak samo, najlepiej było po awanturze trzasnąć drzwiami i iść w diabły (to był jego sposób) a ja zostawałam i wyłam jak bóbr, i też potem godzenie i znowu jakiś czas dobrze i koło się zamykało. Nie odeszłam bo on jest bardzo uparty i nie wróciłby a ja stawiając tak sprawę w życiu bym go nie prosiła o powrót (tak jak ty mam swój honor) u mnie jak pisałam wystarczyło postraszenie" bo do tej pory to on był tym co straszył, co zostawał na noc u teściowej itd... a ja głupia wierna żona wypłakiwałam oczy i wybaczałam. Tak go nauczyłam więć veto z mojej strony uznał za ostateczność i że tym razem ja nie popuszcze i miał rację.

20

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?
sylwina92 napisał/a:

Witam! To moje pierwsze spotkanie na tej stronie. Długo by pisać o tym co mi siedzi w środku, więc napisz pokrótce. Jesteśmy małżeństwem 10 lat , mamy dwójkęcudownych dzieci. Od razu po ślubie poszliśmy mieszkać do jego rodziców, obok w pokoju mieszkał jego brat z żoną i dzieckiem, były same problemy, które skupiły się na naszym małżeństwie, dokładnie na mnie. Wszystko robiłam nie po myśli teściowej i ciągle było powiedz jej, że....., a mąż mówił. I kłótnia. Mój mąż miał ugotowane, wyprane, przychodzil z pracy i siadał przed komputerem. poczatki były niewinne, chociażczęsto mnie to wkurzało. Przychodziła niedziela prosiłam żebyśmy wyszli na spacer z dziećmi, on twierdził,ze mu sięnie chce i szłam wszędzie sama z dziećmi, tak trwał parę lat. Teraz niedawno wyprowadzili sięteściowie i zostaliśmy sami i się zaczęło. Przychodzi z pracy z pierwsze kroki do komputera, nawet jak wołam go na obiad , który szbko przygotowałam po przyjściu z pracy, to komp jest ważniejszy i wiadomości od graczy. Od paru lat czuję sięniekochana, o okazywaniu uczuć z jego strony nie ma mowy, nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha, a na moje pytanie czy mnie kocha, słyszę ,, na pewno bardziej, niż ty mnie''. Ale tak naprawdęnie to mnie tak bardzo boli, chodzi o fakt, że od bardzo dawna posądza mnie o zdradę, nie ma żadnych powodów. Nigdziue nie wychodzę sama, po pracy odbieramm dzieci, zakupy i dom. Nigdzie razem nie wychodzimy bo mąż nie chce. Jak spotykamy sięze znajomymi u nas w domu, kończy się na tym ,że on drze na mnie gębę za byle powód. Ostatnio że bójałam sięna krześle. Jak obcięłam włosy to powiedział żebym kupiła sobie pampersa bo od komplementów w pracy będę mokra, jak zobaczył w tel. syna moje zdjęcie powiedział, że komuś je wysyłam, ze ma rogi, mówi to przy dzieciach, które już niego krzyczą jak podnosii na mnie głos. Wyzwiska od k.... i popychanie itp.
Jestem osobą wrażliwą i delikatną wewnątrz, mam swoje wartości i zasady i on bardzo próbuje to zniszczyć. Mimo, ze pracuję i nieźle zarabiam nie mogębez jego dogaduszek sobie nic kupić, a po przyjsciu od fryzjera są awantury. To tylko kropla w morzu o czympiszę. Czy nadal to wytrzymywać? Poświęcałam się bo dzieci, ale one na to patrzą, syn jużdużo rozumie ma 8 lat. Co o tym sądzicie?

Wiesz ja miałam podobny proble, tyle że... z bratem, z którym mieszkałam sama. Więc miałam o tyle lepiej, że nie darzyłam go uczuciam, takim jakim darzy się męża. Ale horror był, bo. Mieszkałam z nim sama, on jest 11 lat starszy i dużooo większy i silniejszy. Komp jak i internet był mój i ja za internet płaciłam - początkowo dokładał mi isę połowę, ale w końcu stracił pracę i całe dnie przed laptopem. No szlag mnie trafiał. Nie raz były awantury, nie raz dostałam po głowie, bo chciałam się do komputera dostać, a o akurat 5 godzinę z rzędu karmił konie czy co on tam robił. zmieniłam hasło, ale to nic nie dało, bo kolega dał mu jakiś program czy coś tam rozszyfrowujące hasła. Także była masakra. Skonczyło się, gdy wyłączyli nam prąd (za który on miał płacić, ja płaciłam czynsz). Wtedy nie wytrzymałam i wyprowadziłam się. Skończyło się na kilku siniakach no i na tym, że jestem po tym wszystkim znerwicowana jak nie wiem.

Co do Twojego problemu, nie wiem czy inne dziewczyny Ci to proponowały - udaj sie z mężem do specjalisty, może on wamcoś poradzi. Myslę, że te jego podejrzenia o zdradę itp to preteksty, by się z Toba pokłócić i nie spędzac razem czasu (wtedy więcej czasu ma na kompa)... No ale ja sie nie znam tak naprawdę, tak mi się tylko nasunęło o. Wyprowadzka jak mówisz, oznaczałaby koniec związku zapewne, ale pomyśl - jeżeli on nie da sie namówić na leczenie tego "komputerowego uzależnienia", to czy warto być z facetem dla którego wirtualne koniki czy inne gry są wazniejsze od rodziny?

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Życie Ci upłynie na rozmowach, przekonywaniu, bo jak każda kochająca kobieta bęsziesz miała nadzieję na cud. U mnie cudu nie było, odeszłam po 20 latach bycia samotną w związku. Walczyłam o to małżeństwo, nie wyszło, ale przynajmniej mam świadomość iż zrobiłam wszystko co się da. Jeśli jest choć cień szansy na uratowanie Waszego związku radzę zawalczyć. Jeśli nie, zacznij żyć na własny rachunek, bo tak naprawdę i tak jesteś pozostawiona sama sobie.

22

Odp: Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Witam.Na początek powiem ze jestem mężczyzną ,a znalazłem się na tej stronie ,bo szukam pomocy dla siebie .wiem ,ze Wasze doświadczenia pomogą mi zrozumieć istotę mojego postępowania.Czytając wypowiedz Sylwiny czułem się tak jak czytałbym wypowiedź mojej żony.jesteśmy małżeństwem od 20 lat mamy dwie dorosłe córki i syna 13 latka.Nawet nie zdawałem sobie sprawy ,ze jestem takim krzywdzicielem mojej żony i moich dzieci.Wydawało mi się ,że wszystko toczy się "normalnie".Niestety zrobiłem wiele złego nie świadomie do końca.Powiem jeszcze ,że jestem alkoholikiem niepijącym już od jakiegoś czasu.Mój system wartości był (jest)nastawiony na zmienianiu (siebie)bo tak mi się wydawało.Moja żona chodziła na spotkania z psychologiem,wiedziałem o tym ponieważ właściwie zaczęliśmy chodzić razem z innego powodu ,z powodu mojej córki dorastającej nastolatki ,jednak po paru sesjach stwierdziłem ,ze właściwie nic nie załatwia się to po co tam przychodziłem.Na kolejnym jakimś spotkaniu powiedziałem ,ze rezygnuję ,ponieważ nie czuję ,ze coś się dzieje.A moja żona wytrwale chodziła ,ale nie dzieliła się ze mną swoim doświadczeniem.I powiem wam ,że dostała siłę na przewartościowanie swojego życia.I wiecie co po kolejnej mojej awanturze coś w Niej pękło i się rozwaliło.Z początku wyprowadziła się z naszego pokoju,a ja byłem przekonany ,że to minie i znów będzie (normalnie).Wiecie po tygodniu wszystko już było jasne,żona zakomunikowała mi ,ze to już koniec,że już czuje się wypalona i nie chce już tak żyć.wtedy poczułem ,że to nie są przelewki ,wszystko mi powiedziała co ją boli.Nie mówię ,ze ją kocham,ze jest dla mnie ważna ,ze za wszystko ją obwiniam ,a sukcesy sobie przypisuję ,że kocham się tylko wtedy kiedy ja mam na to ochotę ,ze ją obrażam ,że nie szanuję jej decyzji ,że tak naprawdę to nie ma nas.to co napisałem to te ważniejsze powody przez ,które to wszystko pękło.Zona stwierdziła ,ze od teraz ,żyje dla siebie ,że chce poczuć się szczęśliwa,chociaż chodzi do pracy to mało śpi dlatego ,ze teraz powiedziała ,że chce to robić czego jej brakowało przez te wszystkie lata ,a ja nie potrafię się pozbierać ,czuję się jak zranione zwierzę,nie mogę spać ,jeść ,normalnie funkcjonować. nie śpię po nocach.to wszystko już trwa 3 tygodnie,schudłem z co najmniej 5 kilo.Ja dopiero teraz wiem tak naprawdę jakim jestem mężem i ojcem.I co teraz tak łatwo przekreślić 20 lat?kiedy mam już 46 ,żona ma 42 czy tak łatwo wszystko zaczynać od nowa?Pewnie można się do wszystkiego przyzwyczaić i przeżyć ten trudny moment dla nas obojga. wiecie co ja myślę ,że nic nie dzieje się bez przyczyny.Przyznam ,z to jest paradoksalnie światełko w tunelu.Teraz to do mnie dociera.Przepłakałem każda noc i dzień ,to było straszne.Nie wiem jak będzie dalej ,ale mam w sercu nadzieję ,że 20 lat to już naprawdę sporo i to pomoże nam się jeszcze pojednać.Wiem tyle ,że kocham moją żonę i nie wyobrażam sobie ją stracić, i że nie mogę bez niej żyć. Ja dostaję od niej sygnały ,ze to co Ona robi nie jest wymierzone przeciwko mnie ,lecz po to żeby była szczęśliwa.Powiedziała mi też ,że nie zamyka się przede mną .ale muszę naprawdę się postarać walczyć o (swoje) szczęście ,bo na starych zasadach to już nie będzie.Ja cieszę się ,że jest promyk nadziei.Teraz kiedy mam już świadomość mojego postępowania mogę coś zmienić i zrobię wszystko co możliwe ,żeby żona mi z powrotem zaufała i wróciła do mnie .Wiecie chciałbym ,żeby moja wypowiedz mogła być komuś potrzebna i użyteczna .Ja sam proszę Was o Wasze doświadczenia ,Które pozwolą mi zrozumieć istotę moich błędów.Pozdrawiam .Grzegorz

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy dalej wierzyć w to, że mu zależy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024